Mentionsy
#45 Co się wydarzyło w Lawrenceville?
Media. Obrońcy prawdy czy twórcy iluzji? Bez nich, nie usłyszelibyśmy o tej historii. To one uruchomiły lawinę wątpliwości, zmusiły do zadania pytań, których wcześniej nikt nie odważył się wypowiedzieć na głos. Ale to również media dopisały jej zakończenie, wobec którego wciąż jest tak wiele wątpliwości.
Artykuł 148 – Podcast kryminalny
🎙 Autor podcastu (research, scenariusz, tekst, głos): Adriana Gołębiowska
🛠 Produkcja: Filip Łyszczek
► https://artykul148.pl
(⚠️ sprawdzajcie regularnie, bo tam znajdziecie niedługo informacje o nadchodzących odcinkach ⚠️)
DOŁĄCZ DO MNIE NA 👇🏻👇🏻👇🏻:
► https://www.facebook.com/artykul148
► https://instagram.com/artykul148
Materiały źródłowe:
■ https://tinyurl.com/y75wmxb4
■ https://tinyurl.com/4ywydudr
■ https://tinyurl.com/mm56jm8n
■ https://tinyurl.com/zszbadhe
■ https://tinyurl.com/5p9astnw
■ https://tinyurl.com/4km5cjmz
■ https://tinyurl.com/y4n2v94f
■ https://tinyurl.com/2uf2y8rw
■ https://tinyurl.com/4zeacxwy
■ https://tinyurl.com/3hkf84xc
■ https://tinyurl.com/mtfbyest
■ https://tinyurl.com/4e7zhyf2
■ https://tinyurl.com/37s7d243
■ https://tinyurl.com/d9pkr7wk
■ https://tinyurl.com/avxb46tz
#audiobook #opowieścikryminalne #podcastkryminalny
Szukaj w treści odcinka
– Julie, natychmiast powiedz mi, co się stało!
Julie zaczyna opowiadać, że obudził ją krzyk, a następnie, że walczyła z intruzem, który ostatecznie odszedł w kierunku ich domu.
Przerażona tym wyznaniem Trish pyta Julie, czy mężczyzna widział, że wchodziła właśnie do nich.
Przerywa mu w pół zdania Julie, a twarz mężczyzny ponownie się zmienia.
Gdy kończy, Mac wybiega z domu sąsiadek w pogoni za sprawcą, a niespełna minutę później do Trish, Lesy i Julie dołącza jego równie przestraszona żona Nancy.
W oczekiwaniu na przybycie policji i karetki, Nancy, będąca pielęgniarką, bezzwłocznie zabiera się za opatrywanie poturbowanej Julie, skupiając swoją uwagę głównie na niewielkiej, choć dość głębokiej, wciąż krwawiącej ranie na ramieniu rozhistoryzowanej kobiety.
Na ich widok Julie raz jeszcze, gubiąc słowa, wspomina o stoczonej z napastnikiem walce w domu.
Zrozpaczona Julie z trudem łapie powietrze, powtarzając w kółko to samo, że porwano jej syna.
Annette zgłasza się na ochotnika, by przepytać coraz liczniejszych gapiów, czy nie widzieli czegoś podejrzanego, a York, zastępca szeryfa, postanawia jak najszybciej ruszyć do mieszczącego się po drugiej stronie ulicy domu Julie.
Dzięki zapalonemu w nim światłu natychmiast orientuje się, że to pokój syna Julie.
A jak tylko okazuje się, że w domu nie ma nikogo prócz nich, biegnie co sił naprzeciw do domu Lesy, poratowników, którzy opatrują tam Julie.
Gdy funkcjonariuszka ponownie wchodzi do domu sąsiadek, Julie siedzi na sofie w towarzystwie swoich rodziców, którzy dotarli tam zaraz po otrzymaniu od córki telefonu o napaści.
Dodaje, lecz Julie już tego nie słyszy.
O 5.45 po kobietę przychodzi Robert Brown z biura szeryfa, który przez ostatnią godzinę objeżdżał przyległy teren w poszukiwaniu napastnika, którego rysopis Julie podała pierwszym przybyłym na miejsce policjantom.
Podczas krótkiej drogi z domu sąsiadek do radiowozu, Julie pyta Brauna, czy wie, że zabito jej syna.
Policjant kłamie, że o niczym nie ma pojęcia, w nadziei, że może podczas ich rozmowy Julie przypomni sobie coś, o czym jeszcze im nie powiedziała.
Po dotarciu do placówki rana na ramieniu Julie zostaje schrzyta.
A po około godzinie Brown wraz z Julie i zapakowanymi w worek na dowody należącymi do niej ubraniami, jadą do komisariatu, gdzie wreszcie kobieta ma złożyć zeznania.
Jerry P. i brat Fegli, którzy w międzyczasie byli już w domu Julie, by pokrótce zapoznać się ze znalezionymi tam dowodami.
Walczyłam o życie, wspomina Julie.
Detektywi proszą jeszcze Julie, by poczekała na rysownika, mającego stworzyć portret pamięciowy mordercy, a ona sugeruje im, że w międzyczasie powinni jak najszybciej skontaktować się z Lenem, jej byłym mężem, który może mieć z tą tragedią coś wspólnego.
Ich rodzice pracowali razem jako misjonarze Wolnego Kościoła Metodystycznego w środkowej Afryce, gdy na świat przyszli Len i Julie.
Niedługo później rodzina Ray wróciła do Stanów Zjednoczonych.
To właśnie podczas jednej z takich wizyt zupełnie niepostrzeżenie między Lenem i Julie pojawiło się uczucie.
Gdy Joel miał 6 lat, Julie zabrała go i odeszła, a rozwód sfinalizowano we wrześniu 1994 roku.
Julie nie mogła się z tym pogodzić i próbowała się od tej decyzji odwołać, lecz bez rezultatu Sędzia wziął pod uwagę nie tylko stabilną sytuację rodzinną ojca, ale i jego sytuację zawodową Udzielał się w kościele, był liderem sprzedaży w branżu ubezpieczeń i właśnie otwierał swoją własną działalność Dla kontrastu, Julie w oczach sądu była nie tylko samotna, lecz także pochłonięta pracą naukową
W tym samym czasie, gdy detektywi przesłuchują Julie na miejsce zbrodni, by zabezpieczyć dowody, zostają wysłani John Lewis i Richard Coder.
Następnie manewrując pomiędzy zawieszonymi u sufitu garnkami, policjanci zatrzymują się na moment nad jadalnianym stołem, gdzie wciąż leżą na nim powycinane zdjęcia, wycinki z gazet i album, do którego wcześniej wklejała je Julie.
Kiedy opowiada Sefermanowi, że nie potrafi podać dokładnego opisu, funkcjonariusz sięga po przygotowany przez FBI album, w którym znajdują się setki szkiców twarzy, ust i oczu i prosi, by z tego zbioru Julie wybrała te, które najlepiej pasują do napastnika.
Kiedy Julie w końcu akceptuje ten portret pamięciowy, policja udostępnia go mediom, w nadziei, że ktoś z mieszkańców Lawrenceville rozpozna tę twarz.
Do domu Julie ponownie zostają oddelegowani technicy.
Ten jednak był koło trzydziestki, więc nie mógł być opisywanym przez Julie Intruzan.
Wreszcie do funkcjonariuszy dociera pogłoska, że w dniu napaści kilku nastolatków opuściło pobliską domówkę i włamało się do domu Julie, by ukraść magnetowit.
Z policją kontaktuje się ratownik medyczny, Stuart Hawkins, wezwany do domu rodziców Julie, która doznała ataku paniki.
Po wejściu do domu państwa Ray, obecna tam rodzina i przyjaciele 28-latki tłumaczą, że Julie bardzo źle zniosła ceremonię pogrzebową i późniejszą rozmowę z policjantami, którzy nalegali, by spróbowała sobie coś jeszcze przypomnieć.
Jakby wróciła do tamtych potwornych wydarzeń z 13 października, tłumaczy Metfordowi matka Jane Ray.
Mimo to rodzice Julie upierają się, że już po wszystkim, a ich córka choć wciąż dochodzi do siebie na kuchennej podłodze nie tylko nie potrzebuje, ale i odmawia pomocy.
Ale już 26 października detektywi Pee i Fegley dzwonią do Julie prosząc o ponowne spotkanie.
O ile do tej pory zeznanie Julie brzmi bliźniaczo do tego, które złożyła w dzień morderstwa, to od tego momentu zaczyna się ono nieco różnić.
Jednak kiedy Julie ponownie przywołuje ich potyczkę w ogrodzie, ta zdaje się jeszcze bardziej zacięta niż podczas pierwszego przesłuchania.
Jednakże po tym, jak Julie siada naprzeciw nich w sali przesłuchań, wyjawiają, że nie jest to prawdziwy powód jej wezwania.
Tracącej grunt pod nogami Julie, detektyw P. podsuwa plik zdjęć satelitarnych jej domu ze zmanipulowaną przez śledczych datą.
Nic, odpowiada Julie patrząc to raz na jednego, to na drugiego detektywa.
Julie zaczyna pi pochylając się nad stołem.
Po tej rozmowie Julie zgadza się na przeprowadzenie badania wariograficznego.
Julie ponownie wypada wiarygodnie.
Życie Julie także toczy się dalej.
Niedługo później Julie idzie na randkę w ciemno.
Stawia Julie zarzut morderstwa.
Mimo, że proces rozpoczyna się na 4,5 roku po morderstwie Joella, postanowiono, że ze względu na rozgłos, jakim niechlubnie znów zaczęła cieszyć się sprawa Julie, zostanie on przeniesiony do hrabstwa Wayne, co miało zapobiec stronniczości ławników.
21 lutego 2002 do niewielkiej sali sądowej przypominającej szkolną klasę zostaje wprowadzona 33-letnia Julie i zasiada obok swojego adwokata z urzędu Bradavona.
Ja urodziłem się 13 lipca, Julie 13 grudnia, a Joel, tu trzydziestokilkuletni brunet, robi krótką pauzę.
Julie chciała usunąć ciąże, lecz ja się na to nie zgodziłem.
Trzy lata później Julie złożyła od tego wyroku apelację, ale sędzia ją oddalił.
Zapytany przez prokuratora, czy Julie była agresywna, przytakuje Wpadała w furię bez powodu, rzucała talerzami, czasem nożami Nieraz zupełnie bez powodu albo z takiego, że właśnie pojawiłem się w drzwiach Wyjaśnia Czy był pan kiedykolwiek w tym domu, w którym doszło do morderstwa?
Podczas przesłuchania świadka przez stronę przeciwną, obrońca Julie robi wszystko, co w jego mocy, by ocieplić wizerunek swojej klientki w oczach ławy przysięgłych.
Wspomina ich rozmowę telefoniczną na dzień przed porodem i litry wypijanej przez Julie mikstury, by do rozwiązania doszło dokładnie w dziewiętnaste urodziny jej męża.
Annette Edgin przytacza jak tej nocy wyglądała Julie, co miała na sobie, w jaki sposób się zachowywała.
Wspomina rysopis rzekomego napastnika, jakim podzieliła się z nią Julie, a gdy kończy opisywać jak wyglądało wnętrze domu oskarżonej, prokurator niespodziewanie dopytuje czy pamięta kij do bejsbola, który znajdował się we wnętrzu.
To samo pytanie prokurator kieruje również do kolejnego świadka, Johna Louisa, który pojawił się w domu Julie Ray wraz ze swoim partnerem z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, Richardem Coadelem.
Louis, niczym przewodnik prowadzący ich przez miejsce zbrodni, opowiada o ogrodzie i garażu Julie, aż w końcu zatrzymuje się przy drzwiach prowadzących do kuchni i wskazuje na rozbite szkło, leżące zarówno na schodkach, jak i na prawo od nich.
Pomieszczenia były wyjątkowo ciasne, musieli uważać, by nie potrącić żadnego mebla, a przecież według relacji Julie w tej przestrzeni miała toczyć się dramatyczna szamotanina.
Na poparcie tych słów prokurator prezentuje zdjęcia, jedno po drugim, aż zatrzymuje się przy fotografii przedstawiającej zasinienie powieki Julie Ray.
Kontynuuje Parkinson, a świadek przyznaje, że te były zupełnie czyste, a Julie sama zapytała, czy będą pobierać materiał spod jej paznokci oraz czy chcą sprawdzić jej bransoletkę.
Obrońca Julie koncentruje się na jednym z kluczowych aspektów.
Zdaniem Vona właśnie dlatego Julie mogła z taką precyzją wskazać każde, nawet najmniejsze skaleczenie.
Mężczyzna będący instruktorem Taekwondo prowadził zajęcia, na które uczęszczała zarówno Julie, jak i jej syn Joel.
Jednakowoż mimo wysiłków adwokata, Watkins konsekwentnie podtrzymuje swoje stanowisko i choć z wyraźnym wahaniem nie potrafi przyznać, że Julie, mająca za sobą lata ćwiczeń i stopień mistrzowski w sztuce walki, rzeczywiście byłaby bez szans w starciu z przeciwnikiem o większej posturze.
Przesłuchiwany przez Parkinsona przyznaje, że w dniu, w którym doszło do morderstwa Joella, otrzymał telefon ze szpitala z zatrważającą wiadomością o śmierci chłopca i napaści na Julie, dlatego bez chwili wahania udał się na miejsce.
Ten, który miał miejsce kilka dni później, 17 października w domu rodziców Julie, gdzie White został wezwany przez jej matkę.
Na prośbę Jane Ray podszedł do Julie leżącej na kuchennej podłodze otoczonej przez bliskich, którzy z widocznym niepokojem dyskutowali, czy podać jej leki.
Na prośbę oskarżyciela opisuje, że Julie miała przerażony, nieobecny wzrok, jakby nie była w stanie uchwycić rzeczywistości.
Jako pierwszy zeznaje James Mason, który w czasie tragicznych wydarzeń mieszkał tuż obok Julie.
Błyskawicznie poderwał się z łóżka i podbiegł do drugiego okna wychodzącego na ulicę, skąd zobaczył Julie idącą w stronę domu Lesy i Patrici.
Ale kiedy adwokat Julie konfrontuje go z wcześniejszymi zeznaniami i raportem policyjnym, z którego jasno wynika, że całe zdarzenie miało miejsce ponad godzinę później, Mason nieco się gubi, po czym niechętnie przyznaje, że rzeczywiście...
Przed domem Julie wstał radiowóz.
Ruszyła tam, by dowiedzieć się, co się stało i wtedy zobaczyła biegnącego do domu Julie policjanta.
Po wysłuchaniu jej zeznań, obrońca Julie Ray zadaje kobiecie jedno, pozornie nieistotne pytanie.
Ławnicy wysłuchują także Vicky Mehafej, sąsiadki mieszkającej po drugiej stronie ulicy, zaledwie cztery domy dalej od posesji Julie.
A ponieważ Vicky znała układ pomieszczeń w domu Julie, była przekonana, że światło pochodzi właśnie z tej części budynku.
Jak tego dnia zachowywała się Julie Ray?
Pielęgniarka opisuje, że oskarżona miała na nogach jedynie powierzchowne urazy i kiedy zapytała ją, jak mogły powstać, Julie odpowiedziała, że najprawdopodobniej doznała ich podczas walki na trawie.
Gdy zapytała o jej pochodzenie, Julie odparła, że przypuszcza, iż sprawca miał ze sobą nóż i że to rozcięcie powstało właśnie za jego przyczyną.
Ed Parkinson rozpoczyna od pytania, czy po śmierci dziesięcioletniego Joella był świadkiem jakichkolwiek nietypowych zachowań ze strony Julie.
Tym razem w mieszkaniu Julie.
To był dzień, w którym Julie została ponownie przesłuchana przez policję, albo może dzień później.
Choć świadek nie potrafi dokładnie powtórzyć słów, jakie wypowiadała wtedy Julie, zaznacza, że całe zdarzenie zostało nagrane na dyktafonie przez jej matkę.
Wspomina, że poprosiła męża, aby zapisywał wszystko, co Julie mówi i robi, przekonana, że takie notatki mogą się w przyszłości okazać niezwykle istotne.
Kolejne, jeszcze bardziej dramatyczne załamanie nastąpiło 21 listopada, dzień po tym, jak Julie została wezwana do komisariatu w celu ponownego pobrania odcisków palców i usłyszała od policjantów, że jest podejrzana o zamordowanie własnego dziecka.
Zaoferowała, że jeśli policja będzie chciała, może je otrzymać, a jeśli nie, przekaże je terapeucie Julie.
To może przypomina sobie pani, że Julie woziła w samochodzie nóż?
Kobieta rozpoczyna od krótkiego wprowadzenia, wspominając, że od lat zna rodziców oskarżonej, a w dniu śmierci Joella pełniła służbę i została skierowana do domu Julie około 5.35 rano.
Wraz z oskarżycielem płynnie przechodzi do tematu telefonu, który otrzymała od Jane pod koniec listopada i rozmowy dotyczącej jednego z epizodów, jakie miała przeżyć Julie.
Upewnia się Steffi, po czym kontynuuje, że Julie w trakcie tego epizodu modliła się na głos, wielokrotnie zadawała pytania o swój nos, jakby nie rozumiała, co się z nim stało.
Wezwana przez prokuratora Lesa Bridget to sąsiadka, do której Julie przybiegła zaraz po rzekomym ataku.
To była Julie, zeznaje Lesa wskazując na siedzącą naprzeciwko niej oskarżoną, która nie podnosi wzroku znad blatu stołu.
Lesa wspomina, że próbowała skłonić Julie do powiedzenia czegoś więcej, a Patricia poleciła wezwać policję.
W dalszej części swoich zeznań Lessa przytacza znaną już wersję wydarzeń, opowieść o walce na śmierć i życie, którą Julie miała stoczyć z napastnikiem zarówno w domu, jak i na podwórku.
Potem do ich mieszkania przychodzili kolejno Max Seed, jego żona Nancy, a następnie funkcjonariusze i ratownicy medyczni, którzy zajęli się opatrywaniem niewielkiego rozcięcia na ramieniu Julie.
Pytania obrońcy nie dotyczą napastnika, jak spodziewała się większość zgromadzonych, lecz skupiają się na tym, czy Lesa i jej współlokatorka rozmawiały między sobą o relacji Julie z tamtego poranka.
Czy podczas opowiadania przez Julie historii o walce z napastnikiem, zarówno w domu, jak i na zewnątrz, twoja sąsiadka Nancy była tam z wami?
Trish zapytała ją wtedy, czy ten człowiek nie widział, że Julie uciekła do nas.
Prokurator pyta jeszcze, czy Julie próbowała wrócić do swojego domu.
Na koniec tego przesłuchania pada jeszcze pytanie o rozcięcia na ramieniu i o to, czy Julie wyjaśniła, skąd się wzięło.
Poproszona o przytoczenie słów Julie, kobieta powtarza właściwie to samo, co wcześniej jej współlokatorka, że oskarżoną miał obudzić krzyk, którego źródła nie potrafiła określić, bo nie wiedziała, czy pochodził z wnętrza, czy może z zewnątrz.
Czy Julie wspomniała by w ogóle wchodziła do pokoju swojego syna?
Opowiada również o tym, że po zawiadomieniu policji Julie poprosiła ją by skontaktowała się z jej rodzicami.
Nie tylko dlatego, że porwano dziecko, ale również z tego powodu, że napastnik, jak twierdziła Julie, widział dokąd uciekła i że schroniła się właśnie w ich domu.
Ale była tam również Julie.
Krzyki, które słyszał jeszcze w swoim domu, ujadające psy i obecność Julie u sąsiadek.
Mówi, że zgodnie z prośbą Julie ruszył w stronę jej domu, po drodze mijając się z żoną, której przekazał, że doszło do porwania dziesięcioletniego chłopca.
W domu sąsiadek była Julie, która chodziła wtedy w kółko, mówiąc, że porwano jej syna.
Wtedy Julie opowiedziała jej o całym zajściu, lecz nie była to wersja, jaką przekazała obecnym tam Lesie i Trish.
Tym razem po usłyszeniu krzyku, Julie miała wejść do pokoju syna i właśnie tam zostać zaatakowana przez nieznajomego.
Rodney Englert, analityk rozprysków krwi i rekonstruktor miejsc zbrodni, szczegółowo wymienia, że w sierpniu 1998 roku przeanalizował ponad 300 zdjęć, 35 fizycznych dowodów, około 50 raportów, wyniki autopsji Joella i zeznania Julie.
Następnie przechodzi do koszulki, którą Julie miała na sobie tamtej nocy.
Mężczyzna wymienia kolejno rozległy wzór krwi oskarżonej na prawym rękawie, ślady przeniesionej na materiał krwi Joella na górnej części ramienia, trzy charakterystyczne plamy krwi należącej do Julie z przodu koszulki oraz kolejny transfer krwi dziesięciolatka na dolnej prawej części pleców.
Wyjaśnia, że krew obecna na ręce Julie odpowiada miejscu skaleczenia, a sposób w jaki zgromadziła się na tkaninie jest spójny z charakterem tego urazu.
Czy dostrzegł pan coś, co potwierdzałoby opisywaną przez Julie walkę z napastnikiem?
Zwraca uwagę, że mimo zapewnień Englerta, jakoby miejsce zbrodni nie było aż tak zakrwawione, lista przedmiotów, na których znajdowała się krew była bardzo długa, więc gdyby to Julie stała za śmiercią chłopca, spływałaby krwią.
Po krótkiej przerwie w sali pojawia się następny świadek, Jim Ray, ojciec oskarżonej.
Emerytowany pastor opowiada ławie przysięgłych, że w niedzielę, jeszcze przed świtem, odebrali telefon z informacją, że dziesięciolatek został porwany i nie czekając ani minuty, oboje ruszyli do Julie, ale każdy swoim samochodem.
Policja potraktowała nas bardzo źle, mówi wyraźnie poruszony, wyjaśniając, że nie pozwolili mu nawet wsiąść do samochodu, którym Julie jechała do szpitala.
Obie kobiety składają zeznania niezależnie od siebie i jednoznacznie zaprzeczają, jakoby przekazywały ojcu Julie informację, że Joel został ugodzony nożem.
Po dniach przesłuchań świadków prokuratury w sali sądowej w końcu słychać głosy tych, którzy Julie znali najlepiej.
Profesor Don Cunningham poznał Julie w 1996 roku, był jej promotorem, a później przełożonym w programie przygotowującym przyszłych pedagogów.
Natomiast Dawn Hazel, przyjaciółka Julie z czasów liceum, opowiada zebranym w sali o dniu 9 października 1997 roku.
Pamięta, że Julie cieszyła się na zbliżający weekend z Joelem.
Zeznania te nieco ocieplają wizerunek Julie, choć to wciąż za mało, by przechylić szalę na jej korzyść.
Krytykuje też interpretację śladów krwi na koszulce Julie.
Uważa też, że zadrapania na przodzie nóg i stóp Julie mogą świadczyć o szamotaninie, przewracaniu się lub przeciąganiu po twardej nawierzchni.
Przypomina, że Julie Ray została przyjęta do szpitala o 5.50 rano, zaledwie półtorej godziny po odkryciu ciała swojego syna.
Mówi, że nie jest pewien, czy to Julie opisywała wszystkie te rany, czy jedynie zostały one zauważone i zapisane przez personel medyczny.
Młody wiek, liczne alergie i przewlekłe zmęczenie wymagały szczególnej troski, ale Julie, jak podkreśla świadek, nigdy nie mówiła o aborcji ani rozwodzie.
Doktor Gamble nie pamięta, by Julie zażyła cokolwiek podejrzanego przed porodem, lecz podczas przesłuchania krzyżowego przyznaje, że nie może tego wykluczyć.
Z jej notatek wynika, że już wcześniej z powodu skurczów Julie trafiła do szpitala i była leczona, by zatrzymać akcję porodową.
Zeznaje, że na podstawie śladów krwi na koszulce Julie nie da się jednoznacznie potwierdzić ani wykluczyć jej winy.
Zdaniem Kisza wspiera to wersję Julie, według której doszło do fizycznej szarpaniny z napastnikiem, podczas której morderca mógł przenieść na nią krew Joella.
Na salę sądową ponownie zostaje wezwana Jane Ray, matka oskarżonej.
Twierdzi, że wbrew jego wcześniejszym słowom, Kirkpatrick wszedł do ich domu, w którym mieszkała Julie w czerwcu 1995 roku.
Relacjonuje Ray, dodając, że w tym czasie ona siedziała w salonie.
W środku zostaje tylko sędzia, Julie, jej obrońca oraz prokuratura.
Julie nie odpowiada od razu, prosi o minutę.
Odpowiada Julie.
W tym samym czasie, jak twierdzi, słyszał jak Annette Edgin przekazuje to samo Julie.
Dlatego do sali na wezwanie Parkinsona wracają Annette Edgin i Lessa Berkeley, kluczowe zeznające, które podważają zeznania Jamesa Ray.
Edgin, policjantka, która jako jedna z pierwszych pojawiła się na miejscu zbrodni, przyznaje, że rozmawiała z Julie i jej rodziną, lecz nigdy nie użyła słowa nóż ani zaćgany.
Lesa Barclay, sąsiadka, potwierdza, że rankiem 13 października w jej domu byli James i Jane Ray oraz funkcjonariuszka Edgine.
Barclay opowiada, że wspólnie z Patricia próbowały pocieszyć Julie, ale nikt z obecnych nie wiedział jeszcze wtedy, co dokładnie się stało.
Nie padły żadne słowa o dźgnięciu nożem, nawet po zabraniu Julie do szpitala.
A po tym, jak obrońca sugeruje, że słowa o nożu mogły paść w czasie, gdy opuściła pokój, by przynieść Julie coś do ubrania, Lessa odpowiada stanowczo.
Prokurator przypomina, że Julie Ray, matka Joella, twierdziła, iż obudził ją krzyk.
Zaskakujące jest według prokuratora, że zgodnie z opisem Julie mężczyzna ubrany od stóp do głów na czarno, mając nawet maskę, a więc przygotowany na tę okoliczność, nie przyniósł ze sobą narzędzia zbrodni.
Julie nie potrafiła sobie przypomnieć, czy je tam włożyła, choć jej przyjaciółka zeznała, że kiedy opuszczała dom przed północą, pralka nie pracowała To oznacza, że oskarżona musiała uruchomić ją później Prokurator przypomina również, że mimo opowieści Julie o brutalnej walce, która miała się rozegrać w domu, niczego nie popchnięto Wszystko pozostało w idealnym porządku
Julie mówiła, że panowała tam ciemność, dlatego nie widziała krwi ani ciała syna.
Przypominacie sobie portret rzekomego mordercy, który Julie sporządziła wspólnie z Josie Fermanem?
To zaprzecza opowieści Julie, według której napastnik musiał zbić szybę łokciem, ponieważ drzwi się zablokowały.
Oskarżyciel wspomina również o nietypowym zachowaniu Julie, dramatycznych atakach, podczas których traciła świadomość i przenosiła się wyobraźnią na miejsce zbrodni.
Skąd Julie wiedziała, że Joel został zadźgany?
Jego zdaniem ojciec Julie, James Ray, również zrozumiał wagę tej pomyłki i próbował ją chronić.
Podobnie jak Lessa Bridget, która powiedziała, że przez cały czas była tuż obok Julie.
To ostatni moment, by przekonać ławników do winy Julie.
Wspomina o sportowych osiągnięciach Julie i jej synka, o krwawym śladzie na koszulce matki i jej podbitym oku, mogącym być dowodem ich walki.
Julie miała obudzić się słysząc krzyk syna.
Wie, że to jego ostatnia szansa, by przekonać przysięgłych, by przypomnieć im, że Julie Ray nie jest potworem, lecz matką, która straciła dziecko, a teraz sama stoi na granicy przepaści.
Julie nie musi niczego udowadniać.
Nie szukano sprawcy, szukano potwierdzenia, że winna jest Julie.
Obrona nie próbuje odmalować Julie jako osoby bez skazy.
Funkcjonariusze uznali, że winna jest Julie i wszystkie ich dalsze działania były podyktowane tą wersją.
Różnice w relacjach świadków na temat wypowiedzi Julie tłumaczy chaosem tamtej nocy i szczekaniem psów.
Julie zasługuje na sprawiedliwość, a sprawiedliwość w tej sprawie oznacza uniewinnienie.
Zignorowano też telefon, z którego Julie wzywała pomoc oraz włos znaleziony w dłoni Joela.
Julie była ofiarą przemocy domowej.
Na koniec podaje w wątpliwość wiarygodność policjantki, która twierdziła, że nie powiedziała Julie o narzędziu zbrodni.
Przypomina, że po tym jak Julie była już bezpieczna w domu Lesy i miała wokół siebie ludzi, nigdy nie próbowała wrócić na miejsce, by szukać Joella.
Julie miała więc wystarczająco dużo czasu, by się umyć, posprzątać i pozbyć dowodów.
My, ława przysięgłych, uznajemy oskarżoną Julie Ray Kirkpatrick winną popełnienia morderstwa pierwszego stopnia.
Julie, jak mówią, była zimna jak lód.
W pierwszych minutach widzowie oglądają jak jeszcze szczuplejsza niż zazwyczaj, z krótkimi obciętymi i zafarbowanymi na ciemno włosami Julie rzuca się w ramiona męża i rodziców podczas ich pierwszego spotkania od czasu rozprawy.
Julie była przekonana, że już sama informacja o tym, jakoby nie chciała urodzić Joella, a rozważała aborcję, zaważyła na wyroku.
Julie mówi, że ma taką nadzieję.
Setki tysięcy widzów po raz pierwszy nie tylko słyszą zeznanie Julie, ale też oglądają dołączone do programu zdjęcia jej domu i poznają fragmenty raportów policji oraz prokuratury.
Kiedy dociera do niej apel Julie i jej według śledczych niespójna historia o mężczyźnie, który nocą włamał się do domu i zamordował dziecko, nie raniąc dorosłego, Diane z każdą kolejną wypowiedzią prokuratora unosi brwi coraz wyżej, nie dowierzając jego ignorancji.
A to mogło tłumaczyć, dlaczego nie zmierzył się z Julie, a jedynie próbował uciec z jej domu.
Te słowa potwierdzały zeznania Julie, które kilka dni wcześniej pisarka słyszała w telewizji.
Z każdym kolejnym artykułem rośnie w niej niepokój i coraz głębsze wątpliwości co do winy Julie.
Popularność publikacji Fenning sprawia, że redakcja programu 2020 decyduje się ponownie przyjrzeć sprawie Julie Ray, więc do teksańskiego więzienia o zaostrzonym rygorze wysyłają swoją czołową korespondentkę, Lynn Sher, w towarzystwie operatora.
Media cytują fragmenty książki, pokazują zdjęcia Joella i Julie, a pod więzieniem, w którym kobieta odsiaduje wyrok, dzień po dniu gromadzi się tłum wolontariuszy z transparentami.
A po zapoznaniu się z jego szczegółami, obaj nie mają wątpliwości, że sprawa wymaga ponownego zbadania i postanawiają skontaktować się z rodziną Julie.
Podczas wizyty u Jima i Jane Ray, klater trafia na atmosferę niegasnącej nadziei.
Bez wahania wręczają mu jedyny segregator, w którym zgromadzili wszystkie raporty, jakie prokuratura przekazała im przed pierwszym procesem Julie.
Z dokumentów, które Bill otrzymał od rodziców Julie, wie, że policja stanowa sprawdziła autobus, ale mężczyzny, który kupił bilet w nim, nie znaleziono.
Po udanej rozmowie z bileterką Clutter jedzie do Lawrenceville, gdzie czeka już na niego Alan Berkshire, drugi ze świadków, którego nazwisko pojawia się w dokumentach przekazanych przez rodziców Julie.
Jego zeznania zlekceważono, bo opisywana przez niego postać nie pasowała do rysopisu nastoletniego napastnika, który Julie podała tuż po ataku.
Tym bardziej, że idąc wzdłuż tych torów przez jakieś trzy kilometry, dochodzi się dokładnie do dzielnicy, w której mieszkała Julie Ray.
Zanim jednak obrona zdąży przedstawić nowe dowody, które mogłyby raz na zawsze oczyścić Julie z zarzutów, dochodzi do niespodziewanego zwrotu.
Po dwóch latach spędzonych w więzieniu, Julie słyszy przez telefon, że wychodzi na wolność.
Podczas gdy Julie z nadzieją szykowała się do opuszczenia tych murów, prokuratorzy wciąż przekonani o jej winie pracowali w pocie czoła, by ponownie postawić jej zarzuty.
Julie nie tylko nie wyjdzie dziś na wolność.
Tommy Lynn Sells wyznaje śledczym, że spotkał Julie w sklepie, a ponieważ, jak twierdzi, była wobec niego niemiła, postanowił dać jej nauczkę.
Potem opowiada, jak Julie wpadła na niego w sypialni chłopca, jak próbowała go zatrzymać, jak uwiesiła się jego nogi, a on zdołał ją powalić i uciec.
I choć podczas tej rozmowy śledczy znajdują aż 53 punkty wspólne z relacją, jaką Julie złożyła tuż po śmierci syna,
Poproszony o opis budynku, w którym miał dopuścić się zbrodni, mówi o piętrowym, ceglanym domu z białymi kolumnami na froncie, choć dom Julie to niewielki, parterowy budynek w stylu rancha.
Kiedy proszą go o narysowanie drzwi wejściowych, szkicuje ozdobne drzwi z szybkami, które zupełnie nie przypominają tych z domu Julie.
Jak to możliwe, że ani sąsiedzi, ani przyjaciółka, która tego wieczoru odwiedziła Julie, a po północy wyszła z jej domu, nie zauważyli mężczyzny siedzącego na jej podjeździe?
Drugi proces Julie zostaje wyznaczony na lipiec i decyzją sędziego zostaje przeniesiony do Carlisle w hrabstwie Clinton.
Bo choć upłynęły lata, nazwisko Ray wciąż wywołuje emocje.
Julie nie reprezentuje już samotny adwokat z małego miasteczka.
Mąż Julie ogłosił bankructwo, po czym rozpoczął studia prawnicze, wierząc, że może to on zdoła ją kiedyś wyciągnąć z zakrad.
I gdy wszystko wskazywało na to, że nie stać ich już na walkę o wolność, z pomocą Julie przyszli najlepsi i zgodzili się reprezentować ją za darmo.
Jeden z obrońców Julie nie ukrywa zdumienia.
Chodziło przede wszystkim o osoby blisko związane z byłym mężem Julie, Lenem Kirkpatrickiem i o niego samego.
Gorzki rozwód Julie i Lena oraz późniejsze spory o opiekę nad Joelem, choć nie miały żadnego związku z nocą morderstwa, dostarczyły prokuraturze jedynego motywu.
Rozprawa rusza 13 czerwca 2006 roku Już od pierwszego dnia na sali jest tłoczno Ci, którzy wierzą w niewinność Julie zajmują miejsca po prawej stronie Po lewej zasiadają ci, którzy wciąż widzą w niej morderczynię W pierwszym rzędzie po lewej stronie codziennie pojawia się Len Kirkpatrick Były mąż Julie i obecny funkcjonariusz policji
W decyzji, by nie zabezpieczyć odcisków palców, nie byłoby może nic zaskakującego podczas pierwszego procesu, gdy historia Julie o intruzie w masce narciarskiej brzmiała niedorzecznie.
W rękach Parkinsona pozostaje więc lista świadków, na której dominują, jak to określają adwokaci oskarżonej, rozgoryczeni byli sąsiedzi Julie.
Patrząc przysięgłym w oczy mówi, że badając koszulkę Julie dostrzegł ślad zakrwawionej dłoni.
Moses jest też pytany przez obrońców Julie o rozbitą szybę w drzwiach, uważaną przez oskarżycieli za dowód na to, iż kobieta starała się upozorować przepychankę z rzekomym napastnikiem.
Choć od początku procesu przypominają, że to Julie, a nie Sels, zasiada na ławie oskarżonych, równocześnie każdego dnia prezentują przysięgłym kolejne nagranie z jego zeznań.
Julie siedzi w milczeniu niemal, nieruchomo.
Co więcej, jeden z prawników reprezentujących Julie wraz z jej aktualnym mężem Markiem Harperem przeprowadzili śledztwo i sprawdzając raporty meteorologiczne, także jednoznacznie ustalili, że w noc, w którą zginął Joel, Rosa nie występowała.
Siódmego dnia procesu na mównicę wchodzi Julie.
Gdy wracają na salę, Julie wciąż pociąga nosem, ale kontynuuje swoje zeznania.
Julie mówiła, że wyglądał na 14-17 lat, podczas gdy Sels miał wtedy 33.
Sprawa przeciwko Julie jest czysto poszlakowa, prawda?
Zwolennicy Julie przybiegają z pobliskiej kaplicy, gdzie przez cały dzień modlili się i śpiewali hymny.
W momencie, kiedy padają słowa niewinna, Julie wydaje z siebie krzyk tak przenikliwy, że głowy wszystkich obecnych w tej samej chwili zwracają się w jej stronę, a ona osuwa się i pada na podłogę.
Julie, to koniec, to koniec, mówi próbując ją odsucić.
W oświadczeniu chwali Parkinsona jako człowieka o nieposzlakowanej opinii i obarcza winą za uniewinnienie Julie programy telewizyjne, które jego zdaniem wpłynęły na wyobrażenia ławników.
Nie ma planów, aby oskarżyć kogokolwiek innego, oświadcza na zakończenie Han, dając tym samym jasno do zrozumienia, że ich jedyną podejrzaną wciąż pozostaje Julie.
Dodaję, że ława przysięgłych wydała wyrok już w chwili, gdy usłyszała, że Julie rzekomo nie chciała urodzić Joella.
To oni przytaczają dowody, które ich zdaniem świadczą o niewinności Julie.
Porównują też portret pamięciowy stworzony przez Julie do starego zdjęcia Selsa z dokumentu tożsamości, na którym ma krótkie włosy i wygląda znacznie młodziej.
Pytany przez dziennikarzy podczas jednego z wywiadów o możliwość, że Julie rzeczywiście spotkała Selsa w sklepie, Mark Harper przyznaje, że rozmawiał z żoną na ten temat, ale ona nie przypomina sobie takiej sytuacji.
Jeśli Julie cię zna, jest ciepłą i uprzejmą osobą.
Tyle tylko, że żaden z tych programów nie wspomina o dowodach, które doprowadziły do skazania Julie w pierwszym procesie.
Dziś można go znaleźć wyłącznie na forach, gdzie użytkownicy archiwizujący dokumenty wciąż uważają Julie za winną.
Podkreśla, że fakt, iż ławnicy w drugim procesie nie byli w stanie orzec winy ponad wszelką wątpliwość, nie oznacza jeszcze, że Julie jest niewinna.
Finalnie rozgłos związany z uniewinnieniem Julie przynosi dodatkową popularność także Diane Fenning i znacząco zwiększa sprzedaż jej książki.
A życie Julie po wyjściu na wolność?
Julie nieustannie szuka pracy.
Choć zwolennicy i przeciwnicy Julie nigdy nie dojdą do porozumienia w sprawie tego, czy to ona stała za śmiercią własnego syna, w jednym są zgodni.
Czy potrzeba było aż miliona dolarów, by udowodnić niesłuszne skazanie Julie?
Ostatnie odcinki
-
⭕ #48 Corpsewood Manor: nazwali ich czcicielami...
31.01.2026 06:00
-
#47 Żołnierz aż po grób | Jared Smith
30.11.2025 07:00
-
#46 "Nie bądź zły, powiedziałam prawdę"
29.09.2025 07:00
-
#45 Co się wydarzyło w Lawrenceville?
25.08.2025 11:48
-
#44 Ocean kłamstw
18.06.2025 12:13
-
#43 Toksyczna miłość — Anita Friend
27.04.2025 08:00
-
#42 Wilk w owczej skórze
10.03.2025 13:27
-
#41 Sześć krwawych minut – sprawa Robbiego Hawk...
14.01.2025 13:18
-
#40 Co się stało Cynthii Hrisco?
26.11.2024 12:48
-
#39 Jedyny świadek – sprawa Judy Chandler
30.10.2024 23:00