Mentionsy

Nie-winna Sztuka
29.01.2026 10:00

130. Sztuka we Florencji, Livorno i Pizie. ART WYCIECZKA

Florencja mnie zachwyciła i powaliła na kolana, Livorno było piękną wisienką na koniec Art wycieczki, bo to tutaj urodził się Amedeo Modigliani, a Piza? Miasto duchów, w którym Keith Haring stworzył swój ostatni mural.

Miłego słuchania,

Marika Szwal.

POST PODCASTOWY na instagramie:

INSTAGRAM:

https://www.instagram.com/marika_szwal_niewinnasztuka/

Zostań Patronką/Patronem: https://patronite.pl/niewinnasztuka

SKLEP: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.szwalmarika.com⁠⁠⁠⁠⁠

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 136 wyników dla "Casa de Modigliani"

Ale przekornie chciałam to sama sprawdzić, ponieważ w Pizie w 1989 roku Keith Haring namalował jeden ze swoich murali, po prostu.

Większość jednak znajduje się w Nowym Jorku, jeden jest też w Paryżu przy szpitalu.

Z racji, że jakiś czas temu zrobiłam dla Was odcinek o biografii Kifa, która dosyć mocno mnie uderzyła, dotknęła też wielu emocji, jak wiecie, no to chciałam po prostu zobaczyć jego mural na żywo.

Było ciemno, cicho, wieża była nieoświetlona, więc twierdziłam, że to będzie najgorszy wypadek.

Taki też był zamysł, żeby przekazać ideę, opowiedzieć o czymś istotnym.

A bardziej na art delegacji.

W każdym razie Haringowi pomagali lokalni studenci.

Bo tutaj Wam się przyznam, że w Pizie nie spędzałam praktycznie w ogóle dnia, ale każdego wieczoru szłam jeszcze na spacer pod mural, tam wiecie, dwadzieścia kilka minut, żeby tak szczerze nacieszyć się widokiem i dobrą energią.

I byłam naprawdę bardzo podekscytowana też tym, że pociągi we Włoszech jeżdżą co chwilę i są tanie, więc było to miłe zaskoczenie, bo nie musiałam się stresować, że o Jezus, nie zdążę na odpowiednią godzinę.

Randomowo, no timing idealny.

W tym roku spontaniczność to ewidentnie będzie hasło przewodnie mojego życia, a nie wiem czy wiecie, ale ja naprawdę nie należę do nader spontanicznych osób, mimo że tak może się wydawać.

Więc na pewno jak Blenard z Mariną skończą te wszystkie performancy w Barcelonie, to zdzwonimy się z Blenardem i porównamy dwie wersje ich show.

Ale ta architektura, która zapierała dech po prostu na każdym rogu, wspaniałość.

W 1481 roku bracia Augustynianie z klasztoru Sandonato Ascopeto, ja jak będę źle mówiła po włosku to mi wybaczcie, zamówili młodego Leo właśnie ten obraz, który miał dekorować główny ołtarz ich kościoła.

Ale za to lubię ciekawostki związane z procesem czy genezą powstawania, no i życiorysem, ale to już wszyscy wiemy, taki art pudelek.

To taka luźna myśl, bo brzmi dosłownie jak definicja ADHD.

A w tamtych czasach bardzo popularnym prezentem wśród oczywiście elity ociekającej hajsem było desco da parto, czyli taka okrągła taca porodowa.

zdobioną ramę, którą prawdopodobnie zaprojektował sam Michał Anioł, no ale wykonał już wtedy Francesca del Tasso.

Oczywiście można by dużo mówić, tak jak Wam wspomniałam, o kompozycji, nietypowo rozłożonych postaciach, bla bla, ale wiecie, że taka analiza obrazu nie jest w moim stylu, więc zostawiam to historyczkom sztuki, czy innym maniakom renesansu, którzy się na tym znają i przede wszystkim, których to kręci.

Rozkładanie na czynniki pierwsze każdego świętego z obrazu za bardzo przypominają mi się pewnie lata mojej edukacji.

Naprawdę niewiele się ludzie zmienili pod tym względem od tamtych czasów.

Jeden floren wtedy był wart około 4 gramów złota, ja lubię takie ciekawostki, więc przeliczając na nasze, chociaż wiem, że to jest bez sensu, ale no już tak robimy, wtedy to dzieło było warte milion dwieście tysięcy.

Z tej galerii możemy z każdej strony podziwiać panoramę Florencji, a wiecie, że jest co podziwiać i na co patrzeć.

No ale w Uffizi był taki jeden mały korytarzyk, który dobrze zapamiętałam, no bo ja tam chodziłam, wiecie, kilka razy, zrobiłam kilka rund i kiedy stałam kolejny raz w tym korytarzyku, no to za każdym razem, jak ktoś do niego wchodził, to ja słyszałam takie ciche, o wow!

I chodziłam non stop, wiecie, po tych wszystkich piętrach, po tych wszystkich schodach i się zastanawiałam, jakim cudem w czasach Rubensa, kiedy były modne, wiecie, takie mięsiste, mięciutkie, no puszyste sylwetki, jak oni mogli nie być szczupli, skoro w tych wszystkich zamkach i pałacach było tyle schodów.

No ale też nie ma co ukrywać, jak w każdej przestrzeni galeryjnej były takie sale, które były oblegane bardziej niż inne, czyli tam gdzie były najbardziej kultowe, najbardziej znane tytuły.

Wiecie, to jest dosyć oczywiste, że ja byłam podekscytowana, widząc tak ikoniczny obraz, ale w porównaniu z innymi nazwiskami, które wam wymieniłam, Botticelli ma pewną cechę, którą ja bardzo lubię.

Ale kontekst idealnie.

Jedna z rodzin, która właśnie zamówiła sobie ten obraz od niego, to ona stwierdziła, że ona go zamawia do swojej letniej rezydencji.

Dlatego Sandro namalował go na płótnie, a nie na desce, jak większość artystów wtedy tworzyli.

Jakby deska była bardziej ekskluzywna niż płótno.

A że w tych letnich rezydencjach się spędzało mniej czasu, no to nie musiało być jakieś wielkie, drogie, wybitne dzieło.

A teraz jeden z najbardziej znanych obrazów na świecie.

Więc kiedy już odszedł i przestał mnie rozpraszać, to mogłam na spokojnie sobie stanąć i popatrzeć z każdej strony na te niezwykłe dzieło.

I żeby to jeden, no.

Taka byłam podekscytowana.

W każdym razie Michelangelo Merisi de Caravaggio, bo tak się nazywał, w Uffizi ma kilka swoich prac.

A naszym symbolem jest właśnie bachus, którego statuetki ukryte są w całym mieście, a na środku deptaku stoi taki wielki posąg dumnego bachusa.

Zresztą w tym wywiadzie z Blenardem i z Mariną, no to się coś nie dogadaliśmy z Blenardem, bo on mówił o, nie mówił o krasnalach, ja myślałam, że mu chodzi o wrocławskie krasnale i zaczęłam mówić o naszych bachusikach.

Bo jeszcze z takiej śmiesznej ciekawostki jest fakt, że u mnie na uczelni, jak ja już skończyłam studia, no to na lekcjach anatomii zawsze była naga dziewczyna, zawsze ta sama modelka, ale jak ja skończyłam studia, to był facet, który co roku od wielu lat przybiera się za bachusa na winobranie i on teraz pozował studentom nago.

W sumie nawet nie wiemy, czy tylko jednego, jeden został udowodniony.

Nie mogłam oderwać od niej wzroku.

W ogóle też się okazało, że Caravaggio i normalnie są zdjęcia w necie, zrobił praktycznie identyczną drugą taką meduzę, ale ona jest gdzieś w jakiejś prywatnej kolekcji.

Jest tam jeden rozdział właśnie poświęcony Meduzie.

Motyw walki ze smokiem lub wężem nie bez powodu pojawiał się nader często w mitologii greckiej.

Ma on nie tylko upokorzyć, odebrać godność osobistą, zniszczyć psychicznie, ale także zapłodnić.

Zabija ją mężczyzna, co idealnie pokazuje patriarchalną perspektywę, która normalizuje gwałt i każe za niego ofiary.

W interpretacjach feministycznych ciekawe jest podejście do Ateny, jako tej, która zmieniła włosy meduzy w węże.

W niektórych interpretacjach znajdziemy hipotezę, że Atena przemieniła meduzę z zazdrością jej włosy, co zdecydowanie spłyca relacje między kobietami.

No i Kirkę, czyli Madeline Miller.

I to jest bardzo delikatnie powiedziane.

Rozmawiałam też z Sonią przed chwilą i poleciła mi jeden ciekawy odcinek podcastu w temacie dosłownie rozbierania meduzy na czynniki pierwsze, gdzie pretekstem była seria filmów Gonciarza właśnie pod tytułem Perseusz.

Dobra, ale najpierw mit, bo muszą mi trochę opaść emocje ewidentnie.

Dawno, dawno temu, kiedy świat już był złym, a siła była ważniejsza od sprawiedliwości, Holofernes zgromadził potężną armię, która niszczyła każde napotkane miasto.

Judyta nie miała ani armii, ani nawet miecza, lecz była sprytna, inteligentna i miała wielką wiarę w to, że jej determinacja wystarczy, by pokonać zło, jakie siał arogancki Holofernes.

więc zazwyczaj chwilę mi zajmuje, żeby szukać, ale wiem, który tytuł chwycić, który będzie adekwatny, nawet jeżeli nie mówi wprost o tym, na przykład o sztuce.

I wiecie, teraz mam takie przemyślenie, nie spodziewałam się, że ten jeden dzień we Florencji, w mieście tak naprawdę obfitym w sztukę, która nie do końca jest mi bliska, sprawi, że znajdę inspirację na kolejne tematy do niewinnej sztuki, tak naprawdę aż dwa.

Jeszcze inny ciekawy temat, który możemy przełożyć na obecne czasy, bo jest często podejmowany teraz, a propos podwójnych standardów, na przykład jeżeli chodzi o płace kobiet a mężczyzn.

Mężczyzna musiał się stawić za nią, żeby ona dostała zapłatę za wykonaną pracę, za swoje obrazy, nie jeden.

Miałam go naprawdę każdego dnia, jak szłam sobie po prostu na pociąg.

To on udoskonalił teleskop i tak naprawdę jako jeden z pierwszych używał go...

Po prostu stanął plecami do ściany, czyli jakby twarzą do nas, w dłoni trzymał nóż i nie patrząc wyrył idealny profil twarzy.

Jak ja do niego podeszłam, to nikogo nie było wokół.

ale z racji, że nikt nie chciał, żeby ta rzeźba się zniszczyła, na przykład przez warunki pogodowe, czy zamieszki, no Florencja miała przesrane, to przeniesiono ją do Galleria dell'Accademia.

Ale w drodze do tej Akademii, z racji, że ona miała być ostatnim punktem mojej wycieczki, no to przypomniało mi się miejsce, które sobie zaznaczyłam, związane również z Michałem Aniołem, czyli Capelle Medice.

Jest to Capella dei Principi.

Ale ta sala, ta Capella dei Principi, ona była oblana dosłownie złotem i marmurem.

Ewidentnie symbol władzy, ambicji.

Każdy jeden element robił wrażenie i ja najchętniej to bym się położyła na środku na ziemi i podziwiała malowidła na kopule, no ale jednak nie wypada w grobowcu, prawda?

Wow, ja oczywiście wstawiłam, mam zapisaną relację z każdej artwycieczki, więc błagam zobaczcie te Florencje u mnie, bo to robi takie wrażenie.

Więc teraz już totalnie idziemy śladem Michała Anioła, naprawdę w sumie od początku.

Ona jest dużo bardziej delikatna, spokojna, cała biała, ale wyjątkowa dlatego, że tę projektował Michał Anioł.

Nie popierał przede wszystkim, to jest najważniejsze, ich władzy we Florencji, nawet uczestniczył w obronie miasta przed ich atakami.

I bardzo często było to zamierzone przez Michała Anioła, tak twierdzą specjaliści, oczywiście mądrzejsi ludzie ode mnie.

Dla mnie to jest bardzo magiczne podejście do sztuki, jeżeli coś nie jest dokończone.

Jest jeszcze jeden grób, tym razem Lorenzo, a na grobie siedzą dwie postacie i to są alegorie, jak przy dniu i nocy, ale tym razem jest zmierzch i jutrzenka.

Postacie poza oczywiście tymi ludzkimi z rodziny medyceuszy, tymi księciami, tymi wszystkimi ważnymi osobistościami, to są po prostu alegorie, to nie są ludzie, to jest przedstawienie jakiejś idei.

I tutaj wiecie, ja luźno opowiadam Wam o tych wszystkich faktach, musimy do tego luźno podejść, no bo ja nie jestem historyczką, no ale trzymam się faktów, które znalazłam.

Był to po prostu idealny deal, no bo nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że ksiądz, który jest zaufanym człowiekiem papieża, będzie grał na dwa fronty.

Skupmy się teraz na tych rysunkach, które Wam pokażę oczywiście w Art Newsletterze, ale też wstawię jeden na Instagram, bo wiecie co, one są tak piękne, że szkoda ukrywać je przed światem, prawda?

No jakby po każdej takiej wizycie tych czterech osób trzeba odczekać 45 minut, żeby znowu wejść, w sensie żeby jakaś inna czwórka ludzi weszła.

Mogę się oczywiście mylić, ale wydaje mi się, że to jest pod tym względem, no bo ponieważ te rysunki były stworzone węglem, czyli delikatnym, więc musi to mieć jakieś powiązania i wydaje mi się, że dobrze, że od tego 75 jednak nikogo tam do środka nie wpuszczali, bo faktycznie mogłoby być to...

delikatne, ale bardzo ekspresyjne, takie miękkie, tak bym je nazwała, jakby nie były prawdziwe.

Raczej pomógłby mu w ukryciu jeden z jego mecenasów.

Ale też jeden wspominał, że w tej piwnicy znajduje się studnia, z której na przykład Michał Anioł z asystentami mogli czerpać wodę, kiedy pracowali, więc musieli znać to miejsce i wcale nie był to jakiś nader sekret.

podejście.

Ale teraz już idziemy do ostatniej atrakcji, którą odwiedzimy tego dnia, ponieważ czas udać się do galerii, do akademii, tam gdzie stoi Dawid stworzony przez Michała Anioła, ten oryginalny.

Podjęło się tego dwóch innych artystów, którzy trochę podłubali i zrezygnowali, twierdząc, że ten blok marmuru, który dostali jest zbyt nieidealny i może to zaważyć na stabilności całej konstrukcji.

A ten blok marmuru, no bo oni jakby najpierw robił jeden, potem drugi, nic im z tego nie wyszło, on został sprowadzony aż z Karary, znajdujący się w Alpach Apuańskich, ale no po tych dwóch nieudanych próbach porzucono go aż na 25 lat.

Ja weszłam do Akademii w jednym celu, żeby zobaczyć Dawida.

Pod względem anatomii, proporcji, wszystkiego robi wrażenie.

No ale też jeżeli chodzi o te proporcje, no to Michał Anioł specjalnie powiększył mu trochę dłonie i głowę, abyśmy my, ludzie, którzy oglądają go od dołu, mogli czuć się właśnie jakby on miał te idealne proporcje, więc to jest interesujący zabieg.

A tak poważnie, no bo to jest bardzo poważny podcast, to Dawid stał się symbolem odrodzenia Florencji, jej takiej siły, sprytu, wytrwałości, no i miał być też przestrogą dla wszystkich, którzy myśleli o odebraniu jej wielkości, więc pewnie dlatego stanął praktycznie na środku Wielkiego Placu.

Teraz czas na ostatni dzień, który powitamy w jeden sposób, czyli Buongiorno z Livorno.

Tak, właśnie tutaj w Livorno, które jest jakieś 15 minut od Pizy, urodził się Amedeo Modigliani, czyli miłość mojego art życia.

Dowiedziałam się o tym od mojej patronki Alicji, za co dziękuję, że w Livorno jest właśnie ten dom Modiglianiego, który można odwiedzić, a Ala zawsze podsyła mi jakieś ciekawe miejsca, do których ma jechać, więc my odwiedzamy dosłownie te same miejsca, tylko w różnych terminach.

Wydaje mi się, że nawet bardziej, znaczy nawet, na pewno bardziej niż pizza, no ale nie mogę też być obiektywna, no bo moja trasa skupiła się po prostu, nie wiem, zajęła mi 30 minut dojście z pociągu do domu Modiglianiego, więc pewnie wszystkiego nie widziałam.

Udałam się pod mural Amedeo, który znajduje się na tej samej ulicy, gdzie jest jego dom.

Naprawdę ogromniasty, no bo Włosi ewidentnie lubią wszystko co duże.

No i w ogóle jak ja sobie szłam przez te 30 minut tym spacerkiem, no to gdzieniegdzie na ścianach cały czas widziałam albo jakieś wrzuty graffiti z Modiglianim, albo właśnie jakieś takie naklejki związane z Amedeo, więc taki no bardzo milutki akcent.

No i pod żółtym domem z drewnianymi i zielonymi okiennicami na drzwiach ujrzałam miedzianą tabliczkę sugerującą, że to właśnie tutaj urodził się mój najdroższy Amedeo Modigliani.

Miała sporą kolekcję tych zdjęć i też było sporo takich, gdzie Amedeo był dzieckiem albo, to już po boomersku powiem,

I to był taki miły akcent, bo wisiały tam właśnie reprodukcje tych wszystkich Polaków, z którymi przyjaźnił się Modigliani, więc Casa de Modigliani była wypełniona też takim naszym akcentem.

Oczywiście ja nazywam to Casa de Modigliani, ale to nie jest oficjalna nazwa, więc żebyście potem nie powtarzali, tylko uprzedzam.

Ale Casa de Modigliani brzmi bardzo ładnie.

Na przykład było zdjęcie bardzo znane sprzed La Rotonde w Paryżu, w której byłam w tamtym roku z Justyną na Winku, gdzie Modigliani stoi z Picasso i albo jest to André Salmon, albo Jean Cocteau.

No i jest też druga wersja tego kadru, kiedy Modigliani się śmieje, a Gilda powiedziała, że kiedyś nie wypadało się uśmiechać na zdjęciach, więc jest to bardzo wyjątkowe i rzadkie zdjęcie.

No to sobie pomyślałam, że skoro na drugim zdjęciu, właśnie na tym drugim kadrze Modigliani się śmieje, to może właśnie dlatego, że Picasso wtedy poprawiał swój tupecik i nie wiem, może wiatr chciał go zwiać albo coś w tym stylu, albo się przekomarzali, albo przez to Picasso nienawidzi Modiglianiego, bo chciał mu zerwać tupecik.

Też opowiadała o ubiorze Modiglianiego, że był taki, no to był totalnie toskański styl.

I że Modigliani był elegancki, nie tylko pod względem wyglądu.

ale on był bardzo kulturalnym mężczyzną, dobrze wykształconym, szarmanckim, co oczywiście wiemy, no bo to jest jeden z jakby elementów, dlaczego tak bardzo mocno uwielbiamy Modiglianiego.

I tutaj jest najbardziej szokująca dla mnie w tamtym momencie informacja, że Modigliani miał córkę.

Bo ja nie pamiętam, czy w odcinku o tym, jakby o Modigliani o tym mówiłam,

Ja szukałam tych informacji, ja pamiętam to, że ja szukałam informacji, czy Modigliani ma żyjące dzieci.

No jakby wszyscy wiemy, że w momencie, kiedy Modigliani umarł, zrozpaczona jego ukochana Jeanne wyskoczyła z okna, popełniła samobójstwo, a była w dziewiątym miesiącu ciąży.

Powiedziała tylko, że jej wnuczki czy tam prawnuczki żyją sobie bardzo dobrze dzięki nazwisku Modiglianiego, no nie ma co się...

ale cieszę się, bo to znaczy, że muszę jeszcze przeczytać jakąś jedną biografię Modiglianiego.

Wtedy miałam najwidoczniej gorsze skilla, jeżeli chodzi o research i to jest motywujące, no bo o Modiglianim robiłam myślę z trzy lata temu, ale wydaje mi się, że ten fakt mi gdzieś umknął, bo w życiu Modiglianiego i Jeanne nie było w ogóle tej córki.

Bo okazało się, że ja dobrze dedukowałam, że dlaczego tej córki w ogóle nie było w wspominanej w większości gdzieś tam tekstów o Modigliani.

Wiemy, że i Modigliani i Jeanne bardzo się kochali, ale żyli w skrajnej biedzie.

Oczywiście po pierwsze za to, za jego rozpustę, za jego poczynania, za to jak się prowadził, ile pił, plus też przeszkadzało im, że jest Żydem.

No i kiedy Amedeo zmarł, Jeanne, tak jak powiedziałam, z tęsknoty i z rozpaczy za swoim ukochanym, za miłością swojego życia, popełniła samobójstwo, wyskoczyła z okna, będąc właśnie w dziewiątym miesiącu ciąży z tym drugim dzieckiem.

Za to pierwszą córką, Jeanne Junior, jak ją nazywamy, zajęła się po prostu siostra Modiego, Margareta Modigliani.

No i siostra Amedeo wychowywała tę malutką Jeanne jak swoje własne dziecko.

Ja naprawdę nie wiem, jakim cudem nie trafiłam na książkę napisaną przez córkę Amedeo Modigliani pod tytułem Modigliani Men and Myth.

No bo Modigliani od małego chorował na gruźlicę.

Ona chciała obalić mit Modiglianiego jako artysty degenerata.

Ja od początku wiedziałam, że Modi był wspaniały pod każdym względem, a też taka jest prawda, że żaden człowiek nie jest idealny, mimo że do dzisiaj, a zwłaszcza dzisiaj próbuje nam się mówić, że wszystko jest skrajne, że albo białe, albo czarne i jak ktoś popełni jakiś nawet duży błąd, to trzeba się przeciw niemu skierować, przeciwstawić się, skreślić go ze swojego życia, a...

Nie o tym dzisiaj, bo chcę Wam przeczytać krótki cytat od Jean, czyli córki Modiglianiego.

I wiecie, kiedyś na pewno zagłębimy się razem w ten temat, moje drogie, moi drodzy, to nam obiecuję, ale chciałam Wam powiedzieć już na zakończenie, że ja jestem bardzo wdzięczna, że ja mogłam spędzić ten czas w domu, w którym urodził się Modigliani, w którym żył, w którym był kochany i do którego wracał, jak był przytłoczony Paryżem, ale w którym nigdy nie chciał zostać, bo Livorno...

On potrzebował Paryża, otwartego, postępowego, obfitego gdzieś tam w inspirację, też w tę rozpustę, w sztukę przede wszystkim.

I tak też jest w przypadku Modiglianiego, więc to skromne pierwsze piętro z reprodukcjami i z nieoryginalnymi meblami było dla mnie dużo ciekawsze.

wspaniała, mądra, ciepła kobieta, więc jak będziecie mieli okazję, no to zapraszam Was w jej imieniu do Casa de Modigliani.

Tak naprawdę byłam tylko jeden pełny dzień.

Każde wielkie muzeum, w jakim byłam na świecie, ma normalnie albo szatnie, albo szafki.

Każde najmniejsze muzeum w Polsce ma taką możliwość.

0:00
0:00