Mentionsy
Bugonia i Frankenstein
Odcinek na 4 głosy, pierwszy raz, w nowym, pełnym składzie. Może nawet nie ostatni!
(00:00) Sprawy różne, w tym "Heweliusz" i American Film Festival.
(29:03) Bugonia
(59:43) Frankenstein
Szukaj w treści odcinka
Cztery osoby o filmach i serialach, bo o tym jest właśnie ta audycja, która jutro będzie podcastem wszędzie tam, gdzie tych podcastów szukacie.
Mateusz, jeżeli mógłbyś, to wiem, że byłeś na planie filmowym i dobrze jadłeś.
Piękny kościół taki ewangelicki, który będzie grał w filmie Synagogę, gdzie Niemcy będą mieli kort tenisowy, tak sobie ustawili.
Przyznam, że nie znam scenarzystki tego filmu.
To mi się od razu kojarzy z filmem Prawo i Pięść i tematem w ogóle jakoś skandalicznie niewykorzystanym, czyli tym szabrownictwem na ziemiach odzyskanych powiedzmy gdzieś tam w roku 46.
Bardzo zły film.
Bardzo zły film.
Myślałem, że chodzicie o Kosa, ale to był całkiem dobry film.
To też w ogóle, jeżeli ktoś nie zna tej historii, ja przyznam, że zresearchowałem ją specjalnie pod to, że jak się dowiedziałem, że ten serial powstanie i miałem takie Jezus Maria, że ja o tym wcześniej nie słyszałem, że to materiał jest naprawdę na filmy, seriale i na wszystko, co tylko można sobie wymyślić.
A Jan Holubek trochę wchodzi w te buty, tylko że bardzo skutecznie unika filmów.
Ale ja naprawdę szukałem na polskim rynku filmowym kogoś, kto zajmie się dużymi polskimi tematami.
I szczerze mówiąc, po tym serialu mam dużą potrzebę, żeby Jan Holubek, Kasper Bajon i Anna Kępińska zrobili film o katastrofie smoleńskiej.
Bo gdzieś u gruntu jest olbrzymia katastrofa ludzka i narodowa, którą zamieniliśmy w coś zupełnie innego, w jakiegoś chochoła kompletnego i mamy kompletnie nieprzerobioną ten kawałek historii i tego oczekuję od filmowców, którzy mieliby wchodzić w buty Andrzeja Wajdy.
Ale kocha to polski naród, sprzedaje się świetnie film.
Zostawiając Heweliusza na tych wodach międzynarodowych, na Tagowy wypłyniemy za ocean do Ameryki, bo skończył się American Film Festival w wersji stacjonarnej, w tej online jeszcze trwa.
To był pierwszy mój raz na festiwalu filmowym, na którym zanurzyłam się tak głęboko i tak po uszy, bo oczywiście o ile wcześniej chodziłam też na festiwale, to nie brałam na festiwale filmowe we Wrocławiu Wolnego i nie chodziłam na te festiwale filmowe dzień w dzień na minimum trzy filmy.
To się wydarzyło w moim przypadku na American Film Festivalu i do teraz trochę zbieram się po tym, bo nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego.
że zmęczenie po festiwalu filmowym nie jest fizyczne od siedzenia w sali kinowej, chociaż od siedzenia też, bo to ciało jest wtedy takie zmęczone i takie sparciałe.
Nie jest to też zmęczenie psychiczne, umysłowe, mimo że to analizowanie filmów też trwa i wymaga trochę siły, ale jest to przede wszystkim zmęczenie emocjonalne.
Ale totalnie było warto i o ile słyszałam, że nie są te wybory filmowe, które wydarzyły się w zeszłym tygodniu w Nowych Horyzontach najlepszymi wyborami filmowymi w przypadku Amerykaner.
Obejrzałam masę filmów, które wywaliły mnie z krzesła.
Obejrzałam kilka filmów, z których kiedy wyszłam, to kręciłam nosem i to też jest bardzo potrzebne.
I było też kilka filmów przeciętnych, czyli absolutnie przeciętny American Film Festival tak naprawdę, czyli dobry.
Ja też zobaczyłem trochę filmów na Amerykanie, mniej pewnie niż bym chciał, bo trudno mi jakoś było wklikać się w te przebojowe filmy od Tom Vonsonta przez Len Ramsey i innych wielkich, czy też może niewielkich, ale rozpoznawalnych.
Tak, ale zobaczyłem i bardzo mnie to cieszy, Lynn Shelton, bo to była jakaś taka klamra życiowa, bo 16 lat temu na pierwszym American Film Festivalu, kiedy nic nie robiłem jako wolontariusz, bo byłem na filmach, zobaczyłem film Siostra Twojej Siostry Lynn Shelton, jeszcze z młodym Markiem Duplasem i chyba 17-letnią Emily Blunt i było to absolutnie wspaniałe doświadczenie.
Film jest bardzo żywą, fajną komedią.
Jak to zresztą bywa w tych amerykańskich, niezależnych indie filmach, które ani teraz nie są indie, ani niezależne, bo najprawdopodobniej w przeciągu najbliższych trzech miesięcy kupi ich jakaś platforma streamingowa, więc jakby z trudem i zaświecą szukać tego prawdziwego amerykańskiego kina niezależnego teraz.
Nie zestarzał się ten film?
Ale ponieważ rozmawiałam z twórcami i twórczyniami, to widziałam dwa filmy, które są w tym momencie jeszcze dostępne na online.
A zaczynałaś z nimi rozmowę od tego, że w życiu bym nie poszła na wasze filmy, gdybym z wami nie rozmawiała?
I powiedziałam mu to szczerze, miał okrutny trailer do swojego filmu, czyli właśnie do Lemoniadowego Chrzestu.
Bo trailerów nie można oglądać, kiedy chcemy iść na jakieś filmy.
No, ale ten jest właśnie sugerujący, że to będzie etiuda studencka i że tam się nic nie udało i że to będzie takie kino zrobione za pięć złotych kamerą ze znajomymi, co czasami się super broni, ale w tym wypadku jest to też przekłamany trailer, bo to jest po prostu świetnie zrobione coming of age film.
I ja ten film widziałem przedwczoraj chyba, na online sobie nadrobiłem.
Więc naprawdę piękne, kinomądre, takie Sundance'owe, takie jak oczekuję od American Film Festival.
No i też super filmem jest Kautka, która jest debiutem, jest właśnie takim prawdziwym ambelkorowym kinem podglądającym blisko bohaterki, ale też super się chodzi po Nowym Jorku.
Ale widziałam też, zgadzam się z tobą, że dużo narzekania słyszałam, ale mi się wydaje, że w tym roku widziałam naprawdę same świetne filmy.
To jest film, który mnie pozamiatał, później widziałam Die My Love i jakby przegrało tą...
Bo to są bardzo teoretycznie podobne, tematycznie filmy.
Teraz się zastanawiam, czy gdybym oglądała Die My Love normalnie, w takim trybie niefestiwalowym, nie widząc wcześniej If I Had Legs I Kick You, to czy ten film zostałby we mnie lepiej, no ale tego już nie sprawdzimy.
To jest film, który oceniłem najgorzej w ogóle z wszystkich festiwalowych, które widziałem z tych dwudziestu, które gdzieś mi się udało zobaczyć.
No mówię nie, bo nie dość, że poruszanie tematyki jakiejś depresji poporodowej, myślę, że jest na tym jakaś odpowiedzialność, a ten film robi to w taki sposób,
Ten film kończy się z 16 razy i to nawet nie jest przesada.
Ja chyba będę strzelać z tobą, ale na obronę przyjmuję trasę promującą ten film, którą mają Pattinson i Jennifer Lawrence.
Mogę tego filmu nie lubić, ale oni sprawiają, że chcę jeszcze być w tym fenomenie, jak oni naprawdę świetnie działają jako aktorzy przed kamerą, mówiąc sobie... Cząstki kobiety.
To brzmi jak recenzja filmu Cząstki kobiety.
Świata, scena porodu, fatalny film.
W sensie mniej więcej tak samo szkodliwy jak Domestos, twój film.
Jeżeli się z nim nie polubisz... Nie nazywaj tego moim filmem.
Zuzia, jeszcze jeden film, który cię wyjątkowo powalił, bo zaczęłaś taką długą listę i ona się skończyła zanim zaczęłaś.
No właśnie, bo ja bardzo chciałabym jeszcze wyróżnić może nie film, ale cały cykl filmów, który nazywał się Indie Story Awards Susan Seidelman.
Ja obejrzałam w ramach tej sekcji chyba łącznie cztery filmy i w ogóle tego nie planowałam, bo też miałam trochę takie podejście jak Miłka, żeby oglądać przede wszystkim te nowości, bo przecież po to tu jesteśmy.
Ale kiedy poszłam na pierwszy film z Midderwings, to zrozumiałam, że to jest sekcja, która została stworzona dla mnie i pozapisywałam się też na kolejne filmy.
Obejrzałam też krótkie metraże Seidelman w tym film, który nie jest dostępny w internecie w żaden sposób i jest to film, który jest zatytułowany Wyznania dziewczyny z przedmieścia.
I to jest trochę film biograficzny Seidelman, w którym ona pokazuje z czego wzięły się te jej pragnienia, z czego wzięła się ta szansa, żeby robić filmy, która akurat w jej przypadku była przypadkowa.
To był ogromny przypadek, że ona stała się taką ogromną gwiazdą i zrobiła tyle fantastycznych filmów i że jej pierwszy debiutancki niezależny film był wyświetlany w Cannes.
No ale ona działała kiedyś i to się liczy i z innymi filmami tej artystki wydaje mi się, że jest bardzo podobnie.
To jest film, który nie jest do zobaczenia też w tej online'owej odsłonie festiwalu, dlatego myślę, że tym bardziej warto by było na niego zwrócić uwagę.
To jest Hair Story i niektórzy mogli o nim słyszeć, dlatego że to był jakiś w ogóle chiński blockbusterowy, czy raczej box-office'owy sukces, dlatego że to jest film o trzech kobietach, trzech pokoleniach kobiet.
Ale co jest ciekawe, chińska cenzura uznała, że nikt nie pójdzie na ten film, a okazało się troszkę inaczej.
To jest to tak film przyjemny, ciepły, milutki i jedna z lepszych komedii, jakie widziałem w ogóle w tym roku.
Na online super i myślę, że do kina warto się też wybrać na te stare filmy, bo oni odświeżają dużo starszych tytułów.
Kino Tok Film
w Chinach jest nowy film Jorgosa Lentimosa i mówię to z pewnym przekąsem, ponieważ pewnie niewiele osób o tym wie, a Jorgosa Lentimosa jest prawdopodobnie jednym z ciekawszych reżyserów, który aktualnie stąpa po tej ziemi.
Ale to zakładasz po tym, jak słabo się sprzedał ten film, czy... Zakładam po tym, jak słaby ma Box Office, jak słabo miał kampanię marketingową i jak, nie wiem, nawet małe recenzji na jego temat przeczytałem w polskim tak zwanym internecie, ale to różnie bywa, bo...
A to mnie nie dziwi, że Christie ma słaby box office, ale to jest też najdroższy w historii filmów Lantimosa.
To jest najdroższy film Lantimosa.
Faktycznie i piwnica i cały dom został zbudowany na potrzeby tego filmu.
To jest faktycznie pierwszy film kręcony w Grecji od czasu... Al... Kła.
Tych lokacji też było więcej niż jedna, bo mamy tą piwnicę i ten dom, który jest zbudowany, ale chociaż w tym filmie to się nie przykłada wizualnie na to, żebyśmy czuli, że podróżowaliśmy, naprawdę ten plan dużo jeździł, jak na to, żeby zrobić tak naprawdę nagrywki.
Zanim wejdziemy w detale, Miłka, powiedz mi, o czym jest ten film?
Jest to film o sfrustrowanym młodym mężczyźnie, który stracił, albo nie wiemy tego, w jakiś sposób został pozbawiony bliskości i czułości swojej matki, ale też całej rodziny i osamotniony w tym zbudowanym na potrzeby filmu domu i piwnicy jest ze swoim kuzynem, gdzie planują porwanie bizneswoman, CEO jednej z większych firm farmaceutycznych prawdopodobnie w Stanach Zjednoczonych.
Remake koreańskiego filmu z 2003 roku, Jang Joon-ho.
2003 rok, ten film to jest Save the Green Planet, które widziałem, więc później dołożyłbym też do tego, jak to się odnosi.
A, ja poskładałem tylko z tego, co było dostępne w internecie, z takich krótkich filmów.
No bo to też jest film komediowy.
Ja nie obejrzałam, ale jest przedstawiony ten film w internecie właśnie głównie jako bardziej komedia, ale Antimostom komedią nie jest.
Na pewno ten koreański film jest tworzony jako taki typowy koreański film, który ma na siebie bardzo dobrze zarobić, więc tam jest o wiele więcej takiej intrygi też w szukaniu właśnie, gdzie ta porwana osoba mogłaby się znajdować.
i on jednak jest jakoś najbliżej rozwiązania samej zagadki i różni się trochę w zakończeniu film koreański o wiele dłużej i myślę, że to jest akurat wada dla Lantimosa.
Ale ten tytuł i historia stojąca za nim wydaje mi się bardzo dobrym kluczem do samego filmu i podejścia Rantimosa do życia, świata i kręcenia filmów.
I to się jakoś tam łączy z tym, że jeden z głównych bohaterów tego filmu też jest pszczelarzem.
Zresztą te pszczoły często się pojawiają w różnego rodzaju filmach science fiction.
Jeszcze fajnie dodać, że Jerskin Fendrix, czyli człowiek odpowiedzialny za muzykę też w Biednych Istotach i Rodzajach Rzeczliwości, dostał od Jorgosa Lentimosa zlecenie na ten film, na zrobienie cztery słowa.
Może właśnie dlatego, że on nie znał scenariusza i nie widział filmu, kiedy on pisał.
W sensie podoba mi się, jak on tam brzmi i budzi we mnie odpowiedni niepokój, a ten film ma budzić niepokój, przynajmniej w niektórych momentach, ale dziwnie się to klei z filmem.
No ale skoro to jest czwarty film czy trzeci, to chyba się lubią chłopaki.
To są już ostatnie te techniczne szczegóły, ale Vista Vision akurat mi imponuje, bo ostatnie filmy, które naprawdę lubiłem, czyli Brutalista.
w dużej części kręcone na Vista Vision i bardzo mi się to podoba i nie chcę tu zaczynać długiej rozmowy na temat tego, dlaczego mi się to podoba, ale pokrótce powiem tylko tyle, że najwspanialszy czas na efekty filmowe, specjalne i na to, jak filmy wyglądały, to były lata 97, 2005, może 2010.
inflacja cen, efektów specjalnych i cyfryzacja wszędobylska doprowadziły do tego, że filmy wyglądają jak, film, który będziemy omawiać później, czyli Frankenstein, czyli wyglądają jak plastik.
No właśnie, a gier model to rozsłynie z tego, że on kręci na miejscu, że buduje te plany filmowe, ale no niestety ta cyfra i postprodukcja zamienia to w plastikowy domek lalek Barbie.
I naprawdę z jakiegoś powodu nie robimy filmów w 240 klatkach, co nie byłoby żadnym problemem, tylko w 24.
Że kazała wszystkim w LA się ogolić, jeżeli chcą zobaczyć film.
No ale zrobiła to, jak wiemy po zobaczeniu filmu i faktycznie oglądamy na go głowę Emma Stone.
Nie tylko głowę, zresztą Emma Stone bardzo mi imponuje w tym filmie, tym, że tak poświęca się dla roli i jest taka wiarygodna, bo ona też przecież przez cały praktycznie film
Nie dość, że jest łysa, nie dość, że jest przykuta łańcuchem za nogi w jakiejś śmierdzącej, wilgotnej piwnicy, to jeszcze przez większość tego filmu chodzi wysmarowana w antyhistaminowy krem, który ponoć według tych dwóch szurów, półgłówków, którzy ją porywają, ma sprawić, że nie będzie w stanie kontaktować się ze swoimi pobraptyńcami.
I może od tego rozpocznę, bo... No ja miałem duży problem z tym filmem, bo widziałem ten z 2003 roku i...
Przyznam, że one nie różnią się aż tak bardzo, co mnie trochę zaskoczyło, bo pomyślałem i tak jak też słyszałem, że jednak przeniesienie tego filmu na amerykańskie konteksty będzie chyba na plus, a dla mnie było trochę na minus, bo jednak czułem, że film o teoriach spiskowych i przekładanie tego oczywiście na Amerykę i pokazywanie, hej, tu chodzi o foliowe czapki, tu chodzi o różne inne rzeczy, które znamy z rzeczywistości,
To było trochę takie dla mnie za bardzo in your face i miałem takie wrażenie, że trochę już wiem o co chodzi, ale czuję, że gdybym nie widział tego filmu z 2003 roku, bawiłbym się o wiele lepiej.
danych osób, a tutaj i Jesse Plemons, i Emma Stone, i właśnie ten Aiden, który wcześniej wspomniałaś, no to robiło duże wrażenie i też pewnie była na to większa przestrzeń, bo jednak w tym Lantimosowym filmie trochę mniej się dzieje, bym tak powiedział, w sensie koreański jest napakowany akcją.
Nie, ja generalnie mam wypunktowane to, co już troszeczkę powiedzieliście w międzyczasie, bo dla mnie rzeczywiście też dużym plusem jest sposób, w jaki ten film jest zwarty i prosty i konstrukcja tego filmu jest z jednej strony właśnie pozbawiona jakichś ozdobników i fantazji, a z drugiej strony są tam niuanse i pomimo tego, że film jest nieskomplikowany, że mamy tam trzech aktorów, a opowieść jest prosta bardzo, jest prosta jak drut,
to jest to właśnie taka sytuacja, w której odbiór tego filmu jest bardzo prosty i dzięki temu możemy się poświęcić na rozkminki, które towarzyszą nam przez całe odbieranie tego filmu, który jest dość długi, bo trwa dwie godziny.
Według mnie Lanthimos ustawia ten film w taki sposób, że my od razu jesteśmy trochę siłą rzeczy za tą Emmą.
Tam bardzo jasno mamy od razu wypunktowane, że ona tym kosmitką nie jest, więc my angażujemy się w ten film myśląc tylko...
Bo ona próbuje różnych technik i to jest też trochę element humorystyczny w tym filmie, o którym mówimy, bo widać, że jest prosto z korporacji, kiedy porywają dwóch typów, ona siedzi w piwnicy wysmarowana tym kremem i rozmawia z nim mówiąc, ja wiem co masz na myśli, rozumiem co czujesz, czy chciałbyś rozpocząć tę rozmowę jeszcze raz, żebyśmy mogli wyłożyć tutaj te nasze...
Bardzo trudno robi się filmy o teoriach spiskowych i wydaje mi się, że już sporo osób naprawdę przegrało, bo Don't Look Up wydaje mi się filmem, który jest jednoznaczną porażką.
I wydaje mi się, że mimo, że Lanthimos być może radzi sobie najlepiej z tym tematem, to ten film też jest porażką, bo ta analiza tego właśnie rabbit holu, tego, wiesz, spadania w dół bańki internetowej,
Ale my nie idziemy na ten film, żeby się dowiedzieć czegoś nowego.
To z Lantimosem było tak, z wcześniejszymi filmami, że to było na tyle dziwne, że ten dysonans emocjonalny tworzył się na tyle silny, że
mogłem z tym filmem zostać na dłużej.
Natomiast ten film ani nie jest wystarczająco dziwny, a na takim poziomie merytorycznym, a on stara się cały czas coś powiedzieć, dystansuje mnie od swoich bohaterów, więc nie mam tu żadnej relacji emocjonalnej z nikim.
Emma Stone jest w tym filmie vilanem.
Właśnie Jesse Plemons jest dla mnie w tym filmie, znowu tutaj wracam teraz cały czas do tego Edda Gaina i Netflixa, ale mamy tą po prostu onanizację seryjnymi mordercami i w wypadku Netflixa i tej jego monsterowej serii to jest najgorsze, co się może wydarzyć, bo da się naprawdę o tym opowiadać ciekawie.
Netflix to, co najlepiej sprzedaje, jest obrzydliwe, a on tutaj, Plemons się wpisuje w kolejnego po prostu wyśmienicie ukryzionego seryjnego morderca, które czy sobie to odkleimy, czy przykleimy do teorii spiskowych i do wyniku finału tego filmu, to jest jedno.
No ja przyznam, że mam dość duży konflikt w ogóle, jak mówicie o tym filmie, bo zazwyczaj generalnie jestem w stanie oddzielić to, co widziałem wcześniej od tego, co dzieje się później.
To było dla mnie tym bardziej rozczarowujące w Bugonii, bo w tym filmie z 2003 roku mamy chłopaka, który jest po prostu takim zwykłym Koreańczykiem, któremu ja rzeczywiście dość dużo kibicowałem.
Nie byłoby takie znowu dziwne, tylko że tak się składa, że Lan Timo zrobił już najlepszego nowoczesnego Frankensteina i film nazywa się Biedne Istoty.
Więc jakby jeżeli co film będzie mi opowiadał tę samą historię, to ja dziękuję.
A on nie opowiada trochę co film tej samej historii?
Dużo zależy też od tej końcówki, a o niej przecież nie będziemy opowiadać, ale w zależności od tego, jak się ją interpretuje, też można tutaj dojść do różnych wniosków, o czym jest ten film, ale zgadzamy się tak, że Plemons jest tą złą osobą i mimo, że my rozumiemy, skąd się to złobie, że to on jest reprezentantem
Ta Emma Stone też jest zła, ale włada, ale generalnie z nią też nie będziemy się utożsamiać i ja myślę, że nie bez powodu w tym filmie są trzy postacie, które są takie ważne, bo przecież jest jeszcze ten środkowy kuzyn, który z jednej strony robi... Don, który z jednej strony robi złe rzeczy, ale z drugiej strony jest taką postacią, która...
I ja myślę, że oglądając ten film, to właśnie z tą postacią powinniśmy, jeśli w ogóle chcemy i mamy taką potrzebę, sympatyzować.
I ta pustka jest dla mnie problematyczna, bo zarówno nie mam tutaj nikogo do utożsamiania się, no ale spoko, to nie jest kino superbohaterskie, żebym sobie wyobrażał, że jestem Supermanem, ani nie mam jakiejś emocji związanej jakby z myślą filmu, no bo ja bym chciał czuć jakby ucisk i opresję przemysłu farmaceutycznego wymierzonego w przypadkowe osoby, albo ucisk systemu, który
Te rozliczanie się z przemysłem farmaceutycznym to zeszły rok stało na tym filmowo i serialowo w kółko.
Po prostu wszystko jest złe w tym filmie.
Fantastyczna postać, która po prostu jest sklejona z tych wszystkich dramatów, cząstek, tych elementów, których szukamy w tym filmie.
Więc może niech on przysiądzie ze dwa lata na jakiejś bezludnej wyspie, na którą pewnie już go stać i tam pomyśli nad jakimś następnym filmem, na przykład takim jak Biedne Istoty, żebym mógł mówić następne 10 lat, że to jest...
Wszystkiego filmy się różnią i ten jest, dokłada się do kolejnej jakby takiej idealnej spuścizny lantinosowej.
No tylko mam też takie poczucie, znowu wrócę do tego filmu z 2003 roku.
To też umówmy się, to nie jest najodważniejszy film na świecie.
Czyli lepiej wydać 60 milionów dolarów na edukację ludzi, uspory, że Ziemia nie jest płaska, a nie robić filmy po to, żeby Lanty mogły pojechać do Grecji.
Zdecydowanie widać, że przepracowuje to filmowo, bo ta relacja ojciec-syn przecież jest widoczna zarówno w Hellboyu, w Pinokio niedawnym, czy teraz we Frankensteinie, który jest definicją synowsko-ojcowskiej relacji, od której zresztą Guillermo del Toro nie stroni w tym filmie, który jest na Netflixie.
Dziewczyna, która pisze, filmoznawczyni, która pisze na...
I super film oznawczo się przygląda gotykowi w kinie.
Czy możemy teraz w takim razie rozpocząć rozmowę o tym, czy ten film jest zły?
A ja jeszcze chciałam was się zapytać, czy zanim zaczniemy rozmawiać o tym, że ten film jest zły, czy wolicie, jak Frankenstein ma kwadratową głowę, czy bardziej ludzką?
I siedział i tyle już filmików widziałem, że to jest takie poświęcenie ze strony aktora.
Trochę nie chcę, żeby tę rozmowę ustawiało to, co napisała Kasia na temat tego filmu i tego trendu, bo nie jestem pewny, czy ten gotyk, który ona czyta w Nosferatu być może słusznie, to ja gotyku za grosz nie widzę we Frankensteinie.
Tylko w ten sposób się odniosę, bo to być może jest jakiś klucz wizualny do tego filmu.
Amerykańską fantazją na temat Europy to były małe kobietki, a nie jestem pewny, jak wygląda Margot Robbie w filmie.
Nie da się nie zobaczyć tej go w przebranej z krizą pika dokładnie, bo to jest wcześniejszy film Del Toro, gdzie tam była też Mia.
Tylko, że Del Toro ma swój język filmowy, no bo to Coppola w Draculi miał bardziej wyrazisty, jeżeli chodzi o wyrazistość.
Że trzy filmy w jednym czasie mają bardzo podobne spojrzenie na coś, co ty uważasz, że nie jest gotykiem i właśnie prawdopodobnie jest jakimś 2025 gotykiem.
Ale po co ja to oglądam, skoro dwa lata temu widziałem o wiele lepszy film, który też bawił się jakoś wyobrażeniem, bo na przykład Lisbona, która jest pokazana w Biednych Istotach, wygląda świetnie i to jest taki steampunk wymyślony, troszkę przedkręcony, jakiś taki bardziej pomysłowy, taki kolorowy steampunk.
Transhumanizm, ale już naprawdę w pewnym momencie muszę sobie uświadomić, że to jest któryś film o Frankensteinie.
O, kto wymyślił ten znakomity zabieg, to chciałbym doprawdy wiedzieć, ale ten film jest niestety nieoglądalny i mniej chyba nawet winie za to gier model Toro, a bardziej winie za to Netflixa, bo ten film miał pewnie jakiś absurdalny budżet, nawet mi się nie chciało szukać jaki, bo nie bardzo mnie to interesuje.
No właśnie, a to nie jest słaby budżet, jak film kosztował 120 milionów dolarów.
I oni się chwalą, że te wilki, to oni te wilki, które wiemy jak wyglądają w tym filmie.
To w ogóle jest super wątkiem u Del Toro, że to już jest drugi film, w którym kobieta zakochuje się w jakimś potworze i ma taką fascynację, która nie do końca jest wyjaśniona w sumie.
Nie wiem, nie chcę wskazywać palcem reżyserki, która mogłaby to zrobić, ale co najmniej kilka przychodzi mi do głowy, która mogłaby świetny, tego rodzaju historyczny film
Ale jest zabijana przez potwora, a w tym filmie nie jest zabijana przez Frankensteina i to jest kolejny taki przykład tego, że generalnie ten film, jeśli jest spoko, to jest fajny tylko i wyłącznie dlatego, że zaletą jego jest piękna, klasyczna, poruszająca historia, ale ona właśnie nie jest dziełem twórców tego filmu.
O, to jest najciekawsze rzecz, jaką do tej pory pokazano w tym filmie.
I właśnie to jest problem tego filmu.
Bo trzeba zrobić research, żeby zobaczyć, że ten film jest interesujący, bo to są w ogóle takie metalowe skrzynki pochówkowe.
To są jakieś takie zimne, nieprzystępne emocjonalnie filmy, które opowiadają niby o wielkich ludzkich tragediach, nie budząc w nas żadnych emocji, a przecież to ma być wielka baśń.
I pomyślałem, tylko to są wszystko rzeczy, których nie ma w tym filmie, a które właśnie ja leżąc w wannie później mogę sobie myśleć o tym, tylko to jest absolutnie nie... Wszystko to ucieka mi tylko dlaczego leżysz w wannie w tej sytuacji, ale może to nie jest też jakieś... Myje się co jakiś czas.
Co nie znaczy, że te filmy nie są dobre, bo dają nam albo inne spojrzenie na daną historię, albo dają jakąś emocję, która z tej opowieści wynika, co jest często wystarczające.
Problem z tym plastikowym, okropnym filmem jest taki, że nie daje żadnych emocji poza irytacją.
No nie, no ja się nudziłem, ale... Moja wewnętrzna dwunastoletka się bardzo dobrze bawiła, bo to był taki film, który był angażujący i ja się trochę czułam, jakbym oglądała właśnie Polarny Ekspres, opowieści z Narnii.
Ja bym gdzieś w tym miejscu skategorizowała ten film.
Ja daję 4, a nie 3, dlatego że ta historia z dziadkiem nawet mnie jakoś ruszyła i tak pooglądałem to i tak myślałem, hej, to jest fajny element tego filmu.
Ja myślę o tym filmie jak o bajce, więc moja czwórka jest naprawdę solidną, uczciwą czwórką.
Ten film zaraz bardziej przypomina mi Twilight, dlatego miłka błagam, zakończ to moim ulubionym cyfram.
Ostatnie odcinki
-
Wielki Marty i Głos Hind Rajab
03.02.2026 09:52
-
Hamnet i I Love LA
27.01.2026 07:16
-
Father Mother Sister Brother i 28 lat później -...
20.01.2026 09:21
-
Twinless, Złote Globy, 2026 - zapowiedzi
14.01.2026 11:37
-
Złote dziesiątki - SERIALE 2025
23.12.2025 10:40
-
Złote dziesiątki 2025 - FILMY
16.12.2025 09:16
-
Zwierzogród 2, Sny o pociągach i Krzesła
09.12.2025 12:11
-
Stranger Things 5 i Bez przebaczenia
02.12.2025 10:21
-
Dom dobry i Sny o miłości
25.11.2025 09:50
-
Bugonia i Frankenstein
18.11.2025 09:41