Mentionsy

Szkic Kryminalny
26.01.2025 13:47

Mazowieckie: Cztery minuty w Wiśle (2001)

Gdy Basia przychodzi po swojego syna do przedszkola, okazuje się, że ktoś już wcześniej go odebrał. Nikt nie wie gdzie jest chłopiec.

--------------------------

Przygotowany materiał jest streszczeniem informacji  z ogólnodostępnych źródeł. | ŹRÓDŁA: https://docs.google.com/document/d/1jq5g4bzU-OKDIGoBps8ofWqHIB_4BDpat5ESlvmVvys/edit?usp=sharing JEDNORAZOWE WSPARCIE PODCASTU: buycoffee.to/szkickryminalny KONTAKT: [email protected] MUZYKA TŁO: Arthur Vyncke - Uncertainty https://www.youtube.com/watch?v=0RRWCxfkmtA&t=0s MUZYKA INTRO: Soundridemusic - Countdown Cinematic Trailer https://www.youtube.com/watch?v=J3MTjOpLCxA&t=0s MUZYKA POCZĄTEK: Dylan Owens - Black fingerprint https://www.youtube.com/watch?v=Uk5zngU-aAE YT: https://www.youtube.com/channel/UCCXBjEraOsVscigiY8Rszbg

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 149 wyników dla "Basi"

Przenosimy się do Warszawy, gdzie mieszka jedna z głównych bohaterek dzisiejszej historii, czyli Basia.

Basia jest nastolatką, a w czasie, o którym mowa ma jakieś 16-17 lat, więc nadal się uczy, a dokładniej mówiąc chodzi do jakiejś warszawskiej zawodówki.

Jeżeli chodzi o sytuację rodzinną Basi, to z tego co da się wywnioskować z opisów, ona nieszczególnie przepada za swoją rodziną.

Chyba, bo tylko jedno źródło w taki sposób ją określa i to właściwie wynika z wypowiedzi samej Basi, cytowanej w tym artykule, natomiast w innych źródłach Genowefa jest określana jako przyjaciółka rodziny, która z nimi mieszkała.

W każdym razie Basia, jak mówi, nie lubi ani swojej mamy, ani Genowefy, natomiast najbardziej nie znosi swojego rodzeństwa, brata oraz siostry.

Brat jest od Basi młodszy, siostra nie wiadomo i ogólnie nie wiadomo w jakim oni są wieku, ale raczej z kontekstu wynika, że nie są to takie małe dzieci, bardziej nastolatkowie.

A skoro sytuacja kształtuje się tak, że Basi jest nie po drodze z praktycznie każdym w domu, to jak nietrudno się domyślić, z utęsknieniem czeka na dzień, kiedy z tego domu będzie mogła się wynieść.

Nie wiadomo jak dochodzi między nimi do pierwszej interakcji, to znaczy on i Basia zapewne czekają na autobus i któraś z nich podejmuje rozmowę, ale które?

Raczej chyba Basia, bo Piotr jest takim nieśmiałym chłopakiem.

Basia, czyli ładna i dobrze ubrana dziewczyna o długich, rudych włosach, wydaje się idealną towarzyszką na start takiego właśnie lepszego życia.

Nie wiadomo, czy Basia, w końcu wtedy jeszcze bardzo młoda, tak szybko angażuje się w ten związek z miłości, czy bardziej dlatego, że chce jak najszybciej wyprowadzić się z domu rodzinnego,

Mimo tego szybkiego wejścia w związek, z zewnątrz da się zauważyć, że oni za bardzo do siebie nie pasują, mają inne temperamenty, Basia lubi się bawić, chodzić na imprezy i jeździć na motocyklach, a Piotr jest spokojny i nie dotrzymuje jej kroku w tych wszystkich szaleństwach.

Gdy Basia zachodzi w ciążę ma zaledwie 17 lat, więc raczej nie jest jeszcze gotowa na macierzyństwo, przynajmniej emocjonalnie i poziomem dojrzałości, bo materialnie to oczywiście mogłoby być lepiej, ale też nie jest najgorzej.

W związku z tym, że zamierzają się pobrać, zabiera nawet Basię do domu rodzinnego, aby przedstawić ją rodzicom.

Nie przeszkadza im, że Basia jest o tyle młodsza od ich syna i że tak wcześnie zostaną rodzicami, może dlatego, że dziecko wydaje się jakimś dodatkowym gwarantem trwałości związku, a co do wieku to no cóż, ona chyba trochę minęła się z prawdą w trakcie tej wizyty.

Jedno ze źródeł podaje, że Basia jest osobą, która umie bardzo dobrze grać, jak trzeba umie płakać na zawołanie i wymyślać jakieś niestworzone historie, a w trakcie tego rodzinnego zapoznania trochę podkoloryzowała swój obraz.

Basia i Piotr zostają małżeństwem, a 16 stycznia 1997 roku na świat przychodzi ich synek, któremu dają na imię Michał.

Niestety po narodzinach syna okazuje się, że zachowanie Basi odbiega od oczekiwań, które względem niej miał Piotr.

Basia jednak uznała, że nie będzie się podporządkowywać jakimś konwenansom i ostatecznie postawiła na swoim ślub biorą wyłącznie cywilny.

Tu również Basia się zapierała, że nie, ale nie wiem, czy w tej kwestii też go przekonała, czy jednak on postawił na swoim.

Basi jednak taka wizja zupełnie nie kręci.

Gdy sprawa zostaje sfinalizowana, Basia ma 21 lat i w ten sposób zostaje młodą, samotną matką, bo jak to często bywa w takich przypadkach, sąd właśnie jej przyznaje opiekę nad Michałem.

U nich kończy się to na ustaleniu, że może się on widywać z synem tylko po wcześniejszym uzyskaniu zgody ze strony Basi.

Po rozstaniu Basia znów wprowadza się do domu rodzinnego, więc zamieszkuje ponownie z mamą, z jej partnerką, a także ze swoim młodszym bratem.

Brat nadal się uczy, chodzi jeszcze do szkoły, a stosunki między nim a Basią pozostają równie złe jak wcześniej.

Co ciekawe, mimo przeprowadzki Basia nadal utrzymuje kontakt z panią Zofią, czyli właścicielką tego mieszkania, które wynajmowali z Piotrem i są to na tyle bliskie relacje, że nieraz zostawia pod jej opieką Michała.

Ogólnie trzeba przyznać, że Basia dość często zostawia syna pod czyjąś opieką, bo raz, że chodzi do pracy, w tamtym czasie pracuje na jakimś targowisku na stoisku z wędlinami,

Michał jest jeszcze za mały, żeby chodzić do przedszkola, więc w ciągu dnia opieka często spada albo na mamę Basi, albo właśnie na panią Zofię.

Jest marzec 2000 roku, a żeby lepiej osadzić tę datę w wydarzeniach, to dodam, że jesteśmy mniej więcej w momencie, gdy Basia kończy formalności związane ze sprawą rozwodową, a Michał niedawno skończył trzylatka, więc od następnego roku szkolnego ma zacząć chodzić do przedszkola.

To właśnie w marcu 2000 roku, na jednym z tych spotkań z harlejowcami, na które co jakiś czas chodziła, Basia poznaje pewnego mężczyznę, Roberta.

Niektóre źródła podają, że Basia i Robert tak naprawdę znali się już od dzieciństwa, bo mieszkali gdzieś blisko siebie, ale dopiero teraz nawiązali bliższą znajomość, więc może kojarzyli się z widzenia czy coś takiego.

W każdym razie Robert po tym bliższym zapoznaniu praktycznie od razu zakochuje się w Basi.

Robert K. jest rówieśnikiem Basi, więc podobnie jak ona w 2000 roku kończy 21 lat.

Do tej pory, jak widzicie, z całego tego opisu wyłania się obraz takiego przyjaznego i otwartego chłopaka, ale niestety do czasu, bo gdy Robert poznaje Basię, przechodzi przemianę.

Zachowuje się inaczej, bo Basia jest jego pierwszą dziewczyną, bardzo się w niej zakochuje, więc też zachowuje się tak, jakby był trochę oderwany od rzeczywistości.

Niestety, jak się szybko okazuje, ta zmiana nie jest chwilowa, a trwała i tu nie chodzi tylko o ilość uwagi poświęcanej codziennie Basi, ale też o to, że Robert staje się jakoś dziwnie zamknięty w sobie.

Albo faktycznie jest to efekt zachowania i wpływu samej Basi, albo to nie bezpośrednio przez nią, a przez wydarzenie, w ocenie Roberta bardzo przykre, które już na początku rzuciło duży cień na ich związek.

Niedługo po tym, jak zaczęli się spotykać, może miesiąc później, Basia zaszła w ciążę.

Basia jest więc kategorycznie na nie, ale Robert bardzo się stawia, bo on chciałby mieć z nią dziecko.

Często się z nim bawi, odbiera go z przedszkola, często też spędza czas razem z nim i z Basią, kiedy to wspólnie zabierają chłopca w różne miejsca.

Potrzebuje chyba więcej czasu, plus chciałby jeszcze raz omówić ten temat z Basią, tylko problem jest taki, że ona nie chce.

Dla niego to jednak za wiele, uznaje, że ta sytuacja go przerasta i w końcu te wszystkie emocje doprowadzają do tego, że zrywa z Basią.

Robert jak mówi wrócił do niej, bo Basia do niego wydzwaniała i mówiła, że nie ma dla kogo żyć.

Poza tymi drobnymi mankamentami Robert widzi w Basi partnerkę idealną, może nawet przyszłą żonę.

Skoro przyjaciel jest teraz w związku, no to na ich cykliczne spotkania we trójkę tym razem zaprasza również Basię.

On i jego dziewczyna bardzo chcą ją poznać, bo są ciekawi, kim jest ta tajemnicza dziewczyna, w której Robert tak bardzo się zakochał, ale niestety, wbrew dużym oczekiwaniom, Basia nie robi na nich zbyt dobrego wrażenia.

Po pierwsze, bardzo mało mówi, odpowiada im tylko półsłówkami i zdaje się w ogóle nie łapać ich żartów, co pewnie jeszcze można by zrzucić na to, że jest nieśmiała, ale po drugie, co Jarkowi i jego dziewczynie dużo bardziej się nie podoba, to to, że Robert całkowicie przejmuje ten nastrój Basi i za wszelką cenę stara się dostosować do jej zachowań.

Dziewczyna Jarka po wizycie podsumowuje, że Basia jest jak taka szklana ściana, w ogóle nie da się do niej przebić.

Basia potrafi dzwonić do Roberta po 10 razy dziennie.

Tutaj cytuję, rozmowę zaczyna Basia.

Ona nie lubi ani tych licznych telefonów od Basi, ani jej wizyt.

Sama Basia może nie jest zaborcza w takim znaczeniu, jak czasem można obserwować, nawet w sprawach kryminalnych, to znaczy nie jest agresywna, nie wszczyna awantur, ale jest taka powiedzmy mocno uczepiona Roberta.

Jego mama mówi, że z zewnątrz wygląda to tak, jakby Basia chciała mieć jej syna wyłącznie dla siebie, ale też faktem jest, że on się jej za bardzo nie stawia.

Nie wiadomo gdzie jest, czy poszedł do Basi, czy gdzieś indziej, bo do domu wraca dopiero późno w nocy.

W międzyczasie pracę na bazarze traci również Basia, co sprawia, że oboje lądują na bezrobociu i przynajmniej na Roberta ma to bardzo zły wpływ.

To znaczy pierwszej części może tak, bo zaczyna się od tego, że między Basią a jej bratem dochodzi do sprzeczki.

Ze względu na te ich złe kontakty to nic nowego, ale mimo wszystko konflikt eskaluje bardziej niż zazwyczaj, dochodzi nawet do rękoczynów i ostatecznie brat bije Basię.

Czeka na brata Basi na klatce schodowej, a gdy ten wychodzi, zaczyna go bić.

Wraz z nowym rokiem pojawia się jednak takie światełko w tunelu, bo Robert załatwia pracę dla siebie oraz dla Basi.

Rozmawiał już na ten temat z mamą, która obiecała odstąpić im kawalerkę, tak żeby mógł zamieszkać z Basią i Michałem.

Natomiast Basia tak chyba nie do końca dzieli te jego uczucia.

Dodatkowo Robert, mimo dobrego kontaktu z Michałem, miewa też czasem, może nie pretensje, ale według Basi da się odczuć, że przeszkadza mu, gdy zbyt dużo czasu poświęca ona synowi.

16 stycznia 2001 roku Michał obchodzi swoje czwarte urodziny i z tej okazji Basia kupuje mu do przedszkola cukierki, aby mógł poczęstować inne dzieci.

Poranek w domu Basi zaczyna się tego dnia dosyć nerwowo, bo już gdy się budzi i zerka na zegarek, ogarnia ją irytacja.

Mama Basi, która też już wstała, mówi, że faktycznie może by pozwolić mu zostać, bo i tak wszyscy zaspali, więc po co teraz się śpieszyć.

Basia upiera się, że chce jednak iść, bo co prawda pracę zaczyna dopiero za dwa tygodnie, więc teoretycznie nawet sama mogłaby popilnować syna, ale mówi, że nie chce go przyzwyczajać do tego, że przy najmniejszym proteście nie musi iść do przedszkola.

Na styk, ale docierają do przedszkola przy ulicy Monte Cassino na warszawskiej Woli, gdzie Basia pomaga się synkowi rozebrać, po czym wraca do domu.

Później Basia wydzwaniała do Roberta jeszcze kilka razy jak to miała w zwyczaju i wtedy on miał jej powiedzieć, że jest w tramwaju i wraca do domu.

W trakcie tej rozmowy ustalili też, że spotkają się u Basi przed szesnastą i razem odbiorą Michała z przedszkola.

Gdy Basia wypytuje go o co chodzi, tłumaczy, że na spotkaniu z kolegą wypił piwo i ma wrażenie, że nadal trochę od niego czuć, a w przedszkolu może to zostać dziwnie przyjęte.

Basia się denerwuje, więc wychodzi do niej wychowawczyni i mówi, że syna kilka godzin wcześniej odebrał ten pan co zwykle.

Basia jest już bardzo zdenerwowana.

Sytuacja robi się więc bardzo nerwowa, a Basia z braku innych pomysłów składa na policji zawiadomienie o zaginięciu.

Naturalnie jedną z pierwszych przesłuchiwanych osób poza Basią i Robertem jest wychowawczyni Michała, którą policjanci proszą o to, aby jak najdokładniej opisała to, co zapamiętała z tego dnia.

bo zazwyczaj Basia odbierała go dopiero pod koniec dnia, około 16, więc jeszcze przed wyjściem pochwalił się kolegom i koleżankom, że dziś wychodzi jako pierwszy, potem pożegnał się i poszedł.

Basia jest przekonana, że to jej były mąż Piotr odebrał Michała i teraz nie wiadomo, gdzie z nim przebywa.

Więc w tym wypadku jest to taka kwestia sporna, ale w ogóle nie przyszło jej do głowy, że to będzie potrzebne, bo Piotr bardzo rzadko interesował się Michałem i z tego, co Basia pamiętała, nigdy nie wspominała mu, że w ogóle zapisała syna do przedszkola.

Ale tak czy inaczej, w związku z tymi wszystkimi przekazanymi informacjami, policjant, który przesłuchuje Basię w rubryce Przypuszczalny powód zaginięcia wpisuje nieporozumienia między byłym małżeństwem państwa S.

co szybko udaje się dopasować do opisu, który dzień wcześniej przekazała Basia przy okazji składania zawiadomienia o zaginięciu.

Daniel miał sam upierać się na takie rozwiązanie, mówił, że później odprowadzi chłopca do Basi, a Robert mu uległ.

Nie bez znaczenia pozostał fakt, że Daniel, jak twierdzi Robert, zastraszał go, a dokładniej mówiąc zapowiedział, że jeśli Robert poinformuje Basię o tym, że odebrali już Michała z przedszkola, to Daniel naśle na niego swoich kolegów.

Jeszcze tego samego dnia on również składa obszerne zeznania, w których przyznaje się do zabicia Michała, ale nie z własnej inicjatywy, bo jak mówi, do wszystkiego namówiła go Basia.

Pierwotnie Basia miała namawiać Roberta do pozostawienia Michała w lesie.

On jednak nie chciał się na to zgodzić, bo ogólnie cała ta wizja bardzo mu się nie podobała, więc Basia kombinowała dalej.

Ostateczne ustalenia zapadły w czwartek 18 stycznia, kiedy to Robert i Basia byli sami na randce.

W trakcie spotkania Basia była bardzo zdenerwowana, miała powiedzieć, że Michał ją wkurza, że nie chce się jej cały czas z nim siedzieć, bo przez to nie może spędzać czasu z Robertem, dlatego też bardzo prosi go o pomoc.

Dodatkowo takie wskazówki przekazała mu też Basia, bo poleciła, aby wziął kogoś ze sobą.

Taki obrót sprawy skutkuje tym, że przebywająca do tej pory na wolności Basia zostaje zatrzymana.

Basia podchodzona praktycznie z każdej możliwej strony konsekwentnie się wypiera i zapewnia, że syn jej nie przeszkadzał i nie utrudniał ułożenia sobie życia z nowym partnerem.

I tu Basia wyjaśnia, że tak, partner dbał o Michała, kupował mu prezenty,

Wydawał się być zirytowany, gdy chciał gdzieś wyjść wieczorem, a Basia odpowiadała, że na przykład jeszcze nie może, bo musi położyć Michała spać.

Tydzień później, 30 stycznia, w związku z tym, że sprawa w ogóle nie posunęła się do przodu, Robert cały czas mówi swoje, a Basia swoje, prokurator organizuje konfrontację.

Jako pierwszy wypowiada się Robert, który do tej pory nie odwołał swoich zeznań, powtarza więc to samo co wcześniej, na co Basia krzyczy, że ma jej przynajmniej spojrzeć w oczy, jak ją fałszywie obciąża.

Gdy policjanci dopytują Roberta, dlaczego według niego kolega miałby to zrobić, on wyjaśnia, że to na pewno pod namową Basi, bo według niego miała ona zapłacić Danielowi sporą sumę za to, że pozbędzie się on jej syna.

Mimo tego całego krętactwa i ciągłych zmian wersji zdarzeń, wersja o udziale Basi wydaje się zatem prawdopodobna, tym bardziej, że prokuratura ma kolejny dowód, to jest bilingi telefoniczne.

Wynika z nich, że Basia kilkukrotnie kontaktowała się tamtego dnia z Robertem, co wpływa na stworzenie takiej roboczej hipotezy, że w takim razie musiała nadzorować realizację planu telefonicznie.

Jak się nie trudno domyślić w związku z kolejnymi komunikatami medialnymi, nagonka na Basie jest ogromna.

Informacje przekazywane w artykułach mają taki klimat, że Basia marzyła o tym, aby Michał zniknął, żeby nie musiała się nim więcej zajmować.

Nie wiadomo jak na to wszystko reaguje rodzina Basi, ale jakby nie reagowali w pierwszej chwili, to i tak po czasie jest jeszcze gorzej, bo w mediach pojawia się informacja o kolejnym motywie do zabójstwa.

Tym razem według publikowanych artykułów Basia miała pozbyć się syna nie tylko ze względu na ciężar opieki, ale też z powodów finansowych.

Jak ustalił prokurator, Michał był ubezpieczony, a w przypadku jego śmierci Basia mogła liczyć na wypłatę odszkodowania w kwocie 100 tysięcy złotych.

Nie było jednak tak, że chłopiec został ubezpieczony krótko przed śmiercią, bo ta polisa została założona przez mamę Basi i to niedługo po jego narodzinach.

To, co jednak jest według prokuratora zastanawiające, to fakt, że już dwa dni po otrzymaniu informacji o śmierci dziecka, Basia zjawiła się w placówce ubezpieczyciela, aby zapytać o wypłatę środków.

Sama Basia tak szybką wizytę tłumaczy jednak w inny sposób.

Najwięcej informacji jest za to na temat Basi.

I czy w przypadku Basi można by się teoretycznie spodziewać podobnej opinii?

Według biegłego Basia jest osobą o raczej słabym ego, dążącą do podporządkowania się i szukającą oparcia w jednostkach silniejszych od siebie.

Podobnie jak u Roberta iloraz inteligencji jest w granicach normy, natomiast niższy od przeciętnego, Basia ma też skłonności do agresji, natomiast tą agresję zawsze kieruje na siebie, a nie na zewnątrz, co potwierdzają kilkukrotnie podejmowane przez nią w przeszłości próby samobójcze.

Robert oraz Daniel zostają oskarżeni o zabójstwo, z kolei Basia o kierowanie zbrodnią.

Sąd dopytuje, dlaczego nie powiadomił od razu policji, ani nie opowiedział Basi o tym zdarzeniu, ale on nie umie wyjaśnić.

Swojego stanowiska nie zmienia za to Basia, ona niezmiennie podkreśla, że jest niewinna, natomiast jej linia obrony mocno cierpi po wysłuchaniu zeznań świadków, m.in.

Iwona twierdzi, że Basia w ogóle nie przejawiała jakichkolwiek oznak poruszenia całą sytuacją, wydawała się niewzruszona i obojętna na to, co się stało, a jako przykład podaje sytuację, gdy w telewizji leciał materiał przypominający pogrzeb Michała.

Wszystkie kobiety, które siedziały przed telewizorem ciężko wystchnęły, żałując chłopca, a Basia w tym czasie miała po prostu siedzieć i jeść kanapkę.

Jako kolejna zeznaje Genowefa, która, podobnie jak wcześniej Iwona, nie przedstawia Basi w zbyt pozytywnym świetle.

Jak mówi, Basia często zostawiała Michała samopas, bywało, że wychodziła z domu na sobotę i niedzielę, nic nie mówiąc, pozostawiając dziecko naszej opiece.

Dodaje jednak, że z całą pewnością Basia nie traktowała też Michała w brutalny sposób, a ich relacje były normalne.

Znajomi określają Basię jako kochającą matkę, która dbała o Michała.

Basia pilnowała obowiązkowych szczepień, chodziła z synem na kontrolę, chłopiec nie był zaniedbany, a do przedszkola zawsze przychodził w czystych i ładnych ubrankach.

Ona bez ogródek mówi, że według niej Basia mogła zaplanować pozbycie się chłopca, bo była wobec niego zimna i nie było w niej czułości, jaką według Zofii matka powinna obdarzać swoje dziecko.

Według niej dziwne zachowania dało się zauważyć nie tylko u Basi, ale też u Roberta, który przykładowo, gdy pewnego razu Basia pocałowała Michała w główkę, miał powiedzieć, żeby tak często go nie całowała, bo jeszcze się przyzwyczai i będzie problem.

Poza tym, gdy jeszcze na początku Basia i Piotr u niej mieszkali, zauważyła, że ona nie umiała prawidłowo przewijać syna, później często nie chciała się z nim bawić, a w ogóle to zamiast chodzić do pracy, wieczory spędzała na baletach.

W ciągu ostatnich tygodni przed zabójstwem Michał często bywał u Zofii, a gdy ta zapytała Basi, czy zabierze do prania jego ubrania, które w międzyczasie nosił, ona miała odpowiedzieć, tych rzeczy nie trzeba już będzie prać.

Robert, który akurat również tam był, po tych słowach od razu upomniał Basię, powiedział, żeby uważała co mówi, bo będzie mieć kłopoty.

Basia i Robert zostają skazani na 25 lat więzienia, z kolei Daniel z uwagi na to, że nie brał udziału w planowaniu zabójstwa, a do akcji dołączył pod wpływem chwili na 15 lat.

Wyrok budzi spore poruszenie na sali, ale najgłośniej zachowuje się Basia, która krzyczy, że nie ma z tym wszystkim nic wspólnego i nie wierzy w sprawiedliwość.

Sąd najobszerniej odnosi się do winy Basi, bo co do tego były jakieś wątpliwości, natomiast w końcu sędzia uznaje, że tutaj cytat, gdyby faktycznie Barbara S. nie była zaangażowana w zabójstwo własnego syna, trudno przypuścić, że mogłaby po dwóch dniach od dowiedzenia się o jego śmierci załatwiać formalności związane z jego ubezpieczeniem.

Basia odbywa karę w tutejszym zakładzie karnym, gdzie daje się poznać jako bardzo spokojna, zrównoważona, a nawet trochę wycofana osadzona.

Być może nawet więc żałują, że muszą się pożegnać z tak wzorową osadzoną, ale nie mają wyboru, bo to właśnie we wrześniu do zakładu przychodzi nakaz zwolnienia Basi.

Sąd uchylił wyrok wobec Basi i przekazał go do ponownego rozpatrzenia, jednocześnie podtrzymując wyroki wobec Daniela oraz Roberta.

Tym, co wydaje się najistotniejsze, jest fakt, że Robert dopiero w trakcie któregoś z kolei przesłuchania zaczął kierować oskarżenia na Basie.

to, że z jednej strony kobieta zarzuca Basi brak czułości, a z drugiej przytacza jakieś historie, gdy Robert był zazdrosny, bo Basia trzymała synka na kolanach i całowała go w głowę.

Poza tym na podstawie jakichś losowych sytuacji typu brak hucznej imprezy urodzinowej dla Michała, zakup tańszych butów czy niechęć do wzięcia jego ubrań do prania, dopatruje się najgorszych intencji ze strony Basi i stawia znak równości ze zbrodnią, tak jakby brak wystawnej imprezy urodzinowej równał się wyrokowi śmierci.

Sędzia zauważa również, że to nie było pierwsze przesłuchanie Zofii, a każde kolejne zeznania wzbogacała ona o kilka dodatkowych szczegółów i da się zauważyć w tym taką tendencję, że ze strzępków rozmów czy wydarzeń bez znaczenia składa ona całą historię, której wydźwięk jest jak najbardziej niekorzystny dla Basi.

Temu wszystkiemu towarzyszyły ogromne pokłady emocji, bo jak określa sąd, Zofia P. była po matczynemu zakochana w Michałku, a do Basi żywiła same nienawistne uczucia.

Ostatecznie sędzia, jak mówi, nie ma wątpliwości, że Basia kochała swoje dziecko i owszem, nie zawsze prawidłowo wywiązywała się z roli matki, nie jest tak, że absolutnie niczego nie można jej zarzucić.

Opinia sądu jest zresztą poparta ekspertyzą biegłych, którzy w trakcie badania również nie wyłapali oznak niechęci Basi w stosunku do syna.

W ocenie sądu to nie było tak, że oni cały czas pozostawali w telefonicznym kontakcie, bo Basia po prostu wydzwaniała do Roberta tak jak zawsze, on nawet nie wszystkie te połączenia odbierał, a jeśli już rozmawiali to bardzo krótko, to nie były kilkuminutowe rozmowy, w trakcie których mogłaby przekazać mu jakieś informacje.

Informacje o wyjściu na wolność Basia przyjmuje przede wszystkim z zaskoczeniem, ale też niedowierzaniem.

Przed wejściem oczekuje na nią oczywiście tłum dziennikarzy, bo wieść o jej wyjściu na wolność zostaje bardzo szybko podłapana przez media, ale Basia ubrana w cienką białą bluzeczkę i czerwony sweter szybko ich mija, nie odpowiada na żadne pytania, a następnie znika w zamówionej wcześniej taksówce.

Trzy miesiące po wyjściu Basi na wolność, w grudniu 2002 roku, obrońca Roberta złożył kasację do Sądu Najwyższego.

A skoro tak, to znaczy, że na następnej rozprawie Basia znów będzie musiała stanąć ramię w ramię z Robertem.

Sam wymiar kary pozostaje bez zmian, Robert 25 lat, Basia uniewinnienie.

Sąd najwyższy tym razem kasację odrzuca, więc dla Roberta proces dobiega końca, ale dla Basi, no cóż, nadal nie.

Tym razem Sąd Najwyższy orzekł, że sprawa powinna zostać ponownie przeanalizowana, bo właściwie to Robert nigdy nie odwołał zeznań obciążających Basię.

Basia po raz kolejny zostaje uznana za niewinną, bo jak podkreśla sędzia, śmierć syna z całą pewnością nie była w jej interesie.

Mamy co prawda tą wersję przytoczoną przez sąd, że był zazdrosny o to, ile czasu Basia poświęca synowi.

Po uprawomocnieniu się wyroku uniewinniającego Basia złożyła wniosek o odszkodowanie do Skarbu Państwa za okres, który spędziła w areszcie.

28 czerwca 2011 roku Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił ten wniosek częściowo i przyznał Basi 100 tys.

Kilka lat po śmierci Michała w 2005 roku Basia urodziła córkę.

0:00
0:00