Mentionsy

Podcasty Rzeczpospolitej
14.11.2025 18:00

Rzecz o książkach | Pierwsza biografia Stanisława Tyma, ostatnia książka Katarzyny Stoparczyk

Książka „Tym. Człowiek szczery na trzy litery", tragicznie zmarłej Katarzyny Stoparczyk, jest tematem najnowszej odsłony „Rzeczy o książkach". Rozmawiamy w niej o Tymie znanym i nieznanym, gwieździe „Misia", STS-u i najlepszych kabaretów.Gościem najnowszego podcastu jest redaktor Wydawnictwa Otwartego Michał Misiorek, sprawujący opiekę wydawniczą nad książką wyjątkową, której losy były dramatyczne.Podcast powstał we współpracy z internetową księgarnią Nexto, dystrybutorem e-booków, audiobooków i prasy.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 29 wyników dla "Kasia Stoparczyk"

Przydarzyło się również drugie nieszczęście, mianowicie Katarzyna Stoparczyk, która jest autorką książki, którą trzymam teraz w dłoniach.

My gdy dowiedzieliśmy się o tym, że Kasia zginęła w wypadku samochodowym, no to nasze serca wszystkich osób pracujących przy tej książce rozpadły się na tysiąc kawałków.

Ja Stanisława Tyma nie miałem okazji poznać, ale domyślam się, że on taką osobą był, natomiast Kasię Stoparczyk miałem przyjemność poznać, miałem wielki przywilej z nią pracować i tu mogę z pewnością powiedzieć, że ona taką osobą była, więc mam poczucie, że udała się książka, że po pierwsze udał się ten mariaż bohater i autorka, no i też ich osobowości udało się oddać w tej książce.

Jest to pierwsza biografia, choć Kasia bardzo nie lubiła słowa biografia i nie chciała, żeby tę książkę biografią określać, no ale jako gatunek to jest biografia.

No i po tym researchu zrobiłem taką listę, na której było tam pięć czy siedem nazwisk i Kasia Stoparczyk była numerem jeden, a to dlatego, że byłem na świeżo po lekturze książki o Franciszku Pieczce, którą Kasia napisała jakiś czas temu.

Pani Kasia powiedziała, że to w ogóle niesamowite, że dzwonię z takim pomysłem i z taką propozycją, bo ona kilka dni temu widziała się z Krystyną Jandą i rozmawiały o Stanisławie Tymie i go wspominały, więc nie spodziewałaby się, że taka propozycja do niej przyjdzie.

No i pani Kasia zaczęła pracę nad tą książką, zaczęła pisać rozdziały, zaczęła mi wysyłać po kilka rozdziałów, rozmawialiśmy sobie, czy to w dobrą stronę idzie, czy nie idzie w dobrą.

W drugiej połowie sierpnia Kasia oddała mi już całość tekstu.

Kasia oddając mi też tę książkę, powtarzała, że ma takie poczucie, że Stanisław w tym gdzieś obok niej jest.

I biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się dwa tygodnie po tym, jak dostałem cały tekst, czyli tę tragiczną historię z wypadkiem samochodowym, w którym Kasia zginęła.

I to nie są słowa, które my dopisaliśmy później, tylko to są słowa, którymi Kasia zakończyła tę książkę.

Jest też historia, gdzie Kasia spotkała się z Krystyną Jandą i Krystyna Janda, gdy dowiedziała się, że Kasia Stoparczyk będzie pisała książkę o Stanisławie Tymie, przywitała ją słowami, o Boże, jak ja bym miała napisać książkę o Staśku, to chyba bym umarła.

Oczywiście wolałbym, żeby tutaj siedziała Kasia i żeby to Kasia opowiadała o tej książce.

Ja najwięcej wiedziałem, jak Kasia sobie wyobrażała tę książkę i jaką chciała, żeby ta książka była, więc zrobiłem wszystko, co mogłem, żeby życzenie Kasi spełnić, żeby zdjęcia były takie w tej książce, o jakich z Kasią rozmawialiśmy, żeby wszystko było tak wydane i tak poprowadzone, jak Kasia by sobie to wyobrażała.

I co też Kasia podkreślała we wstępie do tej książki, że ona badała życiorys Stanisława Tyma szkiełkiem i okiem, ale badała też sercem.

Natomiast z tego, co Kasia mi mówiła, kontaktowała się z Anną Nastulanką, ale nie wyraziła ona chęci współpracy nad tą książką.

Tak, pamiętajmy o tym, że to było świeżo po śmierci, no bo Kasia Stanisława Tyma, bo Kasia zaczęła umawiać się z rozmówcami na spotkania w styczniu, w lutym, więc no to było miesiąc, dwa miesiące po śmierci, więc w sumie nic dziwnego, że Anna Stulanka nie chciała rozmawiać, bo ta rana, myślę, że mimo, że rok mija, ta rana pewnie...

Z tych rozmów ostatnich telefonicznych, kiedy Stanisław tym bardzo lubił grać na organkach, na harmonice, ustnoje różne melodie bardzo znane, to był jego rytuał telefoniczny, o czym Stoparczyk też mówił.

I zarówno z tych opowieści bliskich osób, które znały Stanisława Tyma, jak i z felietonów, które pisał Stanisław Tyma, jak i z innych źródeł, do których Kasia Stoparczyk dotarła,

Natomiast mam wrażenie, że te pojedyncze kadry, pojedyncze anegdotki, historie ułożone chronologicznie, oczywiście trochę chronologia się miesza, no bo w niektórych historyjkach Kasia odnosi się do na przykład trzech perspektyw czasowych i trzech momentów w karierze Tyma, które dotyczyły na przykład szczęścia, bo bardzo dużo szczęścia w życiu Stanisław w tym miał i można mówić, że przypadków nie ma.

To się skończyło nawet, jak pisze Stoparczyk, utratą przytomności, prawda?

No właśnie, Muchy nie skrzywdził, ale Katarzyna Stoparczyk dotarła do jednej historii z morderstwem w roli głównej, ponieważ okazuje się, że Stanisław w tym raz świadomie dopuścił się morderstwa i było to morderstwo szerszenia, gdyż nawet... To chyba w obronie własnej.

Wspomniał pan, że pisał zawsze na czas i to się zgadza, że pisał na czas, natomiast tutaj Kasia Stoparczyk też opisuje, jak wyglądało pisanie felietonów do Rzeczpospolitej.

Czy się Katarzyna Stoparczyk nie zdecydowała na pokazanie jakiegoś rysu?

O szczegółach nie będę opowiadał, bo są to prywatne rozmowy, czyli prywatno-zawodowe z Kasią, natomiast Kasia mówiła mi, że wiele osób, z którymi rozmawiała i pan Pracz, i pan Zborowski, opowiadali rzeczy, które prosili, żeby zachowała dla siebie.

Negatywne, tylko po prostu tak prywatne i tak dotyczące bliskich relacji tych osób ze Stanisławem Tymem, że Kasia nie chciała ich publikować.

Natomiast też, co ciekawe, Kasia powiedziała mi, że pracując nad tą książką, za wszelką cenę chciała znaleźć jakąś, może nie za wszelką cenę, ale szukała jakiejś rysy.

Więc to myślę, że jest też ciekawe, bo Kasia szukała, liczyła, że coś znajdzie, że coś zrobił nie tak.

Spotkaliśmy się tutaj również dlatego, że nie może być z nami Katarzyna Stoparczyk, która tę książkę napisała dla wydawnictwa Otwartego.