Mentionsy

Polityka Insight Podcast
12.11.2025 19:12

Prezydencki na ostro | Nasłuch

W dzisiejszym odcinku Andrzej Bobiński i Wojciech Szacki oceniają dotychczasowe dokonania Karola Nawrockiego, szukają sukcesów prezydenta na polskiej scenie partyjnej i w internecie, porażek legislacyjnych i na arenie międzynarodowej. Zapraszamy!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 349 wyników dla "Prawo i Sprawiedliwość"

Dzień dobry.

Słuchacie państwo podcastu Polityki Insight Nasłuch.

W naszej audycji rozmawiamy o polskiej polityce, partyjnych rozgrywkach, korytarzowych intrygach i bohaterach zbiorowej wyobraźni, jak i gwiazdach jednego sezonu.

Ja nazywam się Andrzej Bobiński, jestem dyrektorem zarządzającym Polityki Insight i zapraszam do wysłuchania kolejnego odcinka i sprawdzenia strony internetowej politykainsight.pl.

Tymczasem słuchajcie, obserwujcie, komentujcie.

Jest środa, 12 listopada.

W piątek mija 100 dni prezydentury Karola Nawrockiego.

Dziś z Wojtkiem Szackim podsumujemy ten czas.

Zastanowimy się, co prezydentowi wychodzi dobrze, a co niekoniecznie.

I co z tego wynika dla polityki, urzędu, który sprawuje oraz szerzej dla polskiej sceny politycznej.

Wojtku, proponuję, żebyśmy dokonali oceny prezydentury Karola Nawrockiego na paru polach.

Najpierw zacząłbym od działalności legislacyjnej.

Jakim długopisem jest Karol Nawrocki?

Karol Nawrocki po pierwsze wetuje więcej ustaw niż jego poprzednicy, w tym Andrzej Duda.

To jest oczywiście dopiero 100 dni, to niecałe, ale to już jest aż 12 wet.

Jeśli utrzyma to tempo, to będzie to rekordowa prezydentura, jeśli chodzi o liczbę zablokowanych przepisów.

Mamy tutaj wśród tych wet i bardzo świeże, czyli przepisy o ruchu drogowym oraz Park Narodowy Dolnej Odry.

Mamy wcześniej ustawę m.in.

wiatrakową, mamy też ustawę o pomocy dla Ukraińców.

Wygląda na to, że tutaj prezydent nie ma po pierwsze żadnych oporów, jeśli chodzi o weta, po drugie częściej sięga po weto niż po wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, z którego skorzystał, jeśli dobrze pamiętam, tylko raz i to w sprawie nie ustawy, lecz rozporządzenia, którego nie mógł zawetować.

Tych ustaw, które są wysyłane do prezydenta jest oczywiście znacznie więcej i prezydent zdecydowaną większość z tych ustaw

Podpisuje, co częściej umyka szerokiej publiczności, ponieważ są to ustawy, które nie budzą większych emocji, które nawet jeśli PiS głosował przeciwko, to nie są to ustawy będące jakąś esencją sporu politycznego w Polsce.

Tutaj i Andrzej Duda i wszyscy poprzednicy Andrzeja Dudy i jego następca.

większość ustaw podpisują.

Jeśli chodzi jeszcze o kwestie legislacyjne, no to prezydent też jest dość aktywny, jeśli chodzi o własne pomysły.

Już parę dni po zaprzysiężeniu przystąpił do składania pierwszych swoich projektów.

Prezydent składając te inicjatywy ustawodawcze nie przejmuje się chyba jakimiś ustaleniami i rozmowami z rządem, chociaż sam rządowi zarzuca, że z nim się nikt nie konsultuje przed złożeniem projektów rządowych w Sejmie.

Karol Nawrocki zdaje się po prostu całkowicie

traktować jako realizację swojego programu wyborczego, więc teraz jest na przykład ustawa, która ma doprowadzić do obniżki cen prądu.

Zobaczymy, jak potoczą się losy tego projektu, ale nie spodziewam się, wciąż dźwięczą mi w uszach słowa Andrzeja Dumańskiego, że rząd nie jest od tego, żeby się martwić realizacją programu prezydenta.

I rzeczywiście chyba tak jak te weta dają pozór sprawczości i skuteczności prezydenta, ponieważ jest w stanie zablokować legislację, to z kolei te inicjatywy ustawodawcze dosyć szybko, tak jak się pojawiają w debacie publicznej i w sieci, to też dosyć szybko znikają i są zapominane.

W sensie mam takie poczucie, że tutaj i to nie jest nawet zarzut wobec króla Nowrockiego czy jego kancelarii, no tak to działa, że jedyne co może zrobić to złożyć taką ustawę.

podpisać się pod nią, a następnie czekaj, czy coś się wydarzy, a za dużo się nie dzieje i chyba dziać się nie będzie.

Pełna zgoda z tym, co mówiłeś, ale co do sprawczości wet, to też jest pewien znak zapytania, bo na przykład teraz czytałem, że jest weto do ustawy o powstaniu Nowego Parku Narodowego Dolnej Odry.

Ale rząd podobno już zapowiada, że powstanie filia innego parku narodowego właśnie na tym obszarze i do tego nie jest potrzebna ustawa.

Więc jakieś sposoby na ominięcie tych wet też są.

Jeszcze czekają nas, a bardziej Karola Nawrockiego, trudne dni w nadchodzącym czasie, ponieważ będzie musiał podjąć decyzję w sprawie paru ustaw, które są nieoczywiste politycznie.

To są ustawy z jednej strony, przeciwko którym głosował o Prawo i Sprawiedliwość, a które prawdopodobnie

Raczej Polakom się podobają i Karol Nawrocki, zdaje się, nie będzie wiedział, co zrobić, czy podpisać, czy nie.

No tutaj akurat jest nie do końca tak, jak mówisz.

Są te ustawy około zwierzęce i tutaj w tej sprawie PiS się podzielił, bo tu chodzi o zakaz trzymania psów na łańcuchu oraz zakaz hodowania zwierząt prawie wszystkich na futro.

I tutaj Konfederacja była cała przeciwko tym ustawom, a PiS się podzielił.

Jarosław Kaczyński na przykład był za tymi projektami.

I nie wiadomo, co w tej kwestii zrobi prezydent, no bo dla części prawicy trzymanie psa na łańcuchu oraz hodowanie jakichś nutrii na futro to jest element narodowej tradycji i będą gotowi za to umierać.

Więc zobaczymy, co zrobi Karol Nawrocki.

Kolejna taka ustawa, i tutaj już PiS był przeciwko, to była ustawa o podatku bankowym, która zakłada jednorazowe zwiększenie podatku na przyszły rok, po czym stopniowe schodzenie z tej podwyżki.

I PiS był przeciwko,

Chyba nie nawet z miłości do banków, co dlatego, że chciał pokrzyżować plany rządu, który szuka w ten sposób jakichś dodatkowych dochodów budżetowych.

Konfederacja była przeciwko, bo wpada w dygodzę, a każdym razem jak słyszy zbitkę, podwyżka podatków.

Karol Nawrocki obiecał w kampanii Sławomirowi Męcynowi, że nie przyłoży ręki długopisu do żadnej podwyżki żadnego podatku.

Więc tu rzeczywiście jest dylemat, bo nie sądzę, żeby większości Polaków spodobał się pomysł zawetowania tej ustawy, bo to nie jest tak, że Polacy w swojej masie kochają bankowców.

No i oczywiście jeszcze, ale to nie jest kwestia najbliższych tygodni raczej, bo jest jeszcze kwestia związków partnerskich, a konkretnie tej ustawy, która już nie nazywa się o związkach partnerskich, tylko zdaje się o osobie najbliższej, ale i tam doszukali się ludzie z otoczenia Nawrockiego zbyt progresywnych elementów, więc tu się można spodziewać weta.

Oczywiście w jeszcze dalszej perspektywie i zobaczymy, czy w ogóle do tego dojdzie, mogą być jakieś projekty łagodzące prawo aborcyjne, jest obietnica ustaw różnych praworządnościowych, które sukcesywnie proponuje Waldemar Żurek i tak dalej, i tak dalej.

Więc tutaj kombinacja weto, własna inicjatywa, być może czasem jakiś wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, no z tym będziemy mieli do czynienia jeszcze długo.

To przejdźmy na drugie pole, na pole działalności międzynarodowej.

Jak radzi sobie Karol Nawrocki

w kontaktach międzynarodowych, jak prowadzi politykę zagraniczą prezydent.

No tutaj widać, że jego najważniejszym atutem są dobre relacje z Donaldem Trumpem.

Prezydent Nawrocki z tego korzysta.

Wizyta w Waszyngtonie to była jego pierwsza podróż zagraniczna.

Czy coś z tego konkretnie wynika?

No krytyk mógłby powiedzieć, że niewiele, a zwolennik mógłby powiedzieć na przykład, że gdy Amerykanie wycofują swoje wojska z Europy, a w każdym razie...

jakoś tam ograniczają ich obecność, na przykład w Rumunii, to Polski to nie dotyka i na spotkaniu z Nawrockim Donald Trump powiedział, że z Polski amerykańscy żołnierze wycofani nie będą.

Więc można powiedzieć, że to był sukces prezydenta i być może to był jego największy sukces w polityce zagranicznej jak dotąd przez te 100 dni, a być może nawet jedyny.

No bo pozostałe wizyty, no prezydent tak marzy jeździć po świecie i jest to dość stała marszruta.

Tu Niemcy, tu Włochy, tu Francja, tu państwa bałtyckie, tutaj Grupa Wyszehradzka.

To jest coś, co prezydenci robili zawsze i nigdy, prawdę mówiąc, za wiele z tego nie wynikało.

W Rzymie Nawrocki próbował rozmawiać z Giorgio Meloni o sprzeciwi wobec umowy Mercosur.

Nie wskurał nic.

Później rozmawiał o tym równi

I tam też, mimo że Francja początkowo była sceptyczna wobec tej umowy, tam też niewiele zyskał Karol Nawrocki.

O tych wizytach w państwach nadbałtyckich, w Finlandii, no z nich też niewiele zostało.

Oczywiście to jest kwestia wyrabiania sobie kontaktów, poznawania tych ludzi.

Być może to kiedyś czymś zaprocentuje, ale na razie jeszcze do tego daleka droga.

No tu jest chyba też kwestia wysoko zawieszonej poprzeczki, znaczy Karol Nawrocki twierdzi, że będzie sprawy załatwiał, stara się pokazywać, że jest sprawczy, że jest w stanie zawalczyć o różne sprawy ważne dla Polaków, a potem okazuje się, że tak jak mówisz, prezydent niewiele może i też niespecjalnie jego głos jest słyszany w tych kontaktach międzynarodowych i w relacjach z Polakami.

No weźmy takie parę konkretów.

Reparacje od Niemiec.

W ogóle nie wiem, czy prezydent użył w rozmowach ze swoim niemieckim odpowiednikiem słowa reparacje, czy tylko zadośćucznienie, bo pamiętam takie rozmowy sprzed tej wizyty z otoczeniem prezydenta, że raczej będzie to żeglowało w stronę zadośćucznienia.

Tak czy inaczej nic się z tym nie zadziało.

Mercosur to jest drugi taki przykład.

Trzeci to jest oczywiście...

kwestia Zielonego Ładu, który prezydent miał powstrzymać.

Kolejna sprawa, no to jest Pakt Migracyjny, który również prezydent miał wypowiedzieć w procedurze nieznanej polskiemu prawu.

To to była działalność międzynarodowa.

Może teraz porozmawiamy o tym, jak idzie Karolowi Nawrockiemu z zaganianiem leniwego rządu do pracy.

I właśnie tutaj zatrzymałem się na chwilę, bo to jest trudne pytanie o tyle, że ten rząd zdaje się od początku swojego istnienia miał tak, że chciał zacząć pracować jak się zmieni prezydent, tylko że nie do końca ten plan wypalił.

Prezydent się zmienił, tylko nie do końca tak jak sobie to Donald Tusk wyobrażał.

W związku z tym my z jakimś przyspieszeniem legislacyjnym chyba i tak musieliśmy mieć do czynienia po zaprzysiężeniu następcy Andrzeja Dudy.

Tak się składa, że tym następcą został Karol Nawrocki i rzeczywiście chyba coś się ruszyło.

Tylko no właśnie to nie wynika z tego, że to Karol Nawrocki teraz stoi z batem nad rządem.

Rząd ma, że tak powiem, własny bat nad sobą i wyborców, którzy domagają się, żeby coś się zaczęło dziać.

To zresztą liczni komentatorzy, ale nawet politycy mówili jeszcze za czasów Andrzeja Dudy, że rząd powinien zasypywać prezydenta ustawami, które by pokazywały, że ten gabinet Tuska i całego ekipa coś robi i że mają pomysł i że chcą realizować obietnice wyborcze.

I nawet nie mówię o tej kwocie wolnej od podatku, ale szereg innych spraw zostało odłożonych na później i to był błąd.

Okoliczności się nie zmieniły, bo wciąż jest prezydent, który jest sceptyczny wobec tego rządu, czy też mówiąc wprost, jest jego wrogiem politycznym.

Ale rząd już nie może sobie pozwolić na to, żeby przez dwa lata tak udawać, że pracuje.

W związku z tym tych ustaw pewnie będzie się pojawiało coraz więcej.

No tutaj chyba jest taka największa, wydaje mi się, rysa na tych studniach tej prezydentury, to znaczy te rady gabinetowe.

Ja rozumiałem, że Karol Nawrocki przede wszystkim będzie zaganiał rząd

do pracy właśnie przy okazji takich rad gabinetowych, kiedy będzie odpytywał, wskazywał kierunek i sprawdzał, czy jego polecenia są wykonywane.

Dotychczas była jedna rada gabinetowa, która nie poszła po myśli Karola Nawrockiego, na której można było odnieść wrażenie, że jednak Karol Nawrocki został medialnie i wizerunkowo ograny.

Oczywiście można tutaj dywagować, czy rzeczywiście Nawrocki to przegrał, wygrał, to pewnie będzie zależało od tego,

komu się kibicuje w tej rozgrywce pomiędzy pałacami.

Natomiast wydaje mi się, to co jest wskazaniem, że to nie poszło, to jest fakt, że kolejnej rady gabinetowej już nie było.

Ja zgaduję, bo grążą plotki na temat tego, że pałac prezydencki obecnie bada wszystko, bada każdą ustawę, każdą weto, każdą decyzję.

Zgaduję, że ta rada gabinetowa musiała być przebadana, że musiało wyjść z tych badań, że nie poszło dobrze dla prezydenta, nie poszło po myśli prezydenta i dlatego tych rad gabinetowych więcej nie było.

Na razie nie widzimy, więc trochę mam tutaj takie poczucie, że nawet jeżeli, tak jak mówi, rząd zaczął działać szybciej, to nie dlatego, że stoi nad nim Karol Nawrocki, wręcz przeciwnie, Karol Nawrocki pokazał, że nie do końca ma narzędzia i też chyba ma takie umiejętności polityczne, retoryczne, żeby przynajmniej pokazać, że ten rząd pogania.

Chyba, że oczywiście sobie sami nagrywa sobie jakiś filmik.

Ta rada gabinetowa odbyła się, jeśli dobrze pamiętam, na początku września, czy nawet pod koniec sierpnia, a więc już dobre dwa miesiące temu.

I rzeczywiście moim zdaniem Karol Nawrocki i jego otoczenie wypadli tam zbiorczo gorzej niż Donald Tusk i jego otoczenie.

I pewnie dlatego też prezydent nie pali się do następnego takiego spotkania.

Zobaczymy, czy przed końcem roku będzie jeszcze jedna rada gabinetowa.

Prezydent, jak wiadomo, ma też inne narzędzia, albo wierzy, że ma inne narzędzia niż tylko Rada Gabinetowa, jeśli chodzi o na przykład zaganianie rządu do pracy, bo widać, że być może nawet istotą tej prezydentury jest próba poszerzenia zakresu władzy, rozepchnięcia się w ramach konstytucji i tak troszeczkę może obok konstytucji.

Prezydent bada na ile sobie może pozwolić.

Nie jest to też wynalazek oczywiście Nawrockiego, bo z fanatyzacją konstytucji i prawa mieliśmy do czynienia już z Alecha Wałęsy, który zresztą funkcjonował w innych raliach ustrojowych.

Później też Aleksander Kwaśniewski próbował zwiększać rolę prezydenta.

Lech Kaczyński także miał swoje momenty.

Jako prezydent, gdy wkraczał gdzieś na tę ziemię niczyją między prezydentem a rządem i próbował zagarniać to terytorium.

Mniej to widać było w przypadku Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy.

A teraz Nawrocki wrócił do tych tradycji prezydentów z większymi ambicjami.

No i mamy tutaj na przykład bardzo świeży spór o to, czy prezydent może wzywać szefów służb, gdy uzna to za stosowne.

Rząd stoi na stanowisku, że nie bardzo, ponieważ są to urzędnicy podlegli premierowi, a nie prezydentowi, ale prezydent nie chce tego przyjąć do wiadomości i w odruchu zemsty, złości, chęci pokazania, że jego jest na wierzchu, nie zgodził się na pierwsze nominacje oficerskie w służbach.

No i znowu jest to działanie z kategorii raczej blokującego, to znaczy to nie jest tak, że mimo tej próby poszerzania tych kompetencji, wydaje mi się, że tu jest też kwestia po prostu dosyć skutecznej kontry rządu i myślę bardzo świadomego działania Donalda Tuska.

Donald Tusk zakazuje swoim podwładnym, ale też sam nie wchodzi w dyskusję i dywagację z prezydentem na temat tego, kto ma być nominowany albo jak mają wyglądać te nominacje.

tylko mówi wprost i stanowczo, że my o tym nie będziemy rozmawiać.

Nie jest rolą prezydenta, żeby nam mówić, kogo my mamy nominować.

Rolą prezydenta jest podpisać się pod tymi nominacjami.

Więc tutaj chodzi mi o to, że Karol Nawrocki próbuje poszerzać te swoje kompetencje, natomiast cały czas on ma narzędzia, siłą rzeczy, tak wynika z konstytucji, raczej takiego oddziaływania negatywnego, blokowania, co nie do końca, wydaje mi się, przekłada się albo przekładać się będzie na takie poczucie,

konstruktywnego pomysłu na to, w jaki sposób prezydent ma budować siłę, czy odporność, czy jakieś pomysły na rozwój Polski.

Raczej to jest właśnie taka postawa defensywna, próba ataku przez obronę.

No i to jest w istocie bliźniaczy, konflikt o ambasadorów, co się wiąże też z jakąś polityką oczywiście zagraniczną.

Mamy szereg placówek, gdzie rządzą charge d'affaires, a nie ambasadorowie prawdziwi, a to dlatego, że prezydent nie chce się zgodzić na nominację, bo jest urażony tym, że cały ten

Proces przed nominacją zaszedł bez jego wiedzy, bez konsultacji z nim i on uważa, że każdorazowo minister spraw zagranicznych powinien mu mówić, kogo zamierza powołać na ambasadora i po cichu się z nim dogadać, że ten tak, ten nie, a ten może na mniej ważną placówkę, a nie, że dopiero na końcu, jak już wszyscy są przeświadczeni, że ktoś zostanie ambasadorem, no to się prezydentowi wysyła listę kandydatur do podpisu.

Wreszcie mamy też jeszcze jeden obszar, czyli kwestie bezpieczeństwa i mało widoczny BBN.

To znaczy wydawałoby się, że szczerze mówiąc w tej rzeczywistości ten obszar, w którym prezydent może oddziaływać bardziej na politykę rządu, to są te kwestie obronności czy bezpieczeństwa.

Paradoksalnie właśnie w tym obszarze zdaje się, że się dzieje sporo mniej, a wynika to z tego, że po pierwsze bezpośrednim tutaj partnerem do rozmowy dla obozu prezydenckiego jest Władysław Kośniak-Kamysz, PSL i Ministerstwo Obrony, które raczej jest na dużo mniej kolizyjnym kursie i które jest chętne i gotowe do współpracy, a z drugiej strony te kadry BBN-owskie, a szczególnie szef BBN-u Sławomir Cenckiewicz nie ma w tym momencie, pomijam poświadczenia,

Ale nie ma jakiegoś dużego doświadczenia czy jakiejś szerokiej wiedzy na temat tego, jak to biuro i ten urząd powinien działać, w związku z czym tutaj raczej jest robiony krok w secz i właśnie nie widać tej próby pożyżania kompetencji.

Być może tam po prostu to, że my mówimy, że się niewiele dzieje, to nie znaczy, że się niewiele dzieje, tylko że dzieje się tak, jak się dziać powinno i że mamy do czynienia z jakąś cywilizowaną współpracą.

Nawet w warstwie retorycznej to było parokrotnie widać i prezydent, i jego otoczenie, i sam wspomniany Sławomir Cenckiewicz na przykład chwalili współpracę z MON-em w tej czy innej sprawie.

Nieźle to wyglądało także w momencie próby, gdy rosyjskie drony w liczbie ponad 20 naruszyły polską przestrzeń powietrzną i tam ta współpraca przebiegła bez większych zgrzytów i wyglądało to całkiem dobrze.

No właśnie, natomiast przechodząc do bezsprzecznych sukcesów Karola Nawrockiego, no to niewątpliwie sukcesem Karola Nawrockiego jest jego popularność, działalność wizerunkowa i to, jak jest odbierany przez Polaków, a szczególnie jak jest odbierany w internecie, w sieci.

I tu można wymienić i z ostatnich godzin tak naprawdę tą kurteczkę, skórzane rękawiczki i flagę, którą niesie na Marszu Niepodległości prezydent Karol Nawrocki, ale wcześniej też kebab z sosem mieszanym, czy występowanie w żonobijce i machanie do tłumu z okna, obiecując, że za chwilę do nich wyjdzie dalej mecz reprezentacji, czy tysiąc sklejonych piątek z uśmiechniętymi Polakami.

A to był chyba też mecz Lechii Gdańsk.

To też mógł być mecz Lechii Gdańsk.

No tu ewidentnie Nawrocki sobie świetnie radzi, ma ekipę, która dobrze go opowiada w internecie i wstrzelił się z jednej strony w potrzeby i oczekiwania Polaków, a z drugiej strony w łaski algorytmów.

No tutaj mam przed sobą świeży sondaż zrobiony dla Tygodnika Polityka przez Opinię24.

Z którego wynika właśnie, że Nawrocki jest dobrze oceniany, że w tym momencie, gdyby raz jeszcze doszło do pojedynku z Rafałem Trzaskowskim w drugiej turze wyborów, to Nawrocki wygrałby jeszcze bardziej.

Wciąż jest popularny wśród wyborców Sławomira Mencena, ale nawet części wyborców Rafała Trzaskowskiego z drugiej tury.

Podoba się wyborcom Polski 2050.

Znaczna część Polaków, też większość, mówi, że rząd Donalda Tuska powinien wygrać.

konsultować z prezydentem projekty ustaw zanim zostaną wysłane do Sejmu.

A jeśli chodzi o ten najważniejszy wynik, to 53% Polaków ocenia bardzo dobrze lub dobrze pierwsze 100 dni Karola Nawrockiego, a źle zaledwie 26%.

I to jest niezaprzeczalny sukces Nawrockiego.

Trudno, prawdę mówiąc, żeby było inaczej.

100 dni to jest jeszcze ten moment, gdy trwa miesiąc miodowy z elektoratem, z narodem.

Widać to też w sondażach zaufania, gdzie Karol Nawrocki jest albo pierwszy, albo drugi w zależności od badania, ale on jest wciąż tą siłą.

świeżą postacią, nową, która budzi zaciekawienie.

Wspomniałeś o tych sukcesach wizerunkowych.

On ściągnął też do Pałacu ludzi, którzy się znają na tym, jak robić kampanię w sieci.

Mówię tutaj o zarówno Pawle Szefernakerze, jak i o Adamie Andruszkiewiczu, ale też na zapleczu w Pałacu Prezydenckim pracuje Tomasz Matynia, który akurat za badania odpowiada od lat w PiS-ie, więc zdaje się, że także Anna Plakwicz jest zatrudniona w Pałacu Prezydenckim, która...

Też ma za sobą wiele lat doświadczeń w robieniu kampanii wyborczych, w dbaniu o wizerunek, więc to nie jest tak, że Karol Nawrocki jest jakimś wielkim, samorodnym talentem.

Pamiętamy, jak to wyglądało w kampanii wyborczej.

Wiele miesięcy mu zajęło nauczenie się tego, ale w końcu się tego...

nauczył, a oprócz tego ma jeszcze dobrą, sprawną ekipę, która o to dba.

Ale chyba talentem też jest, znaczy tego też bym mu nie odbierał, znaczy rzeczywiście ja pamiętam, jak wielokrotnie mówiliśmy o tym, jak drewniany jest Karol Nawrocki, bo moim zdaniem drewniany był, natomiast on też słyszeliśmy i to się potwierdziło, że jest bardzo pracowity, że jest chętny, żeby się uczyć i

i że bardzo dużo informacji przyswaja, więc wydaje mi się, że to też jest tak, że może on nie jest takim naturalnym talentem, że pierwszy raz, kiedy stanął przed kamerą, to kamera go pokochała, natomiast jego talentem jest to, że właśnie on umie się przepoczwarzać, umie się uczyć i umie znaleźć taką swoją naturalność.

Znaczy, wydaje mi się, że te wszystkie rzeczy, tak, czy ten kebab, czy ta żonobijka, czy te mecze Lechi,

czy te skórzane rękawiczki, no to wszystko jest bardzo naturalne.

To dobrze gra, bo to jest bardzo spójne z tym, kim jest Karol Nawrocki.

Tak, nieraz się go strzelił.

Znacznie gorzej wyglądał we fraku, w którym go gdzieś widzieliśmy.

Ale tam też były zachwyty, jak cytował Norwida z pamięci.

Ale to już były takie bardziej bańkowe zachwyty.

Wizerunek się chyba sprzedaje najlepiej, gdy jest najbliższy temu prawdziwemu wizerunkowi, więc Karol Nawrocki na meczu z kebabem z sosem mieszanym idealnie współgra z jego wizerunkiem właśnie i chyba pokazuje, że wciąż jest tym człowiekiem, którego jeszcze rok temu mało kto w Polsce znał.

Ja wczoraj byłem w placu prezydenckim na przyjęciu z okazji rocznicy odzyskania niepodległości, a bywałem też na takich imprezach za Andrzeja Dudy i widziałem dużą różnicę.

Mianowicie przyszło znacznie więcej osób, było znacznie więcej polityków PiSu i to takich z pierwszego szeregu.

I widziałem też kolejkę do prezydenta ludzi, którzy chcieli zrobić sobie z nim zdjęcie i ta kolejka przez trzy godziny jak tam byłem się nie skurczyła.

Do tego stopnia było to już odczuwalne dla niektórych obserwatorów, że jeden z posłów PiSu mi powiedział, że trzeba coś z tym zrobić.

Nie wiem co ja miałbym z tym zrobić akurat, ale że prezydent już przecież nie wytrzyma tak długo i że ci ludzie i pokazał mi ten poseł parę osób w tej kolejce.

Mają już zdjęcie z prezydentem, bo byli 15 sierpnia na poprzedniej takiej imprezie i teraz chcą kolejne i że to jest skandal i niech prezydencki minister, który stał obok, coś z tym też zrobi, na co ten minister rozłożył ręce i powiedział, że prezydent na pewno nie zainterweniuje i że pozwoli wszystkim, którzy chcą zrobić sobie z nim zdjęcie, a to naprawdę były setki osób.

I dla prawicy on jest magnesem, on jest czymś świeżym, nowym, taką no gwiazdą tego sezonu.

No niewątpliwie, bo jest, znaczy po pierwsze tak, porównanie z Andrzejem Dudą nie jest dobre dla Andrzeja Duda, ale też dlatego, że Andrzej Duda nam się bardzo złożył przez okres swojej prezydentury, to trzeba by porównywać Karola Nawrockiego dziś z Andrzejem Dudą w 15 roku, a w 15 roku dla obozu szeroko pamiętej prawicy Andrzej Duda też był nośnikiem nadziei i siły i fajności tak naprawdę i osobą, która trowała drogę do wygranej w wyborach parlamentarnych.

Dwa, no w tym momencie nie ma wielu miejsc w Polsce, gdzie prawica może czuć się tak dobrze, bezpiecznie i mieć poczucie właśnie takiego sukcesu i ogólnego dobrostanu jak Pałac Prezydencki.

Więc to też jest dosyć naturalne, że ludzie lgną do Karola Nowrockiego.

No i wreszcie jest ten status tej gwiazdy, o której mówisz.

Nawet właśnie nie ta memiczność, tylko ta umiejętność w opowiadanie siebie przez media społecznościowe, ta otwartość też i myślę, że jeszcze taka dobra wola Karola Nowrockiego, który chce sobie robić te zdjęcia, chce się uśmiechać, chce przebijać te piątki, no to też jest tak, że to myślę, że ta chęć i wola się zużywają.

Znaczy w pewnym momencie...

polityk zaczyna się nudzić i męczyć tym milionowym czy miliardowym selfie z kolejnym politykiem albo tym bardziej wyborcą.

Na razie jeszcze Karol Nawrocki myślę, że czerpie z tego dużą energię i sprawia mu to radość i przyjemność, co też jest zupełnie naturalne i wydaje mi się nic w tym dziwnego.

Tak jak rozmawialiśmy i teraz bym poprosił Cię trochę o opowieść na drugą nóżkę, to jest dopiero 100 dni.

To znaczy wszystko, o czym sobie opowiadamy, to jest efekt pewnej nowości i świeżości.

Pytanie brzmi, czy Karol Nawrocki zacznie się szybko zużywać.

To znaczy mam takie poczucie, że na tym etapie forma jest wszystkim, treści nie ma bardzo dużo.

To znaczy treścią, tak podsumowując, jest wizyta w Białym Domu, choć tam też między formą a treścią jest nieoczywista moim zdaniem.

Granica.

Granica.

Może z tych inicjatyw ustawodawczych jest ta ostatnia dosyć dobrze oceniana w kwestii obniżenia cen energii.

No i co?

I to by było chyba mniej więcej na tyle.

To znaczy, jakbyś mnie zmusił teraz, żebym powiedział, co Karol Nawrocki zrobił, co z nami zostanie przez te pierwsze 100 dni, no to poza sweetfociami i ogólnie dobrym kontaktem z Polakami, to wydaje mi się, że za dużo tam nie było.

Ja bym dodał jeszcze i to zdecydowanie na drugą nóżkę, to są relacje z Ukrainą, bo o tym nie wspomnieliśmy w tym wątku zagranicznym, a wypadałoby chyba jednak ten temat zahaczyć.

Ten odwrót od dobrych relacji z Włodymyrem Zeleńskim jest aż nadto widoczny i dla mnie dość arogancko brzmiały te wypowiedzi, że jak Zeleński chce się spotkać, to niech wsiądzie w pociąg i przyjedzie do Warszawy.

Bo zdecydowanie jest mi bliżej do tego poglądu, zgodnie z którym Ukraina i jej zwycięstwo na wojnie z Rosją jest istotą polskiej racji stanu i że dobre relacje z Zeleńskim i budowa partnerskich relacji z Ukrainą jest bardzo ważna.

I takie godnościowe unoszenie się i pokazywanie Ukraińcom, że powinni przepraszać, że powinni...

inaczej się zachowywać względem Polski, bo Polska tyle dla nich zrobiła i domaganie się tej wdzięczności, wydaje mi się, że tutaj jest trochę nie na miejscu i wydaje mi się w dodatku, że jest to nie tylko kwestia osobistych uprzedzeń Karola Nawrockiego, ale również poczucia, że tego chce prawicowy elektorat, że tutaj po prostu Ukraińcy są coraz mniej mile widziani w Polsce i że prezydent reprezentuje właśnie ludzi, którzy w ten sposób do tego tematu podchodzą.

I to na przykład uważam za duży minus tej prezydentury, ale też zapewne brak treściowy.

No właśnie, więc jeszcze raz moje pytanie, czy sytuacja, w której forma jest wszystkim, a treści nie ma za wiele, nie spowoduje, że Karol Nawrocki zacznie się dosyć szybko zużywać?

Każdy polityk się zużywa, to jest truizm.

Przy czym, co to znaczy zużycie się?

Bo w pewnym sensie Donald Tusk i Jarosław Kaczyński są straszliwie zużyci.

Co pokazują również sondaże na przykład Zaufania, w których oni poza swoimi wyznawcami mają głównie przeciwników.

Znamy ich od dwudziestu paru lat.

Czy są zużyci?

No w pewnym sensie tak, a razem są wciąż najważniejszymi osobami w tym państwie, jeśli chodzi o porządkowanie naszej wyobraźni politycznej.

Czy Andrzej Duda się zużył przez te dziesięć lat?

Był cały czas na topie wszystkich list, zaufania do polityków, był gościem mediów, kiedy tylko chciał.

Bardzo długo był też gwiazdą prawicy.

Ja myślę, że Karol Nawrocki również w tym sensie się nie zużyje tak do końca i że to, co go czeka, to prawdopodobnie odpadanie tych części elektoratu, które teraz do niego po tym sukcesie przybyły, tak trochę bezrefleksyjnie.

I to będzie naturalna konsekwencja różnych...

decyzji prezydenta i prędzej czy później na przykład zrobi coś, co zaboli elektorat Konfederacji zapewne.

I wtedy część wyborców byłych Sławomira Mencena się od niego odwróci w tym sensie, że przestanie go traktować jako takiego w cudzysłowie swojego prezydenta.

Przyjmuję, co mówisz.

Powiem Ci, co ja sobie myślę w kontekście właśnie zużywania się.

Myślę, że poniżej pewnego poziomu popularności Karol Nawrocki nie zjedzie, szczególnie jeżeli będzie dalej prowadził swoją politykę wizerunkową tak, jak ją prowadzi.

Ale to zdaje się, że praktycznie wszyscy polscy prezydenci tak mieli, że byli raczej popularni i dobrze postrzegani.

Nawet Bronisław Komorowski do ostatnich tygodni swojej kampanii wydawało się, że jest prezydentem bardzo lubianym i popularnym.

Pytanie, na ile ta popularność i bycie lubianym przekłada się na jakąś sprawczość i na jakąś moc w polityce krajowej.

I dziś możemy mieć poczucie, że Karol Nawrocki z różnych względów jest wielką nadzieją dla szeroko pojętego obozu prawicy, jest nośnikiem tej nadziei, jest człowiekiem, który może stać się w przyszłości jakimś takim akuszerem nowego obozu prawicowego, który łączyłby jakieś elementy Konfederacji i PiSu, jest nadzieją na jakiegoś takiego prawicowego męża stanu na miarę XXI wieku.

Moje pytanie brzmi, czy w tej sytuacji, w której on głównie jest w internecie i niewiele może i tak naprawdę nie do końca dowozi te obietnice, na których do tej prezydentury dojechał, to czy on nadal będzie traktowany poważnie jako polityk?

Czy będzie traktowany właśnie jako ta nadzieja prawicy?

Czy będzie...

tym politykiem na prawicy, na który prawica będzie się orientowała.

I tu stawiam znak zapytania i zgłaszam pewną wątpliwość.

To znaczy mam poczucie, że Karol Nawrocki popularnym nadal będzie, natomiast jeżeli w swojej drodze politycznej i w urzędzie, co jest bardzo trudne, to nawet nie jest zarzut do Karola Nawrockiego, to jest kwestia konstytucyjno-ustrojowa.

Jeżeli dalej w ten sposób będzie prowadził politykę, to mam wrażenie, że w pewnym momencie trochę przestaniemy się nim interesować.

To znaczy te kolejne weta, czy kolejne inicjatywy ustawodawcze, czy mało spektakularne wizyty na Słowację, nie wiem, do Rzymu, czy gdziekolwiek indziej, tak se będą po prostu przelatywały i ten kapitał polityczny, który został zgromadzony w te 100 dni, co też jest naturalne, jak sobie powiedzieliśmy, dosyć szybko zacznie się zużywać.

Właśnie może to jest to, że sam Karol Nawrocki się nie zużyje, ale kapitał polityczny, który wydaje się mieć dziś, dosyć szybko jednak się zdewaluuje.

Najłatwiej byłoby mi uchylić się od odpowiedzi na to pytanie i powiedzieć, że to jest za wcześnie, żeby ocenić, że to jest dopiero 100 dni i to bardzo specyficzne 100 dni, gdy prezydent jest z jednego obozu, a rząd drugiego i wiadomo, role zostały obsadzone, przeciwnicy się biitd., itd.

Ale mogę powiedzieć troszkę jednak inaczej, że po pierwsze prezydent pokazałby coś więcej niż tylko zdolność do blokowania ustaw, gdyby wyrwał, dajmy na to, PSL z koalicji rządzącej i doprowadził w ten sposób do upadku rządu.

Dziś, zwłaszcza po tych głosowaniach z Prawej Ziobry, to wygląda na scenariusz science fiction, więc nie będę go rozwijał.

Chodziło mi tylko o danie jakiegoś przykładu działania wykraczającego poza te normalne, nawet w cudzysłowie,

powie relacje z rządem i te normalne kompetencje prezydenta.

Chodzi mi o jakiś akt polityczny prezydenta, który sprawi, że nam wszystkim opadną szczęki i wow, co za majstersztyk, tak będziemy mogli to skomentować.

I nie wydaje mi się, żeby przez najbliższe powiedzmy dwa lata prezydent miał okazję, żeby coś takiego zrobić, ponieważ nie wydaje mi się, że ta koalicja się rozpadnie w taki sposób i z udziałem prezydenta, że właśnie Nawrocki by na tym bardzo skorzystał.

Wydaje mi się, że pierwszą okazją do tego, żeby prezydent pokazał jakie ma tak naprawdę kwalifikacje polityczne, no to byłby moment po kolejnych wyborach parlamentarnych, które prawdopodobnie odbędą się za mniej więcej dwa lata i gdy prezydent będzie miał przynajmniej początkowo karty i prawo do pierwszego ruchu.

gdy będzie musiał wskazać premiera.

Oczywiście pytanie, kto będzie miał większość i tak dalej, ale na przykład gdyby to PiS wygrał wybory, ale nie miał większości, to czy prezydent podejmie grę z Jarosławem Kaczyńskim, czy wskaże własnego kandydata na premiera, nieoczywistego, czy też po prostu będzie działał tak, jak mu Nowogrodzka potrzebnie.

Bo w ogóle moim zdaniem, jeśli chodzi o prezydenta, to najciekawszy jest moment, gdy on musi pokazać się na tle własnego, rządzącego obozu politycznego.

I może albo utonąć, jak trochę utonął Bronisław Komorowski, w zasadzie nie było tego prezydenta, albo może podjąć z nim rywalizację, tak zrobił Aleksander Kwaśniewski i wygrał z Leszkiem Millerem w 2004 roku, doprowadził do upadku rządu Leszka Millera.

I prawie położył lewicę na wiele, wiele lat do grobu, co jest takim prusowym zwycięstwem.

Ale moim zdaniem prawica mu wciąż to dobrze pamięta.

I wreszcie Andrzej Duda, który jakoś strasznie lawirował między posłuszeństwem wobec PiSu, a próbą zbudowania jakiejś swojej niezależnej pozycji.

I zdaje się, że tutaj Andrzej Duda poniósł stromotną klęskę.

I jeśli teraz oceniamy prezydenturę i sprawczość Andrzeja Dudy, no to naprawdę bardzo mizernie wyglądało.

Więc moim zdaniem Karola Nawrockiego zapamiętamy nie z tego, jak się bił z Donaldem Tuskiem, tylko z tego, jak układał sobie życie z Jarosławem Kaczyńskim, Sławomirem Męcenem i innymi postaciami prawicy.

A ja powiem, że dla mnie chyba najciekawsze w prezydenturze Karola Nawrockiego to jest właśnie to, czy on zmieni ten urząd.

To znaczy z mojej perspektywy problem z tym urzędem jest taki,

że z jednej strony on buduje popularnych polityków, z drugiej strony uniemożliwia realny, duży wpływ na politykę.

Są pewne wyjątki, są pewne sytuacje, są pewne precedensy, tak jak opowiada się Aleksandrze Kwaśniewskim, natomiast mam poczucie, że... Ale Kwaśniewski był liderem wcześniej tego obozu, to jest w ogóle inna historia.

Nawrocki wchodząc w urząd mówi, ja będę innym prezydentem, ja będę prezydentem sprawczym, ja będę prezydentem, który będzie narzucał ton polskiej polityce.

Mam wrażenie, że będzie to niesamowicie trudne.

I to jest niezależne od tego, jak sobie w tym wszystkim będzie radził Karol Nawrocki, bo mam poczucie, że niezależnie od sympatii, Karol Nawrocki radzi sobie dobrze przez te pierwsze 100 dni.

Błędów większych nie popełnił na tym urzędzie.

Natomiast mam wrażenie, że ten urząd go ogranicza i że sytuacja, w której on tak wysoko powiesił sobie poprzeczkę, może spowodować, że będzie oceniany gorzej niż mógłby być oceniany, jeżeli po prostu by pełnił ten urząd

tak jak pełnili go jego poprzednicy.

To znaczy tu jest wydaje mi się ta moja ciekawość, tu jest ten taki dysonans.

Ale takie prezydenckie nadęcie się towarzyszyło wszystkim głowom państwa.

To jest też funkcja właśnie tego urzędu, tego pałacu, w którym ty spędzasz te wszystkie lata otoczony ludźmi, którzy chcą sobie z tobą zrobić zdjęcie.

Moim zdaniem każdy prezydent w pewnym momencie wpada w taką manię wielkości, mówiąc żartobliwie trochę.

No i to nie jest zagrożenie dla Karola Nawrockiego?

Człowieka, który jakby je kebaby, chodzi na mecze i wystaje z okna w żonobijce?

Wydaje mi się, że tu jest ten problem też i o tym też mówiliśmy wcześniej, ale tego jeszcze nie zobaczyliśmy z tą taką jego autentycznością, z tą jego naturalnością.

To znaczy pytanie, czy ten urząd go nie zje.

Pytanie, czy Karol Nawrocki jest w stanie na tym urzędzie się zbudować, czy ten urząd jednak nie pociągnie go w dół.

Z czasem pewnie każdy urząd ciągnie trochę w dół, o czym świadczą losy wszystkich premierów, ministrów.

Władza psuje, to nie jest nasze odkrycie z nasłuchu dzisiejszego, tylko to powiedzenie ma już kilkaset lat.

I Nawrockiego też to czeka, ale w tym momencie też jest w pewnym sensie chroniony, ponieważ jest właśnie, tak jak ty wspomniałeś, nadzieją obozu całego prawicy.

On na tle tego trochę stetryczałego PiSu wydaje się kimś zupełnie nowym, świeżym, silnym, energicznym,

To może na koniec naszej rozmowy bym pociągnął ten wątek, bo jeżeli tak jest, a chyba zgadzam się, że tak jest i znowu nie jest to jakieś olbrzymie odkrycie, ale jak na to patrzy Jarosław Kaczyński i na ile jest to zagrożenie dla Jarosława Kaczyńskiego z jednej strony, a z drugiej strony jak na to patrzy Donald Tusk i czy nie jest przypadkiem tak, bo ja mam takie wrażenie, że Donald Tusk chętnie...

przyjmie Karola Nawrockiego jako swojego oponenta i wykorzysta go właśnie, i tu się wiążą te dwa pytania, żeby trochę odsunąć i trochę przenieść na boczny tor właśnie Kaczyńskiego.

Znalezienie sobie młodszego rywala niewątpliwie też odmładza ciebie.

Tak jak Djokovic się odmłodził, jak rywalizował z Sinerem i Alkarazem parę lat temu, no to tak teraz Tusk sobie znalazł młodszego rywala niż ten dobiegający osiemdziesiątki Jarosław Kaczyński.

I to już było widać pierwszego dnia prezydentury, gdy Karol Nawrocki wygłosił to orędzie do Zgromadzenia Narodowego i w pierwszym komentarzu Donald Tusk powiedział, że to Jarosław Kaczyński powinien się bać nowego prezydenta, a w ślad za Tuskiem różni politycy Platformy zaczęli kolportować tę opowieść, że oto mamy nowego lidera prawicy i że teraz to Karol Nawrocki będzie zdecydowany.

zbierał hołdy i że to on będzie liderem obozu, w którym PiS będzie odgrywał tylko jakąś pośredniejszą rolę.

Nie mam złudzeń, że ta taktyka jakoś tam działa.

Poza tym Karol Nawrocki też jest w pewnym sensie wygodny dla Tuska, no bo on ma te narzędzia, on blokuje Tuska, on szarpie się z Tuskiem na polu, czy to ambasadorów, czy teraz tych nominacji w służbach, czy w ogóle wpływu na służby, czy przepływu informacji między Pałacem Prezydenckim a rządem i tak dalej, i tak dalej.

No i oczywiście ustawy WETA, od czego zaczęliśmy naszą rozmowę.

Więc on jako przeciwnik też, który daje usprawiedliwienie, dlaczego pewne rzeczy się nie dzieją, jest znacznie wygodniejszy.

A z kolei Rada Gabinetowa pokazała, że również jako przeciwnik retoryczny jest jeszcze dla Tuska wygodny, ponieważ Tusk wypadł lepiej wtedy w tej konfrontacji.

Można też, jak politycy Platformy, rozpuszczać takie plotki na przykład, że a to prezydent z premierem sobie pogadali gdzieś na boku i że to zobaczył Jarosław Kaczyński i się strasznie zdenerwował.

Takie opowieści też obaj słyszeliśmy.

Więc tutaj chyba nic więcej ciekawego nie da się powiedzieć.

Jeśli chodzi natomiast o to, jak jest naprawdę między PiS-em a prezydentem, no ja myślę, że jest lepiej niż niektórym się wydaje.

I ten skład kancelarii obecny, w którym najważniejsze role przypadły politykom PiS-u z różnych środowisk.

Tam ktoś jest od Mateusza Morawieckiego i ktoś z Nowogrodzkiej.

Kluczową postacią obok prezydenta jest Paweł Szefernaker, jest Zbigniew Bogucki, jest Adam Andruszkiewicz, jest Marcin Przydacz.

Oni odpowiadają i za kalendarz prezydenta, i za politykę międzynarodową, i za całość funkcjonowania kancelarii, w tym kwestie legislacyjne i szerzej prawnicze, kompetencyjne.

To są wszystko ludzie z jądra PiSu.

Młodsi, którzy uczestniczyli w kampanii Nawrockiego, znają go stosunkowo długo, ale jednak PiS.

Wczoraj jak byłem w pałacu, to politycy PiS tam dominowali, jeśli chodzi o udział właśnie ten polityczny.

Oczywiście było mnóstwo ambasadorów, przedstawicieli mediów i tak dalej, ale jeśli chodzi o polityków, no to było dużo PiSu i widziałem jednego marszałka Krzysztofa Bosaka z Konfederacji.

Niełatwo będzie tak po prostu zerwać te więzi, więc o ile kuszą te wszystkie scenariusze, w których Karol Nawrocki się uniezależnia, jest jakimś nowym bytem na prawicy, osobnym, niesłuchającym się Jarosława Kaczyńskiego, to na razie możemy co najwyżej mówić o jakichś zaczątkach tego procesu, a nie o tym procesie jako takim.

polityka.

Jeszcze tego upieram się nie widzimy.

Oczywiście Nawrocki unika sprawiania wrażenia podwładnego Jarosława Kaczyńskiego.

Zapewne w jakichś tam sytuacjach będzie niezależny, ale na razie przy ich wspólnej walce z Donaldem Tuskiem, z rządem, to te różnice tak nie wybrzmiewają.

Więc ja ci powiem, że ja mam poczucie, że są dwa bardzo dobre argumenty świadczące o tym, że Karol Nawrocki jest i musi grać w jednej drużynie z PiS-em do 27 roku.

I pierwszy argument to jest po prostu nienawiść do obecnej koalicji rządzącej, a drugi argument to jest chęć albo potrzeba powrotu do władzy i odwrócenia losów Polski.

I to są takie dwa oczywiste argumenty, które powodują, że wszystkie...

Mniejsze, a nawet większe różnice schodzą na drugi tor.

Ale z drugiej strony myślę, że olbrzymim zagrożeniem jednak jest to, jak my będziemy widzieć słabną cenę notowania PiSu, będzie narastało poczucie, że Jarosław Kaczyński jest obciążeniem dla tej formacji i że dużo lepiej jednak i łatwiej byłoby powrócić do władzy, jeżeli to ktoś inny stałby na czele albo byłby twarzą Prawa i Sprawiedliwości.

Z drugiej strony będziemy widzieć prawdopodobnie cały czas dobre notowania Karola Nowrockiego i takie poczucie właśnie, że on jest tą nadzieją, że na niego się wszyscy orientują.

Z trzeciej strony będą przychodzili konfederaci, będzie przychodził Saul Irmensen i tutaj też będzie gra i będzie rozmowa o tym, co dalej, jak to dalej robimy.

A to będzie podsycane przez Tuska i obóz rządzący.

Jest to dosyć niebezpieczy moment dla Jarosława Kaczyńskiego i Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ jeżeli w pewnym momencie w głowie Karola Nawrockiego zacznie się rodzić pomysł, że może jednak łatwiej by było zwyciężyć, łatwiej by było pokonać koalicję rządzącą w sytuacji, w której to ja byłbym twarzą zmiany, a nie Jarosław Kaczyński.

to to może wywołać napięcia, które mogą się przerodzić w wojnę domową.

A taka wojna domowa niewątpliwie ciągnęłaby w dół i Prawo i Sprawiedliwość, i Karola Nawrockiego.

Więc wydaje mi się tutaj tak naprawdę wielkie zadanie dla Karola Nawrockiego i jego ludzi jest, żeby kontrolować jego ego.

Znaczy, żeby nie dopuścić do sytuacji, w której Karol Nawrocki poczuje i uwierzy, że tylko on może uratować Polskę.

A jak patrzę na Karola Nawrockiego,

to myślę, że ta osoba, która najprędzej i najłatwiej pokona Karola Nawrockiego, to jest on sam.

To znaczy myślę, że Karol Nawrocki bardzo siebie lubi, a z biegiem czasu będzie lubił siebie coraz bardziej.

I tu jest pewne niebezpieczeństwo.

Więc to jest to, co ja bym obserwował i do czego bym wrócił pewnie za kolejne 100 dni, bo wydaje mi się, że to tak naprawdę jest potencjalny, realny problem dla tej władzy w Pałacu Prezydenckim.

Chyba nawet nie museliśmy tego, ale właśnie teraz troszkę o tym wspomniałeś, o tym patosie, którego Karol Nawrocki nie jest w stanie, jak się zdaje, uniknąć.

Braku pewnego luzu, znaczy jest ten luz, że on idzie na mecz i potrafi siedzieć wśród najbardziej zagorzałych...

fanów Lechii Gdańsk na młynie, ale brakuje mu takiego luzu retorycznego dystansu.

Ironii to nie jest, zdaje się, ten typ.

To po pierwsze.

Patos to jest coś, co bywa lubiane przez niektórych wyborców, ale inni raczej za tym nie przepadają.

A do tego dochodzi jeszcze ten sposób mówienia Karola Nawrockiego, który kojarzy się właśnie raczej z Marszem Niepodległości niż z dialogiem, niż z porozumieniem.

Karol Nawrocki nawet nie udaje, że chce być prezydentem wszystkich Polaków.

On jest prezydentem części Polaków i jest to raczej patriotyzm wykluczający niż wszechobejmujący, jeśli mogę użyć takiego słowa.

I to jest różnica w pewnym sensie z Andrzejem Dudą, który udawał.

który przynajmniej na poziomie retorycznym potrafił się znieść.

A ja wierzę, że on nawet chciał, tylko nie do końca mu to wychodziło.

Tak, było to niezręczne, ale próby były dostrzegalne.

Tutaj z tym nie będziemy mieli do czynienia, a im bardziej będziemy mieli z tym mniej do czynienia, tym mniej prezydent będzie w stanie utrzymać.

I to jest trochę jeszcze, wracam do tego wątku zużywania się, tym krócej prezydencie zostaną ci wyborcy nietradycyjni nawrotcy,

Więc nie zdziwiłbym się, jeśli za 3-4 miesiące te słupki popularności prezydenta były troszkę urealnione, a jeśli on by się zdecydował zostać patronem, czy zawalczyć o rolę patrona prawicowej koalicji przed wyborami, no to już w ogóle Polacy by go, przynajmniej ta część Polaków, która nie przypada za prawicą, zaczęłaby go traktować nie jako prezydenta, tylko po prostu jako lidera partii i to znowu by go kosztowało pewnie...

część popularności.

I to będziemy obserwować i na to będziemy patrzeć przez nadchodzące miesiące.

Wojtku, dziękuję bardzo.

Dzięki.

Na dziś to wszystko.

Zapraszam w przyszłym tygodniu na kolejny odcinek Nasłuchu.

Posłuchajcie równiinnych naszych podcastów, które znajdziecie w większości serwisów podcastowych.

W pole wyszukiwania wpiszcie po prostu Polityka Insight.

Słuchajcie, obserwujcie i komentujcie.

Do usłyszenia.