Mentionsy
Zapomniana bitwa nad Narwią
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie
🔶PATRONITE.PL🔶
https://patronite.pl/Podcastwojennehistorie
Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie
🔷BUYCOFFEE.TO🔷
https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie
Szukaj w treści odcinka
Wspomniany cytat to fragment książki W Marszu i w Boju, którą napisał generał Paweł Iwanowicz Batow, dowódca radzieckiej 65.
Książka można by powiedzieć beznadziejna, co stoi w sprzeczności z kunsztem wojennym i umiejętnościami oficerskimi generała Batowa, bo to był bardzo dobry i niezwykle doświadczony oficer.
I dla generała Batowa
Armii generała Batowa?
Generał Batow najpierw musiał we wrześniu 1944 roku przejść do natarcia, do pościgu i zdobyć przyczółek na Narwi,
Armia Generała Batowa.
Batow dysponował 18.
Pierwszym korpusem gwardii, tak zwanym korpusem dońskim i to właśnie jego dowódcą był generał Panow, którego Batow przytacza w swoich wspomnieniach.
Jak pisał Batow już po wojnie.
I dodaje Batow.
Z tego w gruncie rzeczy nieco prawdziwego, a nieco bałamutnego opisu generała Batowa.
Przystąpiono metodą radziecką do umacniania przyczółka, a jednocześnie, dokładnie tak jak pisze Batow, część dywizji została przesunięta ponownie na wschodni brzeg Narwi, stanowiąc odwód operacyjny dowódcy armii, podczas gdy część dywizji pozostawała na brzegu zachodnim.
A w jaki sposób Batow chciał bronić tego przyczółka?
Batow podzielił przyczółek na północną, centralną i południową część.
W pierwszej linii 3 Dywizja Strzelecka została częściowo cofnięta za rzekę, chociaż generał Batow w swoich wspomnieniach, a chodzi tu o 44 Dywizję Strzelców Gwardii, pisał, że pozostawi ją jednak na wszelki wypadek na zachodnim brzegu, czyli że nie wycofał jej z przyczółki.
Ale oczywiście dzisiaj nie musimy już polegać na wspomnieniach generała Batowa, które wyszły w języku polskim jeszcze w czasach Chruszczowa w 1963 roku i mają niezwykle niską wartość historyczną.
Pamiętajmy, że Batow osadził się między Pułtuskiem a Serockiem, zanim jeszcze inne armie Rokosowskiego zdobyły warszawską Pragę, czy wypchnęły Niemców z rejonu Nieporętu, czy Legionowa, na północ od Pragi, na południe od Serocka, czyli tam, gdzie Bóg wpada do Narwi i gdzie dzisiaj mamy Zalew Zegrzyński.
A więc Batow musiał jednocześnie myśleć o natarciu na północ tego sprzyczółka na Półtusk, żeby połączyć się z 48 Armią i jednocześnie myśleć o natarciu na Serock na południe.
I Rokosowski nie oszukał Batowa, kiedy mu powiedział, że trzymasz teraz w ręku jeden z pistoletów wymierzonych w serce, czy też w skroń Niemiec.
Natarcie na Pragę wspierał 8 Korpus Pancerny Gwardii, który to korpus później Rokosowski zamierzał przekazać Batowowi do działań na linii Narwi.
A więc Batow musiał poczekać i idealnie dla niego 9 września przyczółek okrzep, trzy korpusy strzeleckie osadziły na nim swoje dywizje, Batow miał nadal korpus pancerny do dyspozycji i czekał, jak sam zresztą potem napisał po wojnie, na wzmocnienie sił i dalsze rozszerzanie przyczółek.
Natarcie Rokosowskiego na warszawską Pragę opóźniło plan uderzenia na przyczółek radziecki Batowa pod Pułtuskiem.
Ale w tym samym czasie Batow zajechał czołgami Panowa pod Półtusk i sforsował między Półtuskiem i Serockiem na ref.
Ostatecznie 542 Dywizja, 252 Dywizja Piechoty, 35 Dywizja Piechoty zablokowały Batowa pod Pułtuskiem i Serockiem, ale nie miały siły na zgniecenie owego przyczółka.
Chodziło o to, że nie cały przyczółek w ramach jednej operacji, tylko po kawałku należało pobić Batowa.
Później, już po wojnie, generał Batow przedstawił to tak.
Mimo, że tak naprawdę już pod koniec września, wbrew temu co twierdzi Batow w swoich wspomnieniach, w radzieckich dokumentach widzimy wykrycie oznak nieprzyjacielskiego przygotowania do natarcia, a jednak 4 października o świcie, kiedy operacja Sonnenblume 1 weszła w fazę realizacji, stanowiła ona dla dowództwa armii, a nawet dla dowódców korpusów na przeczółku.
Niemniej Batow po wojnie napisał.
Należało pomóc Batowowi w każdy możliwy sposób, ale na razie jeszcze inicjatywę mieli Niemcy.
Batow utrzymał pozycję, zwłaszcza dzięki wsparciu artylerii i lotnictwa w drugiej fazie bitwy.
Batow napisze potem coś takiego.
Tak sobie Rosjanie liczyli według Batowa swój sukces.
Te 20 tysięcy, o których wspominał Batow, to bierze się z meldunku 65 Armii za walki za cały październik, gdzie zameldowano 23 130 wyeliminowanych przeciwników przy wzięciu niespełna 500 jeńców, ale za cały październik.
Te 407 czołgów, to znowu Batowowi się pomyliło po wojnie, bo rzeczywiście w aktach 65 Armii znajdziemy, że meldowano za cały październik, że armia wyeliminowała 382 czołgi i 28 dział pancernych.
Widzimy zatem przerażający rozdźwięk, ale Batowowi, Rokosowskiemu czy Żukowowi było to potrzebne, ten mit 400 zniszczonych czołgów i 20 tysięcy zabitych wrogów, bo całe zgrupowanie uderzeniowe, jakie się na nich rzuciło, Rosjanie sami szacowali na 370 pojazdów pancernych i 28 tysięcy żołnierzy.
Było wiadomo, że jeżeli wojska XX Korpusu nadal będą takimi siłami oblegać Batowa, to on do tej operacji rozszerzania przyczółka nie przystąpi w sposób skuteczny.
47 i 70 Armia prowadziły własne działania zaczepne na południe od Batowa.
Armia Batowa będzie siedziała cicho, podczas gdy w rzeczywistości Rokosowski zaczął ją wzmacniać.
Korpus Strzelców siłami dwóch dywizji, dodatkowe jednostki artylerii zostały przerzucone w pas odpowiedzialności Batowa.
Armia pracowały dla Batowa prowadząc własne działania zaczepne.
Kiedy na całym froncie Rosjanie ruszyli do ataku, ruszył nagle i niespodziewanie także Batow.
Batow zdobył Serock.
Batow twardo osadził całą swoją armię, wzmocnioną dodatkowym korpusem i dwoma korpusami pancernymi na zachodnim brzegu Narwi do końca października 1944 roku.
Ostatecznie Niemcy zablokowali na południu Batowa siłami 5 Dywizji Jagrów, 35 Dywizji Piechoty, 252, 542 i elementami już z 4 Korpusu Pancernego SS, właśnie z Dywizji Viking.
I co ciekawe, nawet w niezwykle, nazwijmy to, politycznie poprawnych, by nie powiedzieć totalnie farmazoniarskich wspomnień generała Batowa, o walkach VIII Korpusu Pancernego Gwardii w Podserockiem i Pułtuskiem w październiku 1944 roku znajdziemy coś takiego.
Ostatecznie armia generała Batowa za swój październikowy sukces zapłaciła cenę w postaci około 5 tysięcy zabitych i 20 tysięcy rannych żołnierzy.
W ciągu 48 godzin stracono połowę przyczółka, a jednak Rokosowski i kwatera główna wsparły Batowa i utrzymano resztę.
A potem gwałtownie rozszerzono przyczółek, a siłami wielu armii wspomagano Batowa, jak powiedziałem, na szerokich przestrzeniach.
Na tyle, że Batow, jak powiedziałem, wkrótce odniósł spektakularny sukces.
Ostatnie odcinki
-
Straty załóg okrętów podwodnych podczas II wojn...
02.02.2026 06:00
-
Ilu Polaków zginęło w czasie II wojny światowej...
01.02.2026 15:00
-
Paradoks amerykańskich strat w czasie drugiej w...
30.01.2026 06:00
-
Gość Podcastu Wojenne Historie: Paweł Przeździe...
28.01.2026 06:00
-
Betonowa tarcza. Czy umocnienia są potrzebne?
26.01.2026 06:00
-
Radzieckie wojska pancerne w inwazji na Polskę ...
23.01.2026 06:00
-
Dywizje. Zwodniczy symbol siły
21.01.2026 06:00
-
2. Armia Wojska Polskiego. Między propagandą a ...
19.01.2026 06:00
-
Plan Zwycięstwa. Amerykański plan na wygranie w...
16.01.2026 06:00
-
Paradoks agresorów. Dlaczego Japonia i Niemcy b...
14.01.2026 06:00