Mentionsy

Podcast Wojenne Historie
19.12.2025 06:00

Bitwa o Górny Śląsk 1945

Ten odcinek zrealizowaliśmy we współpracy z Instytutem Śląskim

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 54 wyników dla "Iwan Koniew"

Ponieważ marszałek Iwan Koniew, dowodzący I Frontem Ukraińskim działającym na tym kierunku, chcąc zająć Górny Śląsk...

Marszałek Iwan Koniew, dowódca radzieckiego I Frontu Ukraińskiego, którego to armie z obszaru Małopolski nacierały na kierunku śląskim, istotnie przekierował część swojego potencjału w styczniu 1945 roku na kierunek krakowski.

Ale dlaczego Koniew zdecydował się na tak skomplikowany plan?

I ta bitwa o Śląsk, o Górny Śląsk, ona nie poszła do końca po myśli marszałka Iwana Koniewa.

Z przyczółka Baranowsko-Sandomierskiego w kierunku na Wrocław, a potem na Drezno atakować ma pierwszy front ukraiński marszałka Iwana Koniewa.

Armia Czerwona zamierza wykonać serię postępujących po sobie potężnych uderzeń, których to serię uderzeń rozpocznie marszałek Koniew.

To jest teren poboczny, to nie jest główna oś natarcia Marszałka Koniewa.

Dlatego Koniew koncentruje swoje najsilniejsze zgrupowanie, dwie armie pancerne, trzecią armię pancerną Gwardii i czwartą armię pancerną na przyczółku Baranowska-Sandomierskim, a potem będzie kierował je na Wrocław.

To będzie rozstrzygało o takim, a nie innym przebiegu bitwy o Górny Śląsk, zwłaszcza o Górnośląski Okręg Przemysłowy, dlatego że lewe skrzydło Koniewa jest słabsze.

Będzie naciskana mniej, bo i lewe skrzydło I Frontu Ukraińskiego i siły zasadnicze IV Frontu Ukraińskiego, którym to frontem dowodzi generał Pietrow, one są nieporównywalnie mniejsze niż ten najważniejszy taran Koniewa.

Koniew bowiem zebrał do ataku już w pierwszym rzucie 5.

Innymi słowy, Koniew nie ma wielkich sił w pierwszej linii do ataku na Górny Śląsk, ale posiada także odwody.

Tymi Koniew zamierza wprowadzić na lewym skrzydle swoje ofensywy po przełamaniu niemieckiej obrony.

Ale w ogóle ilu żołnierzy miał Koniew w tych wszystkich swoich armiach?

Ale Niemcy nie są bez szans, właśnie dlatego, że najpotężniejszy taran uderzeniowy Koniewa idzie na Wrocław.

Armia Koniewa, a także 38.

Koniew rusza jako pierwszy, wcześniej niż Żukow, Rokosowski czy Pietrow, ale w ciągu kilku dni z linii Wisły-Narwi ma wyjść potężne uderzenie kilku radzieckich frontów.

Koniew zaczyna i ta potęga jaką on posiada sprawia, że niemiecka 4 Armia Pancerna w ciągu kilku dni zostaje zgruchotana.

Koniew osiąga to co chciał, rozpoczyna potężny rajd na zachód.

Ale to też nie do końca tak wygląda, bo Koniew rozbijając Niemców dzieli ich na grupy.

Koniew nie ściga tych wojsk tymi armiami, które wyrwały się z przyczółka Baranowsko-Sandomierskiego.

I to jest sytuacja, że Koniewowi ten Górny Śląsk zaczyna ciążyć, bo jeżeli celem zasadniczym jest szybkie zakończenie wojny, przejście przez Wrocław w kierunku nad Rezno i Berlin, to wojska drugiej linii od wody operacyjne nie powinny być kierowane na poboczny lewy odcinek, a zostają, bo Niemcy stawiają na Górnym Śląsku bardzo silny.

I tu zamierzają twardo bronić się przed nacierającymi ze wschodu wojskami tak Marszałka Koniewa, jak i generała Pietrowa.

Tymczasem główne zgrupowanie uderzeniowe Marszałka Koniewa 17, 18, 19 stycznia wtłacza się już na obszary, które przed II wojną światową były terytorium Rzeszy Niemieckiej.

Koniew ma świadomość, że nieprzyjaciel wzmacnia się bezpośrednio na przedpolach Górnego Śląska, że przybywają pierwsze dywizje z innych obszarów operacyjnych, z innych frontów.

Ale na północ od Częstochowy Niemcy są kompletnie rozbici, a więc dla Koniewa bramą do Górnego Śląska.

Koniew podejmuje decyzję, że wykona owe kleszcze uderzeniem po linii Wisły na południu przez Oświęcim i uderzeniem od północnego zachodu po opanowaniu obszaru Kluczborka, Lublińca, Strzelec Opolskich czy samego Opola z Opolszczyzny, ze Śląska Opolskiego.

Można powiedzieć, że taka linia idąca z zachodu na wschód, Opole, Lubliniec, Kozie Głowy, ona rozdziela centrum Wojsk Koniewa, bardziej na północ, idące na Wrocław, od jego lewego skrzydła, które ma zawładnąć Górnym Śląskiem.

Mało mu XXI Armii, 59, 60, mimo że do tych armii dorzucono kilka samodzielnych korpusów pancernych, Koniew ostatecznie podejmuje decyzję, że na wschód od Odry ma zmienić kierunek natarcia z zachodniego na południowy i na południowo-wschodni 3 Armia Pancerna Gwardii, generała Pawła Rybałki.

Ale i to Koniewowi mało.

Koniew dosłownie w ciągu kilku dni nakazuje rzucić na tyły Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego 5 Korpusów Szybkich, 3 Korpusy Pancerne, Korpus Zmechanizowany, Korpus Kawalerii Gwardii.

Koniew ma nadzieję, że przechytrzy niemieckich dowódców.

Koniew ma przewagę czasu, ale jego plan nie układa się tak, jak założył radziecki marszałek.

Ta 59, 60 armia, mimo że poszerza się strefy natarcia na południe od Wisły, mimo że Koniew stara się pomóc Pietrowowi i jego 38 armii osiągnąć tu większe rezultaty, natarcie na południu idzie źle, powoli.

W ciężkich walkach 22, 23, 24 stycznia w wielu miejscach centrum natarcia Koniewa osiąga już odrę na północy od Opola, podczas gdy Niemcy gwałtownie spowolnili bezpośrednie uderzenie na Górnośląski Okręg Przemysłowy od wschodu.

Prawe ramię kleszczy Koniewa jest silne.

Kiedy się już wydaje, że Koniew dopina swego, wreszcie na polu walki pojawiają się niemieckie dywizje pancerne.

Koniew nie zrealizował swojego planu.

Koniew nie zamierza dać Schernerowi nawet chwili wytchnienia, kiedy zdobyto Górny Śląsk.

Jeżeli Koniew powtórzy w mniejszej skali manewr ze stycznia.

Ani wojska generała Pietrowa z 4 Frontu Ukraińskiego, to jest 1 Armia Gwardii i 38 Armia, ani lewe skrzydło Koniewa w postaci 60 Armii nie osiąga zamierzonych rezultatów.

Te ataki to część większego uderzenia Koniewa także już na Dolny Śląsk.

Koniew znowu patrzy przede wszystkim na Dolny Śląsk.

Koniew ma tu problem, bo musi współpracować z czwartym frontem ukraińskim.

Koniew przede wszystkim przeprowadzi operację, która potem zyska miano Górnośląskiej albo Opolskiej.

Koniewowi idzie jednak nieco lepiej.

To natarcie Koniewa na Śląsku jest gwałtowne, silne.

Koniew jakby podcina od zachodu obrońców Śląska.

Czyli Koniew musi jakby stopniowo dobijać czy spychać nieprzyjaciela, który gwałtownie kontratakuje, wprowadza tu nowe dywizje pancerne, tu widzi punkt ciężkości walki, ale nie jest w stanie go rozbić, bo Niemcy skutecznie bronią się na tym Śląsku Cieszyńskim, mimo że, jak powiedziałem, ta rejencja Opolska stopniowo także przechodzi pod radzieckie władanie.

Mamy dwie operacje okrążające ze strony marszałka Koniewa.

Pierwsza z tych operacji zakończyła się dla Koniewa niepowodzeniem.

Oczywiście to są także walki w Małopolsce, to są także walki na Dolnym Śląsku, ale wojska marszałka Koniewa miały ponad 114 tysięcy wyeliminowanych żołnierzy, 24 tysiące zabitych, 82 tysiące rannych.

operacji dolnośląskiej, Koniew miał 23 tys.

W marcu 1945 roku marszałek Koniew odniósł wreszcie na Górnym Śląsku, w rejencji opolskiej, swoje może niewielkie, ale jednak wyraźne zwycięstwo.

0:00
0:00