Mentionsy
Nowy związek nie uleczy cię z poprzedniego
Czy naprawdę się rozstaliśmy, jeśli nadal czujemy się związani z tą historią?
W tym odcinku rozmawiam z psycholożką Małgorzatą Szymkiewicz-Misztal o rozstaniach – ale nie w kontekście „czy się rozstać”, tylko dlaczego w ogóle się rozstajemy. I co się dzieje, kiedy nie zamykamy za sobą drzwi, a już próbujemy otwierać kolejne.
Poruszamy m.in.:
– czym jest emocjonalna pustka w związku i jak ją rozpoznać,
– dlaczego brak responsywności zabija relacje szybciej niż zdrada,
– co oznacza „niedomknięta relacja” i dlaczego sabotuje kolejne związki,
– jak wygląda prawdziwe zamykanie relacji (spoiler: to nie unfollow na Instagramie),
– i dlaczego nowy związek nie uleczy Cię z poprzedniego, jeśli nie przeżyłaś żałoby.
To rozmowa o tym, czego nie widać w czasie rozstania, ale co zostaje z nami na długo – w ciele, w decyzjach, w nowych związkach.
Jeśli czujesz, że „coś Ci nie pozwala ruszyć dalej” – ten odcinek może być dobrym lustrem.
subskrybuj kanał: https://www.youtube.com/@natalia_kusiak
IG: www.instagram.com/nataliakusiak
o mnie: https://www.nataliakusiak.com
Patronite: https://patronite.pl/pierwszarandka
Szukaj w treści odcinka
Tak się jakoś łączymy, że często odtwarzamy właśnie to, co najbardziej nas boi.
I dzisiaj będziemy rozmawiać o tym z Małgorzatą Szymkiewicz-Misztal, psycholożką, psychoterapeutką pracującą z parami i osobami po rozstaniach, założycielką Centrum Psychoterapii Czas dla Nas.
Nasze relacje, na przykład.
Więc zazwyczaj mamy inne doświadczenia, takie, w których te więzi nie są bezpieczne, są nadszarpnięte, no i nikt nas tego nie nauczył.
z naszymi idealizacjami, projekcjami, tym jak chcemy, żeby było i z takimi nadziejami, które pokładamy w tej drugiej osobie, że ta druga właśnie da nam coś, czego na przykład my nie dostaliśmy.
Naprawi nasz świat.
Naprawi nasz świat, ukoi nasze wnętrze.
bardzo z brzucha, bym powiedziała, czyli na przykład taka sytuacja, w której załóżmy, że mamy takie, nie wiem, doświadczenie w parze, w którym na przykład partner jakoś wychodzi i nas to szczególnie triggeruje, uruchamia i to jest dla nas trudne, na przykład nie do zniesienia.
I wtedy, jeśli druga strona oczywiście nie odpowiada atakiem, nie odpowiada konfrontacją, czy oskarżeniem, bądź jakąś dewaluacją, że przesadzasz albo wyolbrzymiasz, tylko potrafi usiąść tak do nas, tak się z nami, tak zejść do nas, tak się z nami właśnie połączyć i
odpowiedzieć w taki sposób, ok, rozumiem, bardzo mi przykro, jakby zrobiłem to i to, nie wiedziałem na przykład, i wtedy to jest ten taki klik, taki moment emocjonalnego połączenia, komunikacji, kiedy nasze uczucia, nasze potrzeby są widziane, słyszane i przyjmowane przez drugą osobę.
Tylko właśnie z takiego poziomu emocjonalnego dostrojenia, widzenia, słyszenia, przyjmowania tego, co mówimy, czyli naszych potrzeb, lęków, pragnień takich bardzo, bardzo głębokich i pierwotnych, bo to bardzo zmienia wtedy rozmowę.
Czy to oznacza w takim razie, że jeżeli para ma taki model, powiedzmy, nie wiem, czy to tak się nazywa, bo to jest jakieś słowo, które wymyśliłam teraz na określenie tego, o co mi chodzi, ale że mamy taki model czy schemat tego, że po kłótni następują ciche dni czy ciche godziny, że jedna za słup albo obie są wycofane, nie chcą rozmawiać o tym albo w ogóle ignorują drugą stronę.
Wiemy trochę, jakie kawałki mogą żyć w tej relacji z naszej przeszłości, znamy historię partnera, wiemy też, jak on na różne rzeczy reaguje, znamy swoje tendencje w parze i dlaczego my robimy albo zachowujemy się w taki, a nie inny sposób.
bo się uczą jakby tego rozmawiać, tej komunikacji, więc może one jakby częściej wchodzą, mogą częściej na przykład poprzez to wchodzić w taką rolę osoby, która właśnie próbuje coś naprawiać, dopytuje, a mężczyzną może być poprzez to nieco trudniej, ale nie dlatego, że są mężczyznami, tylko dlatego, bo na przykład kulturowo po prostu mamy takie wzorce, tak jesteśmy uczeni, aczkolwiek to bardziej jednak mam wrażenie zależy od takiego chyba naszego osobistego doświadczenia.
Czy to nas może zaskoczyć inaczej?
Myślę, że na początku my tego nie wiemy i nie widzimy, bo to się dzieje bardzo powoli, bardzo cicho, właśnie w takiej codzienności, która nas mocno rozprasza i której my nie zauważamy.
To jeżeli jesteśmy w takiej relacji, ktoś kto nas słucha na przykład, dłuższej i coś mu świta, że może faktycznie ta emocjonalna bliskość jakoś, czy połączenie zmienia się z biegiem lat.
Jeżeli po prostu usiądziemy na moment i faktycznie świadomie spróbujemy spojrzeć na tą naszą relację, to jesteśmy w stanie je wyłapać?
Nawet jeśli coś być może nas niezbyt interesuje, albo nawet interesuje, ale jesteśmy w stanie dać to drugiej osobie, to zainteresowanie, ten czas, tą uwagę, bo wiemy, że dla kogoś to jest ważne, bo na przykład wtedy ta osoba czuje się bliżej na przykład nas, kiedy się dzieli i my to robimy, no to też jest taki krok do przodu.
A jeżeli wrócimy jeszcze do tych osób, które mają problem z takim nawiązaniem właśnie tej emocjonalnej więzi i zbudowaniem tej właśnie responsywności, czy możemy mówić o jakichś takich, no nie wiem, o sytuacjach z przeszłości czy z dzieciństwa, które mogą zbudować w nas coś takiego?
z tym najważniejszym opiekunem bądź najważniejszymi opiekunami są sygnałem alarmowym dla naszego systemu przywiązania.
nas w życiu spotykają, ale też tego, z czym my się rodzimy, naszym jakimś wyposażeniem, no bo to też jest, nie jesteśmy jakby taką zupełnie czystą kartką, która się rodzi i zapisuje się tylko to, co robi nam mama i tata, no bo tak nie do końca też jest.
Lepiej też radzimy sobie z tym, co nas trudnego w życiu spotyka, bądź w tych relacjach, czyli z różnymi stratami, z różnymi konfliktami.
Owszem, to jest trudne, smutne, ale to nie powoduje na przykład jakiejś dezorganizacji naszej tożsamości, jakiegoś rozpadu czy rozłamu.
To są takie sytuacje, które uczą nas, że na przykład na bycie, żeby być w relacji z drugą osobą, no to trzeba na przykład sobie zasłużyć albo trzeba bardzo porzucić siebie i skupić się na tej drugiej osobie, żeby spełnić ich oczekiwania czy wyczuć te potrzeby.
I bardzo często jest tak, że my w tych takich właśnie romantycznych relacjach tak się jakoś łączymy, że często odtwarzamy właśnie to, co najbardziej nas boi.
co pcha nas trochę w te więzi i nas tam trzyma, bo my myślimy, że właśnie dostaniemy coś innego, no ale to często nie nadchodzi, dostajemy ten sam stan emocjonalny, bądź bardzo podobny, czyli zostajemy właśnie z takim poczuciem niezrozumienia, odrzucenia, bycia nieważną, niekochaną, bądź...
Z takim poczuciem, że musimy sobie na coś zasługiwać, albo że na nasze potrzeby nie ma miejsca.
co jest rzeczywistością, no bo wiadomo, że też możemy się związać z taką osobą, która faktycznie może jest krytyczna, może nasucenia, więc trochę grają tutaj dwie rzeczy.
To jest tak przerażający moment, że zalewają nas wtedy takie uczucia, z którymi my po prostu nie wiemy, co zrobić.
Możemy wchodzić właśnie w jakieś nowe relacje, albo pogrążyć się w pracy, która będzie nas jakoś regulować, czy koi, czy w używki, czy w jakieś inne rzeczy.
Więc to jest bardzo trudny proces w ogóle wytrzymywania tych uczuć i bycia w nich, ale jest konieczny, żeby ta nasza żałoba i te uczucia mogły wybrzmieć.
Że my się tego właśnie uczymy w tych pierwszych relacjach, kiedy to druga strona nas trochę reguluje, nazywa, pokazuje, że to nie jest takie straszne, owszem smutne, coś boli, ale można przez to przejść.
A kiedy zostajemy sami, no to zupełnie nie potrafimy tego zrobić, bo nikt nas tego nie nauczył.
Zresztą też świat nas tak uczy, że trzeba robić szybko, zdobywać różne rzeczy, iść dalej, nie zatrzymywać się, coś nie działało, ok, wyrzucić dalej.
No i oczywiście w sytuacji, w których nas obezwładnia jakieś przerażenie i na przykład mamy bardzo silne objawy związane z tym porzuceniem, przede wszystkim jakieś objawy na przykład lękowe, no to wtedy to też nie jest taki czas na rozgrzebywanie tego, tylko na takie uziemienie się i poskładanie trochę do momentu, aż w którym będzie to możliwe.
No ale kiedy już to jest możliwe, no to jeśli chcemy nie powtarzać tej samej melodii z innymi partnerami, no to warto jednak odrobić taką pracę psychologiczną, w której my zrozumiemy siebie w relacji, co tam się zadziało, jaki był nasz udział w tej relacji.
Co powtarzamy, czego nie chcemy powtarzać, gdzie jest nasze tak, gdzie jest nasze nie.
A czy przez ten proces domknięcia, bo rozumiem, że jeżeli jesteśmy czy w terapii, czy mamy taką pomoc psychologiczną, no to oczywiście ktoś nas prowadzi poniekąd za rękę przez ten proces i to jest na pewno łatwiejsze, ale czy jeżeli z tego lub innego powodu nie chcemy jakby profesjonalnej pomocy, czy my jesteśmy przez to w stanie przejść sami, nie robiąc sobie krzywdy?
Warto korzystać też z obecności innych, ale to jest ważne, żeby ta obecność innych właśnie była, nie zagłuszała naszego wnętrza, a była takim dość świadomym towarzyszeniem, bądź chociażby życzliwym i ciepłym.
Oczywiście oni tutaj mniej lub bardziej próbują nas wepchnąć w jakieś działanie i często to pomaga, ale to jest ważne, żeby też nie być zupełnie samym.
No jednak to wszystko, mam wrażenie, jest czymś takim, co świadczy o takiej krzywdzie, która w nas jest i którą nie możemy trochę wyrazić jej na inny sposób, więc tak próbujemy właśnie to pokazać.
Jeżeli nie do końca mamy to za sobą, skoro nas to rusza, to też może być taki przykład podtrzymywania nieświadomie więzi z tym partnerem.
Więc to jest czasami coś, co nas trzyma w relacji z drugą osobą.
Ale to jest właśnie też znowu w tym mechanizmie, że my potrzebujemy innego, żeby nas ukoił w tym.
Czyli na przykład jeśli ten partner zobaczy, to może mamy taką nadzieję, że nas to trochę w tym ukoi.
Że my nie mamy wpływu na to, czy ta druga strona w ogóle wie, że nas zraniła.
Może wie, ale może nie wie, że aż ma to dla nas takie znaczenie i my tak przeżywamy.
Uważnienia trochę siebie, nie wiem czy ja to tak dobrze nazywam, trochę stworzyłam to słowo, w takim sensie, że często po rozstaniu my czujemy się nieatrakcyjni, nieważni, nasze poczucie wartości i ważności po prostu drastycznie spada.
Dlatego możemy chodzić na randki, umawiać się z innymi osobami, bądź robić inne rzeczy, które nam podreperują to poczucie naszej wartości, które wtedy gwałtownie spada.
i obserwowanie, co u niego i czy on już po prostu znalazł sobie nową dziewczynę i czy radzi sobie świetnie, czy zablokowanie osoby, z którą byliśmy pięć lat i wyrzucenie jej z naszego życia kompletnie.
Ja zupełnie nie wiem, co jest taką najlepszą strategią w takim sensie, że myślę, że nie ma takiej jednej jedynej, bo każdy z nas radzi sobie z bólem tak, jak umie i potrafi i sięga do tych sposobów, które mu są znajome.
Że to jest nasz sposób po prostu bycia w relacji.
Tylko my cały czas jakby podlewamy te nasze zranienia i urazy.
No wiemy, że chcemy być z kimś dla bliskości, towarzystwa, a nie po to, żeby na przykład zagłuszać pustkę, czy żeby ktoś koił coś, co jest takie nieukojone w nas.
Na zasadzie właśnie jakiejś takiej pustki, tożsamości, naszych braków.
Natomiast... Czyli jeżeli jesteśmy singielką, załóżmy, tak to nazwijmy, użyjmy tego słowa, i w tym naszym singielstwie czujemy się nieszczęśliwe i smutne i w rozpaczy i w tęsknocie i w potrzebie, to może to nie być najlepszy pomysł, a jeżeli jesteśmy, czujemy się stabilnie i pewnie same ze sobą, ale na przykład czujemy, że nasze życie byłoby...
Myślę, że to trochę zależy w takim sensie, o czym jest ten smutek i ta tęsknota, bo jeśli to jest o tym, że my czujemy, no właśnie nie czujemy się pełne, bo nie znamy siebie, czegoś nam brakuje i myślimy, że ta druga strona w jakiś sposób nas dopełni, no to może warto trochę się zatrzymać i jakoś z tym pobyć i zobaczyć, czy tak faktycznie jest, czy może jednak mamy na czym budować.
ciekawość drugiej osoby, bo czasami spotykamy taką osobę, bo jesteśmy właśnie takiej autentycznie ciekawi i chcemy spędzać z nią czas, być jakoś tutaj w tym jakby kontakcie, czyli bardziej, żeby dzielić tą naszą pełnię, a nie żeby jakoś tutaj zagłuszać te swoje braki.
Czy właśnie to jest ten smutek za tą relacją, bliskością, czy może jednak o czymś takim innym w nas?
Tylko to jest kwestia decyzji trochę, co jest dla nas też ważne i wartościowe, bo my oczywiście możemy spędzić całe życie na autopilocie, będąc w pracy, w związkach, spełniając czyjeś oczekiwania, a nie być gdzieś w tym sobą.
Ostatnie odcinki
-
Młode pokolenie rezygnuje z intymności!
30.01.2026 08:32
-
Gdzie mam dzisiaj kogoś poznać? Czy singielki m...
23.01.2026 06:00
-
Nie narcyz, nie psychopata. Po prostu ktoś, kto...
16.01.2026 06:00
-
Wszystko, o czym powinnaś usłyszeć po trzydzies...
10.01.2026 06:00
-
Dlaczego młodym mężczyznom tak trudno powiedzie...
09.01.2026 06:00
-
Dlaczego coraz częściej wybieramy samotność zam...
02.01.2026 06:00
-
"Moje pokolenie nie żyje dla miłości" Helena En...
26.12.2025 06:00
-
Sztuka obsługi mężczyzny, czyli czego nie mówi ...
19.12.2025 04:06
-
Kiedy ostatnio współżyliście? To pytanie, które...
12.12.2025 06:00
-
Jak mam w końcu coś zmienić?
05.12.2025 06:00