Mentionsy

Piąte: Nie zabijaj
16.08.2025 15:00

198. Sprawa Katarzyny Wilisz

Jedna z najbardziej wstrząsających i nierozwiązanych spraw o jakich słyszałam. Czy sprawcą jest Roman? Czy znajdą się nowe dowody po latach?Za przygotowanie odcinka dziękuję córce ofiary - Darii oraz Annie Strzelczyk z kanału  @TropicieleAnnaStrzelczyk  Zagłosuj na 5NZ w Best Stream Awards: https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSfW4c53EEWboTAuXwydgbw7R5RLFDHmBV08siRJnD5pbD7wYQ/viewformNajnowsze i archiwalne numery Magazynu Kryminalnego Newsweek kupisz tu: https://literia.pl/prasa/newsweek-magazyn-kryminalnyResearchJustyna Mazur-Kudelska, Judyta GołębiowskaMontażJudyta GołębiowskaMasz dla mnie sprawę? Wyślij ją mailem: po[at]piateniezabijaj.plMożesz mnie spotkać:Grupa: http://www.facebook.com/groups/PiateNieZabijaj _______Słuchaj na:Spotify: https://spoti.fi/2WM488O Apple Podcasts: https://apple.co/3CELhCr Tidal: https://bit.ly/3tUkXAw Google : https://bit.ly/3I7v5L6 YouTube: http://bit.ly/2Ur9Cbw _______Muzyka wykorzystana w odcinku:Wstęp: Resolver - AmuletCzołówka: Doug Maxwell - Heartbeat of the HoodTło: Luke Atencio - CounselTyłówka: The Inner Sound - Jesse GallagherMusicbed SyncID:MB01TFL0BRK5AZQ

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 33 wyników dla "Zosi"

Wolne chwile spędza zwykle z córeczką albo na rozmowach z mamą i przyjaciółkami, szczególnie jedną, która mieszka na tym samym osiedlu, z Zosią.

I następuje nieoczekiwana zmiana planów, bo Kasia postanawia wyjść jeszcze z domu i oznajmia mamie, że idzie z wizytą do swojej koleżanki, do tej Zosi, która mieszka na osiedlu, a dokładnie w sąsiednim bloku na tym samym osiedlu.

Po chwili są już pod blokiem Zosi, no i czy spotkanie z przyjaciółką było zaplanowane, czy był to spontaniczny pomysł, tego niestety nie wiadomo nawet z późniejszych relacji samej Zosi.

Jacek żegna się z ukochaną, odjeżdża, a Kasia spędza czas u Zosi, rozmawiając sobie o codziennych sprawach.

Taka propozycja zaskakuje Zosię, bo Kasia rzadko, nawet bardzo rzadko chodzi na takie imprezy, tym bardziej spontanicznie i tym bardziej ona tego nie inicjuje.

Ale Zosia myśli sobie, że być może Kasia próbuje oderwać się od obowiązków i znów ma ochotę poczuć się zwykłą, wolną dwudziestokilkulatką.

No i to sprawia, że Zosia po krótkim namyśle się zgadza.

Kasia i Zosia próbują tańczyć, wypijają po drinku, ale tłok i atmosfera im nie odpowiadają, nie bawią się najlepiej, więc po około 40 minutach obie decydują się na wyjście z tej dyskoteki i poszukanie innego miejsca.

Około pierwszej trzydzieści w nocy Kasia i Zosia postanawiają wracać do domu i wychodzą z klubu razem, tylko we dwie.

Z relacji Zosi wynika, że przed nimi nikt nie wychodził na zewnątrz, też nie zauważyła, by za nimi ktoś wychodził.

Po prostu wyszły same, tak to Zosia zapamiętała.

Kasia będzie skręcać w lewo, w stronę ulicy Naukowskiej, przy której mieszka, a Zosia z kolei idzie w prawo do swojego bloku.

Zosia więc odruchowo chwyta jeszcze przyjaciółkę za ramię i szepcze, żeby poczekały chwilę, aby ten mężczyzna po prostu sobie przeszedł i wtedy Kasia będzie mogła sobie pójść.

Zosi ten pomysł może nie do końca się podoba, ale zgadza się na niego.

Zosia po chwili sama się odwraca i idzie w kierunku swojego domu, czyli dokładnie tam, skąd wyszedł nieznajomy mężczyzna.

Mężczyzna zszedł trochę na bok, przepuszczając Zosię.

Choć jest późna noc, Zosia stara się zachować czujność, więc ukradkiem rzuca okiem na obcego.

Ta mężczyzna się zresztą lekko zatacza i gdy Zosia odchodzi, to mężczyzna znika za jej plecami w kierunku, w którym oczywiście wcześniej podążyła Katarzyna i z którego to kierunku teraz Zosia szła.

W końcu wyszła tak późno, w końcu wyszła spontanicznie, może też spontanicznie zadecydowała się o noclegu u Zosi.

Kiedy przychodzi ranek, pani Bożena wykonuje nerwowo kilka telefonów, być może nawet próbuje dodzwonić się do Zosi albo do Jacka, pytając, czy wiedzą coś o Kasi, ale nikt nie potrafi jej pomóc.

Zosia, wciąż będąc w szoku powieści o śmierci przyjaciółki, zeznaje wszystko, co pamięta.

Zosia dokładnie opisuje tę sytuację, że mężczyzna wyszedł z bloku przy ulicy Norwida, dopinając kurtkę, że proponowała Kasi, by poczekały, aż przejdzie.

Jej opis jest bardzo cenny, bo to według Zosi mężczyzna w wieku około 30-35 lat, o wzroście około 180 cm, szczupły, o ciemnych, krótkich włosach, zaczesanych do góry, a kurtka, którą zapinał, była jasna.

Zosia też dodaje, że widziała, że nieznajomy szedł chwiejnym krokiem, jakby był podpity, że też niczego do nich nie mówił, po prostu sobie przeszedł obok.

Po przesłuchaniu Zosi, ona zapłakana obwinia się, że nie odprowadziła Kasi pod same drzwi domu.

To byli koledzy z osiedla, którzy tamtej nocy byli podpici po imprezie i około godziny 1.50, między 1.50 a 2.00 w nocy wracali sobie z tej Alabamy, czyli dokładnie z tej samej dyskoteki, w której chwilę wcześniej bawiła się Kasia z Zosią.

A tutaj kluczowa okazuje się informacja uzyskana dzięki zeznaniom Zosi o tym nieznajomym mężczyźnie, bo policjanci koncentrują się na tym wątku.

czyli z tego samego, przy którym Kasia i Zosia go spotkały, więc to był adres Norwida 16, więc albo mężczyzna tam mieszka, albo u kogoś tam był.

I co ważne, godzina, o której powiedziała tamta kobieta, pokrywała się z czasem, gdy Kasia i Zosia wracały z dyskoteki.

Zosia faktycznie mówiła przecież, że widziały mężczyznę, który wychodził z bloku, nie zza bloku, tylko wychodził z bloku, zapinał kurtkę.

Śledczy odkrywają, że Roman faktycznie bawił się na tej samej dyskotece, co Kasia i Zosia.

Czyli innymi słowy mówi, że został napadnięty dokładnie w tym samym miejscu, gdzie Kasia i Zosia się rozstały.

Bo po pierwsze miejsce, które wskazuje jako lokalizację rzekomego napadu, to dokładnie ten sam punkt, gdzie Kasia minęła się z Zosią.