Mentionsy

Kultura Liberalna
11.12.2025 10:19

Czy Hannah Arendt była feministką? Jędrzejczak, Kopyto, Góra

Arendt nigdy nie określała się mianem feministki, a jednak jej myśl od dekad inspiruje badaczki i badaczy zajmujących się problematyką płci, wolności i władzy. Czy Arendt można zatem nazwać feministką mimo tego, że sama nigdy tego nie zrobiła?
Wiele jej koncepcji – choćby tych dotyczących działania czy wspólnoty – odczytywane jest dziś z perspektywy feministycznej. Czy to nieuprawniona reinterpretacja czy raczej odkrycie nowych znaczeń jej myśli?
Podcast jest zapisem dyskusji, która odbyła się w Instytucie Goethego w Krakowie 27 listopada 2025 roku pt. "Czy Hannah Arendt była feministką?" z udziałem Heleny Jędrzejczak oraz Renaty Kopyto, którą poprowadziła Sylwia Góra.
Projekt jest finansowany przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 74 wyników dla "Simone de Beauvoir"

Bardzo się cieszymy, że Państwo są z nami i chciałam jeszcze powiedzieć, że 11 grudnia będziemy mieli ostatnie spotkanie dotyczące Hanny Arendt na temat kryzysu liberalnej demokracji, na które też bardzo serdecznie zapraszam.

I już oddaję głos Sylwii Górze, która będzie naszą moderatorką dzisiejszego wieczoru, przedstawi nasze gościnie i też ona dzisiaj jest jako właśnie przedstawicielka naszego partnera, czyli kultury liberalnej, także oddaję Ci głos Sylwio.

Witam Państwa serdecznie.

I po mojej prawej najpierw Helena Jędrzejczak, dlatego najpierw, bo też członkini redakcji kultury liberalnej, historyczka idei, doktorka socjologii i Renata Kopytow, wieloletnia dyrektorka Domu Norymberskiego w Krakowie, która przybliżyła nam

Tutaj bardzo wiele niemieckich, no bo skoro zostajemy w tematyce niemieckiej, to pozwolę sobie tylko przywołać takie nazwiska jak przypomnienie, czy dla niektórych w ogóle poznanie Lili Reich, Lotte Lazerstein czy Claude Kahn.

Wzniesienie kobiecego modelu pobudzającego faliczną rozkosz mężczyzn bez wahania, odszyfrowana przez psychoanalityka w uwodzicielskich świeżości pięknej młodej dziewczyny z 27 i 33 roku?

Tym bardziej, że uwodzicielka ta, zwłaszcza gdy myśli, jedynie rzadko nie wykazuje dwuznaczności androgyna, przecież nie jest ona matką naszych marzeń, istotą o obfitych piersiach, magiczną kompensatorką naszych frustracji, przede wszystkim oralnych.

W kompromisie biseksualności zdjęcie Hannah Arendt wykonane pod koniec lat 50. składa świadectwo ewolucji męskiej.

Nie dostrzeżemy w tym ani wprowadzającej w błąd maski, mającej za zadanie ułatwić kobiecie zintegrowanie się z wykonywanym przez nią męskim zawodem, ani po prostu nieświadomej prawdy homoseksualistki, która nie zna się jako taka.

I to dobrze widać w jej eseju Salon Berliński, w którym ona pisze nie tylko o tym salonie, o którym pewnie więcej z nas słyszało, czyli Rachel Fernhagen, ale odnosi się też do wcześniejszego nieco salonu Henriette de Hertz, który w odróżnieniu od tego salonu Fernhagen

Spotyka się tam szlachta, spotykają się tam aktorzy, myśliciele i to jest też to miejsce, w którym bycie Żydem, a nawet Żydówką, co ona tam podkreśla w tym eseju Salon Berliński, staje się przezroczyste, bo po prostu

Jesteśmy socjalizowane na kobiety i to się z pewnymi modelami, rolami, w które jesteśmy wpychane, mówiąc kolokwialnie, wiąże.

przemieszczała się przez różne niemieckie miasta, dotarła też do Berlina i przez sporą część swojego życia tego przedwojennego czy przed wyjazdem, ucieczką do Francji spędziła też w tym mieście, to jednak trzeba powiedzieć, że

Więc nie zarzucam tutaj Arendt braku wrażliwości, natomiast to, co ona osiągnęła, osiągnęła też dzięki temu, że po prostu żaden stereotyp, żadną typową rolę kobiecą nie dała się wtłoczyć.

Przede wszystkim dlatego, że się różniła wyglądem, to znaczy ona inaczej wyglądała niż cała społeczność powiedzmy dziecięca szkoły, do której chodziła.

Wszelkiego rodzaju antysemityzm reagowała ona i jej rodzina, a przede wszystkim matka, bo ojciec już wtedy nie żył.

Ja myślę, że to jest też, czy to był też jeden z ważniejszych aspektów, że...

Tak, tak zdecydowanie.

to jednak te doświadczenia są wspólne i kiedy decyduje się napisać habilitację o kobiecie żydówce, nie o jednym z poetów romantycznych, czy o żydowskim myślicielu, wybiera zbliżoną do niej kobietę, zresztą nieco podobną fizycznie, ale to wydaje mi się trzeciorzędnym elementem.

teksty naukowe, bo tam ciężko jest wyłuskać jedną konkretną definicję teologii politycznej u Arendt, teorii przyjaźni u Arendt.

Ona o tym pięknie pisze i w związku z tym rozumiem, że te rygory niemieckiej akademii, w której pisały się bardzo w punkt jasno, w ustrukturyzowany sposób, ona się nie wpisuje.

I zastanawiam się, czy to, że jest kobietą i że jest Żydówką wpływa na odbiór tej jej pracy, czy po prostu to, że ona jest napisana inaczej, że Arendt jest może wyemancypowana ze sposobu pisania właściwego niemieckiej akademii.

Raz występowała właśnie jako Rachel Van Hagen, raz jako Rachel Levin, raz jako Friederike Antonia Van Hagen, raz jako Rachel Robert, ponieważ takie nazwisko też przyjął jeden z jej braci, więc ona miała z tym absolutny problem.

Natomiast wydaje mi się, że bardziej taką osobą, z którą ona się identyfikowała i która bardziej była jej bliższa i bliższe były jej też wybory polityczne, to była właśnie Róża Luksemburg.

intelektualisty, który analizuje świat posiadanymi, dostępnymi sobie narzędziami, dzięki swojemu umysłowi, który nie boi się wygłaszać niepopularnych opinii i konsekwencji, które jego lub ją spotkają, natomiast sam nie idzie na barykady, tylko jest w stanie, pomimo własnych, pewnie u Arendt gorących emocji, ale jednak z pewnym dystansem, właściwym nauce do tego podejść.

Chciałam bardzo późno, jeśli już w ogóle mówić o Heideggerze, ale to jest ten moment, kiedy jednak trochę dopytam.

No bo jednak, kiedy porównamy myślenie, tak jak wszyscy uwielbiali to robić, prawda, wyszło od Heideggera, na ile powtarzała jego myśl, czerpała z jego myśli i tak dalej, i tak dalej.

Heidegger był właśnie teoretykiem sensu stricte.

filozofia tak bardzo teoretyczna, że miałam znajomego na uczelni, tu w Krakowie, który mówił, że ożeni się z kobietą, która rozumie Heideggera.

Ja też nie rozumiem Heideggera.

Nie trzeba zajmować się, nie wiem, idealizmem jak Hegel.

Natomiast to nie oznacza, że jest się osobiście zaangażowanym w jakąś walkę polityczną, bo można posiadając te narzędzia intelektualne, pozwalające, dobrze niech będzie, zrozumieć Heideggera albo prościej zrozumieć Hegla,

Pozostawać intelektualistką, nie zajmować się tylko właśnie zagadnieniami ontologii czy idealizmu, natomiast używać narzędzi właściwych czy filozofii, czy socjologii, czy nawet współcześnie politologii.

I po prostu podejmować refleksję, mieć też koncepcję tego, jak świat praktyczny powinien funkcjonować, czy jak powinna wyglądać polityka, jakie powinny być cele przed nią stawiane.

Ja bym chyba poczuła, odebrałabym to jako policzek.

że ktoś dlatego chce mi go zaproponować z drugiej strony, w sytuacji, w której wiem, że kobiety są niedoreprezentowane w różnych ciałach, to decyduję się czasem do nich kandydować właśnie po to, żeby zwiększyć reprezentację kobiet.

zainteresowała, jak czytałam tę książkę, a mianowicie, że Hannah Arendt pracując na uniwersytecie też miała możliwość, czy była osobą, która decydowała o tym, kto mógłby, była w tym gronie decydującym o przyjęciu nowych osób,

Przede wszystkim była to Ben Habib, O'Brien czy Patman.

Właśnie przede wszystkim w kontekście tego, od czego zaczęłyśmy, czyli publiczne, prywatne i od tego zwrotu.

Więc ja kiedy czytałam o tym u Arendt, myślałam sobie przede wszystkim nie o tym, czy to jest zbieżne z tą, czy inną teorią feministyczną, tylko jak bardzo jest to obecne, albo może jak bardzo jest obecne u tej dwójki współczesnych sobie

I że ta kategoria właśnie miłości i odpowiedzialności, czy miłości do świata realizującej się w odpowiedzialności, też bez względu na koszty, jakie ponosi jednostka, która jednak musi podjąć decyzję, że to będzie robić, to nie jest obowiązek, nakaz, to jest świadoma wola jednostki, która tę miłość wobec świata, w ramach tego świata, no świat to nie jest jakiś abstrakt, no świat składa się z ludzi.

Ale ona ma tam jeszcze jeden element, który ją ratuje, to znaczy to jest kwestia przyjaźni.

I tak jak powiedziałam jakiś czas temu, nie ma tam oczywiście jakiejś konkretnej koncepcji opisanej teorii przyjaźni jako podstawy demokracji, natomiast ona o tym, to idzie u niej dwutorowo.

Natomiast też pisze o przyjaźni jako tej sobie relacji, który jest niezbędny dla demokracji i że tylko demokracja wspiera przyjaźń i opiera się na przyjaźni.

Natomiast demokracja...

I Państwo też na pewno byliście, bo w tym samym czasie żyła Simone de Beauvoir, której życie potoczyło się zupełnie inaczej.

No i obie miały to nieszczęście bycia kojarzonymi przez swoich słynnych partnerów, czyli Martina Heideggera i Jeana Paula Sartre.

No chyba nie, bo jednak Simone de Beauvoir pochodziła z szlachecko-mieszczańskiej rodziny, na początku bardzo bogatej, dopiero później pozbawionej majątku przez jakieś, z tego co czytałam, nieszczęśliwe lokacje kapitału przez ojca, ale przede wszystkim ona była

tym dzieckiem ona i jej siostra, które chyba nie spełniły oczekiwań rodziców, a przede wszystkim ojca, bo nie była synem.

Ja sięgnęłam, jak rozmawiałyśmy, to sięgnęłam po wspomnienia Simone de Beauvoir, czyli Pamiętnik Statecznej Panienki, gdzie ona właśnie o tym bardzo dobitnie pisze i pisze też o tym, jaki w ogóle ojciec miał stosunek do kobiet.

Może jedna była troszeczkę starsza, a mianowicie Edith Stein i Simone Weil.

Simone Weil była tylko trzy lata młodsza od Hannę Arendt.

Nie zrobiła tego Simone Weil, ale też odrzucała całkowicie swoją żydowską tożsamość i jest taki też

Uderzyło mnie trochę to zestawienie z Simone de Beauvoir, ale pomyślałam sobie wtedy, że Simone postrzega się jako

partnerkę Sartra, natomiast że Arendt miała bardzo dużo szczęścia, że Heidegger ze względu na swoje poglądy i troskę o to, żeby mu się nie rozpadło małżeństwo, postanowił z nią zerwać i w ogóle wysłać ją na drugi koniec Niemiec.

Dzięki temu myślę, że mniej osób kojarzy Arendt jako kochankę Heideggera niż DBWR jako kochankę Sartra.

Dlatego, że jednak w Polsce jedną z pierwszych książek, które były tłumaczone, to były jednak Arendt i Heidegger w Piwie, z taką zieloną okładką.

zestawiano właśnie natychmiast z Heideggerem.

Być może to jest jakby, wiesz, moje jednostkowe doświadczenie i dlatego ja tak przywiązuję wagę do tego Heideggera przy tym, ale mam poczucie, że jednak to jest jakiś taki duży temat, kiedy mówimy o Arendt, że Heidegger nim jest.

Tak, znaczy zdecydowanie jest tym tematem i to się pojawia, natomiast jestem przekonana też, że dużo mniej, znaczy bo mniejsza część jej życia też po prostu upłynęła z Heideggerem niż DPWR z Sartrem, że tak, to się pojawia, jest ta książka Elżbiety Ettinger, natomiast pierwsza książka Arendt wydana po polsku jeszcze tam w literaturze na świecie,

Więc ta relacja i też te książki, które dotyczą Arendt i Heideggera, to nie są romanse czy jakieś opisy ich uniesień, tylko też

To przecież nie było tak, że on sobie wybrał na kochankę po prostu ładną studentkę.

Chodziło też o to zderzenie umysłów, możliwość być może rozumienia Heideggera.

I że czego by nie napisała, to i tak chciałby ją dalej postrzegać tylko jako dawną młodzieńczą kochankę Heideggera.

I myślę też, że to, że ona dostrzega to, że są ludzie, a nie kobiety i mężczyźni, może to też jest jakieś delikatne odbicie tego, że właśnie chce być postrzegana wyłącznie jako człowiek.

I wydaje mi się, że ten Heidegger tam akurat zajął tyle miejsca, ile potrzeba, a jednak skupiła się na takich ważnych wątkach u Arendt, no ten Eichmann i banalność zła.

A z drugiej strony mamy spektakl, banalność miłości w Teatrze Telewizji i w warszawskich teatrach, który nawiązuje oczywiście do banalności zła, ale też nam trochę ustawia to jako miłość, Heidegger.

Oczywiście to było zestawienie takie trochę złośliwe, prawda, z Simone de Beauvoir, bo Simone Weil czy o Edycie Stein, oczywiście to by było najbardziej oczywiste, tak jak powiedziałaś, one były wszystkie Żydówkami,

I pewnie byśmy znalazły jakieś wspólne kwestie myślenia, zwłaszcza, powiedziałabym, przy Simone Weil można byłoby coś poszukać, jeśli chodzi o Arendt.

I żeby dać Państwu jeszcze szansę na komentarze i pytania, to już tak na koniec, jako że to się ciągle od początku przejawia i od początku ja miałam taką tendencję do zadawania w ten sposób pytań, czyli no właśnie, czy

Też ja piszę, czy kończę pisać tekst do Kultury Liberalnej na ten sam temat, co nasza dzisiejsza debata i w nim dzielę się taką myślą, że tych feminizmów też jest bardzo dużo i że o jakim byśmy nie pisały, to i tak na pewno zdaniem części ludzi napiszemy to źle.

Więc feminizm nie jest jeden, może być intelektualny, znaczy może być bardziej prądem myślowym, może być światopoglądem, może być aktywizmem.

Nie nazwałabym jej feministką, ale myślę, że można jej biografię, bardziej biografię analizować z tej perspektywy i część pism też, nie zapominając nigdy o tym, co jest dla niej ważne, co jest dla niej kluczowe i że przede wszystkim jesteśmy ludźmi, osobami i to, co dla niej jest w tym kluczowe.

na tej sytuacji domowej jest absolutnym obowiązkiem każdego i działanie tak naprawdę, że człowiek tak naprawdę spełnia się w działaniu i tylko poprzez działanie może cokolwiek osiągnąć i myślę, że to też jest takim aspektem feministyczno-aktywistycznym, który z dzisiejszego punktu widzenia jest bardzo istotny.