Mentionsy

Szkic Kryminalny
29.10.2024 18:54

Łódzkie: Różne warianty rodzicielstwa (2020) + Promocja książki „Ed Gein” M. Czornyja

Dwoje nastolatków podejmuje pracę wakacyjną w lokalnym supermarkecie. Gdy jedna strona chce zerwać kontakt, druga zaczyna co raz bardziej naciskać.

--------------------------

Przygotowany materiał jest streszczeniem informacji  z ogólnodostępnych źródeł. | ŹRÓDŁA: https://docs.google.com/document/d/11IIJaySH4iXpm36jlsO9j5WoyYJVXHoM2YAUHB3jwn4/edit?usp=sharing LINK DO KSIĄŻKI "ED GEIN. RZEŹNIK Z PLAINFIELD": https://www.empik.com/ed-gein-czornyj-max,p1522041067,ksiazka-p?utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=20012519509&utm_id=20012519509&utm_term=empik_ksiazka&gclsrc=aw.ds&gad_source=1&gclid=Cj0KCQjwj4K5BhDYARIsAD1Ly2pzIVOVjkLj7BNXpzNHfJAStFaI4VjAt11cCGUHtTC38maur1uMagAaAkFIEALw_wcB JEDNORAZOWE WSPARCIE PODCASTU: buycoffee.to/szkickryminalny KONTAKT: [email protected] MUZYKA TŁO: Arthur Vyncke - Uncertainty https://www.youtube.com/watch?v=0RRWCxfkmtA&t=0s MUZYKA INTRO: Soundridemusic - Countdown Cinematic Trailer https://www.youtube.com/watch?v=J3MTjOpLCxA&t=0s MUZYKA POCZĄTEK: Dylan Owens - Black fingerprint https://www.youtube.com/watch?v=Uk5zngU-aAE YT: https://www.youtube.com/channel/UCCXBjEraOsVscigiY8Rszbg

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 110 wyników dla "Ed Gein"

Niedaleko nich znajduje się pusty, rozkopany grób, a gdy chłopiec na niego zerka, tata pyta, czy chce podejść bliżej i obejrzeć.

Chłopiec początkowo płacze, ale gdy siedzi w środku przez kolejne godziny, nawiązuje kontakt z nowym przyjacielem, Nelsonem, który zostaje przy nim przez wiele kolejnych lat.

Kontynuację tej historii możecie przeczytać w książce pod tytułem Ed Gein.

Nie wiem nawet za bardzo jak wam zapowiedzieć tą sprawę, bo jest ona wybitnie absurdalna i w ogóle nie powinna się zdarzyć.

Jak wysłuchacie całość, to będziecie wiedzieć o co chodzi.

Jak widać po tytule zostajemy w województwie łódzkim, nadal niedaleko Łodzi, z której sprawę omawiałam w poprzednim odcinku, bo dziś przenosimy się do Pabianic.

Jeżeli skierujemy się na południowy zachód Łodzi, a następnie miniemy graniczącą z miastem wieś Ksawerów, to wyjedziemy w Pabianicach, czyli w miejscu, gdzie rozegrały się wydarzenia, o których dzisiaj Wam opowiem.

Pabianice to miasto zamieszkiwane przez trochę ponad 60 tysięcy osób, więc należy do tych średnich według przyjętej w Polsce klasyfikacji i nic więcej chyba mówić nie trzeba.

Jak to w średnich miastach jest wszystko co potrzebne do życia, a jak nawet czegoś nie ma to można sobie podjechać do Łodzi, z którą jest bardzo dobre połączenie.

Tym samym przechodzimy do wydarzeń, jest rok 2019, a w Pabianicach mieszka 18-letni Adrian R. Nie wiadomo w której dokładnie części miasta zamieszkuje, ale jest to takie osiedle domków jednorodzinnych, więc pewnie cicha i spokojna okolica.

Adrian jest jedynakiem, mieszka z mamą oraz tatą i tak patrząc z zewnątrz to wygląda na to, że jego rodzinie całkiem dobrze się powodzi.

Interesujące nas wydarzenia rozpoczynają się w czerwcu 2019 roku, kiedy to Adrian kończy drugą klasę technikum, dokładnie jest to technikum należące do zespołu szkół numer dwa w Pabianicach.

W szkole radzi sobie naprawdę dobrze, miewa drobne problemy z przedmiotami ogólnokształcącymi, np.

z matematyką albo z językiem polskim, natomiast z przedmiotów zawodowych zawsze uzyskuje oceny bardzo dobre i celujące.

Ma raczej nie najlepsze stosunki z rodzicami, a jakby tak podsumować ich relacje w kilku słowach, to charakteryzuje się ona przede wszystkim brakiem obustronnego zaufania.

Adrian nie chodzi pijany, ani nic w tym stylu, więc bardziej niż przez jakieś sygnały wprost wychodzące od niego, rodzice są chyba przeczuleni przez to, że to taki powiedzmy imprezowy wiek i syn może teoretycznie wpaść w jakieś nieciekawe towarzystwo.

Nie mówię oczywiście, że po osiemnastce ma robić w domu nie wiadomo co, skoro nadal z nimi mieszka i jednak wypada się jakoś dostosowywać do domowników, żeby wszystkim żyło się komfortowo, ale tak na dobrą sprawę to oni nie szczególnie mają prawo zabraniać mu na przykład wyjść ze znajomymi, a właśnie to robią.

Przed jednym z planowanych wyjść, kiedy to rodzice nie chcą go wypuścić z domu, dochodzi nawet do tak ostrej awantury, że Adrian decyduje się wezwać policję.

Szuka ogłoszeń, do których nie jest wymagane wykształcenie oraz duże doświadczenie i tak trafia na ofertę pracy w jednym z pabianickich marketów.

Marta mieszka na osiedlu o nazwie Piaski przy ulicy Niecałej, czyli w zachodniej części Pabianic.

Razem z mamą i młodszą siostrą zajmują mieszkanie na pierwszym piętrze w jednym ze znajdujących się przy Niecałej bloków.

Gdy miała 13 lat, Katarzyna zaszła w drugą ciążę, tym razem z mężczyzną, który wymieniony jest wyłącznie w wyroku sądowym, więc znamy jedynie jego inicjały, JM, dlatego też wymyślę mu imię i będę go dalej nazywać na przykład Januszem.

Zarówno Marta jak i Zuzanna mają dość regularny kontakt ze swoimi ojcami, jednak z uwagi na fakt, że to z Katarzyną mieszkają, to też z nią są najbliżej i ona jest najlepiej poinformowana odnośnie tego, co się u nich dzieje.

W 2019 roku, kiedy Marta świętuje swoją osiemnastkę, Zuzia kończy sześć lat i z tego co wiadomo, siostry mimo różnicy wieku dogadują się całkiem dobrze.

W sąsiedztwie jest znana z pozytywnego usposobienia do życia oraz tego, że jeśli trzeba, to zawsze wyciąga pomocną dłoń.

Nie wiadomo, jak wygląda kwestia jej edukacji, czy chodzi do liceum, czy do technikum, natomiast to, co jest pewne, to, że nie jest w żadnym stałym związku.

Była tym faktem naprawdę załamana, na tyle, że świeżo po rozstaniu w trakcie jednej z rozmów z przyjaciółką mówiła nawet o zamiarach odebrania sobie życia.

To wtedy Marta informuje Adriana, że ma mu coś ważnego do zakomunikowania.

On widząc, że w jednej relacji zaczęły się problemy i chcąc wrócić do takiej bardziej bezpiecznej opcji, odnawia relację z Klaudią, której nie wiadomo czy początkowo zwierza się ze swojej wakacyjnej przygody.

Ona opowiada nie tylko swoim znajomym, że jest w ciąży, a ojcem dziecka jest Adrian, ale też z pomocą mediów społecznościowych odnajduje Klaudię i ją również informuje o tym fakcie.

Kilkanaście dni po tym, jak Adrian dowiedział się o tym, że ma zostać ojcem, zaczął się kolejny rok szkolny, więc poza problemami z Martą doszło mu jeszcze zamartwianie się szkołą.

Takie działanie jest konieczne, bo już i tak między nim a rodzicami jest wiele spięć, więc nie chcę nawet myśleć o tym, co by było, gdyby opuścił się w szkole, już nie mówiąc o przyznaniu się do tego, że rok przed ukończeniem szkoły zostanie ojcem.

Kilka tygodni później koleżanka Marty wysyła mu zdjęcie z USG, które on analizuje wspólnie z Klaudią i w ich ocenie płód przedstawiony na zdjęciu wydaje się trochę zbyt duży w stosunku do czasu, w którym rzekomo się rozwija.

Marta nie zgadza się jednak ani na jedną, ani na drugą opcję i w trakcie wielu rozmów kategorycznie odmawia, bo jak podkreśla, chce urodzić to dziecko.

W papierach nie wpisze nikogo, będzie utrzymywać, że jest jedynym rodzicem Zuzi, za co on będzie jej co miesiąc przelewał jakąś kwotę, żeby tylko to wszystko nie wyszło na jaw.

Trudno powiedzieć skąd pomysł na takie miejsce, może było w miarę ustronne i uznali, że tam się na nikogo nie natkną.

W każdym razie Adrian zabiera ze sobą swoją przyjaciółkę P, czyli powiedzmy, że Patrycję.

Przed porodem takie badania robi się z krwi matki, więc Marta musiałaby się na nie dobrowolnie stawić.

Mówi, że to jest zły pomysł, szczególnie jeśli ona już stanowczo powiedziała, że tego nie chce.

Na tym spotkaniu Adrian chce więc omówić kwestię badań, a Patrycję zabiera najpewniej po to, aby to ona przedstawiła Marcie ten pomysł.

Jakieś chyba jednak ma, ale zwierza się z nich tylko jednej przyjaciółce, JB, więc nazwijmy ją Joanną, której, jak wynika z zabezpieczonych rozmów na Messengerze, pisze, że jest jakieś 10% szans, że ojcem dziecka jest ktoś inny.

Mowa prawdopodobnie o tym chłopaku, którego imię zaczyna się na literę H i z którym spotykała się przed poznaniem Adriana.

A dlaczego zwierzyła się ze swoich wątpliwości tylko tej jednej koleżance?

Może po prostu najbardziej jej ufała, jest to jeden z możliwych powodów, ale drugi jest taki, że Joanna mieszkała najdalej.

Na szczęście nie przystępuje do działania, temat zatrzymuje się na etapie rozważań, a Adrian całkowicie poświęca się nauce, jednocześnie mając z tyłu głowy, że to już za kilka miesięcy Marta urodzi.

Po ukończeniu technikum z całą pewnością chce iść na studia, aby cały czas się rozwijać, jednak na drodze do tego znajduje się dość istotna przeszkoda.

Przy Agnieszce jest sporo pracy i też kwiecień 2020 roku to czas, kiedy większość ludzi siedziała w domach.

Nieraz zdarza się, że jej przyjaciółki kontaktują się z nim, a gdy on nie odpowiada, to z Klaudią, której powtarzają, że jej chłopak zrobił dziecko innej, a teraz nie chce wziąć za nie odpowiedzialności.

Jej widać nie wyszła z głowy rozmowa, w trakcie której Marta podzieliła się z nią swoimi wątpliwościami, więc uważa, że trzeba to jak najszybciej wyjaśnić, żeby mieć pewność, czy w ogóle kieruje roszczenia do odpowiedniej osoby.

Wtedy uważała, że zarodek był na nim za duży i teraz ma podobne przeczucia.

No trudno powiedzieć.

Na spotkaniu z rodzicami i wychowawcą tłumaczy, że to jest pomyłka, że w szkole jest jeszcze jeden uczeń o takim samym nazwisku jak jego, bo to prawda, jest taki uczeń, i że to być może o niego chodzi, tym bardziej, że to podobno jakiś znajomy Marty.

To pogrętne tłumaczenie w pierwszej chwili jakoś przechodzi, ale no, jak widać, bardzo mu zależy na zatajaniu prawdy przed rodzicami.

Tak jak Wam mówiłam wcześniej, on nie chce się im zwierzać nawet z przewinień powiedzmy mniejszego kalibru, a fakt, że został ojcem dziecka praktycznie obcej dziewczyny na pewno nie zostałby lekko przyjęty i spowodowałby wybuch emocji.

Po dotarciu do domu robi jednak research, w trakcie którego sprawdza, jakie są możliwości w zakresie zaprzeczenia ojcostwu, to znaczy, czy da się od tego, jakoś mówiąc kolokwialnie, wywinąć, jeśli wynik badania DNA wyjdzie pozytywnie.

I jak wiadomo, tak niezbyt jest to możliwe, więc Adrian odczuwa coraz większy strach przed tym, jak posypie się jego życie, gdy wynik okaże się nie być po jego myśli.

Już tydzień przed tym terminem, 1 grudnia, emocje sięgają zenitu.

On w takich sytuacjach, z tego co wiadomo, raczej jej nie oddaje i ogólnie poza wyzwiskami nie przejawia agresji czy impulsywności, z wyjątkiem jednej sytuacji sprzed wielu miesięcy, kiedy to groził Marcie, mówiąc, aby uważała, gdy wraca do domu, bo może jej się coś stać.

7 grudnia 2020 roku wypada w poniedziałek.

Marta ten dzień spędza w domu, czekając na wtorek, kiedy to wszystko ma się w końcu wyjaśnić.

Ten poniedziałek zapowiada się całkiem zwyczajnie.

Około dziewiątej mama wychodzi do pracy, więc Marta zostaje z Agnieszką i siedmioletnią Zuzią, która z jakiegoś powodu tego dnia nie poszła do szkoły.

Jednocześnie Marta co jakiś czas wymienia też wiadomości z Joanną, a także jeszcze jedną przyjaciółką, której pisze, że ma się chyba dziś spotkać na chwilę z Adrianem.

Przyjaciółka jej to odradza, no bo co mają więcej ustalać przed jutrzejszym badaniem, a poza tym, jak mówi, ma złe przeczucia.

Marta ją uspokaja, że wszystko w porządku i że w ogóle to nie jest pewne czy on przyjdzie, bo umówili się tylko wstępnie, a akurat zapowiedział się też ojciec Zuzi, który chce wpaść w odwiedzinę.

Nie zamierza ich przyjmować jednocześnie, bo wiadomo jak się dogaduje z Adrianem i uznaje, że po co Janusz ma w ogóle patrzeć na te ich kłótnie.

Z tej konwersacji wynika, że w sumie nie wiadomo co z tym spotkaniem, ale gdy jakoś przed 13.00 dzwoni domofon, a Marta otwiera komuś drzwi, to mówi do Zuzi, że przyszedł Adrian i ma się iść chwilę sama pobawić u siebie w pokoju.

Zuzia zgodnie z poleceniem zamyka się u siebie, wyciąga zabawki, a przez szybę w drzwiach widzi, że faktycznie ktoś przyszedł, ale nie jest w stanie określić kto.

Jest już po godzinie 13, a w oknie życia znajdującym się w pabianickim centrum medycznym rozlega się alarm.

Do tej pory w tym okienku taka sytuacja miała miejsce zaledwie dwa razy, ale nikt nie ma wątpliwości co to oznacza.

Jak się szybko okazuje w okienku jest dziewczynka siedząca w foteliku samochodowym.

Na pierwszy rzut oka wygląda na zadbaną i najedzoną, jest ubrana w ciepłe i czyste ubrania, zawinięta w kocyk, a jedyne co wzbudza wątpliwości to jej wiek.

W związku z tym oraz z faktem, że dziewczynka ma aż 8 miesięcy, jak określił lekarz, komunikat o jej znalezieniu zostaje przekazany do mediów.

Może być tak, że dziecka ktoś szuka, a media tylko ułatwią dotarcie do zapewne wystraszonej rodziny.

Marta co prawda kazała jej siedzieć u siebie, ale zamierza wyjść tylko na chwilkę i zaraz wrócić.

Jej siostra, z którą jeszcze niedawno rozmawiała, teraz leży na podłodze, nie rusza się, a wokół niej rozlewa się ciemna plama krwi.

Córka z trudem mówi, że potrzebuje pomocy, na co on obiecuje, że niedługo będzie i faktycznie najszybciej jak może przybiega do mieszkania.

Dyspozytor informuje, że na miejsce niezwłocznie wysyła karetkę, a jednocześnie instruuje Janusza, w jaki sposób w międzyczasie może jej pomóc.

Katarzyna słysząc to niezwłocznie wychodzi z pracy, a następnie jedzie do mieszkania.

Niestety niedługi czas po tym rodzice otrzymują tragiczne wieści, mianowicie Marty nie udało się uratować, zmarła w wyniku wykrwawienia.

Z sekcji wykonanej w Zakładzie Medycyny Sądowej w Łodzi wynika, że sprawca zadał jej cios nożem o prawie 20-centymetrowym ostrzu.

Niemniej jednak, według biegłego, gdyby reakcja była szybsza, Martę prawdopodobnie udałoby się uratować.

Gdy tylko w mediach pojawia się informacja o tajemniczej dziewczynce znalezionej w oknie życia, policjanci od razu domyślają się, że może to być zaginiona Agnieszka.

Gdy Katarzyna jedzie zobaczyć dziewczynkę, przypuszczenia się potwierdzają, bo to bez wątpienia jej wnuczka.

Dwa, pojawia się na nagraniu z monitoringu osiedlowego, na którym widać, że niesie fotelik z Agnieszką.

Po niedługim czasie Adrian zostaje więc zatrzymany, on i jeszcze jeden mężczyzna, ale o tym drugim nie ma żadnych informacji i też szybko zostaje on zwolniony, bo okazuje się, że nie ma nic wspólnego ze sprawą.

Po wykonaniu badań, bez zaskoczeń, okazuje się, że na kocyku i foteliku, w którym siedziała Agnieszka, znajdowała się krew Marty.

Ślady jej krwi zabezpieczono również na ubraniach oraz na plecaku Adriana, a także na jednym z noży, który znaleziono w jego mieszkaniu.

Widać, że Adrian próbował się pozbyć śladów, bo nóż jest umyty, ale na tyle niedokładnie, że w zagłębieniach krew pozostała.

Adrian, gdy przyszedł do mieszkania przy niecałej, prawdopodobnie nie zauważył, że w środku jest Zuzia.

To znaczy może jest szansa, że gdyby wiedział o obecności świadka, to nie zaatakowałby Marty, ale jest też szansa, że gdyby wiedział, to po prostu zaatakowałby również samą Zuzia.

Do centrum medycznego podjechał samochodem, a po wizycie w okienku życia wrócił do domu, gdzie jak widać po logowaniach na komputerze był już o 13.45, być może nawet wcześniej.

Po tych samych logowaniach widać, że mimo tragedii jaką spowodował, oddał się właściwie zwyczajnym zajęciom, tak jakby wcześniej nic takiego się nie stało.

Z Klaudią rozmawiali o szkole, nie wtajemniczał jej w swój plan i tak plan, bo jak ustalono w toku śledztwa, skoro zabrał ze sobą nóż, to musiał planować zabójstwo.

Ta wersja o jego winie nie utrzymuje się jednak zbyt długo, bo już na pierwszym oficjalnym przesłuchaniu wycofuje swoje zeznania.

Mówi, że jednak się nie przyznaje, nie chce współpracować, a na większość zadawanych pytań odpowiada milczeniem albo zasłania się niepamięcią.

Gdyby poczekał ten jeden dzień dłużej i tak okazałoby się, że wszystko rozwiązało się po jego myśli, a Marta nadal by żyła.

Pojawiają się podejrzenia, że to ten H, o którym na początku Wam mówiłam, czyli chłopak, z którym Marta spotykała się przed Adrianem, ale czy udaje się go namierzyć i potwierdzić ojcostwo?

Zuzia trafia pod opiekę Janusza, jest przesłuchiwana w obecności psychologa, ale po niedługim czasie wraca do Katarzyny.

W toku śledztwa nie stwierdzono, aby wobec niej też była stosowana przemoc, więc mogła wrócić do domu.

Jak ustalił jeden z serwisów informacyjnych ma ona odpowiadać z wolnej stopy, więc nie przebywa w areszcie, a Agnieszka na stałe trafia pod opiekę Grzegorza.

Wracając do Adriana, to przed rozpoczęciem procesu zostaje on skierowany na obserwację psychiatryczną oraz odbywa kilka spotkań z psychologiem.

W związku z tym emocje się w nim gromadzą, aż w końcu dochodzi do wybuchu, kiedy to traci nad sobą kontrolę.

Opisane trudności mogą skutkować tym, że nie umie on przewidzieć, jakie będą efekty podejmowanych przez niego działań, aczkolwiek według opinii biegłych psychiatrów, jeżeli chodzi o planowanie zabójstwa, to wszystko robił metodycznie i celowo, więc też wiedział, jakie będą tego skutki.

Sąd chyba nie bierze tego pod uwagę, ze względu na to, że te informacje pojawiają się pierwszy raz od początku śledztwa, a poza tym okres po narodzinach Agnieszki, czyli marzec i kwiecień 2020 roku, to czas, kiedy ogólnie wyjścia z domu były utrudnione, więc ciężko to jednoznacznie rozstrzygnąć, czy Marta nie chciała wychodzić przez sytuację w kraju, czy z uwagi na jakieś groźby.

Adrian nie przyznaje się do postawionych mu zarzutów, odmawia składania wyjaśnień i wyraża zgodę jedynie na to, aby odpowiedzieć na pytania obrony.

Przedstawia też mowę końcową, w której stara się jak najbardziej umniejszyć swoją winę, tutaj cytuję.

Moje życie przez ostatnie półtora roku przed tym zdarzeniem przypominało koszmar.

Każdego dnia nie wiedziałem, co się wydarzy.

Czy znowu ktoś będzie mnie śledził?