Mentionsy

Kolasinska Podcast
07.09.2025 04:56

Nie poślę swojego dziecka do szkoły.

Czy szkoła naprawdę przygotowuje nasze dzieci do życia? 🎓 W tym odcinku Rozmów w dresie rozmawiamy z psycholożką Joanną Rawecką szczerze o polskiej edukacji i o tym, dlaczego system szkolny częściej szkodzi niż pomaga. Ocenianie, testy i presja wyników zamiast wspierać rozwój – odbierają dzieciom motywację, poczucie własnej wartości i radość z nauki.👉 W odcinku usłyszysz m.in.: • po co w ogóle jest szkoła i czy spełnia swoją rolę, • dlaczego oceny destrukcyjnie wpływają na psychikę uczniów, • jak stres i presja niszczą relacje w klasie i w domu, • czego system edukacji w ogóle nie uczy, a co jest kluczowe w dorosłym życiu, • jakie alternatywy dla tradycyjnej szkoły już istnieją, • jak mogłaby wyglądać szkoła przyszłości – bez ocen, rankingów i niepotrzebnej presji.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 41 wyników dla "Ania"

My sobie nie zadajemy pytania, my jako społeczeństwo, jako decydenci.

Drugim takim aspektem, który bym powiedziała, który też wynika z tego paradygmatu, jest to, że nasz system edukacji jest zbudowany tak naprawdę na braku zaufania i kontroli.

No i na tym braku zaufania i wszechobecnej kontroli, tego, że nikt nikomu w tym systemie nie ufa.

Oczywiście teraz snujemy jakieś tam hipotezy, bo nie wiem, czy takie badania są, a byłoby to bardzo ciekawe, żeby taką sondę chociażby przeprowadzić, jakąś taką statystycznie wiarygodną, ale myślę, że to zależy od tego, czy ktoś by odpowiadał po takiej głębszej refleksji, czy z pierwszej myśli, która przyjdzie, bo zazwyczaj

W książce, która stała się takim trochę przyczynkiem do naszego spotkania właśnie, są też wywiady, bo to jest książka zbudowana na wywiadach ze specjalistami, ale też jest dużo wywiadów z dziećmi na różnym poziomie edukacji.

Z tej strony, więc zachęcam też do przeczytania, bo oczywiście to jest głos kilkorga dzieci, ale jak spojrzeć, jaki on jest spójny, jakby brzmiewają pewne motywy, które są wspólne dla nich, to można wyciągnąć pewne wnioski, jak dzieci się w szkole czują i co by na ten temat powiedziały.

Mniej więcej w okolicach czwartej klasy to już, myślę, że nawet są jakieś badania robione, na pewno są na ten temat, ale to już zdecydowanie ponad połowa dzieci szkoły nie lubi, nie wie po co tam chodzi.

nad tym, co w moim odczuciu nie do końca działa z perspektywy dorosłego, który kiedyś gdzieś tam oczywiście też był w szkole, działa nie tak, no to i tu mnie bardzo zastanawia też perspektywa bardziej nawet terapeuty niż rodzica, no to system oceniania, czyli jakby...

Właśnie obowiązek wystawiania ocen, jeszcze mówią ile tych ocen ma być, nadaje im wagę i wyciąga się średnią.

Przecież tak naprawdę, jeżeli szkoła miałaby służyć rozwojowi i przyrostowi pewnej wiedzy, to też już teraz sama wiedza oderwana w ogóle od kontekstu, od umiejętności analizowania, wyciągania wniosków, łączenia faktów, też jest okantki kija rozbij, bo nie chcę być wulgarna.

Jak spełnisz moje oczekiwania, nagroda, dobra ocena.

Nieodpowiedzenie to jest wspaniały na pytania, czy na ten klucz, czy to wspaniały moment, żeby pogadać z dzieckiem o tym, czego potrzebuje, co o tym myśli, dlaczego tak się wydarzyło.

wywierania presji tego, że właśnie nie mamy takiej refleksji, że kurczę, a może zaprzeczyć, podważyć my też ja w mojej poprzedniej książce z moim współautorem odwołaliśmy się trochę do takiego modelu psychologicznego trójkąta dramatycznego Karpmana, który mówi o tym, że

I jakby patrzeć na taki trójkąt dramatyczny, no to wszyscy uczestniczycy tego trójkąta tak naprawdę działają na rzecz utrzymania...

to jeszcze to by nie było aż tak bardzo krzywdzące, tylko że my jednak w szkole oceniamy dzieci dokładnie w tym kontekście, o którym ty wspomniałaś, bardziej konkurencji, czyli tego, że ktoś zrobił lepiej, no bo tutaj, nie wiem, Ania dostała szóstkę, ona zrobiła jeszcze to zadanie dodatkowe.

I nie patrzy się w ogóle na to, na jakim dziecko jest poziomie, jakie ma predyspozycje, ile włożyło wysiłku, bo przecież są dzieci, którym przychodzi łatwo, one posłuchają jednym uchem tych sześciu czy siedmiu minut lekcji, które są według badań tak naprawdę efektywne, bo badania wskazują, że z lekcji 45-minutowej zaledwie parę minut jest efektywnych, ale są dzieci, którym to wystarczy

do tego sprawdzania wiedzy wypaść lepiej.

A jeżeli my porównujemy dzieci między sobą, a system oceniania temu służy.

to powinna skupić się na tym, żeby wspierać dziecko w zadaniach rozwojowych.

Przecież nastolatkowie, czyli ten okres bardzo, bardzo ważny dla momentu kształtowania własnej tożsamości, są właściwie jak w więzieniu w polskiej szkole.

Właśnie się zastanawiałam, czy w dzisiejszej szkole są jakieś zadania rozwojowe.

Potem jest trochę gadania przepychanek i rzeczywiście z tego wychodzi pewnie średnio 7 minut.

Pozornie wspaniale, czyli dobrzy uczniowie bardzo prestiżowych szkół, czyli tych wysoko w rankingach, decyduje się z nich spora część na to, żeby uczyć się samemu w domu.

mówią o tym i doświadczają przewlekłego stresu związanego z przeciążeniem, z oczekiwaniami, z wymaganiami, z tym właśnie ciągłym ocenianiem, kartkówki, sprawdziany.

nie ma żadnej profilaktyki, ale też nie ma żadnego systemu wspierania, rozwiązywania, przeciwdziałania takim różnym procesom, które się dzieją.

Doceniam i podziwiam tych, którzy próbują inaczej, ale wiem, że to są ogromne wymagania dla nich i oni często się też wypalają, spalają na tym.

I całego pytania, po co jest szkoła, to jest pierwsze takie bardzo ogólne, a potem jakie byłyby cele konkretnie służące spełnieniu temu, po co ona jest.

I dalej odpowiadając sobie, mając te cele, to w jaki sposób zorganizować przedmioty i program nauczania, żeby te cele spełnić.

I rzeczywiście, no chociażby te zmiany, tam zadania domowe, nie zadania domowe.

Oczywiście, że zadania domowe były patologią.

Tylko problem polegał na tym, że zadania domowe w tamtej formie, w jakiej były, służyły temu, żeby nadrobić to, czego nie zdążyliśmy zrobić w szkole, bo czas w szkole jest mało efektywny.

Tak, tworzą relacje, tworzą interakcje, mogą się uczyć wielu wspaniałych kompetencji, których nie nauczymy się z książką, tego co się dzieje między ludźmi tak naprawdę.

Więc gdyby szkołę zbudować na wyzwania i na potrzeby dzisiejszego świata, to to by było piękne miejsce do rozwoju.

I często rodzice zwołują się w jakieś grupy i robią jakieś takie kooperatywy w ramach nauczania domowego.

Stwornie potrzebujemy autonomii i budowania kompetencji, ale do tego musi być przestrzeń.

Bo wtedy mieliśmy autorytarne systemy, rewolucję przemysłową i potrzebni byli ludzie, którzy będą słuchać, wykonywać zadania, będą potrafili ciężko pracować i nie pyskować.

niezauważania tej ogromnej zmiany, która się jednak zadziała na przestrzeni ostatnich lat.

Albo nie niezauważania, no bo pewnie ona jest zauważana, tylko ignorowanie bardziej tego, że ona zaistniała.

Ale na pewno zachęcam do przeczytania książki Patoedukacja.

Bo jeżeli my zanegujemy system i czasami powiemy na przykład, wiesz co, nie rób tego zadania domowego.

Tak jak już powiedziałam, zachęcam oczywiście do przeczytania książki.

0:00
0:00