Mentionsy

Reportaż Radia Lublin
19.01.2026 20:20

Monika Malec "Muzeum a sprawa polska"

Po klęsce powstania styczniowego wiele osób zaangażowanych w walkę zbrojną musiało opuścić  teren dawnej Rzeczpospolitej.  Hrabia Władysław Plater zaangażował się w przedsięwzięcie, które miało na celu zachować dla przyszłych pokoleń dorobek kulturowy naszych przodków i przyczynić się w przyszłości do odzyskania niepodległości. W szwajcarskim Rapperswilu powstało Muzeum Polskie, instytucja wyjątkowa, która przyciągnęła niezwykłe osobowości kolekcjonerów sztuki i propagatorów sprawy polskiej. O historii muzeum opowiedzą historycy sztuki, kuratorzy wystawy "Monachijczycy" w Muzeum Narodowym w Lublinie: dr Beata Skrzydlewska i dr Andrzej Frejlich oraz dyrektor Muzeum Polskiego w Rapperswilu, Anna Buchmann. 

Fragmenty tekstów czytają: Agnieszka Banaszkiewicz, Mariusz Kamiński i Jarosław Zoń.


Fot. Fotografia Sali Rycerskiej Muzeum Polskiego na Zamku w Rapperswilu ze strony: https://polenmuseum.ch/pl/historia-muzeum

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 241 wyników dla "Muzeum Polskiego w Rapperswilu"

Udało nam się tutaj sprowadzić obrazy Alfreda Wieruszkowalskiego, Zofii Stryjeńskiej, Józefa Chełmońskiego, Józefa Brandta.

Mamy też tutaj sporo portretów namalowanych przez Teodora, narysowanych, bo to są głównie pastele, przez Teodora Akcentowicza.

Mamy Juliusza i Wojciecha Kossaka.

Cała ta sala poświęcona jest zbiorom raperswilskim.

Doktor Beata Skrzydlewska, kuratorka wystawy Monachijczycy w Muzeum Narodowym w Lublinie, wymienia nazwiska uznanych polskich malarzy tworzących na przełomie XIX i XX wieku.

Obrazy zostały wypożyczone z Muzeum Polskiego w szwajcarskim Rapperswilu, którego sytuacja jest dość skomplikowana.

Dyrektor Muzeum Polskiego w Raperswilu Anna Buchman.

Muzeum zostało pozbawione siedziby.

To jest najstarsze muzeum polskie poza granicami kraju.

Sprawa nie jest przegrana.

Mamy nadzieję, że wspomogą nas Polacy, gdyż idea tego muzeum jest szczytna i szlachetna.

Sytuacja wygląda tak, że to muzeum dzisiaj formalnie nie działa, bo nie eksponuje swoich zbiorów.

wi dr Andrzej Frejlich, odpowiedzialny za wystawę Monachijczycy w Muzeum Narodowym w Lublinie.

Właściwie interesujący jest fakt, dlaczego Rapperswil w tym kontekście pokazaliśmy.

I to jest poniekąd oczywiste, bo historia Monachijczyków, ten ruch polskich artystów, adeptów sztuki do Monachium, głównie do Akademii Monachijskiej, zaczął się po upadku Powstania Styczniowego.

Ta pierwsza duża fala, bo wcześniej oczywiście Polacy też studiowali w Monachium,

Pojawia się po tym umownym 64 roku.

Ale też Muzeum Rapperswilu jest konsekwencją powstania styczniowego.

I właśnie wymyślimy sobie, tworząc scenariusz tej wystawy, taką sekwencję Rapperswilką Monachijczyków,

W konkretnej sytuacji 2023 rok to też nagłośnienie sprawy Muzeum Polskiego w Rapperswilu.

Ona się odbiła szerokim echem w mediach i uznaliśmy, że włączymy się to w taki bardziej aktywny sposób, nie dywagując czy i jak to muzeum podtrzymać, tylko pokażemy ten potencjał tego muzeum, włączając tą wybraną część kolekcji, robiąc w scenariuszu miejsce dla kolekcji z Rapperswilu.

Udało nam się sprowadzić około 70 obiektów, nawet ponad.

I takim elementem, który łączy je wszystkie jest to, że są to obrazy artystów, bo są to głównie obrazy, grafiki artystów, którzy studiowali w Monachium.

W samym Rapperswilu obrazów monachiejczyków jest około 170, ale nam wypożyczono i tak dużą grupę i chyba po raz pierwszy w Polsce zaprezentowano tak duży zbiór malarstwa z Rapperswilu.

Za nazwą Muzeum Polskie w Rapperswilu kryje się ciekawa historia.

Ważne jest również dla Szwajcarów,

jest świadectwem ich humanitarnej pomocy dla uchodźców, dla ludzi, którzy zostali pozbawieni prawa życia we własnej ojczyźnie.

Początek wystawy to jest powstanie styczniowe.

Hrabia Plater zakłada to muzeum jako emigrant, który opuszcza Polskę po powstaniu i przeznacza olbrzymie środki na podtrzymanie kultury polskiej i krzewienie tej świadomości bytu narodowego poprzez świadectwa kultury.

Hrabia Władysław Plater wraz z innymi posłami na Sejm Powstańczy w czasie Powstania Listopadowego podpisał akt detronizacji Mikołaja I Romanowa.

Jego majątek został skonfiskowany przez zaborcę, a on sam musiał uciekać za granicę.

Osiadł w pobliżu Zurychu w Szwajcarii.

Podczas Powstania Styczniowego mianowano go agentem rządu narodowego właśnie w Szwajcarii.

Hrabia Plater przygotował grunt do tego, żeby to muzeum powstało.

Władysław Hrabia Borel, bo tak miał Plater, pisał tak, że muzeum będąc obrazem Polski... Muzeum będąc obrazem Polski pod względem historycznym, naukowym.

literackim i artystycznym, odda znakomitą przysługę sprawie polskiej i stanie się instytucją użyteczną wielkiemu dziełu oświaty i wolności ludów.

Wielkiemu dziełu oświaty i wolności ludów.

To się odnosi do pierwszego raper z Wilu.

To muzeum miało pokazać dorobek Polski jeszcze przed utratą niepodległości, wspaniały rozwój kultury.

To był jakby pierwszy cel, a drugim celem było pokazanie tym, którzy przyjeżdżają do Szwajcarii, nie tylko Polakom, ale ludziom innych narodowości, jak wspaniale ta kultura polska się rozwijała.

Te zbiory, które znalazły się w tym pierwszym Rapperswilu pochodziły od darczyńców.

My nazwisk niektórych darczyńców już nie znamy, natomiast postarano się, aby władze szwajcarskie znalazły dla nas miejsce.

Władze szwajcarskie za niedużą kwotę wydzierżawiły zamek w Rapperswilu.

Oczywiście wymagał on różnych zmian, wymagał on remontów, ale tam to muzeum miało się mieścić, było to wydzierżawione na 100 lat.

I w 1870 roku otwarto Muzeum Polskie w Rapperswilu.

Jak wyglądało otwarcie tego muzeum, możemy się dowiedzieć dzięki temu, że w tym komitecie był również Józef Ignacy Kraszewski.

i wydał drukiem taką książeczkę, gdzie są zacytowane słowa osób, które brały udział w tym otwarciu, między innymi hrabiego Platera.

Na uroczyste otwarcie Muzeum Polskiego na Zamku w Rapperswilu przypłynęło statkiem z Zurichu, na którym powiewała polska flaga, dwustu zaproszonych gości.

Witał ich hrabia Plater wraz z miejskimi władzami, pisze Józef Ignacy Kraszewski w swojej relacji.

Całe wydarzenie odbyło się jednak w cieniu toczącej się poza granicami Szwajcarii wojny francusko-pruskiej.

Szanowni Panowie, Polska, ogołacana systematycznie przez Moskwę ze swych muzeów, bibliotek, pamiątek historycznych, bez rękojmi dostatecznej co do trwałości tych zakładów w innych swych dzielnicach, z wdzięcznością przyjmuje ofiarowane schronienie przez gród Rapperswilu.

i w przeciągu roku zamienia wewnętrzne ruiny starożytnego zamku w przybytek swym bogom domowym poświęcony.

Zbiory muzeum już są godne uwagi.

Pomiędzy pamiątkami historycznymi znajduje się puchar ofiarowany przez miasto Gdańsk królowi Sobieskiemu, walecznemu obrońcy chrystianizmu i cywilizacji.

Dalej dokumenta dotyczące Legionów Polskich we Włoszech i San Domingo, autografy Kościuszki, jego testament,

Akt usamowolnienia jego włościan, kopia ważniejszych papierów znalezionych po jego śmierci.

Jedno z najlepszych po piersi kościuszki z roku 1800 wzdobi nasze muzeum.

Posiada ono także biust Mickiewicza, roboty Dawida.

Zwiedzanie rozpoczynało się w Przedsionku i tam był między innymi wieniec, który upamiętniał 50-lecie stracenia we Lwowie Teofila Wiśniowskiego i Józefa Kapuścińskiego.

Potem szło się przez klatkę schodową i tam były popiersia ważnych osób dla naszej kultury.

Oczywiście były też sale poświęcone malarstwu, była sala poświęcona Tadeuszowi Kościuszko, bo to osoba bardzo ważna przecież dla Polaków, ale oprócz tych dzieł sztuki, oprócz ekspozycji takiej artystycznej, było archiwum i była biblioteka.

I w tym archiwum znajdowały się tak ważne dokumenty, że wielu badaczy, nie tylko polskich, zwracało się z prośbą o wypożyczenie ich,

aby można je było wykorzystać do pisania prac naukowych.

Początkowo faktycznie udostępniano je, nawet je wypożyczano, ale w którymś momencie zorientowano się, że to chyba nie jest najlepszy pomysł i postanowiono, że będą wydawane drukiem, oczywiście z opisem krytycznym, archiwalia, które znajdują się w Rapperswilu.

Biblioteka też była wspaniała, nawet w którymś momencie był dyrektorem tej biblioteki Stefan Żeromski.

więc przez to muzeum przewijały się wspaniałe postaci.

W sekcji archeologicznej są wykopaliska z Wielkopolski, celtyckie i słowiańskie, ofiarowane przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Poznaniu.

Dary towarzystw poświęconych sztukom pięknym w Polsce, dozwalają sądzić o ich postępie w tym kraju.

Muzeum rozwijało się wspaniale, ale dodatkowym elementem było to, że w 1881 roku, czyli 11 lat po otwarciu muzeum, hrabia Plater zapisał Muzeum Społeczeństwu Polskiemu i zależało mu na tym, że jeśli Polska uzyska niepodległość, w co nie wątpił, wszystkie zbiory, które tam się znajdują, mają znaleźć się w Polsce.

Tam było około 90 tysięcy druków, w tym około 40 inkunabułów, ponad 26 tysięcy rękopisów i autografów.

Nie wszystko będę wymieniała, prawie 9,5 tysiąca fotografii, były karty wizytowe.

I 1885 rysunków, 362 obrazy, 400 akwarel, oczywiście były też rzeźby, były numizmaty, czyli był taki pełny wachlarz dzieł sztuki, które można było obejrzeć.

I tak do 1923 roku ten pierwszy Raperswil funkcjonował.

W 1923 roku zbiory przewieziono do Polski.

Bardzo chciano te zbiory pozyskać dla Poznania, ale ostatecznie znalazły się w Warszawie.

Kiedy zbiory zostały przewiezione do Polski, to było ich tak dużo, że przewożono je w 13 wagonach towarowych i jednym wagonie osobowym i zostały przejęte przez Bibliotekę Narodową w Warszawie.

No niestety ponad 90% tych zbiorów w czasie II wojny światowej uległa zniszczeniu.

Tu niech mi będzie wolno przypomnieć, że jeden z pierwszych malarzy historycznych w Europie jest Polak Matejko.

Liczba znakomitych artystów powiększająca się w Polsce, pomimo jej smutnego losu, wróży jej lepszą przyszłość.

Wtedy zaczyna swoją działalność tak zwany drugi Rapperswil.

My umownie używamy tego określenia.

Na samym początku nie było tak kolorowo, dlatego że kiedy wywieziono zbiory, my jeszcze dzierżawiliśmy ten zamek, ale zaczęła ta instytucja podupadać.

I przyjechała do Szwajcarii pani Halina Jastrzębowska.

Pani Halina Jastrzębowska była artystką, jej ojciec był rektorem Akademii Sztuk Pięknych i ona postanowiła zorganizowwystawę.

Ta wystawa była wystawą sztuki polskiej współczesnej i wystawiali tam bliscy znajomi, ale też wspaniali artyści Heleny Jastrzębowskiej, którzy byli zrzeszeni w grupie BLOK.

I kto tam między innymi wystawiał swoje zbiory?

Były tam prace Jana Cybisa, Edwarda Kokoszki, Edwarda Bartłomiejczyka, Bernarda Ferdysiaka, Edwarda Mantojfla czy Władysława Skoczylasa i wielu, wielu innych artystów.

I tak się ta wystawa spodobała, że zaczęto myśleć o tym, aby powołać drugi Rapperswil.

Oczywiście na to zgodę wyraziło jedno z polskich ministerstw i opiekunką tych zbiorów, tego drugiego Rapperswilu właśnie została pani Halina Jastrzębowska.

Jako, że ta wystawa wzbudziła duże takie zainteresowanie, no to część tych artystówwnież swoje zbiory przekazała do tego muzeum.

Ale wystawa wyglądała zgoła inaczej niż za czasów Platera, bo chciano pokazać osiągnięcia Polski po uzyskaniu niepodległości.

I ekspozycja była podzielona na działy, ale w taki sposób, że były pokazane regiony Polski.

I tam pokazywano osiągnięcia zarówno przemysłowe, jak i artystyczne, przy czym chyba tutaj znacznie więcej było sztuki ludowej.

Tak było w przypadku tego regionu podhalańskiego na przykład, no bo to cieszyło się wtedy największą popularnością.

Nawet nie udało się ukończyć tej wystawy całego muzeum, dlatego że wybuchła II wojna światowa.

bo oczywiście można było odwiedzać, ale już ostatnich regionów nie udało się zaprezentować.

Kiedy wybuchła II wojna światowa, to pracownicy tego muzeum bardzo pomagali Polakom, którzy byli w Szwajcarii.

Zadbano o to, aby młode dziewczyny kończyły szkoły, organizowano bibliotekę, także życie takie skupiało się właśnie wokół muzeum w Rapperswilu.

Bardzo pomagano Polakom, którzy przyjechali do Szwajcarii.

Uciekali przed drugą wojną światową.

A pani Halina Jastrzębowska w wywiadzie radiowym mówiła tak, że różnica zasadnicza to prawda.

Tematem dawnego muzeum była świetna przeszłość i niedola narodu polskiego.

Tematem obecnego jest współczesna rzeczywistość Polski odrodzonej w jej życiu, pracy i rozroście.

Muzeum istnieje bardziej w tradycji nieprzerwanie, bo oczywiście są takie sekwencje czasowe, kiedy muzeum formalnie nie istnieje, ale inicjatywa jest nieustannie podtrzymywana.

I tak było z tym trzecim Rappertwilem.

bo po II wojnie światowej muzeum zostało zamknięte, poniewwładze nowe w Polsce chciały uczynić z Rapperswilu taki ośrodek propagandy komunizmu na Zachodzie.

Oczywiście to spotkało się z taką wręcz gwałtowną reakcją władz szwajcarskich, które w 1949 roku nakazem sądowym kazały zamknąć muzeum i zaprzestać jego działalności i zabrać zbiory.

I stało się to faktycznie w 1952 roku.

Ostatecznie wtedy przewieziono te zbiory do Polski i muzeum przestało istnieć, bo zamek, w którym rezydowało do tej pory, został zajęty przez nową instytucję, Międzynarodowe Stowarzyszenie Badań nad Zamkami Europy.

Też dla potrzeb tej instytucji został on przebudowany i wtedy też usunięto wszystkie polskie ślady, które tam gromadziły się od czasów pleterowskich.

Ale istniało grono ludzi, takich entuzjastów, głównie po stronie szwajcarskiej, którzy bardzo silnie związani byli z ideą tego muzeum i z nim samym.

I z ich inicjatywy w 1954 roku utworzono Międzynarodowe Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Polskiego w Rapperswilu.

I właśnie do tego towarzystwa dołączyli także ludzie ze środowiska polskiej poronii, uchodźcy, już powojenni uchodźcy.

I to towarzystwo bardzo prężnie zaczęło działać.

Po kilku latach liczyło już ponad 150 członków.

I Towarzystwo podjęło inicjatywę jeszcze taką oddolną, aby odtwarzać powoli to muzeum.

Siedziby nie posiadało Towarzystwo, ale na szczęście w tym zamku, który pierwotnie był siedzibą, udostępniono na cele samego Towarzystwa jedną z sal, no i tam znajdowało się biuro i ono było zaczynem nowego muzeum.

Zaczęli się też pojawiać coraz bardziej aktywni członkowie towarzystwa.

Takim ważnym pośrednikiem w tym było rozgłośnia polska Radia Wolna Europa w Monachium.

Za pośrednictwem eteru tej rozgłośni ta idea została rozpropagowana głównie wśród Polaków rozproszonych po całym świecie.

W 1973 roku odbyła się wielka wystawa, która spotkała się z dużym rozgłosem w całej Europie z okazji 500-lecia urodzin Mikołaja Kopernika.

I ta wystawa była już pierwszym takim sukcesem tego nieformalnie istniejącego muzeum, bo zgromadziła ponad 11 tysięcy osób.

Tyle osób odwiedziło jedną wystawę w małym miasteczku szwajcarskim, którą zorganizowali Polacy.

Tymczasem sytuacja w Polsce staje się coraz bardziej napięta.

Potępiamy wszelkie akty przemocy fizycznej.

W wyniku wydarzeń marcowych w 1968 roku kraj opuszcza wielu ludzi.

Łatwo sobie wyobrazić, jaki byłby los narodu polskiego.

W kolejnych latach dochodzi do strajków i zamieszek.

Domagamy się ukarania winnych brutalnego postępowania milicji.

Środowiska emigracyjne uznały, że właściwie byt niepodległy Polski nie tyle został zagrożony, co został przerwany przejęciem władzy przez komunistów i uznano, że jest taka potrzeba.

aby pracować nad propagowaniem sprawy polskiej i taka była rola tego muzeum, tak jak zdefiniował to Plater.

I tu gdybyśmy spojrzeli na to z perspektywy takiej muzeologicznej, to muzeum staje w kontrze do aktualnych tendencji muzeologicznych.

bo wciąż ono ma taki kształt, czy w sposobie myślenia nawiązuje do tych muzeów XIX-wiecznych, takich muzeów patriotyczno-historycznych, bo taka też była potrzeba.

I te lata 70. właśnie, to jest taki okres najintensywniejszej pracy w dziedzinie gromadzenia zbiorów i tworzenia podstaw tego faktycznego muzeum, które formalnie zostało powołane do życia w 75. roku.

Ale władze szwajcarskie, władze gminy Rapperswil dostrzegły ten potencjał odradzającego się muzeum i były skłonne udostępnić zamek na nowo w całości.

No i to są początki tak zwanego trzeciego Rapperswil.

Ja kończyłam polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim i poznałam w Polsce mojego męża, szwajcara.

i właściwie za głosem serca znalazłam się w Szwajcarii w 1981 roku nie mając pojęcia, że za kilka tygodni wybuchnie stan wojenny i w zasadzie powrót do Polski stanie się dla nas już jako małżeństwa niemożliwy i postanowiłam tutaj zostać, ponieważ studia polonistyczne na studiach słyszałam o Rapperswilu

Nie wiedziałam, jak to muzeum jeszcze funkcjonuje i czy w ogóle funkcjonuje, gdyż znałam historię tego muzeum XIX-wiecznego.

I zamieszkałam niedaleko Raperswilu.

I oczywiście pierwsze kroki skierowałam do Raperswilu, na zamek, do muzeum.

I zobaczyłam, że tam to muzeum nadal działa.

Było azylem dla ludzi wyrzuconych po wojnie z Polskim, którzy mieli uniemożliwiony powrót.

Więc było azylem dla osób, było azylem dla dzieł sztuki, było azylem dla dokumentów.

które zostały wytworzone na emigracji dla pisarzy.

Wtedy też, te lata osiemdziesiąte, to ja miałam szczęście, bo jeszcze żyło kilku przedstawicieli, tak jak Gozlewski.

Gozlewski umierał w osiemdziesiątym trzecim roku.

Ale jak ojciec Bochejski, który się angażoww tym muzeum.

No wielu, wielu innych, którzy to muzeum wspierali.

gdyż to muzeum było zawsze tworzone przez ludzi na emigracji, dzięki ich pieniądzom i funduszom i tak jest to dzisiaj.

Znalazł się fundator pierwszej wielkiej sumy w osobie Juliana Godlewskiego, otwierającego fundusz na urządzenie i utrzymanie wielkiej i trwałej wystawy polskiej.

Impuls ten podziałał jak sygnał do marszu, nie tylko na zapalczywych polonusów, ale i na trzeźwych i z rozwagą działających helwetów.

I znowu fundator dał jako pierwszy przykład, ofiarując przyszłemu muzeum kolekcję 16 obrazów malarzy polskich.

Godlewski już w latach 50. włączył się do tego grona aktywnych działaczy Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Polskiego, ale działał na zachodzie w Niemczech od końca II wojny światowej.

Był żołnierzem korpusu generała Maczka, ale z wykształcenia był wybitnym znawcą prawa przemysłowego i bardzo szybko zaczął pracować zawodowo w koncernie metalurgicznym Augusta Tysena.

W pewnym momencie wraz z żoną Tyscena po śmierci Augusta Tyscena i jego córką kierował całym koncernem, a jak wiadomo koncern Tyscena to drugi co do wielkości koncern metalurgiczny w Europie.

I właśnie dzięki tej aktywnej pracy zawodowej i tym sukcesom, które jako zarządca tego wielkiego koncernu odnosił, zgromadził też duży majątek, ale też pieniądze.

Działał bardzo aktywnie na obszarze całej Europy, w celach biznesowych, przemieszczał się nieustannie do tego stopnia, że nawet nie miał stałego miejsca zamieszkania.

Mieszkał w hotelach w Paryżu, w Ritzu.

w Lugano, w Genewie, w Monachium, w Düsseldorfie i we wszystkich wybranych przez siebie hotelach miał własne apartamenty, był zawsze u siebie.

W tym okresie, już w latach 50. zainteresował się polskimi zabytkami, świadectwami polskiej kultury, rozproszonymi po całej Europie.

Zaczął je wyłuskiwać z domów aukcyjnych.

kupować tam, gdzie się dało, ale nie gromadził tego dla siebie, tylko gromadził to z przeznaczeniem dla Muzeum Polskiego w Rapperswil.

Jeszcze wtedy nie muzeum, to takie rodzące się powoli zbiory.

I do tego stopnia aktywnie działał w tym zakresie.

że wciągnął się niejako w rynek aukcyjny i śledził obecność poloników właściwie na całym świecie, bo kupował także w Stanach Zjednoczonych.

Oprócz tej działalności też w dużym stopniu finansował materialnie, utrzymywał to muzeum.

Rzeczywiście tak było, że pod koniec lat 50., w latach 60. on był główną osobą, która utrzymywała to muzeum, ponieważ ono nie miało żadnych innych podstaw materialnych.

Te nieformalne zbiory gromadzono i funkcjonowały one w oparciu o dobrowolne datki.

Do tego też zachęcał osoby wpływowe, które mogły dzięki swojej pozycji materialnej wzbogacić te zbiory i wśród tych osób...

Byli nie tylko polscy emigranci, ale byli też przedstawiciele elity finansowej, głównie szwajcarskiej.

Na przykład taki bankier z Curychu, Brukbacher, który przyjaźnił się z Julianem Godlewskim, kupował za jego namową różne dzieła polskich artystów, różne artefakty związane z kulturą polską i potem przekazywał je na cele tego muzeum.

Julian Godlewski, jego działalność wykraczała daleko poza samo Muzeum Polskie, bowiem w takim samym stopniu przekazywMuzeum Polskim w kraju bardzo cenne eksponaty, na przykład do zbiorów Zamku Wawelskiego, do Muzeum Narodowego w Warszawie, do odbudowującego się Zamku Królewskiego w Warszawie i wielu innych instytucji, więc jego działalność nie koncentrowała się tylko i wyłącznie na Rapperswilu.

Intrumentyczny trochę, zamknięty w sobie, ale niesłychanie spokojny, zrównoważony, wyważony.

Jeśli zobaczył, z kim ma do czynienia, czy jeśli mu się ten człowiek spodobał, okazywał się bardzo serdeczny.

Julian Gorlewski był członkiem naszej fundacji Iventas, która finansuje działalność Muzeum Polskiego.

I przyjeżdżał na spotkania fundacji do Rapperswilu.

Nam przekazał swój majątek i umożliwił nam naszą egzystencję w Rapperswilu na zamku.

Już nie mówiąc o tym, że wzbogacił muzeum o najcenniejsze obrazy, jakie mamy w jego kolekcji, w naszej kolekcji.

wiłam Państwu, że to muzeum, ten trzeci Rapperswil, zbiory otrzymano od darczyńców.

Oprócz Godlewskiego między innymi rodzina Poznańskich, tych przemysłoww z Łodzi, podarowała obrazy.

Oni oprócz tego, że wspomagali artystów w taki sposób, że ich dzieła kupowali, to jeszcze dla nich fundowali stypendia.

No i mamy tutaj przykład akwareli pięknej Juliana Fałata, Park Rodziny Poznańskich w Lisowicach.

Drugą taką postacią obok wielu darczyńców Muzeum Polskiego w Rapperswilu jest Iza Landsberger.

Ona umiera w latach 70.

Zapisuje Muzeum Polskiemu swoją kolekcję malarstwa i kolekcję judaików.

I te obiekty, które zapisała muzeum są bardzo ważne.

To są głównie obrazy malarzy związanych ze środowiskiem monachijskim.

Ale ten zapis testamentowy to jest okruch wielkiej kolekcji, która gromadzona była przez trzy pokolenia jej przodków.

Jej babka Teresa Silberstein, która wywodziła się z rodziny łódzkich fabrykantów wraz ze swoim mężem, zaczęła tworzyć kolekcję malarstwa polskiego.

I w takim majątku podłudzkim w Lisowicach, tam znajdował się dworek, w którym ta Teresa Silberstein organizowała spotkania literackie, plenery malarskie, wspierała tych artystów.

W dużej mierze także wspierała artystów pochodzenia żydowskiego, bo sama była Żydówką z pochodzenia.

Tacy malarze jak Maurycy Trembacz, Hirszenberg czy Glicestein, rzeźbiarz, za własne pieniądze wysłały ich właśnie do Monachium, do Akademii.

Dzięki temu mogli się wykształcić, ale także ich obrazy wzbogaciły jej kolekcję malarstwa.

I jej córka dostała w Wianie od swojej matki całą tą kolekcję.

A córka wyszła za mąż za Maurcego Poznańskiego.

To drugie pokolenie kontynuowało tą tradycję kolekcjonowania sztuki.

W latach 30-tych do Nicei na stałe wyjechali i tam zabrali swoją kolekcję.

W Wianie córki podostawały po fragmencie tej rodzinnej kolekcji, którą zgromadziła ich babka.

No i właśnie Iza Landsberger, którą wspomniałem, jest tym trzecim pokoleniem.

Iza była gruntownie wykształconą osobą, studiowała w Genewie, ale mieszkała i w Nowym Jorku, i w Londynie, i w wielu miejscach w świecie.

Prowadziła bardzo aktywną działalność w czasie II wojny światowej, m.in.

w Międzynarodowym Czerwonym Krzyżu.

W tym czasie wspierała polskich żołnierzy zamkniętych w obozach jenieckich i po wojnie osiadła już na stałe w Szwajcarii, no i właśnie współpracowała z Muzeum Polskim w Rapperswilu.

I to, co pozostało z jej rodzinnej kolekcji, ofiarowała takim zapisem testamentowym jeszcze kilka lat przed śmiercią właśnie temu muzeum i wiele z prac należących do jej kolekcji.

zawisło w tak zwanej Sali Polskiej.

To była główna sala ekspozycyjna zamku Raperzywilskiego, w której eksponowano dzieła sztuki, głównie malarstwa.

I tutaj, proszę Państwa, mamy obrazy z Rapperswilu.

Tutaj mamy obraz Józefa Brandta na tym filarze Polowanie i stepową stadninę.

Tutaj Państwo widzą fotografie, tu są obrazy, właśnie tak były rozwieszone w Rapperswilu, te obrazy widzieliśmy.

Po 1989 roku muzeum kontynuuje swoją działalność.

Jest i trudniej i łatwiej.

Trudniej, bo wielu darczyńców przekazuje swoje zbiory czy konkretne dzieła już do Polski, Polski Niepodległej.

Ale muzeum wciąż ma liczne grono dzieci.

współpracowników i grono darczyńców, przyjaciół, o tyle łatwiej te muzeum funkcjonować, że zacieśniają się związki z Polską i z polskimi instytucjami i muzealnymi i naukowymi.

Muzeum do tego momentu funkcjonuje w oparciu o działalność wolontariuszy głównie, ale ponieważ nie ma sił fachowych,

którzy pracowali nad zbiorami, to też po tym 1989 roku instytucje polskie i muzealne i inne instytucje naukowe wspierają tak intelektualnie to muzeum.

A więc polscy uczeni wyjeżdżają.

W większym stopniu prowadzone są badania nad zbiorami.

Muzeum Rapperswilskiego.

Także konserwacja dzieł sztuki odbywa się za pośrednictwem polskich głównie instytucji muzealnych i o tyle jest funkcjonować łatwiej.

Proszę Państwa, tutaj widzimy w całej okazałości zamek w Rapperswilu, w którym to muzeum się mieściło.

Nie tak dawno Rapperswil wypowiedział Polakom dzierżawę, ale myśmy się tego spodziewali, dlatego że zamek wymaga gruntownego remontu.

W roku 2022 musieliśmy opuścić zamek, natomiast zdecydowaliśmy się, kierownictwo muzeum, przede wszystkim Fundacja Libertas, która odpowiada za stan materialny, za finanse muzeum, zdecydowaliśmy się przystąpić do remontu naszej kamienicy.

przy rynku głównym w Rapperswilu.

My mieliśmy tę nieruchomość, z dochodów z tej nieruchomości mogliśmy finansować działalność muzeum.

I w kamienicy tej powstanie nowe muzeum, o wiele skromniejsze, ale jesteśmy zobowiązani wobec naszych narczyńców do opieki i pielęgnacji przekazanych nam

I mam nadzieję, że za półtora roku do dwóch będziemy otwierać kolejne Muzeum Polskie w Rapperswilu.

Mamy nadzieję, że wspomogą nas Polacy przede wszystkim w utrzymaniu placówki, która ma już 150 lat.

To jest najstarsze muzeum polskie poza granicami kraju, więc sprawa nie jest przegrana.

Powstanie muzeum i będziemy nadal prowadzić działalność.

W tej chwili w tej kamienicy znajduje się biblioteka i w pomieszczeniach tej biblioteki urządzamy małe wystawy, by zaznaczyć nadal naszą obecność w Rapperswilu.

Tak więc nie jest to już takie muzeum duże, jakie było na zamku, ale muzeum żyje nadal.

Autografy Kościuszki, jego testament, akt usamowolnienia jego Włościan, kopia ważniejszych papierów znalezionych po jego śmierci.

wykopaliska z Wielkopolski, celtyckie i słowiańskie, ofiarowane przez Towarzystwo Przyjaciół Nauk.

Już w 2017 kończy się dzierżawa zamku i od tego 2017 roku mamy taki stopniowy proces zwijania się tego muzeum.

Całość zbiorów została spakowana i zdeponowana w magazynach.

Natomiast taka działalność naukowa wokół tych zbiorów, nad tymi zbiorami i takie miejsce kontaktu zainteresowanych zawartością tej wielkiej kolekcji odbywało się za pośrednictwem właśnie tej siedziby w kamienicy Berghof.

W tej chwili to właściwie jest jedyny adres, pod którym muzeum funkcjonuje.

I na dobrą sprawę możemy powiedzieć, że Muzeum Polskie w Rappelwilu jest jedną z trzech takich wiodących instytucji polskich na zachodzie.

Obok Biblioteki Polskiej w Paryżu, obok Instytutu Sikorskiego w Londynie, bo rzeczywiście skalą swojej działalności z gromadzonymi zbiorami wywalczyło sobie taką pozycję.

0:00
0:00