Mentionsy

Reportaż Radia Lublin
25.01.2026 10:00

Mariusz Kamiński "Hrabina"

Wchodziła do obozu na Majdanku nie okazując strachu, ignorowała krzyki SS-manów a komendantów potrafiła zmusić do współpracy. W ramach Rady Głównej Opiekuńczejorganizowała pomoc dla polskich więźniów obozu i ocaliła wielu z nich. Oficjalnie występowała jako hrabina Janina Suchodolska. Kim była tak na prawdę, jakie były jej losy o tym miedzy innymi w reportażu. Jej historię opisały doktor Joanna Śliwa i Elizabeth Berry White, w książce „Fałszywa Hrabina”.


Na zdjęciu (z tyłu) hrabina Janina Suchodolska, (od prawej)Marta Grudzińska – Państwowe Muzeum na Majdanku, Elizabeth „Barry” White i dr Joanna Śliwa autorki książki „FAŁSZYWA HRABINA”

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 47 wyników dla "Janina Suchodolska"

W naszych zbiorach archiwalnych w Państwowym Muzeum na Majdanku mamy różnego rodzaju dokumenty świadczące o tym, że Janina Suchodolska udzielała pomocy więźniom Majdanka.

Ciągle mówimy Frabina Janina Suchodolska, która w czasie wojny udawała arystokratkę, ale tak naprawdę wcale nią nie była.

Wiedziałam, że była taka hrabina Janina Suchodolska, która dostarczała pomoc dla więźniów na Majdanku.

Tak i dlatego właśnie Janina musiała mieć bardzo mocne dokumenty, które załatwił dla niej hrabia Skrzyński.

Skrzyński i Janina już dawno chcieli wnieść pomoc dla więźniów Majdanka, ale w 1942 roku ich starania się nie powiodły.

Na Majdanku Rada Główna Opiekuńcza działała też z Polskim Czerwonym Krzyżem, ale to Janina Suchodolska starała się u kierownika obozu o to, żeby Polacy mogli być objęci tą opieką.

Dziesięć dni później Janina spotkała się z komendantem Florsztedem, aby omówić pomoc dla więźniów, jak to miałoby wyglądać.

w miarę upływu miesięcy i lat, ponieważ Janina zawsze znajdowała jakiś sposób, żeby dotrzeć do coraz innych urzędników, czy to lekarzy, czy znów komendantów, czy jakichś nazistowskich i niemieckich cywilnych urzędników, aby rozszerzać tą pomoc, żeby więźniowie mogli wysyłać pocztówki do swoich bliskich.

I Florsztedt i też inni, z którymi Janina negocjowała, ciągle powtarzali, to nie jest sanatorium.

A Janina prezentowała się jako osoba, która może mu w tym pomóc.

Dysponujemy w archiwum protokołem przesłuchania z 1946 roku, podpisuje się Suchodolska i szczegółowo na kilku stronach opowiada o tym, że w lecie 1943 roku na Majdanek sprowadzone są kobiety z dziećmi z terenów Zamojszczyzny, że tych ludzi jest około 9 tysięcy w obozie i że ona od razu przystępuje do tego, żeby tych ludzi z obozu wydobyć.

Janina nie napisała tego w swoim pamiętniku.

I druga rzecz, którą nas dotknęła, kiedy czytałyśmy te materiały archiwalne, było to, w jaki sposób Janina zdołała to zrobić.

Musimy z jednej strony oddać hołd działaniom Suchodolskiej, ale też pamiętajmy, że ona była tutaj pewnym liderem, ale nie działała sama, więc nie możemy tak odbierać tego, że to Suchodolska 5 tysięcy osób uratowała.

Działo się to właśnie przy przewożeniu żywności do obozu, kiedy Suchodolska mówiła, że ktoś z Rady Głównej musi jej towarzyszyć, musi jej asystować i w ten sposób właśnie po szkoł pantoflową rozchodziło się

Janina otrzymała praktycznie niemożliwą prośbę od więźniów na polu męskim o urządzenie do odmy opłucnowej w leczeniu gruźlicy.

I kiedy Janina wjechała ze swoją dostawą i w ciężarówce była ukryta maszyna, to musiała w jakiś sposób dać instrukcję więźniom, gdzie to jest, jak to rozładować, żeby też nie zniszczyć tego urządzenia.

Janina była w szoku.

I później wrócili w tą ciężarówkę, a w podziękowaniu Janina otrzymała przepiękną szopkę, zrobioną przez więźniów, z różnych rzeczy, których oni mogli znaleźć.

Ale zanim się tam udał, Janina też spotkała się z nim.

W pewnym momencie pojawił się ktoś ze służby bezpieczeństwa, który obserwował ten budynek, wtedy kiedy Janina wchodziła do tego budynku.

I w takiej naprawdę napiętej akcji Janina, on i współpracownik chwycili Janinę, wrzucili ją na ciężarówkę, przykryli tymi workami z chlebem, zmienili tablice rejestracyjne, wywieźli ją i w ten sposób się uratowała.

Janina urodziła się jako pepi spinner w Żurawnie 1 maja 1905 roku.

Janina pobierała nauki u prywatnych nauczycieli, dlatego też znała języki.

Z racji tego, że jej tata miał kontakty z lokalną arystokracją, to Janina też spędzała czas z dziećmi tej arystokracji, ale też uczyła się sposobu wyrażania, dobrych manier.

I Janina zdobyła doktorat w 1928 roku i w swojej pracy doktorskiej napisała, że logika nie jest wystarczająca do rozumowania matematycznego, ale potrzebna jest też wyobraźnia i intuicja.

Dzięki wstawiennictwu profesora Twardowskiego Henryk otrzymał pozycję we Lwowie, a Janina również uczyła matematyki w gimnazjum.

Janina musiała kłamać o swoim pochodzeniu i powiedzieć, że jej ojciec był urzędnikiem księgowym i przez to nie byliby prześladowani.

Janina uczyła matematyki, a Henryk mógł uczyć francuskiego.

Uczył w gimnazjum żeńskim francuskiego języka, ale Janina nie.

Janina wtedy zdała sobie sprawę, że zaraz ten policjant zażąda od Henryka dokumentów.

a do Lublina przyjechała hrabina Janina Suchodolska.

Postanowili, że będzie lepiej, jeśli nie ujawnią, kim Janina jest naprawdę.

Obserwując codzienność życia w mieście Polaków i wiedząc o prześladowaniach Żydów, Janina bardzo szybko zdała sobie sprawę, że oczywiście jako Żydówka jest skazana na zagładę, tak jak i wszyscy Żydzi.

W latach 60. ubiegłego wieku Janina napisała pamiętnik o tym, jak wyglądało jej życie jako Janina Suchodolska.

Janina utrzymywała tą swoją fałszywą tożsamość, nawet jak się już wojna skończyła.

Kiedy został wyzwolona Warszawa w 1945 roku, tam mieszkała, pracowała, ale już jako doktor Janina Suchodolska, pracownica społeczna, czyli miała kolejną tożsamość.

Natomiast ani Henryk, ani Janina nie złożyli swojego zeznania w Żydowskiej Komisji Historycznej, która tworzyła się.

W Lublinie oczywiście Janina nie mogła tego zrobić.

było napisane, angielszczone imię, że jego żona Janina Suchodolski żyje pod przybraną tożsamością w Polsce.

A Janina w lecie 1950 roku, nie wiemy jak to się dokładnie stało, ale uciekła do Berlina, tam już w reprezentacji

Kiedy na początku przybyli do Chicago, Janina zaczęła pracę w jednostce lotnictwa amerykańskiego, zajmującą się pracą nad tajną bronią.

Henryk został profesorem filozofii na Uniwersytecie Sikagowskim, a Janina zdobyła pozycję profesor matematyki na Instytucie Technologicznym Stanu Illinois.

Studenci traktowali ją jako swoją matkę, ponieważ Henryk i Janina nie mieli swoich dzieci.

W materiałach archiwalnych odkryłyśmy, że Janina doprowadziła do uwolnienia ponad 9 tysięcy więźniów.

Dokładną liczbę, ile jeszcze setek tysięcy Polaków przeżyło dzięki pomocy, którą dostarczała Janina.

Ale nigdy nie czytałyśmy takiego zeznania jak Janiny Melberg, którą znamy jako hrabina Janina Suchodolska.