Mentionsy

Polityka Insight Podcast
08.08.2025 14:42

Kogo obchodzi zagranica? | Z dystansu

W dzisiejszym odcinku Marek Świerczyński i Tomasz Sawczuk dyskutują o podejściu prezydenta Karola Nawrockiego do spraw międzynarodowych i bezpieczeństwa. O jego pomysłach na relację z naszymi najważniejszymi sojusznikami oraz stosunku do Ukrainy i Rosji. Rozmowę prowadzi Andrzej Bobiński. Zapraszamy!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 66 wyników dla "Nawrocki"

We środę prezydent Karol Nawrocki objął urząd, a my z Wojtkiem Szackim nagraliśmy nasłuch, w którym omawialiśmy tematy krajowe związane z całą prezydenturą.

Panowie, zagranicy nie było za dużo w środowych wystąpieniach prezydenta Karola Nawrockiego.

żeby Polska na nowo zdefiniowała swoją rację stanu, swoje cele geopolityczne, swoją pozycję zarówno w Sojuszu Północnoatlantyckim, o której Karol Nawrocki jednak wspominał, bo mówił, że Polska ma być tym filarem tego systemu immunologicznego wschodniej flanki NATO.

To ja bym się jeszcze dopowiedział z dwoma wątkami, a potem chyba będziemy musieli wskoczyć na głęboką wodę i spróbować opowiedzieć sobie, jak będzie wyglądała polityka zagranicza prowadzona przez kraju nawrockiego, ale będziemy musieli tutaj w pewnym sensie wróżyć z fusów, no bo niespecjalnie nam to opowiedział, więc będziemy musieli troszkę tutaj wysilić nasze wyobraźnie.

Jest taki zarzut wobec tego wystąpienia, że Karol Nawrocki zapomniał, że kampania wyborcza się skończyła i że on dalej prowadzi kampanię wyborczą.

A druga strona tego medalu jest taka, że po prostu Karol Nawrocki na polityce zagranicznej się nie zna i prawdopodobnie nie ma głębokich, jakichś uargumentowanych, przemyślanych wizji, czy właśnie przemyśleń na temat tego, jak ma wyglądać polska polityka zagraniczna.

I rzeczywiście w kampanii te sprawy prawie w ogóle nie istniały w przekazie Karola Nawrockiego.

Na pierwszym miejscu z tej deklaracji programowej Karola Nawrockiego jest stop paktowi imigracyjnemu.

Ale Nawrocki bardzo wyraźnie ustawił się w jednym szeregu, czy też ręka w rękę ze Stanami Zjednoczonymi.

To jest właśnie ta bieżąca sytuacja, w którą Nawrocki siłą rzeczy będzie musiał wskoczyć, nawet po to, żeby móc prowadzić tą konfrontację z rządem, tak?

Ja bym jeszcze delikatnie pogłębił, Andrzej, to co powiedziałeś, bo to nie do końca są kwestie, które wydaje mi się wynikają z samego Nawrockiego.

A w takim razie Nawrocki będzie się chciał stale przedstawiać jako ten silny polityk, który jest bardzo zdeterminowany, bardzo energiczny.

Więc to, co tutaj uderza jednak, to jest ta totalna dysproporcja, ten dysonans wynikający z tego, jak tak właśnie całościowo, strategicznie i taktycznie Nawrocki mówi, nawet w takim krótkim i skrótowym przemówieniu o tych sprawach krajowych, jak bardzo nie mówi o polityce zagranicznej.

Abstrahując od tego, czy to jest lewica czy prawica, Nawrocki czy Sikorski, wydaje mi się, że prezydent z tego samego obozu co rząd się urzeczy bardziej jest wypychany na zewnątrz i bardziej myśli o świecie zewnętrznym.

Co nadal nie pozwalając kończyć wstępu, dla mnie tym głębszy kontrast tutaj istnieje pomiędzy Andrzejem Dudą a Karolem Nawrockim, tak?

Zależność jest taka, udzielił ostatnio wywiadu już po zaprzysiężeniu Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Nawrockiego.

On powiedział, że relacje ze Stanami Zjednoczonymi będą bezkonkurencyjnym numer jeden w polityce Karola Nawrockiego.

Wiemy skądinąd, że Nawrocki będzie chciał prezentować twardszą postawę wobec Ukrainy niż prezentował Andrzej Duda.

Dlatego, że wiemy, że prezydentem Stanów Zjednoczonych jest Donald Trump, który jest sojusznikiem Nawrockiego, więc ta gra na Stany jest jednocześnie grą wspólnie ze swoim sojusznikiem.

No więc szuka w Europie, no więc Nawrocki będzie krytyczny wobec Europy, bo Tusk i Sikorski będą próbowali się do tej Europy trochę bardziej przytulać, a wtedy Nawrocki będzie punktował.

No ale na pewno to, co Nawrocki będzie próbował robić, no to utrudniać, to znaczy on sobie wziął w kampanii wyborczej, to już Marek o tym wspomniał, pakt migracyjny jako jeden z głównych celów ataku i drugim głównym celem ataków w polityce europejskiej, no to był Zielony Ład.

No i w takim razie Nawrocki będzie mówił, że rząd...

Nie wykluczają współpracownicy Karola Nawrockiego, że będzie chciał brać udział w szczytach unijnych.

Tutaj co prawda mamy orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, że prezydent jest w tej mierze zależny od rządu, no ale Trybunał Konstytucyjny może zmienić zdanie i możemy wrócić do tej bitwy o krzesło, dlatego że przecież prawo to już nie jest w Polsce obecnie najważniejsza płaszczyzna rozstrzygania takich problemów i jak Nawrocki sobie wymyśli, że jest królem Polski i z tego wynikają różne prerogatywy, takie jak reprezentowanie kraju tam, gdzie chce, a nie tam, gdzie mu rząd powie.

Także to jest trochę tak, że środków prawnych to może nie ma bardzo dużo, ale mam wrażenie, że jako że Nawrocki jest jeden, a rząd się składa z koalicjantów, ministrów jest wielu, nie ma jednej strategii, nie ma jednego przekazu rządowego, to Nawrocki może dość łatwo przejmować to polityczne, mówiąc takie mocne, łatwe do zapamiętania rzeczy, na które rządowi dość trudno będzie odpowiedzieć.

No to jednak można sobie wyobrazić sytuację, w której inni liderzy, którzy, dajmy na to, nie za bardzo też przykładają uwagę do formalno-prawnego kształtowania systemu władzy, będą skłonni właśnie prowadzić niejako osobną narrację z Karolem Nawrockim.

Karol Nawrocki będzie w Waszyngton i że już jakieś kanały komunikacji zostały uruchomione, by to się jak najszybciej stało.

I to jest pytanie na ile rzeczywiście Karol Nawrocki jako najbliższy sojusznik Donalda Trumpa będzie przy tym stole.

I od mniej więcej roku widzimy, że to się dzieje bez zmiany traktatów, co Nawrocki zastrzegł, że on się na to nie zgodzi i zresztą nie jest sam w Europie.

Ja słyszałem w jednym z wywiadów Karola Nawrockiego, że on widzi te europejskie mechanizmy wsparcia obronności jako zagrożenie, ponieważ zgodnie z taką partyjną tezą PiSu stanowi to wsparcie francuskiego i niemieckiego przemysłu zbrojeniowego.

I byłoby nieszczęściem, gdyby Karol Nawrocki z jakichś powodów, może z niezrozumienia, jak to działa, jeszcze wciąż dajemy mu pewnego rodzaju czas na przygotowanie i na zrozumienie tego.

Po pierwsze, że wybór Nawrockiego na prezydenta osłabia Tuska w Europie, co powoduje, że on w tych najważniejszych gremiach staje się mniej atrakcyjny.

Z kolei Nawrocki jest zbyt mało atrakcyjny dla Trumpa, żeby Trump go gdziekolwiek dołączał do jakichś istotnych gremiów decyzyjnych.

Czy to jest ten format, w którym Karol Nawrocki będzie próbował...

Czy to jest ten kierunek i czy tutaj Karol Nawrocki tak naprawdę ma coś do wygrania?

Bo od razu zdradzę wam moje podejrzenie, że niekoniecznie, że ani Wiktor Orban, ani Robert Fico niekoniecznie są tymi przywódcami, z którymi Karol Nawrocki będzie chciał się zbyt blisko obratać, ale może się mylę.

Ja się spotkałem z taką oceną, że Karolowi Nawrockiemu jest niebezpiecznie blisko w retoryce do Roberta Fico, zwłaszcza trochę mniej Orbana.

Oni są w ogóle chyba nieporównywalni, to znaczy format i doświadczenie polityczne Orbana jest takie, że Nawrocki przy nim nie ma pewnie wielkich szans zaistnienia równorzędnego.

I też dlatego, znowu wracając do tego, co Karol Nawrocki w tą środę mówił, tak mi zabrakło tego wspomnienia naszych sąsiadów i wyciągnięcia ręki, zwłaszcza do krajów bałtyckich.

Ja mam nadzieję, że Nawrocki nie zrezygnuje z aktywnego udziału w tych grupach.

To ja zostawię jakiś taki może maleńki promyk nadziei, że może Aleksander Stubb, czyli prezydent Finlandii, mógłby się zaprzyjaźnić z Karolem Nawrockim i trochę go wprowadzić na salony i trochę wspólnie myśleć o tym, jak mogłaby wyglądać przyszłość, współpraca, sojusze i bezpieczeństwo regionu.

Uderzył mnie sposób, w jaki Karol Nawrocki mówi o mundurze, w jaki sposób mówi o armii, w jaki sposób zwraca się do żołnierzy, ale nie jestem pewien, czy w to w tym momencie bym wchodził, jako to, że nie mamy bardzo dużo czasu.

Wydaje mi się, że to są ważniejsze i ciekawsze sprawy, to znaczy jak po prostu szerzej patrząc, Karol Nawrocki będzie myślał i kształtował strategię bezpieczeństwa Polski.

Po prostu Karol Nawrocki powtarza tezy znane z czasów rządów PiSu, z czasów już PiSu w opozycji, jeśli chodzi o też pewnego rodzaju podkreślanie rzeczy, z którymi rząd powinien się, czy Ministerstwo Obrony powinno się podkreślić.

Ale to powiedziawszy, trzeba podkreślić, że Władysław Kosiniak-Kamysz był bodaj jedynym członkiem rządu w randze ministra, o którym Karol Nawrocki w czasie tych przemówień mówił ciepło i dobrze.

Czy on spowoduje, że sfera bezpieczeństwa i obronności tej twardej będzie wyjęta z tej konfrontacyjnej postawy Nawrockiego wobec rządu?

To jest znak zapytania, ponieważ zdaje mi się, że też dobór kadr w otoczeniu Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim i w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego...

W kampanii Karol Nawrocki krytykował na przykład jakieś spowolnienie w zakupach obronnych, zwłaszcza ze Stanów Zjednoczonych, więc można powiedzieć, że gdyby to nałożyć na to bardzo silnie proamerykański kierunek jego polityki, to pewnie to jakoś wróci.

Natomiast znowu, tak samo jak narzekaliśmy na to, że mało było o polityce zagranicznej, to też ja nie usłyszałem w tych przemówieniach Nawrockiego, że bezpieczeństwo jest rzeczywiście osią tej prezydentury.

To znaczy, ono oczywiście jest ważne, ale jest opisywane w języku, który już bardzo dobrze znamy i w którym Nawrocki nie dodał niczego nowego, niczego istotnego tak od siebie.

Nie dopowiedzieliśmy tej kwestii Ukrainy, dlaczego o Ukrainie nie mówił Nawrocki, no ale właśnie trochę z tego względu, że on ma stanowisko, które jest kontrowersyjne, które nie tak łatwo wyrazić w krótkim takim bulecie, który by można było w 20 sekund do mediów społecznościowych wrzucić.

Umówmy się, w pierwszej fazie prezydentury Nawrockiego chyba będzie po prostu jego programem, tak?

Myślę, że jest to super ciekawe pytanie i że mamy zalążki odpowiedzi w polityce Nawrockiego i w myśleniu Kaczyńskiego, jak to może wyglądać.

Kampania Nawrockiego miała się składać z etapów.

I on teraz po wygranej Nawrockiego zorganizował serię spotkań o tym, że właśnie wygraliśmy, żeby skonsolidować to zwycięstwo, żeby utrwalić w świadomości społecznej, że coś się zmieniło w Polsce, że teraz jest nowy prezydent, że rządy Tuska odchodzą w przeszłość.

że Nawrocki domaga się od Ukrainy pewnych rzeczy, których rząd wcześniej nie dowoził.

Więc sformułowanie o 10,5 milionie Polaków, którzy poparli Karola Nawrockiego i dają mu ten mandat, żeby wpływać właśnie na rekrutację, modernizację i rozwój sił zbrojnych usłyszymy jeszcze nie raz.

Krzyku i poganiania rządu, który niespecjalnie będzie współpracował i uzmysłowienie sobie, że prezydent Karol Nawrocki tak naprawdę niewiele może, to jest świat, w którym polityk zaczyna się zużywać.

że jakieś kolejne spotkania, szczyty NATO, sytuacje, w których prezydent Karol Nawrocki nie będzie zapraszany do stołu, różne rzeczy, o których rozmawialiśmy, znaczy różne ważne procesy, niekoniecznie przełożą się na odbiór Karola Nawrockiego w oczach 10 milionów 500 tysięcy Polaków, ale jednak będą go zużywały jako polityka.

Po pierwsze, że ty byś Andrzej oczekiwał, żeby ten Nawrocki jakoś tak się właśnie wyklarował, miał jakiś taki przekaz i żeby ten przekaz był taki, że on się nie zużyje.

Tak to wygląda i nie do końca to uspójnienie jest tutaj konieczne, a to, czy się Nawrocki zużyje, to nie zależy od Nawrockiego, tylko od tego, czy będzie kontropowieść wobec tego, co on robi.

I czy Donaldowi Tuskowi, czy komuś innemu po tej stronie, która z nim walczy, uda się pokazać, że Nawrocki nie osiąga sukcesów, że jest nieskuteczny, że jest słabym prezydentem.

Ale to jest coś, co muszą oni wymyślić, jak to zrobić, bo Nawrocki sam z siebie się nie zużyje.

Bo jeżeli przyjdzie ten moment testu, to zarówno Karol Nawrocki, jak i cała reszta systemu władzy, którego on jest częścią i musi według konstytucji, tej, którą sobie czasem odkładamy na bok, bo nie ma znaczenia, musi według przepisów, według prawa współpracować z rządem.

I tutaj pojawia się ten rok 2027 na horyzoncie, czyli dwa lata po inauguracji Karola Nawrockiego.

Ale warto by było, żeby Karol Nawrocki, jak i Donald Tusk, mieli w swoich gabinetach taki zegar odliczający dosłownie minuty nawet do tego roku 2027 i żeby żadnej z tych minut nie stracili na cokolwiek, co by nie przygotowywało ich i Polski na ten możliwy test.

0:00
0:00