Mentionsy

Podcast Wojenne Historie
30.01.2026 06:00

Paradoks amerykańskich strat w czasie drugiej wojny światowej

Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 

🔶PATRONITE.PL🔶

Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisi

🔷BUYCOFFEE.TO🔷


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 93 wyników dla "Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych"

Stany Zjednoczone dokonały globalnej projekcji siły i zbudowały w czasie II wojny światowej swój system kontroli olbrzymich obszarów globu.

To znaczy Amerykanie są dzisiaj zdolni do tak zwanej globalnej projekcji siły, ponieważ na obszarze całego globu dysponują siecią baz wojskowych, portów, lotnisk, które pozwalają im przemieszczać i zaopatrywać lotnictwo, flotę, wojska lądowe niemal na obszarze całej Ziemi.

Ale mimo to Stany Zjednoczone zachowują sieć baz na Karaibach, w Europie, na Bliskim Wschodzie, na Wyspach Pacyficznych czy na Wyspach Oceanu Indyjskiego, co pozwala im na właśnie ową globalną projekcję siły i jest to pamiątka z czasów II wojny światowej.

Bomby atomowe użyte przez Amerykanów w Japonii w roku 1945 są dzisiaj symbolem światowej siły potęgi.

Ale dzisiaj nie ma już na to ubroń monopolu, w związku z czym potęga wojskowa Stanów Zjednoczonych w 1945 roku była de facto większa niż jest dzisiaj.

Nigdy wcześniej, ale i de facto nigdy później, żadne państwo nie osiągnęło takiej przewagi militarnej, technologicznej, wreszcie w sile ognia nad innymi, jak siły zbrojne Stanów Zjednoczonych u schyłku II wojny światowej.

Ale jednak absolutnie nie było to już porównywalne z potęgą Stanów Zjednoczonych.

w rozumieniu sił zaangażowanych na teatrach.

W rzeczywistości Amerykanie nie tylko dali pieniądze, bo to prawda, że Stany Zjednoczone sfinansowały wojnę w rozumieniu wsparcia alianckiego wysiłku, choćby w ramach programów takich jak Lend-Lease, ale Stany Zjednoczone dały nie tylko pieniądze, dały także maszyny, a przede wszystkim oprócz maszyn, w tym maszyn bojowych, broni, dały coś, co możemy określić jako siłę ognia.

Armia amerykańska niszczyła swoich wrogów niewyobrażalną siłą ognia i niewyobrażalnym dotąd manewrem w skali operacyjnej.

W II wojnie światowej straty Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych w rozumieniu bezpowrotnych strat osobowych są zdumiewająco niskie.

O tyle w przypadku potęgi Stanów Zjednoczonych, państwa, które wystawiło armię liczącą kilkanaście milionów ludzi.

Mówię o siłach zbrojnych.

Z jednej strony szczęśliwego sposobu prowadzenia wojny, gdzie główny wysiłek bitwy lądowej, kampanii lądowej ponoszą sojusznicy, czyli przede wszystkim Armia Czerwona,

I w jakim zakresie siły chińskie, które przecież wiążą w Chinach duży kontyngent japoński?

A z drugiej strony te niewielkie straty i niewielki procent zaangażowanych sił bezpośrednio do walki jest w przypadku armii amerykańskiej właśnie efektem świadomego wyboru i stworzenia zupełnie nowego modelu sił zbrojnych i sposobu prowadzenia wojny w oparciu o niewyobrażalną siłę ognia i niewyobrażalny wcześniej manewr.

I co bardzo też warte uwagi, kiedy rozwija się olbrzymie siły zbrojne, gwałtownie wzrasta ryzyko skokowego wzrostu strat niebojowych.

I to też jest amerykański fenomen, że Amerykanie, którzy koniec końców powołali do resortów siłowych przez cały okres II wojny światowej ponad 16 milionów ludzi, że pomimo tak gigantycznej liczby zaangażowanych obywateli w wojnę, ponieśli oni relatywnie małe straty.

I mimo tego, że powołali pod broni, no niejednorazowo, ale przez amerykańskie siły zbrojne przewinęło się znacznie ponad 16 milionów ludzi, to ci ludzie masowo ani nie umierali, ani nie ginęli w wypadkach,

Dlatego kiedy my dzisiaj zajrzymy do amerykańskich statystyk opracowań poświęconych stratom Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych we wszystkich konfliktach w historii tego państwa, to w niektórych dokumentach kongresu jest taka adnotacja, że II wojna światowa była pierwszym konfliktem w historii Armii Stanów Zjednoczonych, czy szerzej Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych,

Ta niezwykła statystyka odnosi się także do amerykańskiej wojny domowej, do najkrwawszego konfliktu w dziejach Stanów Zjednoczonych, gdzie w przypadku armii Unii na 360 tysięcy zgonów formalnie 140 tysięcy klasyfikowano jako stratę bojową, a 220 tysięcy jako stratę niebojową.

Straty amerykańskich sił zbrojnych bezpowrotne to 120 tysięcy ludzi, z czego 53 tysiące to zabici w walce, a 63 tysiące to zmarli z przyczyn niebojowych.

ludzi, a jeszcze w międzyczasie zrotowała do domu, zwolniła ze służby ponad dwa, a właściwie ponad trzy miliony ludzi, jak takie siły zbrojne mogą poszczycić się tak zdumiewająco małymi stratami?

Ona jest tak zdumiewająco niska, żeby to osadzić w kontekście, że w czasie II wojny światowej na terenie Stanów Zjednoczonych w wypadkach samochodowych zginęło 200 tysięcy ludzi.

W Stanach Zjednoczonych przed II wojną światową rocznie ginęło w wypadkach samochodowych 30 tysięcy ludzi, a w czasie II wojny światowej, kiedy była reglamentacja benzyny i miliony mężczyzn poszło na front, a raczej do armii, bo przecież olbrzymia część amerykańskiej armii nigdy nie opuściła kontynentu północnoamerykańskiego.

tworząc taką, a nie inną strukturę sił zbrojnych.

Stąd armia amerykańska, siły zbrojne Stanów Zjednoczonych, rozbudowując swoją strukturę, poszły w potężne wojska medyczne i w potężną military police, aby zapanować jakoś nad tym niewyobrażalnym olbrzymem, jakim nagle stały się siły zbrojne Stanów Zjednoczonych.

W 1939 roku regularne siły zbrojne Stanów Zjednoczonych

W roku 1940 siły te wzrosły do prawie pół miliona ludzi, a w roku 1941 do miliona ośmiuset tysięcy.

W roku 1942 siły zbrojne Stanów Zjednoczonych rozrosły się do 4 milionów, a w roku 1943 przekraczały już 9 milionów kombatantów.

Natomiast liczba zabitych w stosunku do liczby powołanych, którzy przetoczyli się przez tą machinę amerykańskich sił zbrojnych, to jest niespełna 2%.

Straty radzieckie w II wojnie światowej wedle takiej statystyki były 30 razy wyższe niż straty amerykańskie, a mimo to przecież armia Stanów Zjednoczonych była na koniec wojny większa od Armii Czerwonej i co kluczowe znajdowała się na obszarze absolutnie całego globu.

Amerykanie byli w Australii, byli w Japonii, byli w Chinach, byli w Indiach, byli w Afryce, byli w Iranie, byli w Berlinie, byli we Włoszech, byli w Kanadzie, na Islandii, byli na Karaibach, a przede wszystkim byli na terenie Stanów Zjednoczonych, bo duża część armii amerykańskiej nigdy nie opuściła kontynentu północnoamerykańskiego.

No ale na początku powiedziałeś, że II wojna światowa ułożyła się szczęśliwie dla Stanów Zjednoczonych.

Zaczyna się więc wojna światowa, ponieważ mobilizują się siły nawet na tak odległych obszarach jak choćby Kanada.

Stany Zjednoczone odpowiadają stopniową mobilizacją sił zbrojnych, ale aż do grudnia 1941 roku nie prowadzą szeroko zakrojonych działań zbrojnych.

Mimo, że Armia Stanów Zjednoczonych i Marynarka Stanów Zjednoczonych stopniowo już od jesieni 1940 roku przejmuje od Brytyjczyków określone obszary odpowiedzialności i prowadzi agresywne antyniemieckie działania.

Do tego dochodzi rozbudowa lotnictwa, która generuje niewyobrażalnie wielkie straty bezpowrotne tak w ludziach, jak i w samolotach w wyniku katastrof i wypadków lotniczych na terenie Stanów Zjednoczonych.

armia Stanów Zjednoczonych, US Army, w II wojnie światowej na terenie Stanów Zjednoczonych straciła bezpowrotnie 40 tysięcy ludzi.

Więcej amerykańskich żołnierzy zginęło na terenie Stanów Zjednoczonych niż w paru kampaniach, takich jak na przykład w Birmie, czy na wybranych odcinkach pacyficznych.

Ale tak czy inaczej, armia amerykańska się rozbudowuje i minimalizuje straty poprzez procedury, poprzez rekomendacje, ale koniec końców nie wchodzi do walki jeszcze dużymi siłami.

A potem wysłane wojska włosko-niemieckie to są relatywnie niewielkie siły w stosunku do tych milionowych mas żołnierskich, które od 22 czerwca 1941 roku potykają się na froncie wschodnim.

Ale kombatanci radzieccy i niemieccy giną dziesiątkami, setkami tysięcy w bezwzględnej walce na wschodzie, podczas gdy Armia Stanów Zjednoczonych angażuje do poszczególnych kampanii pojedyncze dywizje i korpusy.

Kampania tunezyjska, kampania w Afryce Północnej nie wymaga od Armii Stanów Zjednoczonych zaangażowania sił głównych, a potem Amerykanie prowadzą kampanie izolowane.

Także w kampanii na obszarze południowych Włoch armia niemiecka staje przeciwko aliantom siłami kilku, no maksymalnie kilkunastu dywizji.

A zatem bezpośredniej walce twarzą w twarz wojska amerykańskie nie muszą zmierzyć się z główną siłą przeciwnika i same generują do bitew i kampanii relatywnie niewielkie siły własne.

Niemcy w roku 1944, chcąc nie chcąc, muszą skierować na front zachodni potężne siły własne, ale nie są w stanie skierować na front zachodni swoich sił zasadniczych, walczą na wiele frontów.

Jeśli chodzi o liczbę zaangażowanych sił, to latem 1944 roku we Francji działa 700-800 tysięcy amerykańskich żołnierzy.

No i to stopniowe wchodzenie armii amerykańskiej i amerykańskich sił zbrojnych do walki, to powiększanie potencjału, ale przede wszystkim coraz większe angażowanie wojsk lądowych, widać w statystykach strat, w zabitych, rannych, zaginionych.

Otóż sama tylko armia Stanów Zjednoczonych.

W roku 1945 300 tysięcy i stopniowo, kiedy Amerykanie rzucali do walki coraz więcej sił, ponosili coraz większe straty.

Amerykanie walczą relatywnie niewielkimi siłami na lądowym polu walki, jeśli porównać to do Armii Czerwonej, a nawet jeśli porównać to do Wehrmachtu.

A mimo to angażując pozornie tak nieduże siły, kilkaset tysięcy żołnierzy w linii, to są oczywiście żadne niepozorne siły, ale trudno to porównać.

Rosjanie dają krew, a Amerykanie dają siłę ognia, bo Armia Amerykańska wysyła swoje dywizje do walki dopiero wtedy, kiedy ten przeciwnik jest już pokonany.

Mają niewyobrażalną przewagę siły ognia.

Nie muszą rzucać się na siły główne armii japońskiej w Chinach, nie muszą wydawać im bitwy walnej jeszcze o samą Japonię.

A zatem Amerykanie toczą walkę z izolowanym przeciwnikiem na Dalekim Wschodzie, no i w jakimś zakresie w Europie także toczą walkę z przeciwnikiem, który nie może obrócić przeciwko nim swoich sił zasadniczych.

Bo jak powiedziałem, sukcesem Amerykanów, źródłem sukcesu ich małych strat było nie tylko to, że prowadzili taką, a nie inną wojnę koalicyjną, bijąc przeciwnika częściami, że późno wkroczyli do walki siłami zasadniczymi i nigdy nie skierowali na plac boju większości swojej armii, ale podstawowym elementem ich sukcesu było to,

I często na obszarach operacyjnych, czy na obszarach, gdzie toczy się bitwa bądź bój, siły niemieckie są takie same.

To znaczy często analogiczne, porównywalne siły amerykańskie biją się z niemieckimi, a efekty w stratach są zupełnie inne.

Nawet w roku 1945 Armia Czerwona bezpowrotnie spisała ze swoich stanów osiemset tysięcy ludzi.

Amerykanie idą przez Francję siłami przede wszystkim swojej pierwszej armii, potem rozwijają też trzecią armię Pattona, ale siłą zasadniczą, która toczy walkę w Normandii, a potem naciera na północny wschód, w kierunku na Belgię i w kierunku na Nadrenię.

To jest armia amerykańska numer jeden, pierwsza armia Stanów Zjednoczonych.

Operuje siłami zasadniczo trzech korpusów i ma dziewięć zasadniczych dywizji.

Ale to nie jest armia typu radzieckiego, tylko to jest związek operacyjny kilkukrotnie większy pod względem liczby zaangażowanych sił, pod względem liczby służących w tej armii żołnierzy.

Wojnę opartą o materiały, gdzie wysiłek człowieka zastępuje siła ognia, lotnictwa i artylerii, gdzie nie wysyła się żołnierzy na pewną śmierć, ale przede wszystkim nie trzeba ich wysyłać, dlatego że ma się przewagę na tylu polach.

że nieprzyjaciel nie jest w stanie zniszczyć armii, która po prostu przeważa go pod względem materiałowym, siły ognia, wydajności logistyki, świadomości sytuacyjnej i wreszcie przewyższa go siłą manewru.

Po prostu Wehrmacht jest armią, która mimo wszystkich swoich zalet nie ma już wystarczającej mocy w roku 1944, aby bić armię Stanów Zjednoczonych.

artylerią, szybko wzywają wsparcie na pole walki, że są w stanie ogniem, siłą ognia, zdusić w zarodku prawie każde działanie nieprzyjaciela, że niszczą nieprzyjaciela na poziomie strategicznym, że palą jego miasta, jego centra dowodzenia, jego fabryki, jego linie kolejowe, jego mosty.

Ale ta pełna mechanizacja, doskonałe rozpoznanie, panowanie w powietrzu, przewaga siły ognia, przewaga materiałowa.

I kiedy czyta się te statystyki, kiedy się analizuje te straty armii amerykańskiej i szerzej sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych w II wojnie światowej, to wręcz to jest, jak powiedziałem już parę razy, używałem tego słowa, to jest zdumiewające.

To jest możliwe dzięki nowoczesności armii, bo Wehrmacht stawał twardo, bo Wehrmacht skierował przeciwko Amerykanom bardzo silne siły, a jednak nie był już w stanie zadać zwycięskiemu przeciwnikowi zbyt dużych strat.

Nawet amerykańska piechota, ta tak zwana szara, w tym wypadku zielona piechota, armii Stanów Zjednoczonych,

Ponieważ armia amerykańska postawiła na siłę ognia i manewr w niewyobrażalnej skali.

symbolem siły ognia i manewrów niewyobrażalnej skali.

Samolot porusza się z niewyobrażalną prędkością, odznacza się niewyobrażalnie wielką siłą ognia i wielkim zasięgiem.

Sama tylko Armia Stanów Zjednoczonych w tych działaniach bojowych na tak zwanym Europejskim Teatrze Operacyjnym miała prawie 600 tysięcy zabitych, rannych, zaginionych i chorych, czyli absolutna większość, dwie trzecie wszystkich ofiar Armii Amerykańskiej w II Wojnie Światowej przypada właśnie na ten front.

To zajęcie zachodniej Europy, zdobycie, wyzwolenie Francji, Belgii, zajęcie Niemiec aż po Łabę, aż po Norymbergę, aż po Monachium kosztuje armię amerykańską bezpośrednio zabitych w walce 116 tysięcy ludzi uwzględniając siły powietrzne.

Zobaczmy, Amerykanie takim wysiłkiem wygrywają wojnę.

8-15 Armia Lotnicza Stanów Zjednoczonych za cenę relatywnie niewielkich strat ludzkich wygrywa wojnę, bo pali Niemcy.

Pośród poległych tam na froncie zachodnim jest dokładnie 17 393 oficerów Armii Stanów Zjednoczonych, którzy polegli na froncie zachodnim w latach 44-45.

Na jednego zabitego w walce oficera Armii Stanów Zjednoczonych na froncie zachodnim przypada kilkunastu zabitych oficerów Armii Czerwonej.

Ale nawet uwzględniając takie przeliczniki, kadra Armii Czerwonej ginie 2-3 razy częściej niż kadra Armii Stanów Zjednoczonych.

Na 17 tysięcy wspomnianych przeze mnie poległych na froncie europejskim, na froncie zachodnim oficerów armii Stanów Zjednoczonych, 10 tysięcy to byli oficerowie lotnictwa.

Niemcy 50 tysięcy poległych w walce i podkreślam uwzględnia to także tych, którzy zginęli jako żołnierze sił powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych.

Miała niespełna 5000 poległych żołnierzy we wszystkich działaniach zbrojnych, 5000 poległych, ponad 600 zmarłych z ran.

Dzisiaj bardzo często w kontekście amerykańskiego wysiłku wojskowego w II Wojnie Światowej wspomina się o amerykańskich spadochroniarzach.

I w żaden sposób nie umniejszając wysiłkowi tych żołnierzy.

Co pokazuje, jak w czasie II wojny światowej ten wysiłek lotniczy zastępował krew piechura na polu walki.

I robiąc już takie podsumowanie, według statystyk armii amerykańskiej, w czasie II wojny światowej armia Stanów Zjednoczonych straciła nieco ponad 300 tysięcy zabitych i zmarłych.

Korpus Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, potem Siły Powietrzne Armii Stanów Zjednoczonych.

25 tysięcy poległych, że raczej zmarłych w wyniku wypadków lotniczych, głównie na terenie Stanów Zjednoczonych.

Łącznie siły zbrojne Stanów Zjednoczonych zapłaciły za zwycięstwo w II wojnie światowej nieco ponad 400 tysiącami zabitych, zmarłych z ran, zmarłych z powodu chorób i zabitych w wypadkach.

0:00
0:00