Mentionsy

Podcast Wojenne Historie
30.01.2026 06:00

Paradoks amerykańskich strat w czasie drugiej wojny światowej

Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 

🔶PATRONITE.PL🔶

Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisi

🔷BUYCOFFEE.TO🔷


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 73 wyników dla "Armii Amerykańskiej"

Nie mamy, co oczywiste i nie mieliśmy po II wojnie światowej obecności amerykańskiej w ZSRR, nie mamy dzisiaj w Rosji.

Innymi słowy, czasy, kiedy trzeba było poświęcać miliony żołnierzy, aby zwyciężyć, z perspektywy amerykańskiej minęły, ale tak jak powiedziałem, Amerykanie mogli wykorzystać to, że ta straszliwa rzeźnia II wojny światowej dokonała się tak naprawdę na obszarze wschodniej Europy.

I tam, na froncie wschodnim, obie strony płaciły niewyobrażalną daninę krwi, a straty Armii Czerwonej, można by powiedzieć, że wręcz przerastają wyobraźnię.

Armii Czerwonej, ale nawet na tyle strat Japonii.

Ale o ile w przypadku Wielkiej Brytanii, państwa, które w czasie II wojny światowej nie wystawiło gigantycznej armii,

armii lądowej.

A z drugiej strony te niewielkie straty i niewielki procent zaangażowanych sił bezpośrednio do walki jest w przypadku armii amerykańskiej właśnie efektem świadomego wyboru i stworzenia zupełnie nowego modelu sił zbrojnych i sposobu prowadzenia wojny w oparciu o niewyobrażalną siłę ognia i niewyobrażalny wcześniej manewr.

Zarówno w walce, jak i poza nią, ponieważ po pierwsze rozwinął się już wystarczająco system opieki medycznej, a ten w armii amerykańskiej był najlepszy na świecie w II wojnie światowej, mieliśmy o tym kiedyś audycję, a więc z jednej strony...

Dlatego kiedy my dzisiaj zajrzymy do amerykańskich statystyk opracowań poświęconych stratom Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych we wszystkich konfliktach w historii tego państwa, to w niektórych dokumentach kongresu jest taka adnotacja, że II wojna światowa była pierwszym konfliktem w historii Armii Stanów Zjednoczonych, czy szerzej Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych,

Ponieważ jeszcze w warunkach pierwszej wojny światowej w armii amerykańskiej więcej osób zmarło w wyniku chorób, wypadków niż poległo na froncie.

Ta niezwykła statystyka odnosi się także do amerykańskiej wojny domowej, do najkrwawszego konfliktu w dziejach Stanów Zjednoczonych, gdzie w przypadku armii Unii na 360 tysięcy zgonów formalnie 140 tysięcy klasyfikowano jako stratę bojową, a 220 tysięcy jako stratę niebojową.

jest z punktu widzenia amerykańskiej statystyki nie tyle co śmiesznie mała, ale jednak jest zdumiewająco niska.

W Stanach Zjednoczonych przed II wojną światową rocznie ginęło w wypadkach samochodowych 30 tysięcy ludzi, a w czasie II wojny światowej, kiedy była reglamentacja benzyny i miliony mężczyzn poszło na front, a raczej do armii, bo przecież olbrzymia część amerykańskiej armii nigdy nie opuściła kontynentu północnoamerykańskiego.

o wiele mniej bezpiecznych, także generowało w armii amerykańskiej gigantyczne zagrożenie i potrzebne były bezwzględne procedury, potrzeba była wypracowania rekomendacji o niezwykle szerokim zakresie, aby minimalizować złe nawyki z cywila.

Liczyły niespełna 350 tysięcy aktywnych żołnierzy, z czego w armii niespełna 200 tysięcy.

To znaczy zaledwie 2% tych, których powołano do służby w armii, w lotnictwie armii, w marynarce, w mariejs, w straży obrony wybrzeża i tak dalej, tych wszystkich dodatkowych formacjach, które poddano militaryzacji, to nie wróciło z tej służby 2% spośród nich.

Jak my to teraz możemy porównać, ale musimy porównać, te amerykańskie straty z oficjalnymi stratami Armii Czerwonej, samej Armii Czerwonej, nie mówię o cywilach, przecież oficjalnie, chociaż tutaj tak naprawdę cały czas toczy się dyskusja w związku z tymi radzieckimi stratami w II wojnie światowej, ale biorąc choćby te podstawowe szacunki, podstawowe wyliczenia przyjęte w literaturze, to przecież oficjalnie Armia Czerwona.

Straty radzieckie w II wojnie światowej wedle takiej statystyki były 30 razy wyższe niż straty amerykańskie, a mimo to przecież armia Stanów Zjednoczonych była na koniec wojny większa od Armii Czerwonej i co kluczowe znajdowała się na obszarze absolutnie całego globu.

Amerykanie byli w Australii, byli w Japonii, byli w Chinach, byli w Indiach, byli w Afryce, byli w Iranie, byli w Berlinie, byli we Włoszech, byli w Kanadzie, na Islandii, byli na Karaibach, a przede wszystkim byli na terenie Stanów Zjednoczonych, bo duża część armii amerykańskiej nigdy nie opuściła kontynentu północnoamerykańskiego.

rozbudowy armii generuje straty.

Tam jest główna masa armii niemieckiej, tam walczy wielomilionowa Armia Czerwona.

Kampania tunezyjska, kampania w Afryce Północnej nie wymaga od Armii Stanów Zjednoczonych zaangażowania sił głównych, a potem Amerykanie prowadzą kampanie izolowane.

Niemcy, na ten przykład na Sycylii, mogą wystawić przeciwko armii brytyjsko-amerykańskiej 2-3 dywizje wojsk lądowych.

Zasadniczy komponent armii amerykańskiej wchodzi do walki dopiero w 1944 roku na, jak to się już mówi, nieco zmęczonego przeciwnika.

a właściwie o komponencie zasadniczym lądowym US Army, bo pamiętajmy, że lotnictwo wtedy w armii amerykańskiej rozdzielone jest na autonomiczne, ale jednak zależne lotnictwo armii i lotnictwo floty.

Nie ma w tym lotnictwa armii, które jest jakby armią w armii.

No i to stopniowe wchodzenie armii amerykańskiej i amerykańskich sił zbrojnych do walki, to powiększanie potencjału, ale przede wszystkim coraz większe angażowanie wojsk lądowych, widać w statystykach strat, w zabitych, rannych, zaginionych.

I tak czy inaczej, kiedy porównamy liczbę ludzi rzuconych bezpośrednio na front, to trudno nam będzie znaleźć dobrą analogię do Armii Czerwonej, bo to są dwa różne światy.

Amerykanie walczą relatywnie niewielkimi siłami na lądowym polu walki, jeśli porównać to do Armii Czerwonej, a nawet jeśli porównać to do Wehrmachtu.

Czyli można by powiedzieć, że po prostu tych bojców Armii Czerwonej jest o wiele więcej.

Miliony żołnierzy Armii Czerwonej, a Amerykanie łaskawie wystawiają a to 700 tysięcy, a to milion, a to półtora miliona w kolejnych miesiącach działań na Zachodzie.

Japończycy nie mogą zebrać całej swojej armii lądowej i wydać bitwy walnej US Army, która razem z Marines krok po kroku wykańcza ich na Filipinach, na Iwo Jimie, na Okinawie, gdzie giną kolejne brygady i dywizje armii japońskiej, zawsze w walce z przeważającym, wielokrotnie przeważającym przeciwnikiem.

Zwyciężają ponosząc relatywnie, podkreślam to słowo relatywnie, niewielkie straty i mogą zwyciężać angażując poszczególne pojedyncze dywizje i korpusy armii bądź marins.

Nie muszą rzucać się na siły główne armii japońskiej w Chinach, nie muszą wydawać im bitwy walnej jeszcze o samą Japonię.

Nawet śmierć 11 milionów żołnierzy Armii Czerwonej nie była w stanie wyczerpać potencjału Armii Czerwonej w wojnie koalicyjnej.

Bo jak powiedziałem, sukcesem Amerykanów, źródłem sukcesu ich małych strat było nie tylko to, że prowadzili taką, a nie inną wojnę koalicyjną, bijąc przeciwnika częściami, że późno wkroczyli do walki siłami zasadniczymi i nigdy nie skierowali na plac boju większości swojej armii, ale podstawowym elementem ich sukcesu było to,

Kiedy śledzimy w szczegółach walkę Armii Czerwonej i US Army w roku 1944.

Kiedy śledzimy kampanię na obszarze Białorusi, w Polsce, na Węgrzech Armii Czerwonej.

W całym roku 1944 straty bezpowrotne w Armii Czerwonej, tak w zabitych jak i zmarłych z ran przekroczyły milion siedemset tysięcy ludzi.

Amerykanie idą przez Francję siłami przede wszystkim swojej pierwszej armii, potem rozwijają też trzecią armię Pattona, ale siłą zasadniczą, która toczy walkę w Normandii, a potem naciera na północny wschód, w kierunku na Belgię i w kierunku na Nadrenię.

A jeśli uwzględnić też zaginionych i wziętych do niewoli przez przeciwnika, no to jej straty miesięczne armii to jest jakieś dwanaście tysięcy pięciuset żołnierzy w wyniku działań bojowych.

Ale to nie jest armia typu radzieckiego, tylko to jest związek operacyjny kilkukrotnie większy pod względem liczby zaangażowanych sił, pod względem liczby służących w tej armii żołnierzy.

14 dywizji tej armii w toku ciężkich październikowych walk melduje łącznie 1890 zabitych w walce.

Jest bardzo dużo chorych, jest bardzo dużo żołnierzy uznanych za niezdolnych do walki, chociaż w każdej innej armii uznano by ich za zdolnych do walki.

Załamania psychiczne, stres pola walki, niezdolność do prowadzenia działań bojowych w innej armii uznanego za wyimaginowany powód.

I Dywizja Piechoty i Osarmii, Wielka Czerwona Jedynka, melduje za październik 1944 roku 191 zabitych w walce, 1266 rannych, 161 zaginionych, łącznie 1618 żołnierzy, których straciła w walce i 1202 innych, których uznano za niezdolnych do walki z innych przyczyn.

W armii amerykańskiej nawet w najcięższych bitwach, nawet w bitwie w Ardenach są zaskakująco niskie.

Jak to porównać do Armii Czerwonej?

że nieprzyjaciel nie jest w stanie zniszczyć armii, która po prostu przeważa go pod względem materiałowym, siły ognia, wydajności logistyki, świadomości sytuacyjnej i wreszcie przewyższa go siłą manewru.

że niszczą jego punkty zaopatrzenia, sztaby armii w strefie operacyjnej, gdzie niszczą wojska nieprzyjaciela przygotowujące się dopiero do wykonania uderzenia, że niszczą je na drogach i że dopiero piechur amerykański zderza się koniec końców ze znacząco osłabionym na poziomie strategicznym, operacyjnym i taktycznym nieprzyjacielem.

I kiedy czyta się te statystyki, kiedy się analizuje te straty armii amerykańskiej i szerzej sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych w II wojnie światowej, to wręcz to jest, jak powiedziałem już parę razy, używałem tego słowa, to jest zdumiewające.

To jest możliwe dzięki nowoczesności armii, bo Wehrmacht stawał twardo, bo Wehrmacht skierował przeciwko Amerykanom bardzo silne siły, a jednak nie był już w stanie zadać zwycięskiemu przeciwnikowi zbyt dużych strat.

Nawet amerykańska piechota, ta tak zwana szara, w tym wypadku zielona piechota, armii Stanów Zjednoczonych,

Między 60 a 80 strat krwawych w czasie bitwy w armii amerykańskiej w II wojnie światowej przypadało właśnie na piechotę.

Mówimy o dziesiątkach ponad setce tysięcy zabitych żołnierzy piechoty armii amerykańskiej, ale z punktu widzenia wojny, o której mówimy, w kontekście tej wojny,

Amerykanie postawili właśnie na samoloty, postawili na rozbudowę potężnego lotnictwa armii.

Stąd Amerykanie mieli tak relatywnie niewielkie straty, ale lotnictwo armii zapłaciło za to bardzo wysoką cenę.

Armia amerykańska miała łącznie ponad 115 tysięcy zabitych rannych zaginionych w Korpusie Lotniczym Armii w USAF, z czego aż 45 tysięcy 520 zakwalifikowano jako zabitych w walce.

W efekcie na łącznie 234 tysiące zabitych w walce amerykańskich żołnierzy armii.

Sama tylko Armia Stanów Zjednoczonych w tych działaniach bojowych na tak zwanym Europejskim Teatrze Operacyjnym miała prawie 600 tysięcy zabitych, rannych, zaginionych i chorych, czyli absolutna większość, dwie trzecie wszystkich ofiar Armii Amerykańskiej w II Wojnie Światowej przypada właśnie na ten front.

A straty, które przytoczyłem, dotyczą całego lotnictwa armii amerykańskiej.

Pośród poległych tam na froncie zachodnim jest dokładnie 17 393 oficerów Armii Stanów Zjednoczonych, którzy polegli na froncie zachodnim w latach 44-45.

Dla porównania straty bezpowrotne w kadrze oficerskiej Armii Czerwonej w latach 1944-1945 na froncie wschodnim to 230 tysięcy zabitych, zmarłych, zran i zaginionych.

Na jednego zabitego w walce oficera Armii Stanów Zjednoczonych na froncie zachodnim przypada kilkunastu zabitych oficerów Armii Czerwonej.

Ale nawet uwzględniając takie przeliczniki, kadra Armii Czerwonej ginie 2-3 razy częściej niż kadra Armii Stanów Zjednoczonych.

Na 17 tysięcy wspomnianych przeze mnie poległych na froncie europejskim, na froncie zachodnim oficerów armii Stanów Zjednoczonych, 10 tysięcy to byli oficerowie lotnictwa.

Niemcy 50 tysięcy poległych w walce i podkreślam uwzględnia to także tych, którzy zginęli jako żołnierze sił powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych.

No i ten sposób walki sprawia, że w każdej amerykańskiej dywizji, w każdym związku taktycznym, który rzucili do Francji, do Belgii, do Niemiec, żadna z tych dywizji nie miała nigdy więcej jak 5 tysięcy zabitych w czasie całej kampanii.

Ale amerykańskie dywizje spadochronowe przez całą II wojnę światową miały tylko lub aż, ale 5 tysięcy zabitych w walce, czyli całe wojska powietrzno-desantowe armii amerykańskiej miały mniejsze straty bezpowrotne w zabitych, albo właściwie porównywalne jak wspomniana przeze mnie najbardziej skrwawiona 3 Dywizja Piechoty USA.

I robiąc już takie podsumowanie, według statystyk armii amerykańskiej, w czasie II wojny światowej armia Stanów Zjednoczonych straciła nieco ponad 300 tysięcy zabitych i zmarłych.

Korpus Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, potem Siły Powietrzne Armii Stanów Zjednoczonych.

I tu warto zauważyć, że w przypadku amerykańskiej marynarki i West Navy, gdzie mamy lotnictwo floty i mamy nawet jeszcze lotnictwo marines, Amerykanie mieli 12 tysięcy zabitych i zmarłych w lotnictwie floty, z czego 3600 poległych w walce i kolejnych 3600, którzy zginęli w ramach działań operacyjnych.

W stosunku chociażby do strat Armii Czerwonej, nawet w okresie, kiedy ta armia już zwyciężała.

0:00
0:00