Mentionsy

Opowiem Ci historię
07.07.2025 22:15

Wampir spod Piotrkowa. Milicja ścigała niewinnego kolejarza | 137

❤️ PATRONITE: https://patronite.pl/opowiemcihistorie

📸INSTAGRAM:

https://www.instagram.com/opowiem_ci_historie/


W czerwcu 1974 roku mieszkańcy wsi Kosów pod Piotrkowem Trybunalskim przeżyli prawdziwy koszmar. Śledztwo o mały włos nie zakończyło się fiaskiem. Aż dwie szokujące pomyłki, w tym jedna popełniona przez lekarza, niemal przekreśliły szansę na ujęcie sprawcy. Gdyby nie determinacja lokalnej społeczności i zaangażowanie dziennikarzy, prawda mogła nigdy nie wyjść na jaw.


Wystąpili: Kamil Barnowski, Paweł Kalinowski

Opracowanie: Paulina Drożdż

Muzyka: Rafał Baryła http://entropysound.pl

Kontakt: [email protected]


Źródła: https://ntpd.eu/0wj85

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 42 wyników dla "El"

Ta niewielka, ale wielowiekowa miejscowość została niemal zupełnie zniszczona w trakcie II wojny światowej.

Na fali powszechnego uwielbienia dla selekcjonera, środkowego pomocnika Kazimierza Dejny, młode pokolenie rwało się do piłki przy każdej możliwej okazji.

Jest to raczej osada fabryczna, a egzystencja mieszkańców głównie opiera się na zakładach przemysłu bawełnianego i dużej cegielni.

Wiadomo, że 21 maja 1974 roku mężczyzna okradł kolegę z pokoju hotelowego w Rudach na terenie powiatu Będzińskiego.

Łupem padł portfel, a w nim 1420 złotych gotówki, czyli około połowa średniej pensji.

Z kolei na początku czerwca niejaki Krzysztof K., oprócz portfela z dokumentami, stracił też używany sweter.

ocieplacza, czyli męskiej kamizelki.

70-letnią panią Walerię wszyscy dobrze znali, a zwłaszcza okoliczni chłopcy, którzy pod jej oknem trenowali celne strzały na bramkę przeciwnika.

Znalazł torbę podróżną, do której zapakował męskie ubrania, dwa zegarki, chleb, wędlinę, butelkę spirytusu, dwie paczki papierosów i sto złotych.

Tymczasem gospodarze z Kosowa po odkryciu strasznej zbrodni wszczeli alarm na szeroką skalę.

Funkcjonariusze przeszukali dom rodzinny podejrzanego i szybko zrozumieli, że aby odnieść sukces muszą powiadomić społeczeństwo oraz poprosić je o pomoc.

W prasie i telewizji apel uzupełniono zdjęciem portretowym.

Przez głowę przeleciało mi tysiące myśli.

Wreszcie dotarł do mojej świadomości nagłówek wypisany wielkimi literami nad fotografią.

Kiedy zjajany dotarł do upragnionego celu i powiedział o pomyłce, usłyszał od sierżanta, że to niemożliwe.

Mężczyzna tak relacjonował dalszy przebieg zdarzeń.

Tu mnie wszyscy znali i dobrze wiedzieli, że nie jestem żadnym G poszukiwanym przez MO.

Kiedy będziesz występował w telewizji?

Sam fakt, że podobizna Hieronima pojawiła się w gazecie oraz w telewizji uznawali za coś niesamowitego.

Prawidłowe zdjęcie przedstawiające Antoniego w eleganckim garniturze ukazało się we wtorek 18 czerwca.

Mniej więcej w tym samym okresie na komendę udał się syn Feliksy G., która 10 czerwca zmarła w swoim domu w Kosowie.

Milicjanci znów nie mieli wątpliwości, że złoczyńcą jest poszukiwany Antoni G. Zamordowana Feliksa, mieszkająca w tej samej miejscowości, była matką jego ojca chrzestnego, więc prawdopodobnie dobrze znała napastnika.

W poniedziałek, 24 czerwca 1974 roku, planował konsumpcję bułki angielki, ale już nie zdążył zanurzyć w niej zębów.

Gdy na chwilę odwrócił głowę w stronę drogi, zauważył przechodzącego przez nią zaniedbanego osobnika z nieszczęsną bułką angielką w ręce.

Na chwilę stracił go z oczu w pobliżu przejazdu kolejowego, ale na szczęście osobliwie wyglądający mężczyzna zwrócił uwagę innej czujnej obywatelki.

W jednej ręce trzymał angielkę, drugą miał w kieszeni.

W tym czasie nadszedł Jan L. i pytał, czy nie widzieliśmy takiego, a takiego człowieka.

El wszedł na ogrodzenie i stamtąd obserwował.

Po chwili przybiegł Stanisław G., ormowiec, którego El zaalarmował po drodze.

A za chwilę brat El, Józef.

Troje dzielnych mężczyzn otoczyło Obdartusa w polu.

Bracia El stanęli po jego bokach, a ormowiec Staszek naprzeciwko.

Pierwsza śmiertelna ofiara, czyli Feliksa G., o której długo nie wiedziano, zaskoczyła go, kiedy plądrował jej mieszkanie.

Niewiele jak zwykle myśląc powalił gospodynię na ziemię silnym ciosem w twarz, a następnie zadzierzgnął na jej szyi chustkę i udusił.

Kiedy oskarżyciel przygotowywał się do nadciągającego procesu, 27 czerwca 1974 roku w Prokuraturze Powiatowej w Piotrkowie Trybunalskim odbyła się podniosła uroczystość wręczenia nagród i dyplomów dla czwórki bohaterskich mieszkańców Kiełczówki.

Obszerna relacja z wydarzenia razem ze zdjęciami została zamieszczona w prasie.

Niestety czarno-białe zdjęcia zacierały wiele różnic.

Oprócz zabójstwa Feliksy G. w Kosowie,

Nawet wojewódzka prasa skąpiła miejsca na relacje z tego procesu.

Wątpliwe, żeby kierował się obawą o ich delikatność i wrażliwość na drastyczne szczegóły.

Rok później historia, która elektryzowała mieszkańców gminy Moszczenica, po raz ostatni wróciła na szpalty za sprawą przywołanego redaktora naczelnego Dziennika Łódzkiego, Konrada Turowskiego.

z perspektywy kolejarza Hieronima, który za sprawą niedbałości milicjantów przez chwilę znalazł się na celowniku społeczeństwa.

0:00
0:00