Mentionsy
Wampir spod Piotrkowa. Milicja ścigała niewinnego kolejarza | 137
❤️ PATRONITE: https://patronite.pl/opowiemcihistorie
📸INSTAGRAM:
https://www.instagram.com/opowiem_ci_historie/
W czerwcu 1974 roku mieszkańcy wsi Kosów pod Piotrkowem Trybunalskim przeżyli prawdziwy koszmar. Śledztwo o mały włos nie zakończyło się fiaskiem. Aż dwie szokujące pomyłki, w tym jedna popełniona przez lekarza, niemal przekreśliły szansę na ujęcie sprawcy. Gdyby nie determinacja lokalnej społeczności i zaangażowanie dziennikarzy, prawda mogła nigdy nie wyjść na jaw.
Wystąpili: Kamil Barnowski, Paweł Kalinowski
Opracowanie: Paulina Drożdż
Muzyka: Rafał Baryła http://entropysound.pl
Kontakt: [email protected]
Źródła: https://ntpd.eu/0wj85
Szukaj w treści odcinka
Ta niewielka, ale wielowiekowa miejscowość została niemal zupełnie zniszczona w trakcie II wojny światowej.
Na fali powszechnego uwielbienia dla selekcjonera, środkowego pomocnika Kazimierza Dejny, młode pokolenie rwało się do piłki przy każdej możliwej okazji.
Jest to raczej osada fabryczna, a egzystencja mieszkańców głównie opiera się na zakładach przemysłu bawełnianego i dużej cegielni.
Wiadomo, że 21 maja 1974 roku mężczyzna okradł kolegę z pokoju hotelowego w Rudach na terenie powiatu Będzińskiego.
Łupem padł portfel, a w nim 1420 złotych gotówki, czyli około połowa średniej pensji.
Z kolei na początku czerwca niejaki Krzysztof K., oprócz portfela z dokumentami, stracił też używany sweter.
ocieplacza, czyli męskiej kamizelki.
70-letnią panią Walerię wszyscy dobrze znali, a zwłaszcza okoliczni chłopcy, którzy pod jej oknem trenowali celne strzały na bramkę przeciwnika.
Znalazł torbę podróżną, do której zapakował męskie ubrania, dwa zegarki, chleb, wędlinę, butelkę spirytusu, dwie paczki papierosów i sto złotych.
Tymczasem gospodarze z Kosowa po odkryciu strasznej zbrodni wszczeli alarm na szeroką skalę.
Funkcjonariusze przeszukali dom rodzinny podejrzanego i szybko zrozumieli, że aby odnieść sukces muszą powiadomić społeczeństwo oraz poprosić je o pomoc.
W prasie i telewizji apel uzupełniono zdjęciem portretowym.
Przez głowę przeleciało mi tysiące myśli.
Wreszcie dotarł do mojej świadomości nagłówek wypisany wielkimi literami nad fotografią.
Kiedy zjajany dotarł do upragnionego celu i powiedział o pomyłce, usłyszał od sierżanta, że to niemożliwe.
Mężczyzna tak relacjonował dalszy przebieg zdarzeń.
Tu mnie wszyscy znali i dobrze wiedzieli, że nie jestem żadnym G poszukiwanym przez MO.
Kiedy będziesz występował w telewizji?
Sam fakt, że podobizna Hieronima pojawiła się w gazecie oraz w telewizji uznawali za coś niesamowitego.
Prawidłowe zdjęcie przedstawiające Antoniego w eleganckim garniturze ukazało się we wtorek 18 czerwca.
Mniej więcej w tym samym okresie na komendę udał się syn Feliksy G., która 10 czerwca zmarła w swoim domu w Kosowie.
Milicjanci znów nie mieli wątpliwości, że złoczyńcą jest poszukiwany Antoni G. Zamordowana Feliksa, mieszkająca w tej samej miejscowości, była matką jego ojca chrzestnego, więc prawdopodobnie dobrze znała napastnika.
W poniedziałek, 24 czerwca 1974 roku, planował konsumpcję bułki angielki, ale już nie zdążył zanurzyć w niej zębów.
Gdy na chwilę odwrócił głowę w stronę drogi, zauważył przechodzącego przez nią zaniedbanego osobnika z nieszczęsną bułką angielką w ręce.
Na chwilę stracił go z oczu w pobliżu przejazdu kolejowego, ale na szczęście osobliwie wyglądający mężczyzna zwrócił uwagę innej czujnej obywatelki.
W jednej ręce trzymał angielkę, drugą miał w kieszeni.
W tym czasie nadszedł Jan L. i pytał, czy nie widzieliśmy takiego, a takiego człowieka.
El wszedł na ogrodzenie i stamtąd obserwował.
Po chwili przybiegł Stanisław G., ormowiec, którego El zaalarmował po drodze.
A za chwilę brat El, Józef.
Troje dzielnych mężczyzn otoczyło Obdartusa w polu.
Bracia El stanęli po jego bokach, a ormowiec Staszek naprzeciwko.
Pierwsza śmiertelna ofiara, czyli Feliksa G., o której długo nie wiedziano, zaskoczyła go, kiedy plądrował jej mieszkanie.
Niewiele jak zwykle myśląc powalił gospodynię na ziemię silnym ciosem w twarz, a następnie zadzierzgnął na jej szyi chustkę i udusił.
Kiedy oskarżyciel przygotowywał się do nadciągającego procesu, 27 czerwca 1974 roku w Prokuraturze Powiatowej w Piotrkowie Trybunalskim odbyła się podniosła uroczystość wręczenia nagród i dyplomów dla czwórki bohaterskich mieszkańców Kiełczówki.
Obszerna relacja z wydarzenia razem ze zdjęciami została zamieszczona w prasie.
Niestety czarno-białe zdjęcia zacierały wiele różnic.
Oprócz zabójstwa Feliksy G. w Kosowie,
Nawet wojewódzka prasa skąpiła miejsca na relacje z tego procesu.
Wątpliwe, żeby kierował się obawą o ich delikatność i wrażliwość na drastyczne szczegóły.
Rok później historia, która elektryzowała mieszkańców gminy Moszczenica, po raz ostatni wróciła na szpalty za sprawą przywołanego redaktora naczelnego Dziennika Łódzkiego, Konrada Turowskiego.
z perspektywy kolejarza Hieronima, który za sprawą niedbałości milicjantów przez chwilę znalazł się na celowniku społeczeństwa.
Ostatnie odcinki
-
Miał być księdzem, został seryjnym dusicielem |...
29.01.2026 23:15
-
Ukrywał się w ścianach i planował zbrodnię. Dan...
15.01.2026 23:15
-
Wiedział za dużo o Czarnobylu? Śmierć polskiego...
23.12.2025 23:15
-
4 ofiary doktoranta kryminologii | 147
16.12.2025 23:15
-
Fryzjer truciciel z Warszawy. Zrobił to dla koc...
11.12.2025 23:15
-
Kto zabił córkę milionera z Łodzi? | 145
27.11.2025 23:15
-
Krwawy plan 17-latki. Nie miała litości | 144
24.11.2025 23:13
-
Krwawy doktorek z Krakowa. Nie uwierzysz co zna...
11.11.2025 23:15
-
Ludzkie szczątki w lodówce. Para kanibali | 142
21.10.2025 22:15
-
To co znaleźli w walizce przeraziło milicję. ŁÓ...
14.10.2025 22:15