Mentionsy
Tamerlan i Bajazyd Błyskawica | 1396-1405 | cz. 2
Decydujące zwycięstwo nad Tochtamyszem przyniosło Timurowi wielkie łupy i sławę, która wstrząsnęła ziemiami Stepu Pontyjskiego. Po opanowaniu dużej części dawnych ułusuów Czagataja i Hulagu w ręce emira z Samarkandy wpadła Złota Orda, ułus Dżocziego, który co prawda nie wszedł oficjalnie w skład imperium Timurydów ale uznawał zwierzchność kalekiego emira. Ludzie Timura spokojnie wracali na południe pokonując przełęcze kaukaskie objuczeni łupami z Saraju, Tany i Astrachania, za sobą zostawili zdruzgotaną Złotą Ordę, która pogrążała się w wojnach domowych.
Subskrybuj archiwalne odcinki:
https://creators.spotify.com/pod/show/michal-kuzniar/subscribe
Wesprzyj mnie na:
https://patronite.pl/mrocznewieki
https://buycoffee.to/mrocznewieki
https://suppi.pl/mrocznewieki
Mroczne Wieki to podcast historyczny prowadzony przez Michała Kuźniara w całości oparty na publikacjach (naukowych i popularnonaukowych), tekstach źródłowych oraz własnych wnioskach.
Okładka: Stanisław Chlebowski "Bajazyd na dworze Tamerlana"
Opracowania:
Beckwith C., Imperia Jedwabnego Szlaku, PIW, 2020.
Małowist M., Tamerlan i jego czasy, PIW, Warszawa 1991.
Marozzi J., Tamerlan. Miecz Islamu, Zdobywca Świata, Amber, Warszawa 2006.
Saunders J. J., The History of the Mongol Conquests, University of Pennsylvania Press 2001.
Szukaj w treści odcinka
Decydujące zwycięstwo nad Tochtamyszem przyniosło Timurowi wielkie łupy i sławę, która wstrząsnęła ziemiami Stepu Pontejskiego.
Po opanowaniu dużej części dawnych Ułusów, Czagataja i Hulagu, w ręce emira z Samarkandy wpadła Złota Orda, Ułus Dżociego, który co prawda nie wszedł oficjalnie w skład Imperium Timurydów, ale uznawał zwierzchność kalekiego emira.
Jego wielkie zwycięstwa opiewali na bieżąco perscy i ujgurscy kronikarze, ale Timur przeczuwał chyba, że księgi nie są materiałem równie trwałym jak kamień.
Póki co dzielił swój czas między wojny i wielkie inwestycje.
Tak było z pewnością w przypadku wielkiego meczetu Bibi Hanum w Samarkandzie, którego konstrukcję zlecił tuż przed swoją ekspedycją do Indii w 1396 roku.
Gdy niecałe dwa lata później Wielki Emir powrócił do swojej stolicy, jego oczom ukazała się niemal ukończona świątynia.
Wielki Emir zawrzał gniewem i natychmiast skazał głównego architekta, Muhameda Dżalada, na śmierć.
W przypadku meczetu Bibi Hanum, wznoszonego dla najważniejszej żony emira, jego gorąca krew wpłynęła ostatecznie negatywnie na całą inwestycję.
Miał podobno własnoręcznie rzucać im wielkie kawały pieczonego na rożnach mięsa, którymi nagradzał wyjątkowo pracowitych.
Wielki meczet rósł jak na drożdżach, ale pośpiech odbił się na jego konstrukcji.
Krótko po śmierci Timura pierwsze cegły z wielkiej kopuły zaczęły spadać na posadzkę świątyni.
Dzisiaj dzięki pracom restauracyjnym w ostatnich dekadach wielki meczet Tamerlana jest jedną z najwspanialszych atrakcji turystycznych Samarkandy.
Na otarcie łez mamy jednak majestatycznie olbrzymi pomnik emira Timura, wzniesiony tuż obok ruin przez Uzbeków, którzy w krwawym emirze widzą protoplastę swego młodego kraju i narodu.
Wiemy, że oczkiem w jego głowie były przedsięwzięcia irygacyjne i budowa wielkich kanałów, które miały w perspektywie lat przynieść rozkwit lokalnemu rolnictwu opartemu na uprawie pszenicy, bawełny i winorośli.
Timur dbał o swoją ojczyznę leżącą między dwoma wielkimi rzekami, hojnie obsypując ją darami i udogodnieniami.
Osadzano ich przymusowo w Samarkandzie lub jej okolicach, dając jakieś niewielkie poletko, opuszczoną chałupę i kilka zwierząt na dobry start.
Timur zamierzał ponownie uczynić Mawarannar wielkim, chociaż tak po prawdzie to rejon ten po raz pierwszy i zarazem ostatni w swoich dziejach stał się prawdziwym sercem politycznym i kulturalnym Eurazji właśnie za jego życia.
Nie wszyscy chyba zdawali się doceniać wspaniałą myślność wielkiego emira.
Dziesiątki tysięcy przymusowo deportowanych ludzi zdoła opuścić Mawarannar dopiero po zgonie Wielkiego Emira w 1405 roku, korzystając z rozprężenia i chaosu, jaki zapanuje na pewien czas w jego osieroconym imperium.
Za jego życia mówiono, że podobnie jak w państwie Chingishana, tak w domenach Wielkiego Emira człowiek mógłby bezpiecznie przejść cały kraj ze sztabą srebra na głowie, nie niepokojony przez żadnego rozbójnika.
Utworzenie jednego, wielkiego, stabilnego wewnętrznie imperium pozwoliło na intensyfikację wymiany handlowej, którą dodatkowo wzmocniło zniesienie przez Timura większości ceł wewnętrznych.
Analfabetyzm wielkiego emira nie przeszkadzał mu w docenieniu znaczenia tej wielkiej strefy wolnego handlu dla wpływów budżetowych.
Wielki Emir znalazł sobie bowiem inną ofiarę.
W 1398 roku 90-tysięczne wojsko ruszyło na południe, przedzierając się po drodze tymi samymi drogami i przełęczami, które 17 wieków wcześniej pokonywał wielki Iskander, macedoński król, o którego dokonaniach Timur chętnie słuchał.
Podczas jednego z jego etapów Wielki Emir został przez swoich ludzi opuszczony na linach ze skalnej przepaści 300 metrów w dół.
Wielki Emir nie zignorował tej euforii.
Uświadomił sobie, że stoi w samym sercu Indii, pod wielkim miastem, bronionym przez kilkudziesięciotysięczną armię dysponującą ponad setką słoni bojowych, z którymi praktycznie nigdy wcześniej nie walczył, a do tego w obozie ma kilkadziesiąt tysięcy pojmanych mężczyzn, którzy mogą w razie niepowodzenia stać się piątą kolumną.
Na wszelki wypadek zlecił wykopanie rowów przed pozycjami kawalerii, której konie nie były przyzwyczajone do smrodu wielkich czworonogów i mogły w panice rzucić się do ucieczki, gdyby tamte zbytnio się do nich zbliżyły.
Oddziały kawaleryjskie obydwu stron zmierzyły się wkrótce w walce, w której szybko zaczęły dominować zastępy emira Samarkandy.
Kolejnego dnia, to jest 17 grudnia, starszyzna miasta wystosowała do Timura prośbę o kapitulację na łagodnych zasadach, na co wielki emir chętnie przystał.
W styczniu Wielki Emir rozpoczął powrót do Samarkandy.
W Delhi zniewolono wszystkich kamieniarzy, jacy wpadli w ręce Timura, który zamierzał wykorzystać talenty tych rzemieślników do wzniesienia wielkiego meczetu w Samarkandzie, czerpiącego podobno inspirację z podobnej świątyni, jaką widział na własne oczy w Delhi.
Sporą część trasy powrotnej wielki emir musiał spędzić w lektyce niesionej przez tragarzy, tak aby omijać większe nierówności terenu sprawiające ból władcy.
Wysłannicy Wielkiego Emira zbadali sprawę i całą winą za zajścia obciążyli doradców Miranszacha, których natychmiast stracono.
Rozwścieczony do żywego Timur nakazał stracić kobietę, czemu ostatecznie zapobiegło jedynie wstawiennictwo paru innych pań z dynastii, które zdołały przekonać wielkiego emira, że małżonka jego wnuka jest w ciąży z Halilem i choćby z tego względu należałoby ją oszczędzić.
Od tej pory wielki emir mógł skupić się już tylko i wyłącznie na zachodnich sąsiadach.
Końcem 1399 roku Wielka Armia Timura ponownie ruszyła na nową ekspedycję, tym razem kierując się do Karabachu, górskiego regionu, który Wielki Emir szczególnie upodobał sobie jako zimową kwaterę.
Spora część korespondencji między sułtanem i emirem zachowała się do naszych czasów przynajmniej w odpisach.
Pomimo tego wielki emir ewidentnie czuł respekt przed przeciwnikiem i przynajmniej udawał chęć załatwienia spraw polubownie.
W końcu Wielki Emir uznał zajęcie neutralnej fortecy Sivas, leżącej między ziemiami dwóch imperiów, za kasus belli.
Czoła stawiła mu najsilniejsza w regionie armia mamelucka, ale mongolsko-tureckie siły Wielkiego Emira, wzmocnione dziesiątkami słoni bojowych zdobytych pod Deli, nie miały większego problemu z rozbiciem Egipcjan.
Mamelukowie przysłali do obozu Timurydów paru ludzi udających derwiszów, uzbrojonych w skrzętnie ukryte sztylety, którymi mieli zamiar pozbawić życia emira zaraz po znalezieniu się w jego bezpośrednim otoczeniu.
Los Damaszku nie był zupełnie obojętny sułtanowi i jego dworzanom, którzy przysłali do obozu Timura delegacje uczonych i duchownych mających negocjować z wielkim emirem warunki jego odstąpienia od miasta lub w razie konieczności łagodnej kapitulacji.
Wśród nich był wielki historyk Ibn Khaldun, którego Timur z miejsca obdarzył wszelkimi uprzejmościami.
Zafascynowany historią Emir spędzał sporo czasu na rozmowach w cztery oczy z autorem największej w ówczesnych czasach publikacji o dziejach Berberów i Arabów.
Zaskoczony Ibn Haldun natychmiast odmówił, oferując wielkiemu emirowi czworonoga za darmo, na co z kolei nie chciał się zgodzić wyjątkowo w tym momencie honorowy Timur.
Ibn Haldun mógł spędzać czas z Timurem także podczas ulubionej gry Wielkiego Emira, jaką były szachy.
Niektórzy przypisują nawet wynalezienie jej zasad właśnie emirowi z Samarkandy, chociaż nie jest to pewne.
Na wielkiej planszy szachów Tamerlana znajdowało się znacznie więcej pionków, w tym takie jak żyrafy, lwy czy byki, które najczęściej poruszały się w stylu podobnym do naszych koni, tyle że zakres ich ruchu był często znacznie większy.
17 marca w mieście wybuchł wielki pożar, który strawił nawet część słynnego na cały świat islamu meczetu u Majadów, świątyni istniejącej od schyłku VII wieku, czyli od czasów pierwszych kalifów.
Tuż przed pożarem żołdacy Timura urządzili we wnętrzu meczetu pijacką orgię ciesząc się łupami wydartymi pokonanemu miastu, kosztownościami, winem i kobietami, które wykorzystywano na posadzkach wielkiej świątyni.
Sam Emir bronił się później, że nie wydał żadnego rozkazu podłożenia ognia i w ogóle nie wiedział o całej orgi, przemocy i rabunku, gdyż ucztował z rodziną w obozie, a dźwięki muzyki i gwara gości zagłuszały hałasy dobiegające z pogrążonego wagoni Damaszku.
Po złupieniu wielkiego miasta Timur wycofał się z Syrii, w której nie było już nic o porównywalnej wartości, co można byłoby obrabować.
Ocaleć miały jedynie meczety i medresy, jako dowód na pobożność wielkiego zdobywcy.
Gdy Wielki Emir przez ostatnie dwa lata bawił się zapałkami w Syrii i Iraku, Bayazid zdołał nawet odzyskać utracone wcześniej miasta, takie jak Sivas.
Ibn Khaldun notował, że już pod Damaszkiem Emir miał wyraźne problemy z chodzeniem o własnych siłach.
Z typowym jeźdźcą Wielkiego Emira Bayazyd mógł przeciwstawić swoich ciężkozbrojnych spachisów, którzy pod Nikopolis bardzo zręcznie rozprawili się z kwiatem europejskiego rycerstwa.
Wielki Emir nie poprzestawał na tym.
Wielki Emir wkroczył do regionu, prowadząc olbrzymią, być może nawet 140-tysięczną armię, z którą po kolei przejmował nadgraniczne miasta.
Historycy często zadawali sobie pytanie o to, czy okrucieństwa Wielkiego Emira wynikały z chęci zasiania strachu, czy też po prostu czerpał z nich jakąś satysfakcję.
Maszerując przez Azję Mniejszą, Wielki Emir stanął pod miastem Kajzerii, przy którym zatrzymamy się przez moment.
Z pewnością miał świadomość istnienia w odległej przeszłości czegoś takiego jak Imperium Romanu, podobnie jak wiedział o podbojach Aleksandra Wielkiego.
Azjatycki zdobywca prowadził swój pług, wyrywając głębokie bruzdy w ziemi przesiąkniętej kośćmi tych, którzy pamiętali czasy innych wielkich postaci działających w okolicy.
Wielki Emir nie miał jednak zbyt wiele czasu na kontemplowanie dawnych dziejów.
Siły Timura, z którymi Emir wkroczył do Azji Mniejszej, zdążyły już nieco stopnieć, ponieważ część swoich ludzi musiał zostawić po drodze jako garnizony w zdobywanych miastach, ale pomimo tego ciągle miał przewagę liczebną nad tureckim sułtanem.
Pod Ankarą mieli swoim impetem i odwagą zrobić wielkie wrażenie nawet na Timurze, który przyrównał ich do lwów.
Skuszeni wizją łupów, jakimi z pewnością podzieli się z nimi znany z hojności Wielki Emir.
Wielki Emir rzucił do natarcia wszystkie swoje siły na całej długości frontu, spychając armię turecką z pola bitwy.
Powiadano, że Bajazyd musiał uczestniczyć w ucztach zwycięzcy, siedząc znacznie niżej Wielkiego Emira.
Wyzwolił spod panowania Osmanów wszystkie podbite za czasów Bajazyda państewka, emiraty i sułtanaty, cofając tym samym turecką ekspansję o kilka dekad wstecz.
Wielki Emir zwyczajowo zażądał trybutu i dołączenia jego imienia do piątkowych modłów oraz uwzględnienia ich na monetach, jakie opuszczały egipskie mennice.
Chromy emir zdołał zjednoczyć ponownie Ułusy, Hulagu, Dżociego i Czagataja.
Timur, zapewne już w Azji Mniejszej, myślami był przy wielkiej wyprawie na wschód, która byłaby zwieńczeniem jego barwnego życia.
Z początkiem 1403 roku, po dokonaniu rozbioru państwa Osmanów w Anatolii, wielki emir rozpoczął odwrót na wschód, zahaczając przy tym po raz szósty i zarazem ostatni w swoim życiu o kaukaskie królestwo, które ponownie zapłonęło.
To tutaj w 1404 roku Wielkiego Emira zobaczył na własne oczy Ruy González de Clavijo, wysłany przez króla Kastylii natychmiast po otrzymaniu wieści o wyniku bitwy pod Ankarą.
Sam wielki emir chętnie i uprzejmie przyjął kastylijską delegację w ogrodach jednego z wielu pałaców, jakie wzniósł dla siebie i swojej pęczniejącej dynastii.
Większą część życia spędzał w wielkim namiocie z delikatnego jedwabiu, przenoszonym z miejsca na miejsce.
Widok pierwszej żony wielkiego emira, za którą tren jej sukni niosło pięćdziesiąt dam dworu, musiał uzmysłowić Kastylijczykowi olbrzymią materialną dysproporcję, jaka istniała między tym orientalnym despotą, a każdym, nawet najbogatszym monarchą ówczesnej Europy.
Kastylijscy ambasadorzy na rozkaz Wielkiego Emira zbliżyli się bardzo blisko, tak aby mógł ich zobaczyć.
Jego powieki ciężko opadały na ślepnące oczy, przez które wielki zdobywca niewiele już widział.
Clavijo trafił do Samarkandy akurat w momencie, gdy Timur żenił paru wnuków, organizując przy tym wielki Kurułtaj i wielotygodniowe uroczystości, na które zjechały dziesiątki tysięcy ludzi z Mawarannaru i innych części Imperium.
W ich trakcie Wielki Emir hojną ręką obdarowywał rodzinę, przyjaciół i poddanych.
Po jego nagłej śmierci stary emir wyznaczył na tę funkcję innego wnuka, Pira Muhammeda.
Wielki emir przyzwał człowieka, przeprowadził dochodzenie i skazał go na śmierć przez publiczne powieszenie.
Było to tym bardziej wstrząsające, że namiestnik ów był do tej pory zaufanym człowiekiem emira, który znał go od wielu lat.
Na dworze Wielkiego Emira nie załatwili praktycznie nic.
Podobne problemy miał Franciszkanin Wilhelm z Rubruk podczas wizyty na dworze wielkiego Hanna Monkego półtora wieku wcześniej, ale on był w stanie jakoś wybronić się swoim statusem zakonnika ślubującego ubóstwo i wstrzemięźliwość.
Nagła choroba Wielkiego Emira okazała się nie być jeszcze tą ostateczną.
Pośpiech był tak duży, że Wielki Emir oficjalnie zwolnił rzemieślników i rolników pracujących nad wyekwipowaniem ekspedycji z konieczności brania udziału w pięciu codziennych modlitwach, tak aby mieli więcej czasu na pracę.
Pewnego razu Emir kazał Chińczykom ustąpić miejsca dyplomatom z odległej, niewiele znaczącej Kastylii.
Głównemu ambasadorowi państwa środka w Samarkandzie Wielki Emir już parę lat wcześniej zabronił powrotu do ojczyzny.
Szacunek okazywany dworowi w Pekinie przez wielkiego emira spadał w stopniu równym do tego, jak rosła jego potęga.
Na krótko przed wymarszem na dworze Wielkiego Emira pojawili się niespodziewani wysłannicy, przybywający od człowieka, który odcisnął duży wpływ na karierze Timura.
Jego stan był tak ciężki, że Emir nie był chwilowo w stanie kontynuować ekspedycji.
Krótko po uraczeniu się aromatycznym napojem, wielki emir wyzionoł ducha.
Potem zaś najważniejsi emirowie walczyli mocno, aby kontynuować kosztowną ekspedycję, która miała przynieść sławę i bogactwo.
W momencie, gdy wielki Timur wydawał ostatnie tchnienie w otraże nad brzegami Syrdarii, w jego imperium już toczyła się wojna domowa.
Człowiek, który stworzył jedno wielkie imperium, burząc przy tym parę mniejszych.
Znacznie słynniejszy Tadź Mahal, wzniesiony przez dynastię Wielkich Mogołów, wywodzącą się zresztą od Timura, jest odległym echem skromniejszego małżoleum, w którym spoczął pan szczęśliwych koniunkcji.
Jego sarkofag i mauzoleum otoczyli wianuszkiem swoich grobowców, także wyjątkowo oddani emirowie, pragnący także po śmierci posłusznie okazywać lojalność swojemu zwierzchnikowi.
Tylko w połowie XVIII wieku Nadir Shah, również wybitny zdobywca, zafascynowany Timurem, postanowił zabrać sobie na pamiątkę płytę nagrobną Wielkiego Emira.
Jednostki odciskające tak wielkie piętno na dziejach zdarzają się bowiem raz na kilka stuleci.
Ten wielki konglomerat feudalnych emiratów, sułtanatów i innych państwewek, nie powiązanych niczym poza magnetyczną osobą, charyzmatycznego władcy, zaczął rozsypywać się natychmiast po jego śmierci.
Poddani emirowie!
Nikt nie był w stanie wejść w jego wielkie buty.
Emir z Samarkandy jest także dość przewrotnym przykładem człowieka sukcesu, który realizował swoje marzenia i plany na przekór niskiemu urodzeniu i nabytemu w młodym wieku kalectwu.
Pomimo licznych przeciwności losu, Chromy Emir realizował swoje plany z żelazną determinacją, adekwatną do swojego imienia, kierując się przy tym zasadą właściwą wszystkim wielkim zdobywcom w dziejach.
Ostatnie odcinki
-
Królowie Wysp Kanaryjskich. Rozdział VI - "Równ...
27.01.2026 17:12
-
Neandertalczycy - krewniacy z epoki lodowcowej
22.01.2026 16:46
-
Pierwsi Europejczycy - kiedy ludzie pojawili si...
03.01.2026 08:50
-
Polska Piastów - Książę i poddani, daniny i sąd...
21.12.2025 09:27
-
Polska Piastów - gospodarka, rolnictwo, hodowla...
13.12.2025 18:43
-
Klęska Aten i koniec wojny peloponeskiej | 413-...
06.12.2025 20:04
-
Wojna Peloponeska - Wyprawa Sycylijska Aten | 4...
01.12.2025 19:09
-
Wojna Peloponeska - Wojna Archidamosa i Pokój N...
19.11.2025 11:21
-
Pułapka Tukidydesa i Geneza Wojny Peloponeskiej
09.11.2025 14:47
-
Wojny niewolnicze Republiki Rzymskiej | 135-101...
26.10.2025 13:06