Mentionsy

Mam parę uwag
20.11.2025 09:09

Odcinek 126: "Frankenstein"

W sto dwudziestym szóstym odcinku podcastu "Mam parę uwag" rozmawiamy o filmie "Frankenstein" (2025, reż. Guillermo del Toro). Jak wiele Guillerma del Toro, a jak wiele Mary Shelley znalazło się na ekranie? Co i czemu zmienił reżyser względem oryginału? Kto wygrywa aktorski pojedynek: Oscar Isaac czy Jacob Elordi? Jak bardzo różnił się odbiór "Frankensteina" oglądanego w kinie na dużym festiwalu filmowym oraz w domu na platformie streamingowej? Rozmawiają Julia Taczanowska i Jakub Popielecki.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 32 wyników dla "Guillermo del Toro"

I dzisiaj rozmawiamy o Guillermo del Toro i jego najnowszym Frankensteinie.

No tak, ale to jest co jest ciekawe, że moim zdaniem Guillermo del Toro kręcił wcześniej...

Twórzbiony film Guillermo del Toro.

A, film, gier, model.

I to jest ciekawe, bo ten, który lubię, jest poniekąd takim najprostszym filmem Guillermo del Toro.

Tam Guillermo del Toro nie udaje, że opowiada o relacjach ojców z dziećmi, cokolwiek.

Ale są to filmy, jakby tutaj to, co mam do zarzucenia Guillermo del Toro, że nie robi głębszych filmów, nie to, że on nie ma, bo o to mi chodzi, nie to, że on nie ma dobrych pomysłów, czy nie ma coś do powiedzenia, tylko mówi to w sposób taki oczywisty.

Ale czekaj, bo ja byłem o Blade II i to jest ciekawy taki paradoks, bo poniekąd to Blade był najpierw, nie Blade II Guillermo del Toro, tylko Blade I Stevena Norringtona, jeśli się nie mylę, on był przed Matrixem i to on jakby wprowadził to taką Matrixową stylu, w sensie skóra, karate, kung fu, strzelanie i techniowa na soundtracku.

A jest taki film Guillermo del Toro?

Mam takie poczucie, że kadry kadrami, ale Guillermo del Toro potrafi opowiedzieć obrazem historię.

Guillermo del Toro naprawdę potrafi, tutaj będę go bronić, jeżeli chodzi o jakby mistrzostwo obrazu i opowieści.

To jest taki element kina del Toro, który sprawia, że to nie przeszkadza w tym sensie, że on pracuje jednak w takiej estetyce.

Podobały mi się te przesunięcia, które wprowadził Del Toro, które wydawały mi się, że są przesunięciami na korzyść.

Jak oglądałem film pierwszy raz, to mi się wydawało, że to ma sens, to co robi Del Toro.

Bo u Del Toro, fu, u Mary Shelley, Wiktor nie jest wcale...

I też ta różnica energii między Frankensteinem a potworem jest znacząca, gdzie del Toro tak jakby...

Del Toro rozgrzesza potwora zupełnie.

Więc właśnie o tym mówię, jakby o filmach del Toro, że właśnie na tym polega ta prostota takiego filmu, że jakby wszystko jest ci podane tak w sposób taki, a teraz ci są źli, ci są dobrzy i nie masz tutaj specjalnie jakby żadnego

No więc widzisz, tu właśnie o to chodzi, że u Del Toro masz ładne obrazy, ładne wizualne.

To akurat co Demigo, to ja się zgodzę, że te jej kostiumy są takie bardzo, o jestem gołębicą, o jestem kwiatem, jestem delikatną kobietą.

Na przykład Bernie Wrightson, taki słynny komiksarz, którego pasją życia było, żeby zilustrować Frankensteina i zilustrował Frankensteina, to ten Wrightsonowski Frankenstein z grubsza tak wygląda i dam głowę, jestem pewien, że Del Toro

To to, w jaki sposób Del Toro jest w stanie wycisnąć z widza empatię dla po prostu jakiegoś kadłuba.

Nawet ten Pinocchio, którego zrobił w Del Toro, też jest w zasadzie poniekąd.

Nie wątpię, żeby Carlo Collodi się inspirował Mary Shelley, ale na pewno del Toro kręcąc Pinokio myślał o Frankensteinie.

To jest chyba coś, co dodaje del Toro, tak, to, że potwór jest niezabijalny.

Przypomniał mi się tylko taka anegdota a propos Del Toro.

Bo był taki moment, że Guillermo Del Toro miał kręcić Hobbita, którego ostatecznie nakręcił Peter Jackson i wyszło jak wyszło.

Chyba miały być dwa na etapie, jak Del Toro się tym interesował.

Del Toro zaczął kminić smoka tak, że stwierdził, że smok musi wyglądać tak,

I to coś mówi o tym, jak Del Toro podchodzi do tego, co robi na ekranie.

Ja z kolei nie, ale nie wiem, jakoś Hobbita bym zobaczyła del Toro.

Ja z kolei słyszałam w wywiadzie, jak Del Toro mówił o tym, jak postanowił zapożyczyć sposób kręcenia Spielberga, czyli to Spielberg Face i całe jakby przygotowanie pod Spielberg Face, czyli...