Mentionsy

Kryminatorium
30.12.2024 04:00

Ksiądz prosi o modlitwę za swoich morderców | 350.

W przedostatni dzień 1932 roku doszło w Poznaniu do krwawego zabójstwa, które natychmiast zszokowało całą tamtejszą opinię publiczną. Zaledwie kilkadziesiąt kroków od katedry, życie z ręki bezwzględnych bandytów stracił ksiądz powszechnie w Poznaniu znany, lubiany oraz szanowany. Postawiona na nogi poznańska policja stanęła przed bardzo trudnym zadaniem wyjaśnienia nie tylko jednej z najgłośniejszych, ale także jednej najbardziej wstrząsających zbrodni okresu przedwojennej Polski.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 16 wyników dla "Jan Grelka"

Ostre komentarze i oskarżenia o złą wolę na pewno nie pomagały policjantom w prowadzeniu śledztwa.

Po pierwszych przesłuchaniach policjanci wytypowali kilkudziesięciu młodych mężczyzn z Poznania i okolic, którzy wcześniej karani byli za napady rabunkowe lub kradzieże.

Dobrze znany poznańskim policjantom złodziej i włamywacz, kawaler, bez stałego miejsca zamieszkania.

Jako jego wspólnika wskazano 27-letniego Jana Grelke, także znanego policji złodzieja.

Pomimo publicznych oskarżeń o nieudolność, a nawet złą wolę, policjanci w największej tajemnicy ruszyli w pościg za sprawcami zbrodni.

Poznańskie władze policyjne doskonale zdawały sobie sprawę, że od wyniku tej pogoni zależeć będzie nie tylko reputacja miejscowych policjantów, ale także, może i przede wszystkim, spokój w mieście, bo nastroje wśród mieszkańców zaczynały już osiągać punkt wrzenia.

Upór policjantów w wytropieniu poznańskich przestępców bardzo szybko przyniósł pożądany efekt.

Policjanci puścili się za nimi w pogoń.

Bednarczyk i Grelka biegli w kierunku parku Wilsona.

Nie rozdzielili się, aby utrudnić pogoń ścigającym ich policjantom.

Kilkaset metrów dalej obaj potwornie już zmęczeni uciekinierzy wpadli w końcu w ręce policjantów.

Bednarczyk dopiero od policjantów dowiedział się, że ksiądz Masłowski wcale nie sięgał po broń.

Bednarczyk bez cienia wahania potwierdził, że to właśnie Jan Grelka był jego wspólnikiem w zakończonym tragicznie napadzie rabunkowym i że razem już kilka dni wcześniej zaplanowali, że obrabują na Ostrowie Tumskim jakiegoś księdza.

W przeciwieństwie do Bednarczyka, który w pełni przyznał się do winy, a nawet wydawał się być dumny z zabicia księdza, Jan Grelka wszystkiego się wyparł.

Grelka wciąż twierdził, że z napadem nie miał nic wspólnego, a Bronka spotkał tamtego wieczoru już po zabiciu przez niego księdza.

Oczywiście zarówno Bronisław Bednarczyk, jak i Jan Grelka zostali skazani na karę śmierci przez powieszenie.

0:00
0:00