Mentionsy
Milion euro okupu i "obcinacze palców". Co stało się z córką przedsiębiorcy?
Porwanie Eweliny Bałdygi do dziś pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych polskich spraw kryminalnych początków XXI wieku. W maju 2005 roku 21-letnia studentka została uprowadzona z parkingu w Warszawie. Policja powiązała porwanie z tzw. gangiem "obcinaczy palców". Mimo upływu lat, długiego śledztwa i powstania licznych teorii i plotek, los młodej kobiety wciąż nie został w pełni wyjaśniony.
Szukaj w treści odcinka
Zbieraj smaki, wygrywaj nagrody.
Odwiedzaj restauracje w Elektrowni Po Wiśle poza strefą food hall.
Zbieraj pieczątki w aplikacji i odbierz kartę podarunkową o wartości 200 zł na kolejne spotkanie przy stole.
Elektrownia Po Wiśle.
Kulinarna stolica Warszawy.
Pieniądze dają możliwość spełnienia najskrytszych pragnień i zapewniają względne bezpieczeństwo i życiową stabilność.
Jednak gdy ktoś o złych intencjach i ktoś pozbawiony ludzkich odruchów postanawia wykorzystać czyjś ogromny sukces dla własnych niecnych celów, wtedy majątek staje się przekleństwem, a sukces największym koszmarem.
Historie, które wstrząsnęły światem elit.
Olga Hering prezentuje Zbrodnie z wyższych sfer.
Józef Bałdyga, który dotychczas był kierownikiem masarni we wsi Łyse, zaciąga kredyt w wysokości 300 tysięcy złotych i podejmuje decyzję, która na zawsze odmieni jego życie.
Mężczyzna postanawia zawalczyć o siebie i decyduje się na zakup własnej wytwórni wędlin, a ten ryzykowny ruch okazuje się jednak być straszny.
strzałem w dziesiątkę.
Józef ze zwykłego pracownika zamienia się we właściciela przedsiębiorstwa i na przestrzeni kilku kolejnych lat tworzy potęgę przetwórstwa mięsnego.
Jego firma rozrasta się w ekspresowym tempie i staje się jedną z największych w branży, o czym najdosadniej mówią liczby, bo fabryki należące do Józefa produkują kilkaset ton wędlin dziennie.
Za sukcesem biznesowym idzie satysfakcja, podziw, ale i oczywiście ogromne pieniądze.
Józef trafia na listę Forbesa, gdzie wielokrotnie zajmuje zaszczytne miejsce wśród stu najbogatszych Polaków.
Nie jest jednak głodny sławy i żądny uwagi.
Nie udziela się w mediach, nie epatuje bogactwem publicznie.
Wiedzie spokojne i dostatnie życie wraz z żoną i trójką dzieci.
I nic nie zapowiada, że ten idealny obraz może zostać jakkolwiek zaburzony.
Jednak wszystko się zmienia, gdy nadchodzi poniedziałek 30 maja 2005 roku.
To właśnie dzisiaj najmłodsza z rodzeństwa, 21-letnia Ewelina, po raz kolejny rusza na uczelnię.
Dziewczyna studiuje na Wyższej Szkole Zarządzania w Warszawie i jak każdego dnia, gdy ma zajęcia, dojeżdża do stolicy swoim samochodem, który zawsze parkuje przy ulicy Domaniewskiej na parkingu firmy produkującej kuchenny sprzęt.
Ten dzień od samego rana jest zupełnie zwyczajny.
21-latka zostawia swoje czarne sportowe BMW na ostrołęckich tablicach na parkingu i rusza na zajęcia, które kończy około godziny 18.
Od razu po ostatnim wykładzie zabiera swoje rzeczy i rusza z powrotem na parking.
Planuje wrócić do rodzinnego domu, w którym mieszka z rodzicami.
W drodze do auta wysyła jeszcze smsa do swojej mamy, którą informuje, że będzie niedługo.
i że mogą spodziewać się jej po godzinie 19.00.
Kiedy Ewelina spokojnym krokiem zbliża się do swojego pojazdu, nie zwraca najmniejszej uwagi na zaparkowany obok samochód.
To zwyczajny biały Ford Transit o rejestracjach zaczynających się od liter WGS.
Kobieta, nie przeczuwając niczego złego, po prostu wchodzi między zaparkowane auta, łapie za klamkę swojego samochodu i już chce ją nacisnąć,
Jednak w tym samym momencie drzwi sąsiadującego pojazdu otwierają się z impetem, a z transita wyskakuje wysoki mężczyzna, który łapie Ewelinę za szyję, po czym wciąga ją do białego dostawczaka.
Następnie jak gdyby nigdy nic, biały Ford spokojnie odjeżdża z parkingu, a zaraz za nim rusza zaparkowane niedaleko auto osobowe, które wyraźnie je eskortuje.
Ewelina znika niemal niezauważona.
Niemal, ponieważ całe zdarzenie rejestruje kamera przemysłowa znajdująca się na pobliskim budynku.
Niestety obraz jest na tyle niewyraźny, że nie da się rozpoznać na nim twarzy mężczyzny porywającego młodą kobietę, ani nie sposób odczytać pełnych numerów na tablicy rejestracyjnej.
Zaledwie dwie godziny później, na ulicy Stoczniowców, niedaleko wału Miedzeszyńskiego.
Przechodnie są świadkami podpalenia samochodu, białego Forda Transita, a całe zdarzenie zgłaszają służbom.
Na tym etapie nikt jeszcze nie wie, że to coś więcej niż akty wandalizmu.
O powadze sytuacji nie wiedzą też jeszcze bliscy Eweliny.
którzy nie przeczuwając niczego złego zajmują się swoimi sprawami i idą spać, lecz gdy budzą się rano i widzą, że Ewelina nie wróciła na noc do domu i że nie da się z nią skontaktować, od razu wszczynają alarm.
Gdy tylko orientują się, kim jest zaginiona studentka i jak duży majątek posiada jej ojciec, czują, że sprawa jest poważna i od samego początku podejrzewają, że najpewniej młoda dziewczyna została uprowadzona dla okupu.
I niestety, ta wersja bardzo szybko się potwierdza, kiedy 5 dni później, 5 czerwca, na telefon ojca zaginionej, Józefa, dzwonią porywacze.
Ten pierwszy telefon jest wstrząsający, ponieważ bandyci odtwarzają podczas rozmowy nagranie, na którym słychać głos Eweliny.
Dziewczyna jest przerażona.
Płacze i krzyczy, by rodzina zrobiła wszystko, by jej nie zabijano.
Jej rozpacz i strach rozrywa serca bliskich, którzy gotowi są zrobić wszystko, by Ewelina wróciła do domu cała i zdrowa.
Wskazówki, jak ma do tego dojść, pojawiają się natychmiast.
Po połączeniu milioner otrzymuje wiadomość SMS o treści Zbieraj, żebyś miał 500 tysięcy euro.
Jak zbierzesz, wyślij SMS na ten numer i załatwiamy sprawę.
Jak zrobisz to, jak mówię.
i policji nie będzie, to masz moje słowo, że jak najszybciej będzie w domku.
Rodzina uprowadzonej dziewczyny rozpoczyna gromadzenie tak ogromnej gotówki.
500 tysięcy euro to równowartość ponad dwóch milionów złotych, a zaledwie dwa dni po pierwszym telefonie 7 czerwca pojawiają się kolejne wskazówki.
Pan Józef otrzymuje nagranie z głosem mężczyzny, który informuje go, że przekazanie okupu ma odbyć się wieczorem 10 czerwca, czyli za trzy dni.
Wieści na temat Eweliny nie ma na ten moment żadnych, a bliscy umierają ze strachu i modlą się o jedno, by była cała i zdrowa.
I gdy mijają trzy dni i jest 10 czerwca, ojciec Eweliny, zgodnie z zapowiedzią, dostaje wiadomość SMS z pytaniem.
Gotowy?
Gdy udziela odpowiedzi twierdzącej, niemal natychmiast przychodzi drugi SMS.
To bierz sos i pięć dużych toreb reklamowych i leć pod dom swojego syna.
Pan Józef wykonuje polecenie.
Ale jako, że nie czuje się pewnie za kierownicą, a tym bardziej pod wpływem tak ogromnych emocji, uprzedza porywaczy, że nie będzie sam, bo musi poprosić o pomoc w kierowaniu autem.
Będzie mu towarzyszył Łukasz, chłopak jego uprowadzonej córki.
Przestępcy nie wnoszą obiekcji i są w kontakcie z bliskimi Eweliny.
Gdy pan Józef i Łukasz są w samochodzie, na bieżąco wysyłają im adresy, pod które mają się udać.
Mężczyźni najpierw kierowani są do Łomży, następnie do Wyszkowa, tylko po to, by zaraz dostać wiadomość, że muszą udać się z powrotem do Warszawy.
W stolicy najpierw kierowani są pod dworzec, następnie przestępcy każą im stanąć pod hotelem Marriott.
Sposób działania porywaczy jasno wskazuje na to, że chcą upewnić się, że za samochodem bliskich Eweliny nie porusza się nieoznakowany radiowóz bądź detektyw pod przykrywką.
Kiedy mężczyźni stoją już pod hotelem w centrum Warszawy, pan Józef otrzymuje wiadomość,
z której wynika, że ma sam wysiąść z auta, wsiąść w taksówkę i pojechać pod hotel Ibis, znajdujący się niedaleko stadionu piłkarskiego Polonii Warszawa.
Niestety, tutaj pojawia się problem.
Ojciec porwanej kobiety informuje przestępców, że nie ma przy sobie okularów i że nie będzie w stanie odczytywać wiadomości SMS z kolejnymi wskazówkami.
Z początku porywacze węszą w tych słowach podstęp, jednak ostatecznie to chłopak Eweliny otrzymuje wiadomość, która brzmi następująco Łukasz, ty lecisz dalej taksi z sosem, a stary idzie do hotelu i czeka.
Tak też się dzieje i chłopak następnie kierowany jest na ulicę Mostową, potem na aleję Jana Pawła II, gdzie ma zatrzymać się pod numerem 56.
Następna wiadomość, którą Łukasz otrzymuje, przeraża mężczyznę.
To wulgarny SMS.
Większość słów w nim zawartych to najgorsze przekleństwa.
Widać, że porywacz piszący wiadomość jest wściekły.
Między licznymi wulgaryzmami nakazuje, by Łukasz przekazał ojcu Eweliny, że wie, że poinformowali policję.
Teraz żądają miliona euro, a Ewelinę za ten numer czeka kara, którą nagrają na dyktafon i wyślą ojcu.
Na końcu porywacz wysyła jeszcze groźbę do samego Łukasza i kończy kontakt.
Przerażony tym, co właśnie się wydarzyło, chłopak natychmiast kontaktuje się z panem Józefem, który jest zszokowany obrotem sytuacji.
Mężczyzna zarzeka się, że w akcję nie zostały zaangażowane żadne służby i że musiało dojść do fatalnej pomyłki.
Porywacze musieli coś źle zrozumieć.
I jest to tragiczna prawda.
Także z notatek policyjnych dotyczących tej sprawy dowiadujemy się, że rzeczywiście oprócz pana Józefa i Łukasza nikt nie wiedział o planach dostarczenia okupu.
Szansa na to, by Ewelina wróciła dzisiaj do domu przepada i to w tak niezrozumiały sposób.
Porywacze milczą i nikt nie wie co dalej.
Dopiero sześć dni po nieudanym przekazaniu okupu 16 czerwca na telefon mamy Eweliny przychodzi wiadomość.
To kolejne nagranie, na którym słychać głos jej porwanej córki.
Dziewczyna jest przerażona, płacze i krzyczy, że obcięto jej włosy, a że jutro zaczną jej obcinać kolejne części ciała.
Te uczucia potęguje fakt, że nic nie wskazuje na to, by bandyci mieli jakiekolwiek ludzkie uczucia.
Ojciec porwanej dostaje kolejne wulgarne smsy z groźbami i jednocześnie porywacze żądają od niego miliona euro okupu.
Jeżeli takich pieniędzy im nie dostarczy, zapewniają, że zaczną krzywdzić Ewelinę i zaczną od obcięcia jej palca u nogi.
Informują go także, że pod tablicą wjazdową do Wyszkowa...
Czeka na niego pewna przesyłka.
Dopiero następnego dnia, po sprawdzeniu tego samego miejsca, trafia na reklamówkę.
Gdy ją otwiera, uginają się pod nim nogi.
W środku znajduje obcięte włosy.
Nie ma wątpliwości.
To włosy Eweliny.
Porywacze odzywają się ponownie cztery dni później, 20 czerwca wieczorem.
Ponawiają swoje żądania, jakim jest zapłata miliona euro okupu.
Pan Józef zgodnie z prawdą informuje osoby przetrzymujące jego córkę, że nie dysponuje aż takimi środkami.
Jest w stanie dobrać jeszcze więcej gotówki, zapłacić niespełna 600 tysięcy euro, ale większa kwota jest teraz dla niego nieosiągalna.
Oczywiście te słowa budzą gniew ze strony bandytów, których nie obchodzą żadne wymówki.
Grożą, że obetną palce porwanej Ewelinie, ale po chwili pytają, czy Łukasz.
Chłopak porwanej byłby w stanie dostarczyć im pieniądze, kiedy tylko dadzą znak.
Po otrzymaniu odpowiedzi twierdzącej kontakt się urywa, ale wygląda na to, że porywacze zaakceptowali niższą kwotę okupu.
Osiem dni później, 28 czerwca, chłopak Eweliny po raz kolejny otrzymuje instrukcję dotyczące przekazania okupu.
Pieniądze umieszcza w dwóch dobrze związanych reklamówkach i wyrusza na stację paliw przy ulicy Radzymińskiej w Warszawie.
Następnie porywacze kierują go na dworzec Wileński, skąd taksówką ma udać się pod market na trasie toruńskiej.
Gdy jest na miejscu otrzymuje kolejną wiadomość.
Teraz ma udać się na most, w którego okolicy przy skręcie na Żoliborz ostatecznie przekazuje dwie reklamówki z gotówką.
zamaskowanemu mężczyźnie stojącemu za ekranem dźwiękochłonnym.
Wreszcie przekazanie pieniędzy doszło do skutku i czas na ruch ze strony porywaczy.
Przekazali tyle ile mówili, więc mają szczerą nadzieję, że to już koniec koszmaru i że lada chwila do ich drzwi zapuka Ewelina cała i zdrowa.
Nie wraca do domu.
Następny kontakt bliskich z porywaczami ma miejsce dopiero dwa tygodnie później, 14 lipca, ale jest kompletnym zaskoczeniem.
Przestępcy jak gdyby nigdy nic informują rodzinę, że wciąż obowiązuje umowa zapłaty miliona euro i że muszą zdobyć resztę pieniędzy, żeby transakcja wymiany dobiegła końca.
Na tym informacja od porywaczy urywa się, zostawiając bliskich 21-latki w rozpaczy.
Nie wiedzą nawet, czy Ewelina nadal żyje.
Nie są też w stanie uzbierać żądanej kwoty i boją się, że porywacze spełnią swoje groźby.
Żadnych nowych wieści nie ma aż do 4 sierpnia, kiedy to ojciec Eweliny dostaje nagranie z głosem swojej córki.
Wiem, że bardzo się martwicie o mnie i chciałabym was trochę uspokoić i powiedzieć, że nic mi nie jest.
Nikt mnie nie krzywdzi.
Od początku wiem, że zostałam porwana dla miliona euro i taka kwota musi być wpłacona.
Nie wiem jak to się stało, że została zapłacona kwota 576 tysięcy.
Ale wypuszczą mnie dopiero wtedy, gdy zapłacicie resztę.
To jest pierwsza część programu.
Druga to taka, że musisz odpowiedzieć na zadane przeze mnie pytania.
W dalszej części nagrania dziewczyna pyta się czemu przekazana została niepełna kwota, kiedy i gdzie doszło do przekazania okupu i kto był przy tym obecny.
Na koniec Ewelina prosi ojca, by ten ufał tylko swojej żonie.
Bliscy porwanej są skołowani.
Dochodzą do wniosku, że głos Eweliny brzmiał jak jej, ale był nienaturalnie spokojny.
Dziwi ich także treść zadanych pytań.
Wszystko wskazuje na to, że porywacze manipulują porwaną bądź stosują inne metody na zapewnienie sobie jej posłuszeństwa.
Ich wątpliwości budzi też ostatnie zdanie, które odczytane zostaje przez niektórych jako zwrócenie uwagi w kierunku Łukasza.
Ale rodzice od razu odsuwają od siebie tę myśl.
Przecież jest bardzo przejęty i zaangażowany w pomoc w odbiciu dziewczyny.
Sam ryzykował i to nie raz.
Nie podejrzewają go o współudział w porwaniu Eweliny.
Nie zmienia to jednak faktu, że bliscy porwanej dziewczyny nie są w stanie spełnić żądań porywaczy.
Nie mają jak zdobyć tak wielkich pieniędzy, o czym informują bandytów, co skutkuje.
całkowitym zerwaniem kontaktu.
I gdy mijają kolejne dni, a Ewelina nie wraca do domu, ani porywacze już nie kontaktują się z rodziną, o dramatycznej sytuacji wreszcie poinformowana zostaje policja, która wkracza do akcji.
Wcześniej przekazywanie okupu nie było przez nich kontrolowane.
W wyniku działań śledczych funkcjonariusze policji dochodzą do wniosku, że za porwaniem Eweliny może stać gang obcinaczy palców.
Jest to odłam aktywnej w tych czasach grupy mokotowskiej.
zorganizowanej grupy przestępczej działającej na terenie Warszawy i okolic, zajmującej się handlem nielegalnymi substancjami, wymuszaniem haraczy oraz, co ważne w tej sprawie, porwaniami dla okupu.
Gang obcinaczy palców na przestrzeni lat porwał co najmniej 21 osób i wyłudził okupy o wysokości 7 milionów złotych.
Liczba porwań nie jest jednak pewna, równie dobrze mogło być ich dwa lub nawet trzy razy więcej, czego nie wykluczają śledczy trzech ofiar uprowadzonych przez grupę.
Za sprawą intensywnych działań i pomocy informatorów śledczy odnajdują dom w powiecie mińskim.
w którym miała być przetrzymywana 21-latka oraz inny porwany.
Na miejscu zabezpieczają ślady wskazujące, że Ewelina tu przebywała.
Dom wynajmowany był przez czterech członków gangu obcinaczy palców, jednak zgromadzone dowody nie wystarczają, by wykazać, że tu przetrzymywana była dziewczyna, ani by postawić mężczyzn w stan oskarżenia.
Mimo ogromnych nadziei, ślad po Ewelinie urywa się, tak samo jak urwał się kontakt z porywaczami.
Na przestrzeni kolejnych miesięcy, a potem lat, do śledczych jak i rodziny uprowadzonej kobiety docierają różne, nieoficjalne i niepotwierdzone informacje o jej losie.
Według wielu z nich dziewczyna nie żyje.
A wcześniej przeżyła horror.
Miała być wielokrotnie gwałcona oraz okaleczana.
W 2007 roku pojawiła się informacja o taśmie, na której rzekomo zarejestrowano tortury, jakich doświadczyła Ewelina.
Jeden z przesłuchiwanych świadków zeznał, że dziewczyna została zamordowana po tym, jak w czasie gwałtu ściągnęła kominiarkę jednemu z porywaczy.
oddanie części udziałów jego zakładu za bezcen, a porwanie miało być zemstą za jego opór.
Żadna z powyższych informacji nie została jednak nigdy oficjalnie potwierdzona, a wokół sprawy porwania Eweliny...
Narosło wiele plotek.
Być może część z nich było specjalnie rozsiewanych, aby doprowadzić do jeszcze większej dezinformacji i wywołania chaosu w pracy funkcjonariuszy.
W sierpniu 2009 roku, cztery lata po porwaniu córki właściciela, hala produkcyjna firmy pana Józefa staje w ogniu i zostaje doszczętnie zniszczona.
Czy to znak, że rodzina dalej obserwowana jest przez osoby ze świata przestępczego?
A może to po prostu nieszczęśliwy wypadek?
Śledztwo dotyczące porwania Eweliny jest mozolne i długotrwałe, a ogólnopolskie media zarzucają policji nieudolność i niedbałość.
Mają ku temu podstawy, gdyż jeden z funkcjonariuszy zabiera ze sobą do domu dowody rzeczowe, tłumacząc się później nieuwagą.
We wrześniu 2022 roku, ponad 17 lat po porwaniu Eweliny, wreszcie zostają postawione zarzuty karne dwóm członkom Grupy Mokotowskiej.
Grzegorz K., pseudonim Ojciec i Tomasz R., pseudonim Pikus, zostają oskarżeni o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, uprowadzenie i pozbawienie wolności Eweliny.
oraz doprowadzenie jej rodziny do niekorzystnego rozporządzania mieniem.
Według zeznań świadków porwanie córki pana Józefa zostało starannie zaplanowane, a kobieta była śledzona już rok przed uprowadzeniem na zlecenie Wojciecha S., pseudonim Wojtas, skazanego na dożywotnie pozbawienie wolności w związku z inną sprawą.
Porywacze zrobili rozeznanie i doskonale wiedzieli, że to najmłodsza córka była oczkiem w głowie swojego ojca.
Słusznie wytypowali, że ten zrobi wszystko, aby ją odzyskać.
Ostatecznie zapada nieprawomocny wyrok wskazujący i zarówno Grzegorz K. jak i Tomasz R. otrzymują łącznie wyroki w wysokości 15 lat pozbawienia wolności.
Każdy ojciec ma też zapłacić ponad 21 tysięcy złotych grzywny,
Proces apelacyjny miał odbyć się w 2024 roku, został jednak przełożony, ponieważ nie udało się ustalić składu orzekającego.
Sprawa uprowadzenia Eweliny Bałdygi jest w Polsce uznawana za jedną z najbardziej tajemniczych spraw zaginięć z początku XXI wieku.
Wiele osób próbuje ją łączyć ze sprawą zabójstwa Krzysztofa Olewnika, syna płockiego przedsiębiorcy z branży przetwórstwa mięsnego,
Jednak śledczy nie mają wątpliwości, że za tymi przestępstwami stoją inni ludzie.
Chociaż już w 2010 roku tygodnik Ostrołęcki informował, że w studni, w której przetrzymywany był Olewnik, znaleziono materiał genetyczny należący do innej osoby, a według dziennikarskich ustaleń mógł on należeć do Eweliny.
Wątek ten nigdy jednak nie znalazł swojego oficjalnego potwierdzenia i do dziś jest jednym z elementów licznych teorii.
Mimo wyroków i przekonania śledczych o tym, że Ewelina nie żyje, nie uznano jej za zmarłą.
Jej dane nadal znajdują się w Krajowym Rejestrze Sądowym, sugerując, iż jest właścicielką udziałów w rodzinnej firmie, a jej interesami zarządza kurator, co z kolei rodzi kolejne plotki i teorie.
Brak jednoznacznego wyjaśnienia sprawy.
Wciąż nieodnalezione ciało, a także zachowanie rodziny zaginionej, która unika wypowiadania się na jej temat, do dzisiaj wzbudza u opinii publicznej wiele kontrowersji i sprzyja szerzeniu się teorii spiskowych.
Jedną z tych najbardziej popularnych jest ta głosząca, że dziewczyna żyje w Kanadzie, ukryta przez bliskich.
Pod postami dotyczącymi zaginięcia kobiety na forach internetowych i portalach społecznościowych regularnie pojawiają się komentarze, że...
Przecież Ewelina żyje cała i zdrowa na innym kontynencie.
Za spopularyzowanie tej teorii odpowiada też jeden z polskich youtuberów zajmujący się tematyką true crime, Kezu Vlog, który opublikował na swoim kanale odcinek dotyczący uprowadzenia Eweliny oraz przeprowadził własne śledztwo.
W materiale podważa teorię, jakoby to gang obcinaczy palców stał za tym porwaniem.
Wskazuje na to, że po urwaniu się kontaktu między rodziną i porywaczami, pan Józef zaprzestał wszelkich działań mających na celu odnalezienie córki oraz winnych jej krzywdy.
Dodaje, że cała rodzina milczy na temat tej sprawy i nie angażuje się w odkrycie prawdy.
Zwraca też uwagę na to, że nigdy nie zostały udostępnione zdjęcia uprowadzonej studentki.
Wraca też do powiązania tego uprowadzenia ze sprawą zabójstwa Krzysztofa Olewnika.
Ojciec Krzysztofa, Włodzimierz Olewnik, miał się rzekomo dowiedzieć od swojej kuzynki, spokrewnionej z panem Józefem, że ten 12 lat po porwaniu wyznał jej, że Ewelina żyje cała i zdrowa w Toronto, studiuje i ma się dobrze.
Według youtubera ostatecznym dowodem na to, że Ewelina żyje ma być informacja dostępna w KRS, że jest ona wspólnikiem w spółce powstałej w 2012 roku, czyli 7 lat po jej porwaniu.
Należy jednak pamiętać, że nie istnieją żadne niepodważalne dowody na to, że Ewelina żyje.
a pojawiające się w internecie teorie to jedynie spekulacje i subiektywne opinie.
Całej prawdy o uprowadzeniu i dalszych losach Eweliny dowiemy się jedynie w przypadku, gdy osoby związane z tą sprawą zdecydują się przełamać mur milczenia i opowiedzieć o zdarzeniach z lata 2005 roku.
Historie, które nie miały prawa się wydarzyć.
To były zbrodnie z wyższych sfer.
Wszystkie odcinki podcastu Olgi Hering znajdziesz na rmfon.
Ostatnie odcinki
-
"Zrobiliśmy to razem". Zbrodnia w idealnej rodz...
01.02.2026 17:00
-
Rodzinny sekret trenera warszawskich celebrytów...
25.01.2026 17:00
-
Policjant, prawnik, morderca? Sprawa zaginięcia...
18.01.2026 17:00
-
Tragedia pod teatrem. Kulisy morderstwa Andrzej...
11.01.2026 17:00
-
Jego życie wycenili na 100 tys. marek. Porwanie...
21.12.2025 17:00
-
Miss Polski zginęła na oczach rodziny. Morderst...
14.12.2025 17:00
-
Wschodząca gwiazda zamordowana przez psychofana...
07.12.2025 17:00
-
Tragedia na oczach tysięcy. Morderstwo Pawła Ad...
30.11.2025 17:00
-
Milion euro okupu i "obcinacze palców". Co stał...
23.11.2025 17:00
-
Zbrodnia w świecie mody. Sprawa morderstwa Maur...
16.11.2025 17:00