Mentionsy

Zbrodnie Prowincjonalne
30.12.2025 19:30

Krzyki zza ściany (Szklarska Poręba 1983)

Szklarska Poręba zamarła, kiedy w południe 5 maja 1983 roku w jednym z mieszkań znaleziono ciała trzydziestoletniej kobiety i jej dwóch małych córeczek. Co tam się wydarzyło?

Jeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

⁠⁠⁠⁠⁠https://anchor.fm/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠  

Źródła: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/szklarska-poreba-1983

Muzyka:

Purple Planet Music - Lazy Days

Minor Lament for Solo Bass - John Patitucci

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 75 wyników dla "Jana Ryszard"

Teraz w rozmowie z milicją powiedziała, że tym mężczyzną był Ryszard.

Ryszard przyjechał na osiedle Huty 3 maja 1983 roku i niemal od razu zawarł znajomość z sąsiadką swoich krewnych, Krystyną.

I ten moment, kiedy pani Helena podglądając przez okno zauważyła Ryszarda w mieszkaniu sąsiadki, był ostatnim, kiedy ktoś z jej domowników widział Ryszarda w szklarskiej porębie.

Ogólnie Ryszard był taką osobą, która właśnie trochę włóczyła się z miasta do miasta, wpadała niezapowiedzianie do różnych krewnych, znajomych.

Ostatnimi czasy Ryszard strudnił się zbieraniem ślimaków, które sprzedawał w Giesie w Środzie Śląskiej.

Ryszard mieszkał w starym poniemieckim gospodarstwie należącym do jego matki we wsi Pierstno w ówczesnym województwie wrocławskim.

Ryszard już w pierwszym rozdaniu swojego życia otrzymał raczej słabe karty, urodził się na wsi w wielodzietnej rodzinie.

Także Ryszard dorastał pośród alkoholików w zdecydowanie niesprzyjających rozwojowi warunkach.

Nie miał kartoteki kryminalnej do tej pory, no ale ktoś taki jak Ryszard nie byłby na pewno mało prawdopodobnym sprawcą zbrodni.

Helena i jej dorosłe dzieci nie byli jedynymi krewnymi Ryszarda mieszkającymi w Szklarskiej Porębie.

I okazało się, że jakoś przed północą 4 maja 1983 roku Ryszard zapukał do ich drzwi.

Przed pójściem spać Ryszard uprał to brudne ubranie.

Krew na ubraniu była chyba w przypadku Ryszarda czymś, co nie wykraczało specjalnie poza jego normalną charakterystykę.

A w każdym razie, co robi Ryszard?

Milicja udała się w międzyczasie do Pierstna, żeby sprawdzić, czy Ryszard tam jest, ale funkcjonariusze nie zastali go w domu.

Czegoś, co jeszcze bardziej utwierdziło ich w przekonaniu, że Ryszard istotnie jest tym, którego powinni ścigać.

Okazało się, że kiedy Ryszard wrócił do domu 30 kwietnia z jakiejś swojej alkoholowej eskapady,

Także bliscy Ryszarda nie wiedzieli nic więcej, nikogo też nie poinformowali o tym, co im powiedział.

Milicjanci wkroczyli ponownie do domu w Pierstnie rankiem 8 maja 1983 roku i tym razem zatrzymali Ryszarda, który poprzedniego dnia wrócił ze swojej eskapady.

Razem z kolegą z byłej pracy wypił kilka piw w knajpie w Ciechowie, dołączyli do nich inni mężczyźni, których Ryszard nie znał wcześniej, byli to koledzy jego kolegi i jednym z tych mężczyzn był Ryszard.

Ryszard i Jan zaopatrzyli się więc w dwie butelki wódki, a następnie zorganizowali sobie lokal do jej wypicia.

Po bliskim lesie doszło między nimi z błahego powodu do sprzeczki, w czasie której Ryszard pobił Jana, kopiąc go po całym ciele, a następnie powiesił go na pasku od spodni, które założył na szyję ofiary, przerzucił jego koniec przez gałąź i podciągnął ciało do góry.

Poznał Jana dopiero poprzedniej nocy, nie wiedział czy ma rodzinę, czy ktoś go będzie szukał.

Dlatego Ryszard uznał dość przytomnie, jak na niego, że lepiej będzie się nie pokazywać w pobliżu przez jakiś czas, żeby nikomu się nie rzucać w oczy, żeby nikt nie skojarzył go właśnie z Janem.

Ryszard planował zamylinować się u niej na dłużej, ale kobieta się nie zgodziła nawet, żeby został na jedną noc, także Rysiek musiał od razu ruszać dalej.

Na propozycję Ryszarda nawiązania wspólnego pożycia Krystyna nie wyraziła zgody, czemu dała wyraz nie tylko w swoich wypowiedziach, ale także poprzez próbę niewpuszczenia go do mieszkania.

Mimo tego Ryszard wtargnął do mieszkania i nakłaniał ją do dalszego picia alkoholu.

Krystyna odmówiła picia alkoholu, wówczas Ryszard uderzył ją w twarz, a kiedy zaczęła wzywać pomocy, bił ją pięściami po głowie.

Chcąc je uciszyć, Ryszard podszedł do leżanki i bił każde z dzieci z całej siły otwartą ręką po twarzach.

Ryszard zabił dziewczynki, bo za głośno płakały i przeszkadzały mu zgwałceniu ich matki.

Krystyna zginęła, bo nie wyraziła zgody na współżycie i widziała, jak Ryszard morduje jej dzieci.

Ryszard stał się drapieżnikiem i gdyby nie został wtedy złapany, przypuszczalnie zabijałby dalej kolejne przypadkowe osoby.

Zaufanie, które jak pokazuje przykład Ryszarda, może być bardzo zwodnicze.

Ich wykrycie może być znacznie trudniejsze, na przykład gdyby nie to, że Ryszard sam się przyznał do zabójstwa Jana i wskazał miejsce zbrodni niewykluczone, że dopiero na jesieni znalazłby go jakiś grzybiarz,

Nikt by jej nie połączył z Ryszardem.

Ale zabijając Krystynę i jej dzieci, Ryszard zostawił zbyt wiele śladów, zbyt wielu było świadków, gdyby jeszcze tylko któryś z tych świadków zareagował, zanim było za późno.

Opis tego, jak wyglądały kolejne kroki Ryszarda po tym, jak już dostał to, czego chciał, też mrozi krew w żyłach.

Zachowanie Ryszarda po zbrodni.

Bo co do tego, że Ryszard był jej sprawcą,

Ponadto na ubraniach Ryszarda odnaleziono mikrowłókna pochodzące z ubrań zamordowanych dziewczynek i ślady krwi, które były zgodne z grupą krwi Krystyny.

na 100% stwierdzić, ale wystarczającym dowodem winy Ryszarda były już chociażby jego krwawe odciski palców znalezione w mieszkaniu, w różnych miejscach, jak również na butelce, która posłużyła za jedno z narzędzi zbrodni.

Także sprawa przeciwko Ryszardowi była naprawdę solidna.

Oprócz śladów biologicznych były też zeznania świadków, którzy widzieli Ryszarda zarówno przed zbrodnią w mieszkaniu na osiedlu Huty, jak i niedługo po niej, w tym pani Helena, która obserwowała go przez okno kilka minut po tym, jak zgwałcił i zamordował Krystynę.

Jeśli chodzi o zabójstwo Jana, to tutaj dowodów było zdecydowanie mniej.

O winie Ryszarda świadczyły w tym przypadku przede wszystkim jego własne słowa, to, że przyznał się do zabójstwa swojej rodzinie jeszcze przed wyjazdem i to, że później wskazał miejsce w lesie, w którym porzucił ciało swojego nowego kolegi, a jego opis zabójstwa pasował do śladów znalezionych na tym miejscu zbrodni.

Także Ryszard geniuszem nie był.

W 1978 roku u Ryszarda stwierdzono schizofrenię prostą.

Co z kolei oznaczałoby, że Ryszard wyjdzie kiedyś na wolność.

Problem w tym, że w przypadku Ryszarda alkohol wyraźnie pobudzał agresję, także istniało duże ryzyko, że nawet po odbyciu jakiegoś leczenia psychiatrycznego, kiedy by wyszedł na wolność i wrócił do danego trybu życia, to znowu byłby niebezpieczny dla społeczeństwa, nawet jeśli w szpitalu wydawałoby się, że już jest do tego zdolny.

Tak więc oskarżycielom zależało na tym, żeby Ryszard został skazany i nie stwarzał dłużej zagrożenia.

Zdaniem biegłych za schizofrenię uznano zbyt pochopnie zaburzenia osobowości, które u Ryszarda występują, a te zaburzenia to cytuję...

Także wnioski płynące z ekspertyzy jasno wskazywały, że Ryszard był psychopatą o niskim ilorazie inteligencji czy też głupocie fizjologicznej, ale nie był chory psychicznie i nie zdradzał cech niedorozwoju umysłowego.

Ale prawda jest taka, że to jest mniejszość i psychopata to jest częściej ktoś taki jak Ryszard, niż ktoś taki jak Hannibal Lecter.

Także Ryszard właśnie był doskonałym przykładem takiego typowego podręcznikowego psychopaty.

Nie było żadnych przesłanek ku temu, że w momencie popełnienia czynu Ryszard miał zniesioną poczytalność, zdolność rozpoznania znaczenia swojego czynu.

Poza tym Ryszard w stanie upojenia alkoholowego znajdował się przez większość swojego życia.

Eksperci nie pokusili się nawet o próbę wyjaśnienia motywów, jakimi kierował się Ryszard, czy nazwania tego, co wyzwoliło w nim tę agresję.

Ryszard stanął przed sądem w marcu 1985 roku, a zatem jak na tamte czasy dość długo po aresztowaniu, wtedy dość szybko się odbywały takie sprawy, chociaż w tym przypadku sprawa nie została nagłośniona, w związku z czym nie było nacisków, żeby szybko osądzić sprawcę.

Plus stan psychiki Ryszarda musiał budzić sporo wątpliwości, skoro zdecydowano się zatrzymać go na ponad rok pod obserwacją psychiatryczną.

Także ostatecznie w marcu Ryszard stanął przed sądem, odmówił składania wyjaśnień i powiedział, że nie przyznaje się do winy, w związku z czym sąd

Także sprawa przeciwko Ryszardowi była mocna.

Za zabójstwo Jana Ryszard otrzymał 25 lat pozbawienia wolności w trzech pozostałych przypadkach, czyli zabójstwa i gwałtu na Krystynie oraz zabójstwa Agnieszki i Teresy.

Ryszard w postępowaniu przygotowawczym był badany przez dwa zespoły biegłych lekarzy psychiatrów i psychologów.

Osobowość Ryszarda cechuje się brakiem trwałych dążeń, chłodem uczuciowym, tendencjami do agresji i autoagresji, skłonnością do alkoholizowania się egoizmem i egocentryzmem.

Dokonał zabójstwa Jana z błahego powodu, gdy ten sprzeciwił mu się i po przewróceniu przez R na ziemię uderzył go.

Po dokonaniu tych zbrodni Ryszard w sposób umiejętny zacierał ślady w tym celu, by zyskać na czasie i jak najdalej oddalić się od miejsca przestępstwa.

Po ogłoszeniu tego wyroku Ryszarda przewieziono do zakładu karnego we Wrocławiu.

Adwokat Ryszarda zwracał uwagę na okoliczności łagodzące w postaci tej diagnozy schizofrenii i na odciężałość umysłową jego klienta.

było silną przesłanką do tego, żeby tę karę śmierci jednak utrzymać z punktu widzenia interesu społecznego, no bo taki Ryszard raczej nie był obiecującym materiałem do resocjalizacji i istniała duża szansa, że gdyby ponownie się znalazł na wolności, to znowu zacząłby zabijać.

Ryszard nie okazywał żadnej skruchy, zarówno wtedy, kiedy mówił rodzinie o tym, że zabił Jana, jak i później, kiedy opowiadał milicjantom o swoich przestępstwach.

Nikt nie chciał ryzykować, że Ryszard kiedyś się znowu znajdzie na ulicy.

Nikt też za Ryszardem się nie ujął.

W każdym razie Rada Państwa nie zdecydowała się na skorzystanie z prawa łaski wobec Ryszarda, w związku z czym w zakładzie karnym we Wrocławiu 28 lutego 1986 roku

Ale całe szczęście, że Ryszard był tak mało inteligentny, bo gdyby był choć odrobinę mądrzejszy, to mogłoby jeszcze ucierpieć wiele innych osób, zanim by go złapano, bo wyglądało na to, że on już się nie zatrzyma i że był to początek serii

Ryszard to przykład zabójcy totalnie