Mentionsy

Zbrodnie Prowincjonalne
22.01.2026 19:00

"JOLKA" I WAMPIR [1/2]: Sezon grzewczy (1970)

Sezon grzewczy, płatna miłość kotłowniach centralnego ogrzewania i Wampir, uprowadzający radomskie nierządnice. Oto opowieść o operacji o kryptonimie „Jolka” prowadzonej przez radomską milicję w latach 70.

Jeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://anchor.fm/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠  

Źródła: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/jolka-i-wampir

Muzyka:

Purple Planet Music - Lazy Days

Creep - Emmit Fenn

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 41 wyników dla "Jan K."

Janina A. pseudonim Jolka.

Janina, lepiej znana jako Jolka, miała 25 lat i była dobrze znana wśród palaczy pracujących w okolicznych kotłowniach centralnego ogrzewania.

Przy tej samej ulicy znajdowały się aż dwie z kotłowni służących za miejsce schadzek radomskich prostytutek.

Budynek kina przez wiele lat był pustostanem, straszył po wybijanymi oknami grafiti, aż w końcu go zaorali i wybudowali w tym miejscu biedronkę i jakieś osiedle.

Wracając do Janiny, to ostatni raz była widziana właśnie przy ulicy Słowackiego w kamienicy oddalonej o kilka numerów od kina Odeon 19 listopada 1970 roku.

Została pokwitowana przez Janinę.

Ta wypłata została odebrana już po tym, jak siostrzenica Janiny zgłosiła jej zaginięcie, a zrobiła to 30 listopada 1970 roku, czyli stosunkowo szybko.

Panie kręciły się w okolicach centrum miasta, gdzie były największe szanse na zarobek.

Krystyna stała się więc cennym świadkiem nie tylko w sprawie Elżbiety, ale także kilku innych zaginionych kobiet, w tym Janiny P. Zaginiona numer 5.

Janina P.

Janinę jako jedyną z sześciu zaginionych kobiet po raz ostatni widziano nie w drodze na schackę podczas wykonywania najstarszego zawodu świata, ale podczas pogrzebu, czy raczej stypy po tym pogrzebie.

Wódka się skończyła, panie się rozeszły, niedługo miał się skończyć sezon grzewczy, a Janiny więcej nie widziano.

Janina była najstarsza z wymienionych tu kobiet, miała 52 lata, nie miała dzieci, za to w swoim życiorysie miała już epizod więzienny.

Siostra Janiny usłyszała od jednej z jej koleżanek z branży, konkretnie od wspomnianej już przy poprzednim zaginięciu Krystyny.

że po pogrzebie ona, Janina i jeszcze jedna prostytutka poszły do palaczy z kotłowni w szkole na ulicy Słowackiego.

Krystyna po pewnym czasie wyszła, ale kiedy się oddalała, wydawało jej się, że słyszy krzyk Janiny.

Ale teraz, skoro Janiny nie było od tamtej pory, skoro od tamtej pory nikt jej nie widział, no to może miało to jakieś znaczenie.

Także milicjanci z komendy wojewódzkiej mieli trochę takie mieszane uczucia, kiedy nagle im tu radą wyskoczył z pomysłem, że u nich też może grasować wampir.

Jak zeznała Kazimiera J., to jest siostra Janiny A., w celach uprawiania nierządu wyjeżdżała ona do Białobrzeg, Skarżyska, Lublina i Warszawy.

Janiny P. też teoretycznie nic specjalnie nie trzymało w Radomiu, ale ona z kolei była już w takim wieku, że gdyby miała tendencję do takich podróży, to by się ona raczej już ujawniła wcześniej.

Podczas rozmów z radomskimi paniami lekkich obyczajów milicjanci trafili na kilka interesujących informacji.

Wszystko to brzmiało dość tajemniczo, a na radomskich ulicach pojawiało się z czasem coraz więcej trudnych do zweryfikowania plotek.

przyjmuje się, że zabójstw mógł dokonać jeden osobnik.

Pierwszą osobą aresztowaną w tej sprawie był Jan O. Do aresztowania doszło 23 grudnia 1971 roku, a więc jeszcze zanim wszczęto dochodzenie, które łączyło te wszystkie przypadki zaginięć w jedną sprawę, sprawę, w której poszukiwano potencjalnego seryjnego mordercy.

Jan O. został aresztowany w związku z zaginięciem Janiny A., czyli Jolki.

Jan pracował jako mechanik, ale pracę w Radomiu dostał dopiero w lipcu 1970 roku.

No i milicja musiała to sprawdzić, no ale mogło się też okazać, że hipoteza, że do wszystkich sześciu zaginięć doszło za sprawą tej samej osoby się posypie, jeśli uznają Jana Oza sprawcę zabójstwa Jolki i wtedy będzie trzeba te sprawy rozpatrywać niezależnie od siebie.

Jan O. był zatrudniony w warsztacie samochodowym pana Władysława w Radomiu i to miejsce nie było obce jednej z pań, które już się w tej historii pojawiły.

Krystyna była w letniej kuchni przy warsztacie Waldemara i widziała tam mężczyznę, którego rysopis z grubsza odpowiadał rysopisowi Jana i który według zeznań kobiety miał tam pomieszkiwać w październiku 1969 roku.

Przedstawione przez niego alibi zostało utrzymane i ostatecznie wątek Jana O. został porzucony.

Natomiast już spalenie ciała w piecu wymagałoby jego rozkawałkowania, no bo otwory w piecach były zbyt małe, żeby zmieścił się w nich cały człowiek.

Także gdyby morderca zrobił faktycznie to, co podejrzewali go milicjanci, no to byłaby to praktycznie zbrodnia doskonała.

Podczas rozmów z kolejnymi paniami z branży, które znały zaginione kobiety, powtarzało się kilka nazwisk, które zainteresowały milicjantów i jednym z nich był Jan K., który miał mieszkanie przy ulicy Dalekiej w Radomiu,

Wśród kobiet, które u niego często bywały była Janina A, czyli Jolka.

Jan K. posiadał też samochód, był to Ford Taunus.

Także Jan K. był bardziej zamożny niż większość klientów tych kobiet, które przeważnie miały klientów z totalnych nizin społecznych.

Ostatecznie jednak Jana K. też nie udało się powiązać z tą serią zaginięć.

Aż milicjanci zaczęli otrzymywać informacje, które kazały im przyjrzeć się dokładnie osobie, która w tym śledztwie była od samego początku, która była źródłem wielu informacji o zaginionych kobietach i ich klientach, a tą osobą była Krystyna, ta sama, która towarzyszyła Elżbiecie wtedy, kiedy ta była widziana po raz ostatni.

Halinie zdarzało się korzystać z lokalu Krystyny, ale kobiety się nie lubiły i dochodziło między nimi do bujek.

Z Janiną P., czyli zaginioną numer 5, Krystyna znała się właściwie od początku swojej kariery.

Przed podawaniem nazwisk wskazał Jana G., Adama B. i Krystynę.

0:00
0:00