Mentionsy

Z morderstwem im do twarzy
13.01.2026 18:48

109. Zbrodnia Hello Kitty

Zbrodnia Hello Kitty to jedna z najbardziej znanych historii kryminalnych Hongkongu. To opowieść o młodej kobiecie, która próbowała wyrwać się z trudnej przeszłości, oraz o środowisku, w którym poczucie władzy i lojalności miały znacznie większe znaczenie niż ludzkie życie. Sprawa jest rozwiązana.

www.zmorderstwem.pl

Wsparcie

💀 https://buycoffee.to/zmorderstwem

💀 https://patronite.pl/zmorderstwem

💀 Wsparcie przez YouTube (przycisk na stronie kanału bądź pod filmem)

Źródła: https://ntpd.eu/0wOYw

Muzyka:

Heartbreaking by Kevin MacLeod

Link: incompetech.filmmusic.io/song/3863-heartbreaking/

License: creativecommons.org/licenses/by/4.0/

Scenariusz: Aleksandra Chrzanowska

Korekta i głos: Joanna Kupczak

Postprodukcja audio-wideo: Marcin Gmitrzyk

#podcastkryminalny #truecrime #historiakryminalna #podcasttruecrime

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 77 wyników dla "Li Yong Wai Lun"

Po jednej stronie pięć tysięcy lat kontynentalnej tradycji, kultury i zwyczajów, a po drugiej brytyjskie prawo, języki i kolonialne realia.

Właśnie w takim klimacie pod koniec maja 1999 roku

Ma podkrążone oczy, policzki zapadnięte od zmęczenia i dłonie, które mocno drżą, nawet wtedy, gdy próbuje je skryć w rękawach bluzy.

Wydaje się nie sypiać, jej ruchy są spowolnione, spojrzenie puste, a kiedy próbuje odpowiadać na zadawane pytania, milknie w połowie zdania, jakby myśli uciekały jej z głowy.

Musi to zgłosić na policję.

Kiedy dyżurny policjant prowadzi ją do małego pokoju, w którym będzie mogła złożyć zawiadomienie, Lau stoi już na granicy załamania nerwowego.

Mówi, że musi to z siebie wyrzucić i mimo, że boi się o swoje życie, jeśli tego nie zakończy, to po prostu zwariuje.

W pierwszej chwili zakładają, że dziewczyna jest ofiarą.

Policjanci wymieniają krótkie, ale wymowne spojrzenia.

W takich sytuacjach powinni odesłać zgłaszającego do jakiegoś specjalisty, ale nie mają procedury na duchy, halucynacje ani objawienia.

Są przekonani, że ich rola ograniczy się do wysłuchania nastolatki i spokojnego wytłumaczenia jej, gdzie może szukać specjalistycznej pomocy.

Może dziewczynka brała udział w jakiejś zabawie z użyciem tabliczki do kontaktu z duszami zmarłych, albo obejrzała jakiś wyjątkowo przerażający horror i teraz jej strach przybrał postać zjawy.

Nie wiedzą, co mogą zrobić, by jej pomóc i jednocześnie nie spagatelizować jej stanu.

Takiego wyznania policjanci na pewno się nie spodziewali, ale teraz mają już prawdziwe zadanie do wykonania.

Wciąż mają wątpliwości, ale Lau proponuje, że zaprowadzi ich do mieszkania, w którym doszło do zbrodni.

W pierwszej kolejności na miejsce udaje się jedynie troje policjantów, oczywiście w towarzystwie Lau.

Choć źródła nie precyzują, czy otrzymała jakąś specjalistyczną opiekę podczas oględzin mieszkania, zakładam, że był tam obecny także jakiś psycholog policyjny lub wspomniana wcześniej pracownica szkoły.

Nie można powiedzieć, żeby okolica należała do przyjemnych.

Jako dziecko została zmanipulowana przez Chen Manloka, czyli wspomnianego przeze mnie szefa, i to on poznał ją z Liang Xinqiu.

Szczegóły dotyczące okoliczności poznania Lau i Chena, a następnie reszty jego znajomych, czy też współpracowników, pozostają niejasne.

Lau twierdzi, że to tutaj ona, Chen Man Lo, a także jego koledzy, Li Yong Xin Cho i Li Yong Wai Lun, zabili kobietę, której duch teraz nawiedzają we śnie.

Policjanci rozglądają się w poszukiwaniu jakichkolwiek śladów, które mogłyby potwierdzić to, o czym mówi, i wcale nie musieli szukać długo.

W oczy rzucają się też liczne zabawki.

Zgodnie ze zdaniami Lau, kobieta zginęła już ponad miesiąc wcześniej, a sami sprawcy skutecznie pozbili się większości śladów i samego ciała.

Dla policjantów to nazwisko nie brzmi obco.

To struktury, a mówiąc wprost, grupy przestępcze o rozbudowanej hierarchii, dyscyplinie i kodeksie lojalności.

W latach 90. wraz z dynamicznymi zmianami politycznymi w Hongkongu triady jedynie umocniły swoją pozycję.

Prowadzi kilka domów publicznych, gdzie zatrudnia młode, zagubione dziewczyny, najczęściej takie, które nie mają dokąd pójść, i którym obiecuje się szybki, łatwy i bezpieczny zarobek.

I tak trafia na ulicę Hongkongu, sama, bez rodziny, bez dachu nad głową i bez grosza przy duszy.

Nie trudno się domyślić, jak kończą takie dziewczyny.

Ale życie na ulicy jest bardzo niebezpieczne.

Nie ma żadnej kontroli nad tym, kto zwraca się po jej usługi.

Dlatego w końcu, po kilku latach, w wieku 21 lat, zaczyna pracę w jednym z domów publicznych.

Właśnie tam nawiązuje relacje z jednym ze swoich klientów.

Porzuca więc używki i pracę w domu publicznym, a próbując chronić syna, odchodzi też od męża, który okazuje się człowiekiem agresywnym i nieprzewidywalnym.

Sąsiedzi z bloku, w którym wspólnie zamieszkali po ślubie, wielokrotnie słyszą ich nocne kłótnie, trzask tłuczonych przedmiotów i płacz dziecka.

Jest też świadoma, że ten bar to jedynie przykrywka dla domu publicznego i że większość klientów to członkowie triady.

Podczas jednego ze spotkań, korzystając z chwili nieuwagi Chena, zabiera jego portfel.

W środku jest około 4000 dolarów hongkońskich, w przeliczeniu to około 500 dolarów amerykańskich, na tamten moment oczywiście.

Nie było innej możliwości.

Mobilizuje grupę, łącznie z nim to cztery osoby, w tym zaledwie czternastoletnia Lau.

Wszystko będzie trwało tak długo, dopóki Chen nie doliczy się 10 tysięcy.

Dochodzi do wniosku, że jeśli pozwoli jej odejść, to inne dziewczyny stracą do niego szacunek, a w końcu jest szefem, nie może sobie pozwolić na pobłażliwość.

Na początku tylko rękami, jednak z czasem oprawcy biorą elementy mebli, kable i wszystko to, co akurat mają obok siebie.

Robią sobie przerwy na gry na konsoli, jedzenie i zażywanie nielegalnych substancji.

Według słów Lau, w pewnym momencie powiesili ją pod sufitem jak worek treningowy i dokładnie tak ją traktowali.

Gdy jej ciało było już dostatecznie poranione, mężczyźni przynieśli z kuchni przyprawy, które zaczęli w nie wcierać.

Sól, pieprz i suszone chili.

Kiedy ból i zmęczenie okazywały się zbyt silne, by mogła się uśmiechnąć, bili ją z podwójną siłą.

W takich warunkach, w nieklimatyzowanym pomieszczeniu, proces rozkładu będzie postępował bardzo szybko, nie mają więc za dużo czasu.

Wtedy policja bez trudu zidentyfikuje ofiarę, a oni mogą mieć kłopoty.

To, co zostało z fen, wyrzucali na wysypiskach śmieci do losowych koszy, rzek czy kanałów.

W mieszkaniu pozostają jedynie organy wewnętrzne, które mężczyźni z jakiegoś powodu postanowili przechować w lodówce, oraz jeden ząb, który najprawdopodobniej zapodział się gdzieś w bałaganie.

Sądzą, że są bezkarni, bo przecież sprytnie pozbyli się dowodów zbrodni.

W ich mniemaniu dziewczynka jest zbyt młoda i zbyt dobrze ją zmanipulowali, by mogła pisnąć chociaż słówko o tym, co się stało.

Gdy Lau kończy składać pełne zeznania, policja natychmiast przystępuje do działania i wczesnym rankiem 28 maja 1999 roku do mieszkania Chena

Liang Xingchou zostaje również aresztowany bez większego problemu.

Lau informuje policję, gdzie dokładnie mieszka.

Liang Wailun, ostatni z mężczyzn, ma zaledwie 21 lat.

Wcześniej trafia na listę najbardziej poszukiwanych osób przez Interpol.

Nie ma pełnego ciała, więc nie ma możliwości przeprowadzenia klasycznej sekcji, a tym samym ustalenia dokładnej przyczyny zgonu.

Na ratunek przybywa jednak technologia i po kilku miesiącach czaszka zostaje zidentyfikowana metodą nakładania zdjęć, jedną z niewielu możliwych w takiej sytuacji.

Czaszka zostanie później przeniesiona do publicznej kostnicy, gdzie pozostanie do zakończenia procesu.

Stanowczo zaprzeczają jednak, by przyczynili się do jej śmierci.

Sąd stwierdza, że szczątki nie pozwalają jednoznacznie ustalić, czy Fen została pozbawiona życia, czy zmarła w wyniku przedawkowania, ale za to nie pozostawiają wątpliwości, że jej zgon nastąpił w skutek długotrwałego znęcania się nad nią.

Biegli twierdzą, że rzekome nawiedzenia w rzeczywistości były nawracającymi myślami o tym, czego była świadkiem i w pewnym stopniu także współwsprawczynią.

Ostatecznie sędzia wymierza każdemu z oskarżonych karę dożywotniego więzienia z możliwością ubiegania się o zwolnienie po 20 latach.

Na sali pojawia się żona Chena, a także mąż i ciotka Fen.

Nie ma informacji, jakoby rodzice Fen w jakikolwiek sposób zostali zaangażowani w proces.

Zarówno zbrodnia, jak i sam wyrok odbijają się szerokim echem wśród opinii publicznej.

Śledzący sprawę nie dowierzają, że za coś tak okrutnego sprawcy otrzymali tak niski wyrok.

Tym bardziej, że biegli psychiatrzy wydający opinie podczas procesu szczególnie podkreślili, że żaden z oskarżonych nie wyraża skruchy i wszyscy są całkowicie pozbawieni wyrzutów sumienia.

Jedynym dyskretnym ślenem pamięci są trzy portrety Buddy umieszczone we wnętrzu jako symboliczny hołd dla Fen.

Osiem lat później znów trafia przed wymiar sprawiedliwości, tym razem za wykorzystanie dziesięciolatki, za co zostaje skazany na zaledwie 12 miesięcy więzienia.

Mimo, że przy okazji procesu dotyczącego śmierci Fenn wyszły na jaw jego relacje z 14-letnią dziewczyną, nie został wówczas oskarżony o pedofilię.

Z dostępnych informacji wynika, że dwaj pozostali sprawcy wciąż odbywają karę.

Naprawdę chcę wierzyć, że została otoczona specjalistyczną opieką i ochroną, zwłaszcza, że mężczyzna, którego ofiarą padła, od lat chodzi na wolności.

0:00
0:00