Mentionsy
RECENZJA. Stworz - "U śmierci na komornem" (Werewolf Promotion, 2025)
Okładka powala, ale muzyka od niej nie odstaje. Polecam!
---
https://www.youtube.com/@zdiabemzapanbrat
Szukaj w treści odcinka
Siódmy to już jest Długograj Stworza, który od wielu lat jest obecny na scenie, chyba od 2008 roku bodajże.
Jedyny minus wydania tej płyty to dosyć nieczytelne teksty we wkładce, nad czym ubolewam, ponieważ teksty stworza są dosyć ciekawe jednak, a ta czcionka użyta niestety nie wspomaga mojego starczego wzroku.
Mój kraj nazywa się śmierć, 2019 rok i najbardziej przebojowy album stworza, najbardziej przebojowy, najczystszy.
Choć go bardzo lubiłem i lubię do tej pory, bo tam naprawdę są hiciory, to trochę się zacząłem obawiać o tego stworza, w którym kierunku on pójdzie, w jakim kierunku on pójdzie, bo zaczęło się tutaj dziać tak dosyć, bym powiedział, bardzo komercyjnie to może za dużo powiedziane oczywiście, ale trudno nazywać komercyjnym projekt, który wydaje dla jednak podziemnej wytwórni.
Zresztą w przypadku muzyki stworza byłby to strzał w kolano, bo tu jednak jest tyle tej melodii, że po prostu ta produkcja na jakimś poziomie musi być i tutaj jest oczywiście, tylko po prostu nie jest tak czysta jak na poprzedniku.
Przekaz, w którym jednocześnie znajdziemy dużo agresji, ale też cały ten album, zresztą tak jak dotychczasowa twórczość stworza, ale tutaj mam wrażenie, że chyba tego jest najwięcej, przesiąknięty jest niesamowitą melancholią.
Natomiast właśnie podkreślam, że to bardzo rezonuje, świetnie współgra właśnie z tematyką i z poglądami, co jest chyba najważniejsze w tej kwestii, z poglądami twórcy stworza i twórcy muzyki oraz oczywiście warstwy lirycznej.
Tutaj jest dużo zabiegów, które znamy oczywiście z wcześniejszych albumów stworza.
Mnie się podoba produkcja tego albumu i uważam, że to jest produkcja najlepsza dla stworza, bo zbyt czysto to jednak...
i to był właśnie taki wolniejszy fragment też fajny też z fajnym rymem można go sobie też nucić pod prysznicem i nie tylko oczywiście to jest bardzo długi album mówiłem o tym na wstępie, że ten album trwa godzinę, dwie minuty to jest naprawdę bardzo, bardzo dużo ja generalnie nie jestem fanem tak długich albumów dla mnie to jest po prostu za dużo ale w przypadku stworza powiem krótko
Ostatnie odcinki
-
RECENZJA. Astral Spear - "Ancient Throne of Sin...
03.02.2026 10:00
-
RECENZJA. Victimarum - "Seitsemän soihdun valos...
01.02.2026 10:00
-
RECENZJA. Primitiae Dormientium - "The Ash Chal...
31.01.2026 10:00
-
RECENZJA. Vulkan Grit - "Godslaying Arcane Pano...
29.01.2026 10:00
-
RECENZJA. Necator - "Polish Evil Black Metal Ar...
27.01.2026 10:00
-
PODZIEMNE OPOWIEŚCI. Polska szkoła Black Metalu.
25.01.2026 10:00
-
RECENZJA. Luciferian Flame - "Darkness Pride an...
22.01.2026 10:00
-
RECENZJA. Funeral - "Opus Satani Excelsi" (Out ...
15.01.2026 10:00
-
RECENZJA. Geatkihaukr - "Varjaeger" (Out of the...
13.01.2026 10:00
-
PODSUMOWANIE 2025. Dwadzieścia wydawnictw najbl...
11.01.2026 10:00