Mentionsy

TECHNOFOBIA
19.04.2022 21:51

Czy Musk kupi Twittera?

Po co Muskowi Twitter? Dlaczego chce kupić tę platformę społecznościową za 43 mld$? Czy to będzie miało wpływ na amerykańskie wybory prezydenckie i demokracje w innych krajach?

Jeśli spodoba Ci się ten odcinek to zapraszam do subskrypcji. W jej ramach otrzymasz 12 godzin unikalnych treści związanych z zakładaniem i rozwojem startupu, dostęp do zamkniętej społeczności oraz 8 newsletterów w miesiącu z raportami i analizami. Zapraszam!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 67 wyników dla "Musk"

I w związku z tym dzisiaj chciałbym Wam opowiedzieć o tym, jak tą rzeczywistość nasze życie zmienia Elon Musk, bo o nim dzisiaj chciałbym Wam troszkę opowiedzieć.

No właśnie, na podsumowanie wkładu Elona Muska w rozwój ludzkości, że tak górnolotnie powiem, zapewne jeszcze przyjdzie czas.

Musk, nie mając wykształcenia kierunkowego, ma tytuł tylko licencjata z ekonomii i fizyki, zabierał się za potencjalnie nierozwiązywalne problemy z różnych dziedzin,

Te obie rzeczy udało się Muskowi zrealizować w ramach Tesli i SpaceXa.

A sukcesy z Tesli i SpaceX, odcierające się o bankructwo, często będące obiektem kpin konkurencji, pokazały jednak bez dwóch zdań, że Elon Musk, jeśli za coś się bierze, to pomimo olbrzymich problemów, kosztów, znajduje rozwiązanie i doprowadza do końca te projekty.

a Tesla chwali się, że nie musi wydawać w ogóle pieniędzy na reklamę, bo ma takiego szefa, który po prostu dzięki swoim zasięgom w social media cokolwiek powie dosłownie, przewróci stronę w gazecie albo podrapie się, to wszyscy o tym chcą pisać i Elon Musk i wszystkie jego firmy są na tapecie.

Elon Musk ma jednak wiele cech, wiele złych cech i przejawia również czasami absurdalne zachowania.

Przez to naradza się na proces z akcjonariuszami oraz Komisją Papierów Wartościowych i Giełd, tak zwanym SEC-iem, takim amerykańskim regulatorem, który no właśnie zarzucił Muskowi manipulację kursem.

Musk potrafi też kłamać w fundamentalnych sprawach, jak możliwość opcji full self-driving w jego samochodach, przez co narażał swoich klientów na obrażenia lub śmierć.

Innym prezesom by to uszło na sucho, ale Elon Musk po takim każdym wyskoku otrzymuje mnóstwo głasków, lajków, wsparcia od swoich fanów na Twitterze, co ewidentnie jest dla niego nagrodą i zachętą do podobnych działań.

Opublikowała esej, w którym twierdzi, że kierownictwo tej spółki zignorowało wiele jej rzekomych doniesień w sprawie przypadków molestowania seksualnego oraz właśnie, że to Elon Musk jest tym liderem, osobą, która wspiera kulturę mizoginii w swoich spółkach.

Musk jest idealnym CEO w czasach memów i mediów społecznościowych.

Elon Musk jest idealnym produktem medialnym czasów Twittera i TikToka.

Ludzie chcą łyżkami jeść takiego Elona Muska.

No można powiedzieć śmiało, że Elon Musk nie lubi tych, którzy go krytykują.

Wydaje się, że tydzień, w którym Elon Musk nie znajduje się w centrum uwagi co najmniej połowy ludzkości jest tygodniem straconym.

Czasami Musk musi zejść na ziemię i poddać się nie tyle krytyce, co literze prawa.

Tak stało się, kiedy znienawidzony przez Muska SEC, czyli ta Komisja Nadzoru Finansowego,

Ukarała, oskarżyła i ukarała prezesa Tesli, w wyniku czego Musk zmuszony był pójść na ugodę, przez którą stracił fotel prezesa Tesli.

Jednym z prawdopodobnie najbardziej bolesnych dla Muska elementów tej ugody SEC była konieczność zatrudnienia prawnika, który miał monitorować.

komunikację Muska w mediach społecznościowych, zwłaszcza tych informacji dotyczących finansów i planów spółki.

Oczywiście nie wiadomo, czy ten prawnik pracuje, czy przypadkiem Musk nie trzyma go gdzieś w piwnicy, ale można śmiało założyć, że ten nadzór, ten monitoring właściwie nie istnieje.

Spekuluje się, mówi się o tym, że te wszystkie wygłupy Muska, jego wyskoki są związane z dzieciństwem, trudnym dzieciństwem, spędzał mnóstwo czasu w RPA, w czasie apartheidu, być może są to trudne relacje z rodzicami i że to wpływa na jego stan psychiczny.

Musk przyznał się w zeszłym roku, że oficjalnie choruje na autyzm, co wyjaśniałoby wiele z postaw, jakie prezentuje, obsesyjne zainteresowanie niektórymi tematami.

Elon Muska pomocą swojego konta na Twitterze szokuje, śmieszy, dostarcza mediom tematów na tygodnie rozważań, albo po prostu nudzi się, dając temu publicznie wyraz.

Za to jest uwielbiany, a jego krytycy wyśmiewani i poniżani za brak zrozumienia geniuszu Elona Muska.

Dodatkowo Musk często dostaje ogromne brawa za publiczne szydzenie z konwenansów poprawności politycznej, liberalnej demokracji i amerykańskiego rządu, który według niego rzuca mu tylko same kłody pod nogi, bo oczywiście Musk jest...

Wszystko co robi Elon Musk witane jest przez jego followersów, w dużej mierze wyznawców, którzy nie dopuszczają żadnej krytyki ich idola, z entuzjazmem godnym biblijnych rewelacji.

Wystarczy, że Musk zadeklaruje, że lubi daną kryptowalutę, a jej cena wystrzela w górę.

Chociaż ten sam Musk, narzekający na zwiększenie globalnego ocieplenia przez kopanie bitcoinów, strasznie naraził się tym samym wyznawcom i został uznany przez nich za spekulanta.

Musk jako klasyczny i wymierający już, trzeba to przyznać oficjalnie, typ przywódcy z poznaku Rockstar CEO, świetnie wpisuje się w globalny krajobraz, daje rozrywkę dziesiątkom milionów followersów i prowokuje medialne dyskusje.

No i właśnie, 4 kwietnia 2022 roku, po opublikowaniu przez tydzień serii krytycznych tweetów na temat właśnie tej platformy i jego roli w tym wszystkim, czyli jak Musk widzi się jako nadzorca, czy jako osoba, która by mogła pomóc tej platformie, pomóc Twitterowi, Musk wymyślił, że powinien zostać między innymi ujawniony, otworzony algorytm platformy, dający możliwość patrzenia i analizowania tego, w jaki sposób rozchodzą się informacje,

No i właśnie, tego 4 kwietnia Elon Musk zostaje ujawniony w akcjonariacie Twittera, po tym jak objął 9,2% akcji, co uczyniło go na ówczesny czas największym posiadaczem.

Po co Muskowi Twitter?

Być może również Musk chce kupić Twittera, bo czuje się tam bardzo pewnie i ma dużo followersów, albo że po prostu nudzi się i taki ma kaprys.

Co bardzo ciekawe, ale też standardowe w przypadku Muska, objęcie jego udziałów, czy też ujawnienie objęcia udziałów ponownie okazało się związane ze skandalem, ponieważ Musk zlekceważył prawo i nie zgłosił w odpowiednim czasie nabycia tych akcji, co stanowi podstawę do oskarżenia go i pewnie ponownie Musk będzie się musiał potykać w sądzie z sekiem.

Elon Musk dostaje propozycję dołączenia do zarządu po tym, kiedy ujawnił się w akcjonariacie Twittera.

Musk otrzyma kolejną porcję medialnego splendoru i możliwość wpływu na działania platformy, a firma ma czy będzie miała wsparcie największego power usera.

Musk pierwotnie otrzymuje propozycję wejścia do zarządu, ale finalnie ją odrzuca.

W tym samym czasie fundusz Vanguard Group skupuje akcje Twittera i staje się największym posiadaczem, większym niż Musk.

Myślę, że to już jest po prostu próba sił, a te odkupienie akcji czy dokupienie akcji przez Vanguarda wynika ze strachu przed Muskiem.

Musk tak tłumaczył w wywiadzie z Chris Andersonem podczas konferencji TED swoje decyzje.

No właśnie, bo Musk jest obecnie uważany za najbogatszą osobę na świecie, a jego majątek netto na początku kwietnia wynosił około 273 miliardów dolarów.

Nikt, ale to nikt, nawet Musk nie ma tylu pieniędzy w gotówce, żeby po prostu pójść sobie do banku i powiedzieć, że chce 43 miliardy dolarów na zakup jakiegoś produktu.

Więc co musiałby zrobić Musk?

Z dokumentów złożonych przez Muska w właśnie SEC-u wynika, że propozycja zakupu Twittera uzależniona jest od zakończenia przewidywanego finansowania.

Co może znaczyć tylko tyle, że to co robi Elon Musk nie jest wcale do końca, może nie tyle, że przemyślana, ale tak naprawdę on nie ma zamiaru kupienia Twittera.

Zarząd Twittera oficjalnie potwierdził otrzymanie oferty Muska, ale wygląda na to, że nie wykazał akceptacji zrozumienia dla propozycji miliardera.

Może dlatego, że Musk nie rozumie modelu biznesowego Twittera, albo generowanie przechodów przez te platformy nie jest tym, o co chodzi Muskowi.

Musk w jednym ze swoich wpisów krytykujących Twittera zasugerował bowiem, że...

Musk zaproponował, by użytkownicy Twittera płacili 2 dolary miesięcznie za dostęp do serwisu, rzekomo jako sposób na ograniczenie liczby oszust i spomerów, których Musk osobiście uważa za irytujących.

Te propozycje pokazują, że Musk po prostu albo drwi, albo nie rozumie w ogóle w co się pakuje, albo jedno i drugie.

Jeśli zatem Musk nie żartuje i naprawdę chce wydać 43 miliardy dolarów na zakup Twittera oraz przejmie kolejne akcje, to zarząd ruchu spółki uruchomi procedury obronne.

Oprócz zarządu są jeszcze oczywiście akcjonariusze, którzy nie będą zapewne zadowoleni z faktu, że spółka wybierze długi proces walki i manipulacji ceną, zamiast zaakceptować wycenę zaproponowaną przez Ilona Muska i zarobić na całym zamieszaniu.

Czy to właśnie ludzie, którzy uznają, że teraz mogą zarobić te pieniądze i Elon Musk może im te pieniądze dać i stwierdzą, hej, nie mamy już ochoty tutaj czekać i gdyby być na waszej łasce, drogi zarządzie, podejmuję decyzję inną niż wy, no zobaczymy.

Twitter na pewno jako firma z San Francisco jest uznawana za dosyć postępowo progresywną i na pewno nie jest to firma, w której Elon Musk czułby się dobrze.

Przejęcie Twittera przez Muska może oznaczać, że platforma stanie się jeszcze większym miejscem dla darwinistycznej konkurencji.

Kto napisze większą bzdurę i bardziej zszokuje publikę, bo do takiego modelu zarządzania, czy też funkcjonowania Twittera będzie dążył Musk.

o publicznie wstępnych trasach przylotu prywatnego odrzutowca Muska.

Musk też walczył z własnym pracownikiem, który opublikował na YouTubie film krytykujący Tesla i zagroził procesem innej osobie, która ośmieliła

Ba, prezes Tesli był w stanie nawet skasować zamówienie dziennikarza na samochód, który niezbyt pochlebnie wypowiadał się o samochodach przez właśnie Muska produkowanych.

Także Elon Musk jest bardzo wygodny, bo to pojęcie, że jest absolutystycznym zwolennikiem wolnej wypowiedzi kończy się wtedy, kiedy ta wypowiedź dotyka...

Tim Higgins, dziennikarz The Wall Street Journal, napisał książkę o Musku, w której ujawnia liczne przypadki zwolnień pracowników, przepływie gniewu oraz głównie frustracji przez prezesa Tesli.

o atmosferze strachu i poniżania przed spotkaniami z furiatem, jakim jest Musk.

Więc można śmiało założyć, że Musk z takim nastawieniem, w jakim kontroluje, czy też nie robi tego w swoich spółkach, wprowadziłby taką właśnie filozofię absolutnej wolności słowa do Twittera.

No bo Musk podziwia Trumpa.

Także myślę, że case Ilona Muska, tego czy jej mu się uda zachować, przejąć kontrolę nad Twitterem jest bardzo ciekawe, ale konsekwencje będą daleko wykraczające poza tylko to, czy miliarderowi uda się kupić kolejną zabawkę.