Mentionsy

Szkic Kryminalny
27.04.2024 18:21

Warmińsko-mazurskie: Noga cenniejsza od złota (2001) | Janina i Luis G.-R.

Janina po tym jak została samotną matką, decyduje się podjąć pracę we Włoszech. Tam zamieszkuje z pewnym Portugalczykiem, a po niedługim czasie dołącza do nich jej 8-letni syn.

--------------------------

Przygotowany materiał jest streszczeniem informacji  z ogólnodostępnych źródeł. | ŹRÓDŁA: https://docs.google.com/document/d/1hbNz-jwgaatJIqVjzqxyFNwJVKFWLp91jMcrR1ipkdw/edit?usp=sharing JEDNORAZOWE WSPARCIE PODCASTU: buycoffee.to/szkickryminalny KONTAKT: [email protected] MUZYKA TŁO: Arthur Vyncke - Uncertainty https://www.youtube.com/watch?v=0RRWCxfkmtA&t=0s MUZYKA INTRO: Soundridemusic - Countdown Cinematic Trailer https://www.youtube.com/watch?v=J3MTjOpLCxA&t=0s MUZYKA POCZĄTEK: Dylan Owens - Black fingerprint https://www.youtube.com/watch?v=Uk5zngU-aAE YT: https://www.youtube.com/channel/UCCXBjEraOsVscigiY8Rszbg

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 536 wyników dla "Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej w Olsztynie"

Parentyfikacja to zjawisko polegające na odwróceniu ról w rodzinie.

W takiej sytuacji dziecko pełni rolę opiekuna i powiernika rodzica.

Ta rola i wynikające z niej zadania są z reguły nieadekwatne do poziomu rozwoju dziecka i jego możliwości emocjonalnych.

Dziś opowiem Wam o sprawie, w której trudno nie sympatyzować ze sprawcą.

Akcja odcinka po części będzie się toczyć w malowniczo położonej włoskiej miejscowości, więc będzie drobny rys zagraniczny, ale jednak przez większość czasu pozostaniemy w Polsce.

Jak już zapewne widzicie po miniaturce i tytule, przeniesiemy się do województwa warmińsko-mazurskiego, a dokładnie na ziemię lubawską.

Tereny piękne, wręcz sielankowe, ale to właśnie na krajobrazach sielanka się kończy, bo życie głównych bohaterów zdecydowanie nie należało do łatwych.

Na wstępie dodam jeszcze, że gdyby ktoś na własną rękę chciał przeglądać źródła, to uprzedzam, że w jednym z nich, dokładnie w książce Polskie Morderczynie Katarzyny Bondy, imiona niektórych uczestników zdarzeń zostały zmienione, a ja w podcaście będę używać tych prawdziwych, podanych w pozostałych źródłach.

Słowem wstępu to tyle, a teraz zapraszam do wysłuchania odcinka pod tytułem Noga cenniejsza od złota.

Przenosimy się do Rumienicy, wsi leżącej w województwie warmińsko-mazurskim, dokładnie w jego południowo-zachodniej części.

Wieś zamieszkuje trochę ponad 400 osób, więc jest to mała miejscowość, której zapewne większość z Was nie kojarzy.

Jeżeli chodzi o odległości od większych miast, to żeby dojechać do miasta powiatowego, czyli Iławy, trzeba pokonać około 30 kilometrów, natomiast od stolicy województwa, czyli Olsztyna, Rumienicę dzieli jakieś 70 kilometrów.

Każda z tych miejscowości będzie mieć mniejsze lub większe znaczenie dla dzisiejszej historii, ale na razie bez wybiegania w przyszłość jesteśmy w Rumienicy, trwają lata 60.

Dokładnie jest rok 1961, a jedno z mieszkających tam małżeństw wita na świecie nową członkinię rodziny.

Nazwisko małżeństwa nie jest znane, natomiast wiadomo, że ich imiona to Maria oraz Henryk, a swojej nowo narodzonej córeczce dają na imię Janina.

Janina przychodzi na świat 5 czerwca i całe dzieciństwo oraz okres nastoletni spędza w takich typowo wiejskich realiach.

Rodzina nigdy nie wyprowadza się z Rumienicy, mają tam swoje gospodarstwo i całkiem dobrze im się powodzi.

W związku z tym perspektywy są takie, że pani Maria oraz pan Henryk będą tam mieszkać najpewniej już do końca życia, a później gospodarstwo przejmą ich dzieci.

Taka dość popularna sytuacja na wsiach.

Dzieci jest aż czwórka, bo poza Janiną rodzice mają jeszcze jedną córkę, Zofię, oraz dwóch synów, Stanisława i Stefana.

Nie wiem kto jest najstarszy, kto najmłodszy i w jakiej kolejności dzieci przychodziły na świat, ale nie ma to większego znaczenia dla historii, bo skupimy się i tak przede wszystkim na Janinie, która jest tutaj główną bohaterką.

Gdy pod koniec lat 60. rozpoczyna naukę w szkole podstawowej, okazuje się, że radzi tam sobie bardzo dobrze.

Właściwie przez cały okres kształcenia nie ma większych problemów z nauką, uczy się szybko, nie opuszcza lekcji i ogólnie mówiąc jest bezproblemową uczennicą.

Nie jest tak, że Janina cały swój wolny czas poświęca nauce, bo jak to na wsi bywa, trochę pomaga rodzicom na gospodarstwie, ale też ma swoje hobby.

Bardzo lubi tańczyć, początkowo amatorsko, ale później zapisuje się do zespołu tanecznego, do którego należy przez następnych kilka lat.

Poza tańcem, jednym z jej głównych źródeł rozrywki jest telewizja, a w tamtym czasie emitowany jest m.in.

serial, który dla Janiny ma szczególne znaczenie, mianowicie 40-latek.

Ja szczerze mówiąc nie oglądałam nigdy tego serialu.

Kojarzę mniej więcej jak wyglądała główna postać, ale postaci drugoplanowych zupełnie nie znam, a chyba właśnie taka postać z tego serialu odegrała w życiu Janiny dość ważną rolę.

A to dlatego, że szczególnie imponuje jej przedstawiona tam jakaś kobieta technik w kasku.

Jak ktoś z Was lubił oglądać ten serial, to pewnie będzie wiedział o kogo chodzi.

W każdym razie ta kobieta robi na niej wrażenie, ponieww mediach czy ogólnie w najbliższym otoczeniu Janina nie widuje raczej kobiet wykonujących tego typu prace techniczne.

Fascynacja tą postacią jest na tyle duża, że nastoletnia Janina pod jej wpływem kieruje się na konkretną ścieżkę zawodową, bo gdy dochodzi do wyboru szkoły średniej, ona decyduje, że chce uczęszczać do zespołu szkół budowlanych.

Tą szkołę kończy, zyskuje więc jakiś tytuł zawodowy, natomiast jak wiadomo w życiu bywa przewrotnie i ostatecznie nie jest jej dane podjęcie pracy w zawodzie.

Od razu po szkole zostaje zatrudniona jako sekretarka w jakimś przedsiębiorstwie, gdzie prawdopodobnie pracuje przez kilka kolejnych lat.

W międzyczasie nie tylko Janina osiąga dorosłość, ale jej rodzeństwo również i to wtedy okazuje się, że wcześniejsze plany rodziców dotyczące odziedziczenia gospodarstwa przez wszystkie dzieci raczej się nie spełnią.

Janina oraz jej bracia nie wyrażają chęci, aby przejąć dobytek i kontynuować rodzinną tradycję, ponieważ chcą się zająć czymś innym niż praca na roli.

Chętna, aby zarabiać na rolnictwie jest tylko Zosia, więc po wspólnej naradzie zapada decyzja, że rodzice przepiszą gospodarstwo na nią, a ona z uzyskiwanych dochodów spłaci resztę rodzeństwa.

Tak też w przyszłości się dzieje, układ jest uczciwy, więc nie generuje to żadnych konfliktów i mimo tego, że te priorytety wśród rodzeństwa są trochę inne niż zakładano, rodzina żyje w zgodzie.

W ciągu następnych lat Zosia wychodzi za mąż, więc do domu w Rumienicy wprowadza się właśnie jej mąż, później dochodzą ich dzieci, no i oczywiście niezmiennie razem z nimi mieszkają pani Maria oraz pan Henryk.

Mimo tego nie narzekają chyba na brak przestrzeni, bo po prostu zmienił się układ osób w domu, ale liczebność aż tak nie.

Przybyły nowe osoby, ale w zamian za to pozostałe dzieci założyły swoje rodziny, więc też się powyprowadzały.

Janina wychodzi za mąż w 1984 roku, czyli w wieku 23 lat.

Jej wybranek to Waldemar K., z którym przez lata tańczyli w jednym zespole.

Waldek to taka szkolna miłość Janiny, ponadto połączyła ich wspólna pasja, spotykali się przez pięć lat, ich rodziny zdążyły się poznać i polubić, więc też z biegiem czasu sformalizowanie związku było czymś naturalnym.

Ten rok 1984 być może nie był przypadkowym wyborem na taki krok, poniewwystąpił pewien bodziec, który mógł ich trochę popchnąć w stronę małżeństwa.

To właśnie w tym roku Janina zaszła w ciążę, więc też w ciągu kolejnych miesięcy urodziła syna, dla którego razem z Waldkiem wybrali imię Daniel.

Po narodzinach Daniela młodzi rodzice przeprowadzają się do Olsztyna, jednak jak się okazuje związek nie jest do końca udany.

Początkowo wszystko jest dobrze, ale po kilku latach Janina dowiaduje się, że mąż ją zdradza i wobec tego nie jest w stanie mu dłużej ufać.

Rozstają się w 1989 roku, po pięciu latach małżeństwa i łącznie dziesięciu latach związku.

Kawał czasu, więc ona bardzo to przeżywa, jest wręcz załamana, ale też ma świadomość, że ich związek nie miał przyszłości, jest jeszcze młoda i pewnie jakoś ułoży sobie życie.

Według Janiny, mimo tego, że zawarli związek małżeński kilka lat po osiągnięciu dorosłości, to Waldek zdawał się nie być wystarczająco dojrzały, aby unieść rolę męża, a już tym bardziej ojca.

Po ich rozstaniu on szybko znajduje sobie nową kobietę, chyba też za bardzo nie interesuje się synem, więc Janina i Daniel jeszcze przez jakiś czas mieszkają w Olsztynie, a później wracają do Rumianicy, gdzie mogą liczyć na wsparcie rodziny.

Spora część województwa warmińsko-mazurskiego to region bardzo słabo skomunikowany, szczególnie poza sezonem, a co z tym poniekąd związane, jest tam relatywnie wysokie bezrobocia.

Janina po powrocie do rodzinnej miejscowości nie ma pracy i ma problem z jej znalezieniem, mimo silnej motywacji.

Wie, że z całą pewnością nie chce przez resztę życia polegać na rodzicach czy siostrze, chce samodzielnie zapewnić sobie oraz synowi odpowiednie warunki do życia, więc coraz poważniej rozważa możliwość podjęcia pracy za granicą.

Początkowo jednak trochę hamuje ją to, że Daniel ma zaledwie 5 lat i przynajmniej przez pierwsze miesiące musiałaby go zostawić pod opieką rodziny.

Co prawda ten wiek 5 lat mógłby być jeszcze zaletą, bo gdyby zabrała go ze sobą, to może łatwiej byłoby mu się zaaklimatyzoww nowym miejscu, ale to nowe miejsce to trochę taka niewiadoma.

Janina wie, że nawet jak udaje jej się znaleźć jakąś pracę, to nie wiadomo w jakich warunkach będzie mieszkać, więc też nie może zabierać syna w ciemno, najpierw musi sama rozeznać się w sytuacji.

Wizja rozłąki z synem jest więc naprawdę przytłaczająca, ale z drugiej strony w Polsce ona nie widzi dla siebie perspektyw, a za granicą mogłaby w ciągu kilku lat zarobić tyle, żeby kupić jakieś mieszkanie i odłożyć pieniądze na rozkręcenie własnego biznesu.

bo do tego Janinę niewątpliwie ciągnie.

Chciałaby mieć kiedyś coś swojego i na tym zarabiać.

W związku z tym wszystkim, gdy od znajomego mieszkającego we Włoszech otrzymuje propozycję, że mógłby on ją polecić do jakiejś pracy, po niedługich rozważaniach decyduje się tę propozycję przyjąć.

Za zgromadzone wcześniej oszczędności kupuje bilet na autobus i tym sposobem jeszcze w listopadzie 1989 roku trafia do nadmorskiego miasta o nazwie Anzio, leżącego na zachodnim wybrzeżu Włoch, jakieś 50 km od Rzymu.

Znajome Janiny zgodnie z obietnicą załatwia jej pracę, więc od teraz jest ona opiekunką pewnej starszej pani.

Zaraz powiem o tym więcej, natomiast jeszcze chwilę o jej początkach za granicą.

Janina właściwie już od pierwszych dni dość dobrze odnajduje się we Włoszech.

Jest pełna nadziei, poza tym podoba jej się to, że zwiedzi nowe miejsca i ogólnie mówiąc zobaczy kawałek świata.

Naturalnie skoro zamierza się tam zatrzymać na dłużej, no i też będzie mieć włoską podopieczną, to chce się nauczyć języka, więc zapisuje się na kurs prowadzony przy polskim kościele.

Nauka języka, podobnie jak nauka w szkole, przychodzi jej bez większego problemu.

Po latach nawet stwierdza, że włoski jest dla niej po prostu łatwym językiem.

Co do sytuacji rodzinnej, to Daniel zgodnie z pierwotnym planem został pod opieką jej rodziców oraz siostry, a ona odwiedza go tak często jak może, co w praktyce oznacza kilka razy w roku.

Na tak małe dzieci długotrwała rozłąka z rodzicem może pewnie różnie wpływać.

Mogą reagować złością albo odcięciem się od otoczenia, natomiast u Daniela na próżno szukać takich sygnałów.

Nie sprawia on większych problemów wychowawczych, jest bardzo uczynnym chłopcem, a gdy idzie najpierw do zerówki, a później do szkoły podstawowej, dobrze dogaduje się z rówieśnikami i też nie ma żadnych problemów z nauką.

Jedyną, powiedzmy, anomalią w jego zachowaniu i taką taktyką, którą przyjmuje, żeby poradzić sobie z trudną sytuacją, jest mocna idealizacja Janiny.

Wydaje się to w sumie logicznym tokiem myślenia, szczególnie u dziecka, bo jako, że nie widzi on mamy przez większość roku, no to kojarzy mu się ona z czymś bardzo wyczekiwanym i też przyjemnym.

Gdy Janina przyjeżdża do Polski, to zawsze jakoś fajnie spędza z nim czas, przywozi mu prezenty itd.

Niby nic takiego, ale właśnie tak zaczyna się między nimi rodzić pewna zależność, której skutki będzie można zaobserwoww dalszej części historii.

Wracając do Janiny i jej pracy w Anzio, to tak jak mówiłam zajmuje się ona pewną starszą panią.

Ta kobieta ma ponad 80 lat i Janina prawdopodobnie się do niej wprowadza, aby w razie potrzeby przez całą dobę móc jej oferowwsparcie.

Mimo, że jest tam obecna cały czas, to też nie jest taki rodzaj opieki, żeby ta pani non stop jej potrzebowała, bo mimo podeszłego wieku jest ona w pełni sprawna.

myć czy przebierać, tylko bardziej załatwiać takie rzeczy związane z prowadzeniem domu, np.

Poza tym jest też taką towarzyszką dla tej pani, dużo z nią rozmawia, chodzą razem na spacery, a Włoszka nieraz oprowadza ją i opowiada o ciekawych miejscach czy zabytkach w Anzio.

Z czasem można powiedzieć, że rodzi się między nimi coś na kształt przyjaźni, bo mimo, że jest to nadal relacja zawodowa, to w trakcie licznych rozmów często się sobie zwierzają, opowiadają o życiu prywatnym i też zwyczajnie się lubią.

Ważnym elementem w życiu prywatnym Janiny jest oczywiście Daniel, więc też nieraz opowiada o nim i o tym, jak bardzo za nim tęskni.

Kobieta słysząc to proponuje, że gdyby Janina chciała w przyszłości ściągnąć chłopca do siebie, to ona może jej pomóc wyrobić odpowiednie dokumenty.

Jest to kusząca propozycja, ale Janinie zależy na tym, aby zanim to nastąpi odłożyć jeszcze trochę pieniędzy, tak aby czuć się pewniej finansowo, gdy będzie mieć na utrzymaniu syna i też może wynająć najpierw jakieś mieszkanie, żeby mogli żyć w miarę wygodnie.

Idąc dalej jeszcze w temacie pieniędzy, to jak się można domyślać, skoro tą panią stać na to, żeby mieć zatrudnioną pomoc domową przez 24 na 7, to jest ona osobą dość zamożną.

Janina zauważa to obserwując jej dobytek, bo kobieta jest bardzo elegancka, ma drogie, markowe ubrania, niezliczoną ilość butów, do których ma ogromną słabość i też pokaźnych rozmiarów garderobę, aby to wszystko pomieścić.

Na Janinie robi to ogromne wrażenie, chciałaby sama żyć kiedyś w takich warunkach i od teraz ma jeszcze większą motywację, aby ciężko pracować.

Chce dużo zarobić, a później w Polsce cieszyć się bogactwem.

W związku z tym, gdy na horyzoncie pojawia się lepiej płatne zajęcie, mimo sympatii do starszej pani rezygnuje z pracy u niej, aby przeprowadzić się do Ostii, gdzie ma zostać zatrudniona w ośrodku wczasowym.

Ostia leży jakieś 50 kilometrów od Anzio, również na wybrzeżu, ale dużo bliżej Rzymu.

Od centrum stolicy Janinę dzieli teraz niecałe 30 kilometrów, a skoro tak, to turystów jest tu znacznie więcej i też stawki za pracę są wyższe.

Tym bardziej, że od teraz pracuje ona w takim ośrodku dla VIP-ów, który odwiedza wielu sławnych ludzi.

Obsługa musi być więc na najwyższym poziomie, ale zarobki są wprost proporcjonalne do oczekiwwzględem pracowników.

To właśnie w tym miejscu pracy Janina poznaje Luisa Filipa GR, mężczyznę, który ma całkowicie odwrócić bieg jej historii.

Luis z pochodzenia jest Portugalczykiem, aczkolwiek ma obywatelstwo włoskie, ponieważ jego rodzina już od dłuższego czasu mieszka we Włoszech.

Pracuje w tym ośrodku cojanina, jest tam barmanem, z kolei ona kelnerką, więc oboje zajmują się obszarem gastronomicznym i tym samym często mają ze sobą styczność.

Luis zwraca uwagę swoim wyglądem, bo wygląda dość charakterystycznie.

Jest całkiem niski, ma 1,62 m wzrostu.

Poza tym krępy, ma ciemną karnację, czarne, lekko kręcone włosy, a także liczne tatuaże.

Nieodłącznym elementem jego wizerunku jest kolczyk, który nosi w lewym uchu, a także dres w jakimś jasnym kolorze, najczęściej kremowy.

Oczywiście to poza pracą, no bo w pracę obowiązuje uniform, ale po opuszczeniu baru dres to jest jego typowy ubiór.

Janina od razu wpada mu w oko.

On jej chyba nie, ale szybko zwraca jej uwagę, bo widocznie ją podrywa.

Jest bardzo serdeczny i opiekuńczy, co jej zdaje się podobać, więc gdy Louis zaprasza ją na randkę, ona właściwie od razu się zgadza.

Nie kończy się na jednej randce, bo z czasem ich związek się rozwija.

Widać, że on jest bardzo zakochany i mu zależy.

Ona te uczucia odwzajemnia, więc wszystko idzie w dobrym kierunku.

Tym co rzuca się w oczy jest fakt, że Louis zdecydowanie nie oszczędza na prezentach dla ukochanej, wręcz zasypuje ją kolejnymi kosztownymi upominkami, ale jak to często bywa, to co na początku związku jest zaletą, później zaczyna być wadą, więc do kwestii rozrzutności Louisa jeszcze wrócimy, natomiast póki co Janina uważa go za księcia z bajki.

Zdrobniale nazywa go Louis Jim i też powoli zaczyna planować z nim przyszłość.

Na razie nie ślub, bo do tego jej się akurat nie spieszy z uwagi na wcześniejsze nieudane małżeństwo, ale rozważają wspólne zamieszkanie.

Oboje ciężko pracują, więc też sporo zarabiają, a Janina chętnie dzieli się dochodami ze swoimi bliskimi.

Regularnie wysyła do Polski ogromne paczki, każda waży blisko po 50 kg, a w nich znajdują się słodycze dla Daniela, ubrania oraz jakieś środki czystości i rzeczy codziennego użytku dla reszty rodziny.

Mimo tego, że Janina jest coraz bliżej wymarzonego sukcesu, a jej sytuacja finansowa bardzo się poprawia, to nie zapomina o swoich początkach i o tym, że gdyby nie pomoc znajomego, to może w ogóle by tu nie trafiła.

W związku z tym sama chętnie wyciąga pomocną dłoń do każdego, kto chce przyjechać, żeby sobie trochę dorobić.

Często załatwia bliskim pracę, więc też cieszy się dużym szacunkiem.

Do Włoch na jakiś czas przyjeżdżają m.in.

obaj jej bracia, a także inni członkowie rodziny oraz znajomi.

Janina ułatwia im start na miejscu, ale faktem jest, że pracy za nikogo nie wykona, a że praca jest ciężka, no to wiele z tych osób po niedługim czasie wraca do Polski.

W przeciwieństwie do niej i do Louisa, bo oni akurat charakteryzują się niesłabnącym zapałem i są nastawieni na szukanie kolejnych możliwości zwiększenia dochodów.

Początkowo układa się między nimi bardzo dobrze, więc też w 1991 roku, po blisko 12 miesiącach znajomości, podejmują decyzję o wspólnym zamieszkaniu.

Wynajmują jakieś lokum, a skoro od teraz sytuacja mieszkaniowa Janiny jest bardziej stabilna, to coraz intensywniej zaczyna ona myśleć o sprowadzeniu na miejsce Daniela.

Bardzo za nim tęskni, więc odbywa na ten temat kilka rozmów z Louis Jim, a w ich trakcie on deklaruje, że jest gotowy przyjąć chłopca, a także pomóc w opiece nad nim.

Skoro robią tak poważne plany na przyszłość, to idzie nawet o krok dalej i oświadcza się Janinie, jednak ona te oświadczyny odrzuca.

Chce być z Luisem, kocha go i bardzo jej schlebia ta propozycja, jednak nadal wisi nad nią widmo poprzedniego nieudanego związku i strach przed tym, że po ślubie scenariusz może się powtórzyć.

Wkrótce Daniel zamieszkuje z nimi we Włoszech.

Chyba w miarę szybko się adaptuje, natomiast nigdy nie udaje mu się nauczyć płynnie posługiwać językiem włoskim.

Być może chodzi więc do jakiejś polskiej szkoły i nie ma potrzeby, aby szybko uczył się języka.

Janina nie wywiera na nim presji, więc też on umie się porozumieć, ale nie są to jakieś zaawansowane umiejętności językowe.

W momencie przeprowadzki za granicę Daniel ma 8 lat, więc już w trakcie pobytu tam, jako że rodzina jest wierząca, przypada czas, kiedy powinien iść do pierwszej komunii.

Janina i Louis organizują mu więc przyjęcie we Włoszech, w polskim kościele, a w uroczystości bierze udział podobno sam papież.

W międzyczasie Janina bez zmian pracuje jako kelnerka w tym ośrodku co wcześniej, z kolei Louis rzuca posadę barmana na rzecz prowadzenia własnej firmy.

Chce zebrać swoją ekipę i zajmować się szeroko pojętą budowlanką, ale nie wiadomo czy od razu udaje mu się zrealizować ten plan.

W tamtym czasie pracuje przy budowie dróg, być może na własny rachunek, a może po prostu zatrudnia się u kogoś.

W każdym razie wiąże się to z tym, że Janina do pracy musi dojeżdżać sama, co zaczyna być bardzo kłopotliwe.

To mieszkanie, które wynajmują nie znajduje się bezpośrednio w Ostii, a w jakiejś innej miejscowości.

Wcześniej dojeżdżali do ośrodka razem z Luisem samochodem, ale teraz on potrzebuje auta na własny użytek, więc ona jest skazana na komunikację zbiorową.

Codzienne dojazdy autobusem są bardzo czasochłonne i wymagają większej logistyki, więc też z czasem Janina zaczyna się rozglądać za jakimś innym zajęciem gdzieś bliżej.

Ktoś ze znajomych podpowiada jej, że dobrą pensję da się wyciągnąć ze sprzątania domów, więc ostatecznie to właśnie na to zajęcie się decyduje.

Finalnie jednak całe to sprzątanie nie trwa długo.

Janina nie zdąża nawet wyrobić sobie jakiejś stałej siatki klientów, bo wkrótce okazuje się, że jest w ciąży, więc ciężka praca fizyczna na ten moment odpada.

W związku z nowymi okolicznościami Louise już bardzo upiera się na ślub, bo zgodnie z takim tradycyjnym podejściem mówi, że jak na świecie ma się pojawić ich dziecko, to oni koniecznie muszą być małżeństwem.

Janina zdecydowanie nie ma takiego parcia, ale też jej stosunek trochę się zmienia, bo już tak kategorycznie się przed tym ślubem nie broni i w końcu Louise jakoś ją przekonuje.

Zresztą ona też ma świadomość, że mogłoby to być pod jakimiś względami korzystne.

Po pierwsze ślub może dać większe poczucie stabilności, skoro będą od teraz tworzyć rodzinę, a po drugie do tej pory pracowała we Włoszech na czarno.

Louise ma obywatelstwo włoskie, więc po ślubie ona również mogłaby być zatrudniona w pełni legalnie.

Skoro i tak go kocha i chce z nim być, a ze sformalizowania związku mogłyby być dodatkowe korzyści, no to się zgadza.

Decyzja zostaje więc podjęta, mimo delikatnego sprzeciwu jej rodziców, którzy mówią, że może lepiej, aby jeszcze się zastanowiła.

Ona zapewnia ich jednak, że tym razem to coś innego, z Luisem czuje się pewniej niż z Waldkiem, więc też jest pewna, że chce za niego wyjść.

Wkrótce okazuje się jednak, że decyzja o ślubie to jedno, a formalności to drugie.

W 1994 roku na świat przychodzi ich córka Samanta, więc Daniel zostaje starszym bratem w wieku 10 lat.

Janina i Luigi nie mają wtedy perspektyw, aby w najbliższych miesiącach zawrzeć związek małżeński, bo oczekiwanie na dokumenty Luisa, które mają być dosłane aż z Portugalii, bardzo się przedłuża i zapowiada się, że potrwa jeszcze minimum kilka miesięcy.

Tak się nieszczęśliwie składa, że w międzyczasie z kolei dokumenty Janiny wydane na pobyt tymczasowy tracą ważność, więc jest ona zmuszona, aby razem z dziećmi wrócić do Polski.

Ponownie zatrzymują się w Rumienicy u jej rodziny, a Luis regularnie kursuje pomiędzy Polską a Włochami.

Mają duże oszczędności, on nadal zarabia, więc przez ten okres przejściowy radzą sobie w miarę dobrze.

Ślub cywilny biorą 4 maja 1996 roku i po nim wracają z powrotem do Włoch.

Tam zamieszkują w Ostii, gdzie kupują duże 130-metrowe mieszkanie.

Janina jako, że przebywa już we Włoszech w pełni legalnie, to może spełnić swoje marzenie o własnym biznesie i otwiera przedszkolę.

Pozyskuje sponsorów, powoli się rozkręca i jak się okazuje, ten pomysł na biznes jest strzałem w dziesiątkę.

Przedszkole cieszy się dużym zainteresowaniem, a włoscy rodzice są gotowi zapłacić naprawdę sporo, aby zapewnić swoim dzieciom jak najlepsze warunki opieki.

Janina używa nawet takiego sformułowania, że to przedszkole jest jak kura znosząca złote jajka, jednak mimo tego i tak w jej głowie cały czas przewija się myśl, czy nie lepiej jakby już zamieszkali w Polsce na stałe.

Dzieci dorastają, Daniel przez ostatnie miesiące przyzwyczaił się do towarzystwa dziadków, a teraz znów zabrała go w inne środowisko.

Poza tym chciałaby, żeby Samanta mówiła płynnie po polsku i znała swoją rodzinę, a oszczędności mają takie, że w Polsce mogliby spokojnie żyć na naprawwysokim poziomie.

Luis chyba trochę oponuje przed realizacją tego pomysłu, ale ostatecznie zgadza się, aby zorganizowali sobie jakieś zabezpieczenie na przyszłość i kupili w Lubawie nieruchomość, a dokładnie kamienicę.

W razie powrotu będzie to jakiś pewnik, będą mogli zarabiać na wynajmie albo otworzyć jakiś lokal użytkowy.

We Włoszech mieszkają jeszcze przez około rok, aż w 1997 roku, kiedy to dzieci są w wieku 3 i 13 lat, Janina w końcu dopina swego i we trójkę przeprowadzają się do Lubawy.

We trójkę to znaczy ona, Samanta i Daniel, bo Louis jeszcze nie rezygnuje ze swojego biznesu we Włoszech i ponownie kursuje pomiędzy dwoma krajami.

Na początku Janina poświęca czas oraz środki na remont części zakupionej kamienicy ze szczególnym uwzględnieniem parteru, gdzie znajdują się dwa lokale.

W jednym otwiera sklep, a w drugim bar o nazwie Lubawianka.

Jest to taka typowa pijalnia piwa, natomiast Janina w tej lokalizacji spodziewa się z tego sporych zysków.

W związku z tym, że jej mąż rzadko jest na miejscu, a ona poświęca się rozkręcaniu nowych biznesów, dzieci dużo czasu spędzają same.

Mimo tego jakoś sobie radzą, bo nastoletni wtedy Daniel w ocenie Janiny bardzo dobrze odnajduje się w roli starszego brata, jest odpowiedzialny i zawsze z najwyższą starannością opiekuje się Samantą.

Wkrótce bar oraz sklep zaczynają działać na pełnych obrotach, a Janina zgodnie z planem zaczyna osiągać spore zyski.

Luis jest zadowolony, że w Polsce mają coś swojego, dlatego też ostatecznie decyduje się zamknąć firmę we Włoszech i dołączyć do rodziny.

Chodzi o te górne piętra, bo dół z lokalami użytkowymi nadal pozostawiają sobie.

W sklepie z tego co rozumiem mają jakiegoś pracownika albo pracowników, a sami większość czasu spędzają w Lubawiance, gdzie Janina zajmuje się obsługą klientów, z kolei Louis zaopatrzeniem.

Skoro już na stałe zamieszkali w Polsce, to siłą rzeczy jest więcej okazji, aby rodzina Janiny lepiej poznała jej męża.

Wcześniej oczywiście też się znali, ale widywali się jedynie od święta.

Teraz mieszkają blisko siebie, więc co jakiś czas wpadają do Rumienicy, szczególnie gdy są potrzebne dodatkowe ręce do pomocy, np.

w trakcie zbiorów.

Pan Henryk bardzo lubi zięcia, uważa go za zabawnego i serdecznego.

Zawsze gdy przyjeżdżają na wieś, Louis przywozi jakiś alkohol albo papierosy i bez oporów częstuje domowników.

Gdy z kolei trochę wypije, to często tańczy oraz śpiewa, więc tym sposobem zapewnia wszystkim zgromadzonym rozrywkę.

Zdanie ojca podziela Zofia, natomiast trochę inaczej na Luisa patrzy pani Maria, która bacznie go obserwuje, a także bracia Janiny, Stanisław oraz Stefan, którzy mieli okazję poznać go trochę lepiej.

Poznali się, gdy przez jakiś czas oni przebywali we Włoszech, kiedy to siostra załatwiła im pracę.

W tym miejscu dochodzimy do sygnałów mogących sugerować, że ta prezentowana do tej pory przyjazna i opiekuńcza twarz Louisa to zaledwie część jego osobowości.

Tak naprawdę ma on drugie oblicze, które póki co pojawia się tylko czasami w ściśle określonych warunkach.

Ale najpierw co do tych sygnałów, to nie da się nie zauważyć, że Luigi jest po prostu głośną osobą.

Bardzo często mówi do Janiny podniesionym tonem, ale początkowo nikt nie zwraca na to większej uwagi.

Mimo, że znają się już kilka lat, Luis nadal bardzo słabo mówi po polsku, więc też on i Janina przez większość czasu porozumiewają się po włosku.

Ten język ma taką specyfikę, że jest dość ekspresyjny, a Włosi mocno akcentują końcówki poprzez głośniejszą wymowę, więc też osoby z bliskiego otoczenia Janiny i Louisa uznają, że to kwestia języka, a nie tego, że on intencjonalnie na nią krzyczy.

I to faktycznie można by uznać, że racja, wypowiedzi w obcym języku można różnie interpretować, jeżeli nie zna się jego specyfiki.

Natomiast jest jeszcze drugi, bardzo istotny sygnał, czyli wypowiedzi braci, którzy mają nienajlepsze zdanie na temat szwagra.

Stanisław po raz pierwszy przyjechał do Włoch, gdy Janina i Luis byli już razem, ale jeszcze ze sobą nie mieszkali.

Oboje pomieszkiwali wtedy na pokojach, a gdy on znalazł się na miejscu, to Janina załatwiła mu dzielenie pokoju razem z Luisem.

Większość dnia oczywiście spędzali poza miejscem zamieszkania, w pracy, no ale nie da się zaprzeczyć, że w trakcie dzielenia z kimś pokoju można chociaż trochę poznać tą drugą osobę.

I właśnie po takim zapoznaniu Stanisław tak opisywał Louisa.

Brał się do każdej roboty, ale pracował najwyżej pół godziny, bo albo głowa go bolała, albo inna część ciała zawsze znalazł jakąś wymówkę.

Potem potrzebował skrzynki piwa, żeby się wyleczyć.

To człowiek, na którego wystarczyło krzywo spojrzeć, a już dostawało się w głowę butelką.

Ta wypowiedź o butelce to nie przypadek, bo właśnie taki los pewnego razu spotkał Stanisława.

Gdy byli już trochę wstawieni, doszło między nimi do sprzeczki, a w Luisie obudziła się taka agresja, że rozbił Stanisławowi na głowie butelkę.

Według brata ten wybuch to nie była jednorazowa sytuacja, a siostra zna ciemną stronę swojego męża, jednak nikomu się nie skarży i skrzętnie to ukrywa.

Z kolei jej drugi brat, Stefan, podsumowuje szwagra tak, że na pewno nie jest to człowiek do zakładania rodzinę.

I tak się przypadkiem składa, że ma rację, mimo że to osąd wydany prawdopodobnie na podstawie przeczuć.

Bo tym, czego Stanisław nie wie, jest fakt, że Luis miał już kiedyś w Portugalii rodzinę, żonę oraz dziecko, natomiast mówiąc kolokwialnie olał ich.

Żonę zostawił, oczywiście takie jego prawo, natomiast w ogóle przestał się też interesować dzieckiem.

Nie dzwonił, nie pytał, ani też nie wysyłał żadnych pieniędzy na jego utrzymanie.

Wobec tego uzyskanie tych portugalskich papierów przed ślubem mogło tak długo trwać, bo Luis w tamtym czasie mógł na przykład finalizować rozwód.

A skoro już jesteśmy przy jego, nazwijmy to, poprzednim życiu, to jeszcze jeden wątek.

Gdy Luis mieszkał w Portugalii i był dużo młodszy, to bardzo cenił sobie adrenalinę płynącą z szybkiej jazdy na motorze.

Regularnie urządzał sobie różne motocyklowe wycieczki, jednak jeden z takich wypadów zakończył się dla niego tragicznie, ponieważ uległ on poważnemu wypadkowi.

Został mocno poturbowany, a szczególnie ucierpiała wtedy jego noga, która natychmiast musiała zostać zoperowana.

To właśnie wtedy na wysokości kości piszczelowej wstawiono mu specjalną płytkę.

Jest to zabieg, który zdaje się przeprowadza się w momencie uszkodzenia stawu, a dzięki niemu pacjent mimo doznanych obrażeń może normalnie chodzić.

Luis nieraz opowiada o tym w rodzinnym gronie i chwali się, że płytka w jego nodze wykonana jest z platyny i tym samym jest cenniejsza od złota.

W związku z tym prosi, aby w przypadku jego śmierci wyjąć ten metal z nogi i go sprzedać.

Jemu w grobie i tak się nie przyda, a pieniądze ze sprzedaży mogą np.

Jak już wiemy, Louis po spożyciu większej ilości alkoholu robi się agresywny i niestety Janina również już zdążyła się o tym przekonać.

Jednak tak jak mówił jej brat, ona nikomu się nie skarży, bo też początkowo te sytuacje są właściwie sporadyczne.

Zdarza się to mniej więcej raz na dwa miesiące.

Janina racjonalizuje sobie to więc tak, że to rzadkość, poza tymi momentami Louis jest dobrym mężem, no ale nie oszukujmy się, jest czy nie jest, nie zmienia to faktu, że w trakcie tych awantur po pijaku zachowuje się wręcz skandalicznie.

Krzyczy, nie da się go uspokoić, jest agresywny i też w związku z tym nieraz bije żonę.

Świadkami tego są dzieci, a Daniel powie później, że po alkoholu ojczym był jak zwierzę.

Co więcej, do przemocy dochodziło już wcześniej, jeszcze we Włoszech, ale Janina cały czas dawała mu kolejne szanse, bo to były takie fazy.

Po przeprowadzce Daniela do Włoch zaczęły się awantury, jednak później, gdy ona zaszła w ciążę, jej wtedy jeszcze narzeczony zupełnie się uspokoił.

Miała nadzieję, że to już będzie na stałe, ale problem, jak widać, wrócił.

Ta porywczość po alkoholu nie jest jedyną wadą Louisa, bo na co dzień jest on też bardzo zazdrosny.

Wiadomo, że skoro jego żona pracuje jako barmanka, do tego w swoim pubie, to stara się być miła dla klientów i jak kogoś obsługuje, to często się uśmiecha.

On jednak każdą taką sytuację traktuje jak flirt i na zapleczu urządza jej karczemne awantury, w trakcie których ją szarpie oraz wyzywa.

Gdy jeszcze do tego się napije, to najczęściej zarzuca jej jakieś wyimaginowane zdrady oraz to, że źle zajmuje się dziećmi i na zdecydowanie za dużo im pozwala.

Poza barem, gdy Louis jest trzeźwy, nadal układa się między nimi całkiem nieźle, no ale sam fakt, że prowadzą bar sprawia, że dostęp do alkoholu jest znacznie ułatwiony.

Coraz częściej można go więc spotkać pod wpływem, a życie Janiny oraz jej dzieci stopniowo zamienia się w piekło.

Sąsiedzi uznają ich za miłą, towarzyską rodzinę.

Najbardziej skryty wydaje im się Daniel, ale nie zmienia to faktu, że wobec obcych zawsze zachowuje się w uprzejmy sposób.

Nic dziwnego, że sprawia wrażenie zamkniętego, bo jego sytuacja domowa wraz z upływem kolejnych miesięcy bardzo się pogarsza.

Do tej pory on i Louis dogadywali się dosyć dobrze, dużo razem wyjeżdżali i rozmawiali, ale teraz gdy Daniel jest nastolatkiem, to woli spędzać czas z kolegami, a on i ojczym zdecydowanie oddalają się od siebie.

Poza tym, skoro jest starszy, to więcej rozumie.

Widzi, jak Louis traktuje mamę, więc też nie pała do niego taką sympatią jak kiedyś.

Konflikty są właściwie na porządku dziennym, a Louis ma pretensje za każdym razem, gdy Daniel chce wyjść z kolegami.

Uważa, że czternastolatek powinien więcej pomagać w barze, a także zarabiać na siebie, czyli ma takie wymagania, jakby Daniel był co najmniej współwłaścicielem Lubawianki.

Poza tym, mimo upływu lat, Luis nadal bardzo słabo komunikuje się po polsku.

Nie chodzi tylko o to, że sam nie umie konstruowwypowiedzi, ale też mało rozumie, gdy ktoś coś do niego mówi.

I to też jest pole do konfliktów, ponieważ Janina najczęściej rozmawia z dziećmi po polsku.

Daniel, tak jak wspominałam wcześniej, z tym mówieniem po włosku nie czuł się pewnie.

Samanta radziła sobie dużo lepiej, ale skoro mieszkali w Polsce, no to Janinie zależało na tym, żeby córka ćwiczyła również język polski.

Luis regularnie krzyczy więc na Daniela, że ten ma mówwięcej po włosku, a poza tym, gdy słyszy, że żona i pasier rozmawiają ze sobą w języku polskim, to też od razu wszczyna awantury, bo wychodzi z założenia, że na pewno spiskują przeciwko niemu.

Coraz częściej nadużywa alkoholu, a po nim niszczy nie tylko ich mieszkanie, gdzie regularnie zdarza mu się rzucać różnymi przedmiotami i je rozbijać, ale też ogólnie cały dobytek, w tym budżet, bo regularnie przepija barowy utarg.

Do tego dochodzi jego rozrzutność, nad którą Janina w żaden sposób nie może zapanować.

a wskutek której zdarza się, że Luigi na przykład stawia wszystkim zgromadzonym w barze piwo albo drinki.

Gdy żona go upomina, on mówi tylko, że ma się nie wtrącać.

Twierdzi, że to on rządzi budżetem, do tego jest samolubny, nie oszczędza na żadnych swoich zachciankach, za to gdy jego żona albo dzieci czegoś potrzebują, to nie jest już taki skory, żeby zapłacić.

Janina nieraz skarży się rodzinie, że przez niego w końcu zbankrutują.

jajka oraz drób z ich gospodarstwa, a także drobne kwoty pieniężne, które ona każdorazowo chowa przed mężem.

Janina nieraz próbuje korzystać z pomocy policji i gdy Louis urządza awantury po alkoholu, ona dzwoni pod numer alarmowy, jednak zawsze kończy się to tak samo.

Policjanci przyjeżdżają na miejsce, zabierają go na izbę wytrzeźwień, później on wychodzi, wraca do domu, a za pobyt na izbie to ona musi zapłacić.

To jest jej bardzo nie na rękę, bo ich sytuacja finansowa na tym etapie pozostawia już wiele do życzenia, a zgromadzone wcześniej fundusze wskutek złego zarządzania topnieją wręcz błyskawicznie.

Próbuje go więc podejść z innej strony i sugeruje, żeby może udał się na terapię uzależnień, ale Louis każdorazowo odpowiada, że on nie jest uzależniony.

W końcu pada pomysł, aby na jakiś czas wyjechał do Włoch.

Może tam poczuje się bardziej jak u siebie, uspokoi się, będzie bliżej rodziny i też przy okazji zarobi trochę pieniędzy, co może pozwoli im odbić się od dna.

O dziwo Louis na to przystaje i zaczyna szykować się do wyjazdu, a Janina w międzyczasie podejmuje kolejne desperackie kroki mające dążyć do poprawy ich sytuacji.

Sprzedaje pozostałą część kamienicy, więc tym samym pozbywa się sklepu oraz lubawianki, przez którą w jej ocenie mąż kompletnie się rozpił.

Ponadto wynajmuje mniejsze mieszkanie, do którego przeprowadza się razem z dziećmi.

Louisowi kupuje bilet na autobus do Włoch, więc w 1998 roku on wyjeżdża z Polski, po czym kontakt z nim kompletnie się urywa.

Janina jest tym faktem trochę zaniepokojona, ale ostatecznie po kilku tygodniach dostaje od niego list, w którym Luigi prosi ją o przesłanie 100 tysięcy złotych potrzebnych mu na spłatę długu.

Ona jest w szoku, gdy to czyta, bo mąż miał tam jechać zarobić, a okazuje się, że ma mu wysłać niemałą kwotę, to raz, a dwa, ona oczywiście nie dysponuje takimi środkami.

Ma jakieś oszczędności po sprzedaży kamienicy, ale nie tyle, a poza tym zamierzała je zainwestoww nowy sklep spożywczy, bo z czegoś muszą przecież żyć.

Ostatecznie nie wysyła więc Louisowi tych pieniędzy, a on we Włoszech spędza kolejne dwa i pół roku.

W międzyczasie utrzymuje z Janiną wyłącznie kontakt listowny, ale nigdy z tą korespondencją nie przesyła jej pieniędzy, nawet drobnych kwot.

Ona utrzymuje się więc sama i tak jak planowała otwiera nowy sklep, tym razem w Olsztynie.

Ma tam zatrudnioną pracownicę, ale sama również zajmuje się obsługą, no i oczywiście zaopatrzeniem.

Niestety wiąże się to z dojazdami.

Z Lubawy do Olsztyna jedzie się około godziny w jedną stronę, więc po czasie Janina zaczyna rozważać przeprowadzkę.

Plan jest taki, że razem z dziećmi zamieszkają właśnie w Olsztynie.

Z kolei Daniel w 1999 roku ma iść do szkoły średniej, więc od razu wybrałby sobie jakąś szkołę na miejscu i nie byłoby problemu z przenoszeniem.

Tym samym nie stać jej na pokrycie kosztów życia w większym mieście, więc zostaje w Lubawie, a sklep sprzedaje.

W 1999 roku Daniel rozpoczyna naukę w szkole średniej, a skoro się nie przeprowadzają, to wybiera zasadniczą szkołę zawodową w oddalonej o niecałe 20 kilometrów Iławie.

Nie wiadomo, czym Janina zajmuje się po sprzedaży sklepu.

W każdym razie pewnie po cichu liczy, że Louis przywiezie z Włoch jakąś większą sumę pieniędzy.

Mąż wraca do Polski na początku 2001 roku.

Daniel jest wtedy już prawie dorosły, kończy w tym roku 17 lat, z kolei Samantha 7 i tym samym ma właśnie rozpocząć naukę w szkole podstawowej.

Luis, jak się szybko okazuje, nie przywozi ze sobą ani złotówki, gdyż za granicą wcale nie pracował, a siedział w więzieniu.

Odwieszono mu jakąś karę za rozbój, więc to 100 tysięcy złotych, których wcześniej oczekiwał od Janiny, miało pewnie starczyć na pokrycie jakiejś kaucji albo odszkodowania.

Po powrocie on oczywiście nie ma pracy, ona zresztą w tamtym momencie też, więc ich sytuacja finansowa jest tragiczna.

Mają jakieś małe oszczędności, ale ogólnie jest na tyle nieciekawie, że we czwórkę mieszkają w jakimś bardzo małym mieszkaniu, prawdopodobnie w kawalerce, bo ze źródeł wynika, że spali w jednym pomieszczeniu.

Janina i Luigi razem na dużym łóżku i dzieci na dwóch mniejszych.

Po jego powrocie Janina jeszcze ma jakieś resztki nadziei, że teraz będzie lepiej, ale niestety jest tylko gorzej.

Już niedługi czas później zauważa, że Louis nie tylko się nie zmienił, ale też, że te agresywne zachowania pojawiają się u niego coraz częściej i coraz bardziej przybierają na sile.

Krótko po jego powrocie dochodzi do barowej bijatyki, w której udział biorą właśnie Louis oraz o dziwo Daniel.

Wszystko ma miejsce w klubie bilardowym Marinero w Lubawie.

Nie wiadomo, czy oni pobili się ze sobą, czy była to jakaś większa szarpanina, ale ostatecznie obaj stają przed sądem.

Daniel otrzymuje wyrok w zawieszeniu, z kolei Louisowi grozi kilka lat więzienia.

Na ten moment udaje się to jednak odsunąć w czasie, bo Janina jakoś za niego poręcza i póki co Louis ma dozór policyjny, więc codziennie musi się stawiać na komisariacie.

Obstawiam, że wskutek poręczenia on po prostu nie musiał oczekiww areszcie na proces, ale sprawa nie była jeszcze zamknięta.

Daniel być może był sądzony przez sąd dla nieletnich, dlatego wszystko poszło znacznie szybciej,

Ale wracając do Louisa, to on bardzo się boi, że znów trafi do więzienia, więc zaczyna coraz częściej wspominać o ucieczce.

Oczekuje, że tym razem cała rodzina pojedzie z nim do Włoch.

Janina tłumaczy mu, że Danielowi niewiele już zostało do skończenia szkoły i lepiej, żeby teraz nie wyjeżdżali, ale on jest nieugięty.

wi, że w takim razie ona i Samantha mogą z nim wyjechać, a Daniel dojedzie później.

Naciska, żeby ten wyjazd był jak najszybciej.

Janina najpierw wstępnie się zgadza, ale później, gdy widzi, że mąż nadal jest takim samym tyranem jak był, zaczyna się wycofywać i przeciągać termin wyjazdu.

Louise widzi, co ona robi i grozi, że jak nie zacznie tego brać na poważnie, to on wyjedzie sam, a przy okazji zabierze jej wszystkie pieniądze.

To ją przekonuje, więc zaczyna robić jakieś kroki w kierunku opuszczenia kraju, a w pierwszej kolejności skupia się na zorganizowaniu środka transportu.

W komisję kupuje Renault Clio, którym mają wyjechać za granicę.

Tymczasem sytuacja w domu staje się wręcz nie do wytrzymania.

Luigi najbardziej wyżywa się na Janinie i to ją najczęściej atakuje, jednak w jej obronie zawsze staje Daniel, więc między nim a ojczymem też często dochodzi do rękoczynów.

Nastolatek coraz poważniej zaczyna więc rozważać ucieczkę.

Oczywiście uwzględnia w tych planach mamę i siostrę, ale ma też spore obawy.

Po pierwsze praktycznie nie mają na to funduszy, a po drugie jest spora szansa, że Louis ich znajdzie.

A wtedy nie wiadomo, co mogłoby się stać.

Ojczym już nieraz w trakcie kłótni groził, że ich pozabija.

Szczególnie uparcie powtarzał to, gdy Janina wspominała o rozstaniu oraz o tym, że może lepiej, jeśli ułożą sobie życie osobno.

On każdorazowo odpowiadał wtedy, że prędzej zabije ją i dzieci, niż udzieli jej rozwodu.

Gdy wybuchają kolejne awantury, Janina już w dosłownie żaden sposób nie umie go uspokoić.

Kiedyś zostawiał ją w spokoju, gdy widział, że w pobliżu jest Samanta, więc nieraz brała córkę na kolana albo na ręce jako taką osłonę, bo wiedziała, że wtedy Louis jej nie tknie.

To jednak zmieniło się po jego wyjściu z więzienia i powrocie z Włoch.

Od teraz atakuje również córkę, szarpie ją, krzyczy, a po wszystkim zamyka w pokoju.

Gdy Janina próbuje ją bronić, rzuca się również na nią.

Samanta po kilku miesiącach takiego życia jest już tak straumatyzowana, że kompletnie zamyka się w sobie.

Dopiero po wielomiesięcznej psychoterapii jest w stanie opowiadać o tym, co się działo w domu.

Z jej zeznań wiemy m.in., że Louis ją bił, a gdy przychodziła ze szkoły, to nieraz zastawała mamę na klatce schodowej, bo ojciec nie chciał jej wpuścić do mieszkania.

Bywało również tak, że wyrzucał Janinę na klatkę wieczorem, aby spała na zewnątrz i dopiero gdy zasypiał, Samanta mogła po cichu wpuścić ją do środka.

Do tego kategorycznie zabraniał córce opowiadania o tym, co się dzieje w domu, pod groźbą jakżeby inaczej zabójstwa.

Ona panicznie się go bała, więc we wszystko wierzyła.

Poza tym to nie były tylko puste słowa, bo pewnego razu na jej oczach Louis przyłożył Danielowi nóż do gardła.

Widziała bierność matki i uznała, że skoro osoba dorosła się temu poddaje, to nic nie da się zrobić.

Co ciekawe, Louis podobno nie wyładowywał się tylko na nich, ale stosował też autoagresję.

Kiedyś, gdy zaczął dusić Janinę, a Daniel go odepchnął, był tak wściekły, że zaczął biegać po mieszkaniu i z całej siły uderzać głową w meble oraz w ściany.

Terapeutka zajmująca się Samantą w opinii orzekła, że dziewczynka nie ma skłonności do konfabulacji, natomiast próbuje wyprzeć traumatyczne wspomnienia, dlatego trzeba przyjąć, że te wszystkie opisy to zaledwie zarys.

W rzeczywistości mogło być znacznie gorzej.

Idąc dalej tokiem wydarzeń, to w poniedziałek 17 września 2001 roku cała rodzina przyjeżdża do Rumienicy, aby pomóc przy wykopkach buraków.

Są już wtedy w zaawansowanym stanie przygotowań do wyjazdu do Włoch, w związku z czym Janina jest w coraz gorszym stanie psychicznym.

Ma opuchnięte oczy, wygląda jakby ciągle płakała, natomiast Louis jak zawsze tryska energią.

Przed teściami zachowuje pozory, nie wszczyna awantur i ogólnie zachowuje się przyzwoicie.

Mimo tego w trakcie tej wizyty pani Maria zauważa pewną zmianę w jego zachowaniu.

Mianowicie jest on dużo bardziej czujny niż zazwyczaj i nie opuszcza jej córki nawet na krok.

Janina nie ma w ogóle szansy, aby porozmawiać z mamą na osobności, bo tam gdzie ona, tam cały czas on.

Jest wtorek 9 października 2001 roku, godzina 13.30.

Na komisariacie policji w Lubawie pojawia się nikt inny jak Janina, która jak informuje przyszła zgłosić zaginięcie męża.

Opowiada dyżurnemu, że pięć dni wcześniej, czyli w piątek 4 października, około godziny 11 wyszedł on z domu i do tej pory nie ma z nim kontaktu.

Wyjasnia, że Luis jest Portugalczykiem, ale na stałe mieszka z nią w Polsce.

Zabrał ze sobą jakieś portugalskie dokumenty, dowód osobisty, prawo jazdy, notes oraz 1400 zł w gotówce.

Początkowo jej to nie zdziwiło, bo miał iść popłacić rachunki, jednak gdy do wieczora nie wrócił, zaczęła go szukać.

Dzwoniła do okolicznych szpitali, jednak nigdzie go nie przywieziono.

Próbowała też już wcześniej zgłaszać sprawę policji, ale dyżurny ją zbył, bo powiedział, że mąż to nie dziecko i na pewno niedługo wróci.

Wyjaśnia, że Louis był objęty dozorem policyjnym, więc funkcjonariusze pierwsze co sprawdzają, to czy w ostatnich dniach zgłaszał się na dozór.

Od dnia zaginięcia nie pojawił się ani razu.

W związku z tym sprawa zostaje przekazana do Komendy Powiatowej w Iławie, a korespondencja w tym temacie trafia również do Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej w Olsztynie.

Janina po złożeniu zeznań od razu kieruje się do Rumienicy i dzieli się z bliskimi informacją o zaginięciu oraz o rozpoczęciu poszukiwań.

Przez następne tygodnie policja prowadzi śledztwo.

Tak jak wcześniej Janina, dzwonią do szpitali oraz do noclegowni, wypytują również mieszkańców Lubawy, ale na próżno.

Nikt nie ma pojęcia, gdzie Louis może się znajdować.

Daniel i Samanta też nic nie wiedzą, bo jak mówią, gdy ojciec wychodził, byli w szkole.

O zaginięciu dowiedzieli się od mamy po powrocie do domu.

Dwa miesiące później śledztwo nadal trwa i 12 grudnia policjanci znów przychodzą do ich mieszkania.

Tam zastają tylko Daniela, którego znów wypytują o zaginięcie.

On powtarza właściwie to samo co wcześniej, plus dodaje jeszcze, że według niego Louis nielegalnie przekroczył granicę i raczej już go nie znajdą.

Nielegalnie, bo w związku z tą sprawą sądową o pobicie w barze, miał skonfiskowany paszport, ale widać znalazł jakiś inny sposób na wyjazd z Polski.

Śledczy, jako że Daniel jest sam w domu, pytają gdzie teraz jest Janina, na co on odpowiada, że matka jeszcze w listopadzie pojechała do Włoch, bo liczyła, że może tam spotka Luigi'ego.

Chciała podpytać znajomych, czy może ktoś coś wie, ale z tego co mówiła mu przez telefon nic nie udało się ustalić.

Poza tym w trakcie jednej z rozmów poinformowała go też, że skoro już wydała pieniądze na dojazd i jest na miejscu, to poszuka jakiejś pracy, żeby mogli trochę odkuć się finansowo.

Później zadzwoniła znów z informacją, że znalazła pracę i w związku z tym zamierza zostać we Włoszech przez kolejnych kilka miesięcy.

Na tym rozmowa z policjantami się kończy, a śledztwo staje w martwym punkcie.

Co do Janiny, to zgodnie z zapowiedzią zostaje ona za granicą właśnie na kilka miesięcy.

3 marca 2002 roku dzwoni do swojej siostry Zosi z informacją, że udało jej się trochę zarobić, więc niedługo zamierza wrócić do dzieci.

Tego samego dnia, gdy Janina rozmawia z siostrą, pracownik zatrudniony przez Nadleśnictwo Litzbark, Jan Rozentalski, wykonuje prace porządkowe w lesie.

W trakcie pokonywania leśnych ścieżek zauważa pewien dół, który zwraca jego uwagę dość dużą głębokością jak na leśne standardy.

Dół znajduje się niedaleko głównej drogi i widać, że niedawno był rozkopywany.

Mężczyzna zaintrygowany podchodzi więc bliżej i ku swojemu przerażeniu odkrywa, że przez ziemię prześwituje kawałek czaszki.

Niewątpliwie trafił właśnie na miejsce pochówku jakiegoś człowieka, który z dużym prawdopodobieństwem padł ofiarą przestępstwa, ponieważ na szyi nadal ma zaciśnięty kabel.

Jan jeszcze przez chwilę ogląda znalezione miejsce, domyśla się, że ciało najpewniej odkopały lisy, natomiast idąc kawałek dalej znajduje jeszcze czarną wełnianą czapkę, która być może należała do Denata.

Niezwłocznie informuje o znalezisku przełożonego, on dzwoni do leśniczego i wspólnie decydują, że trzeba jak najszybciej wezwać policję.

Funkcjonariusze przyjeżdżają na miejsce około dziewiętnastej.

Na dworze jest już oczywiście zupełnie ciemno, jednak mimo tego przez kolejne dwie godziny prowadzą oględziny miejsca.

Zwłoki, jak się okazuje, są częściowo zeszkieletowane oraz, co zaskakuje zebranych, niekompletne.

Denat nie ma jednej z nóg, a jak oceniają po szybkich oględzinach, kończyna została ucięta mniej więcej na wysokości 1 trzeciej uda.

Po wydobyciu ciała zostaje ono przetransportowane do najbliższego zakładu medycyny sądowej, mieszczącego się w Iławie.

Biegły prowadzący sekcję w ekspertyzie wskazuje, że zmarły miał na głowie liczne rany tłuczone, czaszka była złamana w kilku miejscach i były to tak rozległe obrażenia, że to one stanowiły przyczynę zgonu.

Sprawca musiał uderzać z dużą siłą, a używał do tego twardego, tępego narzędzia.

Kończyna z całą pewnością była oddzielona już jakiś czas po śmierci.

Śledczy w międzyczasie przeszukują bazy osób zaginionych, a po znakach charakterystycznych, to jest kolczyków uchu oraz tatuażach, udaje im się ustalić, że zmarły to prawdopodobnie Louis Philippe GR, którego zaginięcie zgłoszono w październiku poprzedniego roku.

W związku z takim obrotem spraw funkcjonariuszom zależy na jak najszybszym ponownym przesłuchaniu członków rodziny Louisa.

Tym bardziej, że jak się szybko udaje ustalić, to miejsce, gdzie znaleziono zwłoki, znajduje się zaledwie kawałek od rumienicy, więc tym samym od domu rodzinnego Janiny.

On powtarza to, co mówwcześniej, nie wie, gdzie jest Louis i według niego nielegalnie przekroczył on granicę.

Podobne stanowisko powtarza dzień później brat Janiny, Stefan.

wi, że taką wersję słyszał wcześniej od siostry oraz jej syna i wydaje mu się ona prawdopodobna.

Stefan wspominał również, że krótko po zaginięciu Samanta w jego obecności mówiła, że cieszy się, że ojciec zniknął, bo gdy był w domu, to tylko ciągle kłócili się z mamą.

Poza Stefanem przesłuchiwani są również inni członkowie rodziny, ale co ciekawe, żadne z nich nie potrafi opisać, w jaki sposób Pianina czy Daniel szukali Louisa.

Każdy powtarza jedynie, że zgłosili zaginięcie na policji, ale nie wiadomo, czy zrobili cokolwiek więcej.

W końcu śledczy wyznają, że znaleźli ciało.

Na identyfikację jedzie Stefan, który przyznaje, że okazany mężczyzna ma takie same znaki charakterystyczne, to jest tatuaże i kolczyk, jak Louis, ale nie jest w stanie ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że to on.

Mimo tego, że Stefan nie zidentyfikował ciała, to na podstawie dowodów zgromadzonych do tej pory, jeszcze 5 marca Danielowi zostaje postawiony zarzut zabójstwa.

Po usłyszeniu zarzutów on praktycznie od razu przyznaje się do winy i przedstawia rekonstrukcję zdarzeń.

Ich sytuację rodzinną już znamy, więc części o zachowaniu Louisa oraz o tym, jak traktował Janinę oraz dzieci nie będę powtarzać, ale Daniel swoją opowieść zaczyna właśnie od tego.

Nie pamięta skąd ją wziął i kiedy to dokładnie było.

Nie wiązał z narzędziem żadnych planów.

Po prostu z uwagi na to, co działo się w domu, chciał mieć jakiś przyrząd do samoobrony.

Przechodząc już do dnia zabójstwa, to pewnego razu, gdy obudził się w środku nocy, usłyszał obok siebie głos mówiący, zrób coś.

Głos cały czas powtarzał tę frazę, a po chwili tak jakby w tle doszły do niego inne dźwięki, tak jakby odgłosy domowej awantury.

Daniel nie mógł tego dłużej wytrzymać i pod wpływem impulsu wziął siekierę, podszedł do śpiącego Louisa, a następnie zaczął go uderzać w głowę.

Po chwili odgłosy uderzeń wyrwały ze snu Janinę, która od razu zauważyła co się dzieje, ale nie stanęła w obronie męża.

Zresztą prawdopodobnie i tak było już za późno, bo Louis w tamtym momencie nie żył.

Wspólnie ustalili, że za wszelką cenę muszą uchronić Samantę, która jakimś cudem jeszcze się nie obudziła.

Wobec tego, którejś z nich wpadło na pomysł, żeby na razie nie przenosić ciała i pozbędą się go, gdy dziewczynka rano wyjdzie do szkoły.

Tak się akurat złożyło, że mieli na to dużo czasu, ponieważ następnego dnia Samantha miała jechać na wycieczkę szkolną.

Rano, gdy wstała, niczego nie zauważyła.

Janina i Daniel przykryli Louisa kołdrą, więc córka uznała, że ojciec po prostu nadal śpi.

Gdy wyszła, oni zawinęli ciało w koc, a następnie w dywan.

Głowę owinęli mu workiem, który na dole dodatkowo zabezpieczyli kablem.

Trudno stwierdzić w jakim celu to zrobili, ale najpewniej dlatego, żeby już dłużej na niego nie patrzeć.

Potem zapakowali ciało do samochodu, a następnie wywieźli je do dobrze im znanego lasu obok Rumienicy.

Tam wykopali dół, a następnie go pochowali.

Po powrocie Janina spaliła w piecu zabrudzoną krwią poduszkę, na której spał mąż, a także koc.

Zostawiła natomiast dywan, bo wydawało jej się, że nie pozostały na nim żadne ślady.

Wstępnie tak miała się zakończyć cała ta historia zabójstwa.

Niestety miesiąc później okazało się, że finansowo powodzi im się bardzo, bardzo źle.

Dosłownie tonęli w długach pozaciąganych przez Louisa i nie mieli pieniędzy dosłownie na nic.

To wtedy którejś z nich, Daniel nie pamięta które, wpadło na pomysł, aby wrócić po zwłoki i wydobyć z nich cenną blaszkę, którą następnie będzie można spieniężyć.

Ponownie udali się więc do rumienicy, odnaleźli miejsce pochówku, a następnie wydobyli zwłoki.

Daniel odciął nogę, po czym ciało ponownie ukrył w prowizorycznym grobie.

Nogę w coś zawinęli, ukryli ją w samochodzie i skierowali się do Lubawy.

Musieli wracać do domu, ponieważ niedługo ze szkoły miała przyjść Samanta i trzeba się nią było zająć, to raz.

A dwa, nie mieli w ogóle pomysłu, gdzie rozciąć tą nogę i w jaki sposób wyjąć blaszkę.

Po powrocie Janina zrobiła obiad, jednak ani ona, ani Daniel nie byli w stanie nic tknąć.

Cały czas dręczyła ich myśl, co zrobić z nogą, czy wyjęcie blaszki to dobry pomysł, a jeśli tak, to gdzie mają to zrobić.

Wstępnie wymyślili, że zrobią to w jakiejś komórce, ale szybko zrezygnowali z tego pomysłu, bo w pomieszczeniu mogłoby zostać zbyt dużo śladów i lepiej było to zrobić gdzieś na dworze.

Cały czas mieli rozterki, ale uznali, że nie mają innego wyjścia i ostatecznie rozcięli nogę gdzieś na polu.

Blaszkę udało im się wyjąć, była przymocowana jakimiś wkrętami, ale Daniel miał przy sobie odpowiednie narzędzia, więc cała operacja przebiegła pomyślnie.

Po wszystkim nogę spakowali do worka, obciążyli kamieniami i wrzucili do pobliskiego jeziora.

Następnego dnia wraz z oczyszczoną blaszką pojechali do Warszawy.

Nie wiadomo czemu akurat tam, ale może uznali, że w stolicy uda im się uzyskać większą kwotę ze sprzedaży niż np.

w Olsztynie.

Ku ich ogromnemu rozczarowaniu proces sprzedaży nie przebiega tak gładko jak początkowo zakładali.

Jeździli od jubilera do jubilera, ale nikt nie chciał kupić blaszki z uwagi na to, że nie miała ona wyrytej próby.

Zapewniali kolejnych sprzedaww, że to platyna, jednak na słowo nikt im nie chciał uwierzyć.

Jeden z jubilerów doradził, aby udali się z tym do Gdańska, ponieważ tam jest jakiś specjalny zakład, w którym specjaliści są w stanie określić próbę i może wystawią im na przykład jakieś zaświadczenie.

Po męczącym dniu w stolicy wrócili więc do Lubawy z niczym, ale postanowili sprawdzić jeszcze tą ostatnią opcję i już następnego dnia rano ruszyli do Gdańska.

Tam bez problemu trafili do wskazanego wcześniej zakładu, jednak pod wpływem tego, co usłyszeli, stracili resztki nadziei.

Obsługujący ich pracownik po obejrzeniu blaszki poinformował, że z całą pewnością nie jest to platyna, a zwykła stal chirurgiczna, czyli materiał o dużo mniejszej wartości.

Daniel był tak zły, że po wyjściu z zakładu wyrzucił gdzieś blaszkę.

Jednak, co ciekawe, został mu jeden z wkrętów, którymi była ona przytwierdzona.

Nie umie wyjaśnić śledczym, dlaczego go sobie zostawił.

Po prostu po wyjęciu z nogi go oczyścił, a później przez cały czas nosił przy sobie.

Śledczy, poza pytaniami o przebieg wydarzeń, pytają też o jego odczucia, na co Daniel bez wahania odpowiada, że owszem, czuje wyrzuty sumienia, ale nad wyrzutami przeważa spokój.

Jest spokojny, że w końcu nikt nie zagraża jego mamie oraz siostrze.

Po złożeniu zeznań bez zaskoczeń Daniel zostaje aresztowany.

Prosi, aby poinformować o wszystkim jego babcie, a w związku z zaistniałą sytuacją Samanta trafia do Rumienicy pod opiekę dziadków, a później jej opiekunką formalnie zostaje ciocia Zofia.

W ciągu kolejnych dni Daniel bierze udział w wizji lokalnej.

Wskazuje śledczym jezioro, do którego, jak mówił, wrzucił nogę i faktycznie po kilku godzinach poszukiwań nurkowie znajdują opisany przez niego pakunek.

Jego wersja się więc uwiarygadnia, a dodatkowo upływ czasu oraz samotność związana z pobytem w areszcie sprawiają, że Daniel bardziej się otwiera i uzupełnia swoje wcześniejsze zeznania.

Okazuje się, że jego mama nie była tak całkowicie bez winy, jak to wcześniej przedstawił.

To znaczy, oczywiście mówił, że ukryła ciało i zataiła zbrodnię, natomiast zgodnie z tym, co przekazał wcześniej, jej wina zaczęła się nawarstwiać w momencie zakończenia zabójstwa, bo to wtedy zobaczyła, co się stało i wkroczyła do akcji.

Natomiast teraz wychodzi na jaw, że tak naprawdę to wszystko miało swój początek dużo wcześniej, a zabójstwo nie było tak spontaniczne, jak to przedstawił Daniel.

Tak naprawdę Janina była już tak zmęczona sytuacją w domu i brakiem możliwości ucieczki, że wpadła na pomysł, aby otruć Louisa.

Ze wszystkiego zwierzyła się synowi, a on stanowczo odradził jej ten pomysł, poniewwedług niego było to zbyt łatwe do wykrycia.

Później nieraz rozmawiali o planach odebrania Louisowi życia, aż w końcu w trakcie jednej z takich rozmów ktoś rzucił pomysł z siekierą.

Daniel nie wie kto, ale wyznaje, że to on kupił narzędzie za pieniądze, które wcześniej dostał od Janiny.

Nie miał najmniejszych wątpliwości, że chce jej pomóc się uwolnić, bo regularnie widział ją poobijaną.

Gdy był w domu, to zawsze jej bronił, ale siłą rzeczy nie mógł być przy niej przez cały czas.

Ale tak już pomijając te wyjścia do szkoły, które były niejako konieczne, bo Daniel nadal był niepełnoletni, to poza nimi on faktycznie starał się jak najwięcej przebyww domu, żeby w razie czego walczyć z Luisem.

Pod wieloma względami ta ich sytuacja domowa była więc po prostu chora i nie bez powodu podałam Wam na początku definicję parentyfikacji.

Z założenia to nie jest rola dziecka, żeby pilnować czy chronić rodzica, żeby się martwić związkiem rodzica, problemami finansowymi rodzica itd.

I naprawdę jest to obojętne, czy to dziecko ma akurat 7 czy 17 lat.

Idąc dalej tokiem wydarzeń, to gdy mieli już wstępny plan użycia siekiery, Janina powiedziała, że z całą pewnością nie będzie w stanie uderzyć.

Na to Daniel zaproponował, że on może to zrobić, a także zasugerował, że największą przewagę będą mieć, gdy zaatakują w nocy.

Z góry wybrali termin, to jest wrzesień, kiedy to Samanta miała jechać na wycieczkę szkolną.

Wiedzieli, że wtedy nie będzie jej w domu przez cały dzień, więc będą mieć przestrzeń, aby pozbyć się zwłok.

W dniu zabójstwa Janina obudziła Daniela o drugiej w nocy, a całą tą sytuację on podsumował tak, że chyba to jej bardziej zależało na realizacji planu, ale ostatecznie to on zgodnie z ustaleniem uderzył.

Oprócz samego oskarżonego przesłuchiwane są również osoby z najbliższego otoczenia rodziny.

Koledzy Daniela zeznają, że był on widocznie związany z matką i bardzo jej ufał, więc tym samym byłby w stanie wiele dla niej zrobić.

Z kolei rodzice Janiny oraz jej siostra zeznają, że nie widzieli żadnych oznak przemocy fizycznej, aczkolwiek faktem jest, że nie widywali Janiny, Luisa czy dzieci jakoś bardzo często.

Dopiero po dłuższym czasie, gdy Samantha poczuła się bezpieczniej, zaczęła opowiadać babci i cioci, że ojciec bił ją oraz mamę.

O znak przemocy nie widzieli również sąsiedzi, którzy w swoich zeznaniach zgodnie zachwalali Louisa i ochoczo opowiadali, jaki to był miły i uczynny człowiek.

Mieszkańcy bloku dodają również, że ogólnie to rzadko widywali go pod wpływem alkoholu.

Janina w kontrze zezna później, że w jej ocenie nie było możliwości, aby sąsiedzi nie słyszeli krzyków, tym bardziej, że Louis wyrzucał ją czasem z mieszkania, więc awantury przenosiły się na klatkę schodową, ale widać nikt nie chciał się wtrącać.

No i właśnie co do Janiny.

W związku z tym wszystkim, co udało się ustalić, 7 marca zostaje wydane postanowienie o jej zatrzymaniu, więc rusza za nią list gończy.

Zostaje aresztowana już dwa dni później na przejściu granicznym w Cieszynie.

Była tam, ponieważ tak jak wcześniej mówiła siostrze, planowała wrócić do Polski.

Gdy od mamy dowiedziała się, że Danielowi postawiono zarzuty, tym bardziej chciała jak najszybciej znaleźć się na miejscu.

Dwa dni później, 9 marca, składa pierwsze zeznania, w których przyznaje się do winy i podaje mniej więcej taką wersję zdarzeń jak wcześniej jej syn, czyli wszystko razem zaplanowali, ale to on uderzył.

kto ustalił termin, ale ostatecznie mówi, że chyba ona, bo gdy pewnego razu miała wszystkiego dość, namówiła Daniela, żeby w końcu zrealizowali swój plan.

Jak już znali dzień, kiedy to wydadzą wyrok na Louisa, to przed snem powiedzieli sobie, że to z nich, które obudzi się pierwsze, ma obudzić tą drugą osobę.

Janina wstała pierwsza, więc to ona obudziła Daniela, tak jak on wcześniej zeznał.

Na pytanie, czy żałuje, odpowiada, że tak, ale nie samego zabójstwa, a tego, że zmarnowała życie dzieciom oraz tego, że tak bardzo angażowała Daniela w swoje problemy.

Nieraz zwierzała mu się z trudności małżeńskich, a gdy przychodził ze szkoły, regularnie mu się wypłakiwała.

Przyznaje również, że gdy planowała zabójstwo, była już tak zdesperowana, że właściwie nie myślała o Danielu.

Z perspektywy czasu widzi, że to ona była dorosła w tym duecie i powinna myśleć za nich oboje.

Wie, że syn bardzo ją kocha i zrobiłby dla niej wszystko, dlatego zdecydował się na taki krok, a nie dlatego, że jest jakkolwiek złym człowiekiem.

W związku z tym prosi, żeby nie pociągać go do odpowiedzialności.

Z uwagi na ciążące na nich zarzuty Janina oraz Daniel zostają skierowani na obserwacje psychiatryczne.

Jak ustalają biegli, Janina jest osobą w pełni poczytalną i miała pełną możliwość pokierowania swoim postępowaniem, więc też może być sądzona.

U Daniela sprawy mają się dużo bardziej skomplikowanie, bo po standardowych sześciu tygodniach obserwacji okazuje się, że nie był to okres wystarczający do wyciągnięcia jednoznacznych wniosków.

Pobyt na oddziale zostaje więc przedłużony o kilka tygodni, później znów o kilka następnych, więc opinia jest gotowa łącznie dopiero 4 miesiące później.

W tym czasie zauważono, że Daniel wyraźnie izolował się od reszty osadzonych, miał znacznie obniżony nastrój i pisał bardzo dużo listów do mamy.

Biegli uznają, że z Janiną łączy go silna więź emocjonalna, a z jego wypowiedzi wynika, że już od wczesnego dzieciństwa starał się robić wszystko, aby ją zadowolić i zasłużyć na jej akceptację oraz uwagę, co wynikało zapewne z deficytu tej uwagi.

Przez to, że przez jakiś czas Janina była nieobecna w jego życiu, to cały czas narastał w nim lęk przed odrzuceniem.

W związku z tym narzucił sobie, że będzie zawsze postępował tak, żeby zasłużyć na jej aprobatę.

Był takim jej zadowalaczem, chciał jej przede wszystkim pomagać i spełniać jej oczekiwania, wręcz ją gloryfikował.

Postrzegał Janinę nie w taki standardowy sposób, jak dzieci postrzegają rodziców, czyli jako silnych gwarantów bezpieczeństwa i przetrwania, tylko bardziej właśnie jako osobę pokrzywdzoną, która od niego potrzebuje pomocy.

Pokrzywdzoną w dwóch znaczeniach, bo zarówno przez życie i niesprzyjające okoliczności, ale też przez byłych partnerów.

Poza tym na obserwacji dało się zauważyć, że Daniel jest uległy wobec osób nadrzędnych i nie umie krytycznie oceniać własnych zachowań.

Mimo wszystko żadna z tych rzeczy nie wpływa na jego poczytalność.

Był świadomy co robił, mógł kierować swoim postępowaniem, więc też podobnie jak Janina może być sądzony.

Ostatnim elementem uzupełniającym rozległą opinię na temat Daniela jest opinia sporządzona przez jego nauczycieli, ale tu właściwie bez zaskoczeń, uczeń zdyscyplinowany, nie wchodzący w konflikty i traktujący z szacunkiem zarówno rówieśników, jak i pracowników szkoły.

Mimo trudnej sytuacji w domu Daniel przez cały okres edukacji uczył się dobrze i bez problemu zdawał z klasy do klasy.

29 listopada 2002 roku prokuratura w Iławie zamyka śledztwo, a do sądu trafia akt oskarżenia.

zabójstwa, a także ograbienia zwłok.

Proces toczy się przed sądem ogręgowym w Elblągu.

Na temat jego przebiegu nie ma zbyt wielu informacji, oprócz tego, że w trakcie kolejnych rozpraw emocje często sięgały zenitu.

Obojgu oskarżonym w trakcie składania wyjaśnień puszczały nerwy, a gdy opowiadali o traumatycznych przejściach w domu, często płakali.

Nie wiem, co w mowie końcowej powiedziała Janina, natomiast Daniel podkreśla, że w więzieniu bardzo cierpi, bo wie, że cierpi też jego mama.

Prosi sąd, aby wziął pod uwagę, że ma nieletnią siostrę.

Samanta, gdy zapada wyrok, ma 9 lat i chciałby spędzić z nią jeszcze trochę czasu i widzieć, jak dorasta.

Ostatecznie wyrok zapada na przełomie kwietnia i maja 2003 roku.

Sąd bierze pod uwagę wszystkie okoliczności łagodzące i wymierza Janinie karę 15 lat pozbawienia wolności.

Z kolei Daniela skazuje na 8 lat, co jest najniższym możliwym wyrokiem za zabójstwo.

Pewnie widzicie tu pewien paradoks, że sprawca, w sensie osoba, która odebrała życie, otrzymała niższy wyrok i to prawie o połowę niższy, ale sąd wziął pod uwagę to, że Daniel był pod wpływem Janiny.

Impuls zdecydowanie wyszedł od niej i, jak to zostało trafnie określone w jednym ze źródeł, trafił na podatny grunt.

Jest to chyba pierwsza sprawa dotycząca zabójstwa, którą znam, w której oskarżeni nie złożyli apelacji, ale przyjęli po prostu te wyroki z pierwszej instancji, więc właśnie w takiej formie się one uprawomocniły.

Janina odsiadywała wyrok w zakładzie karnym w Grudziądzu.

Na temat Daniela nie znalazłam informacji, ale łatwo policzyć, że od wielu lat oboje są już na wolności i, co tu dużo mówić, mam nadzieję, że wiedzie im się dobrze.

Trudno mi się pozbyć wrażenia, że ta sprawa jest trochę podobna do poprzedniej, o której opowiadałam, a Janina oraz Jola mają kilka punktów wspólnych.

Po pierwsze w sytuacjach rodzinnych, bo obie były zaangażowane w zabójstwa swoich partnerów, miały synów z poprzednich związków i córki z aktualnych, ale też po drugie w obu historiach mocno wybija się wątek zamiłowania do luksusu i fascynacji bogactwem.

Janina w rozmowie z Katarzyną Bondą mówi, że nawet w więzieniu używa drogich markowych perfum, bo z nimi po prostu czuje się lepiej oraz, że woli dostać jedną drogą rzecz niż wiele byle jakich.

Wiemy, że imponowało jej bogactwo tej pani, którą się opiekowała, więc też długo dążyła do tego, żeby podnieść swój poziom życia.

No i cóż, aż trudno nie spekulować, co by było, gdyby Janinie trafił się bardziej obrotny mąż, albo nawet żaden.

Coś mi się wydaje, że mogłaby być jak Jola w swoim okresie świetności, bo w końcu miała spore oszczędności i niezaprzeczalny zmysł do interesów.

Z drugiej strony to po wyjściu z więzienia miała przed sobą jeszcze kawał życia, więc kto wie, może jeszcze udało jej się dopiąć swego.

Dziękuję za uwagę, słuchacze.

Możecie napisać w komentarzach, co wy myślicie i też standardowo, jak ktoś docenia moją twórczość i chciałby mi sypnąć groszem na kawę, to zapraszam na BuyCoffee2.

Link jest w opisie.

Za wszystkie dotychczasowe kawy bardzo dziękuję i do usłyszenia.

0:00
0:00