Mentionsy
Owce i Pan Jezus
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.
Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected]
Karolina Lewestam
Szukaj w treści odcinka
Karolina Lewestam, Owce i Pan Jezus.
Czytają Magdalena Celmer i Karolina Lewestam.
Droga K. W tym roku, w miesiącu pierwszych komunii, stanęłam przed problemem.
Mogłabym wprawdzie kupić kartkę z gotowymi życzeniami i machnąć ręką, bo kto by się przejmował?
Na pewno nie kuzynka, ale o mnie tu jednak też będzie chodzić.
Co napisać dziewczynce, którą sama kiedyś byłam?
Że z tym Panem Jezusem to taka faza i ci się zmieni?
Że dorośniesz i zrozumiesz, jakim jest toksycznym przyjacielem, więc teraz się ciesz z prezentów i imprezy?
Co innego kłócić się o religię, bo o samoistnienie Boga nie mam odwagi, z rodzicami czy wujkami.
Co innego z dziewięciolatką w białym, komunijnym stroju?
Piszę, pamiętaj, że Pan Jezus zawsze Cię kocha.
Mam ochotę napisać, nie daj się, ale nie piszę.
Podobno człowiek dojrzały potrafi przyjąć do wiadomości niejednoznaczność świata i jeszcze z tym żyć.
Bo może to wydaje się igraszką, ale idzie o czyjeś życie.
Tylko, że tym, którzy ubrali kuzynkę w białe szaty, idzie o to samo.
M. Ach, droga M.
A może jednak kozy?
Tak czy siak, twoje pytanie jest dla mnie kolejnym dowodem na to, że jedyną drogą jest udać się w Bieszczadę i coś tam wypasać, z dala od cywilizacji, a dokładniej jej ludzkich przedstawicieli.
Komplikują oni bowiem życie niezwykle, a przy tym najczęściej nie miewają z tego powodu wyrzutów sumienia, ba, bywa, że nawet tego nie zauważają.
Sytuacja, którą opisujesz, wynika właśnie z nadmiaru ludzi, a ludzie, jak to ludzie, zwykle niosą ze sobą nadwyżkę ludzkich celów, potrzeb i wartości.
Wartości te i cele mają w mojej wyobraźni postać ciągnących się za nimi sznurków, więc kiedy zbierze się w jednym miejscu i czasie za dużo ludzi, sprawa się beznadziejnie plącze.
Co masz zrobić?
Hmm, no więc na pewno musisz uwzględnić sznurki plączące się za twoją małą kuzynką.
Nazwijmy ją Anią.
Dzieci mają nosa do kłamstw i łatwo nie wybaczają.
Może więc lepiej mówić jej to, co uważasz za prawdę?
Może sama już wątpi, a kiedyś zwątpi całkiem i jeśli nie powiesz nic, to w historii jaką opowie terapeutce będziesz jedną ze złego rodzinnego tłumu, który trzymał ją w nieświadomości?
W końcu ma białą sukienkę i wianek.
Może to nie jest dzień na szczerość, na rady, na wywrotowe nawrócenia.
Może więc lepiej zrobić to, co ostatecznie zrobiłaś.
Może.
Oni mają nie tylko wartości i cele, ale także prawa.
I tak jak ty nie chciałabyś, żeby u Kali na twoim ślubie cywilnym, że Unia jest nieboska.
Tak oni mogą nie chcieć, żeby kuzynka Ani przy okazji komunii wznosiła teatralnie toast do wszechświata i z ogniem w oczach wieszczyła, że Bóg umarł albo, że co gorsza, wcale się nie narodził.
Ciesz się prezentami, dziecko, wyobrażam sobie ciebie grzmiącą przy białym stole.
Taki performance uważam za dozwolony wyłącznie pod płaszczykiem alkoholowego nadużycia, a i wtedy go nie polecam.
Ale przecież i ty masz swoje wartości.
Siedzi w tobie mocno jak pestka w awokado.
Gdyby tak nie było, to w ogóle nie przejęłabyś się sprawą komunijnej kartki.
I jeszcze miłość, bo chyba kochasz tę małą dziewczynkę.
Ale czym tak naprawdę jest troska?
Czy raczej miękkim dobrem?
Raczej pozwoleniem na nadzieję?
Może tak, w końcu piszesz, że i mała i babcia zasługują na swojego Pana Jezusa.
Prawda i dobro mogą stać w sprzeczności.
Droga M nie ma odpowiedzi na twoje pytanie.
Ale nie ma odpowiedzi na prawie żadne takie pytanie, bo tego, co właściwe, nie da się obliczyć.
Dzieci idą do komunizmu z nadzieją i niechętnie, uduchowienie i chciwie.
Rodzice posyłają je tam asekurancko lub żarliwie, obojętnie lub z zaangażowaniem.
Każdy moment jest wyjątkowy, każda Ania jest inna, każda pełna ludzi sytuacja tworzy nowy, idiosynkratyczny węzeł.
Tylko twoja uważność, roztropność i namysł pozwolą ci następnym razem zdecydować, czy napisać Jezus cię kocha, czy biegnij, uciekaj, wiej.
Wierzę w ciebie, droga M. Wierzę w twoją myśl.
A jeśli myśl zawiedzie, a w Bieszczadach zdesperowani ludzie zajmą wszystkie kozy albo co gorsza owce, to możesz zawsze napisać wszystkiego najlepszego z okazji Komunii Świętej, twoja kuzynka M. Felieton ukazał się w 67. numerze miesięcznika Pismo, magazyn opinii.
Czytały Magdalena Celmer i Karolina Lewestam.
Ostatnie odcinki
-
Christelle Oyiri. Szukając wytchnienia w ciągły...
27.01.2026 16:07
-
List od K.
22.01.2026 15:57
-
Premiera Pisma. Czy medycyna estetyczna wyklucz...
21.01.2026 12:39
-
Ottessa Moshfegh. Stop hierarchii doświadczeń
15.01.2026 09:36
-
Mała troska
08.01.2026 10:16
-
Wiersz na do widzenia
29.12.2025 08:00
-
Susan Seidelman. Jak odnalazłam Susan?
23.12.2025 11:33
-
Ella Eyre. Dokładnie taka, jaka jestem
22.12.2025 14:00
-
À propos relacji rodzinnych
18.12.2025 15:21
-
O śmierci internetu i technologicznych symetrys...
11.12.2025 14:09