Mentionsy
Męskie kompleksy, porno i problemy w łóżku. Cała prawda o facetach | Andrzej Gryżewski
Penis, portfel czy wzrost – co naprawdę najbardziej boli facetów? Dlaczego porno zmienia sposób, w jaki mężczyźni patrzą na seks i kobiety? I czemu tylu z nich woli fantazje zamiast prawdziwych relacji?
O tym wszystkim szczerze i bez tabu opowiada Andrzej Gryżewski – seksuolog, psychoterapeuta i autor książek o męskiej seksualności.
Pomogę Ci schudnąć na zawsze 🎯👉 https://centrumrespo.pl/dieta-podcast
Kup moją książkę "Nowe zdrowe życie" 👉 https://www.empik.com/nowe-zdrowe-zycie-wrzosek-michal,p1528142474,ksiazka-p
Znajdziesz mnie też na:
- TikTok: https://www.tiktok.com/@michal_wrzosek
- Instagram: https://www.instagram.com/michal_wrzosek/
- Facebook: https://www.facebook.com/DrMichalWrzosek
Partnerami podcastu są: Centrum Respo, Cechini Muszyna i Sony.
Szukaj w treści odcinka
Jeśli on wybiera masturbację zamiast seksu z nią, no to okrada ją, no taka jest prawda.
Można pójść do chirurga, urologa, ale to przedłużenie penisa jest małe, w sensie o dwa centymetry, no wiesz, dwa centymetry to nie zrobią żadnej roboty.
Czasami przychodzi ktoś, kto ma penis około 20 centymetrowego, ale seksworkerki boją się takich penisów, bo po prostu te penisy sprawiają ból.
My w seksuologii mamy taką zasadę, że nieważne jest różdżka, ważny jest czarodziej.
Za to nas kobiety rozliczają, a nie za centymetry, nie za długość penisa.
Andrzej Gryżewski, psycholog kliniczny, seksuolog, psychoterapeuta, poznawczo-behawioralny.
Założył Instytut Psychoterapii i Seksuologii Artevita.
Partnerem tego odcinka jest moja firma Centrum Respo, zespół dyplomowanych dietetyków i trenerów, z którymi schudniesz i osiągniesz wymarzoną sylwetkę.
Gwarantujemy indywidualne podejście i stałą opiekę nad każdym podopiecznym, a dzięki aplikacji Respo odchudzanie jest prostsze niż gdziekolwiek indziej.
Chcesz zrzucić zbędne kilogramy?
Zapraszam do współpracy, link znajduje się w opisie.
Partnerem technologicznym podcastu jest Marka Sony, producent sprzętu elektronicznego, w tym słuchawek i głośników dla aktywnych.
Męskie kompleksy.
Penis, wzrost czy portfel.
Co boli najbardziej?
Penis, zdecydowanie penis.
Pod jakim względem?
Dla wielu mężczyzn długość penisa to jest jakby przepustką do świata kobiet.
W sensie mają poczucie, że im atrakcyjniejsza kobieta, tym dłuższego penisa będzie oczekiwała.
A jaka jest w ogóle średnia długość penisa?
I to są dane z Polski, z Europy?
Z Polski.
Natomiast okazuje się, że na przykład Afrykańczycy mają penisa tylko o jeden centymetr, góra półtora dłuższego.
A wiesz, takie legendy krążą o tym, że oni to mają penisy takie, że wielkie jak dzidy, że polują po prostu tam na lwy i tygrysy na sawannie.
A wiesz, to wszystko jest raczej takie niestety z pornografii wyciągnięte jakieś głupoty, które mężczyźni sobie biorą w skali 1 do 1 do głowy.
Mam poczucie, że po prostu teraz ta pornografia zastąpiła edukację seksualną, zastąpiła rozmowy z kolegami o seksie.
Nawet jeśli były jakieś rozmowy, które były, wiesz, tak trochę ściemnione, że 50% prawdy, 50% banialuków, to mimo wszystko była to jakaś rozmowa.
Pornografia jest stworzona po to, żeby ona wyglądała.
Jest stworzona przez pornoprzemysł, więc tam tej prawdy nie ma zbyt dużo.
A wielu mężczyzn uważa, że po prostu to jest norma i do tej normy trzeba doskoczyć.
Do tej pornografii na pewno jeszcze dzisiaj wrócimy.
Chcę jeszcze tylko wrócić do tej długości penisa.
Jak się ją mierzy?
Czy to jest, rozumiem, długość w zwodzie?
Wyjaśnijmy to sobie jeszcze dla upewnienia, żeby nasi odbiorcy wiedzieli do czego ewentualnie mają, mogą się przyrównywać.
To jest niesamowicie ciekawe, bo jak ja mówię o tym, że długość penisa to jest 12-14 centymetrów, to mężczyźni pytają się, ale w stanie spoczynku, tak?
Ja mówię, nie, w stanie zwodu.
W stanie zwodu?
To niemożliwe.
I tak, to w stanie wzwodu, czyli w stanie erekcji.
W stanie spoczynku to wielu mężczyzn ma małego penisa.
Czasami 3-centymetrowego, czasami 5-centymetrowego, 6-centymetrowego.
I zasada jest taka, to powiem do panów, bo jest super ważne.
Jeśli mężczyzna ma małego penisa w stanie spoczynku, to jest duże prawdopodobieństwo, że on będzie...
znacznie większy w stanie wzwodu niż u kolegi, który ma w stanie spoczynku dużego, ale w stanie wzwodu po prostu tylko może się powiększyć o centymetr, dwa, trzy.
A u niego, u tego, który ma nie wiem, pięć centymetrów, no to jego penis sięgnie czternastu centymetrów.
A wielu mężczyzn ma taki kompleks, że skoro penisa mają w stanie spoczynku małego i np.
przybierają się gdzieś na siłowni, na treningu i koledzy to obserwują, to oni od razu mają poczucie, że będą się śmiali z tego penisa, bo on pewnie taki sam jest w stanie wzwodu.
A to nieprawda.
A ta wielkość penisa ma znaczenie?
Tak pomiędzy właśnie te 12 a 15 centymetrów, czy to tylko męska obsesja?
Nie, to zdecydowanie męska obsesja.
Wynikająca z tego, że jak mężczyzna sobie ogląda tą pornografię i tam widzi te penisy koło 20 centymetrów i spojrzy na swojego penisa, który właśnie jest w tym przedziale 12-14 centymetrów, to on ma poczucie, że już na starcie jest spalony.
I to jest przykre, bo ja przez te 20 lat pracy miałem 9 tysięcy pacjentów, z czego 4,5 tysiąca to byli mężczyźni.
I wielu tych moich pacjentów, jak patrzyli na swojego penisa i on był w stanie spoczynku mały i wydawało im się też, że w stanie erekcji, wzwodu jest też mały, to oni w ogóle rezygnowali z seksu, bo mieli poczucie, że spotkają się z krytyką albo z wyśmianiem.
Śmiechem.
jakąś ewentualną partnerkę i nie podejmowali żadnych aktywności seksualnych.
Ja spotkałem kilkuset, myślę, kilkuset mężczyzn, którzy mieli lat trzydzieści parę, czterdzieści parę, pięćdziesiąt parę, przychodzili do mnie i mówili, że oni nigdy nie uprawiali seksu, bo się obawiali właśnie tej krytyki, braku akceptacji, odrzucenia przez partnerkę.
Zadam Ci ciekawe pytanie, w sensie zupełnie nie znam na nie odpowiedzi.
Jestem bardzo ciekawy, co mi odpowiesz.
Czy w takim razie te penisy w pornografii są naturalne?
Są jakoś, nie wiem, powiększane w postprodukcji?
To są jakieś wyjątkowe przykłady osób, które są wybierane do tych filmów?
Czy są jakieś ćwiczenia bądź zabiegi, dzięki którym to jest 20 centymetrów?
Dużo pytań, odpowiem na wszystkie.
Po pierwsze, już na samym początku przy castingu wybierani są mężczyźni, którzy mają okazałe penisy, bo zdarzają się tacy mężczyźni, którzy mają penisy duże, w sensie koło 18 centymetrów, koło 22 centymetrów, ale na tle populacji to są bardziej anomalia.
To nie jest jakaś duża populacja.
Wiem to nie tylko z badań naukowych, ale wiele moich pacjentek to są seksworkerki, czyli w dawnej nomenklaturze prostytutki.
I one swoich tych klientów przez lata miały setki, a nawet tysiące.
I one mi potwierdzają, że średnia długość penisa to jest właśnie takie 12-14 centymetrów.
Czasami przychodzi ktoś, kto ma penis około 20 centymetrowego, ale one...
Te seksuorkerki boją się takich penisów, bo po prostu te penisy sprawiają ból, sprawiają im przykrość, sprawiają im dyskomfort.
My to w seksuologii nazywamy dysparełnia, czyli taki ból podczas stosunku.
I to samo mi mówią pacjentki nie seksworkerki, takie pacjentki, wiesz, które przychodzą z trudnościami z doświadczeniem orgazmu albo mają problem w związku, że jak spotykają mężczyznę, który ma dużego penisa, to im to sprawia ból.
Więc to jest tylko taka męska obsesja, która nie jest potwierdzona w świecie kobiet.
Więc tak, wracając do tej pornografii.
Już na samym początku casting przebiega w ten sposób, że wybierany jest mężczyzna z dużym penisem.
Po drugie, jak się nagrywa taki film, to ta kamera jest ustawiona pod takim specjalnym kątem, czyli od dołu i z boku.
I ten penis wtedy wygląda z perspektywy jakby sięgał przez półpokoju, jakby można było nim firanki wiesz przesuwać u góry.
Wiele męskich penisów, jeśli się zrobi takie ujęcie z boku i z dołu, no to one rzeczywiście wyglądają okazale.
I myślę sobie, że warto o tym pamiętać, jak te filmy są nagrywane.
Niektórzy też sobie przyczepiają, aktorzy, takie atrapy.
Takie jakby na zwykłego penisa nakładają jeszcze taką gumową nasadkę, która wydłuża im tego penisa o kilka centymetrów.
I wygląda to jakby ten penis był bardzo duży, ale on nie jest.
Natomiast oczywiście można pójść do chirurga urologa i on wtedy nacina tego penisa, przeszczepia kawałki skóry z uda na przykład i wszczepia w penis, ale to przedłużenie penisa jest małe, w sensie o 2 centymetry.
No wiesz, 2 centymetry to nie zrobią żadnej roboty.
Jest duże prawdopodobieństwo, że się nie przyjmie ten materiał, który się wkłada do przedłużenia tego penisa.
Więc jest to i droga operacja i efekty wizualne później mogą być średnie, a duże ryzyko jest, że się to nie przyjmie.
Więc moim zdaniem to nie jest warte tego.
My w psychoterapii, jeśli ktoś nie akceptuje długości swojego penisa, to zauważamy, że często jest to forma takiej choroby, która się nazywa dysmorfofobia, czyli brak akceptacji swojego ciała umiejscowione akurat w genitaliach.
A skąd według ciebie bierze się w takim razie ten kompleks za małego penisa?
Jeśli ktoś ma załóżmy lat 25 i ogląda tą pornografię od 20 roku życia i już zobaczył setki filmów i na 99% filmów te penisy są większe niż jego, no to co on sobie może pomyśleć?
Nieralne wyobrażenie o świecie powstające na podstawie czegoś, co nie jest prawdziwe do końca.
I to jest, wiesz, ciekawe, że jak idziemy do kina na nowego Bonda, czy na kolejną część Mission Impossible, to wiemy, że nie wiem, ten Tom Cruise, jeśli przeskakuje z helikoptera do łodzi podwodnej, albo
w drugą stronę, no to nie jest to realne doświadczenie.
Tego się nie da zrobić.
Ale wiemy, dlatego że siedzimy w kinie z innymi ludźmi, ludzie się śmieją, mówią nie, niemożliwe.
Wiesz, dostajemy jakieś informacje zwrotne.
A mało kto ogląda pornografię w kinie razem z innymi ludźmi.
Zazwyczaj ludzie oglądają tą pornografię sami.
I ty to jeszcze wiesz, w jakimś takim lęku przed partnerką, przed żoną, przed matką, ojcem, rodziną, wiesz.
I nie ma po prostu informacji zwrotnych, że hej, to nieprawda, może to fajnie wygląda, że takie dynamiczne ubudowu, ten...
aktor filmu pornograficznego tak demoluje tą kobietę, ale to nie jest prawdą.
I na przykład ja zawsze do takich pacjentów, którzy mają kompleks małego członka, to mam jedną prośbę, żeby sobie obejrzeli taki make-off z produkcji takiego filmu.
pornograficznego, jak on jest produkowany i się okazuje, że wcale nie te 10 minut, jak ten filmik trwa, tylko te 10 minut nagrania to trwa 8 godzin.
Plan zdjęciowy tak długo trwa.
Jest casting, specjalne są właśnie patenty z tą kamerą, żeby wydłużyć.
Ten stosunek sam nie trwa 10 minut, tylko on trwa ze 2 minuty, a wtedy kiedy aktor filmu pornograficznego chce dojść do orgazmu, to robi się stop klatkę, on sobie odpocznie, poogląda telewizję, poskroluje jakieś rolki na Instagramie i jak już ochłonie, to wtedy podejmowana znowu jest akcja od tego momentu, gdzie się skończyło.
Więc dużo jest takich patentów, o których ludzie nie wiedzą, a później myślą, że muszą dogonić tą normę z pornografii.
I myślę sobie, że to jest przykre, bo my w seksuologii mamy taką zasadę, że nieważne jest różdżka, ważny jest czarodziej.
Czyli nieważne jest długość tego penisa, tylko ważne jest to, jaką ktoś ma uważność w tym seksie, ten mężczyzna.
W sensie, żeby...
patrzył, co się dzieje w ciele kobiety, jak ona reaguje na dotyk, na pieszczoty, żeby utrzymywał kontakt wzrokowy, żeby pokazywał swoje pożądanie, namiętność.
Za to nas kobiety rozliczają.
A nie za centymetry, nie za długość penisa.
I dlaczego kobiety nas rozliczają za to, a nie za długość penisa?
Bo wiesz, niby jest rok 2025, natomiast my przez 250 tysięcy lat byliśmy we wspólnotach łowiecko-zbierackich.
I kobieta nie mogła wysnuć, jakim mężczyzna jest materiałem na ojca,
jej dzieci, na partnera życiowego.
Wtedy mężczyzna nie przyjeżdżał samochodem jakiejś marki luksusowej i ona nie widziała, że on ma jakieś zasoby.
Nie widziała jego konta, nie widziała jego konta bankowego, nie widziała jego mieszkania i tak dalej.
Więc wtedy kobiety rozliczały tylko z tego, jak...
Bardzo zainteresowany ten mężczyzna jest tą kobietą, jaką atencję jej daje, uwagę, flirt, uwodzenie i niby jest rok 2025, a kobiety też dalej z tego rozliczają, bo sama długość penisa nic nie powie o tym, co się wydarzy, jeśli pojawi się nieplanowana ciąża.
Więc pomimo tego, że kobiety obecnie się zabezpieczają, wiele kobiet się zabezpiecza skutecznymi metodami antykoncepcji, no to jednak kobiety dalej nas rozliczają z tych rzeczy, które, predyktorów, które mówią o tym, jak mężczyzna będzie zaangażowany w dalszej części relacji.
Czy w takim razie pornografia sprawia, że ci dzisiejsi mężczyźni stają się takimi seksualnymi, miłosnymi analfabetami?
Wiesz co, myślę, że jest sporo racji w tym, bo jeśli mężczyzna naogląda się dużo filmów i wysnuje wnioski z tej pornografii, o których zaraz powiem, to rzeczywiście wielu mężczyzn będzie lądowało w takiej ślepej uliczce.
Czyli co mężczyzna sobie koduje, jeśli ogląda pornografię?
Koduje sobie po pierwsze to, że jeśli wyjmuje penisa, to kobieta ma po prostu bić pokłony, bo po prostu zawsze na tych filmach erotycznych jest tak, że jak mężczyzna wyjmuje swojego penisa, to aktorka filmów pornograficznych mówi wow, ale penis, boże, pierwszy raz coś takiego widzę.
I jak on w nią wchodzi, dokonuje penetracji, no to ona cała płonie.
jak jest akcja seksualna w życiu moich pacjentów, to w sensie ten mężczyzna zdejmuje tą bieliznę, no to kobieta mówi w porządku, jest spoko, a on jest zaskoczony, bo na filmach pornograficznych widział coś innego.
Tak, nie jest żadnych ochów i achów, żadnych fanfar, żadnych bicia braw, wiesz, no i to wielu mężczyznom jest przykro.
Ja myślę sobie, że jeśli kobieta chce połechtać męskie ego, to może z telefonu puścić brawa.
Wiesz, taki dzwonek z brawami albo z fanfarami.
Na YouTubie można tam wpisać fanfary i jak on będzie się rozbierał, myślę, że to jest akcent taki trochę humorystyczny, a trochę mężczyźnie podłechcze się ego.
Wracając jeszcze do tej pornografii.
Więc on zauważył, że tam jest jakaś taka czołobitność w stosunku do tego penisa.
W sensie jakieś wielkie adoracje, wielkie uznanie.
Po drugie, że ta kobieta to jest taka napalona.
I ona wyrazy tego napalenia pożądania...
Tymczasem real jest taki, że większość kobiet w tym seksie nie mówi nic, albo milczy, dużo przeżywają wewnątrz siebie, w swojej głowie, w swoim sercu, w swojej waginie, ale jakoś nie bardzo tak ekspresyjnie na zewnątrz.
Nie wychodzi to w postaci słów.
czy dźwięków, to po drugie.
Po trzecie on ma poczucie, oglądając pornografię, że tym penisem wszystko się załatwia.
Czyli innymi słowy, że jedyną strefą orogenną to jest wagina, a tak naprawdę...
Tylna ścianka waginy, bo przecież trzeba mieć długiego penisa, żeby stymulować tylną ściankę.
A z kolei prawda jest taka, że u kobiety całe ciało jest strefą erogenną i właśnie to, czy kobieta dojdzie do orgazmu, czy nie, to jest wypadkowa tego.
z jakim zaangażowaniem, namiętnością stymulowane jest jej całe ciało.
Bo jeśli na przykład mężczyzna pominie pocałunki, pieszczoty, grę wstępną, tylko od razu wejdzie w kobietę, dojdzie do penetracji, no to może jej sprawić ból.
Jest właściwie ogromne prawdopodobieństwo, że skończy się to dyspareunią, czyli tym bólem podczas stosunku.
A jeśli kobieta odczuje ból podczas stosunku, to wtedy wygasi jej się libido, podniecenie, pożądanie.
No i co wtedy sobie mężczyzna pomyśli?
Taki facet, który się naoglądał pornografii, pomyśli sobie, że po prostu jego penis jest za mały, że on w nią wchodzi...
a ona mówi, że ją boli albo tak się jakoś, wiesz, kręci z bólu, a on dokonuje tej penetracji i on sobie myśli, kurde, no, gdybym miał większego penisa, to ona by się uśmiechała, to by budowała kontakt wzrokowy z takim pożądaniem w oczach, a teraz to po prostu wierci się, bo ten mój penis to jest taki szewczyk dratewka, wiesz, malutki, nic tam ciekawego się nie dzieje w tej penetracji.
A tymczasem właśnie jest zupełnie odwrotnie.
Więc trzeba też pamiętać, że wagina kobiety niepodnieconej ma tylko 5 centymetrów.
Dopiero podczas flirtu, uwodzenia, wtedy kiedy kobieta czuje pożądanie, zainteresowanie, to ta wagina się rozszerza z tych 5 centymetrów do kilkunastu centymetrów.
Po drugiej ścianki pochwy się nawilżają, następuje lubrykacja, a po trzecie ona się obkurcza na tym penisie.
Ale ten proces, o którym teraz powiedziałem, trwa kilkanaście minut.
Wiesz, seks u większości moich pacjentów trwa trzy minuty razem z prysznicem.
No to jak to zrobić?
To się mieści w średniej ogólnej, czy...?
Ten seks nie jest zbyt duży.
Oczywiście pacjenci mi opowiadają o tym, że ten seks trwa kilkadziesiąt minut i ja ich proszę, dobrze, to zróbmy eksperyment.
Jak się zacznie zbliżenie, to żeby pan sobie włączył stoper czy minutnik na telefonie.
No i okazuje się, że średnio 2-3 minuty.
Ta penetracja, jeszcze jakaś pobieżna, pobieżne pocałunki, pieszczot, trwają minutę, dwie.
No to wiesz, jak się wszystko zamknie w pięciu minutach, to naprawdę kobieta nie zdąży się podniecić.
Ale niestety mężczyźni, którzy się naoglądali pornografii...
to mierzą swoją miarką, czyli kobiety, kobiecą seksualność.
Czyli mówią, no kochana, mieliśmy po tyle samo czasu.
Ja doszedłem do orgazmu, ty nie, no to coś z sobą jest nie tak.
A tymczasem normalne jest to, że kobieca seksualność jest inna i mężczyzna seksualność jest inna.
Bo przez matkę naturę ta męska seksualność została stworzona do rozdawnictwa genowego.
Czyli żeby...
jak najszybciej mężczyzna się podniecił, jak najszybciej, żeby miał wzwód, jak najszybciej, żeby dokonał penetracji i żeby jak najszybciej doszedł do orgazmu.
No bo chodziło po prostu o skuteczność zapładniania.
A u kobiet ta seksualność została wyliczona na coś odwrotnego, czyli na selekcję.
Innymi słowy, żeby powoli się ta wagina rozkurczyła, wydłużyła, powoli żeby się nawilżyła.
Po to, że jeśli mężczyzna się pomyli i powie Kasiu, a nie Basiu, no to żeby jej seksualność się wtedy wyłączyła.
Bo kobieta wtedy stwierdzi, że to nie chodzi o seks z tą Kasią, tylko chodzi o to, żeby była Basia i Oasia i Marta i Ola.
Że to chodzi po prostu temu mężczyźnie o sam seks, a nie o seks z tą konkretną kobietą.
No i wielu mężczyzn też ma poczucie, że coś jest nie tak, jeśli dokonują tej penetracji, a kobieta szybko nie dochodzi do orgazmu, bo na tej pornografii kobiety dochodzą szybko do orgazmu, dochodzą szybko bez żadnych pieszczot, pocałunków, mają mokre orgazmy.
A znowu, w realu bardzo rzadko się zdarza, żeby kobieta miała squirting, czyli ten mokry taki orgazm, taki wytrysk.
I wielu mężczyzn myśli, że to wina znowu ich małego penisa.
Więc zobacz Michał, ile tutaj rotuje różnych błędów, błędnych przekonań, mitów.
Jak myślę sobie, że jak się idzie do seksu z głową naćkaną takimi przekonaniami, takim gąszczem właściwie przekonań, no to jak ten seks może sprawiać przyjemność?
Dlatego u wielu mężczyzn ta seksualność to jest taką maturą, takim...
egzaminem przed jakąś panią profesor, czy ja spełnię te standardy, które obserwowałem na filmach erotycznych, czy nie.
Boimy się tej oceny w łóżku.
Tak, boimy się, że nie spełnimy tych standardów, a że kobiety mają te standardy z pornografii i nasze zachowanie przepuszczają przez te standardy.
A to nieprawda.
Są w ogóle jakieś dane, statystyki, jak dużo osób, jak dużo mężczyzn ogląda dziś pornografię?
Nie słyszałem o takich badaniach, które by jakieś większe populacje badały, ilu mężczyzn ogląda pornografię.
ale z moich doświadczeń z gabinetu, no to większość mężczyzn ogląda pornografię.
Mówię o populacji pacjentów, którzy przychodzą do mnie, ale niekoniecznie też z uzależnieniem od pornografii, tylko przychodzą z różnymi problemami.
Z obniżonym popędem seksualnym, z odurzeniami.
Z czym najczęściej mężczyźni trafiają do twojego gabinetu?
Z jakimi problemami?
Ostatnio z hipolibidemią, czyli obniżonym popędem seksualnym.
Natomiast jak pytam się, jaka droga doprowadziła do tego obniżonego popędu seksualnego, to oni mówią, że nie wiedzą, że jakoś tak się stało.
Po czym jak sprawdzam, jaki był rozwój ich seksualności, to się okazało, że oglądali dużo pornografii, przeeksploatowywali ten ośrodek nagrody w mózgu tą pornografią, tą dopaminą płynącą z pornografii.
No i później jak idą do łóżka z partnerką i są jakieś nudne momenty, czyli pieszczoty, albo pocałunki, albo masaż ciała, a nie jest jeszcze penetracja, tylko właśnie nudne momenty.
Cytuję to, co słyszę z gabinetu.
To oni mówią, że to jest duży problem, że oni nie mogą przeklikać tak jak w tej pornografii, że jak jest nudne.
Przesuwają sobie dalej, tylko muszą jakoś przebrnąć.
I wtedy często pojawiają się u nich zaburzenia erekcji, bo dla nich to jest za nudne, bo przyzwyczaili swój mózg do takich mocno dopaminowych aktywności, że seks analny już od początku zbliżenia.
Głęboka penetracja albo głębokie gardło i jak są takie rzeczy delikatne, zwiewne, subtelne w tym seksie, no to oni chcieliby to właśnie przeklikać, przesunąć już na tym pasku, a tego się nie da i wtedy tracą to.
Erekcje patrzą do tego swojego penisa, że erekcja im ucieka, są totalnie przerażeni, bo mają poczucie, że tylko partnerka ich z erekcji rozlicza.
No i właściwie już, wiesz, pocą im się dłonie, zimny pot spływa po skroniach i mają poczucie, że...
że właściwie zostali wykluczeni z tego seksu.
Ale prawda jest taka, że sami się wykluczają z tego seksu, przyjmując te normy, które w żaden sposób nie są adekwatne do realnych zbliżeń.
Realnych zbliżeń, ale w ogóle też tego, czego kobieta od mężczyzny oczekuje w łóżku.
Czyli za duża ilość pornografii i oglądanie scen, które nie do końca są prawdziwe i najczęściej nie mają miejsca w takim rzeczywistym, codziennym życiu, powoduje takie
Wyobrażenie o seksie, które nie jest prawdą, powoduje to, że ci mężczyźni chcą od razu przechodzić do tego seksu związanego z penetracją.
Brakuje tam jakby emocji, gry wstępnej, czułości, rozmowy.
Ten seks i wyobrażenie o tym seksie jest o takim trochę brutalnym, trochę takim agresywnym.
I to wszystko potem zapętla się w takie błędne koło, że ten seks nie jest satysfakcjonujący.
Pewnie dla obu stron tak naprawdę.
I wpadają takie błędne koło, z którego ciężko jest pewnie potrafić wyjść.
Jeszcze doprecyzowałbym to, od czego ty zacząłeś, czyli co to znaczy za dużo oglądanie zbyt dużej ilości pornografii.
Ja myślę sobie, że ważnym wyznacznikiem w oglądaniu pornografii jest to, w jakim stanie zaczynamy oglądać tą pornografię.
Bo wielu moich pacjentów ogląda pornografię po to, żeby wyregulować sobie emocje.
Przed nagraniem rozmawialiśmy o tym, że byłeś na Islandii i sobie biegałeś, robiłeś kroki.
Myślę sobie, że to jest super sposób na regulowanie emocji.
Zobaczenie nowych krajobrazów, tak jak mi opowiadałeś, zrobienie jakiejś trasy, bliskość ze swoją partnerką.
To są fajne sposoby na regulowanie emocji.
Natomiast wielu moich pacjentów mówi o tym, że oni sobie regulują emocje właśnie tą pornografią.
Czyli jak tylko zaczynają odczuwać jakiś smutek, to od razu, wiesz, odpalają laptopa i wchodzą na portale z pornografią.
Albo jeśli czują żal, albo lęk, albo samotność, jakiekolwiek negatywne emocje, no to od razu sobie odpalają tą pornografię.
A nie po to dostaliśmy emocje, żeby kneblować je pornografią.
Te emocje dostaliśmy po to, żeby wiedzieć, co się dzieje w naszym organizmie, co się dzieje w naszym życiu.
Bo jeśli czujemy samotność na przykład, no to jest informacja, że za mało mamy kontaktu z ludźmi.
A my widząc się z ludźmi...
Mózg wtedy, żeby zachęcać nas do kontakty z innymi ludźmi, zaczyna wydzielać dopaminę, więc uczucie samotności jest dobre, bo jest motywatorem do tego, żeby zadzwonić do kogoś, spotkać się z kimś, kolegą, koleżanką, przyjaciółką, przyjacielem, rodziną.
Albo po prostu, żeby pójść na miasto, poznać podczas uprawiania sportu, podczas pójścia do jakiegoś klubu, do jakiegoś miejsca, gdzie się uprawia jakąś pasję, nawet wędkarstwo.
Zawsze można zagadać kolegę wędkarza, jak mu ryby biorą.
Jak widzimy ludzi, rozmawiamy z nimi, mózg wydziela dopaminę.
I super, i to jest fajne.
Natomiast jak sobie raz, drugi, trzeci stłumimy pornografią to uczucie samotności, to przepraszam za wyrażenie, ale możemy wylądować w czarnej dupie.
W sensie, że nie widząc innych ludzi, my coraz gorzej funkcjonujemy.
W sensie, że włączają nam się coraz większe lęki społeczne.
Była pandemia, był lockdown.
przez kilka miesięcy w ogóle nie wychodziliśmy z domu i wielu moich pacjentów, którzy jak lockdown się skończył, przyszli do mnie.
to byli tak zalęknieni, bo mówią, wie pan, jest pan pierwszym człowiekiem, którego widzę od wielu miesięcy.
I my potrzebujemy robić sobie na co dzień taki trening umiejętności społecznych, czyli taki TUS, czyli że właśnie prowadzimy jakieś small talki z panią w sklepie, z sąsiadem, z sąsiadką i tak dalej, żeby...
Żeby nie bać się ludzi.
Więc to jest uczucie samotności.
Uczucie lęku informuje nas o tym, że jest coś przed nami albo w teraźniejszości, co powoduje, że my nie wiemy jak sobie z tym poradzimy.
I to też jest motywujące uczucie, które pomaga nam lepiej funkcjonować w rzeczywistości, bo jeśli jutro mam jakiś egzamin, a dzisiaj czuję lęk, to jest to dla mnie motywatorem, żebym ja dzisiaj nie scrollował cały dzień internetu, tylko żebym
posiedział kilka godzin i tak, żebym się po prostu pouczył.
A wiesz, a wielu moich pacjentów jutro mają egzamin.
Dzisiaj jest godzina, jest niedziela, godzina trzynasta i oni po prostu oglądają pornografię cały dzień, żeby odłączyć się od tego lęku, od tego stresu, jak się jutro potoczy dzień.
No i wiesz, wypisz, wymaluj, potoczy się tak, jak...
co dzisiaj zrobiłeś, czyli jak skręciłeś ślepą uliczkę i sobie oglądałeś cały dzień pornografię, to się nie przygotowałeś do tego egzaminu, będzie źle.
Więc nie warto tłumić tych emocji ze względu na to, że one są ważnymi sugestiami w naszym życiu.
Ty też schudnij z metodą Respo.
Wejdź na centrumrespo.pl i zacznij już dziś.
Temu oglądaniu pornografii zawsze towarzyszy masturbacja?
U mężczyzn, którzy rozpoczynają swoją przygodę z pornografią, to często towarzyszy masturbacja.
Oni oglądają po to, żeby mieć materiał do masturbacji.
Ale z kolei ci pacjenci, którzy są uzależnieni od pornografii, no to oni mi mówią, że często oglądają pół godziny, godzinę, półtorej godziny pornografii po to, żeby się w ogóle...
podniecić i żeby zacząć się masturbować.
Czyli w takim razie, czy dobrze rozumiem, że jeżeli ktoś ogląda tej pornografii tak dużo, że potrzebuje jej oglądać, w mojej opinii, może popraw mnie, jeśli się mylę, przez godzinę, żeby jakby dopiero się podniecić, to jaki to musi być potem problem z tym, żeby w prawdziwym życiu się podniecić i mieć ochotę na seks?
No i później załóżmy taki mężczyzna, który się uzależni od tej pornografii,
jest singlem, poznaje jakąś fajną kobietę, zaczyna się z nią spotykać i mówi jej o tym, że chyba ma jakieś problemy organiczne, no bo nie ma ochoty na zbliżenia, na seks, a tymczasem to nie są jego problemy organiczne, pomijając sytuacje, kiedy są to problemy organiczne, ale zazwyczaj
to wtedy ten mężczyzna nie podnieca go realna sytuacja kontaktu z kobietą, bo po prostu już przystosował się do takich hiperbodźców.
Przedwczesny wytrysk też jest częstym problemem w dzisiejszych czasach?
Ze względu na to, że na przykład można się za pomocą i oglądania pornografii zakodować na ten przedwczesny wytrysk.
Co masz na myśli?
No na przykład, że mężczyzna odpala sobie pornografię, widzi przez jakieś 10 sekund film z kobietą, która ma blond włosy, ale stwierdza, dobra, przeklikam sobie na coś innego.
włącza sobie szybko film z brunetką, po chwili znowu włącza sobie film z rudą kobietą i od momentu, kiedy rozpoczął oglądanie pornografii minęło 40 sekund.
I trzeba pamiętać, że każdy orgazm to jest taka pieczęć, która nam przybija stan aktualny.
Czyli, że po prostu my się kodujemy.
I jeśli on od rozpoczęcia pornografii masturbuje się przez 40 sekund i dochodzi do orgazmu...
to mu się przerzuci też na realne kontakty seksualne, na penetrację.
Że też jak dokona penetracji, wejdzie w kobietę penisem, no to po 40 sekundach może dojść do wytrysku.
Bo już taki utrwalił się, my to nazywamy w seksuologii, nawyk masturbacyjny.
Więc trzeba z tym uważać.
Innymi słowy, jeśli ktoś chciałby, żeby ten seks u niego trwał dłużej, właśnie nie wiem, 4 minuty, 8 minut, no to warto się masturbować 4 minuty, 8 minut, dłużej.
Czyli jeśli mężczyzna zaczyna się masturbować, jest podniecony na 30%, no to i masturbuje się dalej, dalej, dalej, dochodzi do jakichś 80% podniecenia, no to żeby zwolnił te ruchy frykcyjne, żeby to podniecenie mu opadło do jakichś
30%, 30-40% no i znowu dochodzi do 80% i znowu zjeżdża w dół.
Trzeba nauczyć się regulować ten poziom podniecenia.
I wtedy można sobie wyćwiczyć taki dłuższy czas stosunku.
Ale wielu moich pacjentów po prostu łapie za tego penisa i z takim zapałem, wiesz, pucują lance, jak oni to mówią.
I szybko dochodzą do orgazmu, a później się dziwią, że ten czas stosunku to jest kilkanaście, kilkadziesiąt sekund.
No trudno się dziwić.
Zakodowali się po prostu na to.
Jakie mogą być inne przyczyny w takim razie jeszcze przedwczesnego wytrysku, oprócz tych, o których powiedziałeś przed chwilą, czyli związanych ze zbyt szybką i intensywną masturbacją?
Często przedczesny wytrysk to jest sposób organizmu na pozbycie się takiego napięcia, które towarzyszy seksualności.
Czyli innymi słowy, jak ktoś wchodzi do łóżka i jest cały taki napięty, że ten seks będzie niesatysfakcjonujący dla kobiety, że ona zaraz parsknie śmiechem, że ona go nie zaakceptuje, no to...
ten mężczyzna czuje dużo lęku w sobie, dużo smutku, mięśnie ma całe napięte i podświadomość mu mówi słuchaj stary, jeśli ma ten seks trwać 5 minut i ty będziesz taki cały czas napięty, to ja ci skrócę ten seks do 30 sekund i wtedy 4,5 minuty życia masz do przodu.
Mniej stresu.
I paradoksalnie my seksuolodzy, pracując z pacjentami, którzy mają przedwczesny wytrysk, to pracujemy nad tym, żeby oni rzucali sobie z głowy te różne wymagania.
Żeby oni się nie stresowali tym seksem, tylko brali pełnymi garściami z tej intymności, bliskości, czułości.
Dlatego, że wtedy podświadomość mu powie...
To jest dla ciebie dobre, korzystne.
Spełniasz się, realizujesz, twoje ciało lepiej funkcjonuje, twoje emocje, czujesz dużo bliskości, intymności, czułości.
To wszystko jest dobre, nie będę ci skracała, ja pod świadomością nie będę ci skracała czasu stosunku.
Czy to, o czym mówiłeś teraz przed chwilą, to są raczej rzeczy, które dotyczą nowych związków i nowo poznanych partnerów, czy to są problemy, które mogą się pojawiać w związku, który już trwa x lat?
Może być to i w nowym związku, przedwczesny wytrysk, ale może być też w stałym związku, bo wyobraźmy sobie parę.
Oni obecnie są lat załóżmy 25 i od trzech lat on ma trudności w pracy, ma mniej tej pracy albo niskopłatną pracę, więcej stresu ma.
na co dzień czuje się przeciążony tym stresem, tymi zobowiązaniami, nie wiem, chorobą bliskiej osoby.
Jak idzie do łóżka ze swoją partnerką, żoną, to już jest cały napięty, zaczyna mu się przerzucać to z życia, że
W życiu trzeba być zadaniowym, trzeba być skutecznym, sprawczym.
Zaczyna mu się to przerzucać na seks, czyli że seks nie jest obszarem, gdzie można poczuć bliskość, intymność, taką czułość, tylko że w seksie się trzeba wykazać.
Więc po 22 latach związku...
Wtedy, kiedy pojawiają się trudności w życiu, no to ta seksualność może też podupać.
My w seksuologii mamy taką zasadę, że jakie życie, taki seks.
Jeśli życie jest właśnie stresujące, obarczone różnymi zobowiązaniami, to prędzej czy później przełoży się to negatywnie na zbliżenia.
Czyli tak naprawdę twoja praca z pacjentami bardzo często jest taka o wiele bardziej holistyczna niż może im się wydawać, gdy oni trafiają do ciebie z jakimś problemem.
Zakładam, że może wiele osób, która pierwszy raz idzie do seksuologa, myśli, że dostanę jakąś magiczną pigułkę, jedną radę i wyjdę, a ty im powiesz, no to musimy zająć się tym twoim czynnikiem stresogennym, którym się zmagasz od dawna.
No i wiesz, jak ja skończyłem pięć lat psychologii, później skończyłem pięć lat seksuologii, to stwierdziłem, że mam za mało narzędzi, żebym mógł właśnie tak holistycznie pacjentom pomagać, więc skończyłem jeszcze pięć lat terapii poznawczo-behawioralnej, ale stwierdziłem, że jeszcze trochę mam za mało narzędzi, żeby pomagać ludziom, no i skończyłem pięć lat terapii schematów i po tych dwudziestu latach szkoleń stwierdzam, że mam dużo różnych metod, sposobów, narzędzi, żeby pacjentom pomagać, bo
często problemy z seksem są tylko efektem ubocznym, one są wtórne w stosunku do tego, co się dzieje właśnie w ich życiu, że ktoś ma nieprzeżytą traumę.
Teraz jak o tym mówię, to przychodzi mi taki pacjent do głowy, 12 lat temu umarła mu matka, on nie ma czasu tak usiąść i zapłakać nad tą matką.
przeżyć tą żałobę, pożegnać się, tylko cały czas coś.
I on ma tą traumę taką zamrożoną w sobie, nieprzeżytą żałobę i od jakichś dziesięciu lat ma obniżony popęd seksualny i trudności z erekcją, czyli tą impotencję.
I on nie wie dlaczego.
A ja widzę, że ewidentnie tam trzeba po prostu przeżyć tą żałobę.
Zwłaszcza, że jak pojawia się temat mamy, to on tu utrzymuje kontakt wzrokowy, a tutaj łzy mu lecą bezwiednie po twarzy.
Więc często to nasza praca w gabinecie polega na tym, że właśnie minimalizujemy takie dystraktory, które są w życiu, które wpływają na tą seksualność.
Czy znasz jakieś dane albo przychodzi ci do głowy jakaś statystyka, którą sam wyniosłeś ze swojego gabinetu z pracy z pacjentami?
Czy ten problem z niskim libido i z gorszą erekcją to jest coś, co się pogłębia w ostatnich latach?
To badania, które nam na konferencjach seksuologicznych przedstawiali ostatnio, to to, że około 36% mężczyzn w stałym związku ma obniżony popęd seksualny, ma tą hipolibidemię.
A jak ja zaczynałem pracę 20 lat temu, to nie był to częsty problem, wręcz przeciwnie.
To mężczyźni za rękę przyprowadzali swoje partnerki i mówili, wie pan co, ona jest oziębła, ona po prostu jest taka królewna z drewna.
To ona ma problem, nie ja.
Chciałbym, żeby pan coś z nią zrobił, jakoś ją naprawił.
A teraz jest odwrotnie.
To kobiety przyprowadzają mężczyzn za rękę i mówią, że właśnie...
Łodyga nie dyga, że tutaj konar nie płonie, po czym się okazuje, że to nie tylko dotyczy zaburzenia erekcji czy przedwczesnego wytrysku, ale przede wszystkim tej hipolibidemii, czyli braku ochoty na seks.
I znowu jakby docieramy tutaj do pornografii.
Taki typowy użytkownik pornografii.
Jest monitor.
On sobie ogląda na tym monitorze laptopa, telewizora, na swoim smartfonie film, gdzie ta aktorka filmów pornograficznych patrzy z pożądaniem w kamerę.
On się masturbuje i ma poczucie, że to na niego ona patrzy z takim zaangażowaniem, z takim pożądaniem.
On się czuje bezpiecznie, masturbuje się, nikt nie ocenia tego jego penisa, jaka jest jego długość, ze względu na to, że nikogo oprócz niego nie ma.
Więc totalnie bezpiecznie wybiera sobie film, na jaki ma ochotę, czyli na przykład chciałby się pokochać na plaży, no to wiesz, wpisuje słowa klucze...
Tak, i już, i proszę bardzo, wyskakuje jemu seks na plaży, jeszcze doda, jaki chce kolor włosów, blondynka, brunetka, ruda, cokolwiek.
I ma dokładnie taki film, na jaki ma ochotę, na jaki ma ochotę przeżycie.
A jak idzie do łóżka, no to okazuje się, że to jest diametralna zmiana, totalna różnica.
Bo tak, ta kobieta patrzy na niego, ale już nie z takim pożądaniem jak tamta aktorka filmów pornograficznych.
Pieści go, ale też nie z takim zaangażowaniem jak ta aktorka filmów pornograficznych.
Dwa, że jak ona bierze go dotyka...
to ona ma jednak inny nacisk dłoni na jego penisa.
Często mi ci pacjenci mówią, że te kobiety na przykład za mocno trzymają te penisy, że czasami złapią ją jak sztangę na siłowni.
To znaczy kobieta złapie tego penisa.
Widzi, że są totalnie różne bodźce między tym, do czego on się przyzwyczaił, a jaka była ta masturbacja z pornografią.
No więc widzi też, że ta kobieta nie jest taka ekspresyjna w tym seksie.
Od razu sobie myśli, że coś z nimi jest nie tak.
I jest totalny rozdźwięk między tym, co on oglądał na pornografii
a tym, jak on się czuje w łóżku.
Więc stwierdza, że generalnie ten seks taki realny to przynosi tylko lęk, stres, napięcie, upokorzenie, więc coraz bardziej wyłącza się z tego seksu.
Jest to racjonalne, nie?
Tak, taka cała procedura skorzystania z filmu pornograficznego.
Wydaje się, a raczej nawet nie wydaje się, tylko jest o wiele prostsza.
Wpisujesz pięć słów, dostajesz co chcesz, a tutaj się musisz nagadać, odważyć, przeżyć jakiś stres, strach.
Może nie być to aż tak satysfakcjonujące jak obejrzenie tego filmu, więc ta...
Bilans zysków i strat może się wydawać nieporównywalnie gorszy, jakkolwiek abstrakcyjnie to brzmi.
I często jest taka sytuacja, że przychodzi do mnie para i on przyznaje się, że ogląda tą pornografię i...
I opisuje, jakie ma korzyści z tej pornografii, to co przed chwilą wymieniliśmy.
No i ona mówi, ale słuchaj, przecież w tej pornografii tam nie masz żadnego dotyku.
On mówi, mam, sam się dotykam.
No ale nie masz na przykład kontaktu wzrokowego.
No tamta patrzy na mnie z większym pożądaniem.
No i tak, wiesz, kobieta wymienia te różne korzyści seksu z nią, ale on wyrównuje sobie, wiesz, może nie jakością kontaktu, ale ilością bodźców.
I jak tak kobiety słuchają tego, co ci mężczyźni mówią, no to...
rzeczywiście one tak z logicznego punktu widzenia się pod tym też podpisują, tylko emocjonalnie im to nie gra, no bo emocjonalnie to rzeczywiście, to jest tylko wiesz, to jest taki Luna Park, to jest Disneyland, ale nie ma tam prawie nic prawdziwego.
I wiesz, jeszcze często też słyszę w gabinecie i to mężczyźni mówią przy tych swoich partnerkach i żonach, że
wie pan, bo ja tutaj w seksie z nią to się urobię po łokcie, bo ja to się podniosę w ciągu trzech minut, pięciu minut, ja już mam temat załatwiony, a ja tutaj ją całuję, pieszczę, uwodzę, a nigdy nie wiem, czy ona będzie miała orgazm, czy nie.
U niej to jest jakiś znikający punkt.
Raz jest, raz nie ma tego seksu, to znaczy tego orgazmu.
Więc ja nigdy nie mam pewności, czy skutecznie ją doprowadzę do orgazmu, czy nie.
Ta taka potrzeba doprowadzania kobiety do orgazmu przez mężczyznę też jest taką rzeczą, która tkwi w głowie tych mężczyzn, którzy przychodzą do ciebie po pomoc?
U mężczyzn takim filarem męskości jest kompetencja.
Głównie myślą oni o dwóch tematach w pracy, czyli ile zarabiam, czy mam pacjentów, klientów, czy szanują mnie.
koledzy, szef i tak dalej.
A drugi filar męskości to jest ta seksualność.
Jeśli on ma poczucie, że w pornografii się realizuje, bo tam ma orgazm za orgazmem i czuje się podniecony, w seksie z partnerką jest napięty jak struna, zalękniony i nie ma poczucia, że doprowadzi ją do orgazmu, to wtedy mu się wyłącza ochota na seks z tą kobietą.
Bo ci mężczyźni się po prostu rozliczają ze skuteczności, a mają poczucie, że nie za bardzo wiedzą jaki jest algorytm doprowadzenia do satysfakcji swojej partnerki.
Zresztą te kobiety dzielą na dwa, w sensie, że mówią, że dla nich co innego jest doświadczenie orgazmu, a co innego jest doświadczenie satysfakcji.
Przyjemności.
Tak, i to u nich się bardzo różni, bo jeśli na przykład kobieta jest pokłócona z mężczyzną, ze swoim partnerem, albo nawet nie z nim, ale na przykład ze swoją przełożoną, albo ze swoją siostrą z przyjaciółką i ma ona seks, bo tak się po prostu akurat złoży, że nie wiem...
są po randce albo on się do niej dobierał i ona się rozochociła i poszli do tego łóżka, no to ona może doświadczyć orgazmu, ale ten orgazm będzie dla niej, wiesz, taka średniawka, przeciętny, no bo w głowie ma jeszcze tą historię z tym pokłóceniem się.
Natomiast, jeśli załóżmy jest niedziela i spędzili sporo czasu razem, opalali się, robili kroki, byli na dobrym jedzeniu, przyszli do domu, przytulali się.
I ten seks jest o godzinie, nie wiem, 18-20 i on jest pełen zaangażowania.
uważności, czułości, namiętności, ale ona nie doszła do orgazmu, to jest duże prawdopodobieństwo, że ona po takim seksie czuje tą satysfakcję na 90%, na 100% i dla, myślę, 99% kobiet ta opcja druga, czyli brak orgazmu, ale ogromna satysfakcja, jest czymś, co by kobieta wybrała.
A większość kobiet by nie wybrało tej pierwszej opcji, gdzie orgazm był, ale satysfakcja była słaba.
Kiedyś w czasie jednej z rozmów powiedziałeś coś, co bardzo do mnie trafiło, bo idealnie wpisuje się w ten przykład, o którym tam mówiłeś, czyli że im później ten seks, tym często on może być gorszy.
Ja na przykład jestem typem osoby, która wstaje zdecydowanie wcześnie rano.
I najczęściej w ogóle po 21-22 ja już się nie nadaję do życia.
W sensie jedyne o czym myślę to, żeby pójść spać, ani wtedy nie zrobię już nic do pracy, nie podejmę żadnej ważnej decyzji.
To libido wtedy też nie jest najwyższe i to jest też taka rzecz, myślę, którą warto jeszcze teraz powiedzieć raz na głos, że...
Żeby był dobry seks, to trzeba mieć do tego odpowiednie zasoby energii i fizycznej, i psychicznej.
Dokładnie.
To jest super ważne, a wielu mężczyzn tego nie wie, że my rano mamy wysoki poziom testosteronu, dlatego że...
Jak byliśmy w tych wspólnotach łowiecko-zbierackich, to rano wychodziliśmy upolować zwierzynę, mieliśmy zapłodnić kobietę, mieliśmy obronić domostwo przed wrogiem.
było dużo aktywności, które wymagały od nas właśnie energii, testosteronu.
I w to też wchodził seks.
Natomiast około południa, po południu już mieliśmy znacznie mniejszy poziom testosteronu, dlatego żeby nie biegać za tą kobietą wokół chałupy, tylko żeby pomóc jej w opiece nad dziećmi.
w oporządzeniu tego mięsa, po to, żeby wieczorem po prostu na miękko wejść w sen, żeby sobie zasnąć.
I dlatego wielu mężczyzn wieczorem to jeszcze głową by może ich ciało coś, doświadczyć jakiejś seksualności, ale często ciało w ogóle już nie współpracuje.
I w seksuologii po prostu zauważyliśmy, że wiele osób wieczorem to taki seks waniliowy bardziej wybiera, czyli pocałunki, buziaczki, mizianie i tak dalej.
Ale nie jest to jakaś dynamiczna penetracja, chyba że to jest wiesz piątek czy sobota.
i ludzie jakoś trochę odpoczną to mają więcej energii ale w takim roboczym tygodniu to nie jest to do zrobienia i to jest kolejna rzecz która tak gasi wielu mężczyzn bo oni wymagają od siebie żeby wieczorem błysnąć żeby wieczorem się dobrze zaprezentować
A tymczasem ten performance słabo wygląda wieczorem i oni po prostu mają poczucie, że oni się już nie nadają do seksu.
Że to nie jest kwestia tej pory, którą wybierają, tylko że to jest kwestia ich.
I to jest przykre, bo jakby trochę na własne życzenie się wyłączają z tego seksu.
Lepiej by było jakby przenieśli tą aktywność seksualną do porannych godzin.
Ja też napisałem takie znane książki bestsellerowe Sztuka obsługi penisa, Sztuka obsługi waginy.
Tam w bardzo taki humorystyczny, łatwy sposób tłumaczę jak to wszystko wygląda, czyli jak obsługiwać tą seksualność skutecznie, żeby właśnie robić przestrzeń na tą seksualność.
Że ta seksualność od 25 roku życia już nie jest automatyczna, wyłącza nam się tak zwany automatyzm seksualny, tylko jesteśmy zdani,
na to, w sensie w wieku od 16 do 25 roku życia to mamy taki automatyzm seksualny, który polega na tym, że mamy wysoki poziom testosteronu.
Nieważne dzień, nieważne o której godzinie.
Tak i możemy uprawiać ten seks w środku nocy, możemy uprawiać ten seks po południu, wieczorem i raczej będziemy mieli wzwód
niż nie będziemy.
Natomiast już powyżej 25 roku życia... Szybko.
Tak, szybko, nie szybko, bo wiesz, jeśli my umieraliśmy około 40 roku życia przez większość tego czasu, czasami 30 roku życia przez te 250 tysięcy lat, no to raczej już tak na końcówce.
Jeśli umieraliśmy w 30. roku życia, tutaj proszę bardzo do 25. mieliśmy szczyt seksualności.
Natomiast dlatego mamy ten szczyt seksualności, bo wtedy mamy spermę dobrej jakości, mamy dużo plemników zapładniających, mamy dużo plemników killerów do 25. roku życia.
później mamy gorszej jakości spermy, no to matka natura mówi, słuchaj, ja ci obniżę ten popęd seksualny, zrób miejsce dla innych, dla tych, którzy mają lepszą jakość tej spermy.
Więc innymi słowy chcę powiedzieć, że do 25 roku życia to wielu mężczyzn może się nie wyspać, może się z kimś pokłócić, mogą się czuć zasmuceni, a i tak będą mieli ochotę na ten seks albo będą mieć możliwość uprawiania tego seksu.
Natomiast po 25 roku życia to już musimy dopasować swoje życie do tej aktywności seksualnej.
Czyli jeśli chcemy mieć seks, nie wiem, o godzinie 18, no to od godziny 15 już musimy trochę zwalniać.
Nie po prostu, że jeszcze 5 maili muszę odpisać, jeszcze muszę coś pozałatwiać, wiesz, wszystko podomykać, dopinać na ostatni guzik.
Tylko po prostu już chillujemy coraz bardziej, żeby przygotować się do tej aktywności seksualnej.
Bo jeśli jesteśmy na takiej pełnej, czyli jesteśmy tacy napięci, parowujemy w takim stanie do tego łóżka, to jest duże prawdopodobieństwo, że tej erekcji nie będzie, albo że trudno nam będzie dojść do orgazmu, albo że w ogóle nie poczujemy za bardzo swojego popędu seksualnego.
Więc chcę powiedzieć, że...
Że trzeba robić taką przestrzeń na seks.
Tak jak trzeba robić, ty jesteś sportowcem, dużo ćwiczysz i robisz w swoim życiu taką przestrzeń na sport.
W sensie przygotowujesz się pod względem snu, przygotowujesz się też.
Dzisiaj rano miałeś mocny trening, więc się zastanawiałeś, czy dobrze dzisiaj nagramy ten podcast.
Więc robisz przestrzeń na ten sport, ale tak samo trzeba zrobić przestrzeń na ten seks.
A wielu ludzi ma poczucie, że ten seks to powinien być taki spontaniczny, czyli a, jak tam jemu się zachce albo jej się zachce, no to idą do łóżka i jakoś to tam będzie.
No często nie będzie, często będzie słabej jakości ten seks.
Czyli my jesteśmy starsi, po 25 roku życia ten seks może trzeba już trochę nawet planować jak trening.
Tak, to wiesz co, ale bym tu doprecyzował, Michał.
Nie można planować samego seksu jak trening, tylko trzeba planować czas na bliskość jak trening.
Czyli, że na przykład jeśli chcemy doświadczyć tego seksu w środę po południu, to warto sobie zaplanować czas na bliskość.
I co mam tu na myśli?
Że wtedy idziemy na przykład na randkę z partnerką, do kina, do teatru, do restauracji, wychodzimy z roli ja ojciec, ja mąż, tylko wchodzimy w rolę ja kochanek, ty wychodzisz z roli ty żona, ty matka, jesteś kochanką, jesteś kobietą i...
flirtujemy z sobą, uwodzimy się, mówimy jakieś żarty z podtekstem, stwarzamy taki klimat poczucia humoru, lekkości, zabawy i wtedy, jeśli w tym przedziale, załóżmy ta 17-22, pojawi się seks, to super, a jeśli się nie pojawi, to też super, bo mieliśmy czas na bliskość, na to, żeby poczuć, że jesteśmy w tym związku, w tej parze,
że coś nas łączy, że siebie lubimy, że się kochamy, że siebie pożądamy.
Więc warto planować tą bliskość.
Natomiast większość moich pacjentów i pewnie dlatego są moimi pacjentami, ten seks sobie zostawia jako ostatnią rzecz do zrobienia w ciągu dnia.
Właściwie nawet nie w ciągu dnia, tylko nocą.
Jeśli jedna osoba się zabiera do drugiej, zaczyna flirtować, uwodzić czy nawet pomija to wszystko, tylko od razu dąży do penetracji o godzinie 22 czy 23, to jego ciało jest zmęczone, jego psychika jest zmęczona, jej psychika jest zmęczona.
Oboje już czują się tym dniem tacy sponiewierani.
No i wtedy ten seks naprawdę jest słabej jakości.
Ludzie się wtedy pchają wprost w objęcia zaburzeń erekcji, przedwczesnego wytrysku, hipolibidemii, czyli obniżonego powędu seksualnego, albo anorgazmii, czyli braku dojścia do orgazmu, do szczytowania.
Ale myślę, że znowu to z niewiedzy, że mają poczucie, że pamiętają, że w tym wieku 16-25 lat, wtedy kiedy był ten automatyzm seksualny, to wszystko szło żwawo.
No i teraz też oczekują, mając lat 30 parę, 40 parę, 60 parę, że ten seks pójdzie żwawo, a on też się zmienia wraz z wiekiem.
Jeśli podoba Ci się ten odcinek, podziel się nim.
Wyślij go znajomym albo udostępnij na swoich mediach społecznościowych.
Razem możemy sprawić, że wartościowa wiedza trafi do większej liczby osób.
Z góry Ci dziękuję.
Kończąc temat pornografii, czy podpisałbyś się w takim razie pod stwierdzeniem, że ta pornografia dla mężczyzn jest dzisiaj problemem numer jeden, który wpływa na ich brak pewności siebie i problemy właśnie z niskim libido i erekcją?
Myślę, że jest w pierwszej trójce, tak, to na pewno.
Bo chyba na pierwszym miejscu to bym umiejscowił bardziej gospodarkę rabunkową, czyli że moi pacjenci mało śpią, a my mężczyźni potrzebujemy, jeśli mamy życie lekkie, to nie mniej niż 7 godzin snu, a jeśli mamy życie cięższe, bardziej stresująco obłożone z obowiązaniami, to około 8 do 9 godzin.
Kobiety godzinę więcej, czyli od 8 do 10 godzin.
Potrzebujemy dobrze się odżywiać, potrzebujemy uprawiać sport, potrzebujemy mieć takie wyspy nic nierobienia, czyli że po prostu sobie siadamy w fotelu i się gapimy po prostu na zieleń albo na sufit.
I nie wałkujemy wtedy jakiegoś problemu, który mamy w głowie, bo to nie jest to samo właśnie co takie patrzenie w jakiś martwy punkt i rzeczywiście rozkminianie, czemu ten sufit jest płaski.
No właśnie o to chodzi.
I wiesz, jak ktoś ma taki overthinking, że cały czas myśli, myśli, myśli, to nie jest podobne do medytacji, nie jest to chillowanie, tylko dalej jest przemęczony.
bo cały czas analizuje.
Więc myślę, że na pierwszym miejscu to jest ta gospodarka rabunkowa, a na drugim miejscu to są złe wzorce wyciągane z pornografii.
To znaczy, bo ja nie jestem przeciwnikiem pornografii.
Ja uważam, że ona potrafi nas zainspirować do czegoś, do jakichś nowych form seksu.
Na przykład pornografia spopularyzowała pingwinka.
To jest taki malutki masażer, ma taką kokardkę śliczną, wygląda jak mały pingwinek i zamiast dzióbka ma taki zasysacz.
I po prostu kobiety jak stymulują swoją łechtaczkę, to on zasysa im łechtaczkę i bardzo szybko one dochodzą do orgazmu.
To ten pingwinek zrewolucjonizował.
kobiecą seksualność, bo dzięki temu wiele kobiet, które albo jak same się dotykały, albo dotykały ich partnerony, nie miały możliwości dojścia do orgazmu, a dzięki temu pingwinkowi otworzyły się, na to mają możliwość, więc ta pornografia niesie też dużo dobrego.
Tylko moim zdaniem trzeba to po prostu opatrzyć takim komentarzem.
Fajnie by było jakby na początku, wiesz, na przykład ja chodzę do Cinema City i tam...
I tam zawsze jest ta legalna kultura, czyli żeby nie nagrywać, nie kopiować.
Jest taki komunikat od znanych aktorów.
I fajnie by było, jeśli przed filmikami pornograficznymi byłaby taka wstawka, że to, co oglądasz na tym filmie, to w dużej mierze nie jest prawdą.
Nie jest prawdą długość tego penisa, nie jest prawdą czas stosunku, nie jest prawdą taka ekscytacja, pożądanie, jaka jest między nimi.
I te jęki przy orgazmie to też nie jest prawdą.
Tak, dużo rzeczy tam jest właśnie podkręcone, bo to ma dobrze wyglądać.
To myślę sobie, że wtedy może ludzie by bardziej realnie korzystali z tej pornografii, nie uzależnialiby się albo przede wszystkim nie przykładaliby takich zawyżonych norm w stosunku do siebie.
No i ja jestem przeciwnikiem, żeby dzieci, młodzież oglądali pornografię ze względu na to, że ktoś, kto nie miał w ogóle doświadczeń seksualnych, czyli na przykład 16-latek, 18-latek,
to jak zacznie oglądać pornografię, to sobie włoży te normy i później idąc do łóżka z kobietą czy z mężczyzną, ten chłopak, ten facet będzie wyłączony po prostu z jakiegoś takiego popłynięcia w tym seksie, z cieszenia się nim, ze względu na to, że będzie przykładał te normy z pornografii.
Więc
oglądajmy pornografię, używajmy jej, ale z głową.
Tak dokładnie.
Jak przeszliśmy przez ten temat pornografii, chciałbym, żebyśmy teraz przeszli przez temat masturbacji.
Czy istnieje coś takiego jak uzależnienie od masturbacji?
Ja to diagnozuję po tym, że mężczyzna właśnie reguluje sobie emocje pozaseksualne, czyli smutku, żalu, złości, gniewu, lęku, tą masturbacją.
Czyli sobie
Bo przed chwilą rozmawialiśmy o pornografii, ale ja to oddzielam, dlatego że są osoby, które oglądają pornografię po to, żeby zdopaminować swój mózg i po prostu cały czas oglądają, zmieniają różne filmiki, różne narracje po to, żeby czuć się podkręconymi, napatrzyć się, tak jak inni idą do cyrku albo do teatru, a oni oglądają pornografię.
Ale z kolei są takie osoby, które głównie się po prostu masturbują, wyobrażając sobie różne rzeczy.
I jeśli ta masturbacja płynie nie z uczuć seksualnych, czyli nie z podniecenia, z pożądania, tylko z właśnie smutku, żalu, złości, gniewu, lęku, no to wtedy jest dużo prawdopodobieństwa, że ktoś się uzależni od tej masturbacji.
i będzie tak sobie regulował emocje, no i prędzej czy później wyląduje w ślepej uliczce.
Czyli to nie jest o tym, ile jest tej masturbacji, tylko o tym, co jest przyczyną i powodem tej masturbacji?
Z masturbacją to jest złożone zagadnienie, bo tak.
Liczy się ilość tej masturbacji, bo mam pacjentów, którzy potrafią się masturbować kilkadziesiąt minut, kilka godzin i po prostu... W ciągu dnia.
W ciągu dnia, tak.
I albo to robią takimi slotami, że...
Teraz się masturbują 20 minut, za dwie godziny się masturbują 20 minut, za pół godziny znowu się masturbują 30 minut i tak kilka razy i właściwie robi się to takie kompulsywno-obsesyjne, że cały czas po prostu wracają, wracają, wracają do tej masturbacji i nie popychają tych rzeczy, które mają do zrobienia.
To zaburza takie funkcjonowanie na co dzień.
Tak, no i to jest taka prokrastynacja, czyli ma ktoś coś konkretnego do zrobienia, a mówi za chwilę się za to wezmę, chwilę się pomasturbuje.
I w końcu ma tych orgazmów za sobą 7, 10, 15.
bo mam takich pacjentów, którzy tyle razy potrafią się masturbować i w końcu nie popychają jakichś ważnych życiowych spraw.
To nie jest trudne, żeby tyle razy dochodzić do orgazmu, bo sekret jest taki, że wystarczy, że ktoś sobie cały czas fantazjuje o seksie z nową osobą i organizm go wyciska jak cytrynę.
Przygotowuje go do kolejnego zapłodnienia nowej osoby, nowej kobiety.
Więc ci, którzy tak dochodzą kilka, kilkanaście razy do orgazmu to często sobie fantazjują o nowych osobach i wtedy potrafią w ciągu dnia dojść do 15 orgazmów w ciągu całego dnia.
Natomiast tak, u jednych to będzie clue w tej ilości, u innych to będzie z kolei z jakiego powodu, czyli właśnie, że ktoś próbuje regulować sobie uczucia pozaseksualne.
U innych to będzie ze specyficznych bodźców podniecających, czyli na przykład, że ktoś nie dojdzie do orgazmu, nie podnieci się, jeśli nie fantazuje sobie o kobiecie w bodystocking albo w pończochach na przykład.
To jest skomplikowane zjawisko.
Czy za duża ilość masturbacji może potem obniżać jakość stosunków seksualnych z partnerką?
Zdecydowanie tak.
Jak mężczyzna załóżmy widzi się ze swoją partnerką o godzinie 18, ale rano się obudził, ona jest na przykład w pracy albo po prostu w innym mieszkaniu mieszka, a on chce się masturbować, chce doświadczyć satysfakcji i się zacznie masturbować i dojdzie do tego orgazmu, to jest prawdopodobieństwo, że wieczorem będzie miał trudności z utrzymaniem zwodu.
albo będzie miał trudności z dojściem do orgazmu, albo będzie miał trudności z takim zaangażowaniem się, no bo już on się nasycił, ten orgazm rano miał i ten seks dla niego jest jak jakieś rozwiązywanie zadań matematycznych albo układanie skarpetek w szafie, no nic podniecającego.
Często masturbacja jest powodem problemów związkowych, kłótni związkowych.
Dużo par przychodzi do ciebie właśnie z powodu tego, że druga połówka się masturbuje i ta druga połówka z kolei uważa to za zdradę, coś nieadekwatnego, coś, co nie powinno mieć miejsca w związku.
Częściej mam sytuacje takie, gdzie przychodzi kobieta albo sama, albo ze swoim partnerem i mówi o tym, że dla niej to jest kłopot, że jej partner się masturbuje, bo okrada ją z pożądania, z namiętności, z częstotliwości seksu.
No i trudno się tu nie zgodzić.
Jeśli on wybiera masturbację zamiast...
zamiast seksu z nią i raz, że ona nie doświadcza z jego strony zbyt dużej czułości, bliskości, orgazmów, pożądania, no to okrada ją.
Natomiast wiele kobiet jest też dotkniętych tą treścią, przy której mężczyzna się masturbuje, bo ona na przykład któregoś dnia chce skorzystać z laptopa, z internetu, tak z ciekawości wchodzi w historię.
Jej partner był w domu od godziny 8 do godziny 12, ona przyszła o 15 i ona widzi, że on przez ten czas, przez te kilka godzin wchodzi.
chodził na różne strony pornograficzne i oglądał sobie tą pornografię.
No i jeśli chce akurat tego dnia seksu.
No i on wraca załóżmy o godzinie 20.00.
ona się do niego dobiera, on mówi, kochanie, ja dzisiaj się źle czuję, nie mam ochoty na seks, albo, no wiesz co, dzisiaj jakoś tak, kurczę, nie jest dobra pogoda.
Niskie ciśnienie.
No to jej podwyższa tym ciśnienie, że ona ma poczucie, no tak, sam to się masturbuje, nie wiadomo o co oglądając, albo wiadomo, bo ona klika na te linki i widzi, co tam on oglądał.
Dla wielu kobiet uprawianie seksu z nimi przez partnera to jest taki sygnał, hej, ja cię widzę, jesteś dla mnie widoczna, jesteś dla mnie ważna, podobasz mi się.
To, że uprawiam z tobą seks to jest moja deklaracja wyboru ciebie na moją partnerkę życiową.
tego, że cię kocham, że cię pożądam.
Więc jak tego seksu nie ma w tej parze, no to jej niekoniecznie może chodzić o to, że ona nie ma orgazmów albo nie ma satysfakcji, tylko ona po prostu czuje się niewidoczna, niewidzialna.
I to wielu kobietom przeszkadza.
A to działa w drugą stronę?
Z kolei mężczyźni czują się zagrożeni przez różnego rodzaju gadżety seksualne?
Chociażby tego pingwinka, o którym mówiłeś?
Wiesz co, mężczyźni z niską samooceną czują się zagrożeni tymi gadżetami erotycznymi, bo mają poczucie, że no tak, ja już w ogóle nie jestem dla niej ważny, ja nie jestem męski, ja nie jestem podniecający, ona musi stosować jakieś gadżety erotyczne.
Ale te kobiety mówią, że to nie jest zamiast tego partnera, tylko po prostu to jest przedłużenie ręki tego partnera.
To jest jakiś dodatkowy element w seksie.
Chyba, że jest kobieta, która się uzależniła, ale to dosyć sporadycznie jest, jakby kobiety się uzależniają.
Dlatego, że czują, że sam orgazm, sama stymulacja nie załatwia sprawy.
One potrzebują często się czuć kochane, pożądane, potrzebują kontaktu wzrokowego, bliskości.
One tak łatwo się nie uzależniają jak mężczyźni.
Bo mam na przykład pacjentów, którzy są uzależnieni od sztucznej waginy.
Jest dużo teraz takich wagin, jest taka tuba, mężczyzna tam lubrykantu nakłada do tej tuby i wprowadza swojego członka, naciska guzik, no i ona wibruje, ona się obkurcza na tym penisie.
No i dla niego to jest jak penetracja, jak seks.
Ten członek jest całkowicie dopieszczony, no i wiesz, w dwie, trzy minuty załatwia temat i ma poczucie dobra.
Ja orgazmu doświadczyłem, mogę się brać za inne przyjemne rzeczy albo za inne obowiązki.
Więc to częściej mężczyźni widzę, że się uzależniają.
Ale też ci z niską samoceną są zazdrośni o to, że jak ona sobie kupiła takiego pingwinka, to za miesiąc mu wystawi walizki, powie za drzwi, powie, że... Nie jesteś do niczego potrzebny.
Dokładnie.
Mam orgazmy z pingwinkiem.
Już niebawem ten pingwinek będzie podłączony do AI.
Będę mogła sobie z nim pogadać.
Właściwie nie jesteś mi potrzebny.
Oczywiście to jest tylko męska obawa.
Jakie jest najbardziej niebezpieczne zachowanie seksualne, o którym usłyszałeś w swoim gabinecie?
No wiesz co, ja miałem dosyć trudne doświadczenia na początku mojej pracy, bo te 20 lat temu zacząłem współpracować z profesorem Starowiczem w Instytucie Seksuologii i ja przez pierwszych 6 lat pracowałem w seksuologii sądowej.
Czyli to była praca z pedofilami, z gwałcicielami, z zabójcami seksualnymi i właściwie codziennie słyszałem o tym, że
sprawca, którego miałem przed sobą i zbierałem od niego wywiad seksuologiczny, czy prowadziłem terapię, no to zabił kobietę, a później zgwałcił.
Albo odwrotnie, zgwałcił, a później zabił.
To wiesz, ma...
Mało przyjemne były doświadczenia i takich rzeczy mam w głowie sporo.
Mniej ekstremalne, a takie częstsze, że tak powiem, w społeczeństwie?
niebezpieczne, tak?
Wiesz co, ja znowu chodzi mi ta pornografia po głowie, że wielu mężczyzn ogląda różne filmy takie dopaminizujące, czyli takie filmy, gdzie są przekraczane różne granice i oni mają poczucie, że o, ciekawe jakby to było...
w życiu spróbować czegoś takiego i na przykład widziałem sporo mężczyzn w swoim życiu, którzy mi opowiadali o tym, że
Na przykład jak jest na pornografii penis, no to on jest cały czas w stanie erekcji, bo mężczyzna taką stalową obejmę tu sobie przykręca.
Ale często jest tak, że jak dużo krwi wpłynie do penisa i ona nie może wypłynąć, tylko dalej wpływa, to ten członek jest tak nabrzmiały, że trzeba jechać na SOR i przecinać tą stalową obejmę.
Też opowiadali mi mężczyźni, że oglądali taką pornografię, gdzie penis był podczas masturbacji nacinany.
Myślę sobie, że takie rzeczy, które szkodzą życiu i zdrowiu, to są... Nie róbcie tego w domu po prostu.
No ale generalnie największy problem, w sensie najczęstszy problem z takimi eksperymentami seksualnymi to jest właśnie wkładanie tego penisa w jakieś uszczelki, w jakieś takie obejmy stalowe, takie ringi, ale też wielu mężczyzn i to całkowicie heteroseksualnych wprowadza do swojego odbytu różne rzeczy.
I moje koleżanki, które pracują na SOR-ze mówią, że przyjeżdża heteroseksualny facet i mówi, że ma dyzodorant w pupie i że chciałby, żeby oni go wyjęli, bo on próbował i się nie dało.
No i te moje koleżanki czasami już po kilku godzinach, wiesz, wielu takich pacjentów.
Może nie to, że są złośliwe, ale chcą jakoś dosadnie powiedzieć tym mężczyznom i mu proponują, żeby bardziej sobie kupił wibrator niż wsadzał właśnie dezodorant czy butelkę.
Bo z tym dezodorantem to jest właśnie często taki problem, że on tutaj ma... To ruchomość.
To znaczy ma nakrętkę, tutaj jest całość tego dezodorantu i ci mężczyźni tak wkładają sobie to w odbyt.
I zostaje im tylko, wiesz, ta nakrętka w dłoni, a resztę weszło do pupy.
No i wtedy sami sobie nie wyciągną.
No i to kłopotliwe jest nie tylko dla nich, bo są zastyceni, ale też dla tego personelu.
To mnie tą historią bardzo zaskoczyło.
Teraz na koniec.
Mam do ciebie ostatnie pytanie.
Trzy rady, jakie dałbyś mężczyznom, którzy chcieliby mieć lepszy seks w swoim życiu?
Pierwsza rada.
Panowie, nie odłączajcie się, nie odcinajcie się od swoich emocji.
One są wskazówką, one są sugestią, co się dzieje w waszym życiu.
One nie są wrogiem.
One przez Matkę Naturę zostały po to stworzone, żebyście lepiej zarządzali swoim życiem.
A niestety w tej naszej takiej męskiej obyczajowości...
Głównym aspektem jest to, żeby się odłączać, odcinać od emocji.
To nieprawda.
Jeśli będziecie się odłączali od smutku, lęku, żalu, gniewu, to w którymś momencie... To was dopadnie.
Tak, dopadnie was to i przerzuci się też to na pozytywne emocje, mianowicie nie będziecie czuli podniecenia, pożądania, namiętności, więc to nie jest dobra metoda.
Czekaj, bo chcę, żeby to dobrze wybrzmiało.
Czyli odcinanie się od tych złych emocji w cudzysłowie może sprawić docelowo, że przestaniemy odczuwać też te pozytywne emocje?
Dokładnie taki jest mechanizm.
I warto go pamiętać.
Dobra, idźmy dalej.
Pamiętajcie, że wasza partnerka czy partner, bo pewnie słuchają nas też osoby homoseksualne, biseksualne.
Pamiętajcie, że druga osoba was nie rozlicza z centymetrów, czyli z wielkości penisa.
Czyli, że jak macie 12 centymetrów, to się nie nadajecie do seksu.
Jak macie 16 czy 18, to się nadajecie.
Nie.
Druga osoba będzie was rozliczała z namiętności, z pożądania, z zaangażowania, z czułości, z uważności.
Czyli z tego, jaki budujecie kontakt emocjonalny, partnerski, erotyczny.
Czyli podsumuję to znowu w takich słowach, jak ja to rozumiem, czyli pamiętajmy o tym, że seks to nie jest tylko ten aspekt fizyczny, tylko tam jest jakby dużo tej emocjonalności, tam musi być ta bliskość i od niej wszystko się zaczyna.
Tak i pamiętajcie, że seks to nie jest olimpiada.
Na olimpiadzie się trzeba wykazać właśnie wydolnością, szybkością, sprawnością.
W łóżku trzeba się wykazać tymi przymiotami partnerskimi.
Czułością, namiętnością, bliskością, zaangażowaniem.
I ostatnia rada.
Nie bójcie się seksu, czytajcie dużo o seksie, książek jest sporo ciekawych na rynku, jest dużo podcastów ciekawych na rynku.
Michał super podcast skonstruował, słuchajcie Michała.
rozmawiajcie o tym seksie, nie zamiatajcie tematu seksu pod dywan, bo wiele osób ma takie przekonanie, że o seksie się nie rozmawia, nie gada, seks się uprawia.
To nieprawda.
Seks się uprawia, ale też się o nim rozmawia, bo jeśli o nim nie rozmawiamy, to ten seks będzie często przestrzelony, czyli będziecie stymulowali drugą osobę nie tak, jak ona potrzebuje, pragnie, chce.
Rozmawiajcie.
Piękną klamrą to zamknąłeś, bo na samym początku mówiłeś właśnie o tym, że mężczyźni coraz mniej rozmawiają o tym seksie i uciekają z tej rozmowy o seksie w kierunku pornografii i wpadają w jeszcze większą samotność, więc myślę, że tym punktem dobrze podsumowałeś naszą rozmowę.
Dziękuję Ci bardzo.
Dziękuję bardzo.
Ostatnie odcinki
-
Jak zbudować odporność psychiczną? Sposoby, któ...
01.02.2026 07:08
-
Dlaczego boli Cię kręgosłup? Tym mu szkodzisz |...
25.01.2026 07:08
-
Osiągnij więcej niż inni. Prawda o sprawczości ...
18.01.2026 13:06
-
Jak zacząć ćwiczyć i mieć efekty? 90% kobiet ro...
11.01.2026 07:06
-
Otyłość to słabość? Debata OTYLI vs PSYCHOLODZY
04.01.2026 06:59
-
Co najbardziej bawi Polaków? Sekret najlepszych...
30.12.2025 17:26
-
Alkohol jest ciężkim narkotykiem. Prawdziwe kos...
28.12.2025 07:00
-
Dlaczego nikt nie potrafi postawić Ci diagnozy?...
21.12.2025 07:56
-
Influencer - idol czy zagrożenie dla dziecka? |...
17.12.2025 08:00
-
Dlaczego budzisz się zmęczony? Lekarz ujawnia p...
14.12.2025 08:13