Mentionsy
Katarzyna Michalak "Odzyskany alfabet"
emet ezell (ur. 1995 r. w Teksasie, USA) jest mieszkającą(-ym) i tworzącą(-ym) w Berlinie poetą/ką, dla której (-go) ważnym medium jest typografia. Dwa razy do roku przyjeżdża do lubelskiej Izby Drukarstwa (DomSłów), by uczyć się starych technik drukarskich u Roberta Sawy. Układając litery swoich wierszy w różnych kombinacjach, stylach i rozmiarach wypowiada się na temat oddania, wywłaszczenia, destrukcji i powrotu. W ten sposób mierzy się z własną historią rodzinną, którą odkrył(-a) dopiero mając 20 lat. Właśnie wtedy dowiedział(-a) się, że jej pradziadkowie byli łotewskimi Żydami. W 1915 roku na skutek czystek etnicznych musieli oni wyjechać z rodzinnego Sabile w głąb Rosji. W 2025 emet odwiedził(-a) Sabile i zaprezentował(-a) w odrestaurowanej synagodze swoje wiersze, które drukowała w Lublinie używając zapomnianych technik drukarskich. Jej głęboka, filozoficzna opowieść stawia pytania o możliwości języka, o to, co jest w nim duchowe i materialne, ulotne i trwałe.
Realizacja Piotr Król. Muzyka Artur Giordano. Tłumaczenie wypowiedzi emet ezell czyta Paulina Prokopiuk
Strona internetowa emet ezell : https://emetezell.com/
Szukaj w treści odcinka
Można powiedzieć, że spotkałam Emet w piwnicy.
Ale to nie jest zwyczajna piwnica.
Mieści się przy ulicy Żmigród 1 w Lublinie.
Przed wojną znajdowała się tutaj drukarnia popularna.
Dziś działa w tym miejscu dom słów, do którego należy izba drukarska.
Po pokonaniu kilkunastu schodów w dół, najpierw w półmroku zobaczyłam stare maszyny drukarskie.
Minęłam je i za chwilę znalazłam się w ciepłym świetle z Cerni.
Natychmiast rozpoznałam prowadzącego pracownię Roberta Sawę.
Od razu domyśliłam się też, że uśmiechająca się do mnie drobna osoba z krótkimi kręconymi włosami to Emet.
Wypowiedzi Emet będzie tłumaczyć dla Was Paulina Prokopiu.
To warsztat, gdzie tworzę i uczę się.
Ale najbardziej poruszające w tym miejscu jest połączenie przeszłości i teraźniejszości.
Jeśli chodzi o przeszłość, przychodzę tu dla liter starych ołowianych czcionek.
A teraźniejszość to Robert i jego wskazówki oraz to, co dzieje się między przeszłością a teraźniejszością, kiedy tworzę.
Jej teksty ukazują się w prestiżowych amerykańskich czasopismach literackich.
Na potrzeby tej historii będziemy mówić o Emet Ona.
To taka doraźna umowa między nami.
Mieszkam w Berlinie, w Niemczech.
Przyjechałam na zaproszenie izraelskiej kuratorki Tal Schwarz, która obecnie pracuje w Teatrze NN.
Wzięłam udział w wycieczce, spacerowałam z nią po muzeum i dopiero tu, w piwnicy, w izbie drukarstwa, gdzie znajdowały się litery, zrozumiałam, po co tu przyjechałam.
A kiedy stanęłam obok Roberta, coś we mnie wiedziało, że muszę być obok niego, aby się uczyć.
Moja dusza chciała to zrozumieć, więc zaczęłam tu przyjeżdżać.
Jakieś spotkanie było w Berlinie.
I tam poznała Emet i okazało się, że Emet właśnie gdzieś tam się kręci blisko, blisko liter i tekstu i poezji.
No i chyba tak w ciebie ona przyjechała.
No i jak przyjechała, to złapaliśmy właśnie tą chemię taką, że ta energia, to co ona ma w sobie, ta energia jakoś tak to wszystko zagrało.
Ja odkryłem to, że ona, że można dużo więcej, że to co my dostajemy od tekstu,
To takie 10% właściwie.
I ona jakby potrafi to wydobyć i pokazać.
To jakby jest ta druga warstwa tekstu, czyli jest dusza i ciało.
Jak nie ma opowieści, jak nie ma duszy, nie ma historii, to wtedy ta opowieść jest taka nijak.
I ona, ta opowieść ma taką bardzo, bardzo ważną
Od 2023 roku Emet powraca do Lublina.
Jest tu późną jesienią i wczesną wiosną.
Spędza w Zecerni po 8 godzin dziennie, poznając różne rodzaje czcionek i historię druku typograficznego.
Następnie sama projektuje układ swoich tekstów tak, aby odzwierciedlić ich duchowy wymiar.
Emet jest osobą w podróży.
Ciekawiło mnie, jaki był jej początek.
Moja matka jest bardzo wyjątkową osobą.
Potrzebowało mi trochę czasu, żeby zrozumieć jak wyjątkowa była ona.
Ale urodziłam się z książkami, w których słowa zostały rozkrojone.
Dorastałam w Teksasie.
Zajęło mi trochę czasu, zanim zrozumiałam, jak bardzo była osobliwa.
Dorastałam wśród książek, w których poprzekreślano słowa.
Bała się świata.
Wychowywałam się w autorytarnej chrześcijańskiej rodzinie.
Moja matka farbowała włosy na blond i zasadniczo żyła w kłamstwie, zmuszając mnie do życia w tym kłamstwie.
Byłam bardzo uduchowionym dzieckiem.
Interesowałam się Bogiem.
A cała moja rodzina była bardzo religijna, bardzo ewangeliczna, bardzo dogmatyczna.
Wszyscy w mojej rodzinie wstawali o piątej rano, aby czytać Biblię.
Moja babcia wychowała mnie, uratowała mnie.
Znalazłam w jej domu wszystkie te stare zdjęcia naszej rodziny.
Ona nawet nie pamięta tej rozmowy.
Odpowiedziała, tak, to nasza rodzina, jesteśmy Żydami.
Byłam tak zaskoczona, że cały mój świat się powstrzymał.
To było naprawdę tak, że głowa uciekła z świata dla mnie.
W tamtym momencie byłam bardzo chrześcijańską.
Moja pierwsza myśl była, że, o mój Boże, pójdę do ziemi.
Dla mnie to było jak gdyby świat się zawalił.
W tamtym czasie byłam bardzo wierzącą chrześcijanką i moją pierwszą myślą było, o Boże, pójdę do piekła, cholera, co ja mam zrobić?
Kiedy ukończyłam studia, opuściłam Teksas głównie dlatego, że uznałam, że muszę być blisko innych Żydów.
Muszę wiedzieć, co to znaczy być Żydem.
Wyruszyłam więc w podróż, która kosztowała mnie życie.
Kosztowała mnie rodzinę.
Kosztowała mnie wszystko.
ale myślę, że taka jest natura pracy nad własną integralnością, że ma ona swoją cenę.
Tak wiele czekało na mnie po drugiej stronie poszukiwań i prób odpowiedzi na pytania, kim jestem i skąd pochodzę.
Te pytania doprowadziły mnie do życia w Europie, gdzie żydowska przeszłość jest zawsze obecna.
Kiedy przyjechałam do Niemiec, otrzymałam dziewczynę mojej matki.
Po przeprowadzce do Niemiec dostałam telefon od kuzyna mojej matki.
Słuchaj, mam wszystkie rodzinne dokumenty i akta, chętnie Ci je prześlę.
Mark Blumenthal to niesamowity człowiek.
Wysłał mi wszystko.
Były tam zdjęcia osób, z którymi jestem spokrewniona, zdjęcia mojego pradziadka, którego nigdy wcześniej nie widziałam.
Mark Blumenthal powiedział, pochodzimy z bardzo małej wioski na Łotwie o nazwie Sabile.
Mark Blumenthal powiedział mi, że jesteśmy z tego bardzo małego miasta w Latwii, nazywane Sabila.
Byłam tym bardzo przytłoczona i nie wiedziałam, co z tym wszystkim robić.
Rok później zaczęłam szukać na mapie Łotwy miejscowości Sabile.
Sabile to miasto w zachodniej Łotwie, w Kurlandii.
Po raz pierwszy pojawiło się w kronikach w 1253 roku.
Było siedzibą Zamku Zakonu Kawalerów Mieczowych i wsią położoną w pobliżu zamku.
Uzyskało prawa miejskie w 1917 roku.
Słynie z produkcji wina.
Ale dla Emet to cały wymazany świat.
Przyjechała tu w ramach rezydencji artystycznej.
Trzy lata badała, szukała, sprawdzała czy jej powrót do Sabile jest możliwy.
Z tych doświadczeń zaczęły się rodzić wiersze.
Dowiedziała się o wielkim kryzysie uchodźczym w 1915 roku, który dotknął również łotewskich Żydów.
Rodzina Emet została deportowana w głąb Rosji.
Jej pradziadek, ocalały z obozów pracy, uciekł do Stanów Zjednoczonych jako uchodźca na początku lat dwudziestych.
Zagłada żydowskich mieszkańców Sabile dopełniła się w 1941 roku pod okupacją nazistowską.
Mykwe i synagogę podpalono.
Łotewscy żołnierze zaprowadzili pozostałych Żydów do lasu, gdzie zastrzelili ich nad rowem.
Po wizycie w Sabilę przyjechałam do Lublin.
Lublin przez tysiące i tysiące i tysiące lat było centrum produkcji i napisów książek hebrajskich.
Lublin przez setki i setki lat był centrum produkcji i druku książek.
Emet układa w ramce delikatne hebrajskie czcionki.
Za chwilę wydrukuje jeden ze swoich wierszy przetłumaczony na język jej pradziadka.
Od Sylwii Woźniak z Izby Drukarstwa nauczyła się czerpać papier.
Jest on integralnie związany z tekstami Emet.
Roman polega na tym, że to są czcionki odlane w niemieckich odlewniach.
My tak obstawiamy, że to jest koniec XIX wieku i to są rzeczy, które przeżyły wojnę.
Tutaj jak powstała Izba Drukarstwa, to dyrektorowi bardzo zależało, żeby tu były hebrajskie czcionki.
Natomiast przez wiele lat nigdzie się nie udawało ich znaleźć.
I potem właśnie wydarzyło się tak, że przyjechała Nastasztal do nas i się okazało, że jej rodzice znaleźli w Jerozolimie jakiegoś drukarza, który gdzieś tam na strychu sobie ma jakieś starocie i kupili to i przekazali nam.
I się okazało właśnie, że to są bardzo stare rzeczy.
To widać, że to 100 lat to one nie leżały na półeczce.
Także ciężko pracowały.
No i to jest historia, której w tym momencie nie da się tak spotkać na co dzień.
Natomiast osoby, które są w stanie ich używać, czyli znają język, to dla nich to jest misterium takie.
Latem 2025 roku w Centrum Sztuki Współczesnej w Sabile, mieszczącym się w odrestaurowanej synagodze, odbyła się wystawa prac Emet Ezel.
Jej tytuł brzmiał Destrukcja jest i nie jest na zawsze.
W piątkowy wieczór Emet poprowadziła ceremonię powitania szabatu.
Wskrzesiła dźwięki, których nie słyszano w tej przestrzeni od ponad wieku.
W tradycji żydowskiej pisarze nie są formami wykluczonymi.
Mają duchowo-materialne i historyczne odmiany.
W tradycji żydowskiej litery nie są tylko pustymi formami.
niosą ze sobą duchowe, materialne i historyczne echo.
Istnieje Midrasz, żydowska opowieść, która mówi, że wypowiedzenie słowa jest tworzeniem anioła.
Dlatego częścią tego, co robię podczas drukowania, jest włączanie hebrajskich imion Boga do moich wierszy.
Ponieważ wydrukowanie imienia Boga na kartce papieru podnosi je w tradycji żydowskiej do takiego statusu, że nie może ona zostać wyrzucona.
Kartka papieru nabiera teraz mocy amuletu i jeśli ma zostać wyrzucona, musi trafić do genizy, która jest czymś w rodzaju grobowca dla świętych tekstów.
I tak oto znalazłam się w całym tym magicznym świecie języka.
W podróży zazwyczaj mamy towarzyszy.
Było tak wielu przyjacielów na tej podróży, żywych i śmiertelnych, a także plant, drzew, niebo i ptaki.
Ale pierwszym myśleniem, żeby odpowiedzieć na wasze pytanie, był Robert.
Było tak wielu towarzyszy w tej podróży, żywych i umarłych, ale także rośliny, drzewa, niebo i ptaki.
Ale moją pierwszą myślą w odpowiedzi na twoje pytanie był Robert i myślę, że to dlatego wciąż wracam do tego miejsca.
Kiedy uczyłam się tej sztuki, typografii, pracowaliśmy cały dzień w warsztacie, a ja pisałam wszystkie te wiersze o powrocie podczas moich podróży, wizyt i badań na Łotwie.
Zainteresowałam się tym, czy powrót był w ogóle możliwy.
Czy możecie powrócić po zakończeniu kliniki etnicznej, po zakończeniu genocidu?
Czy możecie wrócić?
Jakiego rodzaju powrót jest możliwy?
Jest i nie jest możliwy.
Nie ma więcej Żydów w Sabulu.
Interesowało mnie, czy powrót jest w ogóle możliwy, rozumiesz?
Czy można kiedykolwiek powrócić po czystkach etnicznych, po ludobójstwie?
Czy jest jakiś powrót?
Jaki powrót jest możliwy?
W Sabilę nie ma już Żydów.
Napisałam więc te wiersze i przywiozłam je tutaj do Lublina.
Potem drukowaliśmy.
On czyścił wałek i rozmawialiśmy o wszystkim.
Skąd wzięły się te wiersze, dlaczego?
Często płakałam i czułam, że nasze dusze rozmawiały ze sobą, co moim zdaniem jest najgłębszą i najpiękniejszą częścią mentoringu.
Istnieje zrozumienie, które wykracza poza ten świat.
Poprzednim razem to był cykl wierszy i ona zrobiła z tego wystawa rzeczywiście.
Natomiast teraz to jest takie drugie podejście albo drugie otwarcie można powiedzieć, bo ona tam, tak jak mi powiedziała, że jej życie zmieniło po tej historii z tymi wierszami.
Ona bardzo mocno przeżywała to swoje.
jak to powiedzieć.
Był w niej taki demon, który jej nie dawał spokoju.
Przecież nie ma takiego powodu, żeby ona tak cierpiała.
Ona też tego nie potrafiła wytłumaczyć.
No i zrobiła ten cykl wierszy o Holokauście i pojechała z tym, pojechała w miejsce, skąd jej dziadkowie zostali wywiezieni.
W każdym razie teraz powiedziała, że już nie pisze Holokaści, że teraz to jest, że już potrafi pisać o czymś innym.
Więc takie to spotkanie było.
To taka modlitwa można powiedzieć.
Czy taki kardysz, no nie, nie, nie jestem w stanie tego tak powiedzieć, jakby ona powiedziała.
Ale tak jak widziałem, to była przemiana.
Ona po prostu mogła wziąć oddech i zacząć widzieć, że jest młodą osobą i powinna żyć czymś innym.
Niektóre z nazw, które wydrukowałam, są śpiewane.
W języku hebrajskim słowo wiersz i pieśń to to samo słowo – shil.
Pieśń zawsze rozbrzmiewa w środku wiersza.
Jako poetka zawsze słyszałam tę pieśń.
Bardzo interesuje mnie to, co dzieje się z głosem w wierszu.
Dlatego recytuję wiele wierszy.
Nieustannie balansuję między tym, jak wiersz brzmi, a tym, jak wygląda.
Bawię się jednym i drugim.
I wtedy Emet zaskoczyła mnie.
Powiedziała, że czuje, iż musi zaśpiewać.
Ach, wkrótce będzie świtać.
W zielonym lesie na równinie spaceruje ptak.
Z pomarańczowymi łapkami i czerwonym dziobem.
Kiedy Bóg zdecyduje, że nadszedł właściwy czas, wtedy odfruniesz do domu.
So how to live?
Uwielbiam tę piosenkę, ponieważ jest tak stara i myślę, że ta piosenka była dla mnie również towarzyszem, bo nie ma domu, do którego można by wrócić.
Jak więc żyć?
A ptaki coś wiedzą.
One wiedzą, jak to robić.
To jest sztork, biały sztork, wajsa sztork, lak lak w arabeckim, chasida w hebrajskim.
Nie wiem, jaki sztork jest po polsku.
Jest ptak, który leci z mojej rodzinnej wsi na Łotwie do Palestyny i z powrotem każdego roku.
Te ptaki widziały tak wiele czystek etnicznych i tak wiele przemocy i tak wiele sposobów, w jakie ludzie są usuwani raz po raz.
Pamiętają i wiedzą, i przynoszą sekrety od miejsca do miejsca.
Jesteśmy w ciągłym czekaniu.
Zobacz, kiedyś rozmawiałam z Robertem i powiedziałam mu, Robert, jak długo muszę czekać?
A on powiedział, czekasz, aż umrzesz.
I myślę, że to prawda.
Jesteśmy w ciągłym oczekiwaniu.
A on odpowiedział, będziesz czekać aż do śmierci.
I myślę, że to prawda.
W tym oczekiwaniu jest głęboka mądrość.
Myślę, że w tym oczekiwaniu jest wielka moc.
Jest też wiedza, podobna do tej, którą mają ptaki.
Oto wiersz.
Ostatnie odcinki
-
Monika Malec "Ich świat"
02.02.2026 20:30
-
Magda Grydniewska "O tym, jak lubelski ratusz b...
01.02.2026 16:34
-
Katarzyna Michalak „Muzyka jest pamięcią”
28.01.2026 21:00
-
Monika Niedziałek "Wietnam szlakiem Kazika"
27.01.2026 20:55
-
Monika Malec "Dusza tułacza"
26.01.2026 20:30
-
Mariusz Kamiński "Hrabina"
25.01.2026 10:00
-
agnieszka czyżewska jacquemet "własna pięciolinia"
20.01.2026 09:32
-
Monika Malec "Muzeum a sprawa polska"
19.01.2026 20:20
-
Magda Grydniewska "Światy pana Jana"
12.01.2026 20:14
-
Monika Malec "Autoportret z tajemnicą"
07.01.2026 10:45