Mentionsy

Rap MATTers
16.12.2025 21:44

THE WIRE (OFFICIAL SOUNDTRACK) | MOBB DEEP - THE INFAMOUS

Patronite: https://patronite.pl/brakkulturypodcastNapiwek dla horrego: https://tipply.pl/@horrypazKoszulki Brak Kultury: https://pretext-rec.pl/shop/brak-kultury-x-pretext/SPIS TREŚCI: https://docs.google.com/spreadsheets/d/1kjXqjA13Py7pTb_SUhFt_YhIeBLm02K4GhjI9sdxcOs/edit?gid=0#gid=0Dobre artykuły znajdziecie na: https://brakkultury.pl/Autor grafiki: https://www.instagram.com/man1eq/Oprawa graficzna: https://www.instagram.com/szarnowski/Intro: Michał Tomasik (Audiosynteza.pl)horrypaz na Instagramie: https://www.instagram.com/horrypaz/Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/RapMATTersPodcast/Fanpage: https://www.facebook.com/rapmatterspodcast/Instagram: https://www.instagram.com/rapmatterspodcast/Twitter: https://twitter.com/MateuszOsiak_Discord BK: https://discord.gg/AsSk3Z68vt

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 54 wyników dla "Eye for an Eyes"

Siemanko, tu Mati Horypas, czyli Rap Matters Podcast.

Będziemy omawiali album Mobb Deep, Dane Famous z 1995 roku.

Zanim zaczniemy, Hory, czy byłeś kiedyś w Little Murder Situation?

Na to, jak twój ziomek jest poszukiwany, a ty go ukrywasz i nie mówisz, gdzie jest i stop snitching, stop lying, bo ziomek ma delikatną sytuację morderską.

Fantastyczne określenie, naprawdę, zajebisty ten wywiad czy ten post jego, chyba wywiad, tak?

Celem życia jest zostanie najlepszym gangsterem, jest strzelanie i ta wszechobecna paranoja, to przestępczość, ten brud, to...

ganianie się po osiedlach i strzelanie, no staje się jakimś takim chorym celem.

I przechodząc tak chyba do Szukłanc, od którego wydaje mi się, że powinniśmy zacząć, bo jest to kapitalny kawałek, no jak chłop rapuje, że ma 19 lat, ale już jest stary,

mentalnie, że serce ma zimne, gdzie Hawo krepuje o tym, że czasami się zastanawia, czy zasługuje na to, żeby żyć i czy skończy w piekle.

I jak sobie omawiamy te hood movies, ja tu wracałem już przy okazji którejś płyt do tego, że czasami te hood movies wydają się przerysowane, tak tutaj znowu te historie rysowane przez Hawoka i Prodigiego są przerażające i ta płyta jest też takim soundtrackiem do...

No ja sobie wyobrażam, jak słyszę te szyklenia z odrazu, kolesie, wiesz, w grubych kurtkach, beanie na aubie i stoją na rogu.

Że tak naprawdę ta luz przebija się chyba tylko w tym kawałku o chlaniu, nie?

Nawet nie ma, znaczy ochlaniu, o tych, wiesz, o których mówię, o tym drink the pain away situation z Q-tipem, a ogólnie to nawet jak tupeczki cię wyrywają na randkę, to i tak bierzesz ze sobą broń.

Bywało lepiej, tak to brzmi, tylko że nie u nich, bo oni tak nawijają, jak faktycznie, jak już zacząłeś o Szukłans, o tym, jak jest młody, jak nawija o tym, chyba innego życia nie znali, bo są wspominki o ziomkach, którzy już nie żyją, których oni zabili, którzy siedzą i z policją.

no to cała płyta sprowadza się do tego, że on lepiej strzela od kogoś innego jeden z drugim, bo jest, no nie chcę mówić, że gangsterska, jest uliczna bardzo, ale inaczej niż polskie płyty są uliczne, bo tak jak powiedziałeś, jest troszkę przerażająca, te bity dodają tego, że często są z ładnych sampli, z fajnych soulowych, ale są zrobione na takie grimy, creepy, scary i to słychać od razu ten klimat.

No gdzieś mnie to cały czas rusza, że wiesz, jak ja miałem 20 lat, to sobie chodziłem na studia i było fajnie, a oni się tam strzelali i się zastanawiali, czy przeżyją następny dzień, nie?

Nawet wiesz, jak Havoc nawinął tam na początku płyty Wars comes to wars, but not people's comes first, no to mieli klasyczne wersje, mimo że to nie była ich siła, jakby pojedyncze punchline'y, tylko całe budowanie tych, nawet nie historii, tylko klimatu po prostu.

No tak, bo też wydaje mi się, że tak jak mówisz, tutaj nie ma dużo one-linerów, chociaż oczywiście są rzeczy, które były milion razy katowane, jak choćby There's a war going on outside the survival of the fittest, ale oni piszą bardzo konkretnie, tak w porównaniu z tymi nowojorskimi raperami, których już nam się udało trochę omówić w...

w podcaście, to tam często jest dużo abstrakcji, dużo takich gdzieś tam rapowania naokoło, a oni są tacy bardzo przyziemni, bardzo uliczni i bardzo dosadni w tym, co rapują.

Nawet jak tu nie ma jakichś punchline'ów, supermetafor, tylko jest to czyste, uliczne życie, dealowanie i bieganie z klamką.

No to jest to bardzo przemawiające i takie, no, z racji tego też, że podane na takich zimnych bitach, no to jest to ten klimat filmów noir, nie?

Tu Hawok też rzuca, no ikoniczne też wersy z tym właśnie, I keep it real, pack steel like my man YG, when the fool try to play me, we hit him, then I'm Swayze, nie?

To też było wykorzystywane, ale to też już wiesz, o co chodzi od pierwszych wersów, nie?

mistrzunio werbli przede wszystkim, bo praktycznie każdy tak slaps, nie wiesz, tak napierdala ci jak w czachę normalnie, wiesz, byś dostawał, ale tak pozytywnie, nie, nie, to to jest taki, kurwa, jakby to powiedzieć, oni w ogóle aranżacyjnie te kawałki są dobre, bo na przykład pierwsza zwrotka jest po prostu zarapowana, a w drugiej dochodzą na przykład adliby, które są na takim pogłosie i z tym samplem, który jest taki wyfiltrowany, wiesz, to dodaje takiej przestrzenności, nie, i

I tak jakby właśnie rysowali, ale zostawia troszkę miejsca i dla ciebie, żebyś sobie, wiesz, skumał ten klimat i dla raperów, no te bity, aranżacja w ogóle całej płyty, jak ona idzie, jest kapitalna, nie?

Są punchline'y, w pierwszym kawałku mam wypisane, że blow you three times, leave your mark like Adidas.

luźniejszy w tym flow był, troszkę płynniej składał te rzeczy, tak samo jak, to na chwilę przejdę do gościa, z którego ty się śmiałeś, z Big Noida i z tym Lyrical Miracle, mi się bardzo podobało, poza tymi wersami oczywiście, jak Big Noid składał, bo też był luźny w tym składaniu, no rapował dużo gorzej od nich, ale bardzo fajnie tak na luzaku to składał, nie?

Tam o wiele lepiej Prodigy poskładał te swoje porównania, gdzie w kawałku chodzi o to,

Cutie sobie rapuje o ubraniach.

– That snitch and war gave police a location will chop his body up in a six degrees of separation.

I nie podoba mi się ten refren, bo... Ale to tak było na gangsterskich płytach, że taki powiedzmy sexy wokal miał być.

Highlighty mamy mocne, ale tak jak nie wiem, u Ghostface'a były jakieś śpiewane refreny, które też nie były za dobre.

radiowo, jest mrok i dzięki temu jest to album bardzo spójny, bardzo utrzymany w klimacie.

No mi się wydaje, że najlepsza gościnka tutaj to jest NASA, bo samo jego wejście i to zaciąganie na końcówkach, to jest takie Drug Dealers Dream, Starscream, Kids on a Triple Beam, 500 SL Green, Nickel Glim, później te Candominium też się tak rymuje, tak, Dress Like a Gentleman.

to jest definicja flow, bo to niby takie przeciąganie końcówek, ale kurde, jak to siedzi w bicie, no bo tekstowo, wiesz, Requiem i Ghostface to dali troszkę z generatora swoje wersje, że coś tam Wu Tang Clan odcina głowy, coś tam, coś tam, idziemy strzelać, nie, takie, to nie są złe zwrotki, ale chyba Nas, Nas mi się najbardziej podobał.

Ja mam tak samo, tylko odwrotnie, że podoba mi się najbardziej Reklon z tego kawałka I for AI.

Świetnie napisane.

Ale to właśnie goście tutaj moim zdaniem zjadają, bo mają więcej charyzmy, trochę też łamią to swoje flow i wydaje mi się, że są lepsi.

Ale mi się wydaje, że wersy, które Pi tutaj rzucił, to było zajebiste, też takie do cytowania bardzo, szczególnie ten ostatni wers, że może sobie się śmiać, ale nie ma z czego.

Jeszcze mam wypisane wersy,

Won't trust ya, rather bust ya and leave your corpse for the cops to discover.

Bo tam są fajne horny znowu, które się tak przebijają przez te filtrowane rzeczy, ale...

No tak jakby niedomiksowany był, bo te bębny się nie wybijają tak, jak się wybijały w poprzednich, jest tak bardzo płasko i ten werbel jest taki przyciszony troszkę, tak nie ma jajca w tym bicie, znaczy sample są świetne, tylko bębny zamuliły, to chyba ten mi się najmniej podobał.

U mnie chyba ten z Eye for an Eyes, tak ogólnie, ale no znowu, chyba przez to, że... For AI.

For AI, kurde, sorry.

No, ale tak jakby szukamy teraz igły w to... Zdecydowanie.

Bo płyta jest generalnie genialna i może wróćmy do próbsowania, bo tak jakby, żeby znowu nie było, że nawet narzekamy dłużej niż powinniśmy.

doceniona, a myślisz, że tak jakby do stawiania w top 10 rapu, czy jednak troszkę jej brakuje?

Brzmienie, ani trochę to się nie zestarzało, tak jak nie zestarzał się Illmatic, a troszkę się zestarzał Wu-Tang na przykład, więc dla mnie tak, dla mnie to myślę, że jest, jak ktoś nawet w rankingach często jest na pierwszym miejscu jako najlepsza płyta hip-hopowa, to nie mam z tym żadnego problemu.

Album wchodzi w całości i jest to dla mnie naprawdę duża zaleta, że jest to pospinane, podopinane, nie ma jakiegoś przypołowego kawałka o ruchaniu.

takie opisywanie samej gangsterki.

U mnie była oceniona, nie wiem, z pięć lat temu na dziewięć, a teraz jestem w stanie podwyższyć na dziesiątkę, no bo są jakieś tam, w sensie niewiele jest albumów na tak wysokim poziomie, dowiezionych aż w taki sposób.

Więc tak jakby jednym tchem można powiedzieć Enter the Wu-Tang, Illmatic, The Infamous i też tak jakby słuchałem sobie płyty, bo znowu się odniosę do tego, że trochę tego Nowego Jorku omawialiśmy z tych lat wokoło.

A tam jeszcze słowem zakończenia chyba można wspomnieć o tym, że Q-Tip tutaj miał... Jest parę razy wpisany jako... To jest bardzo nieoczywiste, nie?