Mentionsy
Radio z Charakterem 13.11.2025 Brukselczyk - Iwona Hofman
Szukaj w treści odcinka
Pani Iwona, jej zainteresowania badawcze koncentrują się w dużej mierze na historii emigracji powojennej, a szczególnie Instytutu Literackiego Kultury.
naukowych pana Łukasza Zwolińskiego, felieton dotyczący osoby króla Leopolda II, żeby zostać przy tematyce belgijskiej.
Bruksela, stolica Belgii, ale też jedno z najważniejszych miast w Europie.
Ja tak będąc szczerym, tak w 100% szczerym, to jak pan na początku nam, zanim zaczęliśmy nagrywać, podał temat, to ja tak trochę zielono w tym temacie jestem i bardzo nie wiedziałam trochę o czym to jest, gdzie to jest i tym podobne, ale później trochę przeczytałam, można powiedzieć, i że to jest stolica Belgii.
Ale tak jak myślę o Belgii, to nie wiem czemu mi się tak z Niemcami kojarzy.
Jak rozmawiamy o Belgii, to zdecydowanie podpisuję się pod czekoladą.
Dobrze, moje drogie, a powiedzcie mi, jak myślicie, dlaczego właśnie Bruksela stała się centrum Unii Europejskiej?
Dziewczyny, czy macie może jakieś pomysły, a może coś kiedyś było na przykład na lekcji historii?
Pomysł na wydanie tej książki pojawił się w trakcie pierwszych kontaktów Leopolda Ungera ze środowiskiem lubelskim, a raczej z studentami dziennikarstwa w Uniwersytecie Marii Kili Skłodowskiej.
W związku z tym Juliusz Nieruszewski, który całe życie spędził w Anglii życie emigracyjne i specjalizował się w problematyce międzynarodowej, dosyć płynnie wszedł już w latach pięćdziesiątych w taką problematykę międzynarodową, czyli wszystko jakby satelicko wokół głównego tematu i zainteresowania Jerzego Giedroycia.
Tak, ten podział na takie dwie dekady w każdym tym okresie był bardzo charakterystyczny dla sposobu wyrażenia się Leopolda Ungera, który zwykle poszukiwał jakiejś właśnie anegdoty czy metaforycznego sposobu charakterystyki różnych problemów, opisu swojego życia.
Najpierw poszedł do Brukseli na jego atelier, a potem na jego samochód wyszedł do Silesii, gdzie odkładał się do Zimbabwej.
Chciałem teraz Panią Profesor się spytać o takie dwa epizody z życia Leopolda Ungera.
Pierwsza rzecz to taki mało znany epizod związany z pobytem, jak pani wspomniała, w okresie wojny Leopolda Ungera w Rumunii i tam przyjaźnił się z rodziną Józefa Becka.
Jest opisana historia zaproszenia na święta, na spotkanie wigilijne, z którego ostatecznie zaproszenia nie mógł skorzystać, bo pozostali goście nie chcieli usiąść z Żydem przy stole do tej wigilii.
i usłyszeć komentarze Becka dotyczące przede wszystkim rozwijającej się sytuacji wojennej, także pewne refleksje dotyczące przyczyn II wojny światowej i jakichś zaniedbań.
Zresztą trzeba zwrócić uwagę, że Bukareszt jako takie miejsce spotkania i my bardzo dużo wiemy na ten temat z autobiografii na cztery ręce, odegrał też rolę dla Jerzego Giedroycia.
Chciałem Panią spytać o jeszcze taki wątek, że te publikacje Leopolda Ungera, one są zebrane w różne książki, ale pojawił się, i to też jest jakiś klucz do jego spotkania z Jerzym Biedrojciem, z paryską kulturą, pojawił się taki pomysł u niego, chyba nigdy nie zrealizowany, tylko fragmenty są w intruzie,
Ale wtedy, kiedy nosił się z tym zamiarem, to wydaje mi się, tak mogę też sądzić na podstawie rozmów z żoną Leopolda Ungera,
Dlatego, że biografia Leopolda Ungera i Matyldy Unger no bardzo dramatyczna.
Leopold Unger, to nie ma tego listu w wyborze korespondencji, ale pisze o tym i później powołuje się na ten list w innej książce, to znaczy w książce publicystyka Leopolda Ungera.
Te listy noworoczne to były listy adresowane, pisane przez rykalkę do wielu przyjaciół i rozsyłane różnymi sposobami, nie tylko oficjalną pocztą z informacjami, co się dzieje w rodzinie i były podpisywane przez całą rodzinę, więc także dzieci Leopolda Ongera, Monikę i Marka.
Jak pani opowiadała o biografii Leopolda Ungera, zatrzymałem myśli na tym zdaniu, że ważne dla niego i dla żony było życie rodzinne, budowanie domu.
No więc w pierwszym okresie emigracji pracę miała przede wszystkim pani Matylda Unger, której rodzina, ciotka przebywająca w Belgii jeszcze od przedwojnia bardzo pomagała w pracy, w znalezieniu tej pracy znała też pani Matylda.
Pokazywała mi także Brukselę, a po śmierci Leopolda Ungera oddała całe jego archiwum osobiste i zawodowe.
Nie mam wystarczająco mężczyzn bez wynagrodzeń Oni mi nie chcą linii, ponieważ w tym świecie Można żyć bez tych liczb Które twoje dzieci zmieniali w nieszczęśliwych mężczyznach Każdego miesiąca wygrasz, każdego dnia stracisz Jeżdżąc nadal, zrównoważam notę, że to jest niebezpieczeństwo To prawda, obawiam się, że wygrasz!
Chciałbym zaprezentować dziś felieton, który zatytułowałem Król Leopold II, Kongijski kat.
Fabuła książki rozgrywa się w belgijskiej kolonii na przełomie XIX i XX wieku i ukazuje okrucieństwa, jakich bezkarnie dopuszczali się Europejczycy na tubylcach.
Ziemie afrykańskiego Kongo weszły w orbitę zainteresowań króla Belgii w latach 80.
Wzorem wielu władców ówczesnej Europy, Leopold Ludwig Filip Maria Wiktor z dynastii Koburgów, zwany Leopoldem II, zapragnął wyciąć sobie kawałek afrykańskiego tortu.
Król Belgii za nic miał los Afrykanów.
76 razy większe od Belgii terytoria niemal natychmiast zaczęły być brutalnie eksploatowane, co oznaczało ogromną tragedię dla tubylców.
Przemianowanie Leopoldowych ziem na wolne państwo Kongo oraz zorganizowanie konferencji antyniewolniczej pod auspicjami króla Belgii były wyrazem cynizmu i perfidii.
Leopold II zamierzał ogołocić z niej całą swoją kolonię.
Standardem ówczesnych mocarstw kolonialnych było traktowanie tubylców – Hindusów, Indian, Eskimosów, Afrykanów – jako ludzi gorszej kategorii.
Jednocześnie wiadomości przekazywane opinii publicznej w Europie na temat wolnego państwa Kongo rysowały nową kolonię jako istny raj na ziemi.
Uosobienie humanitaryzmu i filantropii.
Większość gubernatorów kolonii, oficerów czy przedstawicieli kolejnych spółek handlowych przestało widzieć w Kongijczykach ludzi.
Z pozostałych po tym okresie materiałach archiwalnych, głównie w postaci listów, dzienników, raportów, wspomnień czy fotografii, wynika, że życie tubylców nie przedstawiało żadnej wartości.
To wszystko było w Kongo Leopolda II na porządku dziennym.
Dziennikarz o angielsko-francuskich korzeniach Edmund Morel wraz z brytyjskim konsulem w Kongo Rogerem Casemettem opublikowali obszerny, makabryczny raport dotyczący belgijskiej kolonii.
Każdego tygodnia publikowali artykuły, ulotki, notki prasowe na temat prawdy o biznesie Leopolda w Afryce.
Wreszcie świat zobaczył na własne oczy humanitaryzm Leopolda II w praktyce.
Co rusz fundował w Belgii kolejne pałace, łuki triumfalne, parki, pomniki, które następnie wielkodusznie ofiarowywał Belgii.
Na całym kontynencie i w Stanach Zjednoczonych zaczęły powstawać karykatury ukazujące Leopolda w wielu bardzo kompromitujących sytuacjach.
W apogeum tych dziennikarskich wojen Leopold postanowił powołać zależną od siebie komisję złożoną z sędziów pochodzących z Włoch, Wielkiej Brytanii, Belgii, Szwajcarii, którzy udali się do Kongo.
Leopold II w 1908 roku przekazał stanowiącą do tej pory jego osobistą własność kolonie państwu belgijskiemu, choć nie bez gigantycznej rekompensaty i pod warunkiem, że zostaną zniszczone archiwa opisujące rzeź.
Zgodnie z jego testamentem wolne państwo Kongo przeszło we władanie Belgii.
Oznacza to, że Leopold II ma na swoim sumieniu ponad 10 milionów niewinnych ludzi.
Mimo tego nie ustawia się go w panteonie największych zbrodniarzy XX wieku, a jego spadkobiercy oraz rząd Belgii nigdy nie poczuli się do odpowiedzialności za to ludobójstwo, nie wystosowali też żadnych oficjalnych przeprosin.
Nawet Adam Hochschild, amerykański dziennikarz i autor wydanej pod koniec XX wieku książki Duch króla Leopolda, który jak mało kto przyczynił się do upowszechnienia wiedzy o zbrodniach belgijskiego monarchy, uznał, że to byłby nieodpowiedni termin, bo w przeciwieństwie do Holokaustu Belgowie nie mieli w planie wybić całego narodu czy całej grupy etnicznej.
O tych wszystkich zbrodniach na pomniku Leopolda nie ma ani słowa.
Postać broda tego mężczyzny patrzy w dal, prawą ręką wskazuje ziemię jakby na znak, że trzeba odsunąć na bok wyrzuty sumienia i wydusić z kolonii wszystko, co się da.
Stawką jest wiarygodność panującej od 1831 roku dynastii Sasko-Koburskiej, jednego z ostatnich elementów spajających ten podzielony na walońską i flamandzką wspólnotę kraj.
Gdy spytał szefa belgijskiej dyplomacji Didiera Reinerca, czy jednak Belgia nie ma długu wobec swej dawnej kolonii, usłyszał, że najpierw musielibyśmy ustalić fakty.
Sprzed Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku zniknął posąg Franklina Delano Roosevelta, a serwis HBO usunął ze swojej oferty nagrodzony dziewięcioma Oscarami jeden z najpopularniejszych filmów na świecie,
W Antwerpii rozebrano pomnik króla Leopolda II.
Ponad 60 tysięcy osób podpisało petycję w sprawie usunięcia pomnika Leopolda II z Brukseli.
Po raz pierwszy w historii urzędujący król Belgii przeprosił Kongo za przemoc, jakiej dopuścili się belgijscy władcy w czasach kolonialnych.
Król Filip w liście do prezydenta Demokratycznej Republiki Kongo, Felixa Ciscediego, wyraził najgłębsze ubolewanie za przemoc, jakiej dopuścili się jego przodkowie w swojej dawnej kolonii.
Król Filip gratuluje okrągłej rocznicy i wyraża żal, że mimo zaproszenia nie może uczestniczyć w uroczystościach z powodu pandemii koronawirusa.
Niewątpliwie jest to jedno z najmniej poznanych ludobójstw w historii.
Ostatnie odcinki
-
Radio z Charakterem 04.02.2026 Aleksander Wat -...
04.02.2026 06:01
-
Radio z Charakterem 03.02.2026 Dzień Naukowy - ...
03.02.2026 06:02
-
Radio z Charakterem 02.02.2026 Matematyka, bank...
02.02.2026 07:08
-
Radio z Charakterem 30.01.2026 Inwigilacja, prz...
30.01.2026 19:54
-
Radio z Charakterem 29.01.2026 Błogosławieństwo...
29.01.2026 08:02
-
Radio z Charakterem 28.01.2026 Zygmunt Bauman -...
28.01.2026 09:28
-
Radio z Charakterem 27.01.2026 Dzień Naukowy - ...
27.01.2026 10:26
-
Radio z Charakterem 26.01.2026 Utracona pamięć ...
26.01.2026 13:48
-
Radio z Charakterem 23.01.2026 Piątki na piątki...
23.01.2026 07:04
-
Radio z Charakterem 22.01.2026 Sztuka w paryski...
22.01.2026 09:14