Mentionsy

Radio Wnet
19.01.2026 10:43

„To nie wystarczy do wygranej”. Matczuk o brutalnej strategii Tuska

Rozliczenia konsolidują elektorat, ale nie budują przyszłości – mówi Piotr Matczuk w Radiu Wnet. Jego zdaniem rząd utknął, a opozycja nie potrafi jeszcze tego wykorzystać.


Donald Tusk „zostaje w tyle” i jedzie na jednym temacie – tak Piotr Matczuk, komentator polityczny z kanału „Taktyka Polityki”, ocenia ostatnie miesiące działań premiera. W jego opinii koalicja rządząca jest dziś sprawna sejmowo, ale przekaz oparty głównie na rozliczeniach przestaje dawać efekt, bo nie odpowiada na rosnące problemy społeczne i gospodarcze.

Uważam, że Donald Tusk zostaje trochę w tyle, bo nie ma pomysłu na bieżącą sytuację. Żurek, rozliczenia, Ziobro nie są odpowiedzią na te pytania: co z NFZ-em? Co z cenami?

– mówi Piotr Matczuk.

Koalicja „poukładana” w Sejmie, ale to nie wystarczy

Matczuk przekonuje, że arytmetyka sejmowa została w praktyce sprawdzona w grudniu i wyszła na korzyść Donalda Tuska.

Traktowałem jako „probierz” głosowanie grudniowe nad Czarzastym – przeszło gładko dla Tuska. On to wygrał. Koniec. Nie było tu wątpliwości

– ocenia.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 292 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

w studio Piotr Marczuk, były doradca polityczny, a teraz komentator Świata Politycznego na YouTubie, kanał, gdzie jest dużo shortów, taktyka polityki.

Kłaniam się, witam.

Nie wiem, czy już dłuższe formy się pojawiły.

Powoli zaczną się za chwilę pojawiać.

Obiecał pan redaktor już, że będą, to my czekamy.

Wszystko po kolei.

Taktyka polityki, dobrze, to tak do taktyki polityki przejdźmy zatem.

Szymon Hołownia, osoba, na którą jeszcze trzeba patrzeć, czy już w ogóle się nie liczyć z jego ruchami?

Ja uważam, że już od paru miesięcy możemy się jako komentatorzy, jako analitycy nie liczyć z Szymonem Hołownią.

Czyli te plotki, wyjdzie, nie wyjdzie, wyciągnie paru posłów, to jest w ogóle nieistotne.

W ogóle nierealne moim zdaniem.

Bo wyciągnąć paru posłów, to się łatwo mówi.

Po pierwsze, w polityce trudno się wyciąga posłów.

Po drugie, to Donald Tusk ma karty w ręku.

To Donald Tusk może tych posłów, brzydko się to mówi w polityce, kupować, a mniej brzydko przekonywać odpowiednimi argumentami, żeby zostali.

To Donald Tusk rządzi i to Donald Tusk ma ofertę dla tych posłów.

Szymon Hołownia ma ofertę taką, wyjdźmy, zerwijmy koalicję, może zyskajmy na tym trochę w opinii publicznej, ale co dalej?

No oni będą go pytać, co dalej i on nie ma tej odpowiedzi.

A jest w ogóle w tej chwili nastój na to, żeby od Tuska odchodzić?

Bo taki nastój chyba był w połowie ubiegłego roku.

Pewnie wśród niektórych jest, bo jakbyśmy jednostkowo zaczęli się przyglądać tym osobom, to pewnie jest kilka osób, które mają jakieś ale i do samego Tuska i do rządu.

I to tak merytorycznie, obiektywnie, pewnie byśmy powiedzieli, potencjał jest.

Ale polityka to jest ta codzienna gra.

To jest takie rzemiosło codzienne i tutaj jest już trudniej, bo niby co oni mieliby zrobić?

Założyć swój klub, swoje koło, zerwana koalicja, a może Tusk poszedłby na rząd mniejszościowy?

No pytanie, czy Szymon Hołownia w ogóle ma taką siłę, żeby zerwać koalicję, bo ja jestem sceptyczny.

Jeżeli by wyszedł z własnego klubu i z własnej partii...

To raczej z kilkoma posłami.

Czyli tylko osłabiłby trochę koalicję.

Na przykład ja traktowałem jako próbnik głosowanie grudniowe nad Czarzastym, które mimo zawirowań, mimo tej gry, jaka tam się rozgrywała, przeszło gładko dla Tuska.

On to wygrał, koniec.

Nie było tu wątpliwości.

Też były komentarze, jeszcze także pana, że, pańskie komentarze, że to zamyka sprawę.

To była najtrudniejsza przeszkoda do pokonania.

Jak już się Tusk pokonał, to już do końca kadencji ma z górki.

Tak, takie policzmy się w tej połowie kadencji.

Trudne głosowanie, które pokazuje, no jeżeli wybraliśmy Czarzastego na marszałka, mimo tych zawirowań w Polsce 2050, mimo tego, że Lewica tam trochę

nam też różnie idzie.

Mimo, że jeszcze jest PSL, to wygraliśmy to bez problemu, no to znaczy, że tą arytmetykę sejmową mamy poukładaną.

Mamy poukładaną, a Donald Tusk poza tym, że poukładał arytmetykę, że scementował koalicję, to ma jakiś pomysł to dalej, jak pan patrzy na ostatnie miesiące premiera?

Donald Tusk zostaje w tyle, bo nie ma... W sondażach trochę mu spadł, ale cały czas prowadzi.

Ale nie patrzmy na... Nie lubimy sondaży w połowie kadencji.

Nie?

Nie lubimy.

Nie patrzymy.

Nie lubimy, bo nie, po pierwsze nie możemy... To co mamy robić?

Trzeba patrzeć na to, co się dzieje, bo sondaży nie jesteśmy w stanie ani zweryfikować, bo weryfikacja będzie za dwa lata, więc nawet gdybyśmy za te dwa lata się cofnęli do dzisiaj, to nic nam już to nie da, bo to już będzie musztarda po obiedzie.

A drugie, powinniśmy patrzeć na działania obecne.

I tak, o ile jesień była dla Tuska dobra, tak marketingowo, on przyspieszył z tymi rozliczeniami, on konsolidował swój elektorat, on pokazał im, że o coś...

Tylko, że to mijają miesiące i ciągle jest ziobro, ciągle są te same rozliczenia.

Ta polityka rozliczeń nawet nie daje wyborcom niczego nowego.

To jest takie buksowanie w miejscu.

A poza tym same rozliczenia nie dadzą Tuskowi zwycięstwa.

To jest do części elektoratu przekaz.

No dobrze, ale jest zapaść w służbie zdrowia.

No ale Tusk to wszystko gładko przechodzi.

Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby zapisu był pomysł, żeby kobiety rodziły na sorach.

Awantura nie z tej ziemi by była.

Awantura by była, ale nie wiemy, czy on to gładko przechodzi.

Na razie tak.

Bo nie ma awantury.

Ale nie wiemy, czy w elektoracie to się nie odkłada.

Czy wśród wyborców kolejne te kryzysy nie powodują, że oni się coraz bardziej zniechęcają.

Pamiętajmy, że

Elektorat całej koalicji jest skomplikowany, bo to jest elektorat Platformy, który sam w sobie jest skomplikowany, bo tam są skrajni wyborcy.

W poprzednich wyborach 3 miliony ludzi poparło Hołownię, dlatego, że nie chciało poprzeć Tuska.

Już wtedy Tusk miał ten problem.

To byli wyborcy, którzy nie chcieli iść zagłosować na koalicję obywatelską, bo Tusk, bo pamiętali rządy Tuska, bo Tusk się im źle kojarzył, poparli hołownię i poparli hołownię dla tego miękkiego przekazu.

Miało być świetnie.

Miały się stać cuda gospodarcze.

No ale potem jakoś ich uwiódł Donald Tusk z tym twardszym przekazem.

Nie wiemy tego.

To wiemy z sondaży, to wiemy z tego, jak się rozkłada artymetyka.

Obecnie ta sondażowa... No więc to wiemy, że oni przepłynęli, no ten wzrost Platformy nie wziął się z kosmosu, tylko trochę z lewicy, a przede wszystkim od Hołowni i z PSL.

Tylko to jest takie domniemanie na podstawie sondaży.

No jedynelogiczne.

No jedyne logiczne.

Ja trochę sceptycznie do tego podchodzę, bo wyobraźmy sobie takiego wyborcę, który jest wyborcą liberalnej strony, który wcześniej przez lata głosował na Tuska, w poprzednich wyborach zdecydował się na Hołownię, bo jest trochę obrażony na Donalda Tuska, na koalicję obywatelską.

I dzisiaj widzi, że źle idzie, że koalicja nie przyniosła mu tego, co mu obiecywała.

Tych gospodarczych cudów, tego takiego ruchu.

No i wyobraźmy sobie, że ty jesteś z sondażowni, Łukasz Jankowski dzwoni, mówi, przepraszam, na kogo pan będzie głosował?

Pyta się tego człowieka, on odpowiada, głosowałem tak, głosowałem tak.

Więc on nie powie, moim zdaniem, wielu z nich nie powie tej sondażowni, nie, tym razem to ja nie idę.

On chce partycypować w tym, nawet w swojej głowie chce tak czuć, że partycypuje w tym procesie wyborczym.

Intuicyjnie partycypuje na stronę Tuska.

Więc mówi Tuska, co nie znaczy, że taka będzie jego decyzja przełóżnie.

Tusk, dlatego mówię, że został w tyle, bo on nie ma pomysłu na bieżącą sytuację.

żurek, rozliczenia, ziobro nie są odpowiedzią na te pytania, które zadałeś przed chwilą.

Co z cenami?

Służba zdrowia całościowo i refundacja leków i te wszystkie problemy.

Pamiętajmy, są takie rzeczy, które też przed opinią publiczną są trochę ukryte, bo media się tym nie fascynują.

Bezrobocie wśród młodych?

To jest coś zadziwiającego tam się dzieje.

Znaczy zadziwiającego, moim zdaniem nie zadziwiającego konsekwencja poprzednich lat, no ale jednak katastrofa.

I dwa lata, jeżeli Tusk zostanie na tym poziomie takim, jaki jest, czyli rozliczenia, czyli bijemy tutaj PiS i nie odpowie na te pytania, to może się bardzo zdziwić decyzją przy urnach wyborczych.

wicepremierem i twarzą rządu miał być Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki.

Kompetencje mu poszerzono kosztem PSL-u zresztą, ale twarzą rządu się nie stał.

Jak kiedyś Rostowski.

Nie wychodzi i nie tłumaczy ludziom, jak działa gospodarka, jak doskonale rząd zarządza.

To może dobrze dla Tuska, bo Rostowski będąc twarzą wygenerował najbardziej memiczny i najbardziej szkodliwy dla Tuska tekst, czyli pieniędzy nie ma i nie będzie.

Domański zajął się tym fiskalizmem.

Myślę, że to jest trochę jego decyzja, żeby zostać w tym takim rdzeniu Ministerstwa Finansów.

No dobrze, a ten nurt taki wzięty wprost od Prawa i Sprawiedliwości, czyli chwalenie się dużymi inwestycjami, prom ostatnio, nie wiem czy... Pływa.

Piotr Maczuk, może nie wszyscy Państwo wiedzą.

Nie wiem, czy jest żołnierzem?

Nie, ja jestem amatorem zupełnie.

Nadrabiam to, że nie byłem w wojsku.

Niedzielny komandos, tak się na to mówi.

Niedzielny komandos, weekend spędziłeś na strzelnicy, spędził pan na strzelnicy i gdzie indziej nic może pan nie zauważył, ale zauważyłeś.

Także wielki prom, wszyscy się chwalą, Tusk się chwali, wiceminister infrastruktury od gospodarki morskiej odpowiedzialny za ten sektor się chwali, pan Marchewka Arkadiusz, oj dobrze pamiętam.

No i co, to nie kupują ludzie?

Kupują myślę, tylko że to są dwie oddzielne rzeczy.

To tak jak rządził PiS, to wielkie inwestycje, takie jak przekop Mierzei.

czy mowa o CPK, czy nawet taka rzecz, która bardzo działała we wszystkim, czyli Zakopianka.

Rzeczywiście robi wrażenie.

Robiły wrażenie, tylko że one obsługiwały jakby inne oczekiwanie.

Bo jedno to jest gospodarka, a drugie to jest rozwój.

jako hasła dla ludzi.

Ludzie chcą widzieć ten rozwój.

Takie promy, przekopy mierzei, wielkie inwestycje, to jest ten rozwój.

Czyli patrzymy na to i mówimy fajnie, rozwija się kraj, mamy coś dużego.

Orlen był takim też symbolem w rządach PiSu.

No dzieje się, kupują te stacje tu, tam, rozwija się firma.

Ale tymi promami nie gotujemy w gałądku.

Gospodarka, to są te codzienne zakupy.

I PiS mimo tych wielkich inwestycji miał kłopot na przykład z inflacją.

Przekop Mierzei czy wielkie inwestycje nie uchronił go przed złością wyborców na to, że rosną ceny.

Ja myślę, że różni wyborcy głosują różnie, a nawet ci tacy eklektyczni wyborcy, którzy się pewnie więcej interesują, zbierają wszystkie te informacje, to po trochu wszystkiego.

No bo nie dziwmy się, no, wyborca, Polak, oczekuje i że będzie prom, i że polskie firmy będą się rozwijać, ale oczekuje też tego, że jak pójdzie do sklepu, to za byle koszyczek nie zostawi 300 zł, a teraz taka sytuacja ma miejsce.

Rząd, czy partia rządząca musi odpowiadać na te pytania i nie może sobie powiedzieć tak, że część tych pytań zostawiamy i my nie odpowiadamy, bo my mamy prom.

No dobrze, skoro tezą Piotra Maczuka jest to, że w ostatnich miesiącach, to też była konkluzja naszej rozmowy z grudnia, z końcówki, że ten to sam koniuszek roku, ten ostatni miesiąc nie był dla Tuska dobry, po udanej jesieni, to ten grudzień nie był wizerunkowo najlepszy i jeżeli premier został w tyle na sam koniec i na początek tego roku, to co powiedzieć o PiS-ie?

To PiS musiał zostać w ogóle w lesie w takim wypadku.

Czy PiS nie ruszył dalej?

To rozmawialiśmy też o tym, że... Ale to przed anteną, to musimy powtórzyć.

Ale rozmawialiśmy też przy poprzedniej rozmowie, że PiS nie rusza, że nie ma tej dynamiki takiej opozycyjnej.

Czy teraz podobno ma ruszyć i już jest w blokach startowych?

Tylko jak się rozmawia z ludźmi z PiSu, z politykami PiSu, jak ja rozmawiam, no to mowa jest o jakiejś perspektywie miesięcy.

Nie widać tego.

Ruszenie moim zdaniem to nie jest trudna sprawa.

To rzemiosło polityczne, to jak się żartuje, to nie jest rocket science.

Poza tym Prawo i Sprawiedliwość zawsze miało te zdolności, miało ten taki know-how jak to się robi.

No teraz z tego know-how wychodzi jeden prosty manewr.

Wskażmy kandydata na premiera, chyba nie technicznego, tylko politycznego, czyli pokażmy nową twarz i wokół tej twarzy budujmy dynamikę polityczną.

To może się udać?

No to byłby świetny katalizator.

Prawo i Sprawiedliwość pokazuje kandydata na premiera i wokół tego kandydata zaczyna się ten ruch.

On zaczyna jeździć, różne marketingowe, kampanijne elementy zaczynają wokół niego grać, tak?

I to działa.

No tylko, że jeżeli my mówimy, że taki ruch byłby dobry i on by...

odpalił tą energię Prawa i Sprawiedliwości, no to on się powinien wydarzyć jak najszybciej, a w kuluarach mówienie o tym, że to będzie parę miesięcy, może po wakacjach, powoduje, że PiS znowu może stracić ten czas tej nadchodzącej wiosny, lata, który będzie bardzo ważny.

Jeżeli PiS ruszy na rok przed wyborami, to może być za późno.

Czyli jeżeli wskazywać twarz premiera, no to jak rozumiem teraz?

Jak najszybciej.

Jak najszybciej, bo na co tutaj czekać?

Opozycja ma z jednej strony, mówimy, łatwą, tak się mówi, wilcze prawo opozycji, że ona ma łatwą robotę, bo ona ma krytykować rząd, dawać swoje propozycje, ale przede wszystkim ma tutaj rozliczać tych, którzy rządzą.

No tylko po pierwsze ona musi to robić i jeżeli ona tego nie robi, to ona traci.

A po drugie, to trzeba robić codziennie, z głową.

I ten kandydat na premiera byłby takim wehikułem do tego.

I nie można czekać.

Od dwóch lat PiS sprawia wrażenie takiej czekającej formacji.

Na to, jak się rozłoży.

Ja rozumiem początek tej kadencji.

Znaczy czekającej, a jak żołnierze, skoro przy tym już żołnierskim fachu jesteśmy, jak się nudzi, to mu różne rzeczy do głowy przychodzą.

I z tej nudy panowie się pokłócili, jak rozumiem, PiS-ie.

Znaczy nie wiem, czy z nudy.

Pewne rzeczy to trzeba PiSowi oddać, że były oczywiste.

Oddanie władzy, czyli de facto porażka, wymagała na początku, trzeba się pozbierać po ciosie.

I ten początek tej kadencji, można powiedzieć, PiS się musiał poustawiać, musiał się z tej podłogi podnieść.

Konflikt, do którego nawiązałeś, czyli rozumiem maślarze, harcerze i te tarcia,

Też można powiedzieć, dobra, musiał się odbyć.

I tego bym nawet tak nie krytykował, bo to są rzeczy, które obiektywnie w polityce się dzieją.

Tylko, że gdybyśmy obok mieli działanie, ciśnięcie rządu, byśmy inaczej trochę na to patrzyli.

Byśmy powiedzieli, no tak, PiS ma swoje kłopoty, to jest oczywiste, no ale robi robotę opozycji i bardzo to im wyszło, tamto im wyszło, fajnie to robią.

Tej drugiej nóżki nie ma i myślę, że wyborcy PiSu też trochę już głodni są tego, oczekują tego, bo PiS wygrywał trochę obok mediów zawsze.

Nie liczył na inne okoliczności, wygrywał swoją pracą.

Wyborcy PiSu są przyzwyczajeni do tego, że ta partia jest w biegu.

A ta formacja jest zdolna do takiej pracy raz jeszcze?

Jak najbardziej.

Uważam, że lata udowodniły, że oni nabrali tych umiejętności.

No dobrze, no ale to może struktury są zbyt leniwe, może wszyscy aktywni ideowi bardziej ludzie są już albo w Konfederacji, albo jeszcze bardziej u Grzegorza Brauna.

Nie, ja nie uważam, żeby w tym kontekście PiS miał kłopot ze strukturami, bo o ile możemy patrzeć na przepływy jakiegoś elektoratu do tych formacji bardziej prawicowych...

O tyle myślę, że struktury PiS ma mocne.

Te obie partie, Platforma i Prawo i Sprawiedliwość już urosły do takich okrętów polityki.

Ciężko je obalić, ciężko je zatopić.

One mają i rozbudowane struktury, i instytucje wokół siebie.

To jest kwestia takiego impulsu z góry, żeby ruszyła się ta praca.

Dół pracuje, jak widzi, że góra ma plan i że to się wszystkim opłaci.

A w tej chwili widzi, że góra ma plan?

Myślę, że jeszcze nie, bo jeszcze jest dalej to takie oczekiwanie.

Wszyscy patrzą, co się dzieje.

PiS trochę nabrał też takiej maniery patrzenia na te właśnie, zbytnio na te sondaże, na te przepływy.

Sugeruje się tym, że brał, że męcen.

Pan Agatowski, który często robił sondaże dla PiS-u, dostarczył pod koniec, w grudniu, teraz są kolejne, no i właśnie tam są dokładnie badane te przepływy, kto, gdzie, jak, dlaczego poszedł, no i na to chyba

Staje się, czekało kierownictwo PiS-u właśnie na te badania.

Nie wiem, czy to się słusznie tak robi, bo to wygląda jakby PiS stał się taką strasznie taką profesjonalną partią, taką technokratyczną.

Podzielmy to, bo badania są bardzo ważne i trzeba je robić i to jest profesjonalne i Prawo i Sprawiedliwość od dłuższego czasu tak działa.

Od świętej pamięci Ludwiga Dorna, który jako pierwszy założył Centrum Socjologii, dobrze pamiętam, to Ludwig Dorn.

A to jeszcze były takie trochę amatorskie czasy, ale jak nawiązałeś do... Ale to była pierwsza komórka, Platforma w ogóle nawet nie myślała w tej kategorii, jak myślał Ludwig Dorn.

PiS wyprzedzał zawsze w tej takiej technologii polityki Platformę, dlatego długo wygrywał.

Od 15 roku mamy jednak pasmo zwycięstw i badania są tego elementem.

Wspomniałeś profesjonalistę, który to robi dla Prawa i Sprawiedliwości.

Tak, to działa, ale to nie oznacza, że mamy się tylko tego trzymać.

Mamy badania, czyli jak mamy badania, to wiemy, co robić.

Przyjdziesz z kompletem badań do lekarza, który je obejrzy i powie super, do widzenia panu, no to się nie wyleczysz.

Tutaj jest podobnie.

Mamy wnioski z tych badań, zacznijmy to wdrażać, bo jeżeli będziemy czekać do takiej wczesnej kampanii wyborczej, czyli ten rok, dziewięć miesięcy przed wyborami, no to nie wiadomo, czy Prawo i Sprawiedliwość dogoni, czy zdąży nabrać tego impetu.

A na nic innego nie musi patrzeć.

Nie ma tych takich uwarunkowań, że rządzi, że musi się czymś przejmować.

Musi robić dobrą opozycyjną politykę i to robić ją

I to robi się szybko.

To na koniec przejdźmy do tej twardej prawicy.

Znowu Piotr Maczuk mówi, nie patrzeć na sondaże, ja na nie spojrzę.

Jakby ten przepływ i to podkradanie przez Brauna wyborców, czy to PiSowi, a potem Konfederacji ustało, ostatnie sondaże pokazują nawet spadki dla Brauna, a jakieś odbicie się dla Konfederacji.

Nie będzie mijanki.

Te dwie formacje jakoś się ustabilizują.

Grzegorz Braun teraz będzie miał kongres 31 stycznia.

Obiecuję, że pokaże swój program.

Także gospodarczy, właśnie chyba gospodarka budzi największe obawy wśród zwolenników i aktywistów Grzegorza Brauna.

Z tą mijanką to nie powiemy i moim zdaniem nikt nie może tak decydująco powiedzieć, będzie, nie będzie, bo to jest trochę wróżenie z fusów.

Ale Brown do tej pory zyskiwał tych wyborców trochę zawiedzionych ogólnie prawicą.

Bo to i z Konfederacji, i z PiSu ten przepływ, który był, no to byli ci...

I zawiedzenie, jak ja to mówię, pipi prawicą.

Czyli tą prawicą, która ulega, która się cofa, która jest miękka.

Brown był atrakcyjną alternatywą dla takich wyborców, bo on się nie cofa, on się nie boi.

Nawet te jego takie skrajnie kontrowersyjne teksty udowadniały tej grupie wyborców.

Że on się nawet tego nie boi.

To jest facet, który naprawdę rozwala stolik.

On go nie przewraca.

On się wbija z gaśnii rozwala sprawę, więc był atrakcyjny.

My też nie wiemy, jaka jest grupa tych obrażonych wyborców.

Może oni się skończyli.

Może on już zyskał pełną tą pulę tych obrażonych i teraz musi ich utrzymać.

No dobrze, ale jak wychodzi Roman Fritz u nas w studio i mówi, znieść płacę minimalną.

I gospodarka to jest to miękkie podbrzusze brał na myśl, bo jak pokazały miesiące i lata ostatnie, kontrowersja nie jest tym słabym punktem.

Kontrowersja, którą robi nawet na takich skrajnych tematach, jak na przykład był temat Auschwitz nawet się pojawił, w ogóle nie szkodził.

Ta gaśnica, która była, trudno to nazwać nawet happeningiem, była takim radykalnym działaniem politycznym, wzrosty.

A gospodarka może być takim słabym punktem.

A czy George Brown ma jakieś dobre wyjście?

Czy może powiedzieć, w ogóle mi to nie interesuje i tylko Ukraina, Hanuka, gaśnica, Żydzi i tyle?

Czy musi jednak jakoś się ustosunkować?

Jeśli musi, to w którym kierunku?

Znaczy dobrze dla niego, dla jego wyniku wyborczego, dobrze by było, gdyby jakoś to ogarnął.

A może powiedzieć w ogóle, no to będzie dobrze, bo będziemy Ukraińcy, to wszystko się zmieni, to wystarczy, czy nie?

Nie, musi trochę o tej gospodarce powiedzieć więcej, ale może zawęzić to, może uciąć te skrajności, może powiedzieć, no czy tam płaca minimalna, czy inne bardziej skrajne, liberalne pomysły, to będziemy dyskutować, jak już będziemy przy władzy, bo najlepiej to, najbardziej to chodzi o to, żeby wam było dobrze.

Więc jak tak zdecydujemy, policzymy to i zobaczymy.

A wtedy nie odsłoni się Mencenowi, który będzie mógł pójść w tym bardziej liberalnym, wolnościowym nurcie?

No ale wtedy on będzie mógł powiedzieć, widzicie, a on to jest taki skrajny gospodarczo i wy chcecie tej likwidacji płacy minimalnej, jak chce ta stara konfederacja, ta Mencenowa.

To jest taka gra, którą będziemy widzieć.

Wydawałoby się, że prowestoriusz jest tutaj w sytuacji przegranej, a może to jest jednak jakiś atut.

Są dwie konfederacje, które trochę muszą się podgryzać między sobą, a PiS sobie patrzy i na to czeka.

Kto kogo, kto bardziej liberalny, kto mniej liberalny, kto bardziej radykalny.

I na tym PiS nie może wygrywać sytuacji, patrząc jak te dwie partie będą się, te dwie konfederacje będą się tam pasować ze sobą.

No tylko, że od kilku już lat te konfederacje zyskują na podziale.

Tutaj bym nie liczył, bo jeżeli coś działa od dwóch lat, trzech i w jedną stronę, to nie liczyłbym na to, że to nagle zacznie działać w drugą.

Bo odkąd Braun wydzielił się z konfederacji i założył własną formację, no to one zsumowane mają o wiele większy wynik niż jak były razem.

Więc takie liczenie na tym, że ich konflikt będzie im szkodził jest równie prawdopodobne jak to, że ich konflikt będzie ich napędzał.

A co w takiej sytuacji, jeżeli te ich spory zdominują dyskusję na prawicy i PiS w ogóle zostanie poza tą narracją.

Dla PiSu najbardziej szkodliwe jest nie to, co robi Braun i to, co mówi Mencen, tylko to, że PiS oddał inicjatywę tym formacjom.

PiS zawsze był liderem narracji na prawej stronie.

To do PiSu odnosiliśmy się.

Jeżeli parę lat temu chciałeś zapytać, co sądzi prawica, no to chciałeś przeczytać, co powiedział Jarosław Kaczyński, co powiedział Mateusz Morawiecki.

A dzisiaj co sądzi prawica?

No jeżeli rozbucha się taka dyskusja, jak mówisz, wojna między konfederacjami i jakieś wojna na idee, wojna na pomysły, a PiS dalej będzie w takim pseudomaraźmie, no to jeżeli będziemy pytać, co tam na prawicy, no to będziemy zerkać

też na to, co się dzieje u nich.

Na tą wypowiedź Romana Fritza, która padła w naszym studio, była dość oczywista, taka naturalna odpowiedź polityków PiSu.

Będziemy bronić polskich pracowników przed wyzyskiem kapitału, zwłaszcza tego zagranicznego, które mu sprzyja, zdaniem PiS-owców Grzegorz Braun.

mogą pójść dalej, może wyjść jakiś bardziej radykalny polityk PiSu, Janusz Kowalski, czy nawet Przemysław Czanek i powiedzieć, Grzegorz Braun, nam jeszcze zagrać jakąś taką nutą bardziej radykalną, osoba z brodą, albo osoba podobna do Geremka, o fizjonomii Geremka, każę wam pracować za pięć złotych za godzinę.

To się samo też nie zdarzy.

Nie można też z punktu widzenia PiSu liczyć na to, że o, powiedzieli coś, co jest niepopularne, no i teraz już po nich.

Jeżeli tego Prawo i Sprawiedliwość, czyli dalej ta główna formacja na prawicy nie wykorzysta...

No to to może być tak, że za parę tygodni nikt nie będzie pamiętał o żadnej wypowiedzi o płacy minimalnej, a Grzegorz Braun przykryje to czymś innym i w ogóle sprawa będzie nieszkodliwa dla niego.

Więc takie rzeczy trzeba wykorzystywać.

To jest podobnie jak z działaniem PiSu wobec Tuska.

To, że jest źle i on źle rządzi, to nie wystarczy.

To trzeba robić.

koalicja nie powstrzymywała się przed działaniami.

Jak była wysoka inflacja, to nagle mieliśmy bilbałdy w kraju, PiS równa się drożyzna, mieliśmy działania, mieliśmy podgrzewanie tej atmosfery, bo tak powinna działać opozycja.

Trochę nie łapie szans, które mu wpadają.

One potem uciekają.

Tak jak mieliśmy kryzys na przykład w NFZ-ie pod koniec roku.

Zaczął się nowy rok, zaczęły się nowe budżety, ten kryzys będzie coraz mniejszy.

Nie wykorzystanie tamtej szansy to już nie wróci.

Będą kolejne szanse, bo Tusk ma wiele takich miejsc, gdzie sobie nie radzi merytorycznie w rządzeniu, ale tamta już uciekła.

No i pytanie, czy PiS złapie, czy w ogóle opozycja szeroko pojęta złapie następne szanse, o czym mówił Piotr Maciu.

Dziękuję bardzo.

Bardzo dziękuję.

rozmowy i zawisty w naszym studio Taktyka Polityki.

Polecamy kanał na platformie YouTube.

Nie wiem, czy gdziindziej również obecne, czy nie?

Nie, na razie nie.

Na razie skromnie.

Piotr Maczuk, dziękuję bardzo.

0:00
0:00