Mentionsy

Radio Naukowe
04.08.2025 14:12

LAMU'25 #05 Jaki był najważniejszy wynalazek? Czy da się zbudować wieżę do kosmosu?

Witajcie, witajcie Młode Umysły; w piątym odcinku LAMU sezonu 2025 zajmiemy wynalazkami i potęgą ludzkiej innowacji… czyli pomysłowości! 

🧪 Skąd powstało szkło? Hania, 7l
🔍 Jak powstaje szkło? Gabi, 6l
dr Hanna Wajda-Lawera, Centrum Dziedzictwa Szkła w Krośnie

⛽ Skąd się bierze benzyna? Łucja, 10l
Michał Górecki, Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego im. Ignacego Łukasiewicza, Bóbrka

🛠️ Jaki wynalazek w historii świata najbardziej ułatwił człowiekowi życie? Czy to było koło, czy to była dźwignia, czy coś zupełnie innego? Jasio, 8l
prof. Michał Kopczyński, Muzeum Historii Polski, Wydział Historii Uniwersytetu Warszawskiego

🌱 Kiedy i w jaki sposób ludzie nauczyli się uprawiać warzywa i owoce, które jemy? Matylda, 8l
prof. Małgorzata Kot, Wydział Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego

🧀 Dlaczego jeden ser jest biały, a drugi jest żółty? Lila, 6,5l
prof. Danuta Kołożyn-Krajewska, Uniwersytet Jana Długosza w Częstochowie

🚀 Czy można zbudować wieżę tak wysoką, że sięgnie do kosmosu? A jeśli nie, to jaką najwyższą da się zbudować? Kuba, 7lDr inż. Maja Kępniak, dr inż. Krzysztof Kaczorek, Wydział Inżynierii Lądowej, Politechnika Warszawska

📱 Jak działa telefon? Marysia, 9l
Izabela Kupietz, Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu

🤖 Czy sztuczna inteligencja zastąpi naukowców? Tymek, 8l
Jacek Mańko, Akademia Leona Koźmińskiego

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 450 wyników dla "Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego im."

LAMU, Letnia Akademia Młodych Umysłów, Radia Naukowego.

Witajcie, witajcie młode umysły.

W piątym już odcinku LAMU sezonu 2025 zajmiemy się wynalazkami i potęgą ludzkiej innowacji, czyli pomysłowości.

I mnóstwo naukowców.

Ja Wam na imię Karolina, a LAMU to odcinki specjalne Radia Naukowego tworzone dzięki błyskotliwym, młodym umysłom.

Dzięki Wam, bo to Wy tu zadajecie pytania, a ja i reporterka Ania zbieramy odpowiedzi.

Radio Naukowe działa dzięki wsparciu na patronite.pl.

Ukośnik Radio Naukowe dziękuję ogromnie wszystkim patronom i patronkom.

Bez Was Radia Naukowego i LAM-u by nie było.

Zaczynamy odcinek piąty, sezon piąty.

Letnia Akademia Młodych Umysłów, to my tu zadajemy pytania.

Ten odcinek jest iście reporterski, bo swoimi pytaniami spowodowaliście, że reporterka Ania ruszyła w teren.

Oto pierwsze z nich.

Dzień dobry, mam na imię Ania i mam 7 lat.

Chciałabym się dowiedzieć, skąd powstało szkło.

Cześć młode umysły, tutaj reporterka Ania.

Słuchajcie, pojechałam dla Was na wycieczkę.

Jestem teraz na Podkarpaciu, w mieście, które się nazywa Krosno.

Możecie zapytać rodziców, bo huta szkła w Krośnie to jest takie znane miejsce pewnie.

Jakieś szklanki u Was w domu nawet zostały tutaj wykonane.

No i właśnie w Krośnie jest też takie centrum, które można odwiedzić.

Można sobie tutaj wziąć udział w warsztatach, pomalować szkło, zrobić swój własny medal ze szkła, ale też zobaczyć jak panowie tutaj pracujący

Wydmuchują takie szklane bańki z rozgrzanego szkła i można tutaj też zobaczyć wystawę takich artystycznych różnych przedmiotów zrobionych ze szkła.

Widzę tutaj, słuchajcie, ryby ze szkła, wielkiego ślimaka ze szkła, a nawet cała jest tutaj figura takiego małego buldoszka w kapeluszu.

Więc jak będziecie w pobliżu, gdzieś tutaj na południu Polski, to na pewno warto rodziców namówić i zajrzeć razem do...

w Centrum Dziedzictwa Szkła w Krośnie.

I właśnie w Centrum Dziedzictwa Szkła Ania o odpowiedź na pytanie Hani poprosiła starszą kustosz dr Hannę Wajdę Lawera.

Haniu, to bardzo mądre pytanie, bo szkło towarzyszy nam wszędzie.

Mamy szyby w oknach, mamy tafle, szkła na elewacjach, mamy szkło w kuchni na przykład.

Wszędzie, wszędzie szkło, używamy go codziennie

I właściwie szkło jest tanie, a szkło to nic innego jak piasek kwarcowy.

Kwarc to taka najbardziej prosta, najbardziej powszechna skała osadowa, ale ona przy użyciu różnych komponentów tlenków metali i niemetali,

daje w efekcie szkło.

Bardzo trudno jest zrozumieć, patrząc na taki piasek, po prostu zwykły, taki bardzo ostry piasek, że z niego bierze się szkło.

I w ogóle, oprócz tego, że człowiek robi szkło, a człowiek robi szkło około 6 tysięcy lat.

No na przykład przy erupcji wulkanu.

Wtedy powstają obsydiany, czyli takie naturalne bryły szkła, które już społeczeństwa pierwotne, ci ludzie pierwotni używali, na przykład produkując z nich narzędzia.

Ale są też takie szkła, które powstają w czasie uderzenia piorunów w ziemię.

Słowianie nazywali to strzałkami Peruna, tego boga od piorunów i używali ich na przykład jako amulety.

I są też takie szkła, które powstają na przykład w czasie uderzenia meteorytu, bo zawsze, żeby ten piasek...

z dodatkami zamienił się w szkło, musi być bardzo wysoka temperatura.

Dlatego mówimy o erupcji wulkanu, o uderzeniu pioruna czy meteorytu, bo wtedy jest bardzo wysoka temperatura i jest możliwe powstanie naturalnego szkła.

Ale człowiek to zaobserwował i w ten sposób zaczęli budować huty.

Tak jak mówiłam, potrzeba bardzo dużo energii,

No a skąd kiedyś była energia?

Przede wszystkim palono drzewem, więc budowano takie huty, takie piece w lasach i zużywano wokoło drzewo.

No a potem wiadomo, że mamy już inne źródła energii, gaz ziemny, jeszcze wcześniej węgiel kamienny.

A dzisiaj ogrzewa się huty w różny sposób, ale tak samo z piasku i z dodatków topi się szkło, które potem w domu, gdziekolwiek się obrócisz, zobaczysz to szkło.

Według archeologów pierwsza produkcja szkła ruszyła w Mezopotamii, a starożytni Rzymianie zaczęli wytwarzać piękne, przejrzyste szkło.

Inaczej mówiąc, szkło jest z nami naprawdę od dawna.

Mamy w tym odcinku LAM-u jeszcze jedno pytanie o szkło.

Cześć, mam na imię Gabi, mam 6 lat.

Chciałabym zapytać, jak powstaje szkło?

Szkło, droga Gabi, powstaje właśnie w hutach, takich jak ta w Krośnie.

Posłuchajmy, jak to brzmi.

Gabi, chciałam odpowiedzieć na twoje pytanie, jak powstaje szkło.

Więc żeby powstało szkło, musi być piasek kwarcowy.

Do niego dodaje się komponenty, na przykład węglan sodu, węglan wapnia oraz tak zwane topniki.

Czasami też barwniki, które barwią szkło.

Wszystko to taki człowiek, który nazywa się zastawiaczem, zestawia cały ten przepis.

To jest tak jak mniej więcej przepis na ciasto.

Każdy ma swój i każdy chroni to tajemnicą.

Żadna gospodyń nie powie, ach, każda mówi, dałam szczyptę.

Tak samo właśnie zastawiacz daje szczyptę, czyli odpowiednie proporcje tych wszystkich składników i potem to ląduje w piecu.

W piecu, który ma około 1500 stopni.

Czasami jest to trochę mniej, czasami troszkę więcej, ale taką proces topienia pilnuje człowiek, który ma funkcję topiarza.

On właśnie

Pilnuję, żeby ta masa pięknie się wytopiła, wyklarowała, żeby nie było w niej pęcherzy powietrza.

W tym celu na przykład dodaje się sodę albo na przykład troszkę już szkła, które było i zostało pobite na kawałki, czyli tak zwana stuczka szklana.

Takie potem masę wyrabiają hutnicy, wybierają z tego pieca, ze środka, za pomocą piszczeli hutniczej, porcję szkła, która mieni się wszystkimi odcinami czerwieni, pomarańczu, żółci, bo jest bardzo, bardzo gorąca i ma konsystencję przypominającą gęsty miód.

Bo ta konsystencja jest idealna do tego, żeby z tej masy robić właśnie różne przedmioty.

Ukształtowaną gorącą masę oczywiście się ochładza, potem maluje.

Ale wiecie co?

Możecie sami zobaczyć jak to wygląda.

Na przykład właśnie w krośnie można wziąć udział w warsztatach albo, i to jest prawdziwa gratka,

Jak ktoś będzie chciał, może zacząć projektować takie rzeczy, przysyłać do nas wzory swoich projektów.

Jeżeli będą one do odtworzenia, to my takie dzieła sztuki małych uczestników warsztatów wykonamy i będą one u nas w gablocie.

a potem być może, że ktoś z Was wybierze studia na Wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie jest Wydział Szkła i Ceramiki i zostanie prawdziwym artystą i potem jego dzieła sztuki będą tutaj u nas w Centrum Dziedzictwa Szkła.

Haniu, Gabi, dziękujemy.

Od razu ciekawiej pije się wodę ze szklanki.

Reporterka Ania wyjechała z Krosna w dalszą drogę, żeby zdobyć odpowiedź na pytanie Łucji.

Mam na imię Łucja, mam 10 lat i moje pytanie brzmi, skąd się bierze benzyna?

Kochane młode umysły, jestem teraz w miejscowości Bubryka.

a konkretnie w Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego im.

Ignacego Łukasiewicza.

To jest takie stare muzeum, gdzie są prawdziwe różne maszyny i prawdziwe różne budynki jeszcze z czasów Ignacego Łukasiewicza, czyli z XIX wieku.

Wyobraźcie sobie, że w Bubrce wydobywa się wciąż ropę naftową.

Opowie Wam o tym bardzo miły pan Michał tutaj z muzeum, a ja Wam tylko powiem,

że o Bubrce i o tym muzeum mało kto wie.

Jest tutaj taki duży zielony teren, a w nim stoją różne stare maszyny i różne stare budynki.

Ja teraz patrzę na przykład na taką maszynę na gąsienicach.

Wygląda trochę jak mały czołg, ale ma takie koło do wyciągania jakichś rzeczy chyba z podziemi, z takim hakiem.

I widzę przed sobą też taką wielgachną wieżę,

Szyb naftowy właśnie tutaj sięga pod ziemię, maszyneria i wydobywa się ropę, a potem właśnie maszyną na tej wieży wyciąga się ją na górę.

Więc bardzo Wam polecam wycieczkę do Bubrki.

A na pytanie Łucji odpowiada Michał Górecki właśnie z Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego im.

Ignacego Łukasiewicza w Bubrce.

Pytałaś skąd się bierze benzyna.

Ropa naftowa jest to taki bardzo specyficzny płyn.

Nasze muzeum jest właśnie na terenie kopalni ropy naftowej.

Ropę naftową wydobywa się spod ziemi i właśnie jedną z tej części ropy naftowej jest benzyna.

Benzynę produkuje się poprzez tak zwaną destylację.

Ona rozdziela nam ropę naftową na poszczególne części.

Te części nazywają się frakcjami.

I posłuchaj, te frakcje mają inną temperaturę wrzenia.

Temperatura wrzenia inaczej temperatura gotowania.

Na przykład jak weźmiemy, zagotujemy wodę, to tam ta woda się zaczyna gotować w temperaturze 100 stopni Celsjusza.

I ta woda, zaczyna się z niej wydobywać para.

Podobnie jest z ropą naftową, tyle że ropa naftowa, tak jak już wcześniej powiedziałem, składa się z wielu różnych części.

Każda z tych części gotuje się w innej temperaturze.

I na przykład jak ropę naftową podgrzejemy do temperatury 100-150 stopni Celsjusza, to zaczyna nam się gotować benzyna i zaczyna się robić gazem.

Żeby uzyskać tę ciecz, żeby uzyskać płynną benzynę, trzeba ten gaz ochłodzić.

I w ten sposób powstaje nam benzyna.

I z takiej ropy naftowej powstaje nam bardzo dużo produktów, takich jak nafta, takich jak smoła, jak asfalt.

różnego rodzaju benzyny, czy to ciężkie, czy lekkie.

Takich produktów każdy z nas używa na co dzień, bo dzisiaj z ropy naftowej na przykład robi się plastik, z ropy naftowej robi się lekarstwa.

Jeździmy po asfalcie, który jest również z ropy naftowej.

Wiedzieliście, że tak wiele produktów pochodzi z ropy naftowej?

Mnie zaciekawiły te leki, aż sprawdziłam i faktycznie ropę wykorzystuje się w produkcji popularnych środków takich jak aspiryna czy paracetamol na różne bóle.

Naprawdę ciekawe.

Jesteśmy teraz w Bułbrce, w muzeum.

Dlaczego to muzeum jest właśnie tutaj?

Bubrka jest miejscem wyjątkowym nie tylko w Polsce, ale jest miejscem wyjątkowym w świecie, ponieważ jest położona na czynnej do dzisiaj kopalni ropy naftowej, czyli do dzisiaj stąd wydobywa się ropę naftową na skalę przemysłową, a dodatkowo ta kopalnia jest najstarszą kopalnią ropy naftowej nadal działającą na świecie.

Działa od 1854 roku.

Wtedy ją założył Ignacy Łukasiewicz i zaczął wydobywać tutaj tą ropę naftową.

Na początku z takich bardzo płytkich szybów naftowych, czyli miejsc, gdzie wydobywa się ropę naftową.

Później z tak zwanych kopanek, czyli ręcznie kopanych szybów naftowych.

Takie kopanki do dzisiaj się zachowały.

Dwie mamy w naszej ekspozycji.

W jednej można zobaczyć właśnie ropę naftową w stanie naturalnym.

Jeśli ktoś się nie boi ubrudzić, to może ją oczywiście dotknąć.

i zobaczyć jak ona wygląda tak w rzeczywistości.

Jest to taki czarny płyn w bardzo intensywnym zapachu.

W muzeum możecie zobaczyć oryginalne maszyny i dużo dowiedzieć się o Ignacym Łukasiewiczu, który jest naszym naukowym superbohaterem.

To on nie tylko otworzył pierwszą kopalnię ropy naftowej na świecie, ale też wynalazł lampę naftową, którą można było oświetlać domy.

Także ropa naftowa i produkty z niej, nafta, benzyna, chociaż teraz staramy się ograniczać ich użycie, to w dziejach ludzkości ogromnie, ogromnie ważna sprawa.

Dzięki Łucja za Twoje pytanie.

Doskonale pasuje w tym momencie pytanie Jasia.

Nazywam się Jasia i mam prawie 8 lat.

Chciałbym się dowiedzieć, jaki wynalazek w historii świata najbardziej ułatwił człowiekowi życie.

Czy to było koło, czy to była dziwienia, czy coś zupełnie innego?

Żeby zdobyć odpowiedź na to pytanie, reporterka Ania popędziła z Podkarpacia do Warszawy, konkretnie do Muzeum Historii Polski, gdzie pracuje profesor Michał Kopczyński, znawca historii wynalazczości.

Jaś zadał bardzo trudne pytanie, bo gdybym się zastanawiał, co jest wynalazkiem najważniejszym w dziejach świata, to pewnie bym wybrał coś, co jest bliższe naszym czasom i bez czego nie wyobrażamy sobie życia dzisiaj.

No więc pewnie bym powiedział samochód, albo elektryczność, albo coś takiego.

Ale ponieważ Jaś jest rozmiłowany w maszynach prostych,

No to powiem tak, koło z całą pewnością jest rzeczą nieodzowną, chociaż były takie cywilizacje, które bez koła sobie radziły, na przykład Inkowie.

Inkowie sobie radzili bez koła, chociaż mieli system dróg.

ale dlatego, że te drogi prowadziły przez góry.

No więc tam była lepsza lama ze swoimi czterema łapami niż wóz, który by ta lama musiała ciągnąć, no bo to jest tak, jakbyś chodził po górach, po tych ścieżkach w Tatrach, no to wóz tam nie za bardzo przejedzie.

Bardzo trudno powiedzieć, dlatego że te podstawowe wynalazki, te maszyny proste, to są rzeczy, które są dziełem kreatywności technicznej.

Czyli było to kiedyś bardzo, bardzo dawno temu i ktoś po prostu zauważył, że koło pozwala ciężkie materiały transportować po równej drodze.

No i dlatego zastosował koło, zupełnie sobie nie zdając z tego sprawy, że koło ma pewne matematyczne właściwości, które można opisać.

Po prostu to zauważył i tyle.

Drugi wynalazek, który wymieniłeś, to jest dźwignia.

Dźwignia kojarzy się naturalnie z Grecją, z Archimedesem, który żył na Sycylii w III wieku przed naszą erą.

Był wybitnym fizykiem i był też inżynierem, wynalazcą.

Otóż on na pewno nie wynalazł jako pierwszy dźwigni, bo...

Co to jest dźwignia?

Dźwignia to jest takie urządzenie proste, które pozwala nam na dłuższym odcinku zadziałać słabszą siłą.

Archimedes mówił, jak mi dacie dźwignię, poruszę cały świat.

Tyle tylko, że żeby poruszyć kulę ziemską, no to musiałaby być ta...

druga, dłuższa część tej dźwigni musiała być strasznie długa.

A więc coś, co wymaga ogromnej siły na krótkim odcinku, na bardzo długim odcinku będzie wymagało proporcjonalnie mniejszej siły.

Archimedes to zdefiniował.

I w tym momencie, możemy powiedzieć, dokonał wynalazku, bo nie wątpię, że ktoś wcześniej, może jakiś neandertalczyk nawet, zauważył to.

I pewnie to wykorzystał, podniósł, nie wiem, jakąś kość mamuta, czy coś takiego, ale to była kreatywność techniczna, bo kreatywny technicznie jest oczywiście człowiek, ale przecież kreatywny technicznie jest na przykład kruk.

Może o tym słyszeliście, ale kruki, kiedy zobaczą interesujący kąsek, na przykład w tubie z wodą, a nie mogą do niego dosięgnąć, bo dziób mają za krótki,

to często zaczynają wrzucać coś do wody, od jakiejś kamyczki.

Po to, żeby podnieść jej poziom.

Po krótkiej pracy kąsek jest już w zasięgu kruka.

Czy można powiedzieć, że są wynalazcami?

Profesor Kopczyński mówi, że nie, bo problem tkwi w tym, że... Nie zdają sobie sprawy, dlaczego tak jest.

Otóż Archimedes jest prawdziwym wynalazcą, dlatego że on nam wytłumaczył, dlaczego tak jest.

Taki prosty wynalazek staje się nie tylko objawem kreatywności technicznej, ale staje się wynalazkiem, bo my rozumiemy dlaczego tak jest i w sposób świadomy jesteśmy w stanie wykonywać te czynności i poprawiać wyniki, które żeśmy uzyskali.

Przykład, inna maszyna prosta, śruba.

Ze śrubą było kiedyś tak, śruby jak wiadomo łączą różne elementy, różne elementy przy budowie, przy maszynach i tak dalej.

No i było kiedyś tak, że każdy rzemieślnik wykonywał sobie śrubę i te śruby do siebie nie pasowały.

Śruba musi pasować do nakrętki.

No i proszę sobie wyobrazić, jak jest duża budowa, powiedzmy 30 tysięcy śrub trzeba użyć i nakrętek.

I jak one się pomieszają, no to właściwie nie sposób jest kontynuować pracy.

To tak jak z klockami.

Gdybyście wymieszali różne komplety niepasujących do siebie klocków, co się pewnie zdarza w licznych domach, to jest niesamowicie irytujące, bo nie da się szybko budować.

Jeden element nie pasuje do drugiego i podobnie kiedyś było ze śrubami.

Otóż w 1841 roku pewien angielski inżynier, który się nazywał Whitworth, zaczął badania nad śrubami angielskimi.

Wziął śruby z takich najważniejszych warsztatów angielskich i je porównał.

Okazało się, że każdy warsztat ma swój standard wykonywania śruby.

No ale między tymi warsztatami są różnice.

W związku z tym zaproponował sam z siebie w naukowym czasopiśmie pewien standard.

I ten standard się przyjął.

10 lat później wybudowano, zorganizowano taką pierwszą wystawę światową w Londynie.

Wybudowano pałac kryształowy ze szkła i żelaza i między innymi zastosowano owe 30 tysięcy śrub.

które były identyczne, zrobione według standardu Whitwortha.

I to jest wynalazek.

Wynalazek jest wtedy, kiedy rozumiemy, co żeśmy zrobili i jesteśmy w stanie te reguły zastosować.

To, co zaobserwowaliśmy przypadkiem i wykorzystaliśmy, to jest kreatywność techniczna.

Ale bardzo doceniam to pytanie, no bo trzeba sobie zadać pytanie zawsze, jak to było na początku.

Przyłączam się do tych gratulacji, ale pewnie ty, Jasiu, i inne młode umysły zauważyliście, że profesor Kopczyński nie odpowiedział jednoznacznie o to, który wynalazek najbardziej ułatwił człowiekowi życie.

Bo takiej jednej odpowiedzi nie ma.

Można by wymieniać bardzo wiele takich wynalazków.

Natomiast dzięki tobie, Jasiu, mogliśmy zrozumieć, na czym tak w głębokim sensie polega wynalazek.

A polega on na zrozumieniu.

Dzięki.

To my tu zadajemy pytania i to jest super.

Choć niekoniecznie kojarzymy to akurat z wynalazkiem, jest to coś, co ogromnie zmieniło nasz ludzki los, naszą cywilizację.

I o to właśnie pyta Matylda.

Cześć, jestem Matylda i mam 8 lat i chciałam się zapytać, kiedy i w jaki sposób ludzie nauczyli się uprawiać warzywa i owoce, które jemy?

Droga Matyldo, to jest bardzo ciekawe pytanie.

Pytanie, nad którym archeolodzy, genetycy i biolodzy głowią się już od bardzo dawna.

Mówi profesor Małgorzata Koty z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Pani profesor specjalizuje się w badaniu naszych przodków i to takich żyjących naprawdę dawno, wiele tysięcy lat temu.

I znamy mniej więcej odpowiedź na to pytanie, ale jeszcze ciągle nie wszystko wiemy.

Wiemy, że ludzie zaczęli uprawiać rośliny i hodować zwierzęta mniej więcej 10-11 tysięcy lat temu.

I stało to się zarówno na Bliskim Wschodzie, tam gdzie dzisiaj jest obszar dzisiejszego Iraku, Iranu, Syrii i Izraela, ale też na Dalekim Wschodzie, w Chinach i równolegle w Ameryce Południowej.

Trochę później ludzie też nauczyli się uprawiać różne rośliny w Afryce.

Więc mamy kilka różnych miejsc, w których ludzie niemal w tym samym czasie wpadli na bardzo podobny pomysł.

Żeby zamiast chodzić i zbierać rośliny po różnych miejscach na ziemi, to żeby je sobie wysiać przy domu i móc dzięki temu mieszkać i z ogródka własnego takie rośliny zbierać.

Co najpierw udomowiono, to jest ciekawe, jako pierwsze tutaj na Bliskim Wschodzie, najbliżej nas w Europie, udomowiono groszek, soczewice i takie rośliny bardziej strączkowe oraz zboża, no bo z nich robiono chleb.

W Ameryce natomiast, co ciekawe, jedną z pierwszych roślin udomowionych, poza kukurydzą, była cukinia.

Ale już na przykład dynie udomowiono dużo, dużo później.

Nie wiem jak u was, ale kiedy ja słucham profesor Kot, kiedy wymienia te wszystkie rośliny, to zwyczajnie robię się głodna.

Więc każda roślina tak naprawdę, którą jemy, w trochę innym czasie i w inny sposób została udomowiona.

To wynika głównie z tego, że te dzikie rośliny, które zbierano, one nie zawsze mają takie owoce duże i słodkie albo smaczne.

Czasem trzeba było przy pomocy odpowiedniego dobierania roślin wybrać takie, które na przykład nie są gorzkie.

Tak jest z ogórkiem.

Dziki ogórek jest po prostu gorzki i niesmaczny.

Ale niektóre owoce ogórka nie są gorzkie.

Więc należało wybrać takie nasiona ogórka, które akurat gorzkie nie było i je posiać.

I wtedy z nich była większa szansa, że powstanie taki ogórek, który faktycznie nie będzie gorzki.

Wybierano też takie nasiona, które dawały większe owoce.

Dzięki temu każda kolejna rosnąca roślina miała większe owoce, większe warzywa.

I można było więcej się najeść.

I tak zaczęto powoli, może troszeczkę z lenistwa, żeby nie chodzić za daleko, wysiewać nasiona różnych roślin bliżej swoich domów.

Tak rozpoczął się cały nasz proces uprawy i hodowli roślin.

A jak to było z owocami?

Z owocami jest trochę trudniej, bo one głównie pochodzą z drzew.

Jednym z najstarszych udomowionych drzew takich owocowych jest jabłko.

Jabłoń została prawdopodobnie udomowiona w Azji Centralnej, w Tien Szanie.

Tam do dzisiaj mamy takie dzikie odmiany jabłoni.

Najpierw one miały takie malutkie jabłuszka, niezbyt też smaczne i słodkie.

Z czasem one zrobiły się w trakcie hodowli i doboru coraz słodsze i wyhodowano wiele różnych odmian tych owoców.

Słuchajcie, to jest niesamowite, ale naukowcy wiedzą to wszystko, o czym mówiła profesor Kot, dlatego, że zachowały się stare naczynia, a w nich resztki jedzenia nawet.

Takie rośliny uprawiane przez ludzi zmieniały się, w związku z tym z takich resztek można rozpoznać, czy jest to roślina uprawiana przez człowieka, czy dzika.

Do tego można oczywiście zrobić też badania genetyczne.

Mnóstwo osób się tym zajmuje, bo ten temat naprawdę fascynuje naukowców.

Wynalezienie rolnictwa, zmiana sposobu życia skoczowniczego, czyli takiego, gdzie ciągle trzeba było się przeprowadzać z miejsca na miejsce, na osiadły, spokojniejszy trochę,

jest nazywane rewolucją neolityczną.

Matyldo, dotknęłaś swoim pytaniem jednego z najważniejszych wydarzeń w dziejach ludzkości.

Dziękuję.

Radio Naukowe.

Włącz wiedzę.

Pozostajemy w temacie jedzenia.

Dzień dobry, jestem Lila, mam 6,5 lat.

Chciałabym wiedzieć, dlaczego jeden ser jest biały, a drugi jest z ruty.

Na twoje pytanie Lilu odpowiada profesor Danuta Kołożyn-Krajewska z Instytutu Jana Długosza w Częstochowie.

Pani profesor zajmuje się technologią gastronomiczną.

Lilu, no to jest bardzo dobre pytanie.

Tak, rzeczywiście to są różne sery.

Zresztą tak prawidłowo to one się nie nazywają biały i żółty, tylko nazywają się ser twarogowy i ser dojrzewający.

Ser twarogowy produkuje się z mleka i oczywiście dojrzewający także jest produkowany z mleka, ale dodaje się trochę inne...

bakterie i enzymy, które po prostu powodują powstawanie skrzepu.

Skrzep to jest coś takiego, co występuje na przykład w mleku zsiadłym.

Potem ogrzewa się trochę to właśnie mleko z tym skrzepem i wtedy łączą się te ziarenka skrzepu i powstaje taki twaróg właśnie, jak widzisz.

Taki produkt trzeba potem odcisnąć, ułożyć w formach i poczekać.

Na szczęście niedługo.

Produkcja takiego sera twarogowego trwa 1-2 dni.

Ser dojrzewający inaczej jest nazywany podpuszczkowym, bo do jego wytwarzania stosuje się podpuszczkę.

Podpuszczka to jest znów bardzo trudne tutaj słowo, to jest enzym, który także właśnie powoduje powstawanie tego skrzepu.

Dodaje się też tutaj te dobre bakterie, takie bakterie mlekowe, ale już mniej jest tych bakterii.

W związku z tym ten skrzep jest inny, jest taki bardziej zwarty i ten proces całej wytwarzania trwa także dłużej.

Taki ser dojrzewający też się odciskuje i tym razem się rzuca.

Czeka, czeka i czeka, aż dojrzeje, a to trwa.

Zależy od sera, może to zająć kilka tygodni, częściej miesięcy, a nawet lat, jak to jest w przypadku popularnego parmigiano reggiano.

Ale ten ser także jest biały.

Jak go otrzymamy, to on jest całkiem biały, taki jak mleko.

No może trochę bardziej żółtawy, bo tam jest więcej tłuszczu, a tłuszcz...

Ale po to, żeby uzyskać ten ser o jakimś mocniejszym zabarwieniu stosuje się barwniki.

To są barwniki naturalne, na przykład taki barwnik beta-karoten.

Jest to taki barwnik, który występuje na przykład w marchewce albo brzoskwini czy moreli.

Także są to różne sery, ale wszystkie uzyskiwane są z tego samego mleka.

Skąd się biorą dziury w serze?

Biorą się one właśnie z działania tych bakterii, które są dodawane, bo one fermentują, prowadzą taki proces, kiedy powstaje gaz, który nazywa się dwutlenek węgla, on nie jest szkodliwy i on właśnie powoduje powstawanie dziur.

Pani profesor, może trochę nie wypada, więc ja to powiem.

Dziury w serze biorą się trochę z pierdków bakterii.

W zależności od tego, jakie te bakterie zastosujemy, jak długo potem będziemy dojrzewali ten ser, to te dziury będą albo większe, albo mniejsze.

To oczywiście zależy od rodzaju sera, ale ogólnie można powiedzieć, że te sery z wielkimi dziurami dojrzewały dłużej.

Dziękujemy Lilo za Twoje pytanie.

Zostawiamy sprawy jedzenia, teraz o superambitnym pomyśle Kuby.

Dzień dobry, jestem Kuba i mam 7 lat.

Mam pytanie takie, czy można zbudować wieżę tak wysoką, że sięgnie do kosmosu, a jeśli...

Nie, to jaką najwyższą da się zbudować?

Niestety do kosmosu jest bardzo daleko.

To jest nawet 100 kilometrów.

Te 100 kilometrów to granica trochę umowna.

Kiedyś o tym mówiliśmy w LAM-u.

Nie ma wyraźnej linii oddzielającej Ziemię od reszty kosmosu.

Uznaje się, że to jest właśnie te 100 kilometrów nad powierzchnią Ziemi.

A głos, który słyszeliście należy do dr inżynier Maji Kępniak z Wydziału Inżynierii Lądowej na Politechnice Warszawskiej.

I przy obecnym naszym zaawansowaniu materiałowym i rozwoju budownictwa niestety nie jesteśmy w stanie zbudować wieży aż do kosmosu, która miałaby 100 kilometrów.

Obecnie najwyższy budynek nie ma nawet kilometra.

To Burj Khalifa w Dubaju ma 828 metrów.

A jak uwzględnimy materiały, które my mamy obecnie, to ta wieża mogłaby mieć dwa kilometry najwięcej przy naszym najlepszym betonie i naszej najlepszej stali.

No i też nawet gdybyśmy mieli różne super materiały, a niektóre już mamy, to z materiałem budowlanym jest tak, że musi być go bardzo dużo, żebyśmy mogli coś zbudować.

A na przykład rurek z grafenu, które by się do tego nadały, niestety nie mamy aż tak dużo, a jeśli już będziemy mieć, będą bardzo, bardzo, bardzo drogie.

Grafen to taki super wytrzymały materiał, który jednocześnie jest cieniutki.

Ma grubość, uwaga, jednego atomu węgla i jest naprawdę niebywały.

Dodatkowo tak wysoko jak w kosmosie panują ekstremalne warunki, które my jako inżynierowie budownictwa musielibyśmy uwzględnić.

Na przykład bardzo silny wiatr albo znaczne zmiany pogody.

Już teraz budując budynki, które nawet mają 20 metrów, mamy problem z wiatrem, z opadami.

z ciężarem śniegu, a w takich warunkach kosmicznych mogłoby być też na przykład bardzo duże oblodzenie, więc to też uniemożliwi nam taką budowę.

A czy to by znaczyło, że taka wieża musiałaby się zmieniać wraz z wysokością, że w różnych miejscach trzeba by użyć na przykład innych materiałów, żeby się dostosować, jak Pani mówi, do tego wiatru, do tego lodu?

Tak sobie myślę, że tak by to musiało być.

Tak, myślę, że warto byłoby zmieniać materiał, jak również warto byłoby zmieniać kształt tej wieży.

Ona musiałaby być bardziej jak piramida, a mniej jak słup.

Ale to musiałaby mieć jakąś ogromną podstawę chyba.

Gigantyczną, bo też ten fundament musiałby przenieść gigantyczną masę.

to w przeliczeniu na słonie to byłyby tysiące, miliony słoni, które stałyby jeden na drugim, a ten fundament musiałby to wytrzymać.

Więc byłoby naprawdę ciężko.

Poprosiłam jedno z narzędzi sztucznej inteligencji, żeby powiedziało mi, ile powinien mieć bok takiej piramidy sięgającej 100 kilometrów wzwyż.

Wzorując się na proporcjach piramidy Cheopsa w Egipcie, tej najsłynniejszej, na pewno ją widzieliście albo na żywo, albo na zdjęciach,

Sztuczna inteligencja odpowiedziała.

157 kilometrów.

Trudne nawet do wyobrażenia.

Wzdłuż takiej piramidy jechalibyśmy samochodem jakieś półtorej godziny.

Zdążylibyście zacząć marudzić, czy daleko jeszcze?

Do sztucznej inteligencji jeszcze wrócimy w tym odcinku.

Natomiast w sprawie pytania Kuby rozmawialiśmy też z kolegą z wydziału dr Kępniak, doktorem inżynierem Krzysztofem Kaczorkiem.

Zgodził się, że na taką wieżę nie ma co liczyć.

Chociaż...

Wpuszczając dalej wodze fantazji, chociaż to niekoniecznie taka fantazja, bo nawet badała to NASA, czyli taka amerykańska agencja do spraw kosmosu.

Możemy spróbować zrobić coś w rodzaju windy.

Przedsięwzięcie będzie dosyć skomplikowane.

Po pierwsze, na jaką wysokość miałaby ta winda wjeżdżać?

Ona będzie jechała jeszcze wyżej niż 100 kilometrów.

Ona będzie jechała mniej więcej na 36 tysięcy kilometrów.

Na tej wysokości mamy tak zwaną orbitę geostacjonarną i na tej wysokości moglibyśmy zamontować satelitę, czyli taki nazwijmy to obiekt, który by sobie na tej orbicie przemieszczał się.

I to byłoby o tyle ciekawe, że na orbicie geostacjonarnej przemieszczasz się z taką samą prędkością, jak jest obrót Ziemi.

Czyli stojąc na Ziemi wydaje ci się, że to w ogóle się nie rusza, bo obracacie się z tą samą prędkością.

I gdyby udało nam się do tej satelity puścić bardzo, bardzo wytrzymałą linę, to moglibyśmy faktycznie przemieszczać się windą od poziomu terenu na Ziemi do naszej orbity geostacjonarnej,

Tutaj znów mamy problem materiałowy.

Z czego tę linę by zrobić, żeby ona nam się nie zniszczyła?

Najbliższy tego materiału jest chyba grafen i ma olbrzymią wytrzymałość.

Natomiast dalej musimy go udoskonalać, a przede wszystkim musielibyśmy go bardzo, bardzo dużo wyprodukować.

Niemniej jest to wyzwanie, które pozwala nam z nadzieją patrzeć w przyszłość.

tylko właśnie jeszcze kwestia pieniędzy.

Taka lina z grafenu byłaby szalenie droga.

Ale taki projekt, o którym mówi dr Kaczorek, gdzieś tam nieśmiało jest rozważany.

Kubo, wielkie dzięki.

Kuba, myślę, że zapraszamy Cię na budownictwo.

Jeśli wynajdziesz materiał, który przeniesie 100 razy tyle, co przenoszą aktualne materiały, a dodatkowo będzie tani, to zbudujesz wieżę do kosmosu.

Pozdrawiam Cię i trzymam kciuki.

Przed nami pytanie Marysi.

Mam na imię Marysia, mam 9 lat.

Chciałabym zadać pytanie, jak działa telefon?

O odpowiedź na Twoje pytanie Marysiu poprosiliśmy panią Izabelę Kupiec z Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu.

Dzień dobry Marysiu, bardzo Ci dziękuję za to pytanie.

To, jak my dzisiaj rozmawiamy przez telefon, w pewnym sensie łączy się z tym, jak ludzie komunikowali się ze sobą prawie że 150 lat temu, bo już w przyszłym roku będziemy obchodzić wielkie telefoniczne święto.

To będą obchody 150-lecia wynalezienia telefonu.

Niezwykły wynalazek, wręcz rewolucyjny.

A jego wynalezienie przypisujemy Aleksandrowi Bellowi.

Kiedy pojawił się pierwszy telefon i ludzie zaczęli mieć mistyczność, wręcz się go bali.

Myśleli, że przez telefon mogą przenosić się choroby.

Wręcz traktowali je jako takie magiczne zjawisko.

Bo zastanówcie się, jak to jest niesamowite słyszeć głos kogoś, kto jest oddalony od nas.

nawet o wiele kilometrów.

To musiało na początku być szokujące i pewnie tak to ciekawi Marysia.

Aleksander Bell skupił się właśnie na tym naszym głosie, czyli czym jest ten głos, bo to też jest bardzo ważne, bo to nic innego jak drgania powietrza, które w tym wypadku oddziałują na nasze uszy.

I on właśnie stworzył...

Urządzenie, które troszeczkę jakby odzwierciedla schemat naszego narządu słuchu, czyli ucha.

Te fale docierają do naszego ucha, a tam są przekształcane w impulsy nerwowe.

W telefonie rzecz ma się podobnie, z tym, że zamiast impulsów nerwowych, które odczuwa nasz mózg i my rozumiemy to jako dźwięki,

pojawiły się impulsy prądu elektrycznego.

No i tutaj pojawiają się różnice i podobieństwa między tymi telefonami sprzed 100 lat, 150 już prawie, a tym, co mamy teraz.

Bo kiedyś, żeby porozmawiać przez telefon na dalekie odległości, musieliśmy właśnie przekształcić te drgania akustyczne, czyli dźwięki, w impulsy elektryczne, które transportowane były, możemy tak powiedzieć, po bardzo długich kablach.

Dzisiaj ten dźwięk transmitujemy cyfrowo.

Cyfrowo, czyli chodzi o to, że informacje o naszym głosie, o tym co mówimy, zamieniane są przez nasze urządzenie, przez nasz telefon w cyferki, w ciąg zer i jedynek.

Tak właśnie rozumują urządzenia, komputery, ale też nasze smartfony.

Te informacje są przesyłane falami radiowymi.

Podobieństwem jest to między tymi dwoma połączeniami.

że ten dźwięk nigdy nie biegł ani nie biegnie dzisiaj bezpośrednio do osoby, z którą rozmawiamy.

Zawsze musi ten dźwięk się gdzieś zahaczyć.

Na początku po kablu łączyliśmy się z centralą telefoniczną, czyli z panią telefonistką, która tę naszą rozmowę łączyła z wybranym przez nas numerem.

Dzisiaj rolę pani telefonistki pełnią stacje bazowe.

To są takie stacje, które są rozstawione na jakichś bardzo wysokich punktach, na przykład na wysokich budynkach, na różnych masztach, wysokich kominach, które jakby przechwycają ten nasz sygnał, wzmacniają go i przesyłają go dalej, aż w końcu dotrą do odbiorcy.

Bardzo często mówimy, że jesteśmy poza zasięgiem.

Wtedy właśnie nie mamy tego połączenia telefonicznego, bo w te fale do nas nie docierają.

Możemy się z tym spotkać na przykład w różnych garażach podziemnych, też w różnych zakątkach ziemi, gdzie właśnie ten sygnał jest zakłócany, bo przecież te fale są tutaj wszędzie wokół nas.

Dlatego im wyżej te anteny są ustawione, tym łatwiej nam ten sygnał jest przekazać.

Co ważne, kiedy takie informacje są wysyłane z naszego telefonu, to one nie lecą do satelity.

jak wiele osób sobie wyobraża, ale do lokalnej stacji bazowej, wieży komórkowej.

Potem sygnał przechodzi przez kolejne węzły, centrale, do wieży komórkowej najbliższej osobie, z którą chcemy porozmawiać.

I stamtąd już do telefonu np.

naszej babci czy dziadka, którym chcemy opowiedzieć o wakacyjnej przygodzie.

Ich telefon potrafi odczytać sygnał, przerobić go na dźwięk.

I wtedy słyszą Wasz radosny głos.

Widzicie, jakie to jest skomplikowane i jak wspaniały to jest wynalazek.

Warto zrozumieć, jak ta technologia się zmieniała i w tym celu zajrzyjcie koniecznie do Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu.

Są tam już, słuchajcie, stare pierwsze telefony komórkowe.

Pewnie takie, których używali kiedyś Wasi rodzice i one są już w muzeum.

Tak to się szybko rozwija.

Dzięki Marysiu.

I na koniec.

Pamiętacie, jak w tym odcinku poprosiłam o pomoc sztuczną inteligencję?

Tymek ma mocne pytanie.

Nazywam się Tymek, mam 8 lat.

Mam pytania, czy sztuczna inteligencja zastąpi naukowców?

Na pytanie Tymka odpowiada Jacek Mańko z Akademii Leona Koźmińskiego, badający interakcje, czyli relacje można powiedzieć, między człowiekiem a sztuczną inteligencją.

Tak, to bardzo mądre pytanie, Tymku.

I pytanie to zadaje też sobie wielu poważnych dorosłych na wielu poważnych konferencjach, dyskusjach.

Sztuczna inteligencja to taka dziedzina naukowa, która postawiła sobie za cel jako takie nauczenie komputerów naszych ludzkich zachowań, a szczególnie tych zachowań, które jeżeli robią to ludzie, to świadczą o inteligencji.

Na przykład granie w szachy, czy posługiwanie się językiem, albo tłumaczenia pomiędzy różnymi językami.

A w ostatnich latach, jak pewnie doskonale wiecie, dziedzina ta bardzo się rozwinęła i dziś każdy z dostępem do internetu może ze sztucznej inteligencji korzystać.

I to właśnie powoduje obawy.

Nie tylko o los naukowców, ale na przykład tłumaczy, redaktorów, lektorów.

Ogólnie technologia, rozmaite też maszyny, mogą automatyzować pracę, to znaczy wykonywać ją w sposób taki szybszy, sprawniejszy, z niewielkim, bądź czasem i w ogóle żadnym nadzorem człowieka.

Kiedy taką właśnie pracę przejmują maszyny, to często ludzie, którzy wykonywali dotychczas te prace, mogą stać się przynajmniej w tej roli trochę już mniej potrzebni.

Uważam, że faktycznie młode umysły, takie jak wy, mogą słusznie zadawać pytania, co ta sztuczna inteligencja zrobi chociażby z naukowcami.

Bo pewnie wśród niektórych osób, różnych takich technologicznych wizjonerów czy futurystów, taka wizja robotycznych naukowców może wydawać się kusząca.

Ale w praktyce to tak nie do końca może zadziałać, bo naukowiec to jest taki ktoś, kto też odkrywa, który zadaje pytania, na które nikt inny nie wpadł.

A sztuczna inteligencja bardzo kiepsko sobie radzi z taką odkrywczością czy z ciekawością, a naukowcy mają bardzo silną taką wrodzoną ciekawość, że jest to głębokie filozoficzne, których...

wcześniej nikt sobie nie zadawał, albo wyobrażają sobie rzeczy, to także z tym wszystkim sztuczna inteligencja bardzo, bardzo słabo sobie radzi.

Czy będzie sobie z tym radziła lepiej?

Trudno powiedzieć.

Nie ma co na razie, uważam, tak zakładać.

Jest jeszcze jedna bardzo duża przewaga naukowców – ludzi.

Kiedy rozwijają różne dyscypliny naukowe, robią to będąc, żyjąc fizycznie na ziemi.

Na przykład Archimedes kąpał się i stąd zauważył, że poziom wody w tej wannie się podnosi i tak zauważył, że może tutaj zachodzić pewna zależność, którą później nazwał prawem wyporności.

które to prawo, jak już wiecie, stosują kruki, tylko że nie wiedzą, że to jest jakieś prawo.

I to jest właśnie taki kontekst odkrywania rozmaitych prawidłowości przyrodniczych czy praw nauki i z tym sztuczna inteligencja w tej formie bardzo słabo sobie radzi.

Ale co więcej, to może zachodzić tutaj...

Z drugą strony pewien efekt.

Naukowcy mogą wykorzystywać sztuczną inteligencję, żeby sprawniej chociażby wykonywać swoją pracę, lepiej wykonywać szybciej obliczenia, szukać różnych informacji albo też przewidywać różne zjawiska.

W tym od wielu lat sztuczna inteligencja całkiem nieźle się sprawdza.

Jeżeli chcemy właśnie przewidzieć coś, to na podstawie historycznych danych możemy to zrobić.

Takie jest optymistyczne stanowisko, że sztuczna inteligencja nie tyle będzie kogoś zastępować, co raczej pomagać w pracy.

Jacek Mańko sam jednak podkreśla, że opinie w tej sprawie mogą być inne.

Ja tam myślę, że właśnie ludzkiej kreatywności, ciekawości nic nie zastąpi.

Żadna sztuczna inteligencja nie wymyśliłaby takich pytań jak wy, kochane młode umysły.

I to już wszystko w piątym odcinku LAMU sezonu 2025.

Moc pytań i moc odpowiedzi.

Dziękujemy, że pytacie, że słuchacie, że opowiadacie o odcinkach innym.

LAMU istnieje dzięki wsparciu na patronite.pl-radionaukowe.

Drodzy rodzice, zapraszam, zajrzyjcie, sprawdźcie jak to działa.

A w kolejnym odcinku m.in.

Czy to prawda, że ślimak jest zwierzęciem z największą ilością zębów?

Czy są pory roku w morzu i jak wyglądają?

Czy wiele ryb mają pęk?

Oj, będzie się działo.

Do usłyszenia.

Letnia Akademia Młodych Umysłów.

To my tu zadajemy pytania.

0:00
0:00