Mentionsy

Poranna rozmowa w RMF FM
12.11.2025 07:02

Mastalerek komentuje udział prezydenta w marszu. Uderzył w Kaczyńskiego

"Prezydent Karol Nawrocki zabrał całe polityczne powietrze, więc to jest realny problem dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego, że dziś nie jest odniesieniem ani dla rządu, ani dla mediów. " – ocenił w Porannej rozmowie w RMF FM Marcin Mastalerek, szef gabinetu Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy, udział głowy państwa w tegorocznym Marszu Niepodległości.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 279 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Dobra, moim gościem jest Marcin Mastalerek, były szef Gabinetu Prezydenta Rzeczpospolitej, byłego prezydenta.

Dajmy witam serdecznie.

Dzień dobry, witam serdecznie.

Nie, był Jarosław Kaczyński.

Kiedyś prezes Kaczyński, jak usuwał mnie z listy w 2015 w nagrodę za współprowadzenie kampanii wyborczej prezydenckiej, powiedział mi albo ja, albo pan.

Więc jeżeli Jarosław Kaczyński... Wybór był prosty, rozumiem.

Takiego się nie mogło zmieścić.

No i powiedział, że możemy głosować wśród... Nie głosowaliśmy, więc jak mogłem być na marszu, jak prezes Kaczyński mówił albo ja, albo on.

A zyskał prezes Kaczyński na tym, że poszedł na ten marsz?

Bo tak może było wrażenie od niej, że go niespecjalnie było widać.

To był prezydent Karol Nawrocki, zabrał całe polityczne powietrze, więc to jest realny problem dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego, że dziś nie jest odniesieniem ani dla rządu, ani dla mediów.

Tym odniesieniem jest prezydent Karol Nawrocki i całkowicie niezauważona przeszła...

Przeszła to obecność prezesa Kaczyńskiego na Marszu Niepodległości.

Był w tym zresztą prezes Kaczyński całkowicie niewiarygodny, dlatego że na te marsze przecież nie chodził.

Mało tego, w 2014 roku, kiedy 11 listopada Prawo i Sprawiedliwość pokazywało swojego kandydata prezydenta,

Andrzeja Dudę, to robiło to w Krakowie, dlatego, że konsekwentnie Prawo i Sprawiedliwość unikało Marszu Niepodległości i dziś Jarosław Kaczyński nagle idący w marszu jest po prostu niewiarygodny.

Ale jeśli Karel Nowrocki zabrał całe powietrze, cały tlen polityczny, to wygląda na to, że zabrał go również Konfederacji, bo i polityków Konfederacji.

Gdyby Sławomir Męcen nie zapalił racy...

to o nim też by nie było słychać.

Przede wszystkim mamy ciekawe zjawisko w polityce, bo prezes Kaczyński był przekonany, że wystawiając kandydata, który jest bardzo blisko Konfederacji, poglądami, czy jest do zaakceptowania przez Konfederację w drugiej turze, że po zwycięstwie będzie oczywiste, że notowania Prawa i Sprawiedliwości będą

Wielu myślało, że będą rosły notowania Konfederacji i one ani nie rosną Prawu i Sprawiedliwości, ani Konfederacji.

Za to rosną Koronie Polskiej, Grzegorzowi Braunowi.

Wzyskał po wyborach prezydenckich Grzegorz Braun, Konfederacja Korony Polskiej.

To jest pytanie do socjologów, dlaczego, ale wydaje mi się, że to już jest... A dlaczego, panu zdaniem?

Nie wiem, musiałbym się nad tym bardziej zastanowić, zobaczyć jakieś badania, bo to...

Może mi się tylko coś wydawać.

A jeszcze Donaldowi Tuskowi rośnie.

To też trzeba powiedzieć, że o ile jego koalicjantom nie rośnie, a spada, to koalicji obywatelskiej rośnie.

Ale to Donald Tusk zawdzięcza tylko i wyłącznie sobie i temu, jak potraktował koalicjantów po 15 października, po 13 grudnia.

Ja z sympatii dla...

Władysława Kosiniaka, Kamysza i Szybona Hołowni.

Mówiłem im wtedy po wyborach, że jeżeli będziecie przystawkami Donalda Tuska, to skończycie jak przystawki.

I konsekwentna polityka Donalda Tuska doprowadziła do tego, że po prostu politycznie skonsumował przystawki.

Zawdzięcza to tylko i wyłącznie sobie.

No dobrze, a teraz wróćmy na chwilę jeszcze do tego tlenu politycznego.

Jeśli zyskuje wyłącznie Grzegorz Braun, to może się okazać, że to on będzie rozgrywającym na stanie politycznym i na końcu tym języczkiem uwagi, który spowoduje...

Kto będzie rządził, a kto nie będzie?

Do wyborów jeszcze dwa lata to jest w polityce wieczność.

Nawet pół roku to w polityce i to nie tylko polskiej, ale i amerykańskiej wieczność.

I na dziś się tak wydaje, ale kto dwa lata przed wyborami prezydenckimi, czyli powiedzmy w maju, czerwcu 2023 roku powiedziałby, że prezydentem Rzeczypospolitej będzie prezydent Karol Nawrocki.

Nikt by nie powiedział, bo nikt go nie znał wtedy tak szeroko.

Więc myślę, że obóz rządowy albo pójdzie drogą konsolidacji, tak jak idzie do tej pory, albo pójdzie drogą stworzenia jakiejś nowej partii, która będzie miała udawać partię antyestablishmentową przeciwko mainstreamowi, żeby zgarniała właśnie głosy, które dziś bierze Grzegorz Braun lub Konfederacja.

Ale to stworzy partię na wzór Grzegorza Brauna, wystawi kogoś z gaśnicą, jeszcze jednego, kto będzie miał poglądy silnie antysemickie, silnie prorosyjskie?

Nie, ja myślę, że na Grzegorza Brauna nie głosują wcale ludzie, którzy utożsamiają się z jego wszystkimi poglądami.

Mało tego, były pokazane badania, że są przepływy między partią Radzem a Grzegorzem.

Obaj panowie mają brody, to są młodzi mężczyźni, którzy głosują na brodatych, wysokich, dostojnych mężczyzn.

Ładnie mówiących.

Właśnie, dlatego odpowiedział pan sobie na pytanie, że poglądy w polityce w 2025 nie zawsze odgrywają najważniejszą i kluczową rolę.

Ważne, żeby wyglądać jak Marx i Engels razem wzięci.

Ważne, żeby być przeciwko wszystkiemu, czemu się da i jest pewna grupa wyborców, która tak głosuje i przecież władza, kiedy Donald Tusk ją sprawował, już tworzyła takie partie.

Ja nie wierzę w to, że Palikot sam sobie stworzył tę swoją partyjkę, która nagle okazała się przeciwko wszystkim i udawała, że jest w opozycji.

Nawet jeśli stworzył sobie potem trzecią drogę, to Szymon Hołownia wywinął mu numer, o tak bym powiedział, najłagodniej rzecz ujmując, bo nie dowiózł partii do końca.

Ja myślę, że dla Szymona Hołowni to, co zobaczył w polityce, było gigantycznym szokiem.

To jest bardzo sympatyczny, bardzo inteligentny człowiek i wydaje mi się, że on nie zdawał sobie sprawy, w co wdepnął.

Ale nie wiedział, czym jest polityka?

Miał czterdzieści kilka lat i myślał, że to jest debata subtelna, jak nie wiem, nawet nie wiem w czym, bo nawet w powieściach o polityce wiadomo, jak ona wygląda.

Tak naiwny oczywiście nie jest.

Wiedział, czym jest polityka, ale nie wiedział, jak bardzo.

To jest tylko i wyłącznie moja ocena po kilkunastu spotkaniach.

Dostał się w strefę zgniotu między Jarosławem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem?

Myślę, że miał swoją życiową szansę, jak został marszałkiem Sejmu.

W zaufaniu w CBOS-ie miał prawie takie wyniki, jak dziś ma prezydent Karol Nawrocki.

To do czego stracił?

I mógł wtedy podjąć decyzję, że będzie prowadził politykę jako ja, Szymon Hołownia, a nie będzie przystawką Donalda Tuska.

Stracił, ponieważ robił, realizował program Platformy Obywatelskiej, a nie program Trzeciej Drogi.

To jeszcze pytanie na koniec części radiowej do Pana.

Czy wie Pan, jak Pana przedstawia Jacek Kurski ostatnio?

Szczerze mówiąc, średnio mnie to interesuje, bo jestem dość konsekwentny od 2011 roku, kiedy Jacek Kurski odchodził z Prawa i Sprawiedliwości, rozbijał prawicę.

I napisałem wtedy nawet taki felieton na jednym z portali, krytykując Jacka Kurskiego za to, że obraża prezydenta Lecha Kaczyńskiego, oskarża go o przyjęcie traktatu lizbońskiego.

Porównywałem wtedy Jacka Kurskiego do Palikota w 2015 roku.

Czyli to jest Palikotem naszej sceny politycznej?

Myślę, że jest porównywalny do palikota.

A w końcu jak palikot?

Nikobu tak źle nie życzę, żeby kończył jak palikot.

Natomiast Jacek, nie wiem dlaczego prezes Kaczyński trzyma Jacka Kurskiego.

Nie wiem w ogóle, nie rozumiem tego fenomenu.

Ja jestem konsekwentny w jego ocenie.

Uważam, że on szkodzi Prawu i Sprawiedliwości, szkodzi prawicy.

Zresztą wyborcy prawicowi znalazł się na drugim miejscu w wyborach do Parlamentu Europejskiego, tuż za Adamem Bielanem.

Były tam dwa mandaty, a on zrobił chyba szósty czy siódmy wynik.

To znaczy wyborcy prawicowi, wyborcy Prawa i Sprawiedliwości...

pokazali czerwoną kartkę Jackowi Górskiemu.

I dziś Jarosław Kaczyński, nie wiem, ma jakąś dziwną słabość do Jacka Górskiego.

Ja tego po prostu nie rozumiem.

Wydaje mi się, że to wymyka się w ogóle jakimś racjonalnym, politycznym kalkulacją.

To jest jakaś po prostu dla mnie dziwna sprawa.

No ale to sprawa prezesa Kaczyńskiego.

Ma swoją własną, prywatną partię, bo Prawo i Sprawiedliwość, powtarzam to wielokrotnie i z tego co wiem, to prezes Prawa i Sprawiedliwości jest z tego bardzo zadowolony.

Więc żeby był bardziej zadowolony w 12 listopada rano, powtórzę to po raz kolejny.

Prawo i Sprawiedliwość jest prywatną partią Jarosława Kaczyńskiego.

Założył ją dzięki swojemu braku.

i może sobie robić, co chce.

I to stawiamy kropkę, żegnamy sobie radia RMF FM, ale pozostajemy w radiu RMF24, w naszych mediach społecznościowych, na portalu rmf24.pl, a także na portalu YouTube.

Tam pytania od naszych słuchaczy.

A ja przypomnę naszym gościem jest Marcin Mastalerek, były szef Gabinetu Prezydenta Rzeczypospolitej.

Bardzo proszę, panie ministrze, dwa pytania.

Proszę wylosować od razu dwie koperty, a w nich dwa pytania od naszych słuchaczy.

Bardzo proszę i oddać mi kulę.

Dziękuję.

I pierwsze pytanie od naszych słuchaczy.

Nie wiem jakie, ale zaraz się dowiemy.

Czy nie szkoda, że Andrzej Duda porzucił politykę dla biznesu?

Prezydent Andrzej Duda osiągnął w polityce wszystko, wygrał dwukrotnie wybory prezydenckie i czy będzie zaangażowany w przyszłości w politykę, to tego nie wiemy.

Myślę, że jest wewnątrz i Prawa i Sprawiedliwości i szerzej Zjednoczonej Prawicy wielu polityków, którzy na jakiś rodzaj zaangażowania będą...

będą prezydenta namawiali.

Myślę, że prezydent nie wyobraża sobie, były prezydent, nie wyobraża sobie zaangażowania w takie struktury partyjne, bo nigdy nie był zaangażowany, ale jeżeli przyjdzie kiedyś moment, że mógłby być jakimś patronem, to pewnie by się nad tym zastanawiał.

Sam znam wielu polityków bardzo wysoko w Prawie i Sprawiedliwości, którzy widzieliby prezydenta Andrzeja Dudę właśnie

A dlaczego nie było nigdzie prezydenta widać w czasie 11 listopada?

Jakby zniknął.

Nieobecny.

Ani u Karola Nawrockiego, ani... Dziś jest nowy prezydent.

Jest nim Karol Nawrocki.

I tak jak powiedzieliśmy w pierwszej części radiowej, zabiera całe powietrze.

Andrzeja Widudzie również?

Myślę, że wszystkim po prawej stronie.

Dlatego, że ma dziś jeszcze swój miesiąc miodowy.

Ten miesiąc miodowy się prezydentowi Nawrockiemu nie skończył.

Ma bardzo dobre notowania

W CBOS-ie nawet lepsze niż Szymon Hołownia w tym samym czasie, kiedy był marszałkiem Sejmu.

Oczywiście nieporównywalne do Andrzeja Dudy, bo w tym samym momencie Andrzej Duda w CBOS-ie swojej prezydentury miał 71% zaufania.

Prezydent Karol Nawrocki ma 57%, Hołownia miał 54%.

Ale też nie był w starciu z rządem, bo tak bym powiedział w tym czasie.

Był w starciu z rządem, bo trwała wtedy kampania wyborcza.

Tak, ale już było wiadomo, że szykuje się do przyjęcia władzy Prawo i Sprawiedliwość.

Tak, oczywiście.

Natomiast ja mówię o tym, że zresztą mówiłem to już chyba kilkukrotnie w pana programie, cytując księgę Koheleta, ten mniej znany fragment, nie ten marność nad marnościami, tylko, że wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy.

Tak, jest czas siania i czas zbiorów.

Oczywiście prezydent Nawrocki zbiera czy sieje?

Więc myślę, że dziś i sieje i zbiera.

I sieje i zbiera, natomiast konsekwentnie prowadzi swoją politykę, tak jak prowadził ją w kampanii.

Ma swój miesiąc miodowy i na razie na nim zyskuje.

Zastąpi Jarosława Kaczyńskiego, bo teraz już zastępuje, widzimy, ale w przyszłości.

Przejmie PiS?

Nie mam pojęcia, dlatego nie wydaje mi się, żeby miał dzisiaj takie ambicje.

Jak już tak biblijnie jedziemy, no może ma pan jakieś takie przewidywanie?

Wydaje mi się, że na początku prezydentury, a to jest człowiek bardzo ambitny, jego największą ambicją jest być dobrym prezydentem i powalczyć w kolejnych...

W wyborach najpierw być dobrym prezydentem, a później walczyć o reelekcję.

Nie sądzę, żeby dziś zastanawiał się nad tym, żeby być po trzech miesiącach.

Ale wkoło niego zastanawiają się, czy powstanie frakcja, partia prezydencka, czy nie powstaje.

A dokładnie w mediach.

Myślę, że to na pewno byłoby politycznym błędem.

Prezydent powinien skupiać się na tym, żeby właśnie jednoczyć jak największą grupę osób.

Bo na razie to wygląda na to, że prawicę jednoczy wokół siebie, natomiast nie wygląda na to, żeby miał jakąkolwiek propozycję dla wyborców bardziej liberalnych.

Myślę, że to pokaże kolejna część prezydentury i z tego między innymi będzie rozliczany w kampanii wyborczej.

Natomiast nie jestem strategiem, ma tam swoich strategów i sam podejmuje decyzje.

Natomiast na razie w tym miesiącu miodowym wygląda to wszystko bardzo dobrze.

To drugie pytanie od naszych słuchaczy i zaraz wrócimy do prezydenta i do premiera, bo tu znowuż jest gorąco jak zwykle.

I drugie pytanie.

Czy uważa pan schronienie się na Węgrzech za poważne dla byłego ministra sprawiedliwości Krzysztof?

Z jednej strony to premier Tusk z ministrem Żurkiem przesądzili o losie Zbigniewa Ziobry mówiąc mu, że trafi do aresztu i tak dalej.

Może oni chcieli, żeby on wyjechał na Węgrzech.

Ja mam taką opinię, że generalnie wszystkim się opłacało, żeby został na Węgrzech.

A już na pewno koalicji obywatelskiej.

Na pewno nie, wydaje mi się, że to się nie opłaca politycznie Zbigniewowi Ziobro na dłuższą metę.

A to osobna kwestia, być może Zbigniewowi Ziobrze.

Może ma pan rację, że wszystkim to się opłaca, ale wydaje mi się, że człowiek, który budował swoją karierę na...

na pokazywaniu, że jest twardym politykiem, że może na tym stracić.

Tym bardziej, że nikt nie będzie żałował Zbigniewa Ziobry z tego powodu.

Ludzie nie żałują polityków.

Nie żałują polityków.

Jego partii już nie ma.

Została wchłonięta przez Prawo i Sprawiedliwość i rozpłynęła się w niej.

To są już zupełnie nowe konstelacje.

Stracił swoje miejsce w polityce z powodu choroby.

no to po co miałby tracić wolność?

To znaczy, dlaczego miałby iść do aresztu, skoro może być na wolności?

To jest pytanie do Zbigniewa Ziobro i on, jak rozumiem, sobie na nie odpowiedział.

Ja uważam, patrząc na to w dłuższej perspektywie, że jeżeli ma pan rację i wszystkim się to opłaca, to politycznie nie opłaci się to ministrowi Ziobro.

PiSowi się opłaca, bo że koalicji się opłaca, to moim zdaniem wynika z tego, że trzymanie w więzieniu, w areszcie człowieka chorego

spłudziłoby raczej współczucie dla niego niż wściekłość.

W szerszym elektoracie, nie mówię o twardym elektoracie Koalicji Obywatelskiej, ale czy PiSowi się to opłaca?

Myślę, że PiS liczy na to, że za dwa tygodnie sprawa ucichnie, jeszcze trochę będzie, więc wydaje mi się, że liczą na to, z moich rozmów z kolegami, liczą na to, że im się to opłaci.

Pomysł z referendum Karola Nawrockiego, prezydenta Karola Nawrockiego, z referendum konstytucyjnym w przyszłym roku to jest dobry pomysł?

Dobrym pomysłem był pomysł prezydenta Andrzeja Dudy na referendum konstytucyjne na stulecie niepodległości.

To Andrzej Duda wtedy zdiagnozował problem, że trzeba rozwiązać, czy Polacy chcą systemu prezydenckiego, czy parlamentarnego i zadać inne pytania.

Wtedy nie zgodził się na to prezes Kaczyński, a sam chciał robić w 2023 roku i zrobił referendum przy okazji wyborów parlamentarnych i był tutaj całkowicie niewierzący.

Pytanie, czy teraz

Jeżeli dobry to był pomysł Andrzeja Dudy, to ten też jest dobry.

Ja sam mówiłem o tym przez te lata, od 2018 roku, wielokrotnie, że powinno się odbyć takie referendum.

Tylko wie pan, komu to się nie opłaca?

No partiom wszystkim, no bo partiom nigdy się nie opłaca, żeby to ludzie zdecydowali.

I rację miał prezydent Andrzej Duda, wtedy w 2018, rację ma dzisiaj Karol Nawrocki, tylko tego nie będzie.

Bo partie chcą decydować, a nie chcą, żeby decydowali ludzie.

A może nie będzie tego dlatego, o czym mówi wyniki w sondażu Opinia24 dla RMF FM, z których wynika, że jak zapytano Polaków, czego by chcieli?

Systemu bardziej prezydenckiego, z większą władzą prezydenta, takiego jak jest, albo systemu z większą władzą premiera, to wie pan, jakie są wyniki?

30% chce, żeby była większa władza prezydenta, 30% chce, żeby było tak, jak jest, a 18% chce większej władzy dla premiera.

Co z tego wynika?

że nie będzie żadnej nowej konstytucji.

Nie tylko dlatego, że partie nie chcą, tylko dlatego, że my się nie dogadamy.

Znaczy przede wszystkim nowa konstytucja powinna być dlatego, że ten system jest chory i od tego 97 roku po prostu źle działa.

Ale wierzy pan, że jesteśmy w stanie uchwalić tą konstytucję?

Tamta była uchwalana masę czasu, a to był inny czas w polskiej polityce.

O tak bym powiedział, radykalnie inny.

To znaczy były spore, ale nie tak ostre.

I Donald Tusk jest w polityce, i Jarosław Kaczyński.

Żadnej nowej konstytucji nie będzie, to jest oczywiste.

Natomiast ta konstytucja jest po prostu złą konstytucją.

To konstytucja, która daje część władzy wykonawczej prezydentowi, część rządowi i daje i rządowi, i prezydentowi aliby na... A pan jaki system wolał?

Prezydencki czy kanclerski?

Ja bym wolał taki, jak wybiorą ludzie.

Mam oczywiście swoje... Pytam się o pana.

W tej chwili nie jest pan już urzędnikiem ani ministrem u prezydenta, więc może pan powiedzieć, jaki pan by wolał.

Ja uważam, że ludzie powinni wybierać i wskazywać tak, jak wybierają prezydenta miasta, burmistrza i wójta.

Powinni wskazać szefa rządu, prezydenta.

Czyli prezydent powinien być szefem rządu.

Uważam, że prezydent powinien być szefem rządu.

Ale jeżeli ludzie zdecydowaliby, że wolą, bo partie zrobiły kampanię wyborczą i przekonały...

że system parlamentarno-gabinetowy jest lepszy i prezydent powinien być wybierany przez Sejm lub Zgromadzenie Narodowe, to też bym to przyjął i uznawałbym to, że jest to dużo lepsze niż ten dziwny, hybrydowy system, który jest teraz.

Bo wie pan, co ten system daje dzisiaj?

Alibi.

Alibi.

Rząd będzie mówił tak, no ja nie mogę wprowadzić tego, co byśmy chcieli, dlatego, że jest prezydent.

30% mogę, bo 30% dostaliśmy, to powiedział premier Donald Trump.

A prezydent może mówić, no ja bym zrobił, ale musi być zmieniony rząd.

No jak będzie rząd, który będzie ze mną współpracował, to zrobię to.

A jak już będzie ten rząd, no to ten rząd nie będzie i tak współpracował.

Tak, ale we Francji mamy system prezydencki i też prezydent wiele nie może, bo mu parlament nie pozwala w tej chwili.

Ale tam jest niesłychanie skomplikowany i dziwny system.

I niestety wydaje mi się, że tacy ludzie...

że ludzie z Unii Wolności, którzy byli zafascynowani Francją, a mieli swój wpływ na powstawanie tej konstytucji, no trochę jednak stamtąd zaczerpnęli.

Wydaje mi się, że to jest w ogóle, ta konstytucja nasza jest takim zlepkiem.

Tu postkomuniści coś wrzucili, tutaj zmienili, bo był Wałęsa prezydentem, miało być trochę inaczej, przyszedł Kwaśniewski, to lekko zmienili to.

Konstytucja powinna być robiona tak, jakby co będzie dobre dla Polski, jak będziemy mogli w trudnych czasach zarządzać.

Spieramy się o to, co jest dobre dla Polski.

Cały czas się spieramy o to.

Ktoś powinien brać odpowiedzialność.

Dziś każdy może mówić, że ma swoje alibi i nie będzie brał pełnej odpowiedzialności.

Jeszcze pytanie, czy spór polityczny między premierem a prezydentem, między dwiema stronami wchodzi teraz już na bezpieczeństwo?

Spór o oficerów, o nominacje oficerskie to jest zły sygnał dla Polski?

Ja uważam, że oczywiście źle się stało.

Nie mam wiedzy, dlaczego tak się stało, ale do tej pory udawało się, żeby to po prostu wszystko było wypracowywane i mam nadzieję, że to jak najszybciej będzie gdzieś tam rozstrzygnięte.

Nie chciałbym dolewać oliwy do ognia i wypowiadać się w tej sprawie.

Uważam, że ta sprawa powinna być po prostu jak najszybciej rozwiązana.

Ale kto nią gra bardziej?

Bo nawet niektórzy z komentatorów trochę bardziej liberalni mówią, nie było konieczności, żeby prezydent podpisywał te nominacje oficerskie na 11 listopada, bo pierwsze stopnie oficerskie są w Polsce przyznawane w różnych etapach.

Rzeczywiście te wyższe stopnie to jest 3 maja i 11 listopada, ale pierwsze stopnie mogą być załatwione dwa tygodnie później.

Premier Donald Tusk trzy lata po wyborach prezydenckich powiedział, że w jego sercu prezydentem jest Rafał Trzaskowski.

Wydaje mi się, że po tych wyborach prezydenckich w 2025 roku dalej w sercu premiera Tuska prezydentem nie jest tym razem Karol Nawrocki.

Wydaje mi się, że po prostu Donald Tusk nie jest w stanie pogodzić się z tym, że prezydentem Rzeczypospolitej został

no jego żomek z miasta i mamy prezydenta Karola Nowackiego.

No właśnie, więc i wydaje mi się, że wszystkie te złe rzeczy wynikają z tego, że po pierwsze w sercu premiera Tuska

Prezydentem Karol Nawrocki nie jest, a po drugie, że Donaldowi Tuskowi do wyborów parlamentarnych opłaca się tak naprawdę ten konflikt z prezydentem.

Ale Jarosławowi Łukaczyńskiemu też się opłaca.

Bo prezydent Karol Nawrocki nie musi nic.

Ma przed sobą prawie pięć lat, nie ma żadnej perspektywy takiej, że za chwilę ma wybory, a Donald Tusk ma ją za dwa lata.

I to Donald Tusk każdego dnia musi wstawać rano i kombinować, co mu się bardziej politycznie opłaca.

Czyli walka z Karolem Nawrockim mu się opłaca?

Z prezydentem, który ma tyle poparcia?

Tak, dlatego, że to konsoliduje i za chwilę będzie straszył.

Premier Tusk powiedział to zresztą już wprost.

wywiadzie dla Gazety Wyborczej.

Ja się polityką nie interesuję, ale czasem coś do mnie trafi, a ważne wywiady premiera... Nie interesuje się pan polityką?

No nie, no nie.

I premier Tusk de facto pokazał tam wśród wielu rzeczy, które mówił, powiedział jedną bardzo istotną rzecz.

Jak będzie, jak wyobraża sobie oś kampanii wyborczej w 2027 lub wcześniej?

Że będzie to straszenie, będzie to konsolidowanie obozu

tego dla żartu nazywanego demokratycznym, konsolidowanie i straszenie, że pod patronatem Karola Nawrockiego, prezydenta Karola Nawrockiego, będzie koalicja Brauna, Kaczyńskiego i Mencena i ona jest groźna dla Polski.

Tak wyobraża sobie kampanię wyborczą Donald Tusk i zaczął już... Jarosław Kaczyński robi wszystko, żeby pokazać, że nie będzie żadnej koalicji z Mencenem.

A Donald Tusk robi wszystko, żeby pokazać, że naturalnym koalicjantem

Dla Jarosława Kaczyńskiego pod patronatem prezydenta Nawrockiego jest Grzegorz Braun i będzie przypisywał poglądy Grzegorza Brauna, które głosił, prawu i sprawiedliwości.

Ale Jarosław Kaczyński sam to robi.

Mówi o kondominium rosyjsko-niemieckim.

Wprawdzie nie dodał

pod zarządem powierniczym żydowskim, ale pierwszą część już umieścił w swojej wypowiedzi Brauna.

Prezes Kaczyński nie jest antysemii nigdy nim nie był.

I nigdy nim nie był.

Natomiast tak widzę kampanię Platformy Obywatelskiej, zresztą Donald Tusk między wierszami po prostu powiedział to w wywiadzie.

Czy ona będzie skuteczna?

W 2011 była, bo taką mniej więcej kampanię tylko wtedy to kibice

i odgrywali tę rolę i już prowadził.

To ostatnie pytanie o kibiców i o piłkarzy, skoro się pewnie interesuje polityku, to może to pan załatwił Robertowi Lewandowskiemu wyjazd do Stanów Zjednoczonych i zapalenie biało-czerwonych świateł w Empire State Building?

Nie, dowiedziałem się o tym z mediów, więc chciałbym, ale nie.

Chciałbym móc powiedzieć tak, ale niestety nie.

Niestety nie.

A wynik meczu Polska-Holandia?

Jak zawsze jestem wielkim optymistą 0-0.

Marcin Mastanarek, wielki optymista, były szef gabinetu prezydenta RP.

Patrzę z optymizmem w przyszłość.

Dziękuję.

0:00
0:00