Mentionsy
Rekonstrukcja rządu, dekonstrukcja koalicji | Nasłuch
W dzisiejszym odcinku Joanna Sawicka i Andrzej Bobiński dyskutują o odroczonej rekonstrukcji rządu, o kolejnych rundach rozmów oraz o oczekiwaniach i żądaniach partii koalicyjnych. Zastanawiają się, jak rekonstrukcja będzie wyglądać od strony strukturalnej, czyli które ministerstwa znikną i personalnej, czyli którzy ministrowie stracą posady. I czy całe przedsięwzięci poprawi notowania rządu Donalda Tuska. Zapraszamy!
Szukaj w treści odcinka
Więc wydarzenie było planowane, ale jest też rządowi Tuskowi potrzebne.
Rozumiem, że Donald Tusk będzie chciał też pokazać, jakie są cele
A premier Tusk dał im w sumie chyba zaskakująco dużo pola.
Trzeci cel, który myślę, że Donald Tusk chciał zrealizować tą rekonstrukcją, to było ukrócenie władzy koalicjantów.
No i w tym momencie Donald Tusk mówi, słuchajcie, no spójrzmy jaka jest teraz sytuacja.
Więc to jest ta korekta, w którą Tusk wierzy i uważa, że jest potrzebna i uważa, że jest...
Jeżeli cofniemy się do 23 roku, to Donald Tusk mówił rozliczymy, uporządkujemy, pojednamy.
Nie wydaje mi się, żeby celem Donalda Tuska w najbliższym czasie było pojednanie.
I widzą też zagrożenia w tym myśleniu Donalda Tuska, bo tak naprawdę jeszcze bym dorzucił, strasznie dużo tych makroceli mi wjechało, ale czwarty makrocel, czyli moim zdaniem już przygotowanie się pod wybory i to o czym ty mówisz, to znaczy to ukrócenie władzy koalicjantów, moim zdaniem docelowo też służy temu, żeby doprowadzić do jakiejś formy jednej listy,
w wyborach parlamentarnych, to znaczy wciągnięcie dużej części PSL-u i prawdopodobnie dużej części Polski 2050, może części lewicy na jedną listę, na czele której stanie Donald Tusk albo osoba przez niego wskazana.
Więc myślę, że to też jest trochę ta rekonstrukcja w tyle głowy koalicjantów i w tyle głowy Tuska służy trochę temu, żeby ustawić rząd już pod wybory i też ustawić tę scenę partyjną pod stworzenie jednej listy.
Jeden, w którym cele koalicjantów i Tuska się spotykają i to jest to usprawnienie i doprowadzenie do tego, żeby ten rząd zaczął dowozić, bo jeżeli oni nie zaczną dowozić, to straci na pewno Donald Tusk, ale stracą po prostu wszyscy i to już będzie oczywiste, że będą musieli się pożegnać z władzą, ale zostaną też zapamiętani jako ci, którzy nie byli w stanie wprowadzać proponowanych przez siebie obietnic czy ustaw.
Ale patrząc z drugiej strony, to cele koalicjantów z celami Tuska się znacząco rozchodzą, bo oni walczą o swoje przetrwanie, walczą o swój elektorat, walczą o swoją tożsamość, żeby być właśnie osobnymi bytami, osobnymi partiami.
Znaczy, z perspektywy Donalda Tuska nadrzędna jest rzeczywiście praca rządu i to, żeby ten rząd dowoził i to, żeby ten rząd...
Ale zasadniczo temu służą, żeby pokazać, że Szymon Hołownia nie jest Donaldem Tuskiem, że jego posłowie nie są posłami koalicji obywatelskiej, że jego wyborcy mają inną wrażliwość i inne spojrzenie.
Z jednej strony wygląda jak szaleństwo, kłótliwość i szukanie sfery i jakichś problemów, ale z drugiej strony oczywistym dla mnie jest, że te partie i ci liderzy i ci politycy starają się odróżnić, starają się pokazać, że oni też mają coś do zaoferowania i to jest coś trochę, albo nawet może bardzo innego od tego, co ma do zaoferowania swoim wyborcom Donald Tusk.
No niekoniecznie dobrze dogadująca się z Donaldem Tuskiem, ale myślę, że jej skuteczność była tym najjaśniejszym punktem, jeżeli chodzi o obecność Polski 2050 w rządzie.
Opowiedzieliśmy sobie o tych celach, opowiedzieliśmy sobie dlaczego Donald Tusk chce tej rekonstrukcji i jak zamierza ją przeprowadzić, opowiedzieliśmy sobie jakie są czerwone linie koalicjantów i dlaczego oni niekoniecznie się zgadzają na wszystkie pomysły i kierunki, które wyznacza Donald Tusk.
Natomiast to, co wiemy chyba z dosyć dużą dozą pewności, to, że to byłby rzeczywiście resort, na czele którego stanąłby Domański, który możliwe, że zostanie wicepremierem, choć tego też nie wiemy na 100%, i on by zarządzał de facto polityką rozwojową i gospodarczą rządu, wyznaczyłby te kierunki i trochę miałby być takim przyboczym Donalda Tuska, który właśnie jest elementem tego przestawiania, myślenia o tym, po co jest ten rząd i czemu on ma służyć i jak on ma zmienić nasze życie.
Donald Tusk lubi dokonać jakiejś zmiany, jakiejś roszady, wprowadzić jakiegoś nowego polityka, jakiegoś polityka utrącić.
Zgadzam się z tym, że Donald Tusk będzie chciał zrobić jakąś niespodziankę, zwłaszcza patrząc na to, jak dużo jest przecieków z tych rozmów.
To znaczy, czy patrząc na to, w jakim stanie w tym momencie jest koalicja, Platforma Obywatelska, premier Donald Tusk, czy te zmiany, czy ten reset rzeczywiście może doprowadzić do tego,
Zgadzam się, myślałam sobie, że być może takim krokiem właśnie na rok przed wyborami mogłoby być stworzenie rządu mniejszościowego, wyrzucenie tych koalicjantów, którzy nie chcą współpracować, stworzenie jakiegoś atrakcyjnego rządu już zbudowanego z ludzi popularnych, ale też wskazanych przez Donalda Tuska, który proponowałby rozwiązania, które koalicjanci obecni pewnie i tak musieliby popierać, ale już...
Ostatnie odcinki
-
Katowice pracują nad strefą | Miasta bez smogu
03.02.2026 14:25
-
W połowie drogi | Impuls
02.02.2026 13:25
-
NATO na zakręcie | Z dystansu
30.01.2026 16:41
-
Kopernikański przewrót w kosmosie | Wartość dodana
29.01.2026 14:09
-
PiS szuka premiera, kto tworzy front Brauna | N...
28.01.2026 15:17
-
Jak silna jest Hennig-Kloska? | Energia do zmiany
27.01.2026 13:34
-
Czy Europa uwierzyła w siebie? | Z dystansu
23.01.2026 14:46
-
Davos, gospodarka i przyszłość technologii | Wa...
22.01.2026 14:06
-
Aaaa krzesło oddam | Nasłuch
21.01.2026 14:48
-
Roszady w PGE | Energia do zmiany
20.01.2026 13:03