Mentionsy

Polityka Insight Podcast
20.08.2025 15:04

Kto odpowiada za nieobecność Polski w Waszyngtonie? | Nasłuch

W specjalnym, wakacyjnym odcinku zastanawiamy się, dlaczego żaden przedstawiciel Polski nie wybrał się na rozmowy o przyszłości Ukrainy, co z owego zaniechania wynika i cóż ono mówi o pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Winnych poszukują (w kolejności alfabetycznej): Andrzej Bobiński, Tomasz Sawczuk, Wojciech Szacki i Marek Świerczyński.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 28 wyników dla "Trump"

Panowie, zacznijmy proszę od spekulacji, dlaczego nas nie było w Waszyngtonie, jak do tego doszło, że nie było polskiej delegacji na rozmowach Donalda Trumpa z Wołodymirem Złańskim i siedmioma przywódcami europejskimi.

to wówczas prezydent Polski będzie miał okazję porozmawiać z Donaldem Trumpem już na żywo.

To prezydent odpowiada za relacje z Donaldem Trumpem i Stanami Zjednoczonymi, że on wziął na siebie to zadanie, w związku z czym to on powinien zadbać o to, żeby być w Waszyngtonie i Sikorski dodaje, że to prezydent USA decyduje o tym, kto przekroczy próg Białego Domu.

I teraz jest nie do końca jasne, kto był stroną zapraszającą, bo niektórzy mówią, że Zeleński, a niektórzy mówią, że Donald Trump, no ale można przypuszczać, że nikt, kogo Donald Trump by nie chciał w Białym Domu, to by się tam nie znalazł, więc może też jest to taka wersja mieszana i stąd to nieporozumienie jest wygodne dla zarówno Kancelarii Prezydenta, jak i Kancelarii Premiera.

Prawdopodobnie oryginalne zaproszenie otrzymał Karol Nawrocki, dlatego że spotkanie miało być w analogicznym składzie jak w środę, przed spotkaniem Trumpa z Putinem na Alasce i tam reprezentował na spotkaniu z Trumpem Polskę Karol Nawrocki i prawdopodobnie Nawrocki nie chciał pojechać na to spotkanie.

Albo jest tak, że nie byłby tam mile widziany przez Donalda Trumpa i w związku z tym się nie pchał, albo może być tak, że również miał jakieś powody, dla których nie chciał pojechać.

Ja podbiję to, co mówiliście o tej toksyczności tematu, bo to jest toksyczność wszechstronna, bo z jednej strony mamy Donalda Trumpa, który jest postrzegany przez znaczną część opinii publicznej w Polsce jako człowiek niepewny, któremu nie warto i nie wolno wręcz ufać.

To się zaczęło moim zdaniem w trakcie kampanii prezydenckiej, a będzie trwało niestety prawdopodobnie do co najmniej 27 roku, ponieważ w obliczu tych trudności, o których mówiłeś, tak jak stosunek do Ukrainy, stosunek do Donalda Trumpa, stosunek też do Unii Europejskiej.

bo zamiast tego będzie miał jeden na jeden spotkanie z Trumpem, że to będzie wyglądało dużo lepiej, bo tam oni wszyscy pojechali jako petenci, którym Trump dyktuje, co należy robić i te wszystkie zdjęcia dlatego były podawane dalej, gdzie wszyscy ci liderzy siedzą wokół biurka, za którym siedzi Trump i on wygląda jakby im właśnie, jako taki szef dyktował, co tam się ma dziać, więc że Nawrocki będzie miał spotkanie jeden na jeden.

I wtedy Nawrocki, no na przykład mógł się znowu Trump pokłócić z Załańskim, mogło dojść do jakiegoś rodzaju innych napięć i wtedy Nawrocki mógł nie chcieć być częścią takiego problemu.

ponieważ względem Donalda Trumpa Karol Nawrocki jest i będzie petentem, jest przedmiotem, a nie podmiotem w relacji z Donaldem Trumpem i jest zależny od tego, co Donald Trump zdecyduje, wskaże, powie.

W związku z czym Nawrocki jadąc tam musiałby patrzeć na Trumpa i robić to, co Trump chce, a Donald Tusk by jechał jako junior partner swoich senior partnerów z Unii Europejskiej.

A do tego dochodzi jeszcze coś, o czym nie rozmawialiśmy dotąd, czyli daleko posunięta niechęć Donalda Trumpa do Donalda Tuska i fatalne relacje osobiste między nimi.

Chociaż kto wie, jak to jest między Donaldem Trumpem a Karolem Nawrockim.

który wskazał, że może być tak, że wypowiedzi i retoryka Karola Nawrockiego nie spodobały się Donaldowi Trumpowi.

Akurat w momencie, kiedy Donaldowi Trumpowi zależy na budowaniu z Rosją pokoju, a przynajmniej porozumienia, na pewno zależy mu na odbudowie relacji dwustronnych, no a przecież widzimy tę przyspieszoną dynamikę dochodzenia do jakichś rozwiązań dla Rosji.

No i Czaputowicz uważa, że pomiędzy tą pierwszą telekonferencją, w której uczestniczył Nawrocki, ściągnięty tam przez otoczenie Trumpa, a momentem kolejnych spotkań już tych dużo ważniejszych, zaszła pewna zmiana po stronie Białego Domu, która kazała odsunąć, żeby nie powiedzieć zmarginalizować Nawrockiego jako instytut.

Bo ja oczywiście mogę zrozumieć, że gospodarzem był Donald Trump.

Grube kilkadziesiąt godzin, w których zdaje się, że żyliśmy w przekonaniu, że jednak poprzez wtedy, jak nam się zdawało, dobre kontakty Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem będziemy uczestniczyć w dalszym ciągu tych...

A jednocześnie załamywaliśmy ręce w sferze debaty publicznej nad tym, jak Donald Trump zachował się wobec Władimira Putina.

I ten głos wtedy byłby słyszany, ponieważ to był moment, w którym wszyscy się zastanawiali, czy Donald Trump przeszedł na stronę Władimira Putina, a po tych 72 godzinach wszyscy nieco odetchnęli z ulgą, że jednak nie, że Donald Trump trzyma z Europą i Ukrainą.

I mam również wrażenie, w każdym razie nikt nie przedstawił wyjaśnienia, dlaczego miałoby to być niemożliwe, bo wyjaśnienia na przykład ze strony MSZ-u są takie, że Kancelaria Prezydenta ma uprzywilejowane stosunki z administracją Donalda Trumpa, no ale to nam mówi tylko tyle, że gdyby Nawrocki chciał, to mógłby pojechać, ale to nie mówi nam tyle, że Tusk nie mógłby pojechać, gdyby chciał, więc to jest, mam wrażenie, również taka próba.

Bo pół roku temu mniej więcej, jak Donald Trump doszedł do władzy, zaczęła się w Europie kształtować nowa polityka wobec Ukrainy, która przyjęła tę formułę koalicji chętnych, gdzie inicjatywę przejęli prezydent Francji Macron i premier Wielkiej Brytanii Sztarmer.

jak to wszystko się rozwinie, to i tak koniec końców oni do nas przyjdą, bo będą musieli korzystać z J-Town, z Jasionki i z Rzeszowa i tak i tak my będziemy włączeni na jakimś etapie w te rozmowy, nie będąc przy tym stole na samym początku, nie musimy ponosić tych kosztów, nie musimy deklarować wojsk, nie musimy zostać zmuszeni przez Donalda Trumpa, żeby się bardziej zaangażować.

Naszym zadaniem w takim razie jest mieć jak najlepsze relacje z Donaldem Trumpem.

Już w ogóle nas nie interesuje Ukraina i w tym sensie przestaje być problemem to, że Trump nie jest proukraiński.

Nas interesuje tylko to, żeby się trzymać blisko z Trumpem, bo ewentualność jakiegoś konfliktu z Rosją powoduje, że wtedy jest potrzebne wsparcie Stanów Zjednoczonych, bo tej zachodniej Europie to i tak nie ufamy.

Tylko to się może źle skończyć w tym momencie, kiedy Donald Trump wykona kolejny zakręt.