Mentionsy

Podcast Wojenne Historie
11.08.2025 05:00

Tajemnica twardego frontu

Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie 

🔶PATRONITE.PL🔶

https://patronite.pl/Podcastwojennehistorie

Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie 🔷BUYCOFFEE.TO🔷

https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 139 wyników dla "AK"

Co odróżniało tak naprawdę tych powstańców w takim razie ze zgrupowania Chrobry 2?

Rozkaz taki, że w przypadku natarcia piechoty wycofujemy się na poddasze i walczymy do ostatniego naboju.

Niestety siły nasze są bardzo słabe i brak KM-ów.

Brak amunicji.

Znowu możliwość ataku piechoty na nasz punkt.

Idziemy alejami, przeskakujemy Lindleya i z Alei Jerozolimskich nr 93 podwórzami do Nowogrodzkiej.

Prowadzący sprawdza w administracji, że w szpitalu są żandarmi, a broń jakoby wydana innej już naszej grupie.

Powstanie warszawskie to niezwykle złożone, ważkie zagadnienie historyczne, które jednak można zapamiętać na różny sposób.

Nie ma tak naprawdę jednej opowieści o Powstaniu Warszawskim.

Zupełnie inne doświadczenia, także doświadczenia bojowe.

Będzie pisał, że to był jedyny tak naprawdę odcinek frontu w Warszawie, który nigdy nie został przełamany przez Niemców.

Mówiło się o żelaznym froncie, mówiło się o twardym froncie, ze względu na nazwy ulic, twarda, żelazna, ale też ze względu na fakt, że przez, jak zauważyłeś słusznie Kamilu, 63 dni, a nawet dłużej, bo doliczmy jeszcze czas kapitulacji, składania broni, to był odcinek, który powstańcze oddziały utrzymywały.

co potem po wojnie było źródłem wielu legend, mitów i nieporozumień takich właśnie jak te słowa generała Bora Komorowskiego.

Tkwi przede wszystkim w tym, że pomijając epizody, Niemcy nigdy po prostu nie zaatakowali tego odcinka.

Że Niemcy popełnili błąd, że pozostawili w Warszawie taką niesamowitą, dziwną enklawę.

O tyle niesamowitą, że w odróżnieniu od Żoliborza czy Mokotowa, które przecież też tygodniami koniec końców nie były specjalnie mocno atakowane, ale koniec końców tam przyszła śmierć, zniszczenie i pożoga niemieckiego szturmu na Żoliborz, na Mokotów.

I to, jak nietypowym miejscem był Twardy Front, widać po dzień dzisiejszy, kiedy albo się żyje w Warszawie, albo się do Warszawy przyjedzie.

Tak naprawdę to była najważniejsza arteria komunikacyjna całego miasta, bo drogowa i kolejowa obok dużej, szerokiej alei przebiegały tory kolei średnicowej.

Jednocześnie w okolicy takich ulic jak Żelazna, jak Twarda, umowne wówczas śródmieście przechodziło w obszar Woli, a bardziej na południe obszar Ochoty.

Wzdłuż ulicy Towarowej rosną jak grzyby po deszczu kolejne drapacze chmur, kolejne szklane wieżowce, biura, apartamentowce.

Miasto ma tu charakter niesamowicie eklektyczny, gdzie wciąż zachowana struktura kamienic przedwojennych zaczyna coraz bardziej mieszać się z zabudową niezwykle nowoczesną i niezwykle reprezentatywną.

Prawdziwy miszmasz na północ od Alei Jerozolimskich, obok Towarowej, obok Żelaznej, obok Chmielnej, Twardej, Siennej, to jest taka część miasta...

gdzie mamy i mnóstwo pamiątek o Powstaniu Warszawskim, także w rozumieniu architektonicznym, jak i całą masę zupełnie nowej, czasami niezwykle efektownej architektury, która symbolizuje zmiany, jaka dokonała się w Polsce przez te 80 lat.

Ale nadal mamy tam takie obiekty jak potężny dom kolejowy, to nazwa przedwojenna, wielki gmach kolejowy obok Alei Jerozolimskich i linii kolejowej przy ulicy Żelaznej.

Inne obiekty, jak dworzec pocztowy, one już nie przetrwały.

Niemniej, jak powiedziałem, rzadko kiedy we współczesnej Warszawie mamy tyle namacalnych dowodów przeszłości, tyle punktów odniesienia.

Ale czy ten obszar Warszawy miał w ogóle jakieś znaczenie strategiczne w kontekście prowadzonych działań w czasie powstania?

Czy to był raczej taki rejon peryferyjny o niewielkim znaczeniu dla przebiegu walk o miasto?

że tak ważne miejsce zostało koniec końców przez Niemców zlekceważone.

Zlekceważyli je także dlatego, że uznali nasz początkowy, niezwykle odważny opór za zapowiedź niezwykle ciężkich walk w przyszłości i nietypowali tego, tak ważnego także dla nich rejonu, jako punktu ciężkości własnych natarć.

Ale w ogóle jak udało nam się zająć ten rejon?

Jak wyglądały te pierwsze chwile powstania na tym obszarze?

Oni są w stanie odeprzeć nasze ataki, które są chaotyczne i przypadkowe.

Także tutaj powstanie się nie udaje, ale jednocześnie Niemcy nie podejmują żadnych wyraźnych przeciwdziałań przeciwko nam.

Na rogu dwóch bardzo ważnych ulic, Alei Jerozolimskich i Ulicy Żelaznej, znajduje się Plac Starynkiewicza, gdzie znajduje się cały szereg ważnych urzędów, takich jak Urząd Skarbowy, jak Dom Turystyczny, czy jak Dyrekcja Wodociągów.

Atakujemy np.

Ale czy od początku ten obszar staje się takim właśnie twardym ośrodkiem naszej powstańczej obrony?

Innymi słowy, no jak dobrze zorganizowani byli tam powstańcy?

które jednak tak z perspektywy dowództwa powstańczego, jak i dowództwa niemieckiego, z jakiegoś magicznego powodu jest jakby niewidoczne.

to stopniowo także od niego, tworzone zupełnie z przypadku miejscowej jednostki, zaczyna się nazywać zgrupowaniem chrobry.

Aleje jerozolimskie są właśnie takim rodzajem przegrody, która dzieli Śródmieście na północne i na południowe.

No i ten twardy front także przeszedł do historii dosyć nietypowo, dlatego że wyodrębniono tam, czy raczej podkreślano pewną eklektyczność, pewną odmienność walczących tam kombatantów.

To znaczy tam obok AK walczą jednostki NSZ.

NSZ-AK, a nawet widzimy tam członków organizacji konspiracyjnej Miecz i Pług.

No bo przecież dowódcą zgrupowania Chrobry 2 był major Leon Nowakowski-Lik.

Twórca i dowódca pułku NSZ-AK, Narodowe Siły Zbrojne Armia Krajowa, tej części NSZ-u, która podporządkowała się Londynowi i Armii Krajowej.

No bo i rzeczywiście duża część dowódców zgrupowania także na poziomie batalionowym była członkami NSZ-AK.

Więc mówiono potem, że NSZ w odróżnieniu od innych organizacji jakoby potrafiło utrzymać swoje stanowiska, chociaż po prawdzie, kiedy zobaczymy dokładnie na strukturę zgrupowania Chrobry 2, to to jest w pozytywnym tego słowa znaczeniu istny groch z kapustą.

Tam są kompanie AK-owskie, kompanie nezetowskie, plutony takie, inne.

Zgrupowanie Chrobry II podlegało komendantowi IV rejonu I obwodu Śródmieście i stąd często dzisiaj postrzegamy opór tych żołnierzy, ich walkę właśnie jako część walki o Śródmieście, bo i taktycznie, i operacyjnie tak było w istocie.

I rzeczą bardzo niezwykłą jak na Powstanie Warszawskie jest to, że my doskonale możemy prześledzić historię zgrupowania Chrobry 2, a zwłaszcza walkę 1.

Mamy ich nazwiska, ich pseudonimy, ich odznaczenia, w co byli uzbrojeni, kiedy ginęli i gdzie, w jakich warunkach umierali bądź żyli, kogo stawiano przed sądem polowym, a kogo odznaczano, kogo ganiono za nadużywanie alkoholu, a kto wyróżnił się w walce, jaki żołnierz z jaką łączniczką oddalili się i nigdy nie wrócili, albo ilu ochotników zasiliło daną kompanię.

I dzisiaj możemy bardzo dokładnie, dzień po dniu, godzina po godzinie obserwować, jak walczyło zgrupowanie Chrobry 2.

Dlaczego oni mieli możliwość zachowania całej swojej dokumentacji, którą przecież na bieżąco wytwarzała kancelaria, pracowała służba logistyczna, Armia Krajowa, czy wszystkie zrzeszone z nią inne organizacje we wspólnej walce, w tym NSZAK?

To było wojsko z całą strukturą także administracyjną.

Możemy powiedzieć po latach, że twardy front, że żelazny front taki był, bo Niemcy mu odpuścili.

Ale jednak miasto otrzymywało każdego dnia swoją porcję śmierci.

Także na twardym froncie lądowały niemieckie bomby i pociski.

Niemieckie czołgi swoją manierą co jakiś czas, a właściwie działa pancerne, zasypywały fronty kamienic utrzymywanych przez powstańców gradem pocisków.

Więc śmierć, zranienie dosięgało także żołnierzy z grupowania Chrobry 2 i szły nekrologi w dziesiątki i szły w setki przez cały okres powstania.

ale możemy namacalnie pokazać, często z niezwykłą precyzją, gdzie ktoś zginął, dlaczego zginął, w jakiej akcji zginął i nie musimy się opierać o relacje, wyłącznie o wspomnienia, o wiadomości po czasie.

Zachowała się niezwykle bogata dokumentacja z epoki, co także czyni historię zgrupowania Chrobry 2 niezwykłym.

Bo to jest także miejsce, gdzie na przykład walczą najbardziej rozpoznawalne dzisiaj przecież ikoniczne postaci polskiej historii czasów okupacji, jak rotmistrz Witold Pilecki, który jest żołnierzem.

Zresztą ten obszar to także na przykład ikoniczne zdjęcie poszarpanej polskiej biało-czerwonej flagi powiewającej dumnie nad walczącą Warszawą.

To także pamiątka po twardym froncie.

Czyli ikonicznie, personalnie przebija się ten tak naprawdę drugorzędny kierunek walki do powszechnej zbiorowości, do powszechnej pamięci.

I chociaż, jak powiedziałem, to jest walka na biernym odcinku, to giną żołnierze, giną cywile, giną dowódcy.

Major Leon Nowakowski-Lik, organizator zgrupowania Chrobry 2, zostaje potem przeniesiony na inne stanowisko, a 4 września ginie w walce.

Po nim dowództwo obejmuje major Zygmunt Brejnak, pseudonim Zygmunt, ale szczególną rolę odgrywa niewątpliwie kapitan Tadeusz Przystojecki, pseudonim Lech Żelazny.

To postać niezwykle ciekawa, bo jak powiedziałem, to nawet nie jest członek Armii Krajowej czy NSZ-u, tylko członek organizacji Miecz i Pług, czyli organizacji, która np.

A tutaj z kolei mamy przykład ludzi, którzy jak najbardziej nie osunęli się we współpracę i kolaborację z Niemcami, tylko utrzymują organizację konspiracyjną w pierwotnym jej znaczeniu i stają do walki w 1944 roku.

Nawiązuje kontakt z majorem Ligiem i mu się podporządkowuje.

No i można by powiedzieć troszkę górnolotnie, ale to bynajmniej nie jest wytarta fraza, że tam na Twardej, na Żelaznej, w rejonie Alei Jerozolimskiej czy Towarowej, no to przynajmniej na jakiś czas nastąpiło takie polityczne pojednanie, bo przecież Miecz i Pług nie chciał podporządkować się ZWZ, a potem AK.

Czyli to polskie piekiełko tu na tych ulicach wtedy w czasie powstania tak bardzo nie wybiło.

Koniec końców wielu wrogo do siebie nastawionych ludzi w wymiarze politycznym stawało tam jednak do wspólnej walki.

w jakimś zakresie fenomen, bo pamiętajmy, że Powstanie Warszawskie to jest takie wydarzenie, gdzie mamy i Armię Ludową, i NSZAK, i Armię Krajową, wiele innych organizacji, które chcąc nie chcąc walczą wspólnie z Niemcami, chociaż często o zupełnie różne cele i o zupełnie inną Polskę.

I właśnie tutaj tą tak zwaną prawą stronę reprezentują takie organizacje jak NSZAK czy Miecz i Pług.

To zresztą jest niesamowite, tak?

A więc dowództwo Armii Krajowej, komenda główna, dowództwa lokalne, mając pełną świadomość, że Miecz i Półk jest organizacją zinfiltrowaną przez Niemców, nie chciało akcji staleniowej z tą organizacją.

Ale dzięki temu, że część patriotycznie nastawionych przedstawicieli tej organizacji porozumiała się z NSZ-em, a część NSZ-u porozumiała się z Armią Krajową, to koniec końców widzimy na czele wielu plutonów i kompanii AK-owskich oficera oficjalnie z organizacji, której to organizacji oficjalnie nie akceptowała Komenda Główna Armii Krajowej.

Można by powiedzieć, że dopiero wspólna walka i wspólny wróg, chociaż na chwilę, chociaż na kilka tygodni, jakoś tych wszystkich ludzi ze sobą pogodziły.

To nie jest tak.

że szeregi naszych oddziałów konspiracyjnych były czyste jako łza.

Fakt niemieckiej agentury i niezwykłej jej skuteczności jest zresztą przecież doskonale widoczny.

A więc dowódca zgrupowania Chrobry, major Nowakowski-Lik, kapitan Przystojecki-Lech.

Oni organizują obronę i tak jak powiedziałem, ponieważ w tej okolicy walczy batalion Chrobry, kapitana Gustawa Bilewicza z Sosny, walczy nieco bardziej na północ, a potem wycofuje się w kierunku Starego Miasta, no to stąd bierze się ta nazwa Chrobry 2, bo powstańcy z początku chcieli się podpiąć pod Chrobrego, kiedy Chrobry się wycofał, no to utworzyli własne zgrupowanie o nazwie Chrobry 2.

Major Lig był pierwszym dowódcą jeszcze wtedy de facto batalionu Chrobry, który stanie się zgrupowaniem Chrobry 2, natomiast 5 sierpnia został zastąpiony przez majora Zygmunta Brejnaka, pseudonim Zygmunt, stając się jego szefem sztabu.

To znaczy chodziło o to, aby bardziej doświadczony, pewny politycznie oficer wywodzący się z linii AK-owskiej, a nie oficer NSZ-owski, dowodził całym zgrupowaniem.

Stąd przez większość powstania dowódcą był major Zygmunt Brejnak, pseudonim Zygmunt.

Ale w ogóle, dlaczego akurat ten rejon miasta był tak ważny dla żołnierzy NZ?

Dlaczego i było właśnie tam aż tak dużo?

Był to punkt kontaktowy i tam zaczęli się w pierwszych dniach powstania po prostu zgłaszać różni żołnierze związani z NSZAK.

A jak to się stało, że powstańcy po tych pierwszych kilku dniach walki, no kilku dniach chaosu, no stworzyli jednak ten silny odcinek w tym rejonie Towarowej, Żelaznej i Alei Jerozolimskich?

Na tyłach Twardego Frontu znajdowała się tak zwana Nordwache przy ulicy Żelaznej Róg Chłodnej i tam działał m.in.

Jako następne zadanie wykonamy natarcie wspólne na dworzec towarowy i pocztę róg Alei Rozolimskiej i Żelaznej.

Nie ma pojęcia, że kapitan AK tak naprawdę melduje Majorowi NSZ, no ale jak jest Major, to Major.

Taka to była wtedy ta wspólna organizacja tych pierwszych dni.

Ostatecznie, jak powiedziałem, 5 sierpnia.

Major Zygmunt Brejnak, pseudonim Zygmunt, organizuje już w sposób bardziej zorganizowany całe to zgrupowanie.

To jest dopiero czwarty dzień tak naprawdę powstania, właściwie piąty, bo to jest według rozkazu dziennego numer jeden.

Wydaje go major Zygmunt Brejnak Zygmunt.

Zastępcą moim i szefem sztabu jest kapitan proboszcz, a więc już widzimy jak major Lick jest przesuwany coraz bardziej do drugiego szeregu.

Samowolne wychodzenie z obiektów zakwaterowania.

I tak jak powiedziałem, rolę szczególną w tych walkach odgrywa batalion kapitana Przystojeckiego.

Oni nie tylko trzymają północną część Alei Jerozolimskich, a więc na północ od toru kolejowego, na wschód od Towarowej, ale oni także podejmują wysiłek zablokowania tej strategicznej arterii kolejowo-drogowej przez Aleje Jerozolimskie.

Ten plac Starynkiewicza jest w szerszym wymiarze tym najbardziej uwierającym Niemców cierniem całego Powstania Warszawskiego, a jednak nie podejmą prób zniszczenia go w pełni.

Kiedy ja mówiłem, że arteria drogowo-kolejowa, że Aleje Jerozolimskie mają znaczenie strategiczne, no to oczywiście w wymiarze wojskowym odnosiłem się do tego szczebla operacyjnego, bo strategia to domena państwa, ale używamy tego słowa strategia często w takim kolokwialnym jego odbiorze.

Trzymanie obiektów takich jak dom kolejowy, jak dworzec pocztowy, przy torach kolejowych, budynków wysokich, budynków potężnych, gwarantowało utrzymanie w strefie własnego ognia najważniejszej magistrali drogowo-kolejowej na obszarze całego miasta.

I paradoksalnie my byliśmy panami tego domu kolejowego, praktycznie przez całe powstanie.

To też jest niesamowite, że Niemcy zlekceważyli tak ważny odcinek, że go sobie tak łatwo odpuścili.

I jak powiedziałem, zachowały się meldunki, chociażby właśnie meldunki tego kluczowego pierwszego batalionu.

Meldują ogólnie duże braki amunicji.

Całkowicie brak amunicji do KB Rosyjskich i KB Manlisier.

Rozkaz zdobycia domu róg Alei Jerozolimskich i Chałubińskiego odwołałem na skutek stwierdzenia przez mój wywiad, iż akcja bojowa pociągnęłaby ogromne straty wśród ludności cywilnej.

Rozmieszczenie pododdziału bez zmian to jest jak w dniu wczorajszym.

Tak jak powiedziałem, to chaos, z którego coś się wyłania.

Ale wyłania się określone zgrupowanie podporządkowane dowództwu AK.

Niemcy jednak, powierzając to zadanie tak beznadziejnym żołnierzom jak Rona, skazują się na porażkę.

Nie zaatakowali ich spieszonym desantem grenadierów pancernych.

Dzisiaj, jak powiedziałem, jest to wola.

On kieruje się w stronę Politechniki, kieruje się w stronę Śródmieścia Południowego, nie atakuje na północ, nie atakuje na Żelazną.

Będziemy go bić, będziemy go odpierać, jego niemrawe ataki będą bardzo skutecznie przez nas tłumione w zarodku.

To jest także tajemnica twardego frontu.

Efemeryczne ataki Rona zostają odparte, ale także Rona nie ma takiego zadania, ma nie nacierać na północ.

Ona także naciera z zachodu na wschód, a więc kieruje się na Politechnikę na Śródmieście Południowe.

Tutaj tylko pojedyncze kompanie rosyjskich kolaborantów tak naprawdę wiążą front.

Poszczególne gniazda oporu trzymana są pewnie w naszych rękach, przy czym nieprzyjaciel nie podejmował ze swojej strony poważniejszych ataków.

Strat własnych w tej akcji nie było.

Stanowiska ogniowe w poszczególnych punktach oporu zostały przygotowane do odparcia ewentualnego ataku nieprzyjaciela.

Stan broni bez zmian, to jest jak podano w meldunku sytuacyjnym z dnia poprzedniego.

Stan amunicji wskutek ciągłego ubytku, proszę o jak najszybsze uzupełnienie.

I taki to był troszkę front, na szczęście dla nas.

Jak powiedziałem, zdarzały się naloty, zdarzał się ostrzał pociągu pancernego, zdarzało się, że niemieckie czołgi podjeżdżały siłami plutonu, a właściwie nie czołgi, tylko działa szturmowe, szturmgeszyc, wcześniej hecery i intensywnym ogniem okładały poszczególne kamienice, barykady i prowizoryczne bunkry.

To była walka patroli, to były działania podjazdowe, to były działania nękające i tak mniej więcej wyglądał ten front po 13 sierpnia, kiedy Niemcy patrzyli bardziej z zachodu na wschód, na południe i na północy od twardego frontu, a jego zostawili w spokoju.

Tylko, jak widać, napadali na jakieś fabryki i próbowali ukraść co się tylko da.

I to nie chodzi o to, żeby w jakikolwiek sposób umniejszać bohaterstwu tych ludzi.

Tak naprawdę w wymiarze operacyjnym właśnie wykonali swoją robotę doskonale.

Oni jakby trwali w troszkę innej rzeczywistości.

Z pewnym przymrużeniem oka można by powiedzieć, że nazwy miejscowych ulic – Twarda, Żelazna – były jak amulet chroniący przed niemieckim zagrożeniem.

0:00
0:00