Mentionsy

Podcast Wojenne Historie
15.10.2025 05:00

Jak alianci zdobyli południe Francji w kilka dni. Operacja „Dragoon”

Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie

 🔶PATRONITE.PL🔶

https://patronite.pl/Podcastwojennehistorie

Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie

🔷BUYCOFFEE.TO🔷

https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 115 wyników dla "Jacoba de Versa"

Norbert, porozmawiajmy dzisiaj o operacji, która była bardzo misternym i skomplikowanym zadaniem, czyli o ostatniej wielkiej operacji desantowej w Europie znanej pod kryptonimem Anvil lub Dragon, czyli po prostu lądowaniu aliantów w południowej Francji.

Dlaczego alianci właściwie przeprowadzili ten desant?

Podczas gdy w rzeczywistości operacja Anvil odegrała niezwykle ważką rolę w budowaniu frontu zachodniego przez aliantów w 1944 roku.

Montgomery walczył na skrzydle lewym, Bradley centralnie, a generał Jacob Devers dowodził skrzydłem prawym.

No ale co w ogóle aliantom dało to, że oni wysadzili ten desant w południowej Francji?

Zdobyły wojska francusko-amerykańskie wtedy w ramach tej operacji Toulon i przede wszystkim Marsylię.

Że porty będzie zdobyć najtrudniej, że porty są kręgosłupem wału atlantyckiego, że kto posiada porty Francji i Belgii posiada możliwość kreacji wojny, bo bez tego nie da się przewieźć nie tylko żołnierzy, ale przede wszystkim paliwa, amunicji, całego tego zaplecza.

Potrzebowali więc alianci nie tylko do wyzwolenia Francji, ale przede wszystkim do podbicia Niemiec portów.

De facto największym portem Francji jest Marsylia.

Trzeba było ją posiadać, żeby móc prowadzić działania wojenne na obszarze Francji, tak samo jak trzeba było posiadać wolne drogi do Antwerpii, belgijskiego portu w głębi lądu, najważniejszego portu tej części Europy, nie licząc portów holenderskich, które oczywiście były w rękach niemieckich praktycznie do końca wojny.

No i dla Francuzów ta kampania południowo-francuska ma niezwykle ważne znaczenie pod względem mentalnym, pod względem tożsamościowym, dlatego że tam walczy francuska armia.

Cała francuska armia, tak zwana początkowo Armia B, którą dowodzi Jean de L'Adre de Tassani.

Czyli można by powiedzieć, że to zdumiewające, że tak ważna operacja pod względem strategicznym, operacyjnym i politycznym jest dzisiaj tak mało znana, po prostu zapomniana.

I należy ją zacząć od roku 1942, bo to nie jest przypadek, że ta operacja nosiła kryptonim Anvil, kowadło.

Bo amerykański plan na kampanię w Europie, kiedy Stany Zjednoczone przystąpiły już oficjalnie do II wojny światowej zakładał, że najważniejszym celem jest pobicie Niemiec w centralnym, bezpośrednim uderzeniu poprzez Francję.

Amerykańscy stratezy ukuli doktrynę strategiczną, założenie strategiczne, a amerykańska armia rozbudowuje się do potężnych rozmiarów i przy użyciu swoich sił powietrznych demoluje zaplecze nieprzyjaciela, a przy użyciu swoich wojsk lądowych przy wsparciu floty dokonuje inwazji na Francję, wyzwala Francję, po czym z obszaru Francji wykonuje uderzenie na obszar zachodnich Niemiec i centralnych Niemiec, co kończy wojnę poprzez całkowitą klęskę Rzeszy.

Celem podwójnego desantu, najlepiej przeprowadzonego jednocześnie, miało być zaatakowanie Niemców z dwóch stron, pobicie ich we Francji, zdobycie jednocześnie wszystkich ważnych portów we Francji, zdobycie portów w Belgii i rozpoczęcie kampanii w Nadrenii celem zniszczenia Rzeszy.

Ten niezwykle ambitny plan wymagał niewyobrażalnie wielkich sił i środków, których alianci nie mieli, dlatego że plan kowadło młot wymagało jednoczesnego zgromadzenia dwóch flot inwazyjnych i dwóch wielkich armii desantowych do równoczesnego atakowania z dwóch kierunków.

Marsylia ze swoim gigantycznym portem miała być gwarantem dodatkowych źródeł, materiałów i uzupełnień dla frontu europejskiego.

I trzeba było coś zrobić z Włochami, bo jeżeli uderzenie na południową Francję miało się udać, no to obezwładnić należało Włochów.

A Niemcy ewakuowali Korsykę i Sardynię na początku jesieni 1943 roku i w tym momencie, do października, właściwie września 1943 roku, zostały spełnione amerykańskie oczekiwania dla operacji Anvil, dla operacji uderzenia w południową Francję, ponieważ opanowano Zaplecze, to jest Afrykę Północną, oraz oczyszczono strefę operacyjną panując nad Sycylią, Korsyką i Sardynią.

We wrześniu 1943 roku wraz z włoską kapitulacją miały miejsce desanty.

Pod koniec 1943 roku najważniejsi dowódcy, tacy jak Eisenhower i Montgomery, zostali przekierowani ze śródziemnomorskiego obszaru operacyjnego do Wielkiej Brytanii, gdzie czynili już ostateczne przygotowania do desantu w północnej Francji, który otrzymał wówczas całkowity priorytet.

Problem aliantów polegał jednak na tym, że Włochy wiązały gigantyczne siły własne, w tym zespoły desantowe floty i kampania we Włoszech przedłużała się, nie osiągnęła zakładanych rezultatów.

Amerykanie nie chcieli rozpraszać dalej wysiłku na wschód, a pamiętajmy, że desant na obszarze Grecji, a przynajmniej lądowanie na wyspach Morza Egejskiego i zdobycie wyspy Rodos.

Że operacje desantowe mają sens tylko wówczas, kiedy realizowane są z wielkim rozmachem.

Że Niemcy mogą skutecznie przeciwstawić się desantowi siłami dywizji bądź dwóch dywizji.

Tak jak zrobili pod Ancją, że sukces operacji desantowej zależy przede wszystkim od jej wielkości, bo alianci, mając dominację w powietrzu i panowanie na morzu,

Mogą dokonać dowolnego desantu i nie ma takiej siły, która ich przed tym powstrzyma, ale nie sztuką jest dokonać desantu, tylko sztuką jest nadać mu potem operacyjny rozmach i powodzenie w walce.

Że nie da się jednocześnie wyprowadzić potężnego uderzenia w Normandii z równoczesną operacją lądowania w południowej Francji połączonej jeszcze z kampanią ofensywną na obszarze Włoch.

Że zależne jest to od liczby samolotów, okrętów desantowych, dywizji, szlaków zaopatrzeniowych.

I że jeżeli Normandia ma się na przykład udać, to tam od razu trzeba wejść razem z futryną, wprowadzić i 150 tysięcy żołnierzy w pierwszym dniu uderzenia, po pięć dywizji, jeszcze porzucać kilka spadochronowych.

To powodowało, że stało się oczywiste, po pierwsze, że nie da się przeprowadzić operacji w Normandii równolegle do desantu we Francji.

Zdawano sobie z tego sprawę już wcześniej, ale w roku 1944 ostatecznie w pełni to zaakceptowano, że nie będzie dwóch równoległych desantów, że najpierw będzie jedna inwazja, a potem druga o charakterze wspomagającym.

gdzie Brytyjczycy mieli nadzieję, że z Włoch wyprowadzą uderzenie przez Adriatyk na obszar Bałkanów, wylądują w Grecji i Jugosławii, że doprowadzą do zamachów Stanów w państwach bałkańskich i w ten sposób wyrwą Stalinowi Bałkany i południową Europę w kontekście przyszłych stref wpływów.

Churchill myślał o kategoriach powojennych, myślał czysto politycznie, pragnął, aby wojska zgromadzone we Włoszech nie zostały stamtąd zabrane, tylko aby po pierwsze kontynuowały ofensywę na obszarze Włoch na północ, a więc w kierunku Doliny Padu po zdobyciu Rzymu, a po drugie, żeby dokonać desantu przez Adriatyk na obszarze byłej Jugosławii, na obszarze np.

Oni już Włoch nie cierpieli jako obszaru operacyjnego, bo zdali sobie sprawę, że po początkowym impecie w roku 1943 Niemcy wyhamowali działania alianckie na tym obszarze i walka przybrała formę wielomiesięcznych, wyczerpujących, mozolnych działań o charakterze de facto pozycyjnym.

A próba przełamania działań pozycyjnych desantem pod Anzio zakończyła się porażką.

No bo przecież wojska lądujące w Jugosławii albo koło Triestu w Słowenii, one nie mogłyby w żaden sposób pomagać Eisenhowerowi walczącemu w Normandii, a wymagałyby zaangażowania olbrzymiej liczby dywizji.

Eisenhower potrzebował Jacoba de Versa, potrzebował kilkunastu nowych dywizji, bo to co zgromadzono we Francji było wystarczające do zwycięstwa w Normandii, ale niewystarczające na szerokich frontach od Antwerpii po szwajcarską granicę.

Ona mogła paradować w Paryżu w defiladzie zwycięstwa, ale tymi zasobami, które miała do dyspozycji, tą liczbą dywizji, nie mogła ruszyć do zagłębia rury.

I to jest wielka operacja, w której wzięło udział około tysiąca okrętów, nie licząc barek desantowych.

Było wiadomo, że ta amerykańska siódma armia, którą dowodził generał Patch, generał Aleksander Patch, że ona może wejść do walki w południowej Francji tylko wtedy, kiedy zakończy się bitwo Rzym.

Po dosłownie dwóch tygodniach walk w Normandii było wiadomo, że operacja idzie szlamazarnie, że Niemcy kontratakują, że zablokowali desant, że on się udał, ale on utknął.

że potrzebny jest desant dodatkowy, że musi być młot i musi być kowadło.

Wówczas zdesperowany Churchill rzuca kartę polityczną i mówi do generała Eisenhowera, że tu w grę wchodzą czynniki polityczne.

Jeżeli chce Pan rozmawiać o kwestiach politycznych, proszę skontaktować się z moim przełożonym, prezydentem Rooseveltem.

Co de facto zamyka dyskusję.

Po zdobyciu Rzymu, po lądowaniu w Normandii, po decyzji z końca czerwca 1944 roku, na początku lipca 1944 roku mamy już decyzje wykonawcze.

Czyli formuje się cała grupa armii generała Jacoba de Versa z formalnie najważniejszą rolą siódmej armii amerykańskiej generała Patcha i najważniejszym czynnikiem uderzeniowym w pierwszej kolejności to jest szóstym korpusem generała Trascotta.

Po planowanym desancie wojsk Trascotta, kto jest wzmocnionym korpusem, wzmocniony korpus także jednostkami komandosów i jednostkami powietrzno-desantowymi, do działań mają wejść dwa francuskie korpusy tak zwanej Armii B generała de Latre de Tassani.

Stąd alianci, Amerykanie przede wszystkim, szykują się do bitwy materiałowej.

No właśnie, dlaczego Niemcy tak naprawdę postanowili wycofać się bez walki, a nie zablokować ten desant, podobnie jak zrobili to w Normandii?

Ma do swojej dyspozycji całą grupę armii, ale tak naprawdę jeden tylko związek operacyjny.

Zostaje dosłownie z kilkoma dywizjami piechoty bądź piechoty rezerwowej i z tylko jedną, jedenastą dywizją pancerną, która zresztą nawet nie znajduje się w strefie lądowania.

Wybrzeża bronią pojedyncze dywizje stacjonarne, dywizje rezerwowe o niskiej wartości bojowej i de facto często o nienajwyższym morale.

Łącznie ze wszystkimi siłami zabezpieczenia 20 krążowników, 9 lotniskowców eskortowych, 850 podstawowych okrętów i jednostek transportowych, nie licząc mniejszych barek desantowych.

150 tysięcy żołnierzy wojsk desantowych na okrętach, z czego plan zakłada, że w pierwszym dniu operacji, w pierwszych 24 godzinach desantować będzie się 85 tysięcy ludzi i 12 tysięcy pojazdów.

Zapada decyzja o szerokim lądowaniu, tak jak chciał Eisenhower, na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów siłami wzmocnionego korpusu.

Trzy amerykańskie dywizje, 3, 45 i 36, wzmocniona komandosami i wojskami spadochronowymi o sile improwizowanej dywizji, ma wykonać pierwsze uderzenie.

Po pierwszym uderzeniu do walki mają wejść dwa francuskie korpusy, to jest pierwszy i drugi, i utworzona zostanie łącznie armia o sile 10 dywizji, która będzie oddziaływała na południową Francję.

Desantowi trzech amerykańskich dywizji, jak powiedziałem, ma towarzyszyć desant spadochronowy specjalnego zespołu zadaniowego, pierwszego powietrzno-desantowego zespołu zadaniowego, gdzie mamy drugą brytyjską samodzielną brygadę spadochronową, gdzie mamy pułk i kilka batalionów spadochroniarzy amerykańskich.

Kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów od wybrzeża, zwłaszcza w rejonie Le Maille i blokować drogi dojazdowe wojskom niemieckim, które z drugiego rzutu chciałyby przejść do przeciwuderzenia na wybrzeże.

Właściwie to desant na szerokim, lazurowym wybrzeżu.

Nie jest to może Normandia, ale niewiele to ustępuje innym operacjom desantowym.

No ale Niemcy w ogóle mieli jakieś możliwości, żeby zagrozić tej flocie desantowej swoją marynarką czy lotnictwem?

w pełni udanego desantu morskiego połączonego z desantem spadochronowym przy niezwykle silnym oddziaływaniu z morza i z powietrza.

Potężne zespoły desantowe pod dowództwem amerykańskiego wiceadmirała Henry'ego Hewitta.

Jak powiedziałem, mamy tu liczne zespoły okrętów desantowych, okrętów wsparcia, na przykład pancerniki.

To uderzenie ma wyjść na trzy niemieckie dywizje piechoty, z czego jedna rezerwowa, a właściwie wszystkie trzy stacjonarne w gruncie rzeczy.

Niemcy między granicą włoską a Rodanem mają de facto dyspozycji cztery dywizje, podczas gdy zaatakuje ich w pierwszej kolejności i to w pasie tylko tak naprawdę dwóch niemieckich dywizji zaatakuje ich zgrupowanie złożone z czterech dywizji w pierwszym rzucie, a w ciągu 72 godzin alianci chcą wprowadzić do walki siedem dywizji.

Jeżeli wybombardują linię Rodanu, odetną Niemcom możliwość przerzucania wojsk między tą strategiczną rzeką, która stanowi

Podobnie Alpy tworzą kolejną barierę operacyjną, a zatem strefa lądowania jest izolowana przez Rodan i Alpy, idealna dla atakującego i będąca przekleństwem dla obrońcy.

Po decyzji z 24 czerwca i zaakceptowaniu planów szczegółowych 14 lipca alianccy szefowie sztabów akceptują operację.

1 sierpnia otrzymuje ona nowy kryptonim Dragon, ale de facto funkcjonuje jako Anvil.

Desant zostaje wyznaczony na świt 15 sierpnia 1944 roku.

Ale w ogóle Niemcy spodziewali się tego desantu w południowej Francji?

Nie znają dokładnego terminu inwazji, ale spodziewają się jej w każdej chwili.

Generał Jacob Devers i generał Blaskowicz tego samego dnia, 17 sierpnia 1944 roku, o tej samej godzinie przeczytają rozkaz Hitlera, który jest zgodą na odwrót z południowej Francji.

Specjalna kanadyjsko-amerykańska I Special Service Force, jak wspomniałem amerykańsko-angielska Dywizja Powietrzno-Desantowa, improwizowana generała Frederica, francuski Korpus Inwazyjny, amerykański VI Korpus, jednostki z najróżniejszych krajów z różnym doświadczeniem, komandosi, spadochroniarze, pancerniacy, piechota, weterani, jeśli chodzi o dowódców, nawet z Pacyfiku.

Desant odbywa się w pasie obrony niemieckiej 148 i 242 Dywizji Piechoty.

W innych miejscach dochodzi do walk, zwłaszcza francuscy komandosi desantujący się na skrzydłach ponoszą duże straty na polach minowych.

O godzinie 6 flota desantowa 15 sierpnia zbliża się do wybrzeży.

Właściwie wszędzie, za wyjątkiem jednej ze stref lądowania w pasie desantu o kryptonimie Kamel, operacja przebiega zgodnie z planem.

Tylko w jednym miejscu niezdławione baterie niemieckie zmuszają aliantów do rezygnacji z wysadzenia desantu na jednej ze wskazanych plaż.

Największym wyzwaniem są miny, ale od czego są amerykańskie barki desantowe wyposażone w wyrzutnie rakiet, które salwami torują drogę przyszłej piechocie.

Operacja Anvil Dragon to w gruncie rzeczy najsprawniej i najskuteczniej przeprowadzona operacja desantowa w Europie.

To podręcznikowy przykład jak należy przeprowadzić operację desantową.

W chwili desantu następuje paraliż niemieckiego dowodzenia przez porażenie systemu łączności.

Niemieckie dywizje przyjmują walkę, lokalni dowódcy podejmują próby kontrataków.

Trzy amerykańskie dywizje desantują się na wybrzeżu na obszarze kilkudziesięciu kilometrów.

Dwa dni walk, 15 i 16 sierpnia, to jakieś niemieckie próby przeciwdziałania desantowi, jakieś desperackie próby przynajmniej zablokowania przyczółków.

Trzy amerykańskie dywizje piechoty, ekwiwalent brygady komandosów, ekwiwalent dywizji powietrzno-desantowej znajduje się na obszarze przyczółka.

Czasem w pojedynczej barce desantowej, gdzie trafi zabłąkana niemiecka bomba szybująca z nielicznych niemieckich samolotów, które przeciwdziałają, zginie kilkudziesięciu ludzi.

Zaczynają desantować się Francuzi.

Amerykańskie wojska i desantujące się w kolejnych dniach wojska francuskie, właściwie od razu w drugim rzucie z okrętów, z statków, muszą obrać jakieś kierunki natarcia, a z jakichś zaniechać.

Porty decydują o wszystkim.

To jest dla generała Pacha, dla Dewersa i dla Traskota strefa obojętna.

45 i 3 Dywizja odetną Niemców w rejonie Marsylii, a Francuzi zdobędą Marsylię i Toulon.

Niejeden generał Patton potrafił kierować zagonami pancernymi na głębokość dziesiątek i setek kilometrów w kampanii francuskiej 1940 roku.

Tam dochodzi w trzeciej dekadzie sierpnia 1944 roku do bitwy, która zresztą zasługuje na osobny odcinek, do bitwy pod Montelimar, kiedy Niemcy rzucają do przeciwuderzenia 11.

Generał Jean de Lade de Tassani może wreszcie być szczęśliwy.

I Devers się cieszy, że Niemcy nie przyjęli poważnej bitwy, bo on nie ma zaopatrzenia na operację pościgową, którą realizuje.

15 sierpnia jest desant.

Dewers i Pacz ścigają go, ale to jest połowiczne.

Niemieckie, jak powiedziałem, są ośmiokrotnie wyższe, przy czym dotyczy to przede wszystkim dużej liczby jeńców, których pochwycano w najróżniejszych lokacjach na obszarze południowej Francji, w czasie bitwy o Toulon czy Marsylię, gdzie jeńcy idą w kilkanaście tysięcy dla każdego starcia, czy chociażby właśnie w kontekście bitwy pod Montelimar.

Odnieśli pełne zwycięstwo w operacji desantowej, zdobyli przyczółek, wyszli z tego przyczółka, rozwinęli gwałtowne natarcie, w ciągu kilku dni od desantu izolowali najważniejszy port w Marsylii, weszli w działania pościgowe, pogonili Niemców kilkaset kilometrów na północ, korzystając z dobycznego paliwa, bo nie mieli czym tankować swoich czołgów i ciężarówek.

Wojska generała Jacoba de Versa podały mu rękę.

No to jak dużą rolę dla aliantów tak naprawdę odegrała ta Marsylia i Toulon?

Porty decydują o wszystkim.

Brest broni się uparcie, gdzie szaleni niemieccy spadochroniarze zdemolowali wszystko.

Sauna z Air Bordeaux niedostępne w rękach niemieckich.

Bez Antwerpii Eisenhower nie mógłby prowadzić ofensywy na Niemcy, ale bez Marsylii i bez wsparcia operacji Anvil mogły w ogóle utknąć już w październiku 1944 roku, nie zdobywając nawet akwizgranu i przyjmując na siebie w znacznie trudniejszym położeniu niemiecką ofensywę w Ardennach.

To wciąż za mało, to w gruncie rzeczy wymaga zaopatrzenia tylko wojsk de versa.

Przeprowadził Market Garden, zdobył Aquisgran, walczył w Alsacji Lotaryngii, a i tak dostał w grudniu niemiecką ofensywę w Ardennach.

0:00
0:00