Mentionsy
Dlaczego nasze armie były tak słabe we wrześniu 1939 roku?
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie
🔶PATRONITE.PL🔶
https://patronite.pl/Podcastwojennehistorie
Albo postawić nam symboliczną kawę w serwisie 🔷BUYCOFFEE.TO🔷
https://buycoffee.to/podcastwojennehistorie
Szukaj w treści odcinka
Nasze odcinki powstają na bazie własnych, długoletnich badań naukowych, wertowania tysięcy stron, zarchiwizowanych meldunków wojskowych, wreszcie publikowania książek i artykułów.
Norbert, we wrześniu 1939 roku nasze Wojsko Polskie było zorganizowane w 7 armii i dowództwa tych armii miały za zadanie kierować podległymi sobie wojskami na danym kierunku.
Wojsko Polskie było jedną z najliczniejszych armii ówczesnej Europy.
Mieliśmy bowiem i Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych, mieliśmy Ministerstwo Spraw Wojskowych, mieliśmy Sztab Główny i wszystkie te struktury zarządzały wojskiem.
Bo kiedy Wojsko Polskie zakończyło walki o granice, to myśmy w roku 1921 zawarli z Francuzami sojusz strategiczny.
że wojsko jest silne nie tylko liczbą dywizji o odpowiednim nasyceniu także techniką, ale że wojsko musi być urzutowane w głąb, to znaczy dywizje muszą być oparte w strukturach korpuśnych.
I na przykład skądinąd bardzo ważna postać w historii polskiej wojskowości w rozumieniu historii wojskowości.
On już jesienią 1939 roku w okupowanej przez Niemców Warszawie popełnił taką broszurę u źródeł polskiej niemocy wojskowej.
No i Kirchmayr w tej swojej analizie słabości Wojska Polskiego analizuje także zagadnienie szczebel armia, korpus, dywizja.
Organizacja Polskiej Siły Zbrojnej była na pierwszy rzut oka taka sama we wszystkich innych państwach europejskich.
Wojsko było podzielone na 10 korpusów.
Wszystko co dotyczyło wyszkolenia oddziałów i kadry było wyłączone z ich kompetencji i szło od dowódców dywizji i brygad wprost do ministra spraw wojskowych i do właściwych inspektoratów armii, pomijając dowódcę korpusu.
Toteż wyznaczenie dowódcy dywizji na dowódcę korpusu nie było wcale podwyższeniem w hierarchii wojskowej.
I tutaj Kirchmayer podnosi to zdumiewające z punktu widzenia wojskowej hierarchii czy drogi i ścieżki awansu zagadnienie, że dowódcy dywizji nie chcieli być dowódcami korpusów.
tyłowego, a każdy chciał być wodzem, każdy chciał przewodzić związkowi taktycznemu, a potem operacyjnemu szczebla armii, a nie zajmować się pieczeniem chleba i ganianiem się z żandarmerią wojskową czy pilnowaniem koszar jako dowódca korpusu.
Przede wszystkim minister spraw wojskowych miał do czynienia w tych sprawach nie z 10 dowódcami korpusów, ale jeszcze oprócz tego z 30 dowódcami dywizji, 13 dowódcami brygad kawalerii, 11 dowódcami grup artylerii oraz dodatkowo z pewną ilością dowódców grup lotniczych, saperów i łączności.
Czyli major Kirchmayer już w roku 1939 poddał niezwykle surowej krytyce niektóre elementy strukturalne Wojska Polskiego.
Więc od razu, z góry, w latach 20., w latach 30. było wiadomo, że nasze armie będą słabe, że ktoś, kto liczy wojsko dywizjami, będzie złudnie określał naszą moc, podczas gdy za tymi dywizjami często nie będzie stało nic.
To generalny inspektor i szkoły wojskowe i Ministerstwo Spraw Wojskowych i nawet sztab główny, a przede wszystkim DOKI.
Bo myśmy musieli wojsko na czas wojny klecić z różnych struktur i z różnych ministerstw.
Nie tylko z Ministerstwa Spraw Wojskowych.
W innych armiach także korzystano z cywilnej sieci łączności, ale różnica w stosunku do nas była taka, że tam cywilna sieć łączności była alternatywą, ale wojsko miało własną, rozbudowaną sieć łączności.
Niestety u nas tego wojskowego odpowiednika nie było.
To była przepaść na poziomie wojskowej łączności.
Armia przeciwnika mogła wykorzystać łączność cywilną, ale miała własną wojskową łączność.
Można by zadać na przykład pytanie, dlaczego generał Burchard Bukacki i generał Mieczysław Norwid Neugebauer zostali wysłani na zachód w 1939 roku, w momencie kiedy zaczęła się wojna, jako szefowie misji wojskowych u zachodnich aliantów.
Nasz plan mobilizacyjny zakładał, że wszystkie instytucje wojskowe muszą wydzielić kadry do formujących się armii, co powodowało, że mieliśmy krótką kołdrę.
I to również hamowało potencjalną liczbę armii Wojska Polskiego.
Czyli jak przeciwnik da nam dwa tygodnie na rozwinięcie, to my sobie całe wojsko uporządkujemy, a jak nam przeciwnik nie da tego czasu, to część oddziałów nigdy nie dotrze do armii.
Na tym ma opierać się Wojsko Polskie.
Ta niezwykła słabość polskiej łączności radiowej, na którą nałożyła się jeszcze niechęć używania radiostacji, utrata kodów, to wszystko paraliżowało i tak niezwykle wątłe systemy dowodzenia, co powodowało,
Niestety nasze wojsko było bardzo statyczne, to znaczy jego organizacja wewnętrzna wynikająca ze słabości państwa wymuszała tak naprawdę bardzo powolny proces toczenia wojny.
Jak pisał właśnie wtedy w 1939 roku major Kirchmayer, lubimy ubrać różowe okulary albo się samo oszukiwać, bo przecież możemy pokazać, że przeciwko niemieckim dziewięciu batalionom piechoty w dywizji piechoty stawało dziewięć polskich batalionów w polskiej dywizji piechoty.
Zbyt dużo kosztowało nas wojsko, które miało zapobiec wojnie, żeby nas jeszcze było stać na wojsko, które do wojny było zdolne.
Ostatnie odcinki
-
Polacy na frontach drugiej wojny światowej
04.02.2026 06:00
-
Straty załóg okrętów podwodnych podczas II wojn...
02.02.2026 06:00
-
Ilu Polaków zginęło w czasie II wojny światowej...
01.02.2026 15:00
-
Paradoks amerykańskich strat w czasie drugiej w...
30.01.2026 06:00
-
Gość Podcastu Wojenne Historie: Paweł Przeździe...
28.01.2026 06:00
-
Betonowa tarcza. Czy umocnienia są potrzebne?
26.01.2026 06:00
-
Radzieckie wojska pancerne w inwazji na Polskę ...
23.01.2026 06:00
-
Dywizje. Zwodniczy symbol siły
21.01.2026 06:00
-
2. Armia Wojska Polskiego. Między propagandą a ...
19.01.2026 06:00
-
Plan Zwycięstwa. Amerykański plan na wygranie w...
16.01.2026 06:00