Mentionsy

Podcast RealMadryt.pl
05.11.2025 11:42

7x14: Czy to był wyrównany mecz?!

Jarek „ElJarek” Chomczyk i Maciej „Leszczu” Leszczyński omawiają mecz z Liverpoolem (3:42) oraz możliwe rozwiązania problemów Królewskich (33:41). Zapraszamy do wysłuchania naszych opinii.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 33 wyników dla "Liverpool"

Ja nazywam się Jarosław Chomczyk i dzisiaj razem z Maciejem Leszczyńskim omówimy porażkę z Liverpoolem.

Wracamy po meczu z Liverpoolem, który omówimy z Maciejem.

Real Madryt nie stwarzał zagrożenia pod bramką Liverpoolu, natomiast Liverpool to zagrożenie pod bramką Realu stwarzał bardzo duże.

No i myślę, że i w pierwszej, i w drugiej połowie Liverpool był drużyną dużo lepszą i Real Madryt nie miał takich momentów, żeby rzeczywiście tych gospodarzy docisnąć trochę bardziej i koniec końców nawet ten gol stracony po stałym fragmencie gry mnie jakoś nie wzburzył, tak bym to może określił, tak jak bardzo często denerwuję się przed telewizorem, kiedy Real Madryt traci gola, no to tutaj na tego gola po prostu się zapowiadało i no...

W sensie ten gol też nie zmienił aż tak bardzo obrazu tego meczu, poza tym, że Liverpool trochę wyhamował.

Mam wrażenie, że od początku do końca Liverpool był drużyną lepszą i nie dość, że to nie był wyrównany mecz, to sądzę, że też wynik nie oddaje przebiegu tego meczu i zwłaszcza tej liczby szans po obu stronach, bo chyba nad tym bym się skupił najbardziej.

Wchodził na połowę Liverpoolu, utrzymywał się, no ale jakby nie kreował zagrożenia i to też jest

że Liverpool wszystko robią na większym rytmie i te pojedynki, ale też rozgrywanie, że nie wiem, rozmawialiśmy o tym, że nie ma tej samej złości, że jeśli chcemy z Atletico albo Barca wygrać, no musimy mieć taką samą złość, wręcz wiesz, chęć zabicia dosłownie,

No Liverpool, mówiliśmy, Anfield to raz, zły moment dwa Liverpoolu, też chęć się odbicia, no ale też wielki mecz i wielki rywal w Lidze Mistrzów i to jest ten inny rytm i momentami też, no szczególnie w drugiej połowie, to już było takie poczucie jak...

że jest aut, odpuścił, a Robertson jeszcze przybiegł, wziął tę piłkę, że oni byli nakręceni, też szukali gola, no to też jest ten do pierwszego gola, też jeszcze grasz z tym trochę wyższą szybkością, biegiem więcej, ale że brakowało nie samej motywacji, bo też Liverpool nie grał brzydko, czy wiesz, że tam miał jakiś problem do realu, ale po prostu rytm piłkarski, że to nie była ta motywacja jak Barca, Atleti, ale na rytmie piłkarskim była wyższość i to było to, co się rzuciło w oczy

Ja powiedziałbym, że zresztą chyba nawet jak spojrzymy sobie na expected goals, Liverpool wczoraj wykreował więcej tych goli oczekiwanych niż Arsenal właśnie w tym 3-0 na Emirates.

Co do takiego nastawienia mentalnego, super ciekawa była ta sytuacja z Arda Gullerem, który najpierw odpuszcza piłkę, potem Robertson ją przechwytuje, potem Arda ją przechwytuje i praktycznie jest sytuacja bardzo stykowa w polu karnym Liverpoolu, potencjalnie nawet na rzut karny, ja bym tam nie zagwiezdał karnego, ale może jacyś inni sędziowie tak.

Z drugiej strony oczywiście Liverpool miał tę świetną sytuację Soboslaja, kiedy Kurt Uassie powyginął i nogą obronił to uderzenie.

Poza tym Liverpool dość dużo uderzał z dystansu.

Natomiast w Liverpoolu mam wrażenie, mimo że dość rzadko, kiedy oglądam Real Madryt jest mi trudno skupić się też na rywalu, o tyle tutaj trudno było się nie skupić na rywalu, bo mam wrażenie, że to Liverpool wyznaczał trendy w tym spotkaniu.

Ja myślę, że to nie była taka mowa trawa, tylko oni mieli to poczucie, że było równo i że po prostu sytuacja Szoboszlaja była z tego, że Hausen napędził Liverpool i to też jest temat kolejny raz z Dinem i Kurtła obronił, ale tak na jakiś strzał z dystansu, duże posiadanie też Realu i że...

Oczywiście jest dużo minusów na czele z tym, że poczuli się dobrze i weszli tak samo w drugą połowę, gdzie Liverpool jeszcze to podkręcił.

No to sam sobie robić krzywdę tymi faulami, dopuszczaniem tego, a nawet my w podcaście przed Liverpoolem mówiliśmy z naszej pozycji amatorów z Polski, że te wrzutki są groźne u nich, a u nas też jest problem i to już mówimy jak wszyscy od początku sezonu, że mamy za mało graczy, żeby bronić te górne piłki, no i że nie było tej mądrości nawet i oni wyszli na drugą połowę też bez tego napięcia, no i ten kwadrans musiał się tak skończyć, nawet jak tam były wyjścia np.

Ale ja mam wrażenie, że w pierwszej połowie Liverpool poza tym strzałem miał wyłącznie takie uderzenia z dystansu, które mimo, że efektowne dla bramkarza przy interwencji, to nie były takie jakby poza skalą dla bramkarza Realu Madryt.

Chociaż no właśnie ciekawe też jest to, że poza już samiutką końcówką, tam w 87, 88 minucie chyba była ta szansa Hakpo, no Liverpool też poza tymi stałymi fragmentami gry nie tworzył jakiegoś wielkiego zagrożenia pod bramką Courtois.

Carreras też dość długo według mnie dobrze radził sobie z Salahem, dopiero w końcówce gdzieś tam zaczął się kłaść tymi wślizgami przy skrzydłowym Liverpoolu, ale nadal dla mnie ofensywa.

Mam wrażenie, że tu Fede Valverde też po meczu, czy w trakcie meczu miałem do niego trochę taki zarzut, że za mało szedł do przodu, kiedy nawet miał korytarz, no ale po meczu pytają go o to i on mówi, że no tak, ale musieliśmy uważać na te kontry, bo wiemy, że Liverpool jest groźny z kontrataku.

No i rzeczywiście, Liverpool kontratak odpalił dopiero w końcówce spotkania,

No to znaczy, że też coś zawodzi w drużynie rywala, no bo też widzimy, widzieliśmy jak Liverpool ogólnie radzi sobie w Premier League czy w ogóle w ostatnich tygodniach.

tylko tutaj Real Madryt po prostu przecieka ta obrona w bardzo duży sposób właśnie przy tych stałych fragmentach gry, więc ja to też troszeczkę oddzielam od tej oceny obrony czy właśnie przy kontratakach Liverpoolu, czy w tej fazie ataków pozycyjnych The Reds.

No ale masz najlepszy okres Realu, 10, 28 minuta, rozgrywają, no nie mają zaczepienia w polu karnym, ale mają rozgrywanie, pełną kontrolę, Liverpool w niskim też pressingu, też z własnej na pewno inicjatywy i ten, jest ten moment Realu, no i Hausen podaje piłkę im sam na sam, no to też jest wina obrony, no i też jest jakiś plus rozegrania, to, że potrafi się utrzymać, no mogli nie mieć na...

Liverpool nie był zadowolony, że nie prowadzą i wszedł dużo mocniej i skończyło się źle.

Nawet nie było tej motywacji i tobie pisałem też prywatnie przed meczem z Liverpoolem, że po Marsylii, gdzie podkreślam, on dobrze zagrał i rozumiałem debatę, że może to jest ta droga, bo i te skoki pressingowe tam były i karnego wywalczył i dobrze się czuł na lewej.

No też jak patrzysz mentalnie nawet na całą ławkę, czy to Rodrigo jest mentalnie gościem na taki mecz, w takiej atmosferze, z takim rytmem Liverpoolu i mówisz, to jest on, który poderwie, który krzyknie, Kylian, ruszamy, który pokaże.

że rozwiązaniem może jest Fede Valverde, no bo musisz zajmować prawą stronę też i brakowało tego, bo potrafiliśmy rozegrać nawet ten kwadran z pierwszej połowie na połowie Liverpoolu, ale no nie zajmowaliśmy w ogóle ataku praktycznie, poza Viniciusem, który tam się z tym Bradley'em kopał.

Patrząc na ławkę rezerwowych z meczu z Liverpoolem, widzę tam jedno nazwisko, które aspiruje do pierwszej jedenastki i ma coś więcej poza aspiracjami, też tak historycznie patrząc.

No a w przypadku takiej drużyny jak Liverpool, no...

Tam się w głowie mam wrażenie też coś nie zgadzało u Hausena przy tym rozegraniu, bo właśnie jeszcze co do tego meczu z Liverpoolem i samego bronienia, to według mnie Hausen nie bronił aż tak źle w tym konkretnym meczu.

Ostatnie odcinki