Mentionsy

Opowiem Ci historię
11.11.2025 23:15

Krwawy doktorek z Krakowa. Nie uwierzysz co znaleziono w wagonie | 143

❤️ PATRONITE: https://patronite.pl/opowiemcihistorie

📸INSTAGRAM: https://www.instagram.com/kamil.barnowski/


W latach 50-tych Kraków stał się tłem jednej z najbardziej zagadkowych spraw w historii powojennej Polski. Mężczyzna podający się za doktora zyskiwał zaufanie ludzi, oferując pomoc i leczenie. Wkrótce jednak śledczy odkryli, że za tą fasadą kryła się mroczna tajemnica.

Wystąpili: Kamil Barnowski, Paweł Kalinowski

Opracowanie: Paulina Drożdż

Muzyka: Rafał Baryła http://entropysound.pl

Kontakt: [email protected]

Źródła: https://ntpd.eu/GOvZo

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 21 wyników dla "Józef K."

Obok leżał też czarny krzyżyk, czerwony nylonowy pasek i guzik.

Punkt zwrotny miał miejsce dopiero 18 lutego następnego roku, kiedy to niejaki Józef pokazał się u dyżurnego komendy dzielnicowej MO Zwierzyniec w Krakowie.

O tym, że Maria zniknęła 29 sierpnia, Józefa poinformowała pomocnica siostry, Jadwiga.

Razem ze współlokatorką zaginionej z ulicy Zwierzynieckiej, niejaką matroną K. oraz jej pielęgniarką, Marią O., bezskutecznie przeszukała okoliczne szpitale.

Przerażona kobieta wiosną 1956 roku napisała zatem do Józefa z prośbą o przyjazd do Krakowa w sprawie siostry.

Karol przekazał Józefowi, że 5 września 1955 roku dr Stanisław Wójcik, specjalista chorób kobiecych, poprosił go o przesłanie na jego adres, czyli ulicę Długą, niezbędnych leków dla jego chorej siostry.

W końcu Józef przyniósł korespondencję milicjantom jako dowód, że coś było nie tak.

Zostawiła bratu Józefowi ziemię, po czym wyjechała do Krakowa.

A fałszywy doktorek podsycał jej uczucia, opowiadając jak to się pobiorą i kupią na wsi domek.

Do handlarki ciągle wpadał również wujcik.

Zaraz potem do wujcika zapukał mieszkaniec wsi Spodoleśna, Józef K. Mężczyźni byli umówieni na spotkanie o dziewiątej w okolicy dworca w sprawie pomocy w uzyskaniu renty inwalidzkiej.

Prawdopodobnie w zamyśle podejrzanego Józefka miał stanowić część jego alibi, ale tego dnia przez chorobę dziecka misterny plan zaczął się chwiać w posadach.

Zszedł dopiero po godzinie, po czym zaprowadził Józefa na dworzec, gdzie przed wejściem znów zostawił go na godzinę.

W końcu o 13.00 Józefka doczekał się obiecanej rozmowy z lekarzami przy ulicy Kopernika.

Na ulicy Basztowej Józef i doktorek spotkali niejakiego Stanisława K. Wójcik zamienił ze znajomym kilka słów, a następnie znów na długo zostawił towarzysza.

Po uzgodnieniu kwoty za nadanie przesyłki, doktorek odebrał Józefa z Basztowej i z jego pomocą zniósł z drugiego piętra kamienicy ciężką wiklinową skrzynię.

Tymczasem wujcik razem z gościem spod Oleśna, Józefem K., zasnęli spokojnie, a następnego dnia każdy z nich ruszył z dworca w swoją stronę, Józef K. do domu, a doktorek do rodziny w Bystrej Podhalańskiej.

Regularnie odwiedzał Matronę K., snując opowieści o leczeniu się zaginionej Marianny i jej pobycie u brata w Odrzykoniu.

Zatem nie miałby nawet czasu na krojenie zwłok.

Ja nie rąbałem zwłok.

Akt oskarżenia nowego prokuratora Henryka Prackiego obejmował również przywołanych Wyżgę i Kwapisza, zarzucając im świadomą pomoc w pozbyciu się zwłok.

0:00
0:00