Mentionsy

Olga Herring True Crime
21.08.2025 19:00

Czekał na nią w krzakach pod domem

Są wakacje 2011 roku. Iza Strzałkowska, obiecująca zawodniczka unihokeja, wraca do domu po tym jak odprowadziła koleżankę na autobus. Gdy jednak po czasie nie odbiera telefonu i nie wraca do domu, bliscy zaczynają jej szukać, a prawda odmienia losy tej zwyczajnej rodziny z Gdyni.


Partnerem dzisiejszego odcinka jest aplikacja do słuchania audiobooków i czytania e-booków BookBeat. Teraz z kodem HERRING czeka Cię oferta specjalna - 40 godzin darmowego słuchania do wykorzystania przez 60 dni! Promocja trwa TYLKO do 14 września i już nie powtórzy się w tym roku!


⁠https://www.bookbeat.pl/herring

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 46 wyników dla "Gosia"

Zarówno pani Gosia, jak i pan Sławek marzyli, żeby mieć jeszcze dziewczynkę i teraz, gdy to marzenie się spełnia, czują, że ich rodzina wreszcie jest pełna.

Na swoje nowe miejsce na ziemi wybierają oczywiście Gdynię, w której żyją od lat, a dokładniej dzielnicę Dąbrowa, w której wychowywała się pani Małgosia.

Pani Małgosia wreszcie ma swoją kuchnię marzeń, którą specjalnie dla niej projektuje znany architekt gwiazd.

Pan Sławek w domu pojawia się zaledwie dwa lub trzy razy w roku, co niestety wpływa na rodzinę i wychowywaniem Patryka i Izy zajmuje się przede wszystkim jego żona, pani Małgosia, ale na szczęście nie jest w tym osamotniona.

Także pani Małgosia i dziadkowie cieszą się, kiedy młodzież jest blisko, bo można mieć ich wtedy na oku.

Pani Małgosia, dla której dzieci są całym światem, dosłownie i w przenośni, wie, że w końcu rodzeństwo się dotrze i nie ingeruje w ich relacje.

Gdy Patryk już na dobre chodzi do szkoły, a i zakończy przedszkolę, pani Małgosia zaczyna rozumieć, że dzieciaki już nie potrzebują mamy na pełen etat, a ona sama...

Kobieta zamyka go, nim będzie gorzej i razem z mężem inwestują w kompletnie inną gałąź handlu i pani Małgosia otwiera sklep z odzieżą dla kobiet.

Strzałkowscy z czasem kojarzą wszystkich z giełdy i dlatego też pani Gosia widzi w tym szansę.

I tak też się dzieje, a pani Małgosia otwiera sklep w Gdyńskim Orłowie, tuż przy hali targowej na Placu Górnośląskim.

Osiedlowy sklep zarabia na tyle dobrze, że bez problemu utrzymają dotychczasowy poziom życia, a poza tym pani Małgosia po prostu potrzebuje pomocy w prowadzeniu biznesu.

Pani Małgosia i mąż mogą się teraz z sobą nacieszyć, ale po godzinach, bo teraz na całego inwestują swój czas w pracę w sklepie, skoro tak dobrze prosperuje.

Czekają go jednak jeszcze prace w ogrodzie, dlatego o dziesiątej za ladą zamienia go żona, Małgosia, a pan Sławek wraca na Dąbrowę.

Nastolatki wchodzą do domu, Iza zaparza im herbatę, a w międzyczasie do domu wraca też mama nastolatki, pani Małgosia.

Te słowa słyszy jej mama, pani Małgosia, która w takim razie wychodzi z prośbą, by skoro Iza i tak rusza na spacer, wzięła ze sobą psa babci i wyprowadziła go, tak jak to robi z reguły wieczorami.

W tym samym czasie pani Małgosia i pan Sławek postanawiają już odpocząć.

który skierowany jest na drogę, którą Iza miała nie iść, ale chwilę później widzą, jak córka razem z koleżanką kierują się właśnie tamtędy, a pani Małgosia i pan Sławek rzucają sobie tylko porozumiewawcze spojrzenie.

W tym samym czasie na spacerze z psem jest mama Izy, pani Małgosia.

Pogoda jest niepewna, dlatego pani Gosia woli wyręczyć córkę.

Pani Małgosia jest zaintrygowana tym widokiem i zachowaniem, ale niczego nie daje po sobie poznać.

W tym momencie pani Gosia czuje coś dziwnego.

Pani Gosia próbuje dodzwonić się jeszcze kilka razy, ale z takim samym skutkiem.

Pani Małgosia zaczyna tłumaczyć sobie, że to właśnie to, ten niepokój, który czuje, jest związany z Izą, dlatego kobieta postanawia namierzyć córkę.

Gdy zbliża się 22, pani Małgosia jest już kompletnie przerażona i oznajmia mężowi, że muszą ruszyć na policję i zgłosić zaginięcie córki, ale pan Sławek powstrzymuje żonę.

Jednak pani Małgosia nie wyobraża sobie czekać bezczynnie.

Pani Gosia wydaje z siebie przeraźliwy krzyk, na który natychmiast reaguje jej mąż.

Zrozpaczona pani Małgosia nie przestaje ani na chwilę reanimować córki, a w oddali zaczyna być słychać dźwięk nadjeżdżającego patrolu policji.

Pani Małgosia rozpacza i wierzy, że cud nadejdzie.

Bo gdy pani Małgosia kończy składać swoje zeznania o feralnym wieczorze i o dziwnym mężczyźnie, którego spotkała w okolicy w czasie poprzedzającym morderstwo, kompletnie zamyka się w sobie.

Bliscy nie chcą być obiektem sensacji w takiej chwili, zwłaszcza, że pani Gosia jest nadal w fatalnym stanie, a jej rozpacz łamie serce.

Nadal najgorzej znosi ją pani Małgosia, z którą niemal nie ma kontaktu.

Ten opis nie zgadza się jednak z wyglądem człowieka, którego w noc morderstwa swojej córki widziała pani Małgosia, ale to nie jedyny problem.

Może, gdy pani Małgosia mijała dziwnego, zniecierpliwionego człowieka, który chował przed nią twarz, tak naprawdę mijała oprawcę swojej córki, który wypatrywał, czy dziewczyna już wraca.

Pan Sławek rzuca się w wir pracy, Patryk nadal unika domu, a pani Małgosia zaczyna szukać sensu i sposobu na okiełznanie nienawiści, jaką darzy sprawce.

Pan Sławek nadal skupia się na pracy, a pani Małgosia nadal pogrążona jest w bólu i poczuciu niesprawiedliwości.

Pani Małgosia podczas jednej z mszy słyszy od księdza słowa, które z jakiegoś powodu elektryzują ją.

Pani Małgosia dzieli się swoimi myślami z mężem, a on opowiada jej swoją historię, jak to doznał bardzo poważnego wypadku i przez chwilę był tam, po drugiej stronie i że to prawda.

Te słowa sprawiają, że pani Małgosia czuje przypływ nadziei, że wreszcie trafiła na odpowiedni tor.

Pani Małgosia przebacza człowiekowi, który odebrał jej Izę i przestaje modlić się o to, by został ukarany, a prosi Boga, by mu wybaczył i by nawrócił się.

Mimo, że pani Małgosia odpuszcza, nie odpuszczają ani pan Sławek, ani Patryk, którzy nadal potrzebują odnalezienia i ukarania sprawcy, by zamknąć ten bolesny etap.

Gdy wspólnie są u znajomych z Warszawy, których córka ma wykształcenie plastyczne, dziewczyna słucha historię o Izie i o mężczyźnie, którego widziała pani Gosia.

Gdy otwiera oczy, orientuje się, że to jego żona, pani Małgosia, ma problem ze złapaniem oddechu.

To dzisiaj, gdy noc zmieniała się w poranek, dzień przed dwudziestymi trzecimi urodzinami Izy, pani Małgosia z nieustalonej przyczyny umiera.

Pod wpisem pojawia się mnóstwo ciepłych komentarzy, a większość z nich nawiązuje do tego, że pani Małgosia już nie tęskni i tak jak zawsze chciała, jest wreszcie z Izą.

i posturum przypomina człowieka, którego widziała jej córka, Małgosia.

Dzisiaj pani Teresa przekonana jest, że właściciel Labradora może być osobą, o której mówiła Małgosia, a może nawet tym, kto skrzywdził Izę.

Ostatnie odcinki

0:00
0:00