Mentionsy
Heweliusz. Jak doszło do katastrofy?
14 stycznia 1993 roku prom kolejowo-samochodowy Jan Heweliusz, kursujący na trasie Świnoujście-Ystad, zatonął w czasie potężnego sztormu. Tamtej tragicznej nocy, podczas której Bałtyk pokazał swoje najgorsze oblicze, zginęło 56 osób. Była to największa katastrofa w historii polskiej żeglugi powojennej. I jedna z najbardziej tajemniczych. Dlaczego prom wypłynął z portu pomimo ostrzeżeń? Kto wówczas zawinił? Czy można było uniknąć błędów i w porę zapobiec tragedii? I dlaczego wokół tamtych wydarzeń krąży dziś tak wiele teorii spiskowych?
Szukaj w treści odcinka
W porcie ostrzegano przed sztormem, ale Heweliusz i tak wypłynął.
Dlaczego Heweliusz zatonął?
Zatonięcie Heweliusza to historia o błędach, które narastały latami.
Kolejowo-samochodowy prom Jan Heweliusz został zamówiony w połowie lat 70. przez Polskie Linie Oceaniczne.
Decyzja o budowie nowej jednostki była elementem szerszego planu rozwoju połączeń promowych pomiędzy naszym krajem a Skandynawią, co podkreślił Adam Zadworny w książce Heweliusz.
Heweliusz miał być jego tak zwaną jednostką bliźniaczą.
Jan Heweliusz był promem przystosowanym do przewożenia maksymalnie 94 osób, w tym 30 członków załogi oraz wagonów kolejowych i samochodów ciężarowych po morzach zarówno zamkniętych jak i otwartych na odległość maksymalną do 200 mil morskich od najbliższego portu.
Pierwszy rejs Heweliusza odbył się 1 lipca 1977 roku.
20 lipca 1977 roku, niespełna trzy tygodnie po wejściu do służby, Heweliusz uderzył w nabrzeże portu Istat.
A niektórzy twierdzili nawet, że Heweliusz padł ofiarą morskiej klątwy.
W trakcie jednej z nich, tuż po pożarze jaki wybuchł na Heweliuszu w roku 1986, część konstrukcji nadbudówki została odremontowana z wykorzystaniem blach o nieco innych parametrach niż zakładał oryginalny projekt.
Z czasem nabraliśmy przekonania, że Heweliusz wymaga poważniejszej przebudowy, ale armator pozostawał głuchy na te skargi i utrzymywał nadal jednostkę w służbie, kierując się przede wszystkim względami ekonomicznymi.
wyliczał, że łącznie w ciągu 15 lat żeglugi Heweliusz doświadczył 14 wypadków.
10 stycznia 1993 roku podczas cumowania w Istat Heweliusz uszkodził furtę rufową.
Leszek Adamczewski w swojej książce Heweliusz i inne przemilczane katastrofy powojennej Polski napisał, że wtedy, gdy Heweliusz wyszedł w swój ostatni rejs, nadal nie była ona ukończona, przez co nie spełniała wymogów tzw.
W kwietniu 1992 roku funkcję dowódcy Heweliusza objął 46-letni kapitan Andrzej Ułasiewicz.
Załogo Heweliusza liczyła 28 osób.
13 stycznia 1993 roku prom Jan Heweliusz przygotowywał się do swojego kolejnego rutynowego kursu na trasie Świnoujście-Istat.
Heweliusz pozostawał na swoim kursie, a oficer wachtowy prowadził regularne odczyty z przyrządów.
Heweliusz płynął z prędkością trzynastu węzłów.
W Heweliusza uderzały coraz większe fale, które jeszcze bardziej pogłębiały przechyły.
Przechył zniknął, a Heweliusz nieoczekiwanie się wyprostował.
Heweliusz, który próbując ustawić się wcześniej pod wiatr, zmienił swoją pozycję, otrzymał potężne ciosy.
Tu polski prom Jan Heweliusz.
Polski prom Jan Heweliusz.
Na wołanie Heweliusza jako pierwsza reaguje stacja dyżurna na duńskim Bornholmie.
Jan Heweliusz.
Jan Heweliusz.
Ron Radio, tu Jan Heweliusz.
Jan Heweliusz, jaka jest Twoja pozycja?
Niedługo później ponownie nawiązuje łączność z Heweliuszem, ponaglając kapitana, aby ten określił swoją pozycję.
Tak naprawdę Heweliusz znajdował się po wschodniej, a nie po zachodniej strony Arkony.
Duńczycy kolejny raz połączyli się z Heweliuszem.
Okej, Jan Heweliusz?
Sygnał SOS z Heweliusza został odebrany także w Polskim Centrum Ratownictwa Morskiego w Gdyni.
Kiedy przechył dochodzi do 45 stopni, na Heweliuszu zgasły światła.
O godzinie 5.12 Heweliusz przewrócił się stępką do góry.
Przybycie ekip ratunkowych zostało wyraźnie opóźnione z powodu błędu kapitana, który w swoim meldunku poinformował, że Heweliusz znajduje się na zachód od Arkony.
Fatalne warunki pogodowe, zła widoczność oraz stan fizyczny rozbitków sprawiły, że udało się uratować tylko dziewięciu członków załogi Heweliusza.
Jej celem było wyjaśnienie przyczyn zatonięcia promu Jan Heweliusz.
Z pomocą marynarki wojennej zlokalizowano wrak Heweliusza.
Komisja podkreśliła, że Heweliusz miał od lat problemy z przechyłami i stabilnością w czasie sztormów.
Heweliusz miał tendencję do przechylania się przy silnych wiatrach oraz nierozwiązany problem z rampą rufową.
Całkowicie odmiennego zdania była natomiast Izba Morska w Gdyni, która rozpatrując tę sprawę w roku 96 uznała, że Heweliusz wyszedł ze Świnoujścia w stanie niezdatnym do żeglugi, ponieważ nie spełniał wymogów bezpieczeństwa dotyczących strugoszczelności furty rufowej, do czego przyczynił się w sposób zawiniony armator.
Zatonięcie Heweliusza wciąż budziło emocje.
Według niej Heweliusz miał wypłynąć z portu w Świnoujściu mocno przeładowany.
Według jednej z popularnych hipotez, Heweliusz podczas rejsu miał zderzyć się z inną jednostką, prawdopodobnie kutrem lub niewielkim frachtowcem.
Prawda jest jednak taka, że ani niemieckie, ani duńskie stacje radarowe nie zarejestrowały żadnego innego statku w pobliżu miejsca zatonięcia Heweliusza, a na wraku nie znaleziono śladów jakiejś kolizji.
Pół roku po katastrofie niektóre niemieckie dzienniki donosiły o tym, że rzeczywista liczba ofiar Heweliusza była znacznie wyższa niż oficjalnie podano do wiadomości.
Taką plotkę podsycał fakt, że dokumenty przewozowe zaginęły, a w pierwszych dniach po tragedii nie było jasne ilu ludzi faktycznie znajdowało się na pokładzie Heweliusza podczas jego ostatniego rejsu.
Według artykułu opublikowanego w serwisie Polskie Radio 24, Heweliusz miał przewozić nieujawniony ładunek wojskowy.
W skrajnych wersjach twierdzono nawet, że Heweliusz miał zatonąć po tym, jak został trafiony torpedą.
Heweliusz nie padł ofiarą żadnego spisku.
Jego ciało wydobyto z wraku Heweliusza dopiero po trzech tygodniach.
Wrak Heweliusza nadal spoczywa na dnie Bałtyku, odwrócony stępką do góry, z otwartą rampą rufową i skorodowanym kadłubem.
Heweliusz.
Heweliusz i inne przemilczane katastrofy powojennej Polski.
Artykuł Prom Jan Heweliusz do trzech razy sztuka.
Katastrofa promu Jan Heweliusz wróciła w książce.
23 lata temu w katastrofie promu Jan Heweliusz zginęło 55 osób.
Katastrofa Heweliusza.
Prom Jan Heweliusz mógł transportować broń.
Ostatnie odcinki
-
„Kazali mi wejść do bagażnika”. Wtedy zaczęło s...
02.02.2026 13:25
-
[PRZEDPREMIEROWO] Kamera zarejestrowała coś, cz...
29.01.2026 07:19
-
Od tygodni śmierdziało w piwnicy. Ale tylko on ...
26.01.2026 04:00
-
13-latka zostawiła trop. Ale przez 40 lat nikt ...
19.01.2026 04:00
-
Sprawa dziewczyny z Watykanu. Po 42 latach przy...
12.01.2026 04:00
-
Kazała matce złożyć pewną obietnicę | 407.
05.01.2026 04:00
-
Zapytał: „Myślisz, że ciało zamarzło?”. Nie wie...
29.12.2025 04:00
-
40 lat bez tropu. Aż były gliniarz nagrał o tym...
22.12.2025 04:00
-
To nie zwłoki go pogrążyły. Tylko zawartość jeg...
15.12.2025 04:00
-
Szczątki były w beczkach. Twarze odczytali z ko...
08.12.2025 04:00