Mentionsy
Akwarium z piraniami, tony steków i motocykl podwieszony pod sufitem | Whiskey In The Jar
Akwarium z piraniami, tony steków i motocykl podwieszony pod sufitem | Whiskey In The Jar.
Natalia Urbaniak i Artur Nowicki z sieci restauracji Whiskey in the Jar opowiadają o prowadzeniu wielomilionowego biznesu opartego o serwowanie gościom grillowanej wołowiny
This podcast is powered by Pinecast.
Szukaj w treści odcinka
w których króluje mięso, czyli coś, co właściwie powinno być najfajniejszym tematem do posłuchania przez fanów tej audycji, bo od lat 9, od 15 października 2016 roku rozmawiamy o jedzeniu, ale gdzieś cały czas kręcimy wokół steków i dzisiaj whisky in the jar.
Global Kulinarny całej grupy Whisky in the Jar.
O tym, jak sobie radzić z dostawą, z wynosami takich historii, co zapoczątkowała pewnie i rozwinęła mocno pandemia, też będziemy gdzieś po drodze rozmawiać, ale muszę was zapytać, czym jest w ogóle whisky in the jar?
Whisky in the jar.
Ja z sentymentem będę zawsze wspominać i wspominam pierwszy lokal, który otwieraliśmy w Poznaniu, a było to 12 lat temu i tak kolokwialnie w naszych, wśród pracowników w kręgach mówimy na to Whisky 56, dlatego, że mieściło się na starym rynku 56 właśnie w Poznaniu.
Że ma być atmosfera, ma być klimat, ma być rock'n'roll i że to jest whisky in the jar właśnie, nie?
No zwłaszcza, że to było jeszcze tak chyba tuż przed taką burgerową rewolucją, która kiedy się nagle burgery zrobiły modne, zaczęto korzystać z wołowiny, która nie była pomielona z tekturą.
Kliknęło na tyle, że wiesz, że po roku otwieraliśmy Whisky in the Jar we Wrocławiu, a po dwóch latach, w 2015 roku, otwieraliśmy drugi lokal na Starym Rynku w Poznaniu.
I teraz Agnieszka, która prowadzi firmę, ona do nas mówi cały czas to samo, że Whisky in the Jar to jest experience.
Ludzie przychodzą do nas, wiesz, rock and roll, atmosfera, klimat i że to jest experience związany z jedzeniem, z drinami i z tym, co się dzieje u nas w knajpach, nie?
czyli dwa lokale w stronę Galerii Dominikańskiej od waszego dzisiejszego lokalu tam, więc takie, tego typu jedzenie tam było i pamiętam, że zawsze był full, hard rock cafe, no i właśnie whisky in the jar, więc takie wszystko takie związane właśnie z rock'n'rollem, z tymi pamiątkami po różnego rodzaju muzykach i no i właśnie mięso.
W tej trumnie twoi ulubieni raperzy nie żyją Dlatego jadę tak te persy jakbym miał zginąć Pierwszy podziemny raper, co ma flow, technikę i głos i zjada nawet papier Nie mam odciśniętej dłoni w betonie, w miejscach kultu, ale masz moje słowa na podeszwach butów U-RE-MO-DO Nie mam czasu umrzeć, ale odczuję pogoń Trumne pogą Wiozą, gdyby nie ty nie miałbym tu nikogo
Dzieci nie mają budów, ale mają karabiny.
Giną bez skutku, bo żyją bez przyczyny.
Z klingą pod szyją.
Albo skórą w karku, ginę na heroinie Przed furą czy przy barku A ty, ty, możesz płacić mi w strachu A ty, ty, możesz płacić w miłości A ty, ty, możesz płacić mi krwią Skóra w skórę krwią
Mój znajomy chciał się zabić, znaleźć mu pannę Inny dał się cztery razy zdradzić, wrócił do tej samej Jak go znów zostawi, to nie wytrzyma presji Jak mój ziom, co nie śpi, bo się boi śmierci Wszyscy z nich to raperzy, to jest powieprzone Kiedy matka pyta syna, czy jej kot nie stołek Nie mam tyłu we krwi, mam ku**a tyle siły Ona tętni, aż rozpróba szeły Umrę młodo Nie mam czasu umrzeć, ale czuję pogoń Trudny obok
I wracamy do rozmowy o whisky in the jar.
Coś, co nie powinno się udać, więc chciałbym trochę o tym mięsie posłuchać.
Wiadomo, że nigdy to nie będzie to samo, bo to jest jednak wołowina.
Zawsze ktoś z obsługi czy też szef kuchni może wyjść i udzielić takiej informacji, w jaki sposób to przygotować.
Chociaż przy przygotowaniu steków, jakby tutaj za wiele tajemnic nie ma, w tym momencie jak się wejdzie w internet, to się znajdzie wszystko.
Jak ktoś jest gruby i ma tłuszcz na czole, to już będzie inaczej.
I też ustalić sposób klasyfikacji tej wołowiny, która idzie do nas.
jakby po uboju, jak ono wygląda, jaką ma przydatność kulinarną, jaki jest poziom obtuszczenia.
I według tych jakby naszych wytycznych jest klasyfikowane dla nas, dostaje powiedzmy pieczątkę Whisky Integra i przyjeżdża do nas do restauracji.
No ta firma w ogóle bardzo, bardzo dużo wołowiny przerabia i też niezależne różne miejsca, które zajmują się sezonowaniem też biorą od nich, więc to nie jest to żadna tajemnica, że to jest chyba taki gracz numer jeden albo z pierwszej trójki, jeśli chodzi o... Przede wszystkim ilości.
Tak jak wspomniałeś, jesteśmy już marką globalną.
mamy w większych, dużych miastach, powiedzmy, brakuje... W globalną, ogólnopolską.
Jeszcze tak trochę poza samą marką Whisky in the Jar, ale w grupie naszej, w naszej rodzinie, jak to kiedyś mówiliśmy i mówimy tak naprawdę dalej, bo u nas są...
Wiadomo, że każdy ma inne kompetencje, ale no staramy się naprawdę żyć bardzo blisko, na dużo sobie tutaj pozwalać w takiej komunikacji jakby bieżącej.
Więc kupę czasu spędzone jest tutaj, kupę serducha włożone i między innymi przez to podejście takie, jakie tutaj Mikołaj zaszczepił w nas wszystkich, czy też Agnieszka kontynuuje.
Jeszcze chciałem wspomnieć, że poza samą Whisky in the Jar mamy jeszcze Mati's Sushi i Rabatta w Poznaniu.
Oryginalna japońska kuchnia z małym takim twistem.
Bardzo, bardzo ciekawe miejsce, ciekawe doznania, więc też zawsze można nas odwiedzić w Poznaniu i trochę z innej strony poznać naszą firmę.
Tym bardziej, że tam też jest grill rabata japoński, więc trochę coś może i wspólnego, ale mówię, w innej odsłonie.
W Poznaniu możecie nas słuchać jedynie przez internet, na stronie radiocampus.fm, ale możecie też słuchać wszystkich rozmów od roku 2009, wtedy je digitalizujemy i wrzucamy na serwisy streamingowe, więc jak wpiszecie jaja w kuchni w swoim ulubionym serwisie streamingowym,
z podcastami, to tam powinno się to pojawić.
Za nami JWP w remiksie legendarnego klasyka Molesty, a my wracamy do rozmowy o whisky in the jar.
W określonych godzinach tam, powiedzmy takich lunchowych, mamy ograniczoną kartę z innymi cięciami mięs, kilka dodatków.
fajnej, atrakcyjnej cenie, no bo niestety, no jak wiemy, każdy idący do sklepu może się przekonać, jak kosztuje wołowina.
Więc dlatego ceny w naszym menu są takie, a nie inne, a tutaj naprawdę wydaje mi się, że w przystępnej cenie dajemy możliwość spróbowania tego, na co nas stać i możliwe, że będziemy to kontynuować też w innych miastach.
Więc wydaje mi się, że każdy powinien coś...
Każdy kto lubi wołowinę powinien znaleźć coś dla siebie.
Tym bardziej, że nie zamykamy się na to, tak na przykład teraz z tak zwanej podlady sprzedajemy tibona i dalej będziemy też to kontynuować, że co jakiś czas będziemy wrzucać jakieś takie ekstra cięcia dla troszeczkę bardziej wyszukanych osób, którzy będą szukać czegoś innego niż jest na co dzień u nas w karcie.
No ale te restauracje są bardzo duże, więc siłą rzeczy mogą przyjść duże grupy.
I jak najbardziej w naszym menu da się skomponować taki posiłek, stricte nie mamy takiej szerokiej oferty, ale jeżeli chodzi o oferty grupowe, przygotowujemy zawsze menu oczywiście na bazie naszego, ale możemy je dostosować indywidualnie, więc jeżeli będą jakieś oczekiwania,
Grupa 100 wegan przyjdzie do whisky.
Mnie bardzo interesuje, jak się w ogóle zarządza taką rzeszą ludzi, no bo ktoś musi to obsłużyć.
No bo obsłużenie 300 gości to jest tak naprawdę w pewnym sensie usmażenie 300 steków zazwyczaj w przeciągu 30 minut.
Zawsze gotowy na bitwę, nigdy nie zniknę, bo nie śpię, dwa, cztery, siedem, trzy, sześć, pięć Każdego dnia kręcimy to samo, rodzina jak soprano, to wszyscy, którzy z nami staną Yo, to nasza sprawa, gorąca rodzinna saga, przybita graba, gramy w abang, dawaj, szalona trawa
Patrz jak jest u nas, jaramy skuna, właśnie taki styl tu mam Ekipa jak Stunt Luna, ktoś tego nie kuma Gramy hip-hop, rock'n'roll, umar, yo Jestem Ace, czuj to synek, aha Ace, kotku, rusz ten tyłek, aha Gram tu z tym stylem, aha Yo, czuj to madafaka, kraj zna
No i dobrze, myślę, że możemy powiedzieć, że ten stek, który przyjechał z Placu Konstytucji, pewnie był robiony godzinę temu, jest naprawdę... No, nawet lepiej.
W piątek była informacja o godzinie chyba 18 czy 19, że od jutra się zamyka.
Zero więcej info.
Jak ludzie jeździli właśnie do Poznania, do Wrocławia, Whisky in the Jar to były właśnie takie miejsca, które tam świeciły dosyć mocno.
Ja stąd znam w ogóle Whisky in the Jar, bo wielokrotnie tam trafiałem już, nawet jak się przeprowadziłem do Warszawy, to jak odwiedzałem Wrocław, to gdzieś tam często lądowałem.
No było kombinowania pracowników.
nas jeszcze w okołopandemicznym czasie dotknęła tragedia taką, jaką była strata Mikołaja i dodatkowo ten początek tej pandemii, to tak jak powiedziałam na początku, słuchaj, no jest informacja i radźcie sobie.
I tak jak Artur powiedział, że no wszystko, delikatesy, mięso na wynos, drineczki, jakieś tam buteleczki, no wszystko.
Tak, to było na pewno duże wyzwanie dla Mikołaja, ale też mi się wydaje, że taki jego cel w tej pandemii, że ta rodzina, którą stworzył, no nie może jej zostawić, więc utrzymaliśmy tak naprawdę wszystkich pracowników, wypłacaliśmy tam wynagrodzenia takie postojowe, więc jeżeli ktoś nie miał ochoty sam po prostu od nas odejść, no to został z nami i wiele tych osób pracuje do dzisiaj, jak połowa warszawskiej kuchni.
Waszej przygody z Whisky in the Jar, no trafiło się coś takiego i zostaliście.
I generalnie eksplozja jej kariery w whisky, no jest coś niesamowitego jak dla mnie, właśnie warto nawet to wspomnieć.
U nas nie ma znaczenia czy to jest Białorusin, Ukrainiec.
I jeżeli mają taką chęć i wykazują tą chęć, no to ich szkolimy i w nich inwestujemy.
Teraz Dinali, Smarki Smark, Chryzantemy Złociste.
John Stockton na lusce asystował nam To czasy, kiedy skręcałem kostki na desce Wtedy skręcałem kostki i kręcałem jointy w najlepsze Muzyka, blanty i słodycze do oporu I tak, to życie toczy się po oporu Toczy się po joyu, zawieszałem, nie grałem roli Ale nie nawinę tu jakiejś moraloparaboli, że Nigdy nie byłem jakiś dobry na wolno Ale jestem wolny na dobre, bez torby na bongo Po prostu, teraz mam czysty łódź, wtedy krank Będę tęsknił, ale nie żałuję, jak Edith Piaf
Znowu musisz dłoń i skutek W końcu zgasił kamela i skończył wywiad Zmienił go jego partner, dobry glina Ale nie wskurał więcej niż ten twardziel but I uderzyłem do dołka jak Tiger Woods Smacznie przespałem noc, podjeżdżałem o mord A następnego dnia podjeżdżałem pod dom Płodowody na proceder, workiz miałem na porcję Ale jedyny proceder w domu miałem na dworcie
Natalia i Artur z Whisky in the Jar są cały czas z nami w studiu i oprócz tego, że zjadłem bardzo dużo tatara, bardzo dużo steków, jestem przeszczęśliwy.
Mi się przypomina dużo takich po prostu bieżących, jakichś takich głupotek, gdzie ktoś do maszynki do mielenia jakieś chochelki wciskał i tak dalej.
Nie mam wrażenia, że udajecie kowbojów jak w The Mexicam, jak się zamówi sernik i strzelacie.
Wiesz co, początek audycji tak zaczęliśmy właśnie trochę mówić o tym, co to jest whisky in a jar i wydaje mi się, że właśnie to jest to, że tak jak Mikołaj czy Agnieszka teraz powtarzali, że mamy pewne DNA, czyli ten rock'n'roll we krwi, tak?
Znaczy Mikołaj z tą swoją, no nie wiem, jakąś taką zdolność miał, że był takim wizjonerem, że on wchodził tutaj i mówi tu będzie winda z motocyklem, tu będzie wielkie akwarium z piraniami.
Do tego właśnie jeszcze nasze koktajle w słoikach, whisky in the jar w końcu.
Wszystkie są grillowane na świeżo, na bieżąco, z najwyższej jakości wołowiny, jaką w tych ilościach możemy oczywiście jakby dostać.
Okej, czyli cały czas wołowina.
Pokazujemy to na Instagramie, pokazujemy to w sieci.
Rozmawialiśmy o sieci Whiskey in the Jar.
restauracji w Gdańsku, Artur Gabor Nowicki, Global Kulinarny Grupy Whisky in the Jar.
Ja jestem przyjemnie pobudzony, jak się najadłem wołowiny i jeszcze będę obgryzał kostkę.
Ja się nazywam Marcin Kuc.
Uszy w komórce, czasami tylko chciałbyś złapać czas Powiedzieć mu to, co możesz powiedzieć w szmulce na rurce Czyli ty weź się powyginaj, a nie ciągle masz te skurcze Posiedziałbyś ze starymi ziomami, z browcem i z murkiem Posiedziałbyś na murku z browcem, co nie, co, co nie Dlatego jak w sobotę wyjdziesz, hajsy polecą, co nie, co, co nie Kup lenać pani feton, co nie, co ci polecą, co nie I kupisz Ema, Ema Jean, dwa białe, trzy żołądki
To pójdę na nogach nad Wisłę i może złapiemy się wzrokiem Z momentu zrobiła się chwila, a potem już czas tylko mijał Kupiłem pizzę, usiadłem na brzegu i czekam aż zleci kolejna godzina Pachnie tu mokrym betonem, a tydzień już nie było deszczu Miało się tyle wydarzyć, a sił już zabrakło na wejściu Znam każdy kształt tej ulicy, a ona zna każdy mój wersjusz Zostało mi tylko pisać, a zegar wybija mi metrum
Ostatnie odcinki
-
Wyrzucamy rocznie jedzenie za 4K! | Kuba Korczak
28.01.2026 14:07
-
Życie po Masterchefie | Debora Suliborska
20.01.2026 09:01
-
DOSTAWCA TRUFLI - Filip Botor
13.01.2026 15:01
-
Wazza! Czyli zupa od OMY
05.01.2026 20:54
-
MOA Pacific Food, czyli kolory w misce
17.12.2025 10:40
-
Wegańskie Rameny - Marcin Wojtasik
08.12.2025 21:21
-
Tacosy z mięsem ze smokera - MIMO by BBQ Bar
03.12.2025 17:20
-
Od hotelu dla psów do międzynarowej korporacji ...
26.11.2025 14:18
-
Czy apki mają sens w gastro? Maciej Piwko feat....
17.11.2025 21:24
-
VA BENE!
10.11.2025 21:09