Mentionsy

Idź Pod Prąd NA ŻYWO
10.09.2025 08:00

Drony Putina uderzyły w Polskę! Amerykański senator: "To akt wojny" | Dr Tomasz Pawłuszko w IPP

Rosyjskie drony uderzyły w Polskę! W nocy doszło do ataku, w którym zniszczony został dom mieszkalny – cudem nikt nie zginął. Amerykański kongresmen nazywa to aktem wojny, a premier Donald Tusk ostrzega: Wróg jest na Wschodzie. Wraz z ekspertem ds. bezpieczeństwa i obronności, dr. Tomaszem Pawłuszko, analizujemy najnowsze wydarzenia i zagrożenia dla Polski. #IPPTVNaŻywo #polityka #drony #Rosja #Polska #atak ---------------------------------------------------- 📧 Napisz: [email protected] 📞 Zadzwoń: 536 813 435 📌 Bądź na bieżąco: http://idzpodprad.pl 🧩 Wesprzyj: https://idzpodprad.pl/wsparcie ☕ Kup nam kawę: https://buycoffee.to/idzpodpradtv Zacznij wspierać ten kanał, a dostaniesz te bonusy: https://www.youtube.com/channel/UCUZ9x49ZuhZt1QVJafMy5rA/join

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 395 wyników dla "I"

Rosyjskie drony uderzyły w Polskę.

Ubiegłej nocy Rosja przeprowadziła duży atak lotniczy na Ukrainę.

Kilkaset dronów oraz rakiet manewrujących i balistycznych ruszyło na cele w całej Ukrainie, w tym Lwów, Łódz i Wano-Frankowsk.

Co najmniej 19 dronów bojowych wleciało na terytorium Polski.

Polskie oraz sojusznicze lotnictwo zestrzeliwało je.

Szczątki jednego z dronów spadły na dom we wsi Wyryki w województwie lubelskim.

Zniszczyły dach, strop, salon.

Cudzy mieszkańcy przeżyli i nie zostali ranni.

W czasie ataku byli poza domem, zajmowali się zwierzętami w gospodarstwie.

Szczątki innych dronów znaleziono w kilku miejscowościach w województwie lubelskim, ale również w województwie warmińsko-mazurskim i łódzkim.

Amerykański republikański kongresman Joe Wilson stwierdził, że jest to akt wojny i wezwał prezydenta Donalda Trumpa do nałożenia sankcji, które doprowadzą do bankructwa machiny wojennej Rosji.

Premier polski Donald Tusk przekazał, że Polska chce uruchomienia artykułu czwartego NATO.

Czy Polska jest gotowa na zagrożenie?

Jak każdy z nas może się przygotować na takie zdarzenia?

O tym już za chwilę w IZPODPRĄT NA ŻYWO.

Powiemy też o zagrożeniu dla przesmyku suwalskiego, zakończeniu wsparcia Stanów Zjednoczonych dla szkolenia i dozbrajania armii krajów europejskich oraz unijnych funduszach na zbrojenia, których Polska ma dostać największą część.

Cezaryk Posowicz, IZPODPRĄT NA ŻYWO.

Za próbami dywersji stoi Federacja Rosyjska.

Ten program oglądasz wyłącznie dzięki wsparciu widzów.

Jeśli podoba Ci się to, co robimy, dorzuć się.

Około 23.30 odnotowano pierwsze naruszenie przestrzeni powietrznej nad naszym krajem.

Ostatnie, jakie odnotowaliśmy, miało miejsce około godziny 6.30.

a więc daje to wyobrażenie o skali tej operacji.

Ona trwała dokładnie całą noc.

Odnotowano i precyzyjnie namierzono 19 przekroczeń i tych konkretnych naruszeń przestrzeni powietrznej, ale nie są to oczywiście ostateczne dane, bo szef Sztabu Generalnego chce przekazywać państwu i opinii publicznej tylko dane potwierdzone.

To, co jest nowe i o tym jeszcze parę słów powiem, znaczy nowe w najgorszym tego słowa znaczeniu, to kierunek, z którego drony naruszające polską przestrzeń powietrzną nadleciały.

I to jest po raz pierwszy w czasie tej wojny nie z nad Ukrainy jako efekt błędów, dezorientacji dronów,

czy małych rosyjskich prowokacji na minimalną skalę, po raz pierwszy spora część tych dronów nadleciała nad Polskę bezpośrednio z Białorusi.

Rozpoczęto po rozpoznaniu zagrożenia zwalczanie obiektów, które uznaliśmy za bezpośrednio zagrażające naszemu bezpieczeństwu.

W tej chwili mamy potwierdzone zestrzelenie trzech dronów.

Bardzo prawdopodobne jest, że zestrzelono także czwarty obiekt.

Niewykluczone też, że tych zestrzeleń było więcej.

Ze względu na warunki pogodowe i charakter operacji,

Sprawdzanie tego zajmie nam jeszcze trochę czasu.

Jest to też związane z poszukiwaniem jakichś artefaktów, szczątków tych obiektów na ziemi.

Ono trwa już od godzin nocnych z użyciem służb wojskowych i cywilnych.

Ostatni z dronów został zniszczony o godzinie 6.45.

Witam Państwa.

Ze mną w studiu jest, ze mną w studiu połączony przez internet jest dr Tomasz Pawłuszko, ekspert do spraw bezpieczeństwa.

Witamy serdecznie.

Dzień dobry Państwu.

I od razu pierwsze pytanie co do tego, co się wydarzyło dziś w nocy.

Atak, test, prowokacja, która ma wywołać jakieś nasze działania?

To jest testowanie, to jest incydent, który miał na celu, tak myślę, testowanie polskiej reakcji, a także reakcji całego NATO, w tym i systemów technicznych, jak i wypowiedzi polityków.

na Ukrainę, jeśli chodzi o atak dronów tej nocy, po to, żeby wykorzystać ten element, że te systemy będą aktywne.

Więc ja myślę, że to było...

celowe wykorzystanie polskiej przestrzeni powietrznej, czyli prowokacja.

Natomiast nie jest to na pewno akt wojny, tak jak sugerował ten amerykański senator.

Aktem wojny, aktem wrogim byłby po prostu ostrzał

wlecenie na przykład śmigłowców, bombardowanie jakiejś wsi.

To jest wtedy działanie agresywne.

Natomiast z tej perspektywy obecnej Rosjanie po prostu wykorzystali to, co zrobili jako prowokację.

Prowokacja, no ale jednak potencjalnie mogła się ona zakończyć ofiarami śmiertelnymi.

Szczątki jednego ze strzelonych dronów uderzyły w budynek mieszkalny.

Akurat mieszkańcy byli już, to było wczesnym rankiem, po 6 godzinie, byli poza domem, zajmowali się zwierzętami gospodarskimi, jak donoszą media, także nie ucierpieli.

bezpośrednio, a dom jest zniszczony.

Dach, widzimy tutaj, przez strop się też przedarły.

Także mogły to być skutki śmiertelne, czyli śmierć polskich obywateli w wyniku działań obcego państwa.

To jest jednak coś przynajmniej w pobliżu działań wojennych.

Znamienna jest sama reakcja Rosjan.

Oni piszą na swoich portalach, w swoich mediach, że Polacy zestrzelili drony, że Polacy użyli samolotów, natomiast nie ma ani słowa o tym, że to były drony rosyjskie.

Czyli jest taka sugestia, a może to ukraińskie, a może to białoruskie, a może nie wiadomo czyje, a może to jakieś zielone ludziki zrobiły.

To też jest element testowania reakcji państwa i społeczeństwa.

Na szczęście nie doszło do tragedii.

No i rzeczywiście wreszcie nasze systemy przeciwlotnicze zaczęły zapobiegać tego typu zdarzeniom i to jest myślę dobra wiadomość.

Czyli uznałby pan doktor, że dobrze sobie Polska i siły sojusznicze też na to poradziły z tą sytuacją?

Dobrze, co nie znaczy bardzo dobrze, bo nie zestrzelono wszystkich obiektów.

Ja rozumiem, że pan premier nie może pewnych rzeczy powiedzieć.

ale jeśli na 19 naruszeń tylko 3 albo 4 obiekty udało się przechwycić, to jest to niewiele.

Natomiast reakcja sojuszników, wykorzystanie samolotów rozpoznawczych czy bojowych, to był zdecydowanie dobry ruch przewidziany procedurami.

Naszą słabością jest brak to, co...

Okazało się też wcześniej problemem brak systemów zwalczania statków powietrznych czy takich nisko lecących obiektów właśnie na tej wysokości poniżej 100 metrów.

Te drony pewnie leciały z daleka, więc leciały wyżej.

nasze radary były w stanie to dostrzec i w związku z tym można było wykorzystać samoloty do ich strącenia na pewnej wysokości i nie musieliśmy używać tych słabszych zasobów, które mamy, czyli ochrona przeciwlotnicza, strzelanie z działek i tak dalej.

No tak, no tu system cały można powiedzieć był w gotowości, bo już było widać, że jest szykowany i odbywa się atak na Ukrainę.

Kilkaset dronów, kilkadziesiąt rakiet i tutaj te samoloty śmigłowce były w gotowości przy naszych...

granicach, więc to pewnie jeszcze poprawiło to skuteczność wykrywania tych dronów, które nad Polskę wleciały.

Pewnie gdyby to się nie działo w czasie ataku na Ukrainę tak widocznego, tylko tak o wysłane mniej widocznie, to byłoby może trudniej.

Na pewno wykorzystanie systemów rozpoznawczych AWAC czy połączona wspólnota wywiadowcza, wymiana informacji znacząco ułatwia tego typu...

operacje ochronne, obronne i tak dalej.

Mamy też informacje od Ukraińców.

Ta mapa, którą Państwo pokazaliście przed chwilą, to też jest informacja od Ukraińców.

Skala ataku jest ogromna i widzimy, że część z tych dronów mogła naruszyć polską przestrzeń powietrzną w różnych miejscach.

I wygląda to oczywiście na celowe działanie rosyjskie.

mające przetestować nasze rity, a też i może ośmieszyć na przykład wypowiedzi ostatnio Donalda Trumpa o ograniczaniu pomocy dla państw bałtyckich czy ograniczanie pomocy dla Ukrainy.

I Putin i jego ludzie testują natychmiast takie wypowiedzi, także po to, żeby ośmieszyć Donalda Trumpa i jego wypowiedzi.

A pamiętajmy, że tak jak tutaj widzimy na zdjęciach,

Trump zupełnie niedawno z Putinem się widzii żaden progres w rozmowach pokojowych nie nastąpił.

Tak więc jest to ewidentnie granie na nosie sojusznikom z NATO i też ośmieszanie wypowiedzi natowskich decydentów na różne sposoby.

I to jest bardzo tani sposób, żeby to zrobić.

Wystarczy właśnie wysłać jakiś niezidentyfikowany obiekt

przestrzeń powietrzną jednego z państw i niech teraz oni się martwią, a my będziemy obserwować reakcję.

Tak więc to myślę, że tu jest gra na wielu fortepianach.

Z jednej strony testowanie reakcji wojska, reakcji społeczeństwa, ale też reakcji politycznej różnych państw natowskich, w szczególności tych na wschodniej Francji.

Czy można by powiedzieć, że działania Trumpa zachęciły Putina do eskalowania działań, to rozwijanie czerwonych dywanów, to stawianie ultimatum, których się nie wypełnia, bo tam najpierw było 50 dni, potem krótsze, no teraz minęło już chyba dziś czy wczoraj nawet te 50 dni, no i tak się nic...

Nie wydarzyło coś tam, Trump zapowiedział, dopytywany przez dziennikarzy, że będzie jakieś tam sankcje nakładał, no ale w praktyce na razie nie widzimy nic.

Czy to nie zachęca Putina właśnie do większych działań?

Administracja amerykańska zresztą słabo skomentowała albo prawie w ogóle ten incydent i dobrze, że Polska tutaj wnioskuje o wykorzystanie artykułu 4, czyli procedury konsultacji sojuszniczej, która ma miejsce w sytuacjach, kiedy właśnie nie ma agresji, ale jest zagrożenie.

Są też inne zagrożenia niż...

agresja, tak jak obserwowaliśmy dzisiaj.

Myślę, że Trump starał się przez jakiś czas dać szansę Putinowi, ale chyba nie rozpoznał dobrze intencji rosyjskiego dyktatora, bo Putin tak naprawdę nie chce żadnego pokoju.

kapitulacji Ukrainy na swoich warunkach, które sam podyktuje.

Chce odbudowy rosyjskiej strefy wpływów i liczy, że amerykański prezydent, który jest średnio zorientowany w sprawach europejskich, mu w tym po prostu pomoże.

wierząc, że ma poważniejsze zmartwienia, takie jak Chiny.

Tak więc Putin gra na to, żeby pokłócić Trumpa z Europejczykami, tak żeby Trump przestał rozumieć w ogóle sytuację i...

w jakiś sposób, żeby się zapędlił w tych swoich decyzjach, zapowiedziach i tak dalej, co jeszcze bardziej obniży jego wiarygodność, a wiemy, że jest ona niestety przeciętna.

Więc w ten oto łatwy sposób przy użyciu kilku dronów może Rosja wpływać na globalną strategię Zachodu, na rozmieszczenie wojsk, na wydatki wojskowe, na debatę polityczną.

Rosjanie szybko się tej metody uczą i myślę, że niestety takich incydentów będzie więcej w przyszłości.

Powiedział pan, że ten kongresman Joe Wilson przesadził mówiąc, że to akt wojny, ale czy zgadza się pan z jego próbą, receptą powiedzmy, czyli nałożenie, on wzywa prezydenta Donald Trumpa, by nałożyć sankcje, które doprowadzą do

bankructwa rosyjskiej machiny wojennej oraz do wyposażenia Ukrainy w broń, którą będzie mogła atakować głęboko wewnątrz Rosji.

Na pewno takie postulaty są i będą się powtarzać w amerykańskiej debacie.

One są zbieżne z polskimi interesami co do zasady.

Czyli liczymy na to, że wsparcie dla Ukrainy będzie...

Na tyle duże, żeby Ukraina obroniła swoją niepodległość i w miarę możliwości odzyskała te terytoria, które Rosja okupuje.

Tak więc co do zasady pan kongresman ma rację.

Ta retoryka jest też zbieżna z wypowiedziami demokratów generalnie.

Ale wiemy, że Donald Trump, można nim w jakiś sposób manipulować.

Wyobraźmy sobie, że jacyś rosyjscy dyplomaci dadzą znać Amerykanom, że to po prostu była pomyłka albo z tych kilkuset dronów trochę się zepsuło.

I Trump będzie skłonny w to uwierzyć i powie, że nic się nie stało.

Tak więc tutaj widzimy pewien taki regres myślenia strategicznego amerykańskiego przywództwa.

Tym bardziej trzeba o tym wszystkim mówić, o tych wszystkich działaniach, procedurach, o wskazywaniu winnego też trzeba mówić.

Kto te pociski wysłał, dlaczego?

jaki miał w tym interes, co teraz powinniśmy zrobić i tak dalej.

I wtedy Amerykanie siłą rzeczy będąc w sojuszu będą musieli reagować, jeśli nawet nie na działania rosyjskie, to przynajmniej na działania odpowiedź sojuszników.

Na razie Amerykanie zachowują się dosyć...

pasywnie, o czym świadczy też nie przedłużenie tej skromnej, bo skromnej, ale jednak symbolicznej pomocy wojskowej dla państw bałtyckich.

Tym niemniej nadal to finansowanie będzie jeszcze na ten rok i na przyszły.

Tak więc zawsze Amerykanie mogą do tego projektu, do tego finansowania wrócić, choćby symbolicznie.

I wydaje się, że Rosja daje Amerykanom dobry pretekst, żeby to zrobić.

Jeszcze chciałem dopytać co do tych procedur.

Co to znaczy uruchomienie artykułu 4?

Wiemy, że to uruchomienie konsultacji, ale co to jest w praktyce, jakie może mieć efekty, skutki dla Polski?

Wydaje się, że konsultacje są na bieżąco prowadzone.

Chodzi o zwołanie zgromadzenia politycznego wysokiego szczebla przywódców państw natowskich w celu przedyskutowania w danej sytuacji konkretnych strategii działania.

Bo wiemy, że i w artykule 4, i w artykule 5 państwa muszą...

i w obu przypadkach państwa muszą dobrać siły i środki do reakcji.

I po to jest to spotkanie.

Oczywiście tam w międzyczasie trwa dyskusja, kto co powie i mniej więcej my wiemy, jeszcze przed spotkaniem będziemy wiedzieć, co mniej więcej sojusznicy będą gotowi powiedzieć.

Ale dla nas jest to okazja przejąć częściowo ten kształt debaty

na temat stosunków rosyjsko-zachodnich.

I to jest dobra okazja także dlatego, że te rakiety przecież, czy drony wylądowały u nas po raz kolejny zresztą.

W związku z tym na pewno spodziewam się dyskusji na temat obrony przeciwlotniczej, na temat większej liczby zestawów Patriot, na temat pozostania amerykańskich wojsk w regionie, na temat większych zakupów zbrojeniowych itd.

Tak więc to jest dobra okazja, żeby artykułować tego typu rzeczy.

i pokazać przywództwo regionalne czy własne plany strategiczne, które będą budować naszą pozycję wśród sojuszników w najbliższych miesiącach.

Notabene jeszcze zwrócę uwagę na to spotkanie, które było wcześniej w Waszyngtonie.

i Putin i Trump, ale też spotkanie Trumpa z przywódcami europejskimi i z Włodomirem Żołyńskim.

I widzimy, że równii to spotkanie zostało przez Putina zlekceważone.

I jakby to jest jego też odpowiedź.

na to, że co by sojusznicy nie zrobili, my dalej będziemy wam grać na nosie, dalej będziemy was testować, dalej będziemy wam pokazywać, że nam wcale tak na pokoju nie zależy, co więcej, będziecie musieli nam zapłacić, żebyśmy usiedli do stołu itd.

Tak więc ze strony rosyjskiej to jest...

Ta tradycyjna metoda, tak mi się wydaje, dążenie ewentualne do deeskalacji, ale poprzez eskalację.

Czyli my wam zagrozimy, my was postraszymy i dlatego wy będziecie bardziej skłodni się wycofać ze swoich pozycji negocjacyjnych, bo my was możemy straszyć, a wy nas nie będziecie straszyć, bo wy jesteście sojuszem obronnym, prawda?

Wy w rewanżu nam dronów nie wyślecie.

I dlatego te prowokacje, uważam, mogą się powtarzać, jeśli ta reakcja, jeśli ten szczyt wokół artykułu 4 i jego późniejsze decyzje nie będą odpowiednio wdrażane, nie będą po prostu konsekwentne.

No to może właśnie trzeba wysłać, nie wiem czy drony, ale coś i pokazać, że tu nie będzie cofania się i takiej metody Putinowi nic nie dadzą.

Tak, ale odpowiadanie na prowokację kolejną prowokacją stworzy spiralę tych prowokacji.

Rosjanie są w tym dobrze, oni to mogą robić bardzo chętnie.

Natomiast jaki my mielibyśmy w tym cel?

Wtedy Rosja stwierdzi, że no właśnie, wy eskalujecie sytuację, to wy jesteście agresywni.

I to jest wasza wina.

My mamy broń atomową i tak dalej.

Więc poza wykrzykiwaniem tego typu komunałów, nic nam to nie da tak naprawdę.

Jak mocno by trzeba uderzyć Rosję, żeby się uspokoiła lub w jaki sposób, żeby zobaczyła, że ta jej eskalacja nie da jej nic i faktycznie się cofnęła?

Myślę, że te sankcje, o których mówił Trump, gdyby je wdrożyć, czyli sankcje nie tyle na Rosję, co na partnerów Rosji, to by zrobiło duże wrażenie.

Po drugie, wykorzystanie tych zamrożonych rosyjskich środków do czegoś.

Czyli nie grożenie, że to zrobimy, tylko po prostu zrobienie tego, że to nie będzie akceptowalne.

Bo na razie spadły drony, które prawdopodobnie...

nie miały jakiegoś dużego potencjału bojowego, ale jeśli zaczną wlatywać helikoptery, albo zaczną się zamachy terrorystyczne, albo zabójstwa polityków, albo zatrucia wody, albo jakiinne działania takie podprogowe, to będziemy szukać rozwiązań, a my musimy je mieć gotowe.

Mamy już podpalenia, to wiemy oficjalnie, że były inspirowane przez Rosję.

Co do tych innych, no to nie wiem, ale jeśli nic nie będziemy robić, to to się pewnie będzie zwiększać.

My coś robimy.

My coś robimy.

Przynajmniej jako Polska.

Powoli, słabo, ale jednak robimy.

Liczebność armii wzrosła o 50 tysięcy żołnierzy przez ostatnich kilka lat.

Mamy odbudowanie procesu szkolenia rezerw, czyli kilkadziesiąt tysięcy osób rocznie przechodzi zasadniczą służbę wojskową, więc do końca dekady będziemy mieli pół miliona przeszkolonych żołnierzy.

I to jest dobra wiadomość.

System ochrony ludności też powstaje, wprawdzie wolno i pieniędzy nie ma za dużo, a w ustawie są błędy, ale jednak coś powstaje.

Samorządy są dużo bardziej świadome tego, co muszą

Kupujemy sprzęt wojskowy, mamy wsparcie ze strony Unii Europejskiej, tak jak pan redaktor na początku wspomniał, więc tych programów pomocowych, instrumentów finansowych, zasobów ludzkich mamy do dyspozycji dla naszej obronności coraz więcej.

Problem leży gdzie indziej.

tym, że oprócz nas na flance wschodniej jest jeszcze 6-7 małych państw, które nie mają zbyt dużych zdolności obronnych, co oznacza, że my zbrojąc się de facto przejmujemy sporą część odpowiedzialności za obronę całej Europy Wschodniej.

I to jest bardzo duże zadanie militarne i polityczne.

A nasi sojusznicy różnie tutaj w ostatnich miesiącach się wypowiadają, czego przykładem są wypowiedzi Trumpa.

My robimy swoje, natomiast dbajmy też o to, żeby sojusznicy nam się do tego dokładali i nas wspierali.

No to porozmawiajmy o tych funduszach.

Może najpierw o tym wycofaniu amerykańskich funduszy zapowiedzianym, czy zapowiadającym się.

Chodzi o dwie sprawy.

Jest takie coś jak sekcja 333.

Fundusze na szkolenia i dozbrojenia krajów sojuszniczych, to w Ameryce.

I Bałtycka Inicjatywa Bezpieczeństwa dla Litwy, Łotwy, Estonii, też na obronność.

I obie te inicjatywy mają się zakończyć.

Tak jak pan doktor mówił, to jeszcze nie teraz, ale...

bo rok budżetowy w Ameryce to jest do końca września, czyli jeszcze przez rok ma trwać, ale nie wnosi administracja Trumpa o środki budżetowe na...

Te cele, czyli głównie te właśnie, jak Pan wspomniał, małe kraje flanki wschodniej, Litwa, Łotwa, Estonia, no tutaj ze strony Stanów Zjednoczonych będzie pewne osłabienie, jeśli te decyzje się...

utrzymają, to trzeba będzie to jakoś zastąpić.

Albo te kraje będą musiały więcej jeszcze przeznaczyć na obronność, ale z racji swojej wielkości to nie mają dużych możliwości.

Albo tak jak pan doktor mówił, Polska będzie musiała mocniej wejść w tę obronę tych terytoriów, jak to

zastąpić?

Czy to duży problem to wycofanie wsparcia przez Stany Zjednoczone?

Na ten moment nie.

To jest bardziej polityczna wiadomość niż militarna, bo jeśli chodzi o środki, to my te środki mamy, to nie są środki duże.

Być może Amerykanie stwierdzili, a to skoro Europejczycy już mają swoje środki, zaczęli się bardziej zbroić, no to nasze pieniądze, dodatkowe prezenty nie będą im potrzebne.

I może to rzeczywiście tak jest, natomiast politycznie to wygląda fatalnie, bo to wygląda jak gest dla Putina, kolejny, niewykorzystany.

Trump jest prezydentem ponad pół roku i jest bardzo dużo tych gestów wobec Rosji, natomiast nie widać żadnego gestu ze strony Rosji i Białorusi.

Chociaż okej, ze strony Białorusi był gest.

Próby rozmów były w czerwcu i to my je sabotowaliśmy.

Natomiast rozumiem, że tutaj rząd miał jakieś uzasadnione powody.

tak jak przetrzymywanie polskich opozycjonistów na Białorusi.

Także tutaj jest jakby inny problem.

Teraz mamy zanewry zapad, znowuż rosyjsko-białoruskie i zamykamy granicę.

Tak, czyli sytuacja jest patowa, nie ma żadnych gestów dobrej woli z drugiej strony.

Nie ma też jakiejś drabiny deeskalacji, że tak odwrócę ten termin.

Czyli nie ma mapy drogowej, jak wyjść z tego klinczu.

Oczywiście Ukraina się broni, my jej broń dostarczamy, sami kupujemy, produkujemy, tworzymy nowe porozumienia, fundusze i tych pieniędzy rzeczywiście będzie...

dużo więcej, a dzisiaj jest wystąpienie Urszuli von der Leyen o stanie Unii Europejskiej, więc ona na pewno coś na ten temat powie, jeśli chodzi o fundusze na obronność i alokacje dodatkowych środków.

bo w tej chwili te fundusze obronne przyćmiły pozostałe fundusze, takie jak te na zieloną transformację i tak dalej.

Więc sam jestem ciekaw, bo w tej chwili, w tym momencie, tego samego dnia Rosjanie dają nam do zrozumienia, że nie zamierzają się ani cofać, ani rozmawiać, ani jakoś o coś prosić, tylko starają się...

negocjować za pomocą faktów dokonanych, z pozycji siły i w taki sposób, żeby pokłócić drugą stronę, bo z naszej strony jest tych państw dużo po prostu i one różnie reagują.

I oczywiście jest próba wpłynięcia na Trumpa, żeby zaczął myśleć o sobie i przestał się przejmować Europą.

żeby przypadkiem w jego CV nie pojawiły się jakieś zabrudzenia polityczne.

Więc tutaj nie znamy dokładnie treści rozmów Trumpa z Putinem, ale jak na razie nie widzę przestrzeni do rozmów z Rosjanami i będą one coraz trudniejsze, chociaż ja uważam, że polski MSZ powinien wezwać na dywanik rosyjskiego ambasadora.

Ursula von der Leyen niedawno była w Polsce pod białoruską granii mówiła o właśnie funduszach tych europejskich na obronność.

Przez najbliższe pięć lat ma być w ramach Europejskiego Planu Obronnego zainwestowane 800 miliardów euro.

Jednym z tych programów, program zakupowy SAFE, jego budżet 150 miliardów euro, tu Polska ma być największym beneficjentem.

Jakie jeszcze są programy i jak na nich Polska może skorzystać w tych unijnych programach finansowania obronności?

Jedne są dla państw, drugie są dla biznesu.

Te programy dla biznesu, dla przemysłu zbrojeniowego, obronnego...

One są dosyć ograniczone.

To są te programy, które już od prawie 10 lat funkcjonują.

To jest PESCO, to są konkursy Europejskiej Agencji Obrony, bo jest Europejski Fundusz Obrony i nowy instrument EUDIS.

Tylko to są programy mniej więcej takie na miliard euro.

czy tam powiedzmy EUDIS to jest 300 milionów euro ponad, więc to nie są duże fundusze, to jest trochę tak jak granty na budowę jakiegoś obiektu.

Więc Unia Europejska po prostu zachęca biznes, startupy do współpracy nad tworzeniem nowych narzędzi obrony, tworzenie nowych broni, aplikacji dual use i tak dalej, więc jakby to jest jeden element i to są małe pieniądze, ale to są pieniądze, po które mogą sięgać

podmioty prywatne lub na przykład różne spółki zbrojeniowe, które gdzieś tam zacieśniają współpracę nad wspólnymi fabrykami i tak dalej.

I ten program typu SAFE, to jest 150 miliardów euro, z czego Polska ma dostać ponad 40, to jest bardzo dużo.

Natomiast to jest program pożyczek i oprócz tych pożyczek

będzie jeszcze skład tych 800 miliardów.

Nie wiadomo, czy to będzie 800 miliardów, to trzeba od razu powiedzieć.

Taki jest limit.

Ale tutaj będą obligacje, tutaj będą różne instrumenty inne finansowe, tak żeby państwa mogły się na przykład zadłużać, kupując różne typy broni.

I to nie będzie przez Komisję Europejską wliczaną do zadłużenia przy kalkulowaniu broni.

polityki spójności, paktu stabilności i wzrostu itd.

Tak więc tutaj państwa członkowskie decydują o swojej obronności.

Unia po prostu da instrument finansowy, taką linię kredytową można powiedzieć, na te środki na najbliższe kilkadziesiąt lat, bo to jest bodaj 45 lat na spłatę.

Tak więc to jest dług, to jest pożyczka,

która na rynkach finansowych jest, że tak powiem, finansowana i my możemy sobie nagle z tej dodatkowej puli środków skorzystać, by uzupełnić jakieś braki sprzętowe w ciągu najbliższych lat.

To jest dobre dla państw takich jak Polska, natomiast musimy pamiętać o tym, że...

Koszt sprzętu to jedno, ale po drugie mamy serwisowanie tego sprzętu, szkolenie ludzi, wybudowanie infrastruktury dla tych celów, więc to nie jest tylko zakup, tylko też masa kosztów po naszej stronie, żeby te koszty pracowały, żeby to nie były zmarnowane pieniądze.

Czyli jeśli my w Polsce mamy w tej chwili już

50 miliardów złotych wydajemy na koszty osobowe, czyli pensje żołnierzy, emerytury i tak dalej.

Także zbliżamy się już do granic, można powiedzieć, finansowania armii w ten sposób, po prostu podrzucając pieniądze.

ludziom zachętą finansową.

O tyle my od 7 do 10 miliardów rocznie będziemy wydawać na infrastrukturę, czyli na te wszystkie koszary, obiekty, wyposażenie.

No i z tych pieniędzy na przykład będzie można, unijnych można kupić wyposażenie do tego wszystkiego.

Czy będzie można rozszerzyć linie produkcyjne fabryk amunicji czy jakichś innych rodzajów sprzętu.

Ja myślę, że rząd na pewno przedstawi wiarygodną kalkulację, listę tych wszystkich projektów, które my zamierzamy za te pieniądze zrobić, bo prędzej czy później polski podatnik będzie musiał za to zapłacić.

Czy z tych programów też mogą być finansowane sprawy dotyczące obrony cywilnej, schronów czy jakiejś organizacji całej tej obrony cywilnej, czy to jest tylko stricte wojskowe?

Ja myślę, że sprawy obrony cywilnej można ująć w tym programie.

To są obiekty do ochrony obywateli w czasie działań zbrojnych.

One mają znaczenie także w działaniach militarnych, jako miejsca na przykład ukrycia.

Ja bym na miejscu naszego rządu zdecydowanie tę szansę wykorzystał.

To może troszkę tą obroną cywilną czy zachowaniem obywateli chwilkę się zajmijmy.

Co ludzie powinni robić w sytuacji, gdy będą kolejne tego typu

Wydarzenia, jak widzieliśmy tej nocy, czy może większe, może bardziej agresywne, na przykład naloty właśnie dronowe, czy jak pan doktor wspomniał, że mogą być śmigłowce, inne rakiety już też wlatywały.

Co powinni robić mieszkańcy, obywatele, albo jak się przygotować na ewentualne eskalacje?

Nam rząd troszeczkę pomaga, bo opublikowali tą książeczkę, taki poradnik bezpieczeństwa.

Wprawdzie tam się treści powtarzają i są błędy ortograficzne, ale to jest krok w dobrą stronę.

Czyli każdy obywatel jest w stanie sobie w internecie sprawdzić, co mniej więcej powinien zrobić.

Natomiast to nie jest tak, że infrastruktura państwa jest gotowa.

Przede wszystkim obywatel musi wiedzieć, gdzie może pójść

i w razie sytuacji niebezpiecznej uzyskać pomoc.

I tutaj jest kluczowe znaczenie samorządów przede wszystkim, bo rząd może ludzi poinstruować, ale to samorząd na miejscu musi zapewnić jakąś przestrzeń, na przykład miejsca do spania dodatkowe w razie ewakuacji.

I tutaj na tym bym się skupiał.

I ten serwis rządowy uruchomiony, też i poradniki, które ma RCB w postaci filmików, to już jest coś.

To jest wzorowane na systemie szwedzkim i dobrze, że powoli to robimy, powoli tego typu rzeczy wdrażamy.

Ale każdy obywatel powinien mieć jakiś zapas jedzenia.

zwłaszcza na tej ścianie wschodniej Polski, bo tam jest najbliżej do potencjalnych wrogich państw, żeby mieć miejsce, gdzie można w razie czego wyjechać, żeby mieć jakieś...

zapasy na kilka dni przygotowane i oczywiście śledzić informacje, czy dociskać, mówiąc kolokwialnie, samorządy, żeby informowały obywateli, co trzeba robić, czy co trzeba zrobić w razie na przykład uderzenia

kilku dronów w wieś.

Gdzie ci ludzie mają się udać później, jeśli miejsce ich zamieszkania nie jest już zdatne do mieszkania.

Więc tego typu informacje możliwie praktyczne interesują ludzi, a jeśli państwo ich nie zapewnia, ludzie powinni sami sobie taki swój plan B...

Nie mówimy tu o masowej ewakuacji, nie mówimy tutaj o jakiejś katastrofie, bo rosyjskie ruchy wojskowe my będziemy znali z wyprzedzeniem, bo obserwujemy je satelitarnie, więc obywatele na całe tygodnie przed jakimiś wydarzeniami będą wiedzieć.

o tym, do czego państwo się szykuje i co robi przeciwnik, bo mamy takie rozpoznanie w obecnej epoce.

Natomiast na takie właśnie incydenty jak tej nocy bardzo trudno się przygotować.

Tym niemniej obywatele powinni mieć jakiś plan B.

na wypadek chwilowej ewakuacji, czy na wypadek jakiegoś zakażenia, czy rozpylenia jakiejś substancji, czy na wypadek dezinformacji, czy rozsiewania jakichś plotek, plakatów przez osoby niewiadomego pochodzenia, czy straszenie w internecie, wzbudzanie paniki.

na które obywatele muszą umieć reagować sami i do tego właśnie odwołuje się ta koncepcja odporności, czyli resilience, bo państwo polskie nie bardzo wie, co z tym zrobić.

Zrobili ten poradnik, a samorządowcy mają wyszkolić ludność, jak ludność powinna reagować w tej sytuacji zagrożenia.

Tylko, że wiemy, że...

ludzie sporo pracy będą musieli wykonać sami.

Tutaj mamy przykład w tym poradniku, jakie punkty mniej więcej trzeba zabezpieczyć w mieszkaniu czy w gospodarstwie na wypadek właśnie takich zdarzeń.

Dobrze, że ten poradnik się pojawił, ale to jest pierwszy krok w zakresie szkolenia obywateli na wypadek takich sytuacji zagrożenia.

Polecamy poradnik bezpieczeństwa rządowy.

Oczywiście jest on dość ogólny, no bo tak jak dla wszystkich, znajdziecie tam informacji, gdzie konkretnie każdy z Was ma miejsce ewakuacji.

To już trzeba samemu odnaleźć, jeśli w ogóle akurat Wasza miejscowość ma takie miejsca.

Ale dokąd się w razie czego ewakuować, no to trzeba samemu.

wymyśleć czy zbudować sobie taki plan działania.

Tam jest na okoliczność ataku z powietrza też rozdział krótki na stronie 34.

Jest tam o plecaku ewakuacyjnym, co często jest mówione przy ewakuacji przykładowy.

Przykładowa jego zawartość, więc dobrze jest sobie taki zbudować, żeby w razie potrzeby opuszczenia mieszkania nie pakować się i nie tracić czasu, tylko móc szybko się wynieść, gdyby była taka potrzeba i to nie tylko mieszkanie.

Jeśli by była wojna, bo są i inne okoliczności, klęski żywiołowe, pożar zwykły w domu, też takie rzeczy mogą być przydatne.

Także poradnik na początek warto sobie przejrzeć i swój plan działania na różne przypadki opracować.

Co do, tutaj Pan wspomniał o działaniach w internecie, tu nasi widzowie też piszą, Sandwapit, czy Wy widzicie jaki jest wysyp dezinformacji?

Pod każdym filmem informacyjnym nikt tego banuje, nic z tym nie robi.

Faktycznie jest...

Dużo dezinformacji i ze strony jakichś anonimowych użytkowników, ale i ze strony takich polityków, działaczy politycznych też, a to oskarżają, że rząd nic nie robi, że Ministerstwo Obrony toleruje.

tą agresję rosyjską, że to ukraińskie w ogóle rakiety wleciały, czy drony i tym podobne.

Jest tego faktycznie bardzo, bardzo dużo i co z tym robić?

To jest też pole dla rozwoju tej świadomości obywatelskiej.

Także w interesie rosyjskim jest skłócanie ludzi, więc im bardziej radykalne wpisy, tym większe prawdopodobieństwo, że ktoś się wpisuje właśnie w taką wojnę informacyjną, czy tworzenie podejrzeń, fejkowych informacji, spiskowych teorii.

czy obwinianie różnych innych bytów, które miały spowodować dane wydarzenie, ośmieszanie polityków.

Tak więc bardzo dużo tego będzie się pojawiać, zwłaszcza wśród obywateli, którzy są sfrustrowani.

Oni najbardziej się zdenerwowani są pożywką dla rosyjskiej propagandy, bo później rosyjska propaganda też może uczyć się reprodukować

Te wypowiedzi i później w postaci fikcyjnych botów, one są rozsiewane po polskich portalach internetowych w formie komentarzy.

Ze strony mediów ja bym oczekiwał wzmożonej moderacji na forach internetowych, bo przypominam, to jest ich strona internetowa, to jest ich produkt i informacje powinny być moderowane

pod kątem mowy nienawiści, pod kątem różnych innych regulacji.

Niestety media robią to tylko od czasu do czasu i wtedy, kiedy ktoś im każe.

Bo jak państwo wiecie, dziennikarzy jest coraz mniej, coraz więcej artykułów pisze sztuczna inteligencja, albo artykuły są po prostu przeklejane z innych portali bezmyślnie.

Albo są to artykuły bardzo krótkie, typu jeden akapit albo półtora.

I tacy media workerzy potrafią produkować po dziesięć artykułów dziennie tego typu, w cudzysłowie artykułów oczywiście.

I to też przyczynia się do dezinformacji, bo gdybym ja zadzwonił do takiego dziennikarza, to on nie wie kompletnie, co napisał pół godziny temu.

Więc tutaj...

ta potrzeba newsów, lajków, atencji, bo ona się monetyzuje, można na tym zarobić, mając więcej kliknięć dzisiaj.

No i niestety media są podatne na ten biznes, bo przecież z reklam żyją.

I to jest taki apel do mediów, żeby traktowały poważnie swoich odbiorców.

I tutaj też doceniam apel premiera, żeby...

przede wszystkim śledzić wypowiedzi czynników oficjalnych, czyli weryfikować informacje, opierać się na informacjach potwierdzonych, nawet jeśli one przychodzą trochę wolniej, nawet jeśli nie od razu wszystko dementują, no to jednak...

Trzeba wiedzieć, że czynniki oficjalne, czy urzędnicy, agencje państwowe, rządowe mają dostęp do również wiedzy poufnej, tajnej, ściśle tajnej często.

W związku z tym ich wiedza jest bliższa prawdy niż obywatela, który po prostu coś tam sobie wyobraża albo ma swoje koncepcje, bo mu się kiedyś sprawdziły.

próba rozhuśtania polskiej opinii publicznej właśnie przez Rosjan.

I też nie wykluczam, że jest to również działanie prowokacyjne, tak jak te pozostałe, o których wspominaliśmy.

Telewizja Jeźdź Pod Prąd funkcjonuje głównie nie z reklam, ale z waszych dobrowolnych wpłat.

I tu super czat Kacper Radka, dziękujemy, dodał komentarz.

Niestety większość komentarzy w sieci sieje propagandę, że to drony wysłane przez Ukrainę.

I super czat Paweł Stacherski również, dziękujemy.

We wrześniu mamy już 393 osoby wsparły Telewizję Jeźdź Pod Prąd.

Dziękujemy.

Wam bardzo dzięki możemy funkcjonować i codziennie dla Was nadawać.

Panie doktorze, chciałem jeszcze spytać o takie bardziej długoterminowe zagrożenie.

Przesmyk suwalski, to się często powtarza, że to jest ewentualne miejsce

które może być kolejnym miejscem konfliktu.

Oficer brytyjskiego wywiadu Philip Ingram to kolejny, który zwraca na to uwagę.

Według niego przesmyk suwalski to pięta hillesowa NATO.

Tu przytacza takie działania, jakie tam w tej okolicy się dzieją.

Zakłócanie GPS przez Rosję, wojska, zwiększenie

liczebności wojsk w Królewcu czy na Białorusi, ćwiczenia wojskowe i tym podobne.

Zapytany o to minister obrony, Kośniak-Kamysz, stwierdził, że zagrożenie jest bardzo poważne.

Panie doktorze, jak bardzo poważne i w jakiej ewentualnie perspektywie czasu to zagrożenie może się zmaterializować?

Ta debata nad przesmykiem suwalskim trwa od prawie 10 lat, bo pierwsze raporty na ten temat były w latach 15-16.

Tak więc ten problem był dostrzegany od lat, że ten teren ma pewien potencjał,

Natomiast nie ze strony polskiej, tylko ze strony litewskiej, bo Suwalszczyzna po stronie polskiej jest pagórkowata, to bardzo utrudnia jakiekolwiek działania zbrojne.

Natomiast po stronie litewskiej jest płasko i tam właśnie to jest przede wszystkim dla Litwy duży kłopot, żeby obronić taką przestrzeń.

Tutaj scenariuszy wymyślano już mnóstwo.

Wymyślano fortyfikacje, wymyślano inwazje.

Bardzo dobrą książkę tuż przed śmiercią napisał na temat tego Tadeusz Kisielewski.

To jest książka z 2017 roku jeszcze.

Chyba Rebis to wydał, o ile pamiętam, w Poznaniu.

I tam była po raz pierwszy chyba w polskiej literaturze tak szeroko poruszona kwestia właśnie wschodniej flanki i właśnie problemu Suwałk.

W tej chwili zagrożenie rosyjskie w tym regionie nie jest duże, bo spora część wojsk w Królewcu została wysłana do Ukrainy, a te oddziały, które tam są, po prostu powstają na bieżąco.

Natomiast nie można wykluczyć nigdy zielonych ludzików, jakiegoś udawanego powstania w Kaliningradzie, że na przykład Kaliningrad chce się przyłączyć nagle do Białorusi i nagle wojska białoruskie czy jakiinne zielone ludziki będą chciały się przemieścić tamtędy.

Więc była...

No tak, to jest ta książka.

I ona nie straciła nic z aktualności.

To jest ostatnia książka w życiu profesora Kisielewskiego, doktora.

Fajnie napisana.

Natomiast tutaj potwierdzam, że główny problem malitwa, bardziej niż my.

I żeby ten problem zminimalizować, w 2016 roku

rozwinięto w ramach NATO te grupy bojowe, bataliony EFP, Enhanced Forward Presence, i dlatego tysiąc Amerykanów stacjonuje dodatkowo właśnie na Mazurach, dodatkowo Niemcy, Kanadyjczycy, Brytyjczycy w państwach bałtyckich, więc to jest jeden z najlepiej rozpoznanych militarnie terenów w Polsce, więc nie sądzę, żeby na ten moment

Rosjanie czy Białorusini czynili jakieś wysiłki militarne, natomiast możliwe są prowokacje, podpalenia, jakieś zatrucia, czy jakieś właśnie zabłąkane rakiety, coś o co...

Nie bardzo wiadomo, kogo obwinić.

Tak więc to wszystko jest możliwe, bo nie takie rzeczy Rosjanie na Ukrainie robili.

A kiedy Rosjanie uznają, że przyda im się chaos na wschodniej flance, to na pewno wrócą do tematu Przesmyku Słowackiego, Estonii, Łotwy itd.

Bo tutaj wachlarz potencjalnych działań wywrotowych jest bardzo duży i dosyć dobrze rozpoznany.

Tym niemniej...

To wszystko jest nadal możliwe i tutaj po naszej stronie jest duża odpowiedzialność w zakresie rozbudowy jednostek wojskowych właśnie w północno-wschodniej Polsce, co też ma miejsce.

No to pocieszająco pan doktor zakończył, że te działania mają miejsce.

Jeszcze informacja, rzecznik rządu Adam Szłapka w trakcie naszego programu przekazał, że na to uruchomiło artykuł czwarty.

Na wniosek Polski odbyły się konsultacje w ramach artykułu czwartego, powiedział Adam Szłapka w Polsat News.

Dziękuję panie doktorze za ten komentarz dzisiaj do tych dramatycznych wydarzeń z nocy i całej tej sytuacji skomplikowanej.

Mamy nadzieję, że...

Rozwinię się ona jednak pozytywnie, że i Polska i inne kraje zareagują odpowiednio, zbudują potencjał obronny i że Ukraina oczywiście w końcu wygra tę wojnę z Rosją.

Tego byśmy sobie najbardziej życzyli.

Ostatni jeszcze komentarz od naszych widzów Nietoperek.

Każdego, kto jeszcze tego nie zrobił, zachęcam do zaufania Jezusowi.

To najlepsza polisa ubezpieczeniowa, potężniejsza niż ruskie rakietki.

Tu kieruje nas w nasze myśli komentator jeszcze w stronę zabezpieczenia na wieczność, a nie tylko tu na ziemi.

Dziękujemy oczywiście bardzo.

Dziękuję panie doktorze.

Doktor Tomasz Pawłuszko, ekspert do spraw bezpieczeństwa Uniwersytetu Polski.

Dziś był waszym

dziękuję bardzo zapraszamy na kolejne oczywiście programy w przyszłości także z udziałem pana doktora kolejne idź pod prąd na żywo jutro o 13 tak jak zawsze a dziś jeszcze którędy do nieba ksiądz czy rodzic kto ma uczyć

Religii zapraszamy na 18.00 i jutro na 13.00.

Dziękujemy za Wasze komentarze, za Wasze wsparcie.

Do zobaczenia.

0:00
0:00