Mentionsy
Piotr Polak – co zostaje, gdy gasną światła w The Office
The Office PL to tylko kawałek większej układanki. Piotr nie trzyma się raz wybranej drogi, nie boi się próbować nowych rzeczy i czasem pójść trochę w bok. Lubi, kiedy coś go zaskakuje. A jak już się w coś angażuje, to tak, żeby to miało sens.
Szukaj w treści odcinka
czyli ogarnę być, potrafię być takim właśnie... I Bochniak to w ogóle pierwszego dnia, jak się poznaliśmy, reżyser, jak mnie poznał, bo my się znamy tylko tak po prostu jakoś tam z ulicy, i jak mnie poznał, to od razu wymyślił, żebym sobie założył ciężarki na nogi, takie pół kilo na kostkę, bo ja jestem bardzo taki skoczny i mówię, słuchaj, załóż sobie takie coś, będziesz tak łaził bardziej, wiesz, jak szef, nie?
W sensie wszyscy, moje dziewczyna od razu wie, kiedy ściemniam, że...
To jest bardzo przyjemne.
Znaczy, okej, w górach tak, bo inaczej to może być niebezpieczne.
Ale w mieście bardzo często nie.
Super właśnie wczoraj, nie, przedwczoraj wróciłem do domu, a mój trzynastoletni syn okazał się, że był sam, bo ja miałem premierę i on siedział dwie godziny na balkonie też ze słuchawkami i se słuchał muzyki, więc miałem takie okej, okej, jest dobrze.
Jest dobrze.
No, jest dobrze.
No, będzie pięknie.
Ale to jest takie bardzo moje miłe zajęcie.
No dobrze.
bardzo jestem z siebie zadowolony, w sensie dumny w ogóle z całej ekipy, bo zrobiliśmy to naprawdę w ekspresowym tempie.
To znaczy naprawdę osiem prób chyba było w sumie.
No dobrze.
Dobrze.
W sensie to jest, jak się jest tym... Jest coś takiego, że jak się jest, nie wiem, reżyserem, znaczy bardzo dużo reżyserów lubi pokazywać, znaczy nie bardzo dużo, ale są tacy reżyserzy, którzy potrafią, lubią pokazywać jak coś zagrać w danej scenie.
I są reżyserzy, którzy robią to bardzo świetnie.
Więc jakby ja miałem wyobrażenie tego, jak to ma wyglądać, ale...
Ale o tyle jest to fajny żołnierz, że może się porozpychać i poszaleć, wysypywać pomysłami, zaskakiwać reżysera, czy pomysłami na scenie.
I byłem taki przerażony, nie, w ogóle to nie jest moje.
I zadowolony jestem z siebie bardzo, znaczy w ogóle z całej naszej ekipy, i to technicznej, i aktorskiej, i wszystkich w ogóle innych twórców, w sensie muzyka, że...
Raz na jakiś czas są tacy reżyserzy, którzy chcą pokazać, jak coś powinno być zagrane i czasami wychodzi to dobrze, czasami wychodzi to źle.
Raz na jakiś czas są tacy menedżerowie, którzy uważają, że umieją zrobić to, co mają robić ich ludzie i kompletnie tego nie rozumieją, a rozmawiamy dlatego, że właśnie wchodzi piąty sezon The Office.
No właśnie.
czyli ogarnę być, potrafię być takim właśnie... I Bochniak to w ogóle pierwszego dnia, jak się poznaliśmy, reżyser, jak mnie poznał, bo my się znamy tylko tak po prostu jakoś tam z ulicy, i jak mnie poznał, to od razu wymyślił, żebym sobie założył ciężarki na nogi, takie pół kilo na kostkę, bo ja jestem bardzo taki skoczny i mówię, słuchaj, załóż sobie takie coś, będziesz tak łaził bardziej, wiesz, jak szef, nie?
Ale no tak, to był taki pierwszy, no właśnie, jak się jest szefem, no jak być szefem, to było takie pierwsze zadanie, pytanie.
A to w ogóle ładne.
Jak zakładam taką koszulę, tak idealnie podszyję ten, ten i ja od razu się czuję taki spocony już, że to jest takie, że to jest takie ciężkie.
No to jest... To jest bardzo męcząca rola, bo to jest po prostu taki... Nie wiem, miałeś na pewno w życiu sytuacje, w których chciałeś się schować pod ziemię, że coś palnąłeś, że coś zrobiłeś publicznie, a ktoś zobaczył i masz takie... Boże, jakbym chciał cofnąć czas, schować się gdzieś, już zniknąć w ogóle z planety.
że to jest taka nieustanny... Nie wiem, czy jest takie schorzenie, czy taka, wiesz, jakiś taki psychologiczny, czy jest taka choroba, ale to jest bardzo stresujący w środku, zestresowany człowiek, który jakby ma wielkie marzenie, że będzie doceniony i że będzie najśmieszniejszym i najfajniejszym szefem i bla, bla, bla, ale że...
Długo sam się zastanawiałem nad tym, skąd mi to w ogóle przyszło do głowy, bo mi to przyszło do głowy dość wcześnie.
Mieliśmy w domu bardzo dużo, tata jeździł, oprócz tego, że był kierowcą rajdowym i jeszcze prowadził po pradziadku kaflarnię, to raz na jakiś czas jeździł w latach osiemdziesiątych do Chicago pomagać budować wieżowce.
Przeżyłem takie traumy katarzys i zobaczyłem film E.T.
Ja ryczałem, ja się bałem, no przecież ten początek tego E.T.
Jak ja zobaczyłem, że za tym jest te kamery i tak dalej, jak miałem te 7 lat, mówię, boże, jakie idealne.
Ale byli gdzieś takimi artystami w życiu, że właśnie lubili robić coś tak wbrew zasadom, trochę tak właśnie kombinować, że samo to robienie tych kafli to było bardzo artystyczne.
Wiesz, że to było w tym coś takiego bardzo fajnie artystycznego i nie wiem, no i gdzieś tak rzeczywiście w głowie też takie miałem coś takiego, że szukać czegoś, co jest, co się robi inaczej, coś, co się robi trochę po swojemu, a trochę tak właśnie...
I okazało się, no i właśnie...
I jakby miałem takie... Okej.
Ale jak masz, przepraszam, jak jesteś dzieckiem, to nie wyobrażasz sobie, że bycie aktorem to jest cały ciężki proces edukacji i rozwoju, tylko myślisz sobie, że właśnie będziesz tym gościem, który stanie za tą kamerą i jak it i później pójdzie.
Ale... Ale byłem kompletnie do tego nieprzygotowany.
nie wyobraż... Dopiero będąc w szkole zobaczyłem, że tu jest jakaś, że tu są techniki jakieś, że tu jest jakaś metoda w ogóle, że wręcz, że takiego, znaczy no, dyscyplina przede wszystkim, której kompletnie nie miałem, a wydaje mi się, że bardzo możliwe, że dostałem się do tej szkoły właśnie przez brak dyscypliny, że jakby możliwe, że zobaczyli, że ojej, to można okrzesać jakoś, może jakoś to tak sformować, ale że...
Wiesz, to było takie... A umiesz coś tańczyć?
W sensie tak pakowałem sobie szafkę dramatycznie.
bo mi się nagle wszystko odwróciło, odwróciło mi się moje, znaczy myślałem, że będzie inaczej, a tutaj jakby muszę robić bardzo sztywne rzeczy, ćwiczyć i miałem takie w głowie oczywiście takie trochę gówniarskie, nie, ale że nie, oni zabiją we mnie moją prawdziwego ja i tak dalej, ja muszę stąd uciekać, że na pewno tak nie jest nigdzie indziej, no mówię, gówniarskie jeszcze takie... Zabili czy nie?
Nie.
Nie byłem za mądry po prostu wtedy i to nie było... Pewnie by mogli zabić się jakoś w jakiś sposób, ale nie.
Więc nie.
Nigdy nie... Nie wolno mówić nigdy i zawsze, ale... Nie zadaję sobie tego pytania do końca.
W sensie... To zadam drugie.
Nie.
Dobre pytanie.
Znaczy w ogóle, w ogóle szukanie, szukanie jest wspaniałe.
pomiędzy rolą teatralną a filmową z perspektywy wpływu tej roli na ciebie.
Ten moment, kiedy chodzisz na zdjęcia, nawet jak dzisiaj mówimy o tym, że...
Mam nadzieję, że nie.
Że... Nie wiem, nigdy nie... Wiesz, są takie historie, że ktoś, nie wiem, na przykład oszalał po jakiejś roli, po jakimś zagraniu czegoś.
Nie... Wydaje mi się, że chyba nie jestem tego typu aktorem, albo po prostu nie miałem takiego doświadczenia.
Ale... Chyba nie jestem... Nie, ja nie...
Ale nie ma to chyba wpływu na mnie.
W sensie, że... Wyobrażasz sobie, że na przykład, nie wiem, umierasz na scenie,
Dużo pracy zgrowałem z reżyserami no takimi, znaczy, że to nie jest, wiesz, nie brałem udziału w takim teatrze po tekście.
I to jest taki teatr bardzo gdzieś powiedziałbym, on może być bardzo niedobry czasami, ale on jest bardzo otwarty na wszystko, co ty zrobisz na scenie.
W sensie bardzo wiesz, czy dostaniesz, wiesz, Szekspira, gdzie musisz się nauczyć idealnie słowo po słowie, czy nie.
I ona powiedziała, ale macie fajnie, ale wam dobrze.
I rzeczywiście dotarło do mnie i trochę my też taki mamy właśnie teatr może mieć w Polsce.
My możemy sobie łamać te zasady bardzo i to jest bardzo przyjemne.
Nie.
Najpiękniejszą rzeczą w tym jest to, że... Boże, jakie to było wspaniałe, jak się czasami urywało ze szkoły, siadało w pociąg, jechało do Zakopca na narty.
W ogóle ten widok, wychodząc z domu, że masz te szczyty w tle, to tego mi najbardziej brakuje w Warszawie.
Ale...
I dopóki tak będzie, to nie.
I... To jest paradoksem jakimś, że wiesz, jesteś teoretycznie w górach, gdzie myślisz sobie świeże powietrze.
Właśnie nie.
A po drugie...
No, to jest moje marzenie.
Tak, zwłaszcza jak jesteśmy, jak właśnie mamy dużo, to jest też bardzo duże, mamy szczęście, że dużo wyjeżdża, to jak sobie wyjeżdżamy do miasta, którego nie znam, to ja uwielbiam wychodzić z hotelu i iść bez mapy i potem, powiedzmy, przypomnieć, ale nie, czy nie, lubię się zgubić w miastach na przykład, nie, lubię chodzić, a po górach to samo, to jest bardzo przyjemne.
Znaczy, okej, w górach tak, bo inaczej to może być niebezpieczne.
Wiadomo, że tam gdzieś, wiesz, muszę dojść, wiem, trzymam się szlaku, ale w mieście bardzo często nie.
Super właśnie wczoraj, nie, przedwczoraj wróciłem do domu, a mój trzynastoletni syn okazało się, że był sam, bo ja miałem premierę i on siedział dwie godziny na balkonie też ze słuchawkami i se słuchał muzyki, więc miałem takie okej, okej, jest dobrze.
Jest dobrze.
No, jest dobrze.
To jest piękne.
Już teraz nie, pewnie.
Ale muzykiem strasznie, właśnie.
Już chyba nie... Nie wiem, jakoś czuję, że już bym sam coś nowego nie stworzył takiego... Nie wiem, czuję się... No mam 44 lata, nie wiem, jakoś... Nie mówię, żebym nie znalazł czegoś, ale jakoś tak...
I ja oczywiście naturalnie, jak tam zaczęliśmy grać pierwsze gamy i tak dalej, powiedziałam, że o, to jest straszne i nie.
A moja 10 lat młodsza siostra, rodzice już mądrze jej nie posłuchali, jak powiedziała, że po dwóch dniach, że nie.
najwspanialszego na świecie.
W sensie to mną steruje.
Właśnie do mnie dotarła jedna rzecz, a mianowicie...
Nie, nie, nie.
To jest bardzo duża rzadkość, że...
że znamy, że to jest szósty utwór z tej płyty, to minęło, bo już słuchamy pojedynczo, jakby trochę oddzielnie.
I to jest tak rzeczywiście śmieszne.
Właśnie.
absolutnie w sposób klasyczny i instrumentalny i teraz przebieram nogami, bo niedługo jego kolejny koncert w Warszawie.
Bo ja mam takie trochę przekonanie, że my przez to, że wprowadziliśmy teatr muzyczny w ogóle...
Rzeczywiście to było bardzo ładne.
Znaczy, no ciekawe rzeczywiście, czy... bo bardzo to radykalnie nazywałeś i tak próbuję sobie przejść przez różne rzeczy, że... Słuchaj, mi się wydaje, że ta muzyka jest, tylko że... że... Jeszcze przechodzę, tak skanuję.
Ty powiedziałeś w ogóle bardzo ważne zdanie.
Tak, ja uważam, że...
Z perspektywy teatru, rola, to jest dokładnie to, co każdy z nas zagrał jedną rolę i jest jeden dodatkowy aktor, który powinien wejść i powiedzieć, dzień dobry, nazywam się muzyka, ja chcę tutaj grać i mam swoją rolę do zagrania, bo w muzyce są emocje.
W moim wyobrażeniu, nie potrafię sobie teraz przypomnieć jakiegoś spektaklu, który widziałem, który kompletnie nie ma muzyki, że jest taki totalnie... To też mogłoby być ciekawe, ale nie przypominam sobie teraz takiego czegoś.
W sensie, jak pójdziesz po warunkach sceny i zrobisz ją w tym samym klimacie, co jest scena, a co się stanie, jak zrobisz coś totalnie na przekór i w tym momencie masz dwa różne spektakle.
Ej, świetne.
Świetne.
Świetne.
Świetne.
I to nawet nie chodzi o tempo, tylko właśnie to, że... Ja w ogóle nie wiem, czy to jest bardzo odważne stwierdzenie, ale mam wrażenie, że w ogóle...
Czy to jest, znaczy u nas, mówię w naszym kraju, że wiesz, że jest... Nie, dobra, nie, chyba przesadziłem, ale...
Znaczy, bo drugie, co mi się też wydaje, nie wiem, jak byłem w liceum, w podstawówce, to na pewno jakby, że znikają nisze.
Tak, tak, tak, absolutnie.
Ale nie mam przekonania, że są takie bardziej wyraziste.
Dokładnie.
To nie jest, wiesz, dziesięć osób w szkole tej, tylko to są miliardy na świecie.
Mam dużą nadzieję, że to się jakoś, wiesz, zawsze jest tak, że masz wrażenie, że coś jest, idzie w złym kierunku i za chwilę się okaże, że to będzie miało dobre konsekwencje.
Takie mam nadzieję, że to może kiedyś coś z tego się stanie.
Że na przykład robił taki, wiesz, brał jakiś utwór i mówił z gitarą, zawsze zazwyczaj gra, mówi dlaczego ten utwór jest świetny i go przeanalizowuje.
W każdym razie wraca, powiedział, że wraca bardzo teraz, wraca country i chyba właśnie, że rok chyba właśnie się odbił od dna i coś, znaczy pokazuje tam jakieś... To jest bardzo możliwe.
Myślę, że...
W sensie, no, jestem w zawodzie, który strasznie się wychyla, wiem, który gdzieś świeci naprawdę gębą, dosłownie.
Ale mam już dopiero 40 ileś lat, więc spokojnie.
Pamiętaj, że...
Ostatnie odcinki
-
Rafał i Kinga – zabudowa wyprawowa bez kompromisów
30.01.2026 05:00
-
Piotr Świniarski - o męskim zdrowiu, które wart...
23.01.2026 05:00
-
Oskar Szwan - jak zrobić z auta mini-kampera, b...
16.01.2026 11:11
-
Michał Jońca – wyprawa zaczyna się od ludzi
09.01.2026 05:00
-
Łukasz Długowski – mikrowyprawa jako sposób na ...
02.01.2026 05:00
-
Justyna Kwil - cisza, która odbiera głos
22.12.2025 05:00
-
Mikołaj Foks - TATA, czyli najważniejszy projek...
19.12.2025 11:29
-
Marcin Dybuk - o męskości, która nie mieści się...
15.12.2025 05:00
-
Mateusz Nowicki (Polas) – człowiek ważniejszy n...
09.12.2025 05:00
-
Marcin Poćwiardowski – kiedy rozum nie wystarcza
01.12.2025 05:00