Mentionsy
Gramy na Maxa odc. 927 28.10.2025 | CZY BLOODLINES 2 JEST FAKTYCZNIE TAKIE SŁABE?
W tym tygodniu przygotowaliśmy dla Was prawdziwy gamingowy zestaw specjalny, skupiający się na tytule, który wzbudza skrajne emocje – Vampire: The Masquerade – Bloodlines 2. Oceniliśmy kontynuację jako wielkie rozczarowanie, które naszym zdaniem nie zasługuje na miano RPEGa, o czym szerzej opowiadamy w recenzji, kończącej się dość surową oceną dla fanów oryginału. Poza tym, Patryk miał dla Was masę wrażeń z nietypowego roguelike'a Patogenic, platformówki Izopod oraz dodatku Truth Quest do symulatora rekina ManEater. Daniel przypomniał o niezapomnianym klasyku Ghost Master z 2003 roku, a na koniec zmierzyliśmy się z dynamicznym slasherem Ninja Gaiden 4, dając mu mocną, ale uzasadnioną notę.Czasówka:[00:00] Intro i Czołówka Audycji[01:02] Powitanie i Zapowiedzi[02:40] Wrażenia: Patogenic (Twinstick shooter roguelike)[09:36] Wrażenia: Izopod (Platformówka 3D oparta na fizyce)[13:25] RECENZJA/DLC: ManEater: Truth Quest (Dodatek do gry o rekinie)[20:50] RECENZJA GŁÓWNA: Vampire: The Masquerade – Bloodlines 2 (Analiza rozczarowania i ocena)[42:31] KLASYK: Ghost Master (Wspomnienie niedocenianej strategii z 2003 roku)[52:10] News Shot: Przegląd najważniejszych wiadomości (m.in. Halo Campaign Evolved)[53:40] RECENZJA: Ninja Gaiden 4 (Slasher od Platinum Games)[59:19] Zakończenie: Podziękowania i pożegnanieWłączcie się i spędźcie z nami kolejny wieczór w rytmie grania — tylko w Gramy na Maxa! Link do kanału nadawczego: https://chat.whatsapp.com/H1pkkJdDa4I9AEmoSdjJEl
Szukaj w treści odcinka
Moi poddani oddawali mi cześć, a ja znudzony tym wszystkim zacząłem zbierać grzyby.
Ale to nie dla mnie.
Dzisiaj obstawialiśmy, co Mateusz zwali, zanim rozpoczniemy audycję.
Bardzo źle to powiedziałeś słownie, ale nieważne.
Wiesz co, mogły być, ale to była na tyle niszowa gra, szczerze mówiąc, że jak kiedyś oglądałem filmik a propos jak wyglądały kulisy powstawania i tak dalej, nieważne, to nawet osoby, które sprzedawały gry nie za bardzo wiedziały, co to jest, więc no, ale o tym troszeczkę później.
I teraz tak, gra ma taki układ generalnie bardzo podobny do Isaaca.
No i na koniec całego tego labiryntu walczymy z bossem.
Tak naprawdę nie na koniec, bo może jak znajdziemy go w pierwszym pokoju, to możemy od razu pójść walczyć z bossem, tak?
Być może, natomiast jeżeli chodzi o rozwijanie, w sensie zbieranie tych wszystkich umiejętności, rozwijanie tego wszystkiego i możemy doprowadzić do tego, że nasza postać jest prawie, że niezniszczalna.
I generalnie nie chodzi mi o sam gameplay taki, że tak jak poruszamy się naszą postacią, ale taka ogólna budowa gry.
Tak jak powiedziałem, zbieramy różne rzeczy i mogą to być jakieś dodatkowe te, kurczę, grałem po angielsku, ale no te takie wąsiki, dzięki którym poruszamy się szybciej.
Otóż jeżeli podnosimy nasz poziom, to oprócz tego, że dostajemy tam jakieś ulepszenie, że załóżmy szybciej strzelamy, możemy używać tam, mamy więcej staminy i tak dalej, to w pewnym momencie naszego rozwoju możemy wybrać sobie kształt naszej komórki, naszego pasożyta i możemy tam dodać zupełnie inne rozłożenie tych wszystkich broni i tak dalej, bo powiem jeszcze jedną rzecz.
Brzmi to skomplikowanie, jeżeli popatrzycie na obrazek, to wcale nie jest aż takie skomplikowane.
Natomiast zmienia się całkowicie ten układ naszego posożyta i możemy go sobie dużo bardziej dostosować albo możemy po prostu całkowicie zmienić strategię.
Także jest naprawdę bardzo dużo możliwości i jest to demo, spędzimy w nim 6 godzin i są 3 grywalne postaci, tak naprawdę 3 grywalne pasożyty i każdy jest zupełnie inny od innego i zupełnie inaczej się nim gra.
Mamy też drugi, nie pamiętam jak one się nazywały i także to nie jest istotne, ale jest taka różowa...
I zależnie od tego, gdzie musimy sobie rozwieścić te działa tak, albo musimy się tak ustawiać na mapie, żebyśmy byli załóżmy cały czas prawą stroną, albo cały czas lewą stroną, zależnie jak sobie tam ustawimy te działka, co wymusza na nas zupełnie inny styl gry.
Mamy chyba trzy poziomy albo cztery w tym demie.
W innych organach tego nie ma, natomiast w żołądku im dłużej gramy, tym coraz bardziej dopływa do nas kwas żołądkowy, więc musimy wyrobić się z przejściem danego poziomu, zanim zaleje nas ten kwas, bo po prostu jak nim jesteśmy, to tracimy powoli życie.
Jeżeli kogoś interesuje, albo jeżeli ktoś lubił na przykład fazę komórki w spor, to wydaje mi się, że tutaj się będzie bardzo dobrze bawił, bo to jest taki mocno rozszerzony taki typ rozgrywki.
No i jak ktoś lubi rogaliki, ja lubię rogaliki, mi się bardzo spodobało to demko też.
Tutaj było akurat przez żołądek do wątroby, ale serce pewnie będzie w pełnej wersji.
Ale pozostając, chociaż to nie jest podobne, izopody nie są podobne do pasyżytów, którzy żyją w naszym ciele, ale jakieś tam trochę tak z kształtu, takie też podłużne.
Właśnie tego chciałem uniknąć, ale okej.
No i wydali kolejną grę, kontynuację.
mamy ten ruch i złapiemy tą taką dźwignię, albo po prostu gdzieś tam poczujemy, w którym momencie mamy się złapać tej śrubki, żeby jeszcze bardziej rozpędzić naszego robaka, no to rzeczywiście daje nam to dużo możliwości i tak naprawdę dużo możliwości do rozwoju nas samych, jako graczy, żebyśmy po prostu dużo lepiej sterowali tą postacią bez żadnych upgrade'ów i tak dalej.
W sensie jest to gra humorystyczna, także może się trochę czepiam, natomiast walka z wielkim robotem, który stworzyły mrówki, jest to coś takiego, nie wiem, nie czułem tego.
Ale już grasz i z opodem, który ma śrubkę.
Doskonale, no to IZOPOD fajna gierka, jak spojrzałem na Steama nawet ma podtytuł AWEPT SPINOFF.
Znaczy nie, to jest generalnie w tej grze, tak żeby zarysować, bo tutaj w dodatku właśnie wspomniałem o tym, bo w dodatku zrobili coś, czego strasznie nie lubię, czyli pływaj i szukaj ludzi, których musisz zjeść specyficznych i nie możesz ich namierzyć tym swoim radarem, więc to jest słabe, bo ja nie lubię takich rzeczy.
jeżeli twórcy dają możliwość, żeby coś udało się znaleźć normalnie i nie trzeba było szukać 15 tysięcy razy, przepływać tego samego miejsca.
Ale tak, dodatek.
I potem przerzucimy się na przykład na takiego, co ma jakieś tam elektryczne wyładowania i tak dalej.
I teraz już nie rozwalamy łodzi, ale raczej rozwalamy załogę na łodzi i zostaje nam łódź bez załogi.
miał dość po podstawce, to nie polecam tego dodatku, bo generalnie to jest to samo.
Po prostu sobie robiłem takie własne challenge'e, tak to można określić.
Po DLC już wyczerpałem tak naprawdę chęć dalszej rozgrywki i to była idealna wartość rozgrywki rekinami, którą mogłem przyjąć.
naszego narratora, który przez całą podstawkę cały czas był z nami, mówił co się dzieje i tak dalej dookoła nas.
Śmieszne nawiązania do gdzieś tam popkultury i tak dalej.
Ja przeszedłem jedno i drugie na maxa, bawiłem się świetnie, no ale to jest tylko warunek, że podstawka wam się podobała.
ponieważ teraz przed nami recenzja Vampire The Masquerade Bloodlines 2, czyli niedawnego, nie chciałem powiedzieć hitu Steam, ale chyba złe słowo będzie, hit w przypadku tej gry.
No i dobra, to był... Jak graliście teraz w Hadesa w tle, to akurat świetnie pasowało, bo wybrałem zły fragment tego utworu, ale nieważne.
Ale ty mi się teraz wciąłeś, to nie była moja wina.
Ludzie zaufali.
w firmie The Chinese Room, czyli z twórcą i wydawcy, trochę już gorzej może zaufali, paradoksowi.
Ciekawe komu bardziej zaufali w tym wypadku.
A Bloodlines totalnie tam nie ma.
Ale dobra, cofnijmy się trochę w czasie.
rozpoczął i jednocześnie zakończył wielką ekspansję Paradoksu, który wtedy miał ambicje, żeby stać się największym z najmniejszych albo najmniejszym z największych.
To znaczy chcieli być tym największym wydawcą AA albo najmniejszym takim liczącym się wydawcą AAA.
I na początku nawet tam ludzie się nakręcali na to.
Hardsuit Labs to była nowa ekipa utworzona również z twórców, którzy brali udział przy produkcji pierwszej części.
Generalnie gościu był na każdym materiale promocyjnym.
On i część w ogóle zespołu scenarzystów, bo to scenarzyści byli pokazywani na wywiadach i tak dalej, to ta gra miała się właśnie legitymować tym, że hej, wróciły ci, którzy napisali tą jedynkę i teraz mają oni budżet, mają oni środki i możliwości, żeby utworzyć coś, co będzie jeszcze lepsze od tego oryginału.
Vampire The Masquerade Bloodlines, ta oryginalna gra z 2004 roku, to był genialny RPG, który dzisiaj jest absolutnie kultowym tytułem.
Trochę drewno, ale... Drewienko straszne, niedokończona gra przede wszystkim.
I generalnie ta gra jest praktycznie niegrywalna bez patcha stworzonego przez społeczność.
Ale jednocześnie ten patch jest już na tyle uniwersalny, że tak jak wspomniałeś w sumie na plusie można nabyć tę grę w niektórych miejscach z patchem od razu wbudowanym.
Ale tak, to jest domyślny stan gry, no ale wtedy, kiedy sobie to spatrujemy, to Bloodlines z 2004 roku to jest gra, która absolutnie, to jest kwintesencjonalny RPG 3D, który pozwala nam dokonywać wyborów, bardzo ciekawych wyborów, nie tylko właśnie fabularnych, ale też gameplayowych, jeżeli chodzi o to, jak podchodzimy do tego świata, bo to jest świat skupiony na kilku małych hubach,
który ma taką wielopoziomowość, która wynika w dużej mierze z tego, że w zależności od tego, w jakim klanie startujemy, klanie tych wampirów, tak, to zupełnie inaczej jakby odkrywamy świat, który jest przed nami, no bo możemy grać jedną z tych takich bardziej klasycznych, nazwijmy to class, bo te klany to de facto klasy, tak, więc możemy sobie wziąć takiego typowego maga, możemy sobie wziąć kogoś, kto bardziej, wiesz, zagaduje, takiego to readora typowego, tutaj nazywa się ten plan chyba,
Ale w jedynce.
Długi wstęp, ale to jest bardzo konieczne do zrozumienia problemów.
Już nie wspominam o Malkawianach, bo to totalnie wywracało grę do góry nogami pod pewnymi względami.
Natomiast tak, bo wybory, tak jak wspomniałem, były fabularne, ale były też gameplayowe.
Zdecydowaliśmy, jak podejść do danej misji.
Nie musieliśmy wcale, żeby załatwić coś pokojowo, nie musieliśmy rozmawiać.
Ale to była taka gra, którą można było skończyć wiele razy i się nie znudzić.
Generalnie rok, chyba czy dwa lata po tym, jak ogłaszano tą grę, to wywalili cały ten zespół, Hearts of Labs, który to zespół się z tego co pamiętam dowiedział o tym, że są wywaleni z mediów.
gorszą amnezją, ale fabularnie była spoko.
Tak, oni generalnie dotychczas robili symulatory chodzenia, horrory, które były bardzo klimatyczne i pod względem fabularnym bardzo interesujące.
No ale ja czułem na przykład obawy do tego, czy są w stanie zrobić interesujący gameplay wokół tego, jak sobie poradzą z torpekowością.
Ale też z drugiej strony był szkielet tej gry, którą stworzyło Hardsuit Labs, więc człowiek myślał, hej, na tym szkielecie można coś zbudować, na tej bazie ugotować jakichś osobak.
Ale nasza postać jest obca w tym nowoczesnym świecie i pomaga nam się z nim zorientować Johnny Silverhand.
Mamy w głowie innego wampira, Malkavianina, a więc z tego klanu, który jest najbardziej odjechany powiedzmy.
I on kieruje nam, pomaga nam zapoznawać się z tym światem, ale jednocześnie mamy też sceny, w których gramy z jego perspektywy.
A i tak jak na skalę niektórych postaci w tej grze jest dosyć interesujący.
Natomiast możemy sobie zmienić fryzurkę, ubrania i tak dalej.
W ogóle ubrania odblokowujemy, odblokowując kolejne umiejętności na drzewku talentów.
Niemniej, wybór nie ma żadnego znaczenia, z tego względu, że niezależnie od tego, do jakiego klanu dołączymy, z tych klanów, jest to jedynie tak jakby domyślny klan, z którego będziemy mieli umiejętności na początku, bo możemy pójść do przedstawiciela dowolnego innego klanu, który jest w grze i nauczyć się po prostu jego umiejętności.
Tak, właśnie o to chodzi, że dla fanów tego świata tutaj dużym na pewno problemem i fanów jedynki będzie to, że te klany wampiryczne, całe lore, ale przede wszystkim właśnie te klany, one straciły takie...
One nie są już tak bardzo unikalne.
Nie, tutaj mamy Nosferatu, który sobie chodzi między ludźmi i rzuca sarkastyczne teksty do lokalnego księcia.
A tutaj te klany i ich umiejętności, nawet gdybyśmy chcieli iść jedną ścieżką, ale to jest bez sensu.
Natomiast uczymy się tylko umiejętności, które przydatne są w walce.
Nie mamy zmian w dialogach, nie mamy zmian w tym jak prowadzimy rozgrywkę, bo na przykład kiedy wchodzimy do lokacji zazwyczaj...
W sensie możemy się skradać, ale skradanie jest tylko po to, żeby się potkać do przeciwników i ich zabić po cichu.
Ta gra ma... udaje immersive sima momentami, bo masz, wiesz, punkty interakcji na przykład w twojej kryjówce czy przy jakichś radiach i możesz sobie posłuchać jakiejś krótkiej audycji, tak jak w oryginale miałeś całą stację radiową.
Ale to są takie zalążki, to nie jest w ogóle to co jest w oryginału.
To były dwa aspekty, które sprawiały, że ta jedynka była takim unikalnym systemem RPG.
ponieważ tam nie mogliśmy być zbyt brutalnym wampirem zazwyczaj, żeby się nie zatracić.
Za każdym razem, kiedy mordowaliśmy niewinnego, kiedy wysysaliśmy na przykład całą krew z kogoś, to traciliśmy człowieczeństwo i to było coś, czego nie dało się za bardzo odwrócić.
Tak, wampiry są w tym świecie, rządzą niektórymi aspektami tego świata, ale ludzie nie wiedzą, że wampiry w tym świecie istnieją.
W sensie jest, ale w jedynce to było tak, że jak się zrobiły jakieś czyny, które ujawniały nas trochę, to gra się zmodyfikowała troszeczkę.
W sensie, nie ma nawet takiej, że jakaś walka z bossem, którego się nie da pokonać, czy coś takiego.
Natomiast, dobra, ale słuchaj, czy coś w tej grze jest fajnego, że ci się podoba?
Niektóre umiejętności wyglądają bardzo efekciarsko, czy jakieś kombosy, powiedzmy, czy bardziej kombosy, umiejętności, których używamy w walce z tych odblokowywanych.
Natomiast ja bardzo lubię poruszanie się po tym mieście, bo co mnie zszokowało, że Chinese Room, czyli twórcy Walking Seamów, najlepiej poradzili sobie ze swobodnym i bardzo takim wygodnym systemem poruszania się, gdzie biegamy sobie po dachach, parkurujemy.
Przerobiłem je bardzo teraz, ale taki żart.
Pięknie się po tym mieście chodzi, bardzo przyjemnie, ale troszkę bezcelowo, bo to nie jest takie miasto... W sensie, to nie tak, że w Bloodlines było tak dużo zadań pobocznych, czy czegoś takiego, ale to miasto czuło się, że żyje.
Te lokacje, huby były małe, ale zawsze było coś do roboty i wszystkie te lokacje, które odwiedzaliśmy, czuliśmy, że są unikalne.
A tutaj po prostu mamy ten otwarty świat, żeby sobie pobiegać, pofarmić ewentualnie tego expa, żeby odblokować sobie kolejne umiejętności w Vampirze, po czym wchodzimy po prostu do zamkniętej lokacji, żeby iść liniową fabułą, bo większość tego jest liniowa, z pewnymi jakimiś tam drobnymi odchyłami, ale czujemy się, że bardzo mocno ciągnie nas po sznurku.
Ta główna historia im wyszła i byłem zaintrygowany, gdzie to dalej idzie.
Ale postaci poboczne, te od których zdobywamy te umiejętności, to są jedne z najnudniejszych, to jest poziom Ubisoftu, to jest w Far Cry'ach, ja chciałem przeklikać cutscenki.
Właśnie tak jak wspominałem, te klany nie są takie bardzo wyróżniające się, ale cały ten świat jest taki bardzo zmiękczony.
Także jakby gameplay loop nie opiera się nawet na naszych interakcjach z tym światem wampirzym, tylko po prostu na walce.
A walka?
Walczymy tylko i wyłącznie naszymi rękami, mamy dwa ataki, lekki i mocny.
Mamy jakieś specjalne czasami, że na przykład ślizg, takie kontekstowe, tak?
Jeśli obok nas spadnie broń palna, możemy ją podnieść telekinezą i rzucić w przeciwnika.
I ja to szanuję, bo trzeba wiedzieć, co wyciąć, ale gdyby ta gra nie miała tego dopisu Bloodlines, to wtedy byśmy mówili o takim...
Ten system walki, o który się opiera gra jest po prostu sztywny, nieciekawy.
Jedyne co w nim jest dobre, to umiejętności te specjalne.
Jest dużo takich fajnych sposobów na interakcję ze światem, które są gubione w tym, że one są związane z tym nudnym, brawlerowym systemem walki.
60% gry to ta walka.
Matko, przecież to były takie dialogi, że to w zapętleniu można było słuchać.
Bo tu jest dużo rozwiązań, które sprawiają, że to byłby fajny braler.
ale wykonanie jest skopane i to nie jest RPG, tak jak od początku tutaj mówiłeś i też jak mamy w komentarzach, to nie jest RPG i to jest problem, bo to nie może się nazywać Bloodlines 2 i nie być RPG, a nie jest.
I kosztuje, nie mówimy o cenach, ale zdecydowanie za dużo, dlatego polecam poczekać, może to też jak z Paradoxem, trzeba poczekać aż będzie 50 DLC i wtedy sobie kupić.
Wesseler pisze, że to jak z Veilgardem, który powinien być spin-offem, ale w Veilgardzie przynajmniej cały gameplay był fajny, dobry i mi się podobał, fabuła tam mi się nie podobała.
To jest przyjemny broler, ale jeżeli oczekujecie sequela do Vampire The Masked Bloodlines, jednego z najlepszych RPG-ów ever, no to szczerze mówiąc to jest takie 3-4.
Ja nawet nie jestem w stanie, ująłem to w liczbach, ale ciężko to ująć w słowach, jak bardzo ta gra traci, jeżeli liczycie na sequel.
Krótka jest przede wszystkim, ale nie tania.
Za moment pozostając w klimatach halloweenowych, ale już od wampirów przejdziemy sobie do duchów.
Ponieważ po pierwsze jest to gra mojego dzieciństwa i tak być może przemawia przez siebie nostalgia, aczkolwiek patrząc na to, że przez ostatnie powiedzmy 10 lat, że jak widzę gdziekolwiek wychodzi film dotyczący owej gry,
Ale fan GTA na przykład pisze na naszym czacie, że pamięta reklamę Ghost Mastera w czasopiśmie z 2003 roku.
Ale jak wychodziło, to mam wrażenie, że faktycznie było trochę tego w czasopismach na przykład.
Ale co nie jest też znienia faktu, że sami wydawcy czy sami twórcy stwierdzili, że no...
Co więcej, ciężko też można było znaleźć tej gry.
To takiej historii nie pamiętam z tą grą, ale to ciekawe, że aż tak skończyła.
Ale dobra, też przechodzę do samej gry, kończąc historię.
Ona na Wikipedii czy tego typu stronach jest opisana jako strategia czasu rzeczywistego, ale powiedzieć, że ta gra jest strategią czasu rzeczywistego, to tak jakby powiedzieć, że Assassin's Creed jest skradanką w czasach historycznych.
Generalnie tak, ale to nie oddaje całego serca tego tytułu.
Nasza pierwsza misja to jest taka najbardziej tutorialowa i ona dotyczy mniej więcej tego, co będziemy spotykać w dalszym czasie rozgrywki, ale też nie do końca, ponieważ ta pierwsza jest najprostsza.
Mamy właśnie tutaj, o, to jest ten akademik, który właśnie widzimy na ekranach, ale to też nie jest ta misja, bo to jest późniejsza.
Są też duchy ukryte, że żeby je w ogóle dostać, musimy spełnić konkretne warunki, o które wcale nie jest tak prosto się domyśleć.
Ale to nie jest wszystko, no bo to by było za łatwe, ta gra byłaby zbyt trudna.
To nie jest tak, że musimy tylko ją wystraszyć, bo możemy też wszystkich innych, no ale ten Al Capłon, tak nazwany tam, jest tą osobą, która dotyczy nasze zadanie.
Lekkie wady, pomimo tego, że jest... Ale chwileczkę, bo robimy to wszystko w formie jednak takiej trochę strategii, nie?
Mamy duchy, które są związane z pomieszczeniami, czyli tak je w teorii wszędzie możemy postawić, ale też nie, no bo mamy...
Na Steamie niestety jej nie doświadczymy, ale ją bardzo łatwo można znaleźć, a polecam, bo tam też są smaczki dotyczące polskiej popkultury.
No tak, ja tak nad tą grą mówię, że jest taka piękna, taka fantastyczna, no ale ona też ma swoje minusy.
Są duchy, które możemy uwolnić w momencie, kiedy tylko jedna i konkretna osoba do nich podejdzie, a na przykład ta osoba jest trzy piętra niżej i też, żeby ją w ogóle znaleźć, to musimy mieć szczęście obok niej być, bo ona musi sobie coś zanucić i musimy w ogóle usłyszeć, że ona to nuci i że też, żeby ona tam wyżej weszła, to to jest w ogóle cud.
Ale na ogół to jest gra bardzo przyjemna.
I ja generalnie ją polecam.
Kiedyś bym chciał, żeby w ogóle spalić to na własne oczy.
Ale on dopiero powstaje jakby, bo tak naprawdę jest rozwijany, widzę, jest jako wczesny dostęp cały czas.
Ale to, co w tym momencie jest, to wygląda jak taka sklejka assetów w niektórym momencie.
Bo UI, które mieliśmy w oryginale, było takie naprawdę...
Oryginalka, tak, też jak widać, była dosyć kolorowa, ale widać było trochę tego mroku, widać było tego cienia, że rzeczywiście gramy coś ze mnego z duchami.
Trochę wygląda ten remaster jak takie gierki typu Two Point Hospital i tak dalej.
Ale ciekawe wspomnienie.
Weseler pamięta, że w dzieciństwie zatrzymałem się na levelu z chatką w środku lasu i nie mógł przejść dalej.
Daj spokój, ale bez przerwy, mamy już 8 minut do końca audycji, moi drodzy, więc szybko tylko zryknijmy na newsy, zapraszamy was na gramy na maksa.pl, aż wam podlinkuję w sumie na czacie, czemu nie, więc widzicie, warto wchodzić do nas na czat podczas audycji na naszym YouTubie.
I na przykład pisze o tym, że seria Halo po raz pierwszy na PlayStation się pojawi, ponieważ właśnie między innymi na PlayStation 5 trafi Halo Campaign Evolved.
Dokładnie, więc to będzie remake pierwszego Halo bez multiplayera, bez multiplayera kompetytywnego, bo będzie oczywiście kooperacja sieciowa, także będzie split screen dla dwóch osób, gra powstaje na Unreal Engine 5, no i takie główne kontrowersje są związane z tym, że po prostu...
Graficznie wygląda jak gra, która za bardzo nie ma własnego stylu i charakteru, przez to, że wygląda jak taka generyczna strzelanka na Unreal 5.
No właśnie, wygląda tak... Nie chcę to obrażać, ale dla mnie wygląda bardzo, bardzo generycznie po prostu.
Ale tyle mi wystarczy, bo gra jest bardzo krótka.
Nawet nie o to chodzi, że jest krótka, ale jest bardzo prosta.
czyli studio odpowiedzialne za Metal Gear Rising chociażby, ale i tak sporo takich ważniejszych deweloperów z Platinum odeszło, więc może nie warto tego tak podkreślać, że to Platinum.
To jest naprawdę ten niepodrabialny feeling tego systemu walki, taki bardzo szybki, bardzo brutalny, bardzo dynamiczny,
którego nie da się porównać na przykład do God of Warów, czy do Bayonety, czy do właśnie Metal Gear'a Rising, bo to jest gra, w której latamy po ekranie po prostu momentami jak jakiś odrzutowiec odcinając demonom i jakimś innym wrogom głowy.
No ale właśnie przede wszystkim dla mnie było ważne, że to nie jest po prostu, bo wiecie, tyle lat minęło od premiery Trójki, że oni mogli trochę zmienić kierunek tej serii, prawda?
Ale tu tego nie zrobili, to faktycznie czujemy, że gramy w nowe Ninja Gaiden i to jest fenomenalne.
Więc system walki jest mega rozbudowany.
I jeżeli chcemy, możemy wszystko to trenować na bieżąco w takiej sali treningowej, żeby nie zapomnieć jak co robić.
I on ma w sumie na przestrzeni całej kampanii pięć broni, z czego piąta to jest taka tylko w ostatnim levelu specjalna, więc cztery bronie.
w Ninja Gaiden 4, więc no trochę rozczarowanko, bo jednak na przykład w trójce, w dwójce tych broni mieliśmy więcej jako Ryu, ale nieważne, bo tutaj jakby te bronie, które mamy, czyli katany, na przykład jest takie wiertło, które się zamienia w jeszcze większe wiertło, są trochę absurdalne, ale przez to naprawdę fajnie się nimi walczy.
Ale ciekawy system jest taki, że zamieniamy się tutaj w krwawego kruka.
Więc to jeszcze bardziej zwiększa różnorodność walki i gameplayu.
Szczególnie jak się nauczymy po prostu synergii tych wszystkich umiejętności, ciosów, mocy naszych specjalnych, jak to wszystko łączyć, kiedy zmieniać broń, kiedy jakiegoś używać ataku itd.
Więc naprawdę było to pod względem systemu walki niezwykle przyjemne doświadczenie.
Pierwszych 14 rozdziałów, ogólnie przejście gry zajęło mi na normalu 12 godzin.
On jest zgrywalny, to było w wielu materiałach przetrenerowych, więc to nie jest spoiler.
Gramy w to, co już graliśmy jako ten poprzedni bohater, przechodzimy te same levele, nawet walczymy z tymi samymi bossami.
Co prawda zyskują nowe umiejętności, nawet ci bossowie, ale jednak czułem taki bardzo zmarnowany potencjał, jeżeli chodzi o te levele, w których gramy jako Ryu Hayabusa.
No i też jako Ryu mamy mniej możliwości ofensywnych w tej walce niż Jakumo, bo nawet nie mamy innych broni do wyboru, kiedy gramy jako Ryu.
Co jest jakby, nie zachęca w ogóle do tego, żeby na przykład przejść całą grę na nowo właśnie już tylko jako Ryu, bo kiedy przejdziecie Ninja Gaiden 4, to możecie przejść potem na nowo dowolną misję albo całą kampanię już jako drugi bohater.
właśnie jako Ryu, ale ja nie czułem się w ogóle zachęcony do tego, no bo jego jakby możliwości ofensywne są, wiecie, po prostu ograniczone i to jest też takie rozczarowanko.
Więc to też mnie trochę irytowało i te właśnie wady sprawiają, że dla mnie Ninja Gaiden oczywiście jako gra jest świetną grą, ale też jest grą sprzedawaną w naprawdę imponującej cenie, więc to też biorę pod uwagę.
i jednak daje tej grze mocne bardzo 7 na 10, bo system walki jest fantastyczny, ale nie ma takich elementów, które zachwycają.
Jedna z ważniejszych walk fabularnych w tej grze z bossem
rozgrywa się w nudnym, szarym, sterylnym korytarzu, bo po prostu twórcy nie mieli tu pomysłów, żeby takie budować nam okoliczności walk z bossami, które zapadną w pamięć.
Bo sami bossowie są nawet spoko, jeżeli chodzi o ich moveset i tak dalej, ale areny, na których toczymy te walki, często są po prostu nudne.
Ale tak, na przykład jeżeli chodzi też o te levele, w których chodzimy jako Ryu, one też są rozczarowaniem, dlatego właśnie 7 na 10 odgramy na maksa dla Ninja Gaiden 4,
ogrywał, ale także Krzysiek Lenarczyk będzie się z nami łączyć, żeby opowiedzieć o Pokemonach najnowszych.
Moi poddani oddawali mi cześć, a ja znudzony tym wszystkim zacząłem zbierać grzyby.
Ale to nie dla mnie.
Ostatnie odcinki
-
Gramy na Maxa odc. 939 27.01.2025 | GRALIŚMY W ...
28.01.2026 10:00
-
Gramy na Maxa odc. 938 20.01.2026 | SPÓŹNIONY K...
21.01.2026 12:47
-
Gramy na Maxa odc. 937 14.01.2026 | MORDOBICIE ...
14.01.2026 12:38
-
Gramy na Maxa odc. 936 30.12.2025 | GRY 2026 RO...
31.12.2025 08:57
-
Gramy na Maxa odc. 935 23.12.2025 | Wielka Gala...
24.12.2025 10:25
-
Gramy na Maxa odc. 934 16.12.2025 | WIELKIE KON...
17.12.2025 11:51
-
Gramy na Maxa odc. 933 09.12.2025 | SŁABY POWRÓ...
10.12.2025 10:23
-
Gramy na Maxa odc. 932 02.12.2025 | ODSŁANIAMY ...
03.12.2025 11:28
-
Gramy na Maxa odc. 931 26.11.2025 | NADCHODZI N...
26.11.2025 11:49
-
Gramy na Maxa odc. 930 18.11.2025 | BLACK OPS 7...
19.11.2025 11:46